Paweł Usiądek – członek Rady Liderów Konfederacji
Zasięg mniejszy aż o 40 procent! Tak to jest z autobusami elektrycznymi. Temperatury sięgające -20 stopni Celsjusza sprawiły, że autobusy elektryczne stały się w wielu polskich miastach problemem.
Tegoroczna zima pokazała brutalną prawdę o autobusach elektrycznych. W wielu polskich miastach nowoczesna technologia zwyczajnie nie wytrzymała starcia z rzeczywistością, a za eksperymenty klimatyczne zapłacili pasażerowie. W Warszawie część autobusów utknęła na ulicach z powodu wyczerpanych akumulatorów, kierowcy wyłączali ogrzewanie, aby ratować resztki energii, a ludzie byli zmuszeni opuszczać pojazdy i pieszo szukać alternatywnego transportu w siarczystym mrozie.
Niewygodna prawda o autobusach elektrycznych zimą!
— Paweł Usiądek (@PUsiadek) February 5, 2026
Zasięg mniejszy aż o 40 procent!
Tak to jest z autobusami elektrycznymi. Temperatury sięgające -20 stopni Celsjusza sprawiły, że autobusy elektryczne stały się w wielu polskich miastach problemem.
Tegoroczna zima pokazała… pic.twitter.com/29dEUujOIj
Symbolem kompromitacji systemu stał się Wolsztyn, gdzie kilka dni po uroczystym uruchomieniu nowych autobusów elektrycznych wszystkie pojazdy trzeba było wycofać z tras. W Krakowie sytuacja wyglądała niewiele lepiej. W autobusach obniżano temperaturę do 12 stopni. W Warszawie wystarczyła jedna awaria auta osobowego, aby dziesiątki elektrycznych autobusów utknęły w korkach, a pasażerowie zostali pozostawieni bez ogrzewania przy temperaturze odczuwalnej minus 27 stopni.
Akumulatory litowo-jonowe drastycznie tracą wydajność w niskich temperaturach. W praktyce oznacza to spadek zasięgu nawet o 30 do 40 procent. Autobus, który latem może przejechać 350 kilometrów, zimą często nie jest w stanie wykonać pełnej zmiany i musi wracać do zajezdni na doładowanie. Do tego dochodzi gigantyczne zużycie energii na ogrzewanie przeszklonych pojazdów oraz konieczność podgrzewania samych baterii, aby w ogóle mogły pracować.
Najbardziej niepokojące jest jednak to, że samorządy zostały zmuszone do zakupu autobusów zeroemisyjnych przez przepisy obowiązujące od 2026 roku. Miasta przestały mieć realny wybór, nawet jeśli technologia nie jest dostosowana do polskich warunków klimatycznych. W efekcie komunikacja publiczna zaczęła być podporządkowana ideologii, a nie bezpieczeństwu i niezawodności transportu.
Zwolennicy elektromobilności przekonują, że problemy są przejściowe i zostaną rozwiązane przez nowe generacje baterii. Problem polega na tym, że pasażerowie muszą korzystać z autobusów już dziś, a nie za kilkanaście lat. Polskie miasta zainwestowały miliardy w technologię, która w niesprzyjających warunkach pogodowych okazuje się mniej niezawodna niż klasyczne pojazdy spalinowe. Tegoroczna zima jest bardziej siarczysta od poprzednich, ale nie jest to żadna anomalia. Taki jest porządek naszej strefy klimatycznej.
Zimowy chaos w komunikacji miejskiej pokazał, że elektryfikacja transportu w obecnej formie jest kosztownym eksperymentem, a nowe może być wrogiem lepszego.
Skomentuj