Anna Bryłka – poseł do Parlamentu Europejskiego
Już dzisiaj zaczyna się tymczasowe stosowanie handlowej umowy przejściowej między Unią Europejską a krajami Merocsur.
Samo tymczasowe stosowanie iTA zostało oficjalnie ogłoszone w Dzienniku Urzędowym po notyfikacji zakończenia procedur przez UE oraz Argentynę, Brazylię, Paragwaj i Urugwaj. Aby do tego doszło Komisja Europejska musiała sztucznie podzielić pierwotny tekst negocjowanej umowy a Rada 9 stycznia 2026 roku przepchnąć zgodę i prowizoryczne stosowanie mimo sprzeciwu części państw. W efekcie sam Parlament Europejski zakwestionował legalność procedury legislacyjnej i zgodności umowy z traktatami a TSUE nie wydał stanowiska w tej sprawie. Umowa handlowa będzie tymczasowo stosowana, pomimo obowiązku wyrażenia zgody na nią przez Parlament Europejski! Można? Można!
Po ponad 25 latach negocjacji pełny pakiet, czyli EU–Mercosur Partnership Agreement (EMPA), pozostaje osobnym instrumentem i wymaga dalszej ścieżki ratyfikacyjnej przez wszystkie państwa Unii Europejskiej.
Umowa UE-Mercosur wchodzi w życie!
— Anna Bryłka (@annabrylka) May 1, 2026
Już dzisiaj zaczyna się tymczasowe stosowanie handlowej umowy przejściowej między UE a #Mercosur. Samo tymczasowe stosowanie iTA zostało oficjalnie ogłoszone w Dzienniku Urzędowym po notyfikacji zakończenia procedur przez UE oraz Argentynę,… pic.twitter.com/IOKNcHmyWH
Tak więc od dzisiaj ruszają konkretne preferencje dla importu rolnego z Mercosur. Oznacza to natychmiastowe otwarcie unijnego rynku na zwiększony import z Brazylii, Argentyny, Paragwaju i Urugwaju – przede wszystkim wołowiny, drobiu, cukru, etanolu, miodu – przy obniżonych lub zerowych cłach w ramach kontyngentów. W zamian Mercosur obniża cła na europejskie samochody i towary przemysłowe.
Sama umowa ma historię dłuższą niż Polskie członkostwo w Unii Europejskiej. Negocjacje uruchomiono politycznie w czerwcu 1999 r., Rada dała Komisji mandat we wrześniu 1999 r., a rozmowy handlowe weszły w fazę operacyjną w 2000 r. a 28 czerwca 2019 r., UE i Mercosur osiągnęły „agreement in principle” co do handlowej części układu. Po kilku latach przestoju 6 grudnia 2024 r. obie strony zakończyły negocjacje i rozpoczęła się ratyfikacja umowy. Podział na dwa równoległe instrumenty prawne (iTA i EMPA) Komisja zaproponowała dopiero 3 września 2025 r. warto tu zapamiętać, że podział prawny był późniejszą decyzją Komisji i Rady, a nie elementem oryginalnego mandatu z 1999 r.
Rada przyjęła decyzje upoważniające do podpisania EMPA i iTA 9 stycznia 2026 r., a 17 stycznia 2026 r. w Asunción Ursula von der Leyen podpisała oba instrumenty — EMPA i iTA. Zaledwie cztery dni później, 21 stycznia 2026 r., Parlament Europejski przyjął rezolucję o zwróceniu się do TSUE o opinię na podstawie art. 218 ust. 11 TFUE w sprawie zgodności umowy z traktatami i prawidłowości procedury. Dlatego właśnie zawieszony jest proces zgody Parlamentu, ale nie sama możliwość tymczasowego stosowania handlowej części umowy, którą Rada i Komisja uruchomiły osobnym torem.
Ogólnie rzecz biorąc umowa jest dla jednych korzystna a drugich niekorzystna. Korzystna jest dla europejskiego (czyt. niemieckiego) przemysłu, bo otwiera nowe rynki zbytu i dla wielkich południowoamerykańskich firm rolno-spożywczych, bo daje im bezcenny i tani dostęp do europejskiego konsumenta. Niekorzystna jest dla tegoż konsumenta, bo naraża go na potencjalnie szkodliwą żywność. Umowa buduje zabójczą nierówność konkurencyjną wobec europejskich i polskich producentów rolnych polegającą na tym, że europejski rolnik, objęty polityką klimatyczną, niezwykle wysokimi standardami produkcji, chowu zwierząt, sprzedaży, certyfikacji, kontroli i Bóg wie jeszcze jakimi tysiącami przepisów, staje naprzeciw wielkim firmom, które będą sprzedawać w Europie żywność certyfikowaną przez państwa Mercosuru, a Komisja Europejska ani Państwa Członkowskie nie dysponują instrumentami potrzebnymi do weryfikacji tych świstków papieru. Dodatkowo, ponieważ w umowie brak klauzul lustrzanych do Europy trafi żywność produkowana z hormonami wzrostu, substancjami zakazanymi w UE i przy znacznie niższych standardach środowiskowych. De facto bowiem firmy z państw Mercosur nie będą musiały spełniać identycznych wymagań sanitarnych, środowiskowych i pracy co europejskie rolnictwo i przetwórstwo rolno-spożywcze.
Komisja Europejska zdobyła się co prawda na finiszu na wielką wielkoduszność, ale tylko wobec wielkich południowoamerykańskich firm pozwalając krajom Mercosur samodzielnie decydować, jak podzielą między siebie przyznany przez UE limit eksportu wołowiny. Dodatkowo od 1 maja znika 20% stawka w ramach istniejącej kwoty Hilton (wysokiej jakości wołowina) dla Mercosur, obok nowego kontyngentu 99 tys. ton z cłem 7,5%. Któż przejmuje się tym, że umowa prowadząc do utraty rentowności gospodarstw rolnych, doprowadzi ostatecznie do obniżenia bezpieczeństwa żywnościowego i uzależnienia od importu? Na pewno nie Komisja Europejska.
Umowa i jej ścieżka legislacyjna jest symbolem pewnego modelu integracji europejskiej, w którym Komisja obchodzi opór rządów i parlamentów krajowych, poświęcając interesy wielu (obywateli i sektora rolnego).
Z perspektywy Polski negocjacje nad umową to jedno pasmo klęsk. Polskiemu rządowi, mimo buńczucznych zapowiedzi, nie udało się zbudować mniejszości blokującej, zabrał się do tego za późno i głównie na konferencjach prasowych a nie w zaciszu rządowych gabinetów. Do dziś nie została też wniesiona odrębna skarga do TSUE na Decyzję Rady z 9 stycznia ws. tymczasowego stosowania umowy UE-Mercosur, znowu – wiele się działo na konferencjach prasowych, ale poza nimi raczej przerwa kawowa niż realna praca. Polski rząd był w trakcie całego procesu negocjacyjnego i ratyfikacyjnego raczej przedmiotem niż podmiotem, widzem niż partnerem. Tak naprawdę polskiemu rządowi i premierowi Tuskowi nie zależało na skutecznym zablokowaniu umowy.
Efekt? W Unii Europejskiej nagromadziło się w ostatnich latach wiele dużych umów handlowych wpływających negatywnie na europejskie rolnictwo. Oprócz Mercosur mamy też umowa o pogłębionej strefie wolnego handlu (DCFTA) z Ukrainą, UE–Nowa Zelandia, UE–Australia (formalne zakończenie negocjacji) UE–Indie (negocjacje zakończone na poziomie politycznym), umowa z USA, problem w tym, że brak całościowej oceny tzw. impact assessment, czyli nie wiemy jakie będą skutki (gospodarcze, społeczne, środowiskowe, prawne) tych wszystkich umów razem. Któż się tym przejmuje? Na pewno nie Komisja Europejska.

Komentarze (2)