Anna Bryłka – poseł do Parlamentu Europejskiego
Europejska Partia Ludowa oraz politycy KO ogłaszają wielki sukces i „powrót europejskiego przemysłu do wyścigu”. Twierdzą, że dotrzymali słowa, odwrócili zakaz sprzedaży silników spalinowych po 2035 roku i zapewnili nam wolność wyboru. Jest zupełnie odwrotnie.
Wynegocjowany w PE układ EPL z socjalistami to zaklinanie rzeczywistości, a slogan „pojedziesz czym chcesz” to PR-owa zasłona dymna. Analiza technicznych szczegółów tego rzekomego kompromisu pokazuje, że po 2035 roku nowym pojazdem spalinowym pojedzie zamożny właściciel auta sportowego lub luksusowego.
Europejska Partia Ludowa oraz politycy KO ogłaszają wielki sukces i „powrót europejskiego przemysłu do wyścigu”. Twierdzą, że dotrzymali słowa, odwrócili zakaz sprzedaży silników spalinowych po 2035 roku i zapewnili nam wolność wyboru. Jest zupełnie odwrotnie. Wynegocjowany w PE układ EPL z socjalistami to zaklinanie rzeczywistości, a slogan „pojedziesz czym chcesz” to PR-owa zasłona dymna. Analiza technicznych szczegółów tego rzekomego kompromisu pokazuje, że po 2035 roku nowym pojazdem spalinowym pojedzie zamożny właściciel auta sportowego lub luksusowego. Wynegocjowany w Parlamencie Europejskim kompromis nie likwiduje odgórnych celów redukcyjnych, a jedynie obniża wymóg ograniczenia emisji CO2 nowych samochodów ze 100% do 95% (w stosunku do poziomu z 2021 roku). Projekt zakłada możliwość obniżenia tego celu do 87,5%, ale tylko pod warunkiem wykorzystania przez koncerny drogiej, europejskiej „zielonej stali”. Droższa o 20-30% „zielona stal” dla producenta luksusowego auta to nie problem, ale dla segmentu tanich aut miejskich oznacza eliminację z rynku. Dla Polski to porozumienie może oznaczać likwidację setek tysięcy miejsc pracy. Polskie zakłady produkują części spalinowe, które stanowią około 70% eksportu branży. Elastyczność w nakładaniu kar to tylko chwilowe odroczenie. Przepisy nie cofają norm, koncerny i tak będą zmuszone likwidować silniki spalinowe. Porozumienie jest znacznie słabsze niż wspólne stanowisko Niemiec i Francji (cel na 2035 rok ma wynieść 90%), które na szczycie odrzuciły rekompensaty za drogą stal i paliwa odnawialne. Zamiast odrzucenia ideologicznych zakazów, EPL, S&D i Renew Europe zafundowały nam rozwodnioną kontynuację.
— Anna Bryłka (@annabrylka) October 22, 2026
Wynegocjowany w Parlamencie Europejskim kompromis nie likwiduje odgórnych celów redukcyjnych, a jedynie obniża wymóg ograniczenia emisji CO2 nowych samochodów ze 100% do 95% (w stosunku do poziomu z 2021 roku). Projekt zakłada możliwość obniżenia tego celu do 87,5%, ale tylko pod warunkiem wykorzystania przez koncerny drogiej, europejskiej „zielonej stali”.
Droższa o 20-30% „zielona stal” dla producenta luksusowego auta to nie problem, ale dla segmentu tanich aut miejskich oznacza eliminację z rynku. Dla Polski to porozumienie może oznaczać likwidację setek tysięcy miejsc pracy. Polskie zakłady produkują części spalinowe, które stanowią około 70% eksportu branży.
Elastyczność w nakładaniu kar to tylko chwilowe odroczenie. Przepisy nie cofają norm, koncerny i tak będą zmuszone likwidować silniki spalinowe. Porozumienie jest znacznie słabsze niż wspólne stanowisko Niemiec i Francji (cel na 2035 rok ma wynieść 90%), które na szczycie odrzuciły rekompensaty za drogą stal i paliwa odnawialne.
Zamiast odrzucenia ideologicznych zakazów, EPL, S&D i Renew Europe zafundowały nam rozwodnioną kontynuację.
Skomentuj