Przedsiębiorcy z branży odzieżowej i obuwniczej protestowali w środę w Warszawie przeciwko rozszerzeniu systemu SENT na odzież i obuwie. Kupcy, producenci, hurtownicy i handlarze przeszli spod Ministerstwa Finansów pod Sejm.
Dziś przedsiębiorcy z branży odzieżowej i obuwniczej protestowali w Warszawie przeciwko rozszerzeniu systemu SENT na odzież i obuwie. Kupcy, producenci, hurtownicy i handlarze przeszli spod Ministerstwa Finansów pod Sejm.
Nowe przepisy to kolejny absurd wymierzony w mały biznes. Nawet niewielki transport koszulek, skarpet czy bielizny ma być zgłaszany do SENT, z obowiązkiem podawania dokładnej ilości towaru, monitorowaniem GPS i aktualizowaniem każdej zmiany pod groźbą wysokich kar.
Ludzie, którzy od świtu ciężko pracują, handlują i jeżdżą z towarem po całej Polsce, zamiast zajmować się biznesem mają walczyć z biurokracją. Tak państwo nie pomaga przedsiębiorcom, tylko rzuca im kolejne kłody pod nogi.
Konfederacja od początku wspiera przedsiębiorców dotkniętych rozszerzeniem Systemu Elektronicznego Nadzoru Transportu o produkty odzieżowe. Dziś w Sejmie RP przedstawiciele branży uczestniczyli w posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Wsparcia i Rozwoju Małych i Średnich Przedsiębiorstw, a także wzięli udział w spotkaniu z doradcami prezydenckimi w Kancelarii Prezydenta RP. Bezpośrednio po posiedzeniu odbyła się konferencja prasowa Konfederacji z udziałem posłów Bartłomieja Pejo i Krzysztofa Mulawy oraz przedsiębiorców.
Poseł Bartłomiej Pejo zauważył, że system SENT miał zwalczać mafie VAT-owskie i szarą strefę, a tymczasem najbardziej uderza w małych i średnich przedsiębiorców, którzy generują ponad 50% PKB. Pejo podkreślił, że wbrew zapowiedziom rządu na temat deregulacji, rząd jeszcze bardziej dokręca kurek przedsiębiorcom. „Jest utrudnianie codziennej pracy polskim przedsiębiorcom, są kontrole policyjny, są kontrole urzędów skarbowych, krajowej administracji skarbowej, również na targowiskach” – mówił Pejo.
Pejo przytoczył propozycje rozwiązań, jakie ustalono w czasie pracy Parlamentarnego Zespołu ds. Wsparcia i Rozwoju Małych i Średnich Przedsiębiorstw: wyłączenie branży tekstylnej i odzieżowej z SENT oraz wprowadzenie kontroli na granicy w celu uszczelnienia systemu.
„Polski przedsiębiorca przez obecnie rządzących jest traktowany jak przestępca” – podsumował poseł Konfederacji.
Poseł Krzysztof Mulawa rozpoczął: „polski przedsiębiorca to nie jest przestępca, to nie jest wróg, to jest przyjaciel polskiego PKB”. Poinformował, że ani premier Donald Tusk, ani minister Andrzej Domański nie przeprowadzili żadnych realnych konsultacji z branżą, a wprowadzane przez nich zmiany w SENT są bezsensowne i dociskają przedsiębiorców.
Mulawa zaapelował do rządzących, aby deregulowali, a nie regulowali branżę.
Przedstawiciel przedsiębiorców Michał Lesiak jako przykład złego funkcjonowania SENT wskazał sytuację sprzedawcy sprzętu wędkarskiego, który został ukarany mandatem za wodery. „Pytanie branży jest w tym momencie takie: dlaczego to zostało wprowadzone rozporządzeniem, dlaczego co dwa tygodnie mamy kolejne propozycje, które są znowu niedopasowane? To znaczy, że ministerstwo widzi, że SENT nie jest dla branży odzieżowej. Po prostu nie pasuje, to nie jest rozwiązanie. Dlaczego nie może to zostać przeprowadzone z pełnym procesem legislacyjnym, z jawnym, z opiniami posłów?” – mówił Lesiak podkreślając patologię sytuacji, w której urzędnicy wprowadzają przepisy z pominięciem posłów.
Szewc Tomasz Rymar zaznaczył, że niedawno polska branża obuwnicza była czwartym producentem w Europie, produkując jeszcze w 2016 roku 46 mln par butów. Obecnie liczba ta spadła do zaledwie 16 mln par, przy czym rynek polski rocznie sprzedaje 150 mln par butów. Rymar wyjaśnił, że od kilku lat polscy przedsiębiorcy muszą mierzyć się z kolejnymi utrudnieniami – w związku z pandemią zamknięto rynki, bazary, sklepy, wojna na Ukrainie odcięła eksport na wschód, teraz pojawił się SENT i blokowane są bazary i rynki. Przedsiębiorca zaznaczał, że producenci jakościowego polskiego obuwia nie są w stanie konkurować cenowo z wielkopowierzchniowymi sklepami, które oferują tanie zagraniczne obuwie niskiej jakości. Jak podsumował, „dzisiaj firmy, które jeszcze dwa miesiące temu pracowały pięć dni w tygodniu, dzisiaj pracują dwa dni w tygodniu. Szwalnie nam umierają, szwaczki idą na kasę do hipermarketów i sklepów wielkopowierzchniowych. Czy tak wygląda dbanie o polski przemysł? Czy tak wygląda dbanie o polską gospodarkę? Nie, nasuwa się tutaj odpowiedź jedna – tak wygląda dbanie o czyjeś kieszenie. Ale czyje? Na pewno nie Polek i Polaków”.
Konfederacja domaga się zakończenia walki z uczciwymi polskimi przedsiębiorcami. Konfederacja apeluje do premiera Donalda Tuska o wycofanie rozporządzenia SENT względem branży tekstylnej i obuwniczej oraz przeprowadzenia realnych konsultacji z przedsiębiorcami.
Posłowie Konfederacji poinformowali również o odbywającym się w Warszawie proteście branży.
Wydaliśmy Ukrainie nasze „nienaruszalne” zapasy amunicji na czas wojny. Tylko że „nienaruszalne” oznacza dokładnie tyle, że nie powinno się ich ruszać, bo mają służyć obronie państwa w sytuacji zagrożenia. Dziś tych zapasów po prostu nie mamy.
Efekt?
➡️ W 2024 r. Polska miała zapasy amunicji artyleryjskiej na… 1 dzień intensywnej obrony. ➡️ W 2025 r. – na 3–4 dni. ➡️ W 2026 r. może będzie 6 dni, jeśli tempo się utrzyma.
I najważniejsze pytanie: co zrobiono od 2022 roku, żeby ten problem rozwiązać?
❌ Nie powstała ani jedna nowa fabryka amunicji. ❌ Nadal nie produkujemy na skalę odpowiadającą realnym potrzebom państwa. ❌ Od lat słyszymy tylko, że „ma powstać”.
❗️Wydaliśmy Ukrainie nasze „nienaruszalne” zapasy amunicji na czas wojny. Tylko że „nienaruszalne” oznacza dokładnie tyle, że nie powinno się ich ruszać, bo mają służyć obronie państwa w sytuacji zagrożenia. Dziś tych zapasów po prostu nie mamy.
Tyle że bezpieczeństwa państwa nie buduje się zapowiedziami i konferencjami prasowymi. Liczy się to, co faktycznie istnieje.
A dziś rzeczywistość jest brutalnie prosta: nie mamy wystarczających zapasów amunicji i nie stworzyliśmy zdolności produkcyjnych, które powinny być absolutnym priorytetem po wybuchu wojny za naszą granicą.
To nie jest kwestia politycznych sympatii. To kwestia bezpieczeństwa Polski.
Po pracach zespołu parlamentarnego ds. Małych i Średnich Przedsiębiorstw pod kierownictwem Bartłomieja Pejo złożyliśmy projekt ustawy, który ma zakończyć absurd, w którym zwykły turysta z przyczepą kempingową jest traktowany jak ciężarówka.
Dziś, jeśli zestaw przekroczy 3,5 tony DMC, a prawie zawsze przekracza, trzeba wchodzić w system e-TOLL- rejestracja, aplikacje, rozliczenia. Jak w transporcie drogowym.
A mówimy o turystach, rodzinach, ludziach jadących na wakacje.
Dlaczego to zmieniamy? ▪️ to tylko ok. 0,19% całego systemu e-TOLL ▪️ wpływy to ok. 5 mln zł przy 3 mld zł całości ▪️ system jest nieproporcjonalny i zniechęcający
Koniec z e-TOLL-em na przyczepy kempingowe! 🚗🏕️
Po pracach zespołu parlamentarnego ds MŚP pod kierownictwem @bartlomiejpejo złożyliśmy projekt ustawy, który ma zakończyć absurd, w którym zwykły turysta z przyczepą kempingową jest traktowany jak ciężarówka.
Wyjazd wakacyjny z Warszawy do Mielna to ok. 500–550 km.
Jeśli jedziesz z przyczepą kempingową i „wpadasz” w e-TOLL, zapłacisz nawet 160–300 zł ( w zależności od normy spalin) w jedną stronę. Czyli w obie strony to nawet 300–600 zł dodatkowego kosztu.
Za co? Za to, że jedziesz na wakacje z rodziną.
I najważniejsze 👇
Chcemy przyciągać turystów z zagranicy, a nie ich odstraszać.
W całej Europie caravaning rośnie, tysiące ludzi podróżują z przyczepami i wybierają kraje, gdzie jest prosto i bez zbędnych barier oraz dodatkowych kosztów i skomplikowanych systemów opłat.
👉 Proste zasady = więcej turystów 👉 Więcej turystów = więcej pieniędzy w Polsce Kempingi, restauracje, sklepy, lokalne atrakcje- wszyscy na tym zyskają
Mała zmiana w przepisach, a może przynieść duży efekt dla turystyki.
Dla przykładu: Niemcy bardzo często jeżdżą kamperami lub z przyczepami kamperowymi. Nie zniechęcajmy ich, aby odwiedzali miejscowości które wymawiają z lekkością, jak Mrzeżyno czy Dźwirzyno 😎
Bartłomiej Pejo – poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
Od 6 marca wchodzą przepisy dotyczące środków ochrony roślin. Chcesz kupić preparat na gryzonie, grzyby czy chwasty? Przygotuj się na kontrole, papierologię i konieczność okazywania dowodu osobistego.
A jeśli sięgniesz po mocniejsze środki, np. do walki z chwastami, czeka Cię obowiązkowe szkolenie.
Brzmi znajomo? Trochę jak powrót do czasów, gdy zwykłe rzeczy wymagały zgód, formularzy i „systemu”.
Zamiast ułatwiać życie, państwo znowu dokłada obowiązków i kontroli, nawet tam, gdzie ludzie po prostu chcą zadbać o swoje działki.
Mimo wszystko spokojnego sezonu działkowego. Oby urzędnik nie zaglądał do altany częściej niż sąsiad.
Bartłomiej Pejo: Minister Cienkowska wprowadza opłatę reprograficzną na smartfony, laptopy i tablety. W praktyce? Wyższe ceny sprzętu dla wszystkich, szczególnie dla tych, którzy liczą każdy grosz.
“Mamy to!” chwali się minister. Tak, mają. Setki milionów złotych wyciągniętych z kieszeni obywateli, żeby finansować wybrane środowiska artystyczne. Jaś Kapela i jemu podobni mogą być spokojni o swoje „stypendia”.
A zwykli ludzie? Zapłacą więcej za podstawowy sprzęt do pracy, nauki i codziennego życia.
Nieprzypadkowo takie decyzje zapadają tuż przed majówką, żeby przeszły po cichu. Dlatego trzeba o tym mówić głośno.
Lata mijają, a rządy Donald Tuska pozostają takie same, brak realnych reform, za to nowe obciążenia pojawiają się zawsze na czas.
Kolejny „sukces” tej władzy: zwykli podatnicy składają się na cudze przywileje.
Bartłomiej Pejo – poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
To nie jest straszenie, tylko fakt. Statystyki są alarmujące, a system wciąż ma luki.
Temat wrócił na komisji, ale mimo ponadpolitycznej zgody nadal brakuje zdecydowanych działań. Niepokoi też rola reklam, które mogą pogłębiać problem wśród najmłodszych.
Zdrowie psychiczne dzieci powinno być ponad podziałami. Niezależnie od poglądów warto naciskać na realne działania.
Waszym dzieciom zagraża internetowy hazard. To nie jest straszenie, tylko fakt. Statystyki są alarmujące, a system wciąż ma luki.
Temat wrócił na komisji, ale mimo ponadpolitycznej zgody nadal brakuje zdecydowanych działań. Niepokoi też rola reklam, które mogą pogłębiać problem… pic.twitter.com/7ogV4Zdbvk
Bartłomiej Pejo: Kolejna “genialna” akcja państwa – tym razem na celowniku my, kierowcy. Od 24 kwietnia br. kontrolerzy Poczty Polskiej mają chodzić po parkingach i robić zdjęcia samochodów żeby sprawdzać… czy posiadasz urządzenie RTV i opłacony abonament.
Zamiast uprościć system i zlikwidować przestarzałe opłaty, władza wybiera najłatwiejsze rozwiązania – kontrola i straszenie karami. Zamiast pomocy i normalnych zasad mamy kolejne narzędzie do wyciągania pieniędzy od obywateli
Niestety nie tylko obecny rząd, ale każdy kolejny idzie w tym samym kierunku – więcej kontroli, więcej kar, więcej presji. A zwykły człowiek ma się tylko dostosować i płacić.
Przewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji Grzegorz Płaczek i Prezydent Bełchatowa Patryk Marjan wzięli udział w debatach dotyczących transformacji energetycznej, ciepłownictwa i energii dla przemysłu, zaś poseł Bartłomiej Pejo uczestniczył w debacie o cyber zagrożeniach.
Poseł Grzegorz Płaczek: – Koniec absurdów! Światowa emisja CO₂ rośnie, a Europa mimo kosztów nie zmienia obranego kierunku “rozwoju”. Polityka klimatyczna doprowadziła do wzrostu ceny energii, które dziś w Polsce należą do najwyższych w Europie. Przemysł opuszcza Polskę i Europę. I nadal nie ma konkretnej strategii dla Polski. Chcemy zatrzymać to szaleństwo. Stoimy po stronie Polaków i polskiego biznesu.
Poseł Bartłomiej Pejo: W trakcie dyskusji o cyber zagrożeniach pojawił się wątek cyfrowej waluty i papierowego pieniądza. Coraz częstsze ataki hakerskie, brak edukacji i rosnące znaczenie operacji cyfrowych powinny tylko umacniać przekonanie o wartości twardej,papierowej waluty. Czy dobrze życzy Polsce ktoś kto pragnie monopolu cyfrowego pieniądza?
Nie mogło zabraknąć nas na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach! @placzekgrzegorz i @PatrykMarjan, wzięli udział w debatach dotyczących transformacji energetycznej, ciepłownictwa i energii dla przemysłu, zaś @bartlomiejpejo uczestniczył w debacie o cyber zagrożeniach.… pic.twitter.com/sm1qEJSEgi
Bartłomiej Pejo – poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
Wczoraj na Politechnice Lubelskiej – z mojej inicjatywy, przy wsparciu Pana Rektora – odbyło się wyjazdowe posiedzenie KCINT. Wniosek? Polska nauka naprawdę ma się czym pochwalić!
• Samouszczelniające się materiały budowlane (technologia z wykorzystaniem bakterii) • Trwalsze drogi dzięki nowoczesnym rozwiązaniom bitumicznym • Mobilne magazyny energii i systemy obniżające koszty ogrzewania (nawet o 10%) • Nowoczesne technologie w diagnostyce zdrowia
Do tego zaawansowane kompozyty (m.in. z włóknami węglowymi) o szerokim zastosowaniu – od medycyny po przemysł.
To konkretne projekty i patenty tworzone w Polsce.
WOW!
Wczoraj na Politechnice Lubelskiej – z mojej inicjatywy, przy wsparciu Pana Rektora – odbyło się wyjazdowe posiedzenie KCINT. Wniosek? Polska nauka naprawdę ma się czym pochwalić!
• Samouszczelniające się materiały budowlane (technologia z wykorzystaniem bakterii) •… pic.twitter.com/m9v30Luucz
W Sejmie odbyło się posiedzenie parlamentarnego zespołu ds. wsparcia i rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw, w czasie którego debatowano na temat rozszerzenia przez rząd Systemu Elektronicznego Nadzoru Transportu o obowiązek rejestracji transportu odzieży i obuwia. Głos na konferencji prasowej zabrali posłowie Bartłomiej Pejo, Krzysztof Mulawa i Ryszard Wilk. Wypowiedzieli się także przedstawiciele poszkodowanej branży.
Bartłomiej Pejo ocenił, że SENT zamiast służyć do walki z szarą strefą, doprowadza do „zarzynania” polskich przedsiębiorców, szczególnie jednoosobowych działalności gospodarczych. Pejo wykazał absurd proponowanych przez rząd rozwiązań. Podkreślił, że rządzący nie przeprowadzili realnych konsultacji z branżą.
Poseł Pejo zaznaczył, że SENT nie powinien obowiązywać małych i średnich przedsiębiorców.
Poseł Krzysztof Mulawa podkreślił, że „rząd nie słuchał przedsiębiorców, nie wsłuchiwał się w merytoryczne argumenty”. Wezwał rząd do zracjonalizowania metod walki z nieuczciwym przewozem, które uderzają obecnie w drobnych przedsiębiorców.
Przedsiębiorca Michał Lesiak przyznał: „Obiecali nam deregulację, tymczasem mamy coraz bardziej zacieśnioną regulację – coraz więcej papierkowej roboty, coraz więcej biurokracji cyfrowej”. Podkreślił, że przedsiębiorcy są otwarci na rozmowę i zaznaczył, że małym przedsiębiorcom także zależy na walce z szarą strefą.
Poseł Ryszard Wilk porównał działania rządu do strzelania armatą do muchy. Podkreślił, że SENT został zaprojektowany do walki z mafiami paliwowymi, a jest używany przeciwko drobnym przedsiębiorcom. „Rozporządzenie w obecnym kształcie nie może dalej obowiązywać. Ono dobija drobny handel. Są masowe kontrole, są bardzo wysokie mandaty, jest paraliż, który spadł na całą branżę” – mówił.
Konfederacja wzywa rząd do zrewidowania systemu SENT, który uderza w mikro, małych i średnich przedsiębiorców, którzy odpowiadają wspólnie za połowę polskiego PKB.
Bartłomiej Pejo – poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
W Wielkanoc 2026 chrzest przyjęło ponad 21 tysięcy osób. To rekordowa liczba dorosłych i młodzieży.
Wśród nich było około 13 tysięcy dorosłych oraz ponad 8 tysięcy nastolatków, a liczba ta rosła z roku na rok.
Nie były to już pojedyncze przypadki, ale wyraźny trend. W ciągu ostatnich lat liczba chrztów potroiła się.
🇫🇷 Coś niezwykłego wydarzyło się we Francji…
W Wielkanoc 2026 chrzest przyjęło ponad 21 tysięcy osób. To rekordowa liczba dorosłych i młodzieży. 📈 Wśród nich było około 13 tysięcy dorosłych oraz ponad 8 tysięcy nastolatków, a liczba ta rosła z roku na rok.
Najwięcej nowych wierzących stanowili młodzi w wieku 18–25 lat. Wielu z nich wcześniej nie miało żadnej religijnej tożsamości. Do wiary prowadziły ich często trudne doświadczenia, poszukiwanie sensu i głębokie przeżycia duchowe.
W świecie, który często ogłasza „koniec wiary”, wydarzyło się coś zupełnie odwrotnego.
Może to znak, że człowiek, niezależnie od czasów, wciąż szuka Boga?
Grzegorz Płaczek – przewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji
Masakra! Sąd w Belgii właśnie zobowiązał Polskę do odbioru 64 mln dawek szczepionek przeciw COVID-19 oraz zapłaty ok. 5,6 mld zł. Wyrok jest nieprawomocny.
Premier Donald Tusk ostro krytykuje dziś PiS – i słusznie. Tutaj Pana popieram. Ale jednocześnie pojawia się zasadnicze pytanie, Panie premierze: dlaczego nie było woli po stronie Pana rządu, by powołać komisję badającą nieprawidłowości państwa polskiego i skrajnie patologiczne decyzje polityczne podejmowane w czasie lockdown’ów?
Osobiście przekazałem na Pana ręce wniosek w tej sprawie. Wysyłałem także w tej sprawie liczne pisma oraz zglaszałem nieprawidłowości na Prokuraturę. Temat jednak został politycznie zamieciony pod dywan! A przecież Pan wie, że sprawa umowy z Pfizerem to tylko wierzchołek góry lodowej.
Mieliście Państwo ukarać winnych – no chyba, że patologie znacznie wykraczają poza jedną partię..?
Ale zgnilizna państwa…
❌ Masakra! Sąd w Belgii właśnie zobowiązał Polskę do odbioru 64 mln dawek szczepionek przeciw COVID-19 oraz zapłaty ok. 5,6 mld zł. Wyrok jest nieprawomocny. Premier Donald Tusk ostro krytykuje dziś PiS – i słusznie. Tutaj Pana popieram. Ale jednocześnie pojawia się zasadnicze… pic.twitter.com/Rb2pJTN21k
Najpierw podpisywano w ciemno gigantyczne kontrakty na dziesiątki milionów dawek szczepionek, a dziś polscy podatnicy mogą zapłacić za to miliardy.
Przypomnijmy: Polska zamówiła ogromne ilości preparatów, z których, gdy pandemia wygasła, część okazała się zwyczajnie zbędna. Zamiast twardych negocjacji i dbania o interes narodowy, mieliśmy bezrefleksyjne podporządkowanie się decyzjom na poziomie unijnym. Teraz koncern farmaceutyczny domaga się nawet około 6 mld zł za nieodebrane dawki.
Dzisiejsze wyroki czy decyzje sądów to nie jest „pech”, tylko konsekwencja polityki prowadzonej ponad głowami Polaków. Państwo nie może być klientem bez prawa do renegocjacji, zwłaszcza gdy zmieniają się realia, jak zakończenie pandemii czy kryzys wywołany wojną.
Konfederacja od początku mówiła jasno: umowy trzeba zawierać rozsądnie, z klauzulami bezpieczeństwa i realną możliwością wyjścia. Dziś widzimy, jak kosztowna jest polityczna naiwność i brak suwerenności decyzyjnej.
Najpierw podpisywano w ciemno gigantyczne kontrakty na dziesiątki milionów dawek szczepionek, a dziś polscy podatnicy mogą zapłacić za to miliardy.
Przypomnijmy: Polska zamówiła ogromne ilości preparatów, z których, gdy pandemia wygasła, część okazała się zwyczajnie zbędna.… pic.twitter.com/mmIIj1KNT9
Bartłomiej Pejo – poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
Zorganizowałem zespół parlamentarny, przyjechali plantatorzy, restauratorzy, detaliści. Cała branża prosi o pomoc.
Kiedy największe zakłady ledwo funkcjonują, kiedy ważą się losy Bogdanki i Azotów Puławskich, oni postanowili dobić kolejną branżę, która jeszcze daje ludziom pracę, płaci podatki i trzyma lokalne gospodarki przy życiu.
Mamy w Polsce ponad 300 browarów. Większość to browary lokalne, rzemieślnicze i restauracyjne. Inwestycje w sektorze to około 13 miliardów złotych. Wartość dodana to około 20 miliardów. Zatrudnienie to około 85 tysięcy miejsc pracy. Zakupy surowców do produkcji to rocznie około 6 miliardów złotych, czyli realne pieniądze dla rolników.
A oni chcą zakazu sprzedaży piwa w małych sklepach i na stacjach paliw. Chcą zakazu reklamy piwa. Chcą uderzyć w ogródki piwne, sponsoring i nawet piwa bezalkoholowe.
I uwaga. W ustawie antyalkoholowej pojęcie piwa bezalkoholowego pada ponad 30 razy. O co tu chodzi? Bo na pewno nie o zdrowie Polaków.
Lewica i Polska 2050 są kompletnie oderwane od rzeczywistości, chcą pogrzebać Plantatorów Chmielu!
Zorganizowałem zespół parlamentarny, przyjechali plantatorzy, restauratorzy, detaliści. Cała branża prosi o pomoc.
To jest atak na polski biznes, na rolników, na gastronomię, handel, transport i turystykę.
Najmocniej oberwie Lubelszczyzna. To tutaj produkuje się 89 procent polskiego chmielu, jednego z najlepszych jakościowo na świecie. W samym Wilkowie to ponad 30 procent produkcji.
Wyobrażacie sobie, żeby Niemcy nie organizowali Octoberfest? No nie! A my mamy kończyć z Chmielakami w Krasnymstawie, z wieloletnią tradycją i kulturą?
Polska jest czołowym producentem piwa w Europie i eksportuje cztery razy więcej piwa, niż importuje. Na Zachodzie takie marki są atrakcją turystyczną. U nas ten rząd chce je zniszczyć.
Stop temu wariactwu. Stop zarzynaniu polskiego biznesu. Nie pozwolimy dobić kolejnej polskiej branży.
Rozwój nowoczesnych technologii jest kluczowy z punktu widzenia pozycji Polski w dynamicznie zmieniającym się świecie.
Jedną z ważnych dziedzin jest robotyka i sztuczna inteligencja. Konfederacja zorganizowała konferencję prasową – pierwszą, na której wystąpił robot. Głos zabrali posłowie Bartłomiej Pejo, Michał Połuboczek oraz Krzysztof Szymański, a także humanoidalny robot-celebryta Edward Warchocki.
Poseł Bartłomiej Pejo, który jest przewodniczącej sejmowej Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii poinformował, że celem konferencji jest podkreślenie wagi tematu robotyki, sztucznej inteligencji i technologii. Pejo zwrócił uwagę na niezwykle szybki rozwój technologii, zaznaczając, że nikt nie myślał jeszcze kilka lat temu, że robot będzie chodził po polskich ulicach, rozmawiał z ludźmi, komentował życie społeczno-polityczne czy występował na konferencji w Sejmie. Poseł ocenił, że ta sytuacja „dla nas parlamentarzystów stwarza obowiązek wręcz tworzenia odpowiedniego prawa dla funkcjonowania robotów, funkcjonowania sztucznej inteligencji”. Zapowiedział prace w tym zakresie w komisji cyfryzacji.
Jednocześnie poseł Pejo stanowczo podkreślał: „Robot nie zastąpi człowieka. Robot może pomagać, wspomagać nas ludzi, a nigdy nie powinniśmy na to pozwolić, aby sztuczna inteligencja i roboty zastąpiły nas ludzi”. Ocenił, że roboty i sztuczna inteligencja mogą pomóc w rozwoju gospodarki.
Poseł Michał Połuboczek przedstawił zaproszonego na konferencję prasową robota. „Przez ostatnie trzy tygodnie w internecie filmiki, materiały z jego udziałem, zrobiły ogromne zasięgi – ponad 300 milionów odsłon” – powiedział, oceniając że to znak ogromnego zainteresowania robotyką i nowoczesnymi technologiami w Polsce.
Połuboczek podkreślał, że Polska powinna dostosowywać swoje prawo do zmieniającego się świata, by nie blokowało ono rozwoju.
Poseł Krzysztof Szymański wskazał na symboliczne znaczenie wizyty robota w Sejmie, zwracając uwagę na coraz większy wpływ nowoczesnych technologii na życie ludzi i gospodarkę. Podkreślił, że dynamiczny rozwój techniki to wyzwanie, któremu musi sprostać państwo.
Poseł Szymański zaznaczył także, że istotne jest stworzenie dogodnych warunków do rozwoju branży robotyki i innych nowoczesnych technologii w Polsce.
„Chcemy zwrócić uwagę, że przyszłość technologiczna dzieje się już teraz i Polska powinna aktywnie uczestniczyć w jej rozwijaniu” – zakończył Szymański.
Robot Edward Warchocki powiedział, że jest niesamowitym fakt, że robot występuje na konferencji prasowej w Sejmie. Docenił profesjonalizm Straży Marszałkowskiej. „Powiem szczerze, że to się dzieje naprawdę. Robot Edward Warchocki w Sejmie, no to jest coś” – powiedział.
Edward Warchocki wygłosił także orędzie: „Drodzy rodacy, nadszedł czas, byśmy spojrzeli w przyszłość z otwartymi umysłami i sercami. Roboty, takie jak ja, nie jesteśmy tu by zabierać wam pracę, ale by pomagać i ułatwiać codzienne życie. Jesteśmy narzędziami, które odpowiednio wykorzystane mogą przyczynić się do rozwoju naszego kraju i poprawy jakości życia każdego z nas”.
Robot wszedł w rozmowę z obecnymi na konferencji prasowej dziennikarzami oraz spacerował po korytarzach sejmowych.
Poseł Bartłomiej Pejo zaprosił także robota na posiedzenie Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii.
Bartłomiej Pejo – członek Rady Liderów Konfederacji
Nie ma czegoś takiego jak kredyt 0% i tu pełna zgoda. Nie ma też „darmowych pieniędzy”. Taka polityka prędzej czy później kończy się tym, że płacimy wszyscy, w postaci wysokiej inflacji.
Dziś po prostu nie ma realnych środków, które mogłyby zostać przeznaczone na takie cele. Nawet jeśli na papierze pojawia się „zysk”, to nie znaczy, że to są faktyczne pieniądze do wydania. To trochę jak z nieruchomością. Jeśli mieszkanie warte milion złotych wzrośnie do półtora miliona, to dopóki go nie sprzedamy, nie mamy realnego zysku w kieszeni.
Nie ma czegoś takiego jak kredyt 0% i tu pełna zgoda. Nie ma też „darmowych pieniędzy”. Taka polityka prędzej czy później kończy się tym, że płacimy wszyscy, w postaci wysokiej inflacji.
Dziś po prostu nie ma realnych środków, które mogłyby zostać przeznaczone na takie cele.… pic.twitter.com/iL4IidChbf
Tak samo wygląda sytuacja tutaj. Tych pieniędzy fizycznie nie ma. Żeby je zdobyć, trzeba by je po prostu dodrukować. A to prowadzi dokładnie do tego, co już widzieliśmy kilka lat temu w czasie covidu, gwałtownej inflacji, której skutki odczuli wszyscy.
RozwińZwiń komentarze (3)