Dwa kłamstwa ukraińskiej polityki historycznej - Konfederacja

Dwa kłamstwa ukraińskiej polityki historycznej

Krystian Kamiński – b. poseł Konfederacji na Sejm

Polacy przechodzą przyspieszony kurs realizmu w relacjach z Ukraińcami. I nie piszę tu o relacjach międzypaństwowych. Jeśli o nie chodzi, niechęć Wołodymyra Zełenskiego i elity rządzącej Ukrainą do Polski, czy przede wszystkim lekceważenie naszego państwa, orientacja na czołowe mocarstwa zachodnie, wśród których USA stały się partnerem wymagającym, a Niemcy bardziej spolegliwym, jest jasna od dawna. Natomiast obecny spór o historię jest czymś więcej. Jest sporem dwóch społeczeństw.

Widać to wyraźnie po skali uczestnictwa ukraińskich środków masowego przekazu w tej konfrontacji. Nawet najmniejsze lokalne portale nie przepuszczają okazji by zabrać głos. Głosy te wybrzmiały również na portalach społecznościowych, gdzie obywatele dwóch państw, także obywatele Ukrainy mieszkający w Polsce, zderzyli się, bo przecież trudno nazwać dyskusją to, czego świadkami jesteśmy od kilku tygodni.

Ukraińska wizja historii, jaka wyłania się i z narracji władz i z tych setek tysięcy wpisów zwykłych Ukraińców opiera się na dwóch podstawowych kłamstwach, ale wyziera z nich także szczególnie cyniczny bezwstyd. Znaczna część Ukraińców nie zaprzecza, że Ukraińska Powstańcza Armia mordowała polskich cywilów. Jednak wrażenie jakie to wywiera, Ukraińcy próbują przykryć fikcją symetrii – jakoby Armia Krajowa w taki sam sposób i w takim samym zakresie mordowała cywilów ukraińskich. To szafowanie nazwą AK jest przy tym jeszcze jednym dowodem ignorancji historycznej po tamtej stronie, bo na Wołyniu w 1943 roku, polskie struktury podziemne były nieliczne, rozproszone i bez większych zasobów broni, a przeciw UPA często występowały improwizowane samoobrony mieszkańców. Odnoszę się do Wołynia, bo, i tu kolejny fałsz, Ukraińcy próbują zamknąć sprawę terytorialnie do tego województwa, a przecież ludobójstwo rozciąga się na kolejne lata, a przede wszystkim terytorialnie – na województwa tarnopolskie, stanisławowskie, lwowskie i lubelskie, w tym na obszary na współczesnym terytorium Polski.

Drugie podstawowe kłamstwo ukraińskiej narracji mówi nam jeszcze więcej. „A co ci Polacy robili na Ukrainie” – w tej konwencji odpowiadają nam Ukraińcy od pracowników ichniego Instytutu Pamięci Narodowej po przeciętnego Ołeksija na społecznościówce. To oczywiście wyraz świadomości ukształtowanej całkiem niedawno przez ukraińską ideologię, jakoby w 1918 roku istniała jakakolwiek Ukraina, naród ukraiński w obecnej formie, której i którego ziemie zostały „okupowane” przez II Rzeczpospolitą.

Nie jest to nic niezwykłego. Wiele młodych narodów, które wykształciły się ostatecznie dopiero w XX wieku na obszarach należących do historycznych państw innych narodów i które swoje obecne granice zawdzięczają nie sobie, a działaniu sił zewnętrznych, w tym przypadku Józefowi Stalinowi i Armii Czerwonej, dokonuje projekcji w przeszłość swoich współczesnych stanów świadomości i tożsamości. Można tu wspomnieć i współczesnych Litwinów z ich przekonaniem o „okupacji” przez II Rzeczpospolitą Wilna i Wileńszczyzny.

Gdy wsłuchamy się w to drugie ukraińskie kłamstwo, przebija z niego jednak pewien barbarzyński szowinizm. Założenie, że skoro Polska „okupowała ziemie ukraińskie” to w imię zakończenia tej „okupacji” wolno było wybić do ostatniego każdego Polaka, jako jej inherentnego sprawcę i przejaw. Starca, kobietę, dziecko. Oczywiście mało kto na Ukrainie ogłasza tę zależność wprost, ale jeśli „polską okupacją” usprawiedliwia się gloryfikację UPA, to, biorąc pod uwagę jej działalność oznacza to moralną akceptację takiej logiki. I trudno traktować poważnie pojawiające się twierdzenia polskich ukrainofili, że w czasach internetu i wzmożonej debaty, Ukraińcy nie wiedzą, co działo się na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w czasie drugiej wojny światowej. Wielu z nich wie, tylko, jak się okazuje, uważa to, co się stało jest usprawiedliwione przez te dwa fałszywe intelektualnie i moralnie założenia.

Skomentuj

Privacy Overview

This website uses cookies so that we can provide you with the best user experience possible. Cookie information is stored in your browser and performs functions such as recognising you when you return to our website and helping our team to understand which sections of the website you find most interesting and useful.