Wicemarszałek Krzysztof Bosak na Forum Idee Dla Polski organizowany przez Instytut Sobieskiego.
– Posiadanie i realizowanie jakiejkolwiek długookresowej strategii zakłada przezwyciężenie tego kryzysu. Jeżeli on nie będzie przezwyciężony, no to będziemy w sytuacji kryzysu i niezdolności do realizowania nie tylko długookresowej strategii jako państwa, ale żadnej strategii. Więc biorę to w nawias i trzy wyzwania chcę zarysować, które uważam, że niezbędne do tego, żeby taką strategię ustanowić i wdrażać.
Pierwsze wyzwanie, być może największe, to jest różny poziom świadomości, ambicji i także deprawacji polskich polityków. To co mamy ze sporem o TK, to to jest właśnie moim zdaniem aspekt tej deprawacji, która się ujawnia w działaniu. Natomiast ciężko jest tworzyć jakąkolwiek długookresową strategię z ludźmi, którzy ani tego nie chcą, ani nie rozumieją. Jeżeli nie mają ambicji, to nie da się z nimi robić, oni nie rozumieją, że zajmując się rzeczami nieistotnymi z punktu widzenia strategii państwowej, tracą czas, tracą środki, a ich to kręci, że zużywają się w tym wzajemnym sporze, który w tej chwili widzimy. Więc to im przynosi właściwy poziom satysfakcji i nie będą jej szukać gdzie indziej. Jedyny sposób, to ich po prostu wymienić. I tutaj potrzebna jest bardzo duża wymiana kadr w polskiej polityce, w polskim parlamencie. Mówię to bez żadnej przesady, jestem po prostu głęboko przekonany, że większość przywództwa obecnych partii parlamentarnych trzeba wysłać na polityczną emeryturę, bo z nimi nie da się pracować. Zostawić trochę osób z młodszej generacji, z nimi uważam da się pracować.
Trwa Forum Idee dla Polski organizowane przez @InstSobieskiego. W debacie o strategii państwa na lata 2027–2037 wskazałem podstawowy problem. Nie da się prowadzić długofalowej polityki z ludźmi, którym wystarcza satysfakcja z codziennych partyjnych awantur. Znaczną część obecnego przywództwa politycznego trzeba wysłać na emeryturę. Kolejne dokumenty strategiczne niczego nie zmienią, jeśli nie wiążą administracji, nie mają zapewnionego finansowania i nikt nie odpowiada za ich realizację. Można uchwalić ich dowolnie dużo i dalej stać w miejscu. Trzeba też wiedzieć, o czym jeszcze decydujemy samodzielnie, a w czym realizujemy zobowiązania narzucone z zewnątrz. Politycy, którzy nie rozumieją skali tych zależności, nie są przygotowani do wyznaczania Polsce celów na następną dekadę.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) October 19, 2026
Druga sprawa. Media też są komplementarnym częścią tego problemu. Jeżeli media nie zmuszają polityków do mówienia o strategii i o realizacji celów, tylko bez końca i bez sensu jesteśmy zmuszeni do komentowania co się komu wydaje, co kto sobie wyobraża, co kto przewiduje, gdzie to jest zupełnie bezkarne żeby powiedzieć cokolwiek, to po prostu nie ma w systemie medialnym miejsca na dyskusję, no za wyjątkiem Kanału Zero, dziękujemy za transmisję. To było pierwsze wyzwanie.
Drugie. Brak mocy wiążącej dokumentów strategicznych. Dlaczego mamy inflację dokumentów strategicznych? Bo to nic nie kosztuje, żeby je pouchwalać. I one sobie wszystkie mogą być, mogą być wzajemnie sprzeczne, nic z tego nie wynika. Politycy nie mają w tej chwili pomysłu, politycy w Polsce, bo Unia Europejska ma na to wyraźnie pomysł, na przyjmowanie wiążących dokumentów strategicznych albo przekładanie zamierzeń strategicznych na wiążące długookresowo prawo. Ani na poziomie dokumentów finansowych nie przyjmujemy w tej chwili praktycznie żadnej kwestii dokumentów wieloletnich, ani na poziomie celów do realizacji dla administracji. Politycy można powiedzieć, że mają wręcz awersję, żeby jakieś cele do realizacji wpisać wprost do ustaw. A jednocześnie piszą ustawy skrajnie szczegółarskie, bezsensownie przeregulowane. To pokazuje, że nie myślą o pisaniu prawa w ogóle w kategorii realizacji celów. I ten problem trzeba pokonać, uważam, że pisanie kolejnych dokumentów, które nie mają żadnej mocy wiążącej jest bez sensu. Jedynym politykiem, który w sposób moim zdaniem negatywny, ale jednak pokonał tę barierę, jest Mateusz Morawiecki. To znaczy, to co chcieli zrobić podsunęli Unii Europejskiej, wpisali w załącznik do KPO, jako tak zwane kamienie milowe i nawet następny rząd czuje się tym związany. Więc można by powiedzieć Mateusz Morawiecki ograł system, szkoda że niestety w złym kierunku.
Trzecia sprawa, to jest nieznana skala zewnątrzsterowności naszego systemu. Nikt dokładnie nie wie, w jak wielkim stopniu nasz system jest sterowany z zewnątrz. Unia Europejska co chwilę wymyśla coś nowego i my jesteśmy tym związani. Dzisiejsi politycy opozycji nie wiedzą jakie dokładnie cele unijne w następnej kadencji, jeżeli by trafili do władzy, będą musieli realizować. W ten sposób żadnego planowania strategicznego nie da się prowadzić. Z NATO sytuacja niestety zaczyna być podobna. Poruszanie się po omacku w polityce obronnej. I jeśli chodzi o technologie, i jeśli chodzi o finansowanie, i jeśli chodzi o realizację. W związku z czym, mamy zależność państwa polskiego gospodarczo-polityczno-obronną, której stopnia polscy politycy nie rozumieją i nie ma żadnego miejsca, gdzie mogliby się transparentnie do tego przyznać. Może poza takim forum, ale ja to mówię, inni niekoniecznie się z tym zgodzą. Natomiast jestem mocno przekonany do tego, że w kuluarach politycy nie mają w tej chwili świadomości, o czym tak naprawdę decydują. Bardzo trudno jest zbudować jakąkolwiek strategię, jak się nie wie o czym się decyduje. Dziękuję.
Skomentuj