W środę w Krakowie w ramach wsparcia dla kandydata Konfederacji na prezydenta Krakowa Bartosza Bocheńczaka obdył się grill oraz Q&A z udziałem Sławomira Mentzena.
Jest ogień🔥 https://t.co/hUZvTOn3fS
— Bartosz Bocheńczak (@BBochenczak) July 8, 2026
W środę w Krakowie w ramach wsparcia dla kandydata Konfederacji na prezydenta Krakowa Bartosza Bocheńczaka obdył się grill oraz Q&A z udziałem Sławomira Mentzena.
Jest ogień🔥 https://t.co/hUZvTOn3fS
— Bartosz Bocheńczak (@BBochenczak) July 8, 2026
Ukraińcy przekażą technologie dronowe Estonii, a nie Polsce, choć byliśmy gotowi oddać im nawet nasze samoloty MiG-29. Wczoraj na szczycie NATO w Ankarze Kijów podpisał z Estonią „Drone Deal” – transfer technologii, produkcję ukraińskich rozwiązań w Estonii oraz współpracę w IT i cyberbezpieczeństwie.
A nasz rząd w tym czasie zadłużył Polskę na dziesiątki miliardów, oddawał im sprzęt i broń, zatajał ten fakt przed opinią publiczną, wcześniej otwierał granice i wspierał politycznie – w zamian mamy kult Bandery i UPA, jednostki nazwane imieniem zbrodniarzy oraz jawne lekceważenie i wrogość z Kijowa. To nie jest sojusz, to jest klasyczna zdrada i dowód na gigantyczną głupotę naszych władz, które zrobiły z Polski frajera Europy.
Ukraińcy przekażą technologie dronowe Estonii, a nie Polsce, choć byliśmy gotowi oddać im nawet nasze samoloty MiG-29. Wczoraj na szczycie NATO w Ankarze Kijów podpisał z Estonią „Drone Deal” – transfer technologii, produkcję ukraińskich rozwiązań w Estonii oraz współpracę w IT i… pic.twitter.com/3QP5gsX0NQ
— Konrad Berkowicz (@KonradBerkowicz) July 8, 2026
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Rozbijmy monopol NFZ! Nie dolewajmy wody do dziurawego wiadra! pic.twitter.com/mvGU2NjHE6
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) July 8, 2026
Mamy mnóstwo lekarzy, wydajemy mnóstwo pieniędzy na ochronę zdrowia, a ona i tak nie działa. Dlaczego? Bo system jest zły!
Mamy mnóstwo lekarzy, wydajemy mnóstwo pieniędzy na ochronę zdrowia, a ona i tak nie działa. Dlaczego? Bo system jest zły! pic.twitter.com/0UHBax02NW
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) July 7, 2026
NFZ nie zależy na tym, żeby szpitale nie marnowały naszych pieniędzy!
NFZ nie zależy na tym, żeby szpitale nie marnowały naszych pieniędzy! pic.twitter.com/GbQXErRca4
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) July 7, 2026
Polski neurochirurg zarabia więcej niż Messi czy Lewandowski!
Polski neurochirurg zarabia więcej niż Messi czy Lewandowski! pic.twitter.com/K1exFb5PMu
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) July 7, 2026
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Nowe amerykańsko-izraelsko-libańskie porozumienie dotyczące Libanu przedstawiane jest jako krok w stronę pokoju. W rzeczywistości jego zapisy tworzą mechanizm, który może doprowadzić do trwałej okupacji części kraju przez Izrael, próby siłowego rozbrojenia Hezbollahu i wybuchu kolejnej wojny domowej. Donald Trump, szukając sukcesu na uboczu konfliktu z Iranem, może uruchomić proces, którego skutków Waszyngton nie będzie już w stanie kontrolować.
Donald Trump nie zdołał jeszcze wyjść z przegrywanej wojny z Iranem. Teheran nie ułatwia mu tego, twardo obstając przy swoich daleko idących warunkach, pod których większością amerykański prezydent sam podpisał się 18 czerwca, sygnując memorandum o rozejmie, elektronicznie podpisane także przez prezydenta Iranu Masuda Pezeszkiana. Aby zachować twarz, Trump próbuje osiągnąć sukces na peryferiach teatru tej wojny, to jest w Libanie.
26 czerwca w Waszyngtonie ambasadorowie Izraela i Libanu podpisali tak zwane porozumienie ramowe. Jest ono osobliwym dokumentem, bowiem ma stanowić, w zamyśle prezydenta USA, drogę do trwałego porozumienia pokojowego między dwoma sąsiednimi państwami… bez gwarantowania bieżącego rozejmu. Jego techniczna nazwa nie jest też przypadkowa. Sygnatariusze, szczególnie strona amerykańska, najwyraźniej chcą uniknąć wrażenia, że dokument ten jest jedynie kolejnym krótkotrwałym zawieszeniem broni.
Dokument wpisuje się w logikę dwóch poprzednich „rozejmów” zawieranych pod auspicjami USA przez rząd Nawafa Salama z Izraelem. Żaden z nich nie przyniósł Libanowi pokoju – jego obywatele nie przestali ginąć od izraelskich pocisków, ich domy nie przestały być burzone izraelskimi buldożerami bądź minami, a okupacja południowej części kraju trwa. Od rozpoczęcia obecnej eskalacji 2 marca zginęło już ponad 4,2 tys. Libańczyków, a ponad 12,1 tys. zostało rannych. 1,2 miliona uciekło ze swoich domów na południu kraju, które albo znalazły się już pod okupacją Izraela, albo pozostają pod ostrzałem w strefie intensywnych walk. Te pierwsze mogą już nie istnieć. Wojsko Izraela z premedytacją dokonuje niszczenia wszelkiej zabudowy w ramach czegoś, co określa mianem „strefy buforowej”, którą najwyraźniej chce pozbawić wszelkiej populacji. Liczba zniszczonych mieszkań przekroczyła już w maju 60 tys.
Dodajmy, że to nie pierwszyzna. Izrael okupował już południowy Liban po rzekę Litani w latach 1978–2000, a latem 1982 roku izraelska armia szturmowała jego stolicę, Bejrut. Obecnie ma jednak orzech do zgryzienia trudniejszy niż arafatowska Organizacja Wyzwolenia Palestyny, to jest Hezbollah. Siła reprezentująca libańskich szyitów w latach 90. doprowadziła swoją partyzantką do zwinięcia izraelskiej okupacji, zaś obecnie, w coraz bardziej frontalnym starciu, szczególnie na wzgórzu Ali Tahir, koło miasteczka Nabatija, zdołała wstrzymać marsz izraelskiej armii. Niemniej Izraelczycy okupują obecnie około 6 proc. terytorium Libanu.
Ani poprzednie „rozejmy”, ani obecne „porozumienie ramowe” nie wygasiły działań zbrojnych, bo nawet tego nie gwarantują w tekście. Dokument przyznaje Izraelowi prawo do dalszej okupacji zajętego już terytorium Libanu, a w praktyce także do dalszych ataków na terytorium tego arabskiego państwa, o ile zidentyfikuje „zagrożenie” dla siebie, przy czym określenie tego, co jest zagrożeniem, należy do jednostronnej decyzji Izraelczyków. Co ciekawe, prawa takiego nie zagwarantowano armii Libanu.
Porozumienie ramowe uzależnia wycofanie armii izraelskiej od całkowitego rozbrojenia Hezbollahu, de facto jedynej poważnej siły zbrojnej w Libanie. Co ważne, poza terytorium okupowanym przez Izrael rozbrojenia tego ma dokonać państwowa armia Libanu.
Dokument wyznacza dwie „strefy pilotażowe”, w których ma to zostać dokonane w pierwszej kolejności. Jedna z tych stref obejmuje całkowicie teren pod kontrolą Hezbollahu. Druga jedynie w niewielkim fragmencie obejmuje teren okupowany obecnie przez Izraelczyków, z którego ich oddziały miałyby się wycofać, a w większości także obszar, którego nie zdołały one jak do tej pory zdobyć. W takim układzie armia libańska miałaby podjąć działania przeciw Hezbollahowi w znacznej większości na obszarach, których Izraelczycy do tej pory nie zdołali zdobyć.
USA zadeklarowały fundusze na odbudowę Libanu oraz na zbrojenie libańskiej armii. Marco Rubio mówił o odpowiednio 100 mln dol. i 30 mln dol. na te cele. Druga transza może zostać wykorzystana na utworzenie specjalnie wydzielonych sił wojskowych szkolonych i kontrolowanych przez Amerykanów, co Rubio proponował już wiele tygodni temu.
Zapisy porozumienia ramowego stanowią, że Liban rezygnuje z dochodzenia swoich praw w kwestii zniszczeń spowodowanych przez Izraelczyków przed wszelkimi międzynarodowymi trybunałami i arbitrażem.
Porozumienie ramowe zakłada też dojście do traktatu pokojowego między dwoma państwami, co oznaczałoby paradygmatyczną zmianę dla Libanu, do dziś nieuznającego istnienia Izraela.
Zapisy tego porozumienia są tak niesymetryczne, tak przechylone na korzyść Izraela, że tego samego dnia, w którym zostało podpisane, wywołały zamieszki na ulicach Bejrutu. Doszło do starć z policją i armią użytą do tłumienia protestów.
Nieprzypadkowo w Izraelu odtrąbiono wielki sukces, a premier Benjamin Netanjahu osobiście pokazywał w czasie transmisji telewizyjnej, że armia libańska ma wkroczyć przede wszystkim na tereny kontrolowane obecnie przez Hezbollah, a nie okupowane przez izraelską armię. W ostatnim tygodniu minister obrony Israel Kac pozwolił sobie zresztą na sugerowanie, że o ile nic się nie zmieni, okupacja przybierze charakter bezterminowy.
W praktyce trudno uznać porozumienie ramowe za coś innego niż podporządkowanie się prezydenta Josepha Aouna i premiera Nawafa Salama w nadziei na amerykański protektorat. Obaj politycy, sprawujący władzę od zeszłego roku, najwyraźniej dążą do skonsolidowania swojej pozycji w niestabilnym kraju, w którym żyje 18 różnych grup konfesyjnych, a największe z nich reprezentowane są przez wpływowe partie polityczne.
Sekretarz generalny Hezbollahu Naim Kasim w sobotę określił już porozumienie jako zdradę suwerenności Libanu oraz „hańbę” i zapowiedział, że organizacja nie odda broni i nie zaprzestanie walki z Izraelczykami. Przeciw porozumieniu rozejmowemu jest też druga szyicka partia Amal. Coraz bardziej zdecydowanie wypowiada się przeciwko niemu Postępowa Partia Socjalistyczna, wbrew nazwie będąca przede wszystkim partią społeczności Druzów. W zasadzie poparły je tylko od dawna proizraelskie partie maronickie – Siły Libańskie i dawna Falanga, które reprezentują nie tyle stanowisko polityczne, co tożsamość mniejszościową w Libanie.
Przystąpienie państwowej armii Libanu do jego wykonania oznaczać będzie zarzewie wojny domowej. Jej naczelny dowódca, gen. Rodolfe Hajkal, dwukrotnie w ciągu ostatnich 12 miesięcy odmawiał już tego rodzaju działań. Obecnie presję wywierają na niego Amerykanie.
Trudno określić tę umowę inaczej niż jako wyraz desperacji Aouna i Salama. Wobec słabości armii państwowej Libanu i niemożności osiągnięcia konsensusu wszystkich grup wyznaniowych dla jej wzmocnienia, prezydent i premier Libanu de facto chcą się pozbyć jedynego instrumentu nacisku, jaki posiadają wobec Izraela i wspierających go USA. Tym instrumentem jest Hezbollah oraz stojący za nim Iran, zdolny – jak się okazało – do zadawania Amerykanom poważnych kosztów.
O ile Trump standardowo może nie przewidywać konsekwencji swoich działań, nie rozumiejąc Bliskiego Wschodu, o tyle Izraelczycy dobrze rozumieją, że forsując taki model porozumienia ramowego, ryzykują wywołanie w Libanie wojny domowej. Poprzednia trwała 15 lat, kosztowała życie do 150 tys. ludzi i przysporzyła krajowi zniszczeń, z których Liban nie odbudował się do dziś.
Jak na razie większość sił politycznych Libanu sprzeciwia się temu dokumentowi. Zapisy trójstronnego porozumienia stoją w sprzeczności z zapisami amerykańsko-irańskiego memorandum rozejmowego z 18 czerwca i Teheran również zrobi wszystko, co może, by nie dopuścić do jego realizacji.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Drogi do masowego wjazdu do Polski są dwie:
– Studia- tutaj uczelnie borykające się z zapaścią demograficzną sprowadzają “studentów”, czyli kogokolwiek aby chciał zapłacić czesne. Z drugiej strony opłata za studia jest tańsza i bezpieczniejsza niż podróż pontonem przez Morze Śródziemne.
-Praca- tutaj cała sieć agencji rekrutacji hurtowo sprowadza “pracowników” za całego świata. Znowu opcja prostsza i bezpieczniejsza niż ponton i morze, kosztuje jedynie kilka miesięcy “frycowego” i pracy za grosze, ale benefitem jest wiza. Sposobem trzecim (na szczęście nie tak powszechnym) ale będącym wynikową dwóch wcześniejszych jest znalezienie Polki aby wejść w związek i zalegalizować tutaj swój pobyt, ślub, szybko dziecko, i mamy pozór zablokowania deportacji. A przy obecnym kryzysie relacji damsko – męskich (różne aplikacje – utowarowienie przygodnych relacji – duża roszczeniowość obu stron relacji wynikająca z pozorów szerokiej dostępności) ktoś kto stanowczo deklaruje gotowość do związku “na już”, to część kobiet wchodzi w taką relację, ślub jako akt prawny daje wrażenie stabilności i przywiązania kogoś do siebie, szczególnie ważne u osób o niskim SMV.
Drogi do masowego wjazdu do Polski są dwie:
— Rafał Mekler (@MeklerRafal) July 8, 2026
– Studia- tutaj uczelnie borykające się z zapaścią demograficzną sprowadzają "studentów", czyli kogokolwiek aby chciał zapłacić czesne. Z drugiej strony opłata za studia jest tańsza i bezpieczniejsza niż podróż pontonem przez Morze… https://t.co/YPolosXuCD
Wracając do rozwiązania tej sytuacji. Skoro uczelnie chcą studentów należy zachęcać ich legislacyjnie do studiów online, lub otwierania uczelni w państwach w których szukają studentów. Jeżeli nie, uczelnia odpowiada całym majątkiem za tego kogo sprowadziła, w czesnym ma być część wpłacana na “fundusz deportacyjny”, coś jak część na fundusz gwarancyjny w każdym OC.
Analogicznie firmy, odpowiedzialność pełnym majątkiem firmy (nie agencji) za wszystkie koszty wygenerowane przez imigranta, zabił kogoś – odszkodowanie dla rodziny, firma płaci z pobyty w szpitalach, zniszczenia, i wszelkie roszczenia wobec tego kogo sprowadziła. Tak samo wpłata na fundusz deportacyjny, abyśmy nie musieli jako społeczeństwo ponosić tych kosztów.
Kwestia kolejna to ograniczenie do minimum wydawania kart pobytu, obcokrajowcy dostając ten dokument sądzą że są już “prawie obywatelami”. Wiza powinna być podstawowym dokumentem dla każdego kto przyjechał do pracy, wiza wydawana w kraju skąd pochodzi taki przyjezdny, każdy wyjazd po wizę przerywa czas liczony do potencjalnego starania się o obywatelstwo. Wiza może być w każdym momencie anulowana przez firmę która sprowadziła, bądź uczelnię, to oni odpowiadają więc oni mogą sprawę zamknąć, firmy i uczelnie mają określony czas na wyperswadowanie byłemu studentowi/pracownikowi że powinien wrócić do siebie. Jeżeli nie to fundusz deportacyjny opłaca eksmisję do siebie.
W zarysie i na dużym poziomie ogólności, takie przepisy rozwiązałyby wiele problemów jakich dziś doświadczamy.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Pisowcy udostępniają dziś fragment mojego wywiadu z jesieni 2022, gdzie powiedziałem, że należy wysyłać jeszcze więcej sprzętu Ukrainie.
To prawda, tak wtedy powiedziałem. I to był błąd. Wynikał z tego, że nie wiedziałem wtedy jeszcze w jak złej sytuacji jesteśmy.
Nie wiedziałem ile PiS przekazał sprzętu Ukrainie, bo zostało to przez PiS utajnione. Nie wiedziałem, że nasze nasze jednostki straciły sprzęt i stały się bezbronne. Inne państwa oddawały sprzęt z magazynów, my zabieraliśmy go jednostkom, pozbawiając je zdolności bojowej. Nie wiedziałem, że nie mamy amunicji i jej w zasadzie nie produkujemy, nie wiedziałem, że przekazaliśmy nawet amunicję z zapasów nienaruszalnych na czas wojny.
Pisowcy udostępniają dziś fragment mojego wywiadu z jesieni 2022, gdzie powiedziałem, że należy wysyłać jeszcze więcej sprzętu Ukrainie.
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) July 7, 2026
To prawda, tak wtedy powiedziałem. I to był błąd. Wynikał z tego, że nie wiedziałem wtedy jeszcze w jak złej sytuacji jesteśmy.
Nie…
Nie byłem wtedy posłem, nie miałem dostępu do tajnych raportów o stanie naszej armii. Zapoznałem się z tym dopiero, gdy miałem do tego prawo, po wyborach z 2023 roku.
Gdybym wiedział to wszystko wtedy, w życiu bym takich słów nie użył.
Dlatego właśnie domagam się ujawnienia tajnych raportów o stanie naszej armii oraz dokładnego poinformowania Polaków ile broni i amunicji oddaliśmy Ukrainie. Dzięki temu wszyscy Polacy wreszcie zrozumieją, w jak złej sytuacji jesteśmy, jak PiS zrujnował naszą armii i jak KO i PSL nic z tym nie zrobiły.
Natomiast rząd PiS miał dostęp do tych wszystkich informacji. Wiedział ile broni i amunicji oddaliśmy a ile zostało. Znał tajne raporty i kondycję naszej armii.
A i tak rząd PiS dalej nas rozbrajał i narażał na niebezpieczeństwo. Więc nie tłumaczcie swojej działalności moim jednym wywiadem. Ten wywiad pokazuje jedynie, że potrafię zmienić zdanie pod wpływem nowych informacji. Oraz to, że konieczna jest większa jawność w naszym wojsku, bez tego wszyscy wyrabiamy sobie zdanie na podstawie rządowej propagandy, zamiast faktów.
RozwińZwiń komentarze (4)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Wielkie gratulacje dla mieszkańców Krakowa, osiedla Podwawelskiego, działaczy, wolontariuszy, Ruchu Narodowego i wszystkich, którzy wczoraj na pikiecie wyrazili swoje zdanie na temat tworzenia meczetów w Polsce. Nadal można odwrócić trend islamizacji. Polska nie musi być drugim Zachodem.
Stop cichej islamizacji! pic.twitter.com/jAxhsbvGO5
— Michał Kostrzyński 🇵🇱 (@michkostrzynski) July 6, 2026
Bierny był Zachód. My nie możemy powtórzyć tego błędu. Musimy wstać z kanapy i zacząć działać! Dzisiejsza pikieta w Krakowie, przeciwko meczetowi przy ul. Dworskiej pokazała, że mieszkańcy chcą mieć wpływ na to, co dzieje się w ich okolicy. To dopiero początek naszych działań. Nie zgadzamy się na cichą islamizację Krakowa.
Bierny był Zachód. My nie możemy powtórzyć tego błędu. Musimy wstać z kanapy i zacząć działać!
— Michał Kostrzyński 🇵🇱 (@michkostrzynski) July 6, 2026
Dzisiejsza pikieta w Krakowie, przeciwko meczetowi przy ul. Dworskiej pokazała, że mieszkańcy chcą mieć wpływ na to, co dzieje się w ich okolicy. To dopiero początek naszych działań.… pic.twitter.com/PFGNFwu8Jv
Meczet w Krakowie. 400, może 500 metrów w linii prostej od Katedry Wawelskiej
Tam leżą polscy władcy, między innymi Władysław Łokietek, Kazimierz Wielki, Jan III Sobieski, który pod Wiedniem uratował chrześcijańską Europę!
Dzisiaj, w cieniu tego narodowego sanktuarium, stoimy my – spadkobiercy tej wielkiej historii. Dziś musimy protestować i debatować nad tym, czy w sercu Krakowa ma powstać kolejny obiekt muzułmańskiego kultu religijnego, który sami organizatorzy wprost nazywają meczetem. Nie dajmy sobie wmówić, że to tylko „niewinne centrum kulturalne”, jak nowohucki NCK. Fundacja w internetowych zrzutkach na wynajem tego miejsca pisze wprost, że w dwóch poprzednich lokalizacjach uczestnicy modlitw już się nie mieszczą! Co to oznacza dla nas, mieszkańców? To jasny sygnał ostrzegawczy! Jeśli dziś pozwolimy na powstanie tego obiektu tutaj lub gdziekolwiek indziej, za rok powstanie kolejny. Za dwa lata – dwa następne. A za 10 lat obudzimy się w rzeczywistości, gdzie na co piętnastej ulicy Krakowa będą budowane islamskie obiekty kultu religijnego.
To nie są bezpodstawne obawy. To scenariusz, który Europa Zachodnia już przerobiła na własnej skórze. Spójrzmy na fakty i twarde statystyki:
➡️ W Niemczech funkcjonuje już blisko 2800 meczetów i muzułmańskich domów modlitwy.
➡️ We Francji ta liczba przekracza już 2500 obiektów.
➡️ W małej Belgii jest ich od 300 do 400.
❓Czy tak ma wyglądać przyszłość Krakowa? Czy tak ma wyglądać przyszłość Polski? Nasza odpowiedź brzmi: NIE!
Nie ma naszej zgody na zmienianie ładu przestrzennego i kulturowego naszego miasta. Kraków to nie Paryż, Berlin czy Bruksela. Kraków to miasto królów polskich, a Polska to państwo narodowe o tysiącletniej, chrześcijańskiej tradycji, której będziemy bronić.
Naszym świętym obowiązkiem jako mieszkańców, ale przede wszystkim jako Polaków, jest ochrona tego dziedzictwa. Nasi przodkowie przelewali krew na wielu frontach, walczyli w powstaniach, ginęli na wojnach po to, abyśmy dziś mogli żyć w wolnym, bezpiecznym i suwerennym państwie.
Nie po to nasi żołnierze Wojska Polskiego obecnie bronią granicy, a funkcjonariusze służb mundurowych walczą ze zorganizowanymi grupami przestępczymi, składającymi się głównie z obcokrajowców, żebyśmy teraz przyzwalali na kulturową ekspansję imigrantów wewnątrz kraju.
Zobaczcie, co dzieje się dzisiaj we Francji. W samorządach i lokalnych wyborach wygrywają partie skrajnie lewicowe. Jak to robią? Scenariusz jest prosty: masowe rozdawnictwo obywatelstw. Tysiące nowych paszportów w zamian za głosy wyborcze. I podczas gdy nas, ludzi dbających o tradycję i bezpieczeństwo, mainstreamowe media próbują wyśmiewać i nazywać „katoprawicą”, tam, na Zachodzie, do władzy oficjalnie doszła tzw. islamolewica – destrukcyjny sojusz, który niszczy europejską kulturę od środka!
Dlatego stoimy tu dzisiaj razem. Ponad podziałami. Dla naszych dzieci, dla naszych wnuków, dla bezpieczeństwa naszych ulic i spokoju tego osiedla.
Mówimy jasno i stanowczo: brońmy ładu przestrzennego Krakowa! Brońmy naszej tożsamości! Nie odpuścimy tego miejsca ani żadnego innego.
Meczet w Krakowie. 400, może 500 metrów w linii prostej od Katedry Wawelskiej. Tam leżą polscy władcy, między innymi Władysław Łokietek, Kazimierz Wielki, Jan III Sobieski, który pod Wiedniem uratował chrześcijańską Europę!
— Piotr Bartosz (@piotr_bartosz) July 6, 2026
Dzisiaj, w cieniu tego narodowego sanktuarium, stoimy my… pic.twitter.com/QJei1UFoMU
Cała nasza dzielna załoga z protestu przeciw funkcjonowaniu nielegalnego meczetu przy ul. Dworskiej 1 w Krakowie. Widząc błędy Zachodu, nie pozwolimy na powolny ale konsekwentny proces islamizacji kraju! W Polsce to nie przejdzie!
Cała nasza dzielna załoga z wczorajszego protestu przeciw funkcjonowaniu nielegalnego meczetu przy ul. Dworskiej 1 w Krakowie.
— Jarosław Baca 🇵🇱 (@jaroslawbaca) July 7, 2026
Widząc błędy Zachodu, nie pozwolimy na powolny ale konsekwentny proces islamizacji kraju! W Polsce to nie przejdzie! pic.twitter.com/myJOWaHqgJ
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Sami oddaliście strategiczne uzbrojenie Ukrainie. Do teraz nie wiemy dokładnie ile sprzętu tam poszło za waszych rządów. Krytykujecie Tuska za to samo, co robił wcześniej Morawiecki.
Powinienem już dawno być przyzwyczajony do niebywałej wręcz hipokryzji i bezczelności pisowskiej, ale jednak dalej mnie zaskakujecie.
Oddawanie niezbędnego Polsce sprzętu było złe, niezależnie czy robił to PiS czy PO. Ukrywanie tego przed Polakami i przed Sejmem też było złe. Niezależnie czy robił to PiS czy PO.
Jesteście pod tym względem siebie warci!
Sami oddaliście strategiczne uzbrojenie Ukrainie. Do teraz nie wiemy dokładnie ile sprzętu tam poszło za waszych rządów. Krytykujecie Tuska za to samo, co robił wcześniej Morawiecki.
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) July 6, 2026
Powinienem już dawno być przyzwyczajony do niebywałej wręcz hipokryzji i bezczelności… https://t.co/uonQ3y7wMY
RozwińZwiń komentarze (13)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W związku z kolejnymi informacjami o przekazywaniu Ukrainie kluczowych elementów polskiego uzbrojenia, w tym pocisków przechwytujących do systemów Patriot, wystąpiłem do Marszałka Sejmu o pilne zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu w tej sprawie.
Nie można dalej tolerować sytuacji, w której opinia publiczna i Sejm nie wiedzą, jakie uzbrojenie oraz wyposażenie wojskowe zostało przekazane Ukrainie i w jakim stanie pozostawiono zdolności obronne polskiej armii.

RozwińZwiń komentarze (7)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W Polsce wybuchł skandal związany z bezpłatnym przekazaniem Ukrainie przez obecny rząd pocisków PAC-3 MSE do systemu obrony powietrznej Patriot – bez wiedzy parlamentu i Prezydenta.
Sprawa jest niezwykle poważna i bije w bezpieczeństwo samej Rzeczypospolitej, bowiem jeszcze przed bezpłatnym przekazaniem pocisków obcemu państwu, powszechną była wiedza, że w przypadku ataku na Polskę rakietowe polskie zapasy mogłyby wyczerpać się w zaledwie kilka lub kilkanaście dni. Dlatego niedawno Polska zamówiła kolejne kilkaset sztuk – zaczną jednak trafiać one do nas dopiero w latach 2027–2029.
Oddawanie zatem jakichkolwiek pocisków Ukrainie uderza w bezpieczeństwo naszej ojczyzny. A wszystko wskazuje na to, że obecny rząd – bez wiedzy parlamentu i prezydenta – ni mniej ni więcej, ale przekazał Ukrainie strategiczne dla bezpieczeństwa Polski pociski.
❌ W Polsce wybuchł skandal związany z bezpłatnym przekazaniem Ukrainie przez obecny rząd pocisków PAC-3 MSE do systemu obrony powietrznej Patriot – bez wiedzy parlamentu i Prezydenta.
— Grzegorz Płaczek (@placzekgrzegorz) July 6, 2026
Sprawa jest niezwykle poważna i bije w bezpieczeństwo samej Rzeczypospolitej, bowiem jeszcze…
Bóg raczy wiedzieć, ile oddaliśmy już tych pocisków i… ile jeszcze mieliśmy oddać. Absolutnym skandalem jest jakiekolwiek przekazywanie polskiego sprzętu wojskowego (zwłaszcza tego najnowszej generacji) za darmo – bez jakichkolwiek gwarancji czy zapłaty w taki czy inny sposób. Skandaliczne jest również to, że Pałac Prezydencki nie był informowany o tej darowiźnie – to przecież Prezydent RP ponosi główną odpowiedzialność za bezpieczeństwo kraju jako najwyższy zwierzchnik Sił Zbrojnych. Skandaliczne jest to, że polscy parlamentarzyści (nawet przy udziale Kancelarii Tajnej) nie mieli pojęcia, że obecny rząd rozbraja nam na taką skalę państwo i je zadłuża – cena jednego pocisku PAC-3 MSE wynosi bowiem nawet 7 milionów dolarów amerykańskich. A najbardziej skandaliczne jest to, że Ukraina zamiast chociażby politycznej i gospodarczej wdzięczności – dała nam w zamian „bohaterów UPA”, butę i panteon ku czci banderowców. Prym w tym wiedzie prezydent Ukrainy, który przecież musiał wiedzieć o polskiej „hojności”.
Obecny rząd w Warszawie działa na szkodę Państwa Polskiego i stawia Polskę w bardzo trudnym położeniu w sytuacji konfliktu zbrojnego z Rosją na terenie naszego państwa – czym od lat straszy Polaków Premier Donald Tusk. Państwo w obecnym rządzie jesteście zwyczajnie niebezpieczni i zagalopowaliście się w swojej służalczej polityce.
RozwińZwiń komentarze (4)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Wiedzieliście, że decyzja o oddaniu przez Polskę Ukrainie rakiet Patriot zapadła w Berlinie? Jeśli nie, to już wiecie. Mówił o tym Boris Pistorius – minister obrony Niemiec.
My nie mamy polskiego rządu.
Wiedzieliście, że decyzja o oddaniu przez Polskę Ukrainie rakiet Patriot zapadła w Berlinie? Jeśli nie, to już wiecie. Mówił o tym Boris Pistorius – minister obrony Niemiec.
— Konrad Berkowicz (@KonradBerkowicz) July 5, 2026
My nie mamy polskiego rządu. pic.twitter.com/DUcrQq86v6
RozwińZwiń komentarze (9)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Lekarze zarabiający miliony, politycy w zarządach i radach nadzorczych, lekarze zarabiający 26 tysięcy złotych na godzinę, oszustwa, złodziejstwo, fałszowanie dokumentacji, handel zwłokami, salony VIP i skrócone kolejki dla polityków i ich rodzin.
Trzeba być bardzo naiwnym, żeby wierzyć, że pieniądze idące do dostawców sprzętu i leków, do wszystkich podwykonawców od cateringu do serwisu urządzeń są wydawane oszczędniej a patologii jest mniej.
Kasa tryska z ochrony zdrowia na lewo i na prawo. Okazuje się, że pieniędzy nie jest za mało. Jest ich tak dużo, że lekarze zarabiają więcej niż prezesi banków.
Kasa jest na wszystko, tylko nie na pacjentów, którzy to eldorado finansują.
Cały ten system jest zły i nastawiony na marnowanie i kradzież naszych pieniędzy. Dlatego trzeba zmienić ten system.
Trzeba wprowadzić konkurencję dla NFZ, skończyć z tym państwowym monopolistą. Wtedy komuś wreszcie zacznie zależeć na publicznych pieniądzach i na pacjentach!
Lekarze zarabiający miliony, politycy w zarządach i radach nadzorczych, lekarze zarabiający 26 tysięcy złotych na godzinę, oszustwa, złodziejstwo, fałszowanie dokumentacji, handel zwłokami, salony VIP i skrócone kolejki dla polityków i ich rodzin.
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) July 6, 2026
Trzeba być bardzo naiwnym,…
RozwińZwiń komentarze (8)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Od kilku miesięcy sygnalizowaliśmy, że lokal przy ul. Dworskiej 1 w Krakowie to nie tylko dom kultury, ale miejsce regularnej modlitwy muzułmanów. Odwiedzaliśmy je i weryfikowalismy.Dom kultury w bloku, to tak naprawdę dom modlitwy/ meczet, co przedstawialem w poprzednich nagraniach. Zapewnienia obsługi mialy się z prawdą.
Co więcej, mieszkańcy osiedla dowiadują się z Internetu, co dzieje się tuż za ścianą.
Dlatego właśnie, żeby nagłośnić sprawę i poznać opinię mieszkańców w poniedziałek 6 lipca o godz. 19, przy ul. Dworskiej 1 zorganizowaliśmy pikietę, na której przeprowadzimy ankietę w sprawie tego miejsca.
Od kilku miesięcy sygnalizowaliśmy, że lokal przy ul. Dworskiej 1 w Krakowie to nie tylko dom kultury, ale miejsce regularnej modlitwy muzułmanów. Odwiedzaliśmy je i weryfikowalismy.Dom kultury w bloku, to tak naprawdę dom modlitwy/ meczet, co przedstawialem w poprzednich… pic.twitter.com/wEwK29682o
— Michał Kostrzyński 🇵🇱 (@michkostrzynski) July 5, 2026
W sieci pojawia się wiele wpisów i oświadczeń w sprawie naszego protestu i naszych działań majacych na celu zablokowanie działania meczetu. Poczatkowo w narracji samych najemców była inna. Przedstawiano to miejsce jako miesce kultury. Obecnie mówią wprost, że jest to również miejsce modlitwy. Przyedstawiam posta z jednego z głownych profili na FB zrzeszajaceco społeczność muzułmańską.
Tłumaczenie na język polski:
W Krakowie pojawiły się wezwania do zorganizowania protestu w poniedziałek wieczorem, 7 lipca, przed budynkiem przy ul. Dworskiej 1. Ma to związek z trwającą debatą wokół ośrodka prowadzonego przez Fundację Al-Fadżr, w którym znajduje się miejsce przeznaczone do modlitwy oraz działalności kulturalnej.
Do udziału w proteście zachęcają środowiska polityczne i działacze nurtu narodowego, wyrażając sprzeciw wobec funkcjonowania miejsca modlitwy w tym budynku. Niektórzy określają ten obiekt jako „nielegalny meczet”. Jak dotąd nie ma jednak oficjalnych decyzji potwierdzających takie określenie, a sprawa pozostaje przedmiotem dyskusji właściwych organów.
Ośrodek wzbudza kontrowersje od momentu ogłoszenia jego otwarcia na początku roku. Zarządzająca nim fundacja wyjaśniła, że jego celem jest służenie społeczności muzułmańskiej poprzez działalność kulturalną i edukacyjną, a także zapewnienie miejsca do odprawiania modlitw. Spotkało się to jednak ze sprzeciwem części mieszkańców oraz środowisk prawicowych, które domagają się zamknięcia ośrodka lub zmiany charakteru jego działalności.
Wydarzenia te mają miejsce w czasie, gdy arabska i muzułmańska społeczność w Polsce z uwagą śledzi debatę dotyczącą tego ośrodka. Jednocześnie pojawiają się apele o poszanowanie polskiego prawa, zachowanie pokoju społecznego oraz podkreślenie prawa wszystkich stron do wyrażania swoich poglądów w sposób zgodny z prawem i pokojowy.
Muzułmanie zaczynają kontrować nasze działania.
— Michał Kostrzyński 🇵🇱 (@michkostrzynski) July 5, 2026
Od wczoraj pojawie się w sieci wiele wpisów i oświadczeń w sprawie naszego protestu i naszych działań majacych na celu zablokowanie działania meczetu. Poczatkowo w narracji samych najemców była inna. Przedstawiano to miejsce jako… pic.twitter.com/9QQ7PJIIVf
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Obok prymitywnego negowania i usprawiedliwiania ludobójstwa Polaków na x widoczna jest także operacja ukraińskiego wpływu informacyjnego, mająca na celu kontrowanie polskiej narracji ws. OUN-UPA. Ukraińscy liderzy opinii pracujący na różnych kierunkach opublikowali w ostatnich dniach sporo zaczepnych, ale zarazem obfitych treściowo wpisów, mających uderzyć w Polskę i tworzyć fałszywą symetrię (główne założenie ukraińskiej dyplomacji i polityki historycznej), opartą za schemacie, że „wszyscy zabijali i prześladowali”, więc wszyscy są winni i nikt nie ma prawa oceniać, bo każdy ma „swoje grzechy”.
Wśród wpisów, które zauważyłem ukraińscy komentatorzy przypominali:
– polską książkę opisującą ciemne karty AK
– pogrom w Kielcach
– pogrom w Wąsoszu
– przemoc wobec Ukraińców w II RP
Warto to odnotować, bo pokazuje to kilka rzeczy:
1. Są to działania moim zdaniem przygotowane, inspirowane i orkiestrowane
2. Kijów gra na kilku fortepianach jednocześnie – szef MSZ pozornie łagodzi linię, a aparat wpływu w sieci zaostrza przekaz
3. Kijów sądzi, że tego rodzaju linia przyniesie mu korzyść lub poprawę sytuacji
O ile pierwsze dwa punkty świadczą o jakimś przygotowaniu, to trzeci pokazuje moim zdaniem fundamentalny błąd w kalkulacji. Te wszystkie „polskie grzechy” wzięte razem i z osobna ani nie przykryją tematu OUN-UPA, ani nie zmienią ich oceny. Nie spowodują też problemów Polsce, bo w Polsce nie mamy problemu z krytyką tego co złe. Natomiast tego rodzaju „ofensywa” internetowa odsłania intencje Kijowa i mobilizuje oraz jednoczy Polaków, co już można zaobserwować w polemikach w sieci.
Obok prymitywnego negowania i usprawiedliwiania ludobójstwa Polaków na x widoczna jest także operacja ukraińskiego wpływu informacyjnego, mająca na celu kontrowanie polskiej narracji ws. OUN-UPA. Ukraińscy liderzy opinii pracujący na różnych kierunkach opublikowali w ostatnich…
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) July 6, 2026
RozwińZwiń komentarze (4)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Każdy z pokolenia wyżu, roczniki 80+ pamiętają świat w jakim się wychowywaliśmy. Wszyscy naokoło mówili po polsku, nieliczni wyznawali herezje, każdy rozumiał czym jest dobro a czym zło. Punktami zapalnymi do sporu było to czyje boisko jest dziś, kto z kim gra, albo która dziewczyna się komu podoba. Spory często kończyły się “za garażami” honorową walka na pięści po której każdy miał obowiązek podać sobie rękę, leżącego się nie kopało.
Każdy z pokolenia wyżu, roczniki 80+ pamiętają świat w jakim się wychowywaliśmy. Wszyscy naokoło mówili po polsku, nieliczni wyznawali herezje, każdy rozumiał czym jest dobro a czym zło. Punktami zapalnymi do sporu było to czyje boisko jest dziś, kto z kim gra, albo która… pic.twitter.com/OdD2a1esQw
— Rafał Mekler (@MeklerRafal) July 4, 2026
Naszym dzieciom taki świat będzie się jawić jako niedościgniony wzór i raj utracony, bowiem w szkole będą mieć cały kalejdoskop narodowości, języków, wyznań, wraz z całym pakietem roszczeń wobec autochtonów. Linie podziałów nie będą biegły poprzez krótkotrwałe sympatie czy antypatie lecz po narodowości, potem wyznaniu, na końcu kolorze skóry.
Punktów zapalnych do konfliktu w takiej rzeczywistości jest ogrom. Każdy konflikt który dotychczas rozwiązywał się organicznie będzie urastał do kategorii poważnego uchybienia prawu, bowiem tutaj gdzie obyczaju już nie ma, każdy aspekt musi regulować prawo. Obyczaju nie ma, bo każdy obcy to inny depozyt obyczaju i kultury, brak toposów wspólnych, brak jedności, to świat permanentnego napięcia, ścierania się cywilizacji.
Dlatego trzeba przywrócić świat z naszego dzieciństwa, sami w takim żyliśmy i ostatecznie przynajmniej taki chcielibyśmy dla naszych dzieci.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Ratownicy GOPR każdego dnia, przez całą dobę, ratują ludzkie życie. Działają w najtrudniejszych warunkach, często narażając własne zdrowie i życie. Nie można jednak budować bezpieczeństwa w górach wyłącznie na ich poświęceniu.
Dlatego skierowałem do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji interpelację, w której domagam się systemowych zmian, w tym:
✅ zwiększenia liczby etatów ratowniczych o 50-70 w najbliższych latach,
✅ określenia minimalnych standardów obsady dyżurów,
✅ godnych wynagrodzeń i ich corocznej waloryzacji,
✅ wsparcia dla ratowników ochotników,
✅ modernizacji stacji ratunkowych, sprzętu, łączności i środków transportu,
✅ stabilnego finansowania GOPR, niezależnego od konkursów i doraźnych decyzji,
✅ pełnego włączenia GOPR do systemu ochrony ludności i obrony cywilnej,
✅ uporządkowania zasad finansowania ratownictwa z części opłat pobieranych od turystów,
✅ stworzenia jednolitego systemu statystyki wypadków i interwencji w górach.
Zwróciłem się również do ministra z pytaniami dotyczącymi: rzeczywistej skali braków kadrowych, liczby etatów w poszczególnych grupach regionalnych, planów zwiększenia zatrudnienia, poziomu wynagrodzeń, rotacji ratowników oraz wpływu obecnych niedoborów na bezpieczeństwo turystów.
Bezpieczeństwo w górach nie może zależeć od tego, czy ratownicy ochotnicy będą mogli zwolnić się z pracy. Państwo ma obowiązek zapewnić GOPR stabilne finansowanie, odpowiednią liczbę etatów i warunki służby odpowiadające odpowiedzialności, jaką każdego dnia ponoszą ratownicy. To inwestycja w bezpieczeństwo wszystkich korzystających z polskich gór.
🇵🇱 Państwo musi wreszcie stanąć na wysokości zadania w sprawie GOPR!
— Bartłomiej Pejo (@bartlomiejpejo) July 4, 2026
Ratownicy GOPR każdego dnia, przez całą dobę, ratują ludzkie życie. Działają w najtrudniejszych warunkach, często narażając własne zdrowie i życie. Nie można jednak budować bezpieczeństwa w górach wyłącznie na… pic.twitter.com/o1KYMyfOVm
RozwińZwiń komentarze (5)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
GUS pokazał dane o osobach faktycznie przebywających w Polsce na koniec 2025 roku. W całym kraju ujęto 38,8 mln osób, w tym około 2,3 mln imigrantów posiadających wyłącznie obce obywatelstwo. To blisko 6 proc. całej populacji, a wzrost w ciągu roku wyniósł około 215 tys. osób. Według PAP aż 73 proc. cudzoziemców stanowili obywatele Ukrainy.
Najmocniej widać to w dużych miastach. W Warszawie udział cudzoziemców wyniósł 14,5 proc., w Krakowie 11,3 proc., w Poznaniu 12,5 proc. Wrocław jednak deklasuje resztę. Aż 19,5 proc. mieszkańców stolicy Dolnego Śląska to imigranci.
Kto na tym zarabia? Wielki biznes dostający tanią siłę roboczą, deweloperzy, właściciele najmu i politycy, którzy przez lata udawali, że masowa migracja nie zmienia kraju.
Kto na tym traci? Polacy szukający mieszkania, miejsca w przedszkolu, dostępu do lekarza i spokojnego życia we własnym mieście.
Polska potrzebuje limitów migracyjnych, kontroli pobytu i polityki podporządkowanej interesowi obywateli, a nie oczekiwaniom korporacji i brukselskiej ideologii otwartych granic.
Konfederacja mówi jasno: Polska ma pozostać Polską. STOP IMIGRACJI!

RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
1️⃣ Wstrzymać sprzęt wojskowy.
2️⃣ Zakręcić kurek z kasą.
3️⃣ Zamknąć lotnisko w Jasionce.
4️⃣ Blokować każdą pożyczkę i dotację dla Ukrainy.
5️⃣ Zabrać im przywileje w Polsce.
6️⃣ Zamknąć dla nich granicę na wschodzie.
7️⃣ Zablokować im wejście do UE.
RozwińZwiń komentarze (5)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Wychodzi, że w marcu, w tajemnicy przed Sejmem, rząd oddał Ukrainie drogie i trudne do kupienia pociski przechwytujące do systemów Patriot
Były one zakupione przez Polskę od USA w celu budowy wielowarstwowego systemu obrony przeciwlotniczej, o którym od lat słyszycie w mediach, a który do dziś nie jest ukończony.
To jedyne pociski, którymi dysponowała/dysponuje Polska, zdolne zwalczać rosyjskie rakiety Iskander, zagrażające Polsce i rozmieszczone w obwodzie królewieckim.
Wychodzi, że w marcu, w tajemnicy przed Sejmem, rząd oddał Ukrainie drogie i trudne do kupienia pociski przechwytujące do systemów Patriot.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) July 4, 2026
Były one zakupione przez Polskę od USA w celu budowy wielowarstwowego systemu obrony przeciwlotniczej, o którym od lat słyszycie w… https://t.co/0c0QgKNJwI
RozwińZwiń komentarze (4)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Odbyło się pierwsze posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Obrony Kierowców poświęcone przyszłości polskiego motorsportu, torów, ODTJ i bezpieczeństwa na drogach.
Po wysłuchaniu przedstawicieli środowiska jeden wniosek jest oczywisty: jeśli natychmiast nie zmienimy przepisów, polski motorsport zacznie znikać.
Nie zabije go brak pasji, zawodników czy kibiców. Zabiją go absurdalne przepisy i brak świadomości decydentów.
Państwo z jednej strony mówi o bezpieczeństwie na drogach, a z drugiej utrudnia funkcjonowanie miejsc, które to bezpieczeństwo realnie budują. To właśnie na torach kierowcy uczą się panowania nad samochodem i reagowania w sytuacjach krytycznych. Tego nie daje zwykły kurs prawa jazdy.
Jednocześnie Polska cierpi na dramatyczny brak nowoczesnych obiektów. Inwestorzy boją się budować tory, bo źle skonstruowane przepisy i restrykcyjne normy hałasu skutecznie zniechęcają do takich inwestycji.
To nie jest polityka bezpieczeństwa. To polityka likwidacji motorsportu.
Dlatego rozpoczynam prace nad Strategią Rozwoju Polskiego Motorsportu, która zostanie przygotowana wspólnie z ekspertami i przedstawicielami środowiska. Jej celem będzie stworzenie konkretnych propozycji zmian prawnych i systemowych, które zapewnią ochronę torów i ODTJ oraz stworzą warunki do rozwoju motorsportu w Polsce.
🏎️ Czas uratować polski motorsport!
— Bartłomiej Pejo (@bartlomiejpejo) July 2, 2026
Dziś odbyło się pierwsze posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Obrony Kierowców poświęcone przyszłości polskiego motorsportu, torów, ODTJ i bezpieczeństwa na drogach.
Po wysłuchaniu przedstawicieli środowiska jeden wniosek jest oczywisty:… pic.twitter.com/8qEZ2q23Lg
Główne problemy:
❌ Brak ochrony torów przed deweloperami
❌ Deweloperzy blokują istniejące obiekty
❌ Absurdalne normy hałasu paraliżują działalność
❌ Za mało torów i ODTJ do szkolenia kierowców
❌ Kurs na prawo jazdy nie uczy jazdy kryzysowej
❌ Polska traci inwestorów, kierowców i imprezy
Tory to bezpieczeństwo, miejsca pracy i lokalna gospodarka.
Dlatego rozpoczęłem prace nad Strategią Rozwoju Polskiego Motorsportu. Celem jest uchwalenie ustawy chroniącej tory i ODTJ oraz realny rozwój tej dziedziny.
Zapraszam do współpracy.
Uwagi i propozycje można przesyłać na: biuro@pejo.pl
Czas zatrzymać to szaleństwo!
🏎️ Czas uratować polski motorsport!
— Bartłomiej Pejo (@bartlomiejpejo) July 2, 2026
Dziś odbyło się pierwsze posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Obrony Kierowców poświęcone przyszłości polskiego motorsportu, torów, ODTJ i bezpieczeństwa na drogach.
Po wysłuchaniu przedstawicieli środowiska jeden wniosek jest oczywisty:… pic.twitter.com/8qEZ2q23Lg
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Pytanie do rządu, czy zamierza podjąć ze stroną ukraińską rozmowy w sprawie usprawnienia poszukiwań i ekshumacji Polaków leżących w bezimiennych grobach na terenie dzisiejszej Ukrainy.
W tej chwili stan prawny utrudnia Polsce prowadzenie takich prac. Niemcy od lat mają z Ukrainą osobną umowę, która daje im znacznie lepsze możliwości działania.
Polska musi przedstawić własne propozycje w tej kwestii i twardo zabiegać o ich uwzględnienie.
Pytanie do rządu, czy zamierza podjąć ze stroną ukraińską rozmowy w sprawie usprawnienia poszukiwań i ekshumacji Polaków leżących w bezimiennych grobach na terenie dzisiejszej Ukrainy.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) July 3, 2026
W tej chwili stan prawny utrudnia Polsce prowadzenie takich prac. Niemcy od lat mają z Ukrainą… pic.twitter.com/gDqDIB94lP
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Skomentuj