Stanisław Tyszka – współprzewodniczący grupy Europa Suwerennych Narodów w Parlamencie Europejskim
Pod moim wpisem ze zdjęciem warszawskiego McDonalda rozpętała się spora dyskusja. Poniżej mój komentarz.
Dlaczego każdą dyskusję o imigracji zarobkowej jej zwolennicy próbują zamknąć argumentem: „przecież legalnie pracują i wytwarzają nasze PKB”?
Dlaczego nie mówią o całym rachunku:
• presji na płace, szczególnie w zawodach niskopłatnych i niewymagających wysokich kwalifikacji,
• dodatkowym popycie na mieszkania i wzroście cen najmu,
• części zarobków transferowanej za granicę zamiast wydawanej w Polsce,
• dodatkowym obciążeniu szkół, ochrony zdrowia, transportu i infrastruktury,
• osłabianiu bodźców do automatyzacji, bo po co inwestować, skoro można sprowadzić kolejnych migrantów,
• przestępczości i obciążeniu policji oraz sądów,
• kosztach kulturowych, czyli zderzeniu z ludźmi, którzy inaczej patrzą na prawo, rolę kobiet czy religię.
Niemcy, Francja, Szwecja też zaczynały od „przecież pracują”. Wszyscy wiemy, jak to się skończyło.
Pod moim wcześniejszym wpisem ze zdjęciem warszawskiego McDonalda rozpętała się spora dyskusja. Poniżej mój komentarz. Dlaczego każdą dyskusję o imigracji zarobkowej jej zwolennicy próbują zamknąć argumentem: „przecież legalnie pracują i wytwarzają nasze PKB”? Dlaczego nie mówią o całym rachunku: • presji na płace, szczególnie w zawodach niskopłatnych i niewymagających wysokich kwalifikacji, • dodatkowym popycie na mieszkania i wzroście cen najmu, • części zarobków transferowanej za granicę zamiast wydawanej w Polsce, • dodatkowym obciążeniu szkół, ochrony zdrowia, transportu i infrastruktury, • osłabianiu bodźców do automatyzacji, bo po co inwestować, skoro można sprowadzić kolejnych migrantów, • przestępczości i obciążeniu policji oraz sądów, • kosztach kulturowych, czyli zderzeniu z ludźmi, którzy inaczej patrzą na prawo, rolę kobiet czy religię. Niemcy, Francja, Szwecja też zaczynały od „przecież pracują”. Wszyscy wiemy, jak to się skończyło.

RozwińZwiń komentarze (3)