Sławomir Mentzen: Drogi Przemku, doceniam, że jako jedyny członek PiS chciałeś podpisać się pod wnioskiem o odwołanie minister Cienkowskiej. Szkoda, że zrezygnowałeś po tym, jak zabronił Ci tego Błaszczak. Postarałbym się to zrozumieć, gdyby zabronił Ci tego sam Kaczyński. Ale Błaszczak? Poważnie? Wiemy już, że jeśli zostaniesz premierem, przed podjęciem każdej decyzji, będziesz pytał o zgodę Kaczyńskiego i Błaszczaka. Kogo jeszcze? Którego wiceprezesa PiS? Annę Krupkę?
Drogi Przemku, doceniam, że jako jedyny członek PiS chciałeś podpisać się pod wnioskiem o odwołanie minister Cienkowskiej. Szkoda, że zrezygnowałeś po tym, jak zabronił Ci tego Błaszczak.
Postarałbym się to zrozumieć, gdyby zabronił Ci tego sam Kaczyński. Ale Błaszczak?… pic.twitter.com/za01gWFxRF
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) June 9, 2026
Przemysław Czarnek: Drogi Sławku, wszyscy w klubie PiS żądają dymisji skompromitowanej minister Cienkowskiej. Kwestia skutecznego działania pozostaje do dyskusji. Ale nie na X. Szukaj jedności i efektywności. Nie dziel i nie jątrz. Tak prawica nie wygra. Zapraszam na spotkanie w tej sprawie.
Sławomir Mentzen: Nie żartuj Przemek. Rozmowy w tej sprawie z PiS już były i odmówiliście nam podpisów potrzebnych do złożenia wniosku o odwołanie Cienkowskiej.
Stanęliście po stronie Tuska, Cienkowskiej i Jasia Kapeli.
Nie moja wina, że Ci koledzy o tym nie powiedzieli. Wyjaśnijcie to już sobie w swoim gronie, dlaczego nikt Ci o niczym nie mówi i o zdanie nie pyta.
Nie żartuj Przemek. Rozmowy w tej sprawie z PiS już były i odmówiliście nam podpisów potrzebnych do złożenia wniosku o odwołanie Cienkowskiej.
Stanęliście po stronie Tuska, Cienkowskiej i Jasia Kapeli.
Nie moja wina, że Ci koledzy o tym nie powiedzieli. Wyjaśnijcie to już sobie… https://t.co/ahU8as1dH9
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) June 9, 2026
dużo ostatnio mówisz o wspólnej walce z Tuskiem i tym tragikomicznym rządem, o jedności na „prawicy”.
Dzisiaj powiedziałem w Sejmie: „Sprawdzam!”. Zaproponowałem Wam podpisanie wniosku o odwołanie fatalnej minister Cienkowskiej. Podpisów… pic.twitter.com/AdNv2aJvDS
Bartłomiej Pejo: Mieszkańcy Lublina od lat słyszą, że brakuje pieniędzy na drogi, inwestycje osiedlowe, komunikację miejską czy inne podstawowe potrzeby. Tymczasem okazuje się, że aż 1,3 mln zł z budżetu miasta trafi do Stowarzyszenia Unia Równości.
Mieszkańcy mają prawo wiedzieć:
❓dlaczego właśnie ta organizacja otrzymała tak wysokie finansowanie,
❓jakie konkretnie działania zostaną sfinansowane,
❓czy był to najlepszy sposób wydania publicznych środków.
Samorząd powinien w pierwszej kolejności dbać o bezpieczeństwo, infrastrukturę, transport i jakość życia mieszkańców. Każda złotówka z budżetu miasta powinna być wydawana racjonalnie, przejrzyście i z myślą o potrzebach wszystkich lublinian.
Dlatego oczekujemy pełnej informacji i rozliczenia tej decyzji. Publiczne pieniądze wymagają publicznej kontroli.
Bartłomiej Pejo – poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
Ministerstwo Kultury, Ministra Cienkowska i środowiska lewicowe próbują dziś grać na emocjach, nazywając merytoryczną krytykę Konfederacji „populistyczną nagonką”. Prawda jest jednak zupełnie inna i bardzo prosta.
Jako wolnościowcy doskonale rozumiemy i w pełni popieramy wolność zawierania umów. Nie mamy nic przeciwko umowom o dzieło dla autorów i twórców. Co więcej – sami niezmiennie walczymy o jak najniższe podatki i wysokie koszty uzyskania przychodów, aby w kieszeniach ludzi pracujących, również artystów zostawało jak najwięcej zarobionych przez nich pieniędzy.
Ale wolność to także odpowiedzialność.
Ministerstwo Kultury, Ministra Cienkowska i środowiska lewicowe próbują dziś grać na emocjach, nazywając merytoryczną krytykę Konfederacji „populistyczną nagonką”. Prawda jest jednak zupełnie inna i bardzo prosta.
Przez lata wielu freelancerów i artystów świadomie wybierało brak płacenia składek na ubezpieczenia społeczne czy zdrowotne, ciesząc się wyższymi kwotami „na rękę”. To był ich wolny wybór. My, jako Konfederacja, sami opowiadamy się za dobrowolnością składek ZUS dla każdego Polaka – każdy powinien mieć prawo decydować o swoich pieniądzach.
Jednak dobrowolność działa w dwie strony. Jeśli ktoś zdecydował, że składek nie płaci, to dzisiejszy brak ubezpieczenia czy perspektywy niskiej emerytury jest bezpośrednim efektem tej decyzji. To nie jest powód, aby teraz całe państwo – czyli wszyscy pracujący podatnicy, w tym mechanicy, kasjerzy czy urzędnicy – zrzucało się na siłę na „zabezpieczenie socjalne” grupy, która wolała odkładać te środki na własną rękę (lub po prostu je wydawać).
Każdy jest kowalem własnego losu. Nie zgadzamy się na kolejne programy socjalne maskowane „solidarnością społeczną”, które polegają na wyciąganiu pieniędzy z kieszeni jednych obywateli, by naprawiać skutki życiowych decyzji drugich.
Chcecie nagrywać rolki o tym, że „nie macie ubezpieczenia”? Nagrajcie też film o tym, dlaczego wcześniej go sami nie opłacaliście, a jesteście za przymusem tego dla małych i średnich przedsiębiorstw. Przestańcie przerzucać koszty swoich wyborów na resztę społeczeństwa.
Poseł Bartłomiej Pejo na inauguracji prekampanii prezydenckiej Konfederacji w Krakowie:
W Sejmie walczymy o prawa kierowców w specjalnym Zespole Parlamentarnym ds. Obrony Kierowców! Ta fala kierowców wezbrała właśnie w Krakowie! W Krakowie macie przecież tę Strefę Czystego Transportu – oni to tak nazywają! To nic innego, jak Strefa Wykluczenia! Wykluczenia obywateli, którzy przecież też są kierowcami! Kierowcy to zwykli obywatele, którzy są wykluczani z wjazdu do własnego miasta! Wykluczani są przecież również pracownicy dojeżdżający tutaj do Krakowa. To zielone szaleństwo musi się skończyć!
W Sejmie walczymy o prawa kierowców w Zespole Parlamentarnym ds. Obrony Kierowców. Ta fala dotarła też do Krakowa. SCT nazywana jest „czystym transportem”, ale dla wielu mieszkańców to po prostu strefa wykluczenia. Kierowcy, mieszkańcy i osoby dojeżdżające do pracy są ograniczani… pic.twitter.com/YW7ms3f0Az
Zrobiliście Państwo pierwszy krok w Krakowie – wygrane referendum. Drugi krok to wybór prezydenta. Prezydenta, który będzie myślał o Krakowie jak o firmie, jak o swoim domu. Takim prezydentem będzie tylko i wyłącznie Bartosz Bocheńczak – który wie, jak zarządzać firmą, który w życiu prywatnym osiągnął wiele sukcesów i jestem przekonany, że w Krakowie ten sukces również osiągnie!
Bartłomiej Pejo – poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
Protest naukowców i przedstawicieli środowiska naukowego w Warszawie przeszedł niemal bez echa. Protestowali oni przeciwko zmniejszaniu środków na naukę, protestowali przeciwko osłabianiu tej strategicznej dla każdego państwa dziedziny, będącej źródłem naszego rozwoju, bezpieczeństwa, niezależności, pozycji międzynarodowej i dobrobytu.
Proszę, udostępnijcie to.
Protest naukowców i przedstawicieli środowiska naukowego w Warszawie przeszedł niemal bez echa. Protestowali oni przeciwko zmniejszaniu środków na naukę, protestowali przeciwko osłabianiu tej strategicznej dla każdego państwa dziedziny, będącej źródłem… pic.twitter.com/ZWJx3SbeiO
Szczególnie żałosne jest jeszcze jedno. W chwili, gdy trwa dyskusja nad dotowaniem emerytur dla tysięcy „artystów” i rozrzucane są miliardy na różne, niekiedy bzdurne inicjatywy i stypendia „kulturalne”, protestujący pod Sejmem ludzie nauki pozostali niemal przemilczani. Także dla mediów artyści okazali się ważniejsi, choć naukowcy, w przeciwieństwie do artystów, to często ludzie poświęcający lata życia na studia, rygory, mozolne badania i wyrzeczenia. Protest ma więc symboliczny wymiar, tym bardziej wymowny, że równolegle rządzący tyle mówią o inwestowaniu w bezpieczeństwo, jakby nauka nie była jego filarem!
Ten protest to symbol upadku proporcji, wartości i zrozumienia priorytetów wśród rządzących. To ponury dowód braku świadomości znaczenia nauki dla rozwoju państwa. Kompletnie nieadekwatne pensje, zwłaszcza młodych naukowców, wyprzedawanie patentów czy niegospodarność to czynniki, na które wielki wpływ mają rządzący, i to oni będą odpowiedzialni za zniechęcenie, brak motywacji, a finalnie odpływ kadr naukowych, które mogą zasilić inne kraje.
Podsumowując: rządzący ciężko pracują, by zniechęcić Polaków do wiary w naukę. Nauka to bezpieczeństwo, prestiż i rozwój. Jeśli ludzie nauki będą odpływać, staniemy się pełzającą kolonią, zdaną na łaskę i cenniki innych stolic. Pamiętajcie o tym, niezależnie od poglądów, wybierając tych, którzy wartość nauki doceniają.
Bartłomiej Pejo – poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
Marta Wcisło z KO zasiada w komisji bezpieczeństwa i obrony Parlamentu Europejskiego, a mimo to nie rozumie, co oznacza „ręczny zestaw przeciwlotniczy”.
Ok. 50 tys. zł miesięcznie z naszych pieniędzy i taki poziom kompetencji.
„Ręczny” oznacza przenośny i obsługiwany przez żołnierza, a nie produkowany ręcznie śrubokrętem w garażu.
Ale spokojnie. Donald Tusk na pewno jest dumny z poziomu kadr, które wysłał do Brukseli 👏
🚨 Coś nieprawdopodobnego… 🤦♂️
Naprawdę trudno uwierzyć, że osoby odpowiedzialne za kwestie bezpieczeństwa mają tak elementarne braki wiedzy. 🤡
Marta Wcisło z KO zasiada w komisji bezpieczeństwa i obrony Parlamentu Europejskiego, a mimo to nie rozumie, co oznacza „ręczny… pic.twitter.com/D0ePGtmYNN
Bartłomiej Pejo – poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
Przez kilka dni ktoś uruchamiał policję przeciwko dziennikarzom Republiki, wykorzystując fałszywe zgłoszenia, cudze dane, cudze maile i cudze numery telefonów. Państwo potrafiło zareagować w kilkanaście minut, wejść pod adres, skuć człowieka kajdankami i wywołać chaos. Ale nie potrafiło równie szybko ustalić, że samo zostało użyte jako narzędzie nękania.
Pierwszy zatrzymany po dwóch dobach okazał się nie sprawcą, tylko pokrzywdzonym. Numer kancelarii Mentzen został wkręcony w zamówienia i nocne telefony. Sprawcy nadal nie są jasno wskazani.
To już nie jest „incydent”. To kompromitacja państwa.
Przez kilka dni ktoś uruchamiał policję przeciwko dziennikarzom Republiki, wykorzystując fałszywe zgłoszenia, cudze dane, cudze maile i cudze numery telefonów. Państwo potrafiło zareagować w kilkanaście minut, wejść pod…
To pokazuje gigantyczną lukę w systemie. Ustawa miała walczyć ze spoofingiem i nadużyciami w komunikacji elektronicznej, ale państwo dalej nie radzi sobie z prostym schematem: cudzy e-mail, cudzy numer, formularz bez weryfikacji i służby uruchomione cudzą ręką.
Policja ma reagować na zgłoszenia o zagrożeniu życia. Oczywiście. Ale państwo musi też umieć natychmiast sprawdzić źródło zgłoszenia, IP, kanał kontaktu i powtarzalny schemat działania. Inaczej każdy obywatel może stać się celem prowokacji, a państwo zamiast chronić ofiarę, stanie się narzędziem w rękach sprawcy.
Państwo, które reaguje szybciej na anonimowy donos niż na ofiarę donosu, nie buduje bezpieczeństwa. Buduje system do wynajęcia.
Bartłomiej Pejo: Kolejny absurd rządu na barkach polskich przedsiębiorców.
Najpierw rozszerzono system SENT na ubrania i odzież, a teraz próbują to „naprawiać” jakimś rozporządzeniem. Efekt? Kolejna biurokratyczna udręka, dodatkowe koszty, nerwy i strata czasu dla tysięcy małych i średnich firm, które i tak walczą o przetrwanie.
SENT miał dotyczyć głównie paliw, alkoholu i tytoniu. Tymczasem powoli przeradza się w wielki moloch kontrolny, który dusi uczciwy polski biznes.
Nie odpuszczę tej sprawy. Złożyłem formalną interpelację i będę wymagał jasnych odpowiedzi: po co to wszystko i kto na tym naprawdę zarabia?
Czas skończyć z traktowaniem polskich przedsiębiorców jak potencjalnych przestępców.
Bartłomiej Pejo – poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
Wyobraź sobie, że kupujesz auto, ale producent zabrania Ci jeździć własnymi skrótami i żąda, aby każda informacja o Twojej trasie trafiała na serwery w Chinach. Brzmi absurdalnie? W świecie druku 3D to właśnie stało się rzeczywistością.
Polski niezależny deweloper, Paweł Jarczak, stworzył darmową i genialną modyfikację oprogramowania (OrcaSlicer-BambuLab). Co zrobił? Pozwolił użytkownikom odciąć drukarki Bambu Lab od chińskiej chmury. Dzięki niemu drukarki mogły pracować w 100% lokalnie i bezpiecznie, bez wysyłania jakichkichkolwiek danych projektowych na zewnętrzne serwery.
Reakcja chińskiego giganta? Zamiast podziękowania za wskazanie niszowej potrzeby użytkowników – korporacja wytoczyła ciężkie działa, strasząc Polaka więzieniem i procesami na mocy amerykańskiej ustawy DMCA. Przestraszony chłopak, nie mając za plecami armii prawników, usunął swój projekt z sieci.
🚨 Kupujesz sprzęt, ale nie jesteś jego właścicielem? Jak chiński gigant przestraszył polskiego programistę.
Wyobraź sobie, że kupujesz auto, ale producent zabrania Ci jeździć własnymi skrótami i żąda, aby każda informacja o Twojej trasie trafiała na serwery w Chinach. Brzmi… pic.twitter.com/MB7pTrwlsd
Sprawa ma drugie, znacznie poważniejsze dno. Sam Josef Prusa (twórca potęgi Prusa Research) alarmował, że oprogramowanie Bambu Lab zawiera zamkniętą wtyczkę sieciową – nieaudytowalną „czarną skrzynkę”.
Dlaczego to niebezpieczne?
Wrażliwe dane: Na drukarkach 3D drukuje się dziś prototypy w laboratoriach, na uniwersytetach, a nawet elementy w przemyśle obronnym.
Chińskie prawo: Tamtejsze przepisy wprost nakazują rodzimym firmom współpracę ze służbami wywiadowczymi i udostępnianie kluczy szyfrujących.
Łamanie zasad Open Source: Bambu Lab zbudowało swój sukces na otwartym kodzie, po czym „zamknęło” kluczową część sieciową.
Świat staje w obronie Polaka, a co robi Polska?
Na szczęście historia Pawła poruszyła globalną społeczność. Największe technologiczne kanały na YouTube (w tym legendarny walczący o prawa konsumentów Louis Rossmann) zaoferowały Polakowi pomoc prawną oraz 10 000 dolarów na walkę z korporacją.
To rodzi kluczowe pytania:
Czy Państwo Polskie nie powinno bronić swoich obywateli i geniuszy w takich sporach? Przecież to kwestia cyberbezpieczeństwa i suwerenności technologicznej!
Gdzie kończy się prawo korporacji, a zaczyna prawo własności? Czy kupując urządzenie, mamy prawo zarządzać nim tak, jak chcemy?
Wprowadzenie tylnymi drzwiami pełnej kontroli nad naszym prywatnym sprzętem to niebezpieczny precedens. Dziś to drukarka 3D, jutro Twój smartfon, lodówka albo samochód odmówią posłuszeństwa, bo odłączysz je od internetu.
Co o tym sądzicie? Czy powinniśmy mieć pełne prawo do modyfikowania urządzeń, które legalnie kupiliśmy? Czy Polska powinna oficjalnie wspierać takich programistów?
Bartłomiej Pejo – poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
Polska dała obu po 12 punktów. Od obu dostała zero.
I tak to wygląda od lat na arenie międzynarodowej. Polska bezwarunkowo wspiera, finansuje, broni i ustępuje, a w zamian dostaje chłodną kalkulację interesów albo zwykłe lekceważenie.
Eurowizja 2026 świetnie podsumowała polską politykę wobec Ukrainy i Izraela.
Polska dała obu po 12 punktów. Od obu dostała zero.
I tak to wygląda od lat na arenie międzynarodowej. Polska bezwarunkowo wspiera, finansuje, broni i ustępuje, a w zamian dostaje chłodną kalkulację… pic.twitter.com/4WDBBI2449
Ukraina twardo gra wyłącznie pod siebie, nawet kosztem Polski. Izrael regularnie uderza w Polskę w sprawach historycznych i dyplomatycznych. A nasze elity dalej zachowują się tak, jakby same gesty i lojalność miały jakiekolwiek znaczenie w polityce.
12 punktów od Polski. Dwa razy zero w zamian. Bardziej symbolicznie chyba już się nie dało.
Przedsiębiorcy z branży odzieżowej i obuwniczej protestowali w środę w Warszawie przeciwko rozszerzeniu systemu SENT na odzież i obuwie. Kupcy, producenci, hurtownicy i handlarze przeszli spod Ministerstwa Finansów pod Sejm.
Dziś przedsiębiorcy z branży odzieżowej i obuwniczej protestowali w Warszawie przeciwko rozszerzeniu systemu SENT na odzież i obuwie. Kupcy, producenci, hurtownicy i handlarze przeszli spod Ministerstwa Finansów pod Sejm.
Nowe przepisy to kolejny absurd wymierzony w mały biznes. Nawet niewielki transport koszulek, skarpet czy bielizny ma być zgłaszany do SENT, z obowiązkiem podawania dokładnej ilości towaru, monitorowaniem GPS i aktualizowaniem każdej zmiany pod groźbą wysokich kar.
Ludzie, którzy od świtu ciężko pracują, handlują i jeżdżą z towarem po całej Polsce, zamiast zajmować się biznesem mają walczyć z biurokracją. Tak państwo nie pomaga przedsiębiorcom, tylko rzuca im kolejne kłody pod nogi.
Konfederacja od początku wspiera przedsiębiorców dotkniętych rozszerzeniem Systemu Elektronicznego Nadzoru Transportu o produkty odzieżowe. Dziś w Sejmie RP przedstawiciele branży uczestniczyli w posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Wsparcia i Rozwoju Małych i Średnich Przedsiębiorstw, a także wzięli udział w spotkaniu z doradcami prezydenckimi w Kancelarii Prezydenta RP. Bezpośrednio po posiedzeniu odbyła się konferencja prasowa Konfederacji z udziałem posłów Bartłomieja Pejo i Krzysztofa Mulawy oraz przedsiębiorców.
Poseł Bartłomiej Pejo zauważył, że system SENT miał zwalczać mafie VAT-owskie i szarą strefę, a tymczasem najbardziej uderza w małych i średnich przedsiębiorców, którzy generują ponad 50% PKB. Pejo podkreślił, że wbrew zapowiedziom rządu na temat deregulacji, rząd jeszcze bardziej dokręca kurek przedsiębiorcom. „Jest utrudnianie codziennej pracy polskim przedsiębiorcom, są kontrole policyjny, są kontrole urzędów skarbowych, krajowej administracji skarbowej, również na targowiskach” – mówił Pejo.
Pejo przytoczył propozycje rozwiązań, jakie ustalono w czasie pracy Parlamentarnego Zespołu ds. Wsparcia i Rozwoju Małych i Średnich Przedsiębiorstw: wyłączenie branży tekstylnej i odzieżowej z SENT oraz wprowadzenie kontroli na granicy w celu uszczelnienia systemu.
„Polski przedsiębiorca przez obecnie rządzących jest traktowany jak przestępca” – podsumował poseł Konfederacji.
Poseł Krzysztof Mulawa rozpoczął: „polski przedsiębiorca to nie jest przestępca, to nie jest wróg, to jest przyjaciel polskiego PKB”. Poinformował, że ani premier Donald Tusk, ani minister Andrzej Domański nie przeprowadzili żadnych realnych konsultacji z branżą, a wprowadzane przez nich zmiany w SENT są bezsensowne i dociskają przedsiębiorców.
Mulawa zaapelował do rządzących, aby deregulowali, a nie regulowali branżę.
Przedstawiciel przedsiębiorców Michał Lesiak jako przykład złego funkcjonowania SENT wskazał sytuację sprzedawcy sprzętu wędkarskiego, który został ukarany mandatem za wodery. „Pytanie branży jest w tym momencie takie: dlaczego to zostało wprowadzone rozporządzeniem, dlaczego co dwa tygodnie mamy kolejne propozycje, które są znowu niedopasowane? To znaczy, że ministerstwo widzi, że SENT nie jest dla branży odzieżowej. Po prostu nie pasuje, to nie jest rozwiązanie. Dlaczego nie może to zostać przeprowadzone z pełnym procesem legislacyjnym, z jawnym, z opiniami posłów?” – mówił Lesiak podkreślając patologię sytuacji, w której urzędnicy wprowadzają przepisy z pominięciem posłów.
Szewc Tomasz Rymar zaznaczył, że niedawno polska branża obuwnicza była czwartym producentem w Europie, produkując jeszcze w 2016 roku 46 mln par butów. Obecnie liczba ta spadła do zaledwie 16 mln par, przy czym rynek polski rocznie sprzedaje 150 mln par butów. Rymar wyjaśnił, że od kilku lat polscy przedsiębiorcy muszą mierzyć się z kolejnymi utrudnieniami – w związku z pandemią zamknięto rynki, bazary, sklepy, wojna na Ukrainie odcięła eksport na wschód, teraz pojawił się SENT i blokowane są bazary i rynki. Przedsiębiorca zaznaczał, że producenci jakościowego polskiego obuwia nie są w stanie konkurować cenowo z wielkopowierzchniowymi sklepami, które oferują tanie zagraniczne obuwie niskiej jakości. Jak podsumował, „dzisiaj firmy, które jeszcze dwa miesiące temu pracowały pięć dni w tygodniu, dzisiaj pracują dwa dni w tygodniu. Szwalnie nam umierają, szwaczki idą na kasę do hipermarketów i sklepów wielkopowierzchniowych. Czy tak wygląda dbanie o polski przemysł? Czy tak wygląda dbanie o polską gospodarkę? Nie, nasuwa się tutaj odpowiedź jedna – tak wygląda dbanie o czyjeś kieszenie. Ale czyje? Na pewno nie Polek i Polaków”.
Konfederacja domaga się zakończenia walki z uczciwymi polskimi przedsiębiorcami. Konfederacja apeluje do premiera Donalda Tuska o wycofanie rozporządzenia SENT względem branży tekstylnej i obuwniczej oraz przeprowadzenia realnych konsultacji z przedsiębiorcami.
Posłowie Konfederacji poinformowali również o odbywającym się w Warszawie proteście branży.
Wydaliśmy Ukrainie nasze „nienaruszalne” zapasy amunicji na czas wojny. Tylko że „nienaruszalne” oznacza dokładnie tyle, że nie powinno się ich ruszać, bo mają służyć obronie państwa w sytuacji zagrożenia. Dziś tych zapasów po prostu nie mamy.
Efekt?
➡️ W 2024 r. Polska miała zapasy amunicji artyleryjskiej na… 1 dzień intensywnej obrony. ➡️ W 2025 r. – na 3–4 dni. ➡️ W 2026 r. może będzie 6 dni, jeśli tempo się utrzyma.
I najważniejsze pytanie: co zrobiono od 2022 roku, żeby ten problem rozwiązać?
❌ Nie powstała ani jedna nowa fabryka amunicji. ❌ Nadal nie produkujemy na skalę odpowiadającą realnym potrzebom państwa. ❌ Od lat słyszymy tylko, że „ma powstać”.
❗️Wydaliśmy Ukrainie nasze „nienaruszalne” zapasy amunicji na czas wojny. Tylko że „nienaruszalne” oznacza dokładnie tyle, że nie powinno się ich ruszać, bo mają służyć obronie państwa w sytuacji zagrożenia. Dziś tych zapasów po prostu nie mamy.
Tyle że bezpieczeństwa państwa nie buduje się zapowiedziami i konferencjami prasowymi. Liczy się to, co faktycznie istnieje.
A dziś rzeczywistość jest brutalnie prosta: nie mamy wystarczających zapasów amunicji i nie stworzyliśmy zdolności produkcyjnych, które powinny być absolutnym priorytetem po wybuchu wojny za naszą granicą.
To nie jest kwestia politycznych sympatii. To kwestia bezpieczeństwa Polski.
Po pracach zespołu parlamentarnego ds. Małych i Średnich Przedsiębiorstw pod kierownictwem Bartłomieja Pejo złożyliśmy projekt ustawy, który ma zakończyć absurd, w którym zwykły turysta z przyczepą kempingową jest traktowany jak ciężarówka.
Dziś, jeśli zestaw przekroczy 3,5 tony DMC, a prawie zawsze przekracza, trzeba wchodzić w system e-TOLL- rejestracja, aplikacje, rozliczenia. Jak w transporcie drogowym.
A mówimy o turystach, rodzinach, ludziach jadących na wakacje.
Dlaczego to zmieniamy? ▪️ to tylko ok. 0,19% całego systemu e-TOLL ▪️ wpływy to ok. 5 mln zł przy 3 mld zł całości ▪️ system jest nieproporcjonalny i zniechęcający
Koniec z e-TOLL-em na przyczepy kempingowe! 🚗🏕️
Po pracach zespołu parlamentarnego ds MŚP pod kierownictwem @bartlomiejpejo złożyliśmy projekt ustawy, który ma zakończyć absurd, w którym zwykły turysta z przyczepą kempingową jest traktowany jak ciężarówka.
Wyjazd wakacyjny z Warszawy do Mielna to ok. 500–550 km.
Jeśli jedziesz z przyczepą kempingową i „wpadasz” w e-TOLL, zapłacisz nawet 160–300 zł ( w zależności od normy spalin) w jedną stronę. Czyli w obie strony to nawet 300–600 zł dodatkowego kosztu.
Za co? Za to, że jedziesz na wakacje z rodziną.
I najważniejsze 👇
Chcemy przyciągać turystów z zagranicy, a nie ich odstraszać.
W całej Europie caravaning rośnie, tysiące ludzi podróżują z przyczepami i wybierają kraje, gdzie jest prosto i bez zbędnych barier oraz dodatkowych kosztów i skomplikowanych systemów opłat.
👉 Proste zasady = więcej turystów 👉 Więcej turystów = więcej pieniędzy w Polsce Kempingi, restauracje, sklepy, lokalne atrakcje- wszyscy na tym zyskają
Mała zmiana w przepisach, a może przynieść duży efekt dla turystyki.
Dla przykładu: Niemcy bardzo często jeżdżą kamperami lub z przyczepami kamperowymi. Nie zniechęcajmy ich, aby odwiedzali miejscowości które wymawiają z lekkością, jak Mrzeżyno czy Dźwirzyno 😎
Bartłomiej Pejo – poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
Od 6 marca wchodzą przepisy dotyczące środków ochrony roślin. Chcesz kupić preparat na gryzonie, grzyby czy chwasty? Przygotuj się na kontrole, papierologię i konieczność okazywania dowodu osobistego.
A jeśli sięgniesz po mocniejsze środki, np. do walki z chwastami, czeka Cię obowiązkowe szkolenie.
Brzmi znajomo? Trochę jak powrót do czasów, gdy zwykłe rzeczy wymagały zgód, formularzy i „systemu”.
Zamiast ułatwiać życie, państwo znowu dokłada obowiązków i kontroli, nawet tam, gdzie ludzie po prostu chcą zadbać o swoje działki.
Mimo wszystko spokojnego sezonu działkowego. Oby urzędnik nie zaglądał do altany częściej niż sąsiad.
Bartłomiej Pejo: Minister Cienkowska wprowadza opłatę reprograficzną na smartfony, laptopy i tablety. W praktyce? Wyższe ceny sprzętu dla wszystkich, szczególnie dla tych, którzy liczą każdy grosz.
“Mamy to!” chwali się minister. Tak, mają. Setki milionów złotych wyciągniętych z kieszeni obywateli, żeby finansować wybrane środowiska artystyczne. Jaś Kapela i jemu podobni mogą być spokojni o swoje „stypendia”.
A zwykli ludzie? Zapłacą więcej za podstawowy sprzęt do pracy, nauki i codziennego życia.
Nieprzypadkowo takie decyzje zapadają tuż przed majówką, żeby przeszły po cichu. Dlatego trzeba o tym mówić głośno.
Lata mijają, a rządy Donald Tuska pozostają takie same, brak realnych reform, za to nowe obciążenia pojawiają się zawsze na czas.
Kolejny „sukces” tej władzy: zwykli podatnicy składają się na cudze przywileje.
Bartłomiej Pejo – poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
To nie jest straszenie, tylko fakt. Statystyki są alarmujące, a system wciąż ma luki.
Temat wrócił na komisji, ale mimo ponadpolitycznej zgody nadal brakuje zdecydowanych działań. Niepokoi też rola reklam, które mogą pogłębiać problem wśród najmłodszych.
Zdrowie psychiczne dzieci powinno być ponad podziałami. Niezależnie od poglądów warto naciskać na realne działania.
Waszym dzieciom zagraża internetowy hazard. To nie jest straszenie, tylko fakt. Statystyki są alarmujące, a system wciąż ma luki.
Temat wrócił na komisji, ale mimo ponadpolitycznej zgody nadal brakuje zdecydowanych działań. Niepokoi też rola reklam, które mogą pogłębiać problem… pic.twitter.com/7ogV4Zdbvk
RozwińZwiń komentarze (2)