Sławomir Mentzen
Żurek chce wsadzać Polaków do więzienia za to, że nie podobają im się zachowania Ukraińców!
W uśmiechniętej Polsce będziemy siedzieć za niepoprawne politycznie wypowiedzi!
Zapraszam do obejrzenia mojego materiału w tej sprawie!
Żurek chce wsadzać Polaków do więzienia za to, że nie podobają im się zachowania Ukraińców!
W uśmiechniętej Polsce będziemy siedzieć za niepoprawne politycznie wypowiedzi!
Zapraszam do obejrzenia mojego materiału w tej sprawie!
Gratulacje dla Częstochowy za wyniki referendum odwoławczego i dla Gliwic za skuteczną zbiórkę podpisów!
Trzymamy kciuki za czyszczenie złogów lewicowo-platformerskich w Krakowie i za sukces referendum odwoławczego w Gliwicach!
Trzeba przywrócić odpowiedzialność i rozliczalność władzy.
Gratulacje dla Częstochowy za wyniki referendum odwoławczego i dla Gliwic za skuteczną zbiórkę podpisów! Trzymamy kciuki za czyszczenie złogów lewicowo-platformerskich w Krakowie i za sukces referendum odwoławczego w Gliwicach! Trzeba przywrócić odpowiedzialność i rozliczalność władzy.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) October 26, 2026
Kolejny lewicowy Prezydent odwołany. Tym razem wraz z radą miasta, gdzie rządziła koalicja KO-Lewica. Czas na zmiany!
Kolejny lewicowy Prezydent odwołany. Tym razem wraz z radą miasta, gdzie rządziła koalicja KO-Lewica. Czas na zmiany!
— Krzysztof Rzońca (@KrzysztofRzonca) October 26, 2026
Piękny poranek! W Częstochowie Lewica dostała po łapach a w Gliwicach Koalicja Obywatelska. Jeszcze rok i Donald Tusk ze swoimi koalicjantami będzie musiał się pakować z Alei Ujazdowskich.
Piękny poranek! W Częstochowie Lewica dostała po łapach a w Gliwicach Koalicja Obywatelska. Jeszcze rok i Donald Tusk ze swoimi koalicjantami będzie musiał się pakować z Alei Ujazdowskich.
— Łukasz Rzepecki (@RzepeckiLuki) October 26, 2026
Prezydent Częstochowy oraz częstochowska Rada Miasta ODWOŁANI w referendum!
Mieszkańcy kolejnych miast biorą sprawy w swoje ręce i pozbywają się szkodliwych władz. W mojej rodzinnej Częstochowie było to o tyle oczywiste, że obecny prezydent ma postawione zarzuty, zakaz sprawowania swojej funkcji i nie może nawet wejść do Urzędu Miasta Częstochowy.
To co jednak najważniejsze, to ALTERNATYWA, na którą z niecierpliwością czekają Częstochowianie. Wierzę, że środowiska skupione dookoła Konfederacji postawią w tym zakresie poprzeczkę bardzo wysoko!
Póki co, cieszmy się, a dzień niech umili hit tej kampanii referendalnej: “Ta ostatnia niedziela” z prezydentem Matyjaszczykiem w wykonaniu Tomasza Stali.
Prezydent Częstochowy oraz częstochowska Rada Miasta ODWOŁANI w referendum ❗️ Mieszkańcy kolejnych miast biorą sprawy w swoje ręce i pozbywają się szkodliwych władz. W mojej rodzinnej Częstochowie było to o tyle oczywiste, że obecny prezydent ma postawione zarzuty, zakaz sprawowania swojej funkcji i nie może nawet wejść do Urzędu Miasta Częstochowy 🫣 To co jednak najważniejsze, to ALTERNATYWA, na którą z niecierpliwością czekają Częstochowianie. Wierzę, że środowiska skupione dookoła Konfederacji postawią w tym zakresie poprzeczkę bardzo wysoko! 🙂 Póki co, cieszmy się, a dzień niech umili hit tej kampanii referendalnej: "Ta ostatnia niedziela" z prezydentem Matyjaszczykiem w wykonaniu @tgstala 👍🙂
— Klaudia Domagała (@KlaudiaDomagala) October 26, 2026
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Wielkie brawa! Krzysztof Bosak notuje miażdżące 49,6% poparcia wśród wyborców prawicy i staje się liderem politycznym prawej strony!
Według badania OGB daje to zarazem drugie miejsce ze wszystkich liderów partii politycznych, a minimalnie przed nim jest tylko Donald Tusk, którego rząd notuje zjazd poparcia i negatywnie ocenia go już ponad 53% Polaków.
Ideowa prawica rośnie w siłę, koalicja Tuska zbiera łomot.
Wszystko idzie we właściwym kierunku.
Wielkie brawa👏 @krzysztofbosak notuje miażdżące 49,6% poparcia wśród wyborców prawicy i staje się liderem politycznym prawej strony❗🔝 Według badania OGB daje to zarazem drugie miejsce ze wszystkich liderów partii politycznych, a minimalnie przed nim jest tylko Donald Tusk, którego rząd notuje zjazd poparcia i negatywnie ocenia go już ponad 53% Polaków ↘️ Ideowa prawica rośnie w siłę, koalicja Tuska zbiera łomot. Wszystko idzie we właściwym kierunku 😉 🇵🇱
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) October 25, 2026
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Ludzie pytają, po kiego grzyba wpisaliśmy do naszej ustawy 25-krotność minimalnego wynagrodzenia na koncie w ZUS, zamiast po prostu 10 lat pracy w Polsce?
Otóż, gdybyśmy wpisali 10 lat, to mamy art. 12 umowy polsko-ukraińskiej, który pozwala sumować okresy ubezpieczenia w obu krajach. Czyli do tych 10 lat można byłoby doliczyć lata przepracowane na Ukrainie.
Art. 12 mówi:
„(…) uwzględnia, w niezbędnym zakresie, okresy ubezpieczenia przebyte zgodnie z ustawodawstwem drugiej Umawiającej się Strony, tak jakby były okresami ubezpieczenia przebytymi zgodnie ze stosowanym przez nią ustawodawstwem (…)”.
Dodatkowo mamy art. 14 tej samej umowy, który mówi:
„Fakty i zdarzenia, które mają wpływ na nabycie prawa, zawieszenie lub wysokość emerytury lub renty, które zaistniały na terytorium jednej Umawiającej się Strony są uwzględniane tak, jakby zaistniały na terytorium drugiej Umawiającej się Strony”.
Dlatego zamiast lat pracy wpisaliśmy konkretny kapitał zgromadzony w polskim ZUS.
Projekt @KONFEDERACJA_ kończący z "emeryturami po 1 dniu" pracy w Polsce już skierowany do 1 czytania🥰 Ludzie pytają, po kiego grzyba wpisaliśmy do naszej ustawy 25-krotność minimalnego wynagrodzenia na koncie w ZUS, zamiast po prostu 10 lat pracy w Polsce? Otóż, gdybyśmy wpisali 10 lat, to mamy art. 12 umowy polsko-ukraińskiej, który pozwala sumować okresy ubezpieczenia w obu krajach. Czyli do tych 10 lat można byłoby doliczyć lata przepracowane na Ukrainie. Art. 12 mówi: „(…) uwzględnia, w niezbędnym zakresie, okresy ubezpieczenia przebyte zgodnie z ustawodawstwem drugiej Umawiającej się Strony, tak jakby były okresami ubezpieczenia przebytymi zgodnie ze stosowanym przez nią ustawodawstwem (…)”. Dodatkowo mamy art. 14 tej samej umowy, który mówi: „Fakty i zdarzenia, które mają wpływ na nabycie prawa, zawieszenie lub wysokość emerytury lub renty, które zaistniały na terytorium jednej Umawiającej się Strony są uwzględniane tak, jakby zaistniały na terytorium drugiej Umawiającej się Strony”. Dlatego zamiast lat pracy wpisaliśmy konkretny kapitał zgromadzony w polskim ZUS. A skąd akurat 25-krotność minimalnego wynagrodzenia? Z matematyki 😎 💰 Minimalne wynagrodzenie w 2026 roku: 4806 zł brutto. 💰 Wymagany kapitał: 25 × 4806 zł = 120 150 zł. 💰 Miesięczna składka emerytalna (pracownik + pracodawca): 4806 zł × 19,52% = 938,13 zł. 💰 Liczba miesięcy potrzebnych do zgromadzenia kapitału: 120 150 zł ÷ 938,13 zł = 128,09 miesiąca. 💰 W przeliczeniu na lata: 128,09 ÷ 12 = 10,67 roku. Czyli około 10 lat i 8 miesięcy opłacania składek emerytalnych od minimalnego wynagrodzenia. Oczywiście to uproszczone wyliczenie, bez uwzględniania waloryzacji składek. I właśnie dlatego wybraliśmy takie rozwiązanie. 😎
— Ryszard Wilk (@ryszard_wilk) October 25, 2026
A skąd akurat 25-krotność minimalnego wynagrodzenia? Z matematyki.
💰 Minimalne wynagrodzenie w 2026 roku: 4806 zł brutto.
💰 Wymagany kapitał: 25 × 4806 zł = 120 150 zł.
💰 Miesięczna składka emerytalna (pracownik + pracodawca): 4806 zł × 19,52% = 938,13 zł.
💰 Liczba miesięcy potrzebnych do zgromadzenia kapitału: 120 150 zł ÷ 938,13 zł = 128,09 miesiąca.
💰 W przeliczeniu na lata: 128,09 ÷ 12 = 10,67 roku.
Czyli około 10 lat i 8 miesięcy opłacania składek emerytalnych od minimalnego wynagrodzenia.
Oczywiście to uproszczone wyliczenie, bez uwzględniania waloryzacji składek.
I właśnie dlatego wybraliśmy takie rozwiązanie.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W Warszawie, po raz pierwszy w naszym kraju, odbyło się wydarzenie w ramach międzynarodowej inicjatywy Save Europe Act, zwracającej uwagę na zagrożenia związane z niekontrolowaną migracją i potrzebę ochrony europejskich granic.
Najwyższy czas, abyśmy byli mądrzy PRZED szkodą, a nie dopiero PO szkodzie! Nie musimy uczyć się wyłącznie na własnych błędach. Możemy wyciągać wnioski z doświadczeń innych państw i zadbać, aby naszym dzieciom zostawić Polskę nie tylko dumną i bogatą, ale też bezpieczną.
Polacy 🇵🇱 powiedzieli dzisiaj jasno: NIE dla masowej, niekontrolowanej MIGRACJI ❗️ W Warszawie, po raz pierwszy w naszym kraju, odbyło się wydarzenie w ramach międzynarodowej inicjatywy Save Europe Act, zwracającej uwagę na zagrożenia związane z niekontrolowaną migracją i potrzebę ochrony europejskich granic. Najwyższy czas, abyśmy byli mądrzy PRZED szkodą, a nie dopiero PO szkodzie! Nie musimy uczyć się wyłącznie na własnych błędach. Możemy wyciągać wnioski z doświadczeń innych państw i zadbać, aby naszym dzieciom zostawić Polskę nie tylko dumną i bogatą, ale też bezpieczną ❤️ Ogromne brawa dla @a__szostek, który sprowadził European Shield Tour do Warszawy, oraz dla wszystkich uczestników i organizatorów dzisiejszego wydarzenia! Cieszy mnie również to, jak dynamicznie rozwija się współpraca międzynarodowa środowisk prawicowych i jak wiele osób z różnych europejskich krajów potrafi jednoczyć się wokół wspólnych celów! 💪 Z inicjatorką Save Europe Act, Evą Vlaardingerbroek, miałam już przyjemność spotkać się kilkukrotnie. Wiem, ile ma w sobie determinacji, odwagi i energii. Wiem też, że ma dla kogo to robić 😍 Młode pokolenie potrzebuje liderów i motywacji, aby walczyć o lepsze jutro dla swoich państw! 🇵🇱❤️ Oby takich inicjatyw, spotkań i międzynarodowej współpracy w słusznych celach było jak najwięcej! 💪🇵🇱
— Klaudia Domagała (@KlaudiaDomagala) October 24, 2026
Ogromne brawa dla Aleksandra Szostka, który sprowadził European Shield Tour do Warszawy, oraz dla wszystkich uczestników i organizatorów dzisiejszego wydarzenia! Cieszy mnie również to, jak dynamicznie rozwija się współpraca międzynarodowa środowisk prawicowych i jak wiele osób z różnych europejskich krajów potrafi jednoczyć się wokół wspólnych celów!
Z inicjatorką Save Europe Act, Evą Vlaardingerbroek, miałam już przyjemność spotkać się kilkukrotnie. Wiem, ile ma w sobie determinacji, odwagi i energii. Wiem też, że ma dla kogo to robić.
Młode pokolenie potrzebuje liderów i motywacji, aby walczyć o lepsze jutro dla swoich państw!
Oby takich inicjatyw, spotkań i międzynarodowej współpracy w słusznych celach było jak najwięcej!
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Piotr Skelnik – działacz Konfederacji na Pomorzu
Polska nie może ograniczać się do roli kraju, przez który towary jedynie przejeżdżają. Powinniśmy stać się międzynarodowym hubem logistycznym, który nie tylko obsługuje przepływ ładunków, ale również czerpie z niego wymierne korzyści gospodarcze.
To główny kierunek, który powinien wyznaczać rozwój polskiego transportu. Podczas Pomorskiego Kongresu Transportu Intermodalnego rozmawialiśmy o wyzwaniach, których rozwiązanie będzie miało istotne znaczenie dla przyszłości branży TSL i konkurencyjności polskiej gospodarki.
Polska ma korzystne położenie geograficzne, dynamiczne wzrosty wolumenów, rozwijające się porty morskie i dostęp do najważniejszych międzynarodowych szlaków transportowych. Jednocześnie wciąż mierzymy się z niewystarczającą przepustowością infrastruktury kolejowej, wąskimi gardłami na liniach i węzłach, problemami z przepustowością na przejściach granicznych, długimi procedurami przy wydawaniu zezwoleń na budowę, czekaniem przez wiele miesięcy na wydanie decyzji środowiskowej, powolnym tempem odpraw, brakiem cyfryzacji, automatyzacji i robotyzacji oraz niedostatecznie rozwiniętą siecią terminali intermodalnych i centrów logistycznych. Problemem pozostaje również brak kompleksowej strategii rozwoju transportu, która pozwalałaby koordynować inwestycje międzygałęziowo.
Co powinno się zmienić?
👉 Kompleksowa strategia transportowa. Polska potrzebuje spójnej koncepcji rozwoju branży TSL, która pozwoli przejść od obsługi tranzytu do aktywnego uczestnictwa w międzynarodowych łańcuchach dostaw. Wymaga to skoordynowania inwestycji w infrastrukturę liniową i punktową we wszystkich gałęziach transportu. Obecnie każdy robi coś na swoim odcinku, a nie ma w tym żadnej strategii i współdziałania. Potrzebujemy efektu synergii!
👉 Rozwój infrastruktury kolejowej. Priorytetem powinno być zwiększenie przepustowości linii i węzłów, podniesienie średniej prędkości handlowej pociągów towarowych oraz oddzielenia ruchu pasażerskiego od towarowego. Szczególne znaczenie ma korytarz północ–południe, łączący porty Trójmiasta z południem Polski i rynkami zagranicznymi. Oczywiście nie oznacza to rezygnacji w osi wschód-zachód, bo infrastruktura też musi być gotowa do zagospodarowania rosnącego handlu z Chinami.
👉 Rozbudowa infrastruktury punktowej. Same linie kolejowe i drogi nie wystarczą. Potrzebujemy gęstszej sieci terminali intermodalnych, punktów przeładunkowych, centrów logistycznych i magazynów. W Niemczech i krajach Beneluksu zagęszczenie infrastruktury punktowej jest ponad czterokrotnie większe niż w Polsce. To pokazuje skalę wyzwania, ale również kierunek, w którym powinniśmy zmierzać.
👉 Sprawniejsze odprawy i procedury graniczne. Odprawy celne powinny być organizowane w sposób umożliwiający możliwie sprawną obsługę ładunków, bez nieuzasadnionego wydłużania czasu dostaw. Należy wykorzystać cyfryzację, wymianę danych i lepszą koordynację służb, a także zwiększyć przepustowość infrastruktury granicznej.
👉 Wykorzystanie potencjału portów i współpracy międzynarodowej. Rozwój portów Trójmiasta, a także Szczecina i Świnoujścia powinien iść w parze z poprawą połączeń kolejowych i drogowych, zwiększaniem możliwości przeładunkowych oraz rozwojem połączeń promowych ze Skandynawią. Potrzebne są również strategiczne projekty transportowe łączące Polskę z rynkami Europy Północnej i Południowej, bo przede wszystkim ten kierunek możemy zagospodarować.
👉 Bezpieczeństwo i innowacje. Rozwój infrastruktury musi uwzględniać odporność na awarie, dywersję i zakłócenia GPS, a także wdrażanie nowych technologii usprawniających procesy logistyczne.
Te zagadnienia są mi szczególnie bliskie również ze względu na moje doświadczenie zawodowe w branży transportowej i zainteresowania naukowe. Już w pracy dyplomowej zwracałem uwagę, że zasadniczym wyzwaniem dla Polski nie jest wyłącznie sprawne przemieszczanie towarów, ale przede wszystkim stworzenie warunków do ich przeładunku, magazynowania i dystrybucji na naszym terytorium, tak aby pieniądze zostawały w naszym państwie, a nie uciekały za naszą granicę.
To właśnie zapewnienie odpowiedniej przepustowości infrastruktury liniowej i zagęszczenie infrastruktury punktowej pozwoli nam przejąć większą część obsługi międzynarodowych potoków towarów. W efekcie większa część wartości dodanej, miejsc pracy i korzyści z wymiany handlowej pozostawałaby w Polsce, zamiast trafiać do centrów logistycznych w innych państwach.
🇵🇱 Polska branża TSL ma ogromny potencjał, ale nie wykorzystujemy go na miarę naszych możliwości❗ Polska nie może ograniczać się do roli kraju, przez który towary jedynie przejeżdżają. Powinniśmy stać się międzynarodowym hubem logistycznym, który nie tylko obsługuje przepływ ładunków, ale również czerpie z niego wymierne korzyści gospodarcze. To główny kierunek, który powinien wyznaczać rozwój polskiego transportu. Podczas Pomorskiego Kongresu Transportu Intermodalnego rozmawialiśmy o wyzwaniach, których rozwiązanie będzie miało istotne znaczenie dla przyszłości branży TSL i konkurencyjności polskiej gospodarki. Polska ma korzystne położenie geograficzne, dynamiczne wzrosty wolumenów, rozwijające się porty morskie i dostęp do najważniejszych międzynarodowych szlaków transportowych. Jednocześnie wciąż mierzymy się z niewystarczającą przepustowością infrastruktury kolejowej, wąskimi gardłami na liniach i węzłach, problemami z przepustowością na przejściach granicznych, długimi procedurami przy wydawaniu zezwoleń na budowę, czekaniem przez wiele miesięcy na wydanie decyzji środowiskowej, powolnym tempem odpraw, brakiem cyfryzacji, automatyzacji i robotyzacji oraz niedostatecznie rozwiniętą siecią terminali intermodalnych i centrów logistycznych. Problemem pozostaje również brak kompleksowej strategii rozwoju transportu, która pozwalałaby koordynować inwestycje międzygałęziowo. Co powinno się zmienić? 👉 Kompleksowa strategia transportowa. Polska potrzebuje spójnej koncepcji rozwoju branży TSL, która pozwoli przejść od obsługi tranzytu do aktywnego uczestnictwa w międzynarodowych łańcuchach dostaw. Wymaga to skoordynowania inwestycji w infrastrukturę liniową i punktową we wszystkich gałęziach transportu. Obecnie każdy robi coś na swoim odcinku, a nie ma w tym żadnej strategii i współdziałania. Potrzebujemy efektu synergii! 👉 Rozwój infrastruktury kolejowej. Priorytetem powinno być zwiększenie przepustowości linii i węzłów, podniesienie średniej prędkości handlowej pociągów towarowych oraz oddzielenia ruchu pasażerskiego od towarowego. Szczególne znaczenie ma korytarz północ–południe, łączący porty Trójmiasta z południem Polski i rynkami zagranicznymi. Oczywiście nie oznacza to rezygnacji w osi wschód-zachód, bo infrastruktura też musi być gotowa do zagospodarowania rosnącego handlu z Chinami. 👉 Rozbudowa infrastruktury punktowej. Same linie kolejowe i drogi nie wystarczą. Potrzebujemy gęstszej sieci terminali intermodalnych, punktów przeładunkowych, centrów logistycznych i magazynów. W Niemczech i krajach Beneluksu zagęszczenie infrastruktury punktowej jest ponad czterokrotnie większe niż w Polsce. To pokazuje skalę wyzwania, ale również kierunek, w którym powinniśmy zmierzać. 👉 Sprawniejsze odprawy i procedury graniczne. Odprawy celne powinny być organizowane w sposób umożliwiający możliwie sprawną obsługę ładunków, bez nieuzasadnionego wydłużania czasu dostaw. Należy wykorzystać cyfryzację, wymianę danych i lepszą koordynację służb, a także zwiększyć przepustowość infrastruktury granicznej. 👉 Wykorzystanie potencjału portów i współpracy międzynarodowej. Rozwój portów Trójmiasta, a także Szczecina i Świnoujścia powinien iść w parze z poprawą połączeń kolejowych i drogowych, zwiększaniem możliwości przeładunkowych oraz rozwojem połączeń promowych ze Skandynawią. Potrzebne są również strategiczne projekty transportowe łączące Polskę z rynkami Europy Północnej i Południowej, bo przede wszystkim ten kierunek możemy zagospodarować. 👉 Bezpieczeństwo i innowacje. Rozwój infrastruktury musi uwzględniać odporność na awarie, dywersję i zakłócenia GPS, a także wdrażanie nowych technologii usprawniających procesy logistyczne. Te zagadnienia są mi szczególnie bliskie również ze względu na moje doświadczenie zawodowe w branży transportowej i zainteresowania naukowe. Już w pracy dyplomowej zwracałem uwagę, że zasadniczym wyzwaniem dla Polski nie jest wyłącznie sprawne przemieszczanie towarów, ale przede wszystkim stworzenie warunków do ich przeładunku, magazynowania i dystrybucji na naszym terytorium, tak aby pieniądze zostawały w naszym państwie, a nie uciekały za naszą granicę. To właśnie zapewnienie odpowiedniej przepustowości infrastruktury liniowej i zagęszczenie infrastruktury punktowej pozwoli nam przejąć większą część obsługi międzynarodowych potoków towarów. W efekcie większa część wartości dodanej, miejsc pracy i korzyści z wymiany handlowej pozostawałaby w Polsce, zamiast trafiać do centrów logistycznych w innych państwach. Nie wystarczy leżeć na skrzyżowaniu szlaków handlowych. Trzeba jeszcze stworzyć warunki, by opłacało się z nich korzystać za pośrednictwem Polski❗ Mamy potencjał, by stać się hubem Europy Środkowo-Wschodniej. Wymaga to jednak długofalowego planowania, konsekwentnych inwestycji i aktywnej polityki państwa. Przy systematycznie rosnących przewozach odkładanie tych decyzji oznacza ryzyko, że korzyści z rozwoju międzynarodowego handlu będą w coraz większym stopniu przejmować nasi konkurenci. Podsumowując można powiedzieć, że obecnie największym hamulcowym rozwoju branży TSL są politycy, którzy nie rozumieją jej potrzeb, nie mają wizji i przede wszystkim chęci do jej skonstruowania. Niestety podobną diagnozę można też postawić w innych dziedzinach naszego życia społecznego – potrzebujemy konkretnych decyzji politycznych❗ #Transport #Spedycja #Logistyka
— Piotr Skelnik (@SkelnikPiotr) October 22, 2026
Nie wystarczy leżeć na skrzyżowaniu szlaków handlowych. Trzeba jeszcze stworzyć warunki, by opłacało się z nich korzystać za pośrednictwem Polski!
Mamy potencjał, by stać się hubem Europy Środkowo-Wschodniej. Wymaga to jednak długofalowego planowania, konsekwentnych inwestycji i aktywnej polityki państwa. Przy systematycznie rosnących przewozach odkładanie tych decyzji oznacza ryzyko, że korzyści z rozwoju międzynarodowego handlu będą w coraz większym stopniu przejmować nasi konkurenci.
Podsumowując można powiedzieć, że obecnie największym hamulcowym rozwoju branży TSL są politycy, którzy nie rozumieją jej potrzeb, nie mają wizji i przede wszystkim chęci do jej skonstruowania. Niestety podobną diagnozę można też postawić w innych dziedzinach naszego życia społecznego – potrzebujemy konkretnych decyzji politycznych!
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Krzysztof Bosak poinformował, że w Polsce pojawia się bezrobocie. „U coraz większej liczby naszych mieszkańców pojawia się też strach przed utratą pracy, a wśród młodych strach przed tym, czy będzie możliwe znaleźć dobrze płatne miejsce pracy, które da w ogóle zdolność kredytową i możliwość zakładania rodziny, kupowania mieszkania i układania sobie życia” – mówił wicemarszałek Sejmu.
„W tym samym czasie rządy na potęgę sprowadzają nam imigrację zarobkową, przedsiębiorcy cały czas mówią, że nie ma rąk do pracy, a dane pokazują coś zgoła innego, bowiem mamy już prawie milion oficjalnie bezrobotnych, jest to o 40 tysięcy więcej, niż rok temu” – zaznaczył Bosak.
Wskazał, że najbardziej niepokojący jest jednak trend do zwalniania pracowników, który idzie przez wszystkie firmy, szczególnie w przemyśle. Bosak zauważył, że odpowiadają za niego ogromne koszty energii elektrycznej, która według danych Międzynarodowej Agencji Energetycznej, energia dla sektorów energochłonnych w Polsce jest ponad dwa razy droższa, niż w Stanach Zjednoczonych i o połowę droższa, niż w Chinach.
Lider Konfederacji podkreślił, że ogromne koszty energii wynikają między innymi z polityki klimatycznej Unii Europejskiej. „Gdyby ją zlikwidować, z dnia na dzień okazałoby się, że możemy produkować energię znacznie taniej i być konkurencyjni” – mówił.
Bosak odniósł się również do sytuacji w Krakowie. Zauważył, że część firm przenoszonych jest z Krakowa poza Europę, między innymi do Indii, a pracownicy są zwalniani. Wymienił przykłady firm działających w Krakowie i nie tylko, jak HSBC, Electrolux, Heineken, GSK, Mars, Beko, Cersanit, Rafako, Ultinon Motion Poland (Pabianice), PKB Cargo, Eurocash, NatWest, JSW, Qemetica (Janikowo), które dokonały lub planują dokonać zwolnień. „To, co było mocną stroną Krakowa – duże zaplecze międzynarodowych firm – to zaczyna znikać, bo po prostu Hindusi chcą pracować za mniejsze pieniądze. I to jest pytanie o model gospodarczy, jaki chcemy rozwijać. Jeżeli chcemy konkurować z całym światem, no to jest to nie bardzo do pogodzenia z dobrobytem, jaki nam obiecano” – podkreślił Krzysztof Bosak wskazując na fakt ogromnej biedy na świecie i istnienie ogromnych rzesz ludzi gotowych wykonywać porównywalną pracę za znacznie mniejsze pieniądze.
Lider Konfederacji przytoczył również opisywane przez media sytuacje, w których „Pracownicy zmuszani są do tego, żeby zdalnie przez internet wyszkolić swoich konkurentów. Następnie zostają zwolnieni, a tamci przejmują ich miejsca pracy na innych kontynentach”.
„Myśmy bardzo cierpliwie, przez bardzo wiele lat przed tym ostrzegali. Mówiliśmy w 2012 roku, że jeżeli wdrożymy zasady polityki klimatycznej Unii Europejskiej, to będziemy mieć jedne z najwyższych cen energii elektrycznej na świecie – minęło kilkanaście lat i mamy. Mówiliśmy po 2019 roku, kiedy już jako Konfederacja byliśmy w parlamencie, że jak będziemy stale komplikować podatki i wdrażać unijne regulacje, to przestaniemy być konkurencyjny – i to się stało. Mówiliśmy, że jak będziemy stale podnosić różnego rodzaju podatki, koszty pracy, wdrażać unijne pakiety mobilności i dopuszczać też przede wszystkim Ukrainę do rynku europejskiego, Mercosur, państwa pozaeuropejskie, nie reagować na konkurencję z Chin, Indii, z innych krajów spoza Europy, kupować całe uzbrojenie spoza Europy, to po prostu przemysł w Polsce nie będzie się rozwijał – i to niestety teraz obserwujemy” – wyliczył Krzysztof Bosak.
„Potrzebna jest inna polityka. Potrzebna jest polityka przywrócenia Polsce konkurencyjności na rynku międzynarodowym” – powiedział Bosak i zaznaczył, że w jego ocenie jedynie Konfederacja widzi ten problem z całą ostrością i jedynie ona ma odwagę odrzucić propagandę sukcesu uprawianą przez inne siły. „Potrzebujemy prawdziwego rozwoju, który będzie oparty nie na konkurencji poprzez tanią pracę, nie na konkurencji poprzez wyłącznie sprowadzanie tanich imigrantów z dowolnego kontynentu, tylko która będzie oparta na prawidłowej ochronie naszego rynku i prawidłowym rozwoju tego rynku” – postulował lider Konfederacji. Jako przykład Bosak podał branżę automatyzacji przemysłu, w której zamówienia na robotyzację drastycznie spadły po otwarciu Polski na imigrację zarobkową.
Piotr Bartosz wskazał na rosnący problem bezrobocia w Polsce. „Widać to na przykładzie Małopolski, bo już tutaj mamy około 70 tysięcy bezrobotnych” – powiedział, wskazując na to, że firmy masowo zwalniają ludzi.
Bartosz przedstawił problem Fundacji Rozwoju Przedsiębiorczości „Klaster Rybitwy”, która zrzesza bardzo wiele polskich firm. „Tereny, które oni obecnie zajmują są łakomym kąskiem dla deweloperów. Chcą przejąć tamte tereny, żeby wybudować osiedla mieszkaniowe” – powiedział.
„My nie zgadzamy się na taki stan rzeczy. Uważamy, że polski przemysł ma zostać w Krakowie” – zaznaczył. Bartosz poinformował również, że wspólnie z Krzysztofem Bosakiem spotkają się z polskimi przedsiębiorcami z „Klastra Rybitwy”, żeby dyskutować o ich problemach i szukać rozwiązań. „Zależy nam na tym, polski przemysł w Polsce się rozwijał, żeby to był fundament naszego rozwoju” – stwierdził krakowski lider.
„Jako przedsiębiorca doskonale zdaję sobie sprawę, z jakimi problemami mierzą się ludzie, którzy mają swoją działalność: wysoki ZUS, wysokie koszty energii, wysokie ceny paliwa, dodatkowo składka zdrowotna” – powiedział Bartosz. Wskazał również na konkret nr 34 z programu wyborczego premiera Donalda Tuska, który miał pomóc przedsiębiorcom w zakresie składki zdrowotnej, ale został odpuszczony w trakcie kadencji. „Premier Donald Tusk schował ręce do kieszeni, patriotyzm gospodarczy poszedł na dalszy plan. On tak naprawdę zamiast zajmować się sprawami poważnymi, kręci infantylne rolki i bawi się dobrze w Indiach” – ocenił Bartosz.
Piotr Bartosz zaznaczył też, że zdaniem Konfederacji rząd Tuska należy odsunąć od władzy. „Uważamy, że trzeba postawić na polski przemysł, polskich przedsiębiorców, dać możliwość naszym rodakom do rozwoju. I uważamy, że na zdrowych zasadach konkurencyjności jesteśmy w stanie rywalizować z największymi gospodarkami i to jest naszą ambicją” – postulował Bartosz.
Krzysztof Bosak na koniec zabrał ponownie głos. „Polska musi być Polską i musi znaleźć swoje własne nisze, specjalizacje, obszary konkurencyjności, a przede wszystkim Polska jako średniej wielkości rynek, atrakcyjny, musi myśleć o samodzielnym zaspokajaniu swoich potrzeb. I tu powinniśmy oprzeć naszą doktrynę rozwoju gospodarczego o fundamentalną zasadę patriotyzmu konsumenckiego i krajowego wkładu produkcyjnego, wkładu przemysłowego” – powiedział.
Bosak ocenił też, że Polska jest państwem, które w jednym z najmniejszych stopni w Europie troszczy się o własne interesy, a organizowane w Polsce przetargi promują zagraniczne firmy. Wskazał na potrzebę zmiany polityki, między innymi na przywrócenie dyplomacji handlowej do dyplomacji, odzyskanie polityki handlowej scedowanej na Unię Europejską, wykorzystywanie istniejącego potencjału przemysłowego, a także wolny rozwój gospodarki. Przestrzegł przed metodami centralistycznymi, które nie zdały egzaminu w XX wieku i doprowadziły do nędzy i upadku bloku wschodniego, a także wiarą w pomoc innych państw czy Unii Europejskiej, które korzystają na zwijaniu przemysłu w Polsce w imię własnych interesów lub ideologicznych mrzonek.
Bosak odniósł się również do wyborów w Krakowie. Pogratulował mieszkańcom zmiany prezydenta, podziękował za danie przykładu, że zmiany są możliwe. Nowemu prezydentowi radził słuchać mieszkańców i rządzić po prostu uczciwie i transparentnie.
Krakowski lider Konfederacji Piotr Bartosz przypomniał zaangażowanie ugrupowania w organizację referendum przeciwko Aleksandrowi Miszalskiemu, które doprowadziło do usunięcia prezydenta i jego układu, wyraził ostrożny optymizm względem nowych władz i zapowiedział, że Konfederacja będzie sprawdzać, czy nowy prezydent rządzi właściwie.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Jednym z nich jest przekonanie, że da się zastąpić paliwa kopalne tzw. odnawialnymi źródłami energii. Jest to nie tylko niesamowicie kosztowne, ale też trudne technicznie i politycznie. Do tego dochodzi jeszcze jeden aspekt. Zapotrzebowanie na energię nie jest stałe. Wraz z rozwojem gospodarczym i technologicznym szybko rośnie. Tego wzrostu nie może zrekompensować produkcja OZE, która nie jest w stanie zastąpić nawet bieżącej produkcji z paliw kopalnych.
U podstaw unijnej polityki klimatycznej leży wiele błędnych założeń. Jednym z nich jest przekonanie, że da się zastąpić paliwa kopalne tzw. odnawialnymi źródłami energii. Jest to nie tylko niesamowicie kosztowne, ale też trudne technicznie i politycznie. Do tego dochodzi jeszcze jeden aspekt. Zapotrzebowanie na energię nie jest stałe. Wraz z rozwojem gospodarczym i technologicznym szybko rośnie. Tego wzrostu nie może zrekompensować produkcja OZE, która nie jest w stanie zastąpić nawet bieżącej produkcji z paliw kopalnych. W efekcie dochodzi do zahamowania rozwoju gospodarczego. Nowe technologie, ze względu na wysokie ceny energii i ograniczenia w jej podaży, są wdrażane jedynie sektorowo. W konsekwencji reszta świata rozwija się szybciej, co przy obecnym przełomie technologicznym w krótkim czasie może spowodować różnice potencjałów między państwami tak duże, że trudno będzie je kiedykolwiek nadrobić. "Zielona" polityka Unii Europejskiej zamyka nas w pułapce ograniczonego rozwoju, a wręcz stagnacji w czasie, kiedy dokonują się kolejne przełomy i skoki rozwojowe.
— Marek Tucholski 🇵🇱 (@tucholski_marek) October 23, 2026
W efekcie dochodzi do zahamowania rozwoju gospodarczego. Nowe technologie, ze względu na wysokie ceny energii i ograniczenia w jej podaży, są wdrażane jedynie sektorowo. W konsekwencji reszta świata rozwija się szybciej, co przy obecnym przełomie technologicznym w krótkim czasie może spowodować różnice potencjałów między państwami tak duże, że trudno będzie je kiedykolwiek nadrobić.
“Zielona” polityka Unii Europejskiej zamyka nas w pułapce ograniczonego rozwoju, a wręcz stagnacji w czasie, kiedy dokonują się kolejne przełomy i skoki rozwojowe.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Polska jest trzecim producentem cementu w Europie, ale system ETS i import m.in. z Ukrainy doprowadzą do całkowitej likwidacji cementowni w Polsce!
Polska od kilku lat jest zalewana cementem spoza Unii, głównie z Ukrainy, skąd import wzrósł od 2019 roku o – uwaga – 3800% i wynosi już ok. miliona ton rocznie! W połączeniu z dyrektywą ETS, która przez najbliższe 4 lata podniesie branży koszty o miliard euro, a po 2039 roku w ogóle zabroni emisji CO2 (bez czego produkcja cementu jest niemożliwa), polskie cementownie totalnie znikną!
Polska jest czołowym producentem cementu w Europie, a nasze zakłady są jednymi z najnowocześniejszych na Starym Kontynencie. I w imię chorej polityki klimatycznej von der Leyen i innych europejskich szkodników mamy pozwolić na zrujnowanie tak ważnej gałęzi gospodarki, z której możemy być dumni?! Przecież to strzał w kolano.
🚨 Trzeba bić na alarm❗ Polska jest trzecim producentem cementu w Europie, ale system ETS i import https://t.co/aYAOe5p3ju. z Ukrainy doprowadzą do całkowitej likwidacji cementowni w Polsce❗ Polska od kilku lat jest zalewana cementem spoza Unii, głównie z Ukrainy, skąd import wzrósł od 2019 roku o – uwaga – 3800% i wynosi już ok. miliona ton rocznie 😮 W połączeniu z dyrektywą ETS, która przez najbliższe 4 lata podniesie branży koszty o miliard euro, a po 2039 roku w ogóle zabroni emisji CO2 (bez czego produkcja cementu jest niemożliwa), polskie cementownie totalnie znikną! Polska jest czołowym producentem cementu w Europie, a nasze zakłady są jednymi z najnowocześniejszych na Starym Kontynencie. I w imię chorej polityki klimatycznej von der Leyen i innych europejskich szkodników mamy pozwolić na zrujnowanie tak ważnej gałęzi gospodarki, z której możemy być dumni?! Przecież to strzał w kolano. Szczególnie, że cement staje się materiałem strategicznym, niezbędnym do inwestycji obronnych, na czele z Tarczą Wschód czy budową schronów, bunkrów i miejsc schronienia. Tylko na to potrzeba ok. 3 milionów ton cementu. Mamy to sprowadzać na potęgę z zagranicy, by inni czerpali zyski, zamiast produkować u siebie, mając nowoczesne zakłady? Z jednej strony kraje spoza UE, skąd sprowadzamy coraz więcej cementu, nie ponoszą kosztów unijnej polityki klimatycznej, a z drugiej eurokraci coraz mocniej dojeżdżają gospodarki państw członkowskich swoimi ETS-ami. To jest misja samobójcza. Tylko idioci, zdrajcy i zieloni lobbyści mogą to popierać. Dlatego wybory w przyszłym roku to będzie być albo nie być dla przyszłości polskiej gospodarki! Trzeba odrzucić cały system ETS, który podnosi rachunki Polakom i uderza w przemysł, bo w innym wypadku polskie branże będą umierać jedna po drugiej! 🇵🇱
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) October 22, 2026
Szczególnie, że cement staje się materiałem strategicznym, niezbędnym do inwestycji obronnych, na czele z Tarczą Wschód czy budową schronów, bunkrów i miejsc schronienia. Tylko na to potrzeba ok. 3 milionów ton cementu. Mamy to sprowadzać na potęgę z zagranicy, by inni czerpali zyski, zamiast produkować u siebie, mając nowoczesne zakłady?
Z jednej strony kraje spoza UE, skąd sprowadzamy coraz więcej cementu, nie ponoszą kosztów unijnej polityki klimatycznej, a z drugiej eurokraci coraz mocniej dojeżdżają gospodarki państw członkowskich swoimi ETS-ami. To jest misja samobójcza. Tylko idioci, zdrajcy i zieloni lobbyści mogą to popierać.
Dlatego wybory w przyszłym roku to będzie być albo nie być dla przyszłości polskiej gospodarki! Trzeba odrzucić cały system ETS, który podnosi rachunki Polakom i uderza w przemysł, bo w innym wypadku polskie branże będą umierać jedna po drugiej!
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz nie zgadzałem się pewnie w większości spraw. Z niezrozumiałych powodów, widziała jakąś nadzieję w tym, że podniesie swoje sondaże ciągłymi, absurdalnymi atakami na mnie, mimo że powinna wiedzieć, że skoro Hołowni to nie pomogło, to jej raczej też nie pomoże.
Trzeba jednak przyznać, że w tym rządzie była chyba jedynym politykiem, któremu o coś chodziło. Rzeczywiście chciała coś zmieniać, często na gorsze, ale chciała. Dlatego musiała wejść na ścieżkę kolizyjną z Tuskiem, który panicznie boi się jakichkolwiek reform.
Z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz nie zgadzałem się pewnie w większości spraw. Z niezrozumiałych powodów, widziała jakąś nadzieję w tym, że podniesie swoje sondaże ciągłymi, absurdalnymi atakami na mnie, mimo że powinna wiedzieć, że skoro Hołowni to nie pomogło, to jej raczej też nie pomoże. Trzeba jednak przyznać, że w tym rządzie była chyba jedynym politykiem, któremu o coś chodziło. Rzeczywiście chciała coś zmieniać, często na gorsze, ale chciała. Dlatego musiała wejść na ścieżkę kolizyjną z Tuskiem, który panicznie boi się jakichkolwiek reform. Pełczyńska-Nałęcz ma rację, że nasze finanse publiczne zmierzają ku katastrofie, ma rację, że rząd Tuska złamał wszelkie obietnice dotyczące praworządności i TK, idąc obecnie całkowicie na rympał i łamiąc prawo. Ma też oczywiście rację, ludzie słyszą więcej prawdy od Konfederacji niż koalicji. A dlaczego przegrała? Nie miala za sobą żadnej siły. Jedyne czym mogła grać, to większość sejmowa. To było jedyne narzędzie do walki z Tuskiem – groźba utraty większości sejmowej. Grożba zmiany marszałka, groźba zmiany premiera (np. na jakiegoś technicznego, przy wsparciu prawicy). Pełczyńska-Nałęcz na papierze mogła to zrobić. Niestety tylko na papierze, bo resztki klubu Polski 2050 by na to nie poszły. Jej posłom bardziej zależało na stołkach, na szansie na znalezienie się na listach KO, niż na zmianie czegoś w państwie. Dowodziła bandą baranów, bez jaj, bez przekonań, bez siły woli. Dlatego Tusk mógł ją publicznie upokarzać, mobbingować, obrażać. Mógł to zrobić, bo Pełczyńska-Nałęcz nie miała żadnej siły, by się mu przeciwstawić. Gdyby miała, Tusk bałby się palcem ruszyć, bo dostałby pałką po głowie. Złego człowieka z bronią może powstrzymać tylko dobry człowiek z bronią. Bezbronni nie mają szans. Jest to dla nas bardzo ważną lekcją na przyszłość. Jeśli komuś się wydaje, że będącym miłym, uśmiechniętym i nastawionym na kompromis da się zmienić Polskę, to mu się tylko wydaje. Tak się nic nie zmieni, opór materii, opór większości polityków jest zbyt duży. Oni naprawdę (i PiS i PO), chcą tej ciepłej wody w kranie, spokoju i braku zmian. Jedyne co ich może zmusić do zmiany, to brutalna siła. Polskę uda się zmienić tylko wtedy, gdy się do tego brutalnie zmusi koalicjantów. Ale do tego trzeba mieć siłę. Ideowych oraz lojalnych posłów, gotowych na zagranie va banque, ryzyko zmiany premiera, marszałka, gotowych na wywrócenie stolika, nawet kosztem utraty mandatu. To jest jedyna droga. Każda inna droga prowadzi tam, gdzie obecnie jest Pełczyńska-Nałęcz lub tam gdzie jest Hołownia. Prowadzi do niebytu lub kompletnego braku sprawczości. Do kurczowego trzymania się stołka, kosztem wartości i przekonań. Prowadzi do miejsca, w którym nie zamierzam się znaleźć. Szkoda, że Pełczyńska-Nałęcz przegrała. Zdecydowanie wolę się spierać z kimś, komuś o coś chodzi, kto ma jakieś wartości i przekonania, niż z bandą baranów bez poglądów, które sprzedadzą własną ciotkę za paczkę fajek.
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) October 24, 2026
Pełczyńska-Nałęcz ma rację, że nasze finanse publiczne zmierzają ku katastrofie, ma rację, że rząd Tuska złamał wszelkie obietnice dotyczące praworządności i TK, idąc obecnie całkowicie na rympał i łamiąc prawo. Ma też oczywiście rację, ludzie słyszą więcej prawdy od Konfederacji niż koalicji.
A dlaczego przegrała? Nie miala za sobą żadnej siły. Jedyne czym mogła grać, to większość sejmowa. To było jedyne narzędzie do walki z Tuskiem – groźba utraty większości sejmowej. Grożba zmiany marszałka, groźba zmiany premiera (np. na jakiegoś technicznego, przy wsparciu prawicy). Pełczyńska-Nałęcz na papierze mogła to zrobić.
Niestety tylko na papierze, bo resztki klubu Polski 2050 by na to nie poszły. Jej posłom bardziej zależało na stołkach, na szansie na znalezienie się na listach KO, niż na zmianie czegoś w państwie. Dowodziła bandą baranów, bez jaj, bez przekonań, bez siły woli. Dlatego Tusk mógł ją publicznie upokarzać, mobbingować, obrażać. Mógł to zrobić, bo Pełczyńska-Nałęcz nie miała żadnej siły, by się mu przeciwstawić. Gdyby miała, Tusk bałby się palcem ruszyć, bo dostałby pałką po głowie. Złego człowieka z bronią może powstrzymać tylko dobry człowiek z bronią. Bezbronni nie mają szans.
Jest to dla nas bardzo ważną lekcją na przyszłość. Jeśli komuś się wydaje, że będącym miłym, uśmiechniętym i nastawionym na kompromis da się zmienić Polskę, to mu się tylko wydaje. Tak się nic nie zmieni, opór materii, opór większości polityków jest zbyt duży. Oni naprawdę (i PiS i PO), chcą tej ciepłej wody w kranie, spokoju i braku zmian. Jedyne co ich może zmusić do zmiany, to brutalna siła.
Polskę uda się zmienić tylko wtedy, gdy się do tego brutalnie zmusi koalicjantów. Ale do tego trzeba mieć siłę. Ideowych oraz lojalnych posłów, gotowych na zagranie va banque, ryzyko zmiany premiera, marszałka, gotowych na wywrócenie stolika, nawet kosztem utraty mandatu. To jest jedyna droga.
Każda inna droga prowadzi tam, gdzie obecnie jest Pełczyńska-Nałęcz lub tam gdzie jest Hołownia. Prowadzi do niebytu lub kompletnego braku sprawczości. Do kurczowego trzymania się stołka, kosztem wartości i przekonań. Prowadzi do miejsca, w którym nie zamierzam się znaleźć.
Szkoda, że Pełczyńska-Nałęcz przegrała. Zdecydowanie wolę się spierać z kimś, komuś o coś chodzi, kto ma jakieś wartości i przekonania, niż z bandą baranów bez poglądów, które sprzedadzą własną ciotkę za paczkę fajek.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Krzysztof Śmiszek na X zachwycał się tym, że dwóch homoseksualistów, (jeden z nich jest premierem Holandii) będą mieć dziecko. Odpowiedziały mu działaczki Konfederacji co myślą na temat surogacji i wykorzystywania kobiet.
Handel ludźmi i udawanie, że dwóch mężczyzn może mieć “swoje” potomstwo to cywilizacyjny regres, nie postęp. W dodatku krzywda dla dziecka, które jest po porodzie odbierane od matki.
@K_Smiszek Handel ludźmi i udawanie, że dwóch mężczyzn może mieć "swoje" potomstwo to cywilizacyjny regres, nie postęp. W dodatku krzywda dla dziecka, które jest po porodzie odbierane od matki.
— Klaudia Domagała (@KlaudiaDomagala) October 19, 2026
Para homoseksualistów, która dostała się do PE wyłącznie na plecach swojej orientacji popiera handel ludźmi i wykorzystywanie w tym celu kobiet? Stare, znałam.
@K_Smiszek Para homoseksualistów, która dostała się do PE wyłącznie na plecach swojej orientacji popiera handel ludźmi i wykorzystywanie w tym celu kobiet? Stare, znałam.
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) October 20, 2026
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Kolejna sensacja: prokuratura najpierw zabrała (formalnie) opiekę nad zwierzętami z zoo, a teraz torpeduje (formalnie) uregulowanie odpowiedzialności za nie. Jak znam życie na koniec wyprą się odpowiedzialności za wszystko, podobnie jak Prokuratura Krajowa, Ministerstwo Sprawiedliwości i Ministerstwo Klimatu i Środowiska.
Kolejna sensacja: prokuratura najpierw zabrała (formalnie) opiekę nad zwierzętami z zoo, a teraz torpeduje (formalnie) uregulowanie odpowiedzialności za nie. Jak znam życie na koniec wyprą się odpowiedzialności za wszystko, podobnie jak @PK_GOV_PL, @MS_GOV_PL i @MKiS_GOV_PL
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) October 23, 2026
Dobry materiał z adwokatami zoo w Łącznej, podsumowującymi ostatnie dni. Gdy mówię urzędnikom, politykom czy dziennikarzom o takiej skali bezprawia to zwyczajnie nie wierzą. Może warto zderzyć swoje opinie z faktami?
Dobry materiał z adwokatami zoo w Łącznej, podsumowującymi ostatnie dni. Gdy mówię urzędnikom, politykom czy dziennikarzom o takiej skali bezprawia to zwyczajnie nie wierzą. Może warto zderzyć swoje opinie z faktami?
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) October 23, 2026
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Nieco ponad miesiąc temu pisałem o czarnych chmurach zbierających się nad Arabią Saudyjską po tym, gdy faktycznie rządzący nią następca tronu, książę Muhammad ibn Salman, postanowił w lipcu reaktywować wojnę w Jemenie. Decyzja o zbombardowaniu lotniska w jemeńskiej stolicy Sanie, kontrolowanej przez Ansarullah, popularnie nazywany też, od nazwiska klanu przywódcy, ruchem Hutich, okazała się katastrofalnym błędem strategicznym.
Być może książę Muhammad chciał tylko potwierdzić dalsze obowiązywanie blokady lotniczej i morskiej części Jemenu znajdującej się pod władzą tamtejszych zajdytów i nie spodziewał się eskalacji, co z kolei wystawiałoby fatalne świadectwo jego kwalifikacjom jako przywódcy politycznego. Ansarullah nie ograniczył się jednak do odwetu. Przeszedł do ofensywy.
W ciągu ostatnich pięciu dni stołeczne lotnisko Saudyjczyków – Port Lotniczy im. Króla Chalida – było atakowane czterokrotnie. W sobotę pocisk uderzył w budynek terminalu pasażerskiego. Efekt: 12 osób zabitych, 309 rannych. Już w niedzielę rijadzkie lotnisko stało się celem ponownego ataku. Według źródeł saudyjskich zginęła w nim jedna osoba, a 11 zostało rannych. Główne lotnisko Królestwa zostało zamknięte. Zdjęcia satelitarne wskazują, że trafiony został jego główny terminal pasażerski. Zarządzono również zamknięcie szkół w Rijadzie i przejście na nauczanie zdalne.
Pociski dosięgły także siedziby instytucji stanowiącej jeden z fundamentów potęgi Królestwa Saudów – państwowego koncernu naftowego Aramco w Az-Zahranie. Uderzenie wyprowadzono także na lotnisko w przygranicznym mieście Abha. W piątek porażony został naftoport Janbu, pozwalający Saudyjczykom wywozić ropę z pominięciem blokowanej przez Irańczyków Cieśniny Ormuz. To tylko najważniejsze cele, na które spadły pociski balistyczne Ansarullahu.
Prosaudyjskie frakcje twierdzą, że odbiły fragment wybrzeża strategicznej cieśniny Bab al-Mandab. Jeśli to prawda, to ich zdobycze nie obejmują ani Mokki, ani żadnego poważniejszego ośrodka, co oznacza, że mogą być nietrwałe. Niewykluczone zresztą, że są wręcz fikcyjne. Tymczasem Ansarullah prowadzi działania zmierzające do okrążenia Taiz, ważnego ośrodka ekonomicznego tego zrujnowanego kraju, położonego w otoczeniu żyznych obszarów nadających się do uprawy rolnej. Taiz ma też duże znaczenie symboliczne – jest nazywany kulturalną stolicą Jemenu. W ostatnich dniach ciężkie walki toczyły się o miejscowość Al-Misrach, której kontrola przechodziła z rąk do rąk. Zajdyci próbują zacieśnić pierścień okrążenia wokół metropolii, prowadząc działania również na kierunkach prowadzących ku jej przedmieściom. Gromkie deklaracje prosaudyjskiego, międzynarodowo uznawanego rządu Jemenu o powszechnej mobilizacji ludności w celu walki z Ansarullahem okazały się mieć znaczenie wyłącznie retoryczne. Swoistym podsumowaniem ze strony zajdytów okazało się trafienie rakietą siedziby tegoż rządu w nadmorskim Adenie.
Przebieg walk stawia pod znakiem zapytania skuteczność uważanych do tej pory za niezawodne systemów obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej Patriot i THAAD, które Arabia Saudyjska posiada w znaczących liczbach. Mimo ogromnych nakładów na uzbrojenie Saudyjczycy okazują się niezdolni do skutecznej ochrony nawet najważniejszych obiektów swojej infrastruktury, takich jak główne lotnisko kraju czy instalacje sektora naftowego. Może to wskazywać na wysoki stopień wyrafinowania irańskiej technologii rakietowej, z której korzysta Ansarullah (podobnie jak skala zniszczeń amerykańskich baz wojskowych, w które celowali sami Irańczycy), na wyczerpywanie się zapasów pocisków przechwytujących do tych systemów, zużywanych wcześniej podczas odpierania irańskich ataków, bądź na brak kompetencji ich saudyjskich operatorów. W tym czasie amerykańskie wyrzutnie stoją bezczynnie, rezerwowane najwyraźniej wyłącznie do osłony baz USA w Królestwie i całym regionie.
Kompromitacji księcia Muhammada ibn Salmana dopełniają jego kolejne apele do Amerykanów, Europejczyków, Turków czy Pakistańczyków z prośbami o pomoc. Nikt się nie kwapi. Wszyscy bowiem rozumieją, jak łatwo ugrzęznąć w kolejnej wojnie z Ansarullahem i jak trudno ją wygrać.
Wracam do tego konfliktu, ponieważ jego przebieg unaocznia dwie fundamentalne prawidłowości rządzące rywalizacją międzynarodową. Po pierwsze, skuteczność dobrze przygotowanej i konsekwentnie realizowanej strategii walki asymetrycznej. Oczywiście jemeńscy zajdyci nie są po prostu „dzikusami w klapkach”. Operują nowoczesną bronią rakietową i dronową, a nie tylko lekką piechotą poruszającą się na Toyotach Hiluxach. Niemniej jasne jest, że ich arsenał nie dorównuje arsenałowi Saudów, którzy tylko od 2014 roku wydali na amerykańskie uzbrojenie zawrotną sumę 66 miliardów dolarów. Na papierze powinni więc już dawno rozgromić Ansarullah. Tymczasem od lat nie potrafią go pokonać. Co więcej, sami ponoszą kolejne porażki.
Jest tak dlatego – i to druga ważna kwestia – że ani pieniądze, ani broń same w sobie nie wygrywają wojen. Wygrywają je ludzie. Ci, którzy potrafią zadawać przeciwnikowi straty, a w tym kluczowe znaczenie mają kompetencje taktyczne oficerów i umiejętności praktyczne żołnierzy. Jednocześnie jednak wygrywają tylko ci, którzy sami są w stanie straty ponosić, przyjmować kolejne ciosy i walczyć dalej. A pod tym względem liczą się kultura, etos, idea, motywacja do walki. Ubodzy Jemeńczycy ją mają. Inaczej niż opływający w dostatki Saudyjczycy, wysługujący się w Jemenie militarnymi pośrednikami, faktycznymi najemnikami, i obawiający się wysłać do niego własne siły lądowe.
Można kupić najnowocześniejszą broń, można wydać na nią dziesiątki miliardów dolarów. Nie można jednak kupić woli walki. Polityka i wojna nigdy nie opierają się wyłącznie na zasobach materialnych.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Oto szef partii, która się sprzedała i pomogła przegłosować ustawy o aborcji, w zamian za zniesienie dwukadencyjności w samorządach
Czyli przehandlowali ochronę życia niewinnych i bezbronnych, żeby mocniej przyspawać się do stołków.
I wiecie co? Ich projekt ustawy w sprawie zniesienia dwukadencyjności w samorządach UPADŁ w Sejmie, bo zabrakło im trzech głosów!
Upodlili się na oczach całej Polski, a swoje i tak przegrali, bo niektórzy posłowie KO i Lewicy ich ostatecznie zlekceważyli. Trudno powiedzieć, że cnotę stracili, a rubelka i tak nie zarobili, bo przecież obok cnoty to oni nawet nie stali.
Przyjrzyjcie się dobrze❗ Oto szef partii, która się sprzedała i pomogła przegłosować ustawy o aborcji, w zamian za zniesienie dwukadencyjności w samorządach❗🤢 Czyli przehandlowali ochronę życia niewinnych i bezbronnych, żeby mocniej przyspawać się do stołków. I wiecie co? Ich projekt ustawy w sprawie zniesienia dwukadencyjności w samorządach UPADŁ w Sejmie, bo zabrakło im trzech głosów! 😆 Upodlili się na oczach całej Polski, a swoje i tak przegrali, bo niektórzy posłowie KO i Lewicy ich ostatecznie zlekceważyli. Trudno powiedzieć, że cnotę stracili, a rubelka i tak nie zarobili, bo przecież obok cnoty to oni nawet nie stali. Czy można być w polityce bardziej obrzydliwym i nikczemnym? Nie wiem jak można zgodzić się na zabijanie dzieci nienarodzonych, żeby tylko utuczone do granic możliwości świnie z partii mogły nażreć się przy samorządowych korytach jeszcze bardziej. Zero moralności, zero człowieczeństwa, tylko stanowiska i mamona dla swoich. Gardzę wami Kosiniaki, Motyki, Paszyki i inne pozbawione hamulców koryciarze. Teraz wiecie dlaczego PSL nazywam jedną z największych patologii III RP. Rządzą państwem najdłużej ze wszystkich partii (łącznie już niemal 15 lat!), doją nasze państwo wciskając swoich działaczy, rodziny i znajomych, gdzie się tylko da, a na koniec udają, że co złego to nie oni. Choroba wyjątkowo przewlekła, z której musimy wyleczyć Polskę! 🇵🇱
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) October 23, 2026
Czy można być w polityce bardziej obrzydliwym i nikczemnym?
Nie wiem jak można zgodzić się na zabijanie dzieci nienarodzonych, żeby tylko utuczone do granic możliwości świnie z partii mogły nażreć się przy samorządowych korytach jeszcze bardziej. Zero moralności, zero człowieczeństwa, tylko stanowiska i mamona dla swoich. Gardzę wami Kosiniaki, Motyki, Paszyki i inne pozbawione hamulców koryciarze.
Teraz wiecie dlaczego PSL nazywam jedną z największych patologii III RP. Rządzą państwem najdłużej ze wszystkich partii (łącznie już niemal 15 lat!), doją nasze państwo wciskając swoich działaczy, rodziny i znajomych, gdzie się tylko da, a na koniec udają, że co złego to nie oni.
Choroba wyjątkowo przewlekła, z której musimy wyleczyć Polskę!
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Miałem zaszczyt ukończyć Wyższy Kurs Obronny organizowany dla posłów, senatorów i najwyższych urzędników państwowych przez Akademię Sztuki Wojennej na zlecenie MON.
Kurs ten to element szerszego procesu realizacji decyzji o wzmacnianiu obronności i odporności państwa (w tym współpracy Sił Zbrojnych i struktur cywilnych), podjętych jeszcze przez poprzedni rząd i kontynuowanych przez obecny.
Dziękuję wykładowcom za poświęcony czas i pozostałym kursantom z parlamentu i administracji za dobrą atmosferę i dzielenie się doświadczeniem!
Dziś miałem zaszczyt ukończyć Wyższy Kurs Obronny organizowany dla posłów, senatorów i najwyższych urzędników państwowych przez @AkademiaSzWoj na zlecenie @MON_GOV_PL. Kurs ten to element szerszego procesu realizacji decyzji o wzmacnianiu obronności i odporności państwa (w tym współpracy Sił Zbrojnych i struktur cywilnych), podjętych jeszcze przez poprzedni rząd i kontynuowanych przez obecny. Dziękuję wykładowcom za poświęcony czas i pozostałym kursantom z parlamentu i administracji za dobrą atmosferę i dzielenie się doświadczeniem!
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) October 22, 2026
Ponownie przeszedłem Wyższy Kurs Obronny na Akademii Sztuki Wojennej. Byłem w nielicznym gronie posłów, którzy poświęcili czas by poszerzyć wiedzę nt bezpieczeństwa i obronności. Dziękuję za możliwość udziału. Pozdrawiam kursowiczów! Ps. Na zakończenie padła też pewna dobra deklaracja…
Ponownie przeszedłem Wyższy Kurs Obronny na #ASZWOJ. Byłem w nielicznym gronie posłów, którzy poświęcili czas by poszerzyć wiedzę nt bezpieczeństwa i obronności. Dziękuję za możliwość udziału. Pozdrawiam kursowiczów! Ps. Na zakończenie padła też pewna dobra deklaracja…
— Krzysztof Tuduj (@TudujKrzysztof) October 22, 2026
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Koalicja Tuska przegłosowała ustawy, których miliony Polaków nie akceptują, a głowa państwa, stojąca na straży polskiej Konstytucji, może je zatrzymać! Dlatego bardzo proszę Pana Prezydenta o zawetowanie
🔴 Dwóch ustaw o aborcji, które znoszą ochronę życia dzieci nienarodzonych, bo lewica ma obsesję zabijania niewinnych
🔴 Ustawy o cenzurze Internetu, którą rząd chce wprowadzić w haniebny sposób wykorzystując do tego ataki nożowników w szkołach
🔴 Ustawy o dopłatach do emerytur dla pseudoartystów, na których wszyscy mamy się zrzucać, co jest skrajnie niesprawiedliwe
Niech te ustawy trafią tam, gdzie ich miejsce, czyli do kosza!
Panie Prezydencie @NawrockiKn, WETA bardzo potrzebne❗🇵🇱 Koalicja Tuska przegłosowała ustawy, których miliony Polaków nie akceptują, a głowa państwa, stojąca na straży polskiej Konstytucji, może je zatrzymać! Dlatego bardzo proszę Pana Prezydenta o zawetowanie 👇 🔴 Dwóch ustaw o aborcji, które znoszą ochronę życia dzieci nienarodzonych, bo lewica ma obsesję zabijania niewinnych 🔴 Ustawy o cenzurze Internetu, którą rząd chce wprowadzić w haniebny sposób wykorzystując do tego ataki nożowników w szkołach 🔴 Ustawy o dopłatach do emerytur dla pseudoartystów, na których wszyscy mamy się zrzucać, co jest skrajnie niesprawiedliwe Niech te ustawy trafią tam, gdzie ich miejsce, czyli do kosza! Proszę wszystkich o dołączenie do mojego apelu do Pana Prezydenta i udostępnianie! 🔄 Chrońmy życie, brońmy wolności słowa i nie twórzmy uprzywilejowanych grup!
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) October 22, 2026
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Europejska Partia Ludowa oraz politycy KO ogłaszają wielki sukces i „powrót europejskiego przemysłu do wyścigu”. Twierdzą, że dotrzymali słowa, odwrócili zakaz sprzedaży silników spalinowych po 2035 roku i zapewnili nam wolność wyboru. Jest zupełnie odwrotnie.
Wynegocjowany w PE układ EPL z socjalistami to zaklinanie rzeczywistości, a slogan „pojedziesz czym chcesz” to PR-owa zasłona dymna. Analiza technicznych szczegółów tego rzekomego kompromisu pokazuje, że po 2035 roku nowym pojazdem spalinowym pojedzie zamożny właściciel auta sportowego lub luksusowego.
Europejska Partia Ludowa oraz politycy KO ogłaszają wielki sukces i „powrót europejskiego przemysłu do wyścigu”. Twierdzą, że dotrzymali słowa, odwrócili zakaz sprzedaży silników spalinowych po 2035 roku i zapewnili nam wolność wyboru. Jest zupełnie odwrotnie. Wynegocjowany w PE układ EPL z socjalistami to zaklinanie rzeczywistości, a slogan „pojedziesz czym chcesz” to PR-owa zasłona dymna. Analiza technicznych szczegółów tego rzekomego kompromisu pokazuje, że po 2035 roku nowym pojazdem spalinowym pojedzie zamożny właściciel auta sportowego lub luksusowego. Wynegocjowany w Parlamencie Europejskim kompromis nie likwiduje odgórnych celów redukcyjnych, a jedynie obniża wymóg ograniczenia emisji CO2 nowych samochodów ze 100% do 95% (w stosunku do poziomu z 2021 roku). Projekt zakłada możliwość obniżenia tego celu do 87,5%, ale tylko pod warunkiem wykorzystania przez koncerny drogiej, europejskiej „zielonej stali”. Droższa o 20-30% „zielona stal” dla producenta luksusowego auta to nie problem, ale dla segmentu tanich aut miejskich oznacza eliminację z rynku. Dla Polski to porozumienie może oznaczać likwidację setek tysięcy miejsc pracy. Polskie zakłady produkują części spalinowe, które stanowią około 70% eksportu branży. Elastyczność w nakładaniu kar to tylko chwilowe odroczenie. Przepisy nie cofają norm, koncerny i tak będą zmuszone likwidować silniki spalinowe. Porozumienie jest znacznie słabsze niż wspólne stanowisko Niemiec i Francji (cel na 2035 rok ma wynieść 90%), które na szczycie odrzuciły rekompensaty za drogą stal i paliwa odnawialne. Zamiast odrzucenia ideologicznych zakazów, EPL, S&D i Renew Europe zafundowały nam rozwodnioną kontynuację.
— Anna Bryłka (@annabrylka) October 22, 2026
Wynegocjowany w Parlamencie Europejskim kompromis nie likwiduje odgórnych celów redukcyjnych, a jedynie obniża wymóg ograniczenia emisji CO2 nowych samochodów ze 100% do 95% (w stosunku do poziomu z 2021 roku). Projekt zakłada możliwość obniżenia tego celu do 87,5%, ale tylko pod warunkiem wykorzystania przez koncerny drogiej, europejskiej „zielonej stali”.
Droższa o 20-30% „zielona stal” dla producenta luksusowego auta to nie problem, ale dla segmentu tanich aut miejskich oznacza eliminację z rynku. Dla Polski to porozumienie może oznaczać likwidację setek tysięcy miejsc pracy. Polskie zakłady produkują części spalinowe, które stanowią około 70% eksportu branży.
Elastyczność w nakładaniu kar to tylko chwilowe odroczenie. Przepisy nie cofają norm, koncerny i tak będą zmuszone likwidować silniki spalinowe. Porozumienie jest znacznie słabsze niż wspólne stanowisko Niemiec i Francji (cel na 2035 rok ma wynieść 90%), które na szczycie odrzuciły rekompensaty za drogą stal i paliwa odnawialne.
Zamiast odrzucenia ideologicznych zakazów, EPL, S&D i Renew Europe zafundowały nam rozwodnioną kontynuację.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Dobrze opisane. Jednak należy dodać kilka ważnych aspektów.
1️⃣ Zaniedbania służb w trakcie interwencji w Zoo, która trwała kilka dni spowodowały mimo wolne dostarczenie przez odpowiedzialnych za akcje potencjalnych dowodów w sprawie. Tzn z każdym dniem stan zdrowotny zwierząt prawdopodobnie się pogarszał ze względu na nieodpowiednie karmienie dawkowanie leków, chowanie i wypuszczanie na wybiegi i ogólne zamieszanie oraz ze względu na brak znanych zwierzętom opiekunów. Do tego nie sprzątanie klatek itd. Badanie zwierzat po takiej akcji jest mówiąc wprost nieuczciwe. Do tego nowi opiekunowie mogą umazać takie zwierze błotem i fekaliami do ckliwych zdjęć i podac nr telefonu do Blika.
2️⃣ Praktyka takich spraw pokazuje, że w tej chwili nie jest takie ważne kto pokrywa koszty do czasu ogłoszenia wyroku sprawy czyli prawdopodobnie za ok 10 lat. Ważne jest to że schemat działania fundacji pokazuje, iż są w pozycji win win. Dlaczego? Ano dlatego, że jak człowiek zostanie skazany to fundacje dostaną nawiązki finansowe na podstawie wyroku sądu, a w przypadku uniewinnienia wystąpią do właściciela zwierzat o zwrot kosztów ich utrzymania przez 10 lat trwania sprawy. Koszty te przewyższają wartość zwierzecia.
Czyli reasumując nie ma możliwości odzyskania tych zwierząt niezależnie od wyroku sądu.
Ale tu jest jeszcze coś… zakładając i wnioskując z praktyki innych znanych spraw oraz z scr rozmów osób planujących akcje, że chcieli oni zabrać też zdrowe zwierzeta i to na dużą skalę to jakie rachunki by wystawili za 10 letnie utrzymanie 700 zwierząt ?
Czy nie mogło chodzić o zlicytowanie właścicieli ? A może znana fundacja na “D” szuka nowego schroniska na odludziu?
3️⃣ Zwierzęta przeważnie żyją krótko w stosunku do życia człowieka, (oczywiście za pewnymi wyjatkami). Dlatego 10 lat toczącej się sprawy karnej przeważnie kończy się ich śmiercią naturalną. A już napewno spadkiem ich wartości. Dlatego może istnieć ryzyko, a w zasadzie jestem pewien, że takie istnieje, że fundacje mogą handlować takimi zwierzetami po odebraniu monetyzując tym samym akcje jeszcze przed jej oczywistym finałem.
Straszne to. I powinna zająć się tym komisja śledcza!
Dobrze opisane. Jednak należy dodać kilka ważnych aspektów. 1. Zaniedbania służb w trakcie interwencji w Zoo, która trwała kilka dni spowodowały mimo wolne dostarczenie przez odpowiedzialnych za akcje potencjalnych dowodów w sprawie. Tzn z każdym dniem stan zdrowotny zwierząt prawdopodobnie się pogarszał ze względu na nieodpowiednie karmienie dawkowanie leków, chowanie i wypuszczanie na wybiegi i ogólne zamieszanie oraz ze względu na brak znanych zwierzętom opiekunów. Do tego nie sprzątanie klatek itd. Badanie zwierzat po takiej akcji jest mówiąc wprost nieuczciwe. Do tego nowi opiekunowie mogą umazać takie zwierze błotem i fekaliami do ckliwych zdjęć i podac nr telefonu do Blika. 2. Praktyka takich spraw pokazuje, że w tej chwili nie jest takie ważne kto pokrywa koszty do czasu ogłoszenia wyroku sprawy czyli prawdopodobnie za ok 10 lat. Ważne jest to że schemat działania fundacji pokazuje, iż są w pozycji win win. Dlaczego? Ano dlatego, że jak człowiek zostanie skazany to fundacje dostaną nawiązki finansowe na podstawie wyroku sądu, a w przypadku uniewinnienia wystąpią do właściciela zwierzat o zwrot kosztów ich utrzymania przez 10 lat trwania sprawy. Koszty te przewyższają wartość zwierzecia. Czyli reasumując nie ma możliwości odzyskania tych zwierząt niezależnie od wyroku sądu. Ale tu jest jeszcze coś… zakładając i wnioskując z praktyki innych znanych spraw oraz z scr rozmów osób planujących akcje, że chcieli oni zabrać też zdrowe zwierzeta i to na dużą skalę to jakie rachunki by wystawili za 10 letnie utrzymanie 700 zwierząt ? Czy nie mogło chodzić o zlicytowanie właścicieli ? A może znana fundacja na "D" szuka nowego schroniska na odludziu? 3. Zwierzęta przeważnie żyją krótko w stosunku do życia człowieka, (oczywiście za pewnymi wyjatkami). Dlatego 10 lat toczącej się sprawy karnej przeważnie kończy się ich śmiercią naturalną. A już napewno spadkiem ich wartości. Dlatego może istnieć ryzyko, a w zasadzie jestem pewien, że takie istnieje, że fundacje mogą handlować takimi zwierzetami po odebraniu monetyzując tym samym akcje jeszcze przed jej oczywistym finałem. Straszne to. I powinna zająć się tym komisja śledcza!
— Piotr Walter (@PiotrWalterRN) October 22, 2026
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Przewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji Grzegorz Płaczek poinformował, że decyzja o przyjęciu Tomasza Rzymkowskiego została podjęta przez Radę Liderów Konfederacji. Płaczek przedstawił sylwetkę posła Rzymkowskiego, podkreślając jego dotychczasowe działania, w tym zasługi dla edukacji domowej oraz przywrócenia polskiej matury na Litwie. Przewodniczący klubu zaznaczył też, że Rzymkowski współpracował ze Sławomirem Mentzenem przy Projekcie27.
Wiceprzewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji Michał Wawer odniósł się do medialnych plotek o kryzysach i sporach wewnątrz Konfederacji:
– Chciałem uspokoić. Konfederacja jest w lepszej formie i silniejsza, niż kiedykolwiek wcześniej
Wskazał, że Konfederacja to dwie partie – Ruch Narodowy i Nowa Nadzieja – które potrafią się porozumieć, pomimo różnic.
– Tam, gdzie w innych partiach są walki frakcji, spory pod dywanem, wojenki podjazdowe, które nieraz media i opinia publiczna mają problem z interpretowaniem ich, to my mamy po prostu otwartą dyskusję, jasny protokół rozbieżności i umiejętność funkcjonowania pomimo tych różnic, umiejętność wypracowywania jasnych mechanizmów decyzyjnych i załatwiania spraw po męsku i w sposób transparentny i uczciwy.
Poseł MIchał Wawer wskazał również, że przejawem siły Konfederacji jest długa kolejka posłów w Sejmie, którzy chcieliby „wskoczyć do pociągu Konfederacji i załapać się na falę sukcesu”. Polityk zaznaczył, że każdy taki kandydat jest dokładnie sprawdzany i tylko osoby, które dają rękojmię lojalności i rzetelności mają szansę na bycie przyjętym do Konfederacji.
Tomasz Rzymkowski podziękował za zaufanie władzom Konfederacji i zaapelował do wyborców tożsamościowej prawicy o poparcie w przyszłym roku Konfederacji:
– Konfederacja jest jedyną siłą tożsamościowej, polskiej, katolickiej, wolnościowej prawicy, która, można powiedzieć, tę duszę Polaka najlepiej rozumie.
Poseł Tomasz Rzymkowski wyraził nadzieję, że Konfederacja stanie się po kolejnych siłach pierwszą siłą polskiej prawicy.
RozwińZwiń komentarze (4)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Ogłaszany sukces i zapewnienia europosłów, że po 2035 roku „każdy obywatel Unii będzie mógł kupić samochód, jaki tylko będzie chciał”, to jedynie chwilowe uspokojenie nastrojów i odroczenie wyroku na tradycyjną motoryzację.
Ogłaszany sukces i zapewnienia europosłów, że po 2035 roku „każdy obywatel Unii będzie mógł kupić samochód, jaki tylko będzie chciał”, to jedynie chwilowe uspokojenie nastrojów i odroczenie wyroku na tradycyjną motoryzację. Wynegocjowany w Parlamencie Europejskim kompromis nie likwiduje odgórnych celów redukcyjnych, a jedynie obniża wymóg ograniczenia emisji CO2 nowych samochodów ze 100% do 95% (w stosunku do poziomu z 2021 roku). Projekt zakłada możliwość obniżenia tego celu do 87,5%, ale tylko pod warunkiem wykorzystania przez koncerny drogiej, europejskiej „zielonej stali”. Nadal celem Unii jest zeroemisyjność transportu do 2050 roku i cel redukcji 90% do 2040 roku, z żadnego z tych celów Komisja Europejska się nie wycofała.
— Anna Bryłka (@annabrylka) October 21, 2026
Wynegocjowany w Parlamencie Europejskim kompromis nie likwiduje odgórnych celów redukcyjnych, a jedynie obniża wymóg ograniczenia emisji CO2 nowych samochodów ze 100% do 95% (w stosunku do poziomu z 2021 roku). Projekt zakłada możliwość obniżenia tego celu do 87,5%, ale tylko pod warunkiem wykorzystania przez koncerny drogiej, europejskiej „zielonej stali”.
Nadal celem Unii jest zeroemisyjność transportu do 2050 roku i cel redukcji 90% do 2040 roku, z żadnego z tych celów Komisja Europejska się nie wycofała.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
To już chyba sprawa tylko dla Ministra Sprawiedliwości i Premiera.
Anatomia układów. Jeden prawnik ze znajomościami w @PK_GOV_PL i partii rządzącej może Cię pozbawić majątku bez wyroku sądu. Przy tak ogromnych możliwościach prokuratura natychmiast powinna zostać poddana rygorystycznemu nadzorowi parlamentarnemu, a prokuratorzy powinni odpowiadać dyscyplinarnie za błędy i nadużycia. Obecnie żadnej z tych rzeczy realnie nie ma.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) October 22, 2026
Anatomia układów. Jeden prawnik ze znajomościami w Prokuraturze Krajowej i partii rządzącej może Cię pozbawić majątku bez wyroku sądu.
Przy tak ogromnych możliwościach prokuratura natychmiast powinna zostać poddana rygorystycznemu nadzorowi parlamentarnemu, a prokuratorzy powinni odpowiadać dyscyplinarnie za błędy i nadużycia.
Obecnie żadnej z tych rzeczy realnie nie ma.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Komentarze (1)