Robią z nas idiotów? Kierowcy aut spalinowych płacą opłatę paliwową na utrzymanie dróg, a właściciele ciężkich elektryków są z niej zwolnieni. Do tego wszyscy podatnicy dokładają się do dopłat do elektryków, które w dwa lata miały kosztować około 2 mld zł.
Elektryki nie jeżdżą na „ekopowietrze”, a ich ciężkie baterie również obciążają drogi. Dlaczego więc jedni płacą, a inni korzystają z przywilejów na koszt wszystkich?
Złożyłem w tej sprawie interpelację poselską. Czas skończyć z polityką równych i równiejszych. Kiedy skończy się darmowy obiad dla bogatych finansowany przez resztę społeczeństwa?
Robią z nas idiotów? Kierowcy aut spalinowych płacą opłatę paliwową na utrzymanie dróg, a właściciele ciężkich elektryków są z niej zwolnieni. Do tego wszyscy podatnicy dokładają się do dopłat do elektryków, które w dwa lata miały kosztować około 2 mld zł.
Elektryki nie jeżdżą na „ekopowietrze”, a ich ciężkie baterie również obciążają drogi. Dlaczego więc jedni płacą, a inni korzystają z przywilejów na koszt wszystkich?
Złożyłem w tej sprawie interpelację poselską. Czas skończyć z polityką równych i równiejszych. Kiedy skończy się darmowy obiad dla bogatych finansowany przez resztę społeczeństwa?
Rząd ze znacznym opóźnieniem zareagował na kryzys paliwowy. Wsparcie nie objęło jednak wszystkich kierowców.
W Sejmie RP odbyła się konferencja prasowa w tej sprawie. Głos w imieniu Konfederacji zabrali Wicemarszałek Sejmu RP Krzysztof Bosak oraz dyrektor biura prasowego Konfederacji i poseł IX kadencji Michał Urbaniak.
Krzysztof Bosak rozpoczął konferencję od złożenia serdecznych życzeń w związku z nadchodzącymi Świętami Zmartwychwstania Pańskiego.
Lider Konfederacji ocenił reakcję rządu na zwyżki cen paliw jako spóźnioną i nieprecyzyjną. „Znów widzimy niepokojący trend polegający na tym, że ignorowani są ci, którzy jeżdżą skromniej. Tak jak strefy zakazu wjazdu obejmują tych, którzy mają starsze auta, skromniejsze auta, których nie stać na nowoczesne SUV-y czy elektryki i są dyskryminowani, tak samo w tym systemie interwencji na rynku paliw, który zaproponował rząd Donalda Tuska, pominięci są ci, którzy oszczędzają, np. jeżdżąc autami na gaz” – powiedział Bosak.
Wicemarszałek Bosak przytoczył dane, w świetle których Polska jest jednym z największych rynków pod względem konsumpcji gazu LPG do aut. W Polsce jest zarejestrowanych aż 2,5 mln samochodów o takim napędzie. Bosak podkreślił także, że od początku roku ceny gazu wzrosły o ponad 30%, a w samym marcu aż o 1 zł.
„Widać, że rząd Tuska raczej drenuje kieszenie Polaków, niż skupia się na tym, żeby dostarczyć ten gaz, niezależnie już w której formie i dla jakiego celu po dobrej cenie” – ocenił Bosak.
Krzysztof Bosak zaapelował o włączenie gazu LPG do uruchomionego przez rząd mechanizmu, co pozwoliłoby na znaczącą poprawę sytuacji uboższych kierowców.
Michał Urbaniak postawił tezę, że „rząd Donalda Tuska ignorował Polaków tak długo, jak tylko mógł ”. Przypomniał, że propozycje Konfederacji dotyczące obniżenia akcyzy i opłaty emisyjnej zostały odrzucone. Teraz jednak, według Urbaniaka Donald Tusk traci grunt pod nogami. „Kiedy zobaczył, że jedna z afer pedofilskich, z którą powiązana jest Koalicja Obywatelska przez ludzi w nią zaangażowanych zaczyna wymykać mu się spod kontroli, no to stwierdził, że w tym momencie już czas na nowe działania – może uda się ugasić ten pożar” – powiedział Urbaniak.
Szef biura prasowego Konfederacji podkreślił, że nie może być tak, że polski rząd przez wiele tygodni ignoruje potrzeby wielu Polaków. Zaznaczył ogromny rozmiar rynku LPG w Polsce i pilną potrzebę udzielenia pomocy użytkownikom tego paliwa.
Michał Urbaniak zaapelował do rządu, by jeszcze przed świętami zadeklarował wprowadzenie obniżki cen LPG. „Inaczej nie możemy mówić o rządzie, którzy działa na rzecz Polaków” – podsumował.
Konfederacja uważa, że pominięcie gazu LPG w mechanizmie interwencji w ceny paliw jest niesprawiedliwe i nieracjonalne.
Podczas spotkania parlamentarnego zespołu obrony oraz kierowców, wraz Bartlomiejem Pejo rozmawialiśmy o dość absurdalnym problemie, który dotyka wielu miłośników caravaningu w Polsce.
Obecne przepisy powodują, że samochód osobowy z przyczepą kempingową może zostać objęty systemem e-TOLL, jeśli łączna dopuszczalna masa zestawu przekracza 3,5 tony. W praktyce oznacza to, że prywatni turyści są traktowani podobnie jak ciężarówki wykonujące transport drogowy i muszą płacić za każdy przejechany kilometr niemałe pieniądze. Przykład: Trasa Warszawa-Mielno i powrót to około 300 zł samej opłaty e-Toll.
Dziś podczas spotkania parlamentarnego zespołu obrony oraz kierowców, wraz @bartlomiejpejo rozmawialiśmy o dość absurdalnym problemie, który dotyka wielu miłośników caravaningu w Polsce.
Obecne przepisy powodują, że samochód osobowy z przyczepą kempingową może zostać objęty… pic.twitter.com/eQHgJi2OLM
Dlatego pracujemy nad zmianą przepisów, aby zestawy turystyczne (auto + przyczepa kempingowa) zostały z tego systemu wyłączone.
Dlaczego to ma sens? • takie pojazdy stanowią tylko ok. 0,19% całego systemu e-TOLL • wpływy z nich to zaledwie ok. 5 mln zł rocznie przy ok. 3 mld zł wpływów z e-TOLL • caravaning to szybko rozwijająca się turystyka, która zostawia pieniądze w lokalnych gospodarkach • prostsze przepisy mogą zachęcić turystów z innych krajów do odwiedzania Polski
To niewielka zmiana w systemie opłat drogowych, ale może być realnym impulsem dla turystyki i rozsądniejszym podejściem do użytkowników dróg.
Prace nad rozwiązaniem trwają. Szczegóły niebawem, stay tuned
Konrad Berkowicz – poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
Aleksander Miszalski rządzi tak źle Krakowem, że nawet wydawanie milionów i zadłużanie miasta – by stwarzać pozory, że coś idzie w dobrym kierunku – nic nie daje. Nawet prezydent Majchrowski, którego byłem ostrym krytykiem, przez 22 lata sprawowania urzędu nie doprowadził do takiego buntu mieszkańców Krakowa, jak prezydent Miszalski w niespełna 2 lata. Wyrazistym przejawem tego jest właśnie maksymalnie szeroki, ponadpartyjny i ponadideologiczny front sprzeciwu wobec obecnej prezydentury.
Aleksander Miszalski rządzi tak źle Krakowem, że nawet wydawanie milionów i zadłużanie miasta – by stwarzać pozory, że coś idzie w dobrym kierunku – nic nie daje. Nawet prezydent Majchrowski, którego byłem ostrym krytykiem, przez 22 lata sprawowania urzędu nie doprowadził do… pic.twitter.com/gqpbcLcUaT
Przypominam, że Aleksander Miszalski to poseł dwóch kadencji, o którym do ostatnich wyborów prezydenckich nikt nie słyszał. Jako poseł z Krakowa nie wiedziałem nawet o jego istnieniu. Według opinii wielu “człowiek znikąd” wydał wielokrotnie więcej pieniędzy na kampanię, niż pozwala na to prawo wyborcze. Nie wiem skąd miały pochodzić te miliony, ale nagle pojawił się na każdym niemal słupie w Krakowie. A potem rozwinął na nich bezprecedensową kampanię hejtu i oszczerstw wymierzoną w kontrkandydatów.
Krótko mówiąc: obecny prezydent Krakowa to marketingowa wydmuszka, która zdobyła władzę w ramach modelu biznesowego. Motywacji do czynienia Krakowa lepszym nie ma, do zatrudniania kolesi i rozdawania milionów w premiach – jest wręcz programowo. To był skok na kasę miasta. Po stronie Miszalskiego stoją wielkie pieniądze miejskie i wyśrubowane warunki frekwencyjne referendum. Po naszej stronie stoi prawda.
Rafał Kubowicz – szczeciński działacz Konfederacji
Już tłumaczę co się tak naprawdę stało i kolejne kroki, jakie musimy podejmować. Zbiorę wszystko chronologicznie, walczę z tym durnym pomysłem od prawie 2 lat.
1. Przed wyborami samorządowymi w 2024 roku NIKT NIE MÓWIŁ o SCT. prezydent się wręcz wypierał, że ją wprowadzi. Kłamał oczywiście.
2. Przyszła uchwała intencyjna, że chcemy SCT tuż po wyborach. Rozmawiałem o tym w dyskusjach w mediach już w połowie 2024 roku. Wyjąłem raporty GiOŚ, udowodniłem, że nie mamy problemu z czystością powietrza. Merytorycznie zmiażdżyłem narrację radnego Słowika z Zielonych, którego władze miasta musiały schować do szafy, by nie kompromitował ich dalej swoimi teoriami.
3. W 2025 podjęto nową uchwałę, że SCT wejdzie w Szczecinie w życie od 1 stycznia 2026. Jak dobrze wiecie – nie weszła. Argumenty? Już tylko konkursy.
4. W tym czasie NIE DOSTALIŚMY mimo uchwał dofinansowania do zakupu tramwajów z KPO. Przegraliśmy w zupełnie innych kryteriach. Za SCT punktów brak.
5. Po badaniach i wariantach zaproponowanych miastu przez audyt zewnętrzny zdecydowano się na wariant SCT jeszcze mniej ograniczony niż proponowali fachowcy. Zaproponowano SCT na Starym Mieście, zupełnie bezzębną i to był nasz pierwszy sukces, ale nie zatrzymywaliśmy się. Na tym etapie był pierwszy sukces, bo przecież wiecie co się dzieje w Krakowie czy Warszawie.
6. Dzięki Wam, Waszym protestom, aktywności w socjalmediach udało się JESZCZE BARDZIEJ znieść ograniczenia SCT. Najnowsze propozycje: 30 dni w roku zamiast 1 dzień w miesiącu wjazdu do SCT dla wszystkich mieszkańców miasta. 2000 rocznik benzyniaka zamiast 2005. Diesel 2005 zamiast 2009. To realne zmiany w uchwale, bardzo istotne. Samochodów, które w teorii nie wjadą do strefy w praktyce nie będzie. Wiceprezydent Kadłubowski sam przyznał: kontroli nie będzie, kamer nie będzie. Budujemy pomnik absurdu za publiczne pieniądze!!!
❗️ SCT w Szczecinie: Urzędnicy kapitulują przed argumentami mieszkańców! ❗️
Już tłumaczę co się tak naprawdę stało i kolejne kroki, jakie musimy podejmować. Zbiorę wszystko chronologicznie, walczę z tym durnym pomysłem od prawie 2 lat.
Co teraz? Wiedzieliśmy, że jakąś strefę wprowadzą. Uparli się i już. Jeśli tylko uda się przejąć władzę w mieście kiedykolwiek to oczywiście ją zlikwidujemy. Obecnie rządzący prezydent Krzystek i KO tylko utrudniają życie mieszkańcom (nocna prohibicja, SCT, nowy sposób skanowania biletów w komunikacji miejskiej, podwyżki mimo super spalarni itd.). SCT to ograniczenia, które nie mają nic wspólnego z równością wobec prawa. Nowa unijna perspektywa finansowa na 90% nie będzie wymagała stref bo Francja zrezygnowała z nich całkowicie a niektóre niemieckie miasta się wycofują.
I oczywiście będziemy monitorować każdą ewentualną próbę rozszerzenia strefy i piętnować każdego radnego, który zagłosuje za wprowadzeniem tego bubla. To marnowanie publicznych pieniędzy. Miasto powinno się przyłożyć do pisania wniosków o dofinansowania a nie szukaniu punktów do przetargów w absurdalny sposób.
Podsumowując: jeśli wejdzie uchwała o Strefie po poprawkach to nie odczuje tego absolutnie nikt. Ale czy widzicie sens we wprowadzaniu prawa, które absolutnie nic nie zmieni poza wydaniem publicznych pieniędzy? Ja nie.
To nie koniec. Wywalczyliśmy to, że Wasze auta nie trafią na złom, ale nie pozwolimy na dalsze marnowanie ani grosza z Waszych podatków na ten bubel. Monitorujemy każdy ruch radnych!
Michał Cichy – świętokrzyski działacz Konfederacji
Udało się! Prezydent Wojda odpowiedziała na nasz apel i wyraźnie zapowiedziała, że nie wprowadzi Strefy Czystego Transportu w Kielcach. Nie omieszkała oczywiście powiedzieć o wyimaginowanym straszeniu, niech mi ktoś z Państwa wskaże w którym miejscu kogokolwiek straszyłem?
Do tej pory SCT wprowadzili prezydenci Warszawy i Krakowa, czyli partyjni koledzy pani prezydent, więc to oczywiste, że prędzej czy później chciałaby zrobić to samo w Kielcach.
Nie potrzebuję też „zaistnieć” na jej plecach. Wolałbym, żeby w jej działaniach było więcej rzeczywistej pracy niż zagrywek PR-owych.
Udało się! Prezydent Wojda odpowiedziała na nasz apel i wyraźnie zapowiedziała, że nie wprowadzi Strefy Czystego Transportu w Kielcach. Nie omieszkała oczywiście powiedzieć o wyimaginowanym straszeniu, niech mi ktoś z Państwa wskaże w którym miejscu kogokolwiek straszyłem?
Zasięg mniejszy aż o 40 procent! Tak to jest z autobusami elektrycznymi. Temperatury sięgające -20 stopni Celsjusza sprawiły, że autobusy elektryczne stały się w wielu polskich miastach problemem.
Tegoroczna zima pokazała brutalną prawdę o autobusach elektrycznych. W wielu polskich miastach nowoczesna technologia zwyczajnie nie wytrzymała starcia z rzeczywistością, a za eksperymenty klimatyczne zapłacili pasażerowie. W Warszawie część autobusów utknęła na ulicach z powodu wyczerpanych akumulatorów, kierowcy wyłączali ogrzewanie, aby ratować resztki energii, a ludzie byli zmuszeni opuszczać pojazdy i pieszo szukać alternatywnego transportu w siarczystym mrozie.
Niewygodna prawda o autobusach elektrycznych zimą!
Zasięg mniejszy aż o 40 procent! Tak to jest z autobusami elektrycznymi. Temperatury sięgające -20 stopni Celsjusza sprawiły, że autobusy elektryczne stały się w wielu polskich miastach problemem.
Symbolem kompromitacji systemu stał się Wolsztyn, gdzie kilka dni po uroczystym uruchomieniu nowych autobusów elektrycznych wszystkie pojazdy trzeba było wycofać z tras. W Krakowie sytuacja wyglądała niewiele lepiej. W autobusach obniżano temperaturę do 12 stopni. W Warszawie wystarczyła jedna awaria auta osobowego, aby dziesiątki elektrycznych autobusów utknęły w korkach, a pasażerowie zostali pozostawieni bez ogrzewania przy temperaturze odczuwalnej minus 27 stopni.
Akumulatory litowo-jonowe drastycznie tracą wydajność w niskich temperaturach. W praktyce oznacza to spadek zasięgu nawet o 30 do 40 procent. Autobus, który latem może przejechać 350 kilometrów, zimą często nie jest w stanie wykonać pełnej zmiany i musi wracać do zajezdni na doładowanie. Do tego dochodzi gigantyczne zużycie energii na ogrzewanie przeszklonych pojazdów oraz konieczność podgrzewania samych baterii, aby w ogóle mogły pracować.
Najbardziej niepokojące jest jednak to, że samorządy zostały zmuszone do zakupu autobusów zeroemisyjnych przez przepisy obowiązujące od 2026 roku. Miasta przestały mieć realny wybór, nawet jeśli technologia nie jest dostosowana do polskich warunków klimatycznych. W efekcie komunikacja publiczna zaczęła być podporządkowana ideologii, a nie bezpieczeństwu i niezawodności transportu.
Zwolennicy elektromobilności przekonują, że problemy są przejściowe i zostaną rozwiązane przez nowe generacje baterii. Problem polega na tym, że pasażerowie muszą korzystać z autobusów już dziś, a nie za kilkanaście lat. Polskie miasta zainwestowały miliardy w technologię, która w niesprzyjających warunkach pogodowych okazuje się mniej niezawodna niż klasyczne pojazdy spalinowe. Tegoroczna zima jest bardziej siarczysta od poprzednich, ale nie jest to żadna anomalia. Taki jest porządek naszej strefy klimatycznej.
Zimowy chaos w komunikacji miejskiej pokazał, że elektryfikacja transportu w obecnej formie jest kosztownym eksperymentem, a nowe może być wrogiem lepszego.
Bartosz Bocheńczak: Według obecnego prezydenta Krakowa tak powinien dojeżdżać do pracy podkrakowski glazurnik robiący remont w mieście.
Prezydent Miszalski: “Czy dla glazurnika, który musi płacić 6000 zł rocznie za wjazd do centrum Krakowa, by pracować to dużo czy mało? Wielu mieszkańców przesiada się na transport publiczny.”
Aleksander Miszalski do dymisji. To nie jest prezydent Krakowa, tylko zwykły jamnik Donalda Tuska. I nie obrażam tu jamników, bo żaden szanujący się jamnik nie miałby za swojego pana Donalda Tuska.
Nie mam zamiaru patrzeć, jak moim miastem rządzą brukselscy lokaje i klimatyczni wariaci. Konfederacja oczywiście przyłącza się do referendum przeciwko Miszalskiemu.
Aleksander Miszalski do dymisji. To nie jest prezydent Krakowa, tylko zwykły jamnik Donalda Tuska. I nie obrażam tu jamników, bo żaden szanujący się jamnik nie miałby za swojego pana Donalda Tuska.
Nie mam zamiaru patrzeć, jak moim miastem rządzą brukselscy lokaje i klimatyczni… pic.twitter.com/O4U2uCUPoc
Zbiórka podpisów to praca całego sztabu ludzi. Ideowych, kompetentnych i zaangażowanych. Cześć z nich na froncie, część na zapleczu. Wszyscy wartościowi!
Zbiórka podpisów to praca całego sztabu ludzi. Ideowych, kompetentnych i zaangażowanych. Cześć z nich na froncie, część na zapleczu. Wszyscy wartościowi! https://t.co/pZghpvm1TZ
Krakowianie! Nie stać Was na kilkaset (lub w przyszłości kilka tysięcy) złotych opłat za wjazd? Można się przesiąść na zbiorkom. Jaki problem? Auto jest dla elyt! A turyści? Cóż, zdaniem prezydenta miasta oni przyjeżdżali tam pić, więc wszelkie opłaty się należą. Dlatego Ruch Narodowy popiera i angażuje się w zbiórkę podpisów ws. referendum w Krakowie. Wejdź i podpisz! https://referendumkrk.pl
Krakowianie! Nie stać Was na kilkaset (lub w przyszłości kilka tysięcy) złotych opłat za wjazd? Można się przesiąść na zbiorkom. Jaki problem? Auto jest dla elyt! A turyści? Cóż, zdaniem prezydenta miasta oni przyjeżdżali tam pić, więc wszelkie opłaty się należą.
I tu: 29.01.2026 r. (czwartek) godz: 16:00 – 17:00 Cmentarz Podgórski 29.01.2026 r. (czwartek) godz: 18:30 – 19:30 Rynek Dębnicki… pic.twitter.com/edviwd7hUu
Proszę nie ulec pokusie rozluźnienia po wczorajszej informacji, że udało się zebrać 5 000 podpisów. Jeżeli rozluźnienie nastąpi, „powstanie krakowskie” 27.01.2026 upadnie
Proszę nie ulec pokusie rozluźnienia po wczorajszej informacji, że udało się zebrać 5 000 podpisów. Jeżeli rozluźnienie nastąpi, „powstanie krakowskie” 27.01.2026 upadnie.#referendum#krakowpic.twitter.com/DBGaTYvinY
Chętnych do podpisu za odwołaniem Prezydenta Miszalskiego jest naprawdę ogromna ilość ludzi, którzy sami podchodzą i pytają czy to referendum.
Chętnych do podpisu za odwołaniem Prezydenta Miszalskiego jest naprawdę ogromna ilość ludzi, którzy sami podchodzą i pytają czy to #referendum. pic.twitter.com/w31zulJ35G
“Strefa Czystego Transportu”, które wprowadzono w Warszawie i Krakowie, to nic innego jak strefy zakazu wjazdu dla starszych aut spalinowych i wyciąganie pieniędzy z kieszeni mniej zamożnych ludzi. Tu nie chodzi o ekologię, tylko kolejne ograniczanie naszej mobilności i podstawowych praw obywatelskich!
Tak to sobie wymyślili, że bogaci wjadą do miasta, a mniej zamożni już nie. Przeciwko temu stanowczo protestujemy!
Stanisław Tyszka: Na Ukrainie zniesiono obowiązkowe badania techniczne dla prywatnych aut kilka lat temu. Kierowcy zza wschodniej granicy korzystają z luki w prawie i powołują się na konwencję wiedeńską o ruchu drogowym, która pozwala traktować ukraińskie samochody jako pojazdy będące w ruchu międzynarodowym. Dzięki temu Ukraińcy mogą legalnie poruszać się po naszych trasach autami, które często są jeżdżącym zagrożeniem dla życia i zdrowia Polaków.
Ministerstwo Infrastruktury doskonale o tym wie, ale projekt ustawy nakazujący badania techniczne autom z państw trzecich, w tym Ukrainy, dziwnym trafem utknął w niekończących się konsultacjach.
To kolejna patologiczna sytuacja, w której obywatele Ukrainy są traktowani lepiej niż polscy obywatele. Tymczasem Polakom śrubuje się normy i podnosi opłaty za badania techniczne. Brak ważnego przeglądu technicznego to:
❌ mandat od 1500 zł do nawet 5000 zł,
❌ zatrzymanie dowodu rejestracyjnego,
❌ odholowanie auta na koszt kierowcy, jeśli auto stwarza zagrożenie.
To nie jest równość wobec prawa. To dyskryminacja własnych obywateli we własnym kraju!
Dość tego uprzywilejowania dla obywateli Ukrainy! Prawo na polskich drogach musi być równe dla wszystkich.
Stanisław Tyszka, poseł do Parlamentu Europejskiego, członek Rady Liderów Konfederacji
Na Ukrainie zniesiono obowiązkowe badania techniczne dla prywatnych aut kilka lat temu. Kierowcy zza wschodniej granicy korzystają z luki w prawie i powołują się na konwencję wiedeńską o ruchu drogowym, która pozwala traktować ukraińskie samochody jako pojazdy będące w ruchu międzynarodowym. Dzięki temu Ukraińcy mogą legalnie poruszać się po naszych trasach autami, które często są jeżdżącym zagrożeniem dla życia i zdrowia Polaków.
Ministerstwo Infrastruktury doskonale o tym wie, ale projekt ustawy nakazujący badania techniczne autom z państw trzecich, w tym Ukrainy, dziwnym trafem utknął w niekończących się konsultacjach.
To kolejna patologiczna sytuacja, w której obywatele Ukrainy są traktowani lepiej niż polscy obywatele. Tymczasem Polakom śrubuje się normy i podnosi opłaty za badania techniczne. Brak ważnego przeglądu technicznego to:
❌ mandat od 1500 zł do nawet 5000 zł,
❌ zatrzymanie dowodu rejestracyjnego,
❌ odholowanie auta na koszt kierowcy, jeśli auto stwarza zagrożenie. To nie jest równość wobec prawa. To dyskryminacja własnych obywateli we własnym kraju!
Dość tego uprzywilejowania dla obywateli Ukrainy! Prawo na polskich drogach musi być równe dla wszystkich.
1,2 mln kontroli, tysiące odrzuceń i kamery na wjazdach. Kraków testuje model selekcji kierowców!
Od 1 stycznia w Krakowie działa strefa czystego transportu, a miasto pochwaliło się pierwszym bilansem jej funkcjonowania. Dane pokazują skalę ingerencji w codzienne życie mieszkańców i przyjezdnych. System informatyczny SCT wykonał już około 1,2 mln sprawdzeń pojazdów. Złożono niemal 84,6 tys. wniosków o uprawnienia do wjazdu, z czego co najmniej 17 tys. odrzucono. A wiele osób w ogóle takich wniosków nie składało. Oznacza to, że dostęp do miasta został ograniczony dla dziesiątek tysięcy osób, które tego potrzebowały.
1,2 mln kontroli, tysiące odrzuceń i kamery na wjazdach. Kraków testuje model selekcji kierowców!
Od 1 stycznia w Krakowie działa strefa czystego transportu, a miasto pochwaliło się pierwszym bilansem jej funkcjonowania. Dane pokazują skalę ingerencji w codzienne życie… pic.twitter.com/BANHx9dTHu
Od 1 do 8 stycznia straż miejska przeprowadziła ponad 800 kontroli samochodów wjeżdżających do strefy. Na razie mandatów wiele nie ma, ale mowa o pierwszym tygodniu funkcjonowania strefy. Równolegle miasto rozwija system nadzoru oparty na kamerach, których liczba ma być zwiększana. SCT została szczelnie oznakowana około 180 znakami drogowymi, z czego około 40 zostało już zdewastowanych lub zniszczonych w ramach sprzeciwu mieszkańców, których głos od dawna jest marginalizowany. Władze zapowiadają dalszą rozbudowę infrastruktury SCT, w tym montaż strefomatów na stacjach paliw.
Skala biurokracji towarzyszącej SCT jest bezprecedensowa. Ponad 5,3 tys. razy składano wnioski o dojazd do placówek medycznych! Opłaty abonamentowe wykupiono około 21,6 tys. razy, a godzinowe 53,7 tys. razy. Punkty obsługi mieszkańców obsłużyły ponad 13,1 tys. osób, a infolinia odebrała 13,5 tys. połączeń, z czego aż 10,5 tys. w samym grudniu. To pokazuje, jak bardzo system obciążył obywateli i administrację.
Mimo deklaracji władz miasta, że SCT nie blokuje dojazdów do szpitali i nie służy łataniu dziury budżetowej, rośnie społeczny sprzeciw. 14 stycznia Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie rozpatrzy skargi na uchwałę o SCT. Wyrok będzie nieprawomocny, ale już dziś widać, że strefa stała się narzędziem selekcji komunikacyjnej, które realnie dzieli obywateli na uprawnionych i wykluczonych z dostępu do miasta. A jedynym kryterium selekcji jest zasobność portfela.
Wojciech Jaskółka, małopolski działacz Konfederacji
Sobotni protest przeciwko tzw. strefie czystego transportu pokazał, że sprzeciw wobec tego rozwiązania nie jest marginalny. Na protest przybyli nie tylko mieszkańcy miasta, ale także osoby z okolic, które widzą, że wprowadzane regulacje mogą realnie utrudnić ich codzienne życie.
Sobotni protest przeciwko tzw. strefie czystego transportu pokazał, że sprzeciw wobec tego rozwiązania nie jest marginalny. Na protest przybyli nie tylko mieszkańcy miasta, ale także osoby z okolic, które widzą, że wprowadzane regulacje mogą realnie utrudnić ich codzienne życie.… pic.twitter.com/T9nCSanP6A
Problemem nie jest sama idea dbania o środowisko, lecz sposób jej realizacji. SCT w obecnym kształcie została przygotowana bez rzetelnych konsultacji społecznych, bez realnych alternatyw transportowych i bez uwzględnienia sytuacji osób, których po prostu nie stać na wymianę samochodu.
Państwo i samorząd powinny służyć obywatelom, a nie narzucać rozwiązania, które prowadzą do wykluczenia komunikacyjnego. Wczorajszy protest to wyraźny sygnał, że potrzebujemy rozsądnej debaty i zmiany złych decyzji.
Piotr Bartosz, krakowski działacz Konfederacji
Moje wystąpienie na proteście przeciwko Strefie Czystego Transportu w Krakowie 10 stycznia 2026 pod budynkiem Zarządu Dróg Miasta Krakowa.
Proszę dajcie znać @JaskowiecD, że jak swoich wszystkich przeciwników zablokował, to będzie dalej żył we własnej bańce i przekażcie mu, że na proteście rozmawiałem z ludźmi głosującymi na PO i PSL, którzy są przeciwko SCT. pic.twitter.com/7dTaMzIBF3
Wjazd do strefy dla samochodów niespełniających norm nie jest zakazany, lecz wyceniony! Możesz zanieczyszczać powietrze, o ile regularnie za to płacisz.
“Od 1 stycznia 2026 r.w Krakowie będziemy mieli do czynienia z fikcją odnoszącą się do ochrony środowiska. Chodzi o Strefą Czystego Transportu (SCT), która obejmie 60 proc. powierzchni miasta i będzie maszynką do zarabiania pieniędzy przez gminę. Gdy przyjrzeć się zasadom jej funkcjonowania, trudno oprzeć się wrażeniu, że środowisko pełni tu rolę wygodnego alibi, a nie rzeczywistego celu polityki miejskiej.
Jedni mogą wjeżdżać bez przeszkód, inni – pod warunkiem uiszczenia opłaty, jeszcze inni w ogóle. To nie jest klasyczny zakaz. To system selektywny, przypominający znany z przestrzeni publicznej mechanizm: obowiązuje wszystkich, ale niektórych bardziej.
Ekologia staje się hasłem, pod którym wprowadza się rozwiązania uderzające głównie w określone grupy, przy jednoczesnym zachowaniu licznych przywilejów dla innych.”
Jako Konfederacja od początku głosowaliśmy przeciwko tym rozwiązaniom, ostrzegając, że mamy do czynienia tylko z pseudoekologią i narzędziem uderzającym w kieszenie ludzi, by wydrzeć jak najwięcej pieniędzy.
STOP absurdalnym ograniczeniom i nękaniu kierowców!
W Niemczech pomiędzy Wuppertalem a Dusseldorfem miał miejsce nietypowy jednak interesujący z powodu potencjalnych konsekwencji jakie mógł wywołać wypadek. Elektryczna ciężarówka przewożąca materiały niebezpieczne przewróciła się na autostradzie. Chwilę po wypadku pojawił się pożar w okolicach baterii pojazdu.
W Niemczech pomiędzy Wuppertalem a Dusseldorfem miał miejsce nietypowy jednak interesujący z powodu potencjalnych konsekwencji jakie mógł wywołać wypadek. Elektryczna ciężarówka przewożąca materiały niebezpieczne przewróciła się na autostradzie. Chwilę po wypadku pojawił się… pic.twitter.com/wrIP1GpjUc
Strażacy od czwartku popołudniu do piątku rano schładzali akumulatory aby nie nastąpiła typowa w przypadku pożaru baterii gwałtowna reakcja. Zagrożenie katastrofą było tak duże że służby nakazały okolicznym mieszkańcom pozostanie w domach, natomiast Niemiecki Czerwony Krzyż udzielił wsparcia ludziom którzy utknęli w wielokilometrowym korku, nieprzygotowanym na tak długie oczekiwanie.
Nowe technologie tworzą zupełnie nowe wyzwania dla służb, nowe zagrożenia w procesie użytkowania.
Komisja Europejska rozważa wprowadzenie obowiązku, by od 2030 roku wszystkie firmy w państwach UE mogły kupować wyłącznie samochody elektryczne. Regulacja miałaby objąć również leasing oraz wynajem długoterminowy. Oznaczałoby to faktyczne przyspieszenie zakazu aut spalinowych aż o 5 lat – z planowanego wcześniej 2035 r. na 2030 r.
Dla Polski to wyjątkowo poważna zmiana. Około 80% nowych samochodów trafia do firm, tymczasem udział aut elektrycznych w sprzedaży to zaledwie 6,4%. Przedstawiciele branży motoryzacyjnej alarmują, że tak gwałtowne narzucenie zmian jest nierealne i grozi destabilizacją całego rynku.
Komisja Europejska rozważa wprowadzenie obowiązku, by od 2030 roku wszystkie firmy w państwach UE mogły kupować wyłącznie samochody elektryczne. Regulacja miałaby objąć również leasing oraz wynajem długoterminowy. Oznaczałoby to faktyczne przyspieszenie zakazu aut spalinowych aż… pic.twitter.com/PscxArVDWa
To kolejny przykład regulacji, która ignoruje podstawową zasadę rynku. Samochody elektryczne wciąż przegrywają z autami spalinowymi pod względem ceny, zasięgu i użyteczności w codziennej, firmowej eksploatacji. Gdyby było inaczej, przedsiębiorcy i klienci indywidualni kupowaliby je sami, bez dotacji, zakazów i administracyjnych nakazów.
Fakt, że sprzedaż elektryków gwałtownie spada tam, gdzie kończą się dopłaty, pokazuje jasno, że popyt nie wynika z realnej przewagi technologicznej, lecz z presji regulacyjnej. Taka polityka nie przyspieszy rozwoju, ale podniesie koszty działalności firm, spowolni wymianę flot i dodatkowo zdestabilizuje rynek nowych samochodów.
RozwińZwiń komentarze (1)