Sobota 23 września w tym dniu Wielka Konwencja Konfederacji to dla nas jedno z najważniejszych wydarzeń w tej kampanii wyborczej. Nie można tego przegapić. Oglądaj ŻYWO jak Spodek odlatuje. START godz. 13.00:
Sobota 23 września w tym dniu Wielka Konwencja Konfederacji to dla nas jedno z najważniejszych wydarzeń w tej kampanii wyborczej. Nie można tego przegapić. Oglądaj ŻYWO jak Spodek odlatuje. START godz. 13.00:
Najwyższa Izba Kontroli przedstawiła raport dotyczący budowy elektrowni jądrowej w Polsce, który pokazuje jak nieudolnie i bezmyślnie realizowany jest ten projekt. Potwierdzają się wszystkie krytyczne w tej kwestii uwagi. Po kolei:
1️⃣ NIK jednoznacznie stwierdza, że termin uruchomienia pierwszego bloku nie zostanie dotrzymany.
Przypomnijmy, że w pierwotnym programie z 2014 roku uruchomienie pierwszego bloku planowano na 2024 rok. W takim porównaniu przesunięcie wynosi aż 12 lat, choć teraz jako punkt odniesienia przyjmuje się zaktualizowany program z 2020 roku.
Co więcej w ocenie NIK fluktuacja kadr w Spółce może wpłynąć na dalsze opóźnienia w pracach nad budową.
2️⃣ Umowa EPC (wykonawcza) miała zostać zawarta w 2022 roku. Tymczasem mamy październik 2026 i wciąż jej nie ma.
NIK ustaliła, że do lutego 2025 spółka PEJ nie prowadziła jeszcze bezpośrednich działań związanych z zawarciem ostatecznej umowy EPC.
3️⃣ Rząd wybrał technologię AP1000 w listopadzie 2022 roku, gdy nie dysponował jeszcze gotowym modelem finansowania inwestycji.
Model finansowy opracowano z trzyletnim opóźnieniem dopiero w 2024 roku.
4️⃣ Kontrola wskazała, że wydanie decyzji środowiskowej dla pierwszej elektrowni nastąpiło z prawie rocznym opóźnieniem. Bez zamknięcia tego etapu nie można było przejść do kolejnych.
5️⃣ Przy wyborze amerykańskiej technologii nie przedstawiono kosztów budowy elektrowni.
Rząd PiS 2 listopada 2022 zdecydował o wyborze technologii AP1000 firmy Westinghouse, tymczasem NIK stwierdza: “w uzasadnieniu nie przedstawiono szacunkowych kosztów związanych z budową pierwszej polskiej elektrowni jądrowej, źródeł ich finansowania oraz modelu finansowania inwestycji”.
6️⃣ Analizy wcześniejszych elektrowni wskazywały przekroczenia budżetu nawet o 490%.
W 2022 roku przygotowano analizy zagranicznych projektów jądrowych realizowanych przez Westinghouse, EDF i KHNP. Wyszło z nich, że opóźniania sięgały od 3 do 13 lat, a koszty rosły od 24 do aż 490%. Przy czym najniższe przekroczenie kosztów dotyczyło zastosowania technologii Westinghousea w Chinach.
7️⃣ Ponad 553 mln zł wydano na ekspertyzy zewnętrzne.
NIK stwierdza, że spółka korzystała szeroko z doradców zewnętrznych, aby uzupełniać braki własnych kompetencji. Izba negatywnie oceniła gospodarność tych wydatków.
8️⃣ Przerost zatrudnienia w Spółce i brak strategii zarządzania kadrami.
Zatrudnienie wzrosło ze 118 osób na koniec 2019 roku do 430 osób w połowie 2024.
NIK wskazała, że zatrudnienie było prawie dwukrotnie większe od przykładowej wielkości podawanej przez Międzynarodową Agencję Energii Atomowej dla takiego etapu przygotowania projektu.
9️⃣ Duży udział OZE może obniżyć rentowność elektrowni jądrowej.
Rozwój niesterowalnych OZE korzystających ze wsparcia może obniżyć rynkowe ceny energii poniżej poziomu przewidywanego w biznesplanie elektrowni jądrowej. W rezultacie mogłoby dojść do pogorszenia jej rentowności. Istnieje ryzyko, braku możliwości uzyskania wystarczająco wysokiego współczynnika wykorzystania mocy przyszłej elektrowni jądrowej.
Najwyższa Izba Kontroli przedstawiła raport dotyczący budowy elektrowni jądrowej w Polsce, który pokazuje jak nieudolnie i bezmyślnie realizowany jest ten projekt. Potwierdzają się wszystkie krytyczne w tej kwestii uwagi. Po kolei: 1. NIK jednoznacznie stwierdza, że termin uruchomienia pierwszego bloku nie zostanie dotrzymany. Przypomnijmy, że w pierwotnym programie z 2014 roku uruchomienie pierwszego bloku planowano na 2024 rok. W takim porównaniu przesunięcie wynosi aż 12 lat, choć teraz jako punkt odniesienia przyjmuje się zaktualizowany program z 2020 roku. Co więcej w ocenie NIK fluktuacja kadr w Spółce może wpłynąć na dalsze opóźnienia w pracach nad budową. 2. Umowa EPC (wykonawcza) miała zostać zawarta w 2022 roku. Tymczasem mamy październik 2026 i wciąż jej nie ma. NIK ustaliła, że do lutego 2025 spółka PEJ nie prowadziła jeszcze bezpośrednich działań związanych z zawarciem ostatecznej umowy EPC. 3. Rząd wybrał technologię AP1000 w listopadzie 2022 roku, gdy nie dysponował jeszcze gotowym modelem finansowania inwestycji. Model finansowy opracowano z trzyletnim opóźnieniem dopiero w 2024 roku. 4. Kontrola wskazała, że wydanie decyzji środowiskowej dla pierwszej elektrowni nastąpiło z prawie rocznym opóźnieniem. Bez zamknięcia tego etapu nie można było przejść do kolejnych. 5. Przy wyborze amerykańskiej technologii nie przedstawiono kosztów budowy elektrowni. Rząd PiS 2 listopada 2022 zdecydował o wyborze technologii AP1000 firmy Westinghouse, tymczasem NIK stwierdza: "w uzasadnieniu nie przedstawiono szacunkowych kosztów związanych z budową pierwszej polskiej elektrowni jądrowej, źródeł ich finansowania oraz modelu finansowania inwestycji". 6. Analizy wcześniejszych elektrowni wskazywały przekroczenia budżetu nawet o 490%. W 2022 roku przygotowano analizy zagranicznych projektów jądrowych realizowanych przez Westinghouse, EDF i KHNP. Wyszło z nich, że opóźniania sięgały od 3 do 13 lat, a koszty rosły od 24 do aż 490%. Przy czym najniższe przekroczenie kosztów dotyczyło zastosowania technologii Westinghousea w Chinach. 7. Ponad 553 mln zł wydano na ekspertyzy zewnętrzne. NIK stwierdza, że spółka korzystała szeroko z doradców zewnętrznych, aby uzupełniać braki własnych kompetencji. Izba negatywnie oceniła gospodarność tych wydatków. 8. Przerost zatrudnienia w Spółce i brak strategii zarządzania kadrami. Zatrudnienie wzrosło ze 118 osób na koniec 2019 roku do 430 osób w połowie 2024. NIK wskazała, że zatrudnienie było prawie dwukrotnie większe od przykładowej wielkości podawanej przez Międzynarodową Agencję Energii Atomowej dla takiego etapu przygotowania projektu. 8. Duży udział OZE może obniżyć rentowność elektrowni jądrowej. Rozwój niesterowalnych OZE korzystających ze wsparcia może obniżyć rynkowe ceny energii poniżej poziomu przewidywanego w biznesplanie elektrowni jądrowej. W rezultacie mogłoby dojść do pogorszenia jej rentowności. Istnieje ryzyko, braku możliwości uzyskania wystarczająco wysokiego współczynnika wykorzystania mocy przyszłej elektrowni jądrowej. A więc mamy do czynienia z projektem już opóźnionym o wiele lat, którego model finansowy i negocjowanie umowy wykonawczej postanowiono robić po wyborze oferty, a nie przed. Projekt pilotuje spółka z przerostem zatrudnienia, która jednak nie jest w stanie sama wykonać wielu ekspertyz i zleca je zewnętrznym pomiotom płacąc za to ponad pół miliarda złotych. Do tego trzeba liczyć się z dalszymi opóźnieniami i wzrostem kosztów, a jeśli już dojdzie do zbudowania elektrowni, koszt energii w niej produkowanej będzie bardzo wysoki ciągnąc całą gospodarkę w dół.
— Marek Tucholski 🇵🇱 (@tucholski_marek) October 16, 2026
A więc mamy do czynienia z projektem już opóźnionym o wiele lat, którego model finansowy i negocjowanie umowy wykonawczej postanowiono robić po wyborze oferty, a nie przed. Projekt pilotuje spółka z przerostem zatrudnienia, która jednak nie jest w stanie sama wykonać wielu ekspertyz i zleca je zewnętrznym pomiotom płacąc za to ponad pół miliarda złotych. Do tego trzeba liczyć się z dalszymi opóźnieniami i wzrostem kosztów, a jeśli już dojdzie do zbudowania elektrowni, koszt energii w niej produkowanej będzie bardzo wysoki ciągnąc całą gospodarkę w dół.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Jak się okazuje fundacje, które miały przejąć kontrolę nad Zoo Łączna i zadbać o dobrostan zwierząt kompletnie nie wiedziały czym się karmi zwierzęta różnych gatunków, a informacje na ten temat próbowały szukać w Internecie.
W tej sprawie wypowiedziała się pełnomocnik właścicieli ogrodu Marta Zając-Osowska, była dyrektor wrocławskiego ZOO, która na konferencji prasowej dokładnie opisała całą tą patologiczną sytuację.
Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak skomentował to w mediach społ. ardzo krótko:
ŻUREK DO DYMISJI.
KLOSKA DO DYMISJI.
Prokurator pod sąd dyscyplinarny.
Fundacje antyhodowalne pod sąd.
Prawo do zmiany.
Partie które za to odpowiadają na śmietnik historii.
ŻUREK DO DYMISJI. KLOSKA DO DYMISJI. Prokurator pod sąd dyscyplinarny. Fundacje antyhodowalne pod sąd. Prawo do zmiany. Partie które za to odpowiadają na śmietnik historii.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) October 17, 2026
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Doświadczyłem czegoś naprawdę niesamowitego. Byłem gościem i przemawiałem w miejscu magicznym. “Moje” liceum skończyło 440 lat! Człowieka ogarnia wzruszenie jesli jest absolwentem jednej z najstarszych i najlepszych placówek w całym kraju, to powód do olbrzymiej, osobistej dumy więc nikt mnie zmuszać nie musiał to obecności.
Dziś doświadczyłem czegoś naprawdę niesamowitego. Byłem gościem i przemawiałem w miejscu magicznym. "Moje" liceum skończyło 440 lat! Człowieka ogarnia wzruszenie jesli jest absolwentem jednej z najstarszych i najlepszych placówek w całym kraju, to powód do olbrzymiej, osobistej dumy więc nikt mnie zmuszać nie musiał to obecności. „Lubelska jedynka”, czyli kultowy „Staszic”, to dla mieszkańców Lublina słowa-klucze. Ta szkoła to absolutna miejska legenda, która żyje w rytmie miasta i jest jego integralną częścią niemal od zawsze. Rozpierała mnie radość, że mogłem zabrać głos na tym wielkim wydarzeniu, zarówno jako poseł na Sejm RP, jak i przede wszystkim jako chłopak, który sam kiedyś biegał tymi korytarzami. Warto to sobie uświadomić: nasz Staszic przeżył blisko połowę historii Polski! Jej mury opuściły zastępy wybitnych postaci. Uczył się tu Bolesław Prus, szlify zdobywali legendarni polscy piloci myśliwców RAF z czasów II wojny światowej (w tym jeden z dowódców dywizjonu!), a także genialni artyści, jak choćby Romuald Lipko. Dla mnie osobiście te kilka lat tutaj to był wyjątkowy czas. Ta szkoła nie tylko świetnie przygotowała mnie do matury, ale przede wszystkim pozwoliła wejść w dorosłość i dała masę genialnych wspomnień. Dla wielu z nas to po prostu bezapelacyjnie najlepsza szkoła w mieście. Z całego serca dziękuję wszystkim Nauczycielom których chwilę wcześniej widywałem na korytarzach, dziękuję za Wasza klasę, niesamowity wkład, pasję z której jedynka słynie. Dziękuję też za ludzi, których tam spotkałem. "Staszic" dał mi wspaniałe znajomości, które trwają do dziś. To był prawdziwy zaszczyt móc być dziś z Wami. 1000 lat dla I Liceum Ogólnokształcącego im. St. Staszica!
— Bartłomiej Pejo (@bartlomiejpejo) October 17, 2026
„Lubelska jedynka”, czyli kultowy „Staszic”, to dla mieszkańców Lublina słowa-klucze. Ta szkoła to absolutna miejska legenda, która żyje w rytmie miasta i jest jego integralną częścią niemal od zawsze. Rozpierała mnie radość, że mogłem zabrać głos na tym wielkim wydarzeniu, zarówno jako poseł na Sejm RP, jak i przede wszystkim jako chłopak, który sam kiedyś biegał tymi korytarzami.
Warto to sobie uświadomić: nasz Staszic przeżył blisko połowę historii Polski! Jej mury opuściły zastępy wybitnych postaci. Uczył się tu Bolesław Prus, szlify zdobywali legendarni polscy piloci myśliwców RAF z czasów II wojny światowej (w tym jeden z dowódców dywizjonu!), a także genialni artyści, jak choćby Romuald Lipko.
Dla mnie osobiście te kilka lat tutaj to był wyjątkowy czas. Ta szkoła nie tylko świetnie przygotowała mnie do matury, ale przede wszystkim pozwoliła wejść w dorosłość i dała masę genialnych wspomnień. Dla wielu z nas to po prostu bezapelacyjnie najlepsza szkoła w mieście.
Z całego serca dziękuję wszystkim Nauczycielom których chwilę wcześniej widywałem na korytarzach, dziękuję za Wasza klasę, niesamowity wkład, pasję z której jedynka słynie. Dziękuję też za ludzi, których tam spotkałem. “Staszic” dał mi wspaniałe znajomości, które trwają do dziś. To był prawdziwy zaszczyt móc być dziś z Wami.
1000 lat dla I Liceum Ogólnokształcącego im. St. Staszica!
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Odwiedziłem Dolny Śląsk. Spotkałem się z naszymi działaczami na czele z liderem w regionie Miłoszem Tamulewiczem, a także z dziennikarzami i wyborcami.
Zaczęliśmy od wizyty w Muzeum Tradycji Ruchu Narodowego w Jelczu-Laskowicach, gdzie Mateusz Kotas gromadzi i udostępnia dorobek poprzednich pokoleń naszego obozu. Warto poznać to miejsce.
Następnie gościliśmy w rodzinnym przedsiębiorstwie MetalERG w Oławie. Własne technologie, eksport i zatrudnienie wielu osób, w tym osób z niepełnosprawnościami pokazują, jak dużo polskie rodzinne firmy wnoszą do gospodarki i życia społecznego.
We Wrocławiu na konferencji prasowej apelowaliśmy o prezydenckie weto wobec ustawy wprowadzającej cenzurę w internecie. Wieczorem w Starej Giełdzie odbyło się spotkanie otwarte. Wysoka frekwencja potwierdza zainteresowanie naszymi argumentami i propozycjami zmian w Polsce.
Dziękuję gospodarzom za przyjęcie, uczestnikom za obecność, a Miłoszowi i dolnośląskim działaczom za przygotowanie całego dnia.
Wczoraj w ramach #TrasaBosaka🍁 odwiedziłem Dolny Śląsk. Spotkałem się z naszymi działaczami na czele z liderem w regionie @TamulewiczMilos, a także z dziennikarzami i wyborcami. Zaczęliśmy od wizyty w Muzeum Tradycji Ruchu Narodowego w Jelczu-Laskowicach, gdzie Mateusz Kotas gromadzi i udostępnia dorobek poprzednich pokoleń naszego obozu. Warto poznać to miejsce. Następnie gościliśmy w rodzinnym przedsiębiorstwie MetalERG w Oławie. Własne technologie, eksport i zatrudnienie wielu osób, w tym osób z niepełnosprawnościami pokazują, jak dużo polskie rodzinne firmy wnoszą do gospodarki i życia społecznego. We Wrocławiu na konferencji prasowej apelowaliśmy o prezydenckie weto wobec ustawy wprowadzającej cenzurę w internecie. Wieczorem w Starej Giełdzie odbyło się spotkanie otwarte. Wysoka frekwencja potwierdza zainteresowanie naszymi argumentami i propozycjami zmian w Polsce. Dziękuję gospodarzom za przyjęcie, uczestnikom za obecność, a Miłoszowi i dolnośląskim działaczom za przygotowanie całego dnia. Kolejne spotkanie już 24 października w Krakowie. Do zobaczenia!
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) October 17, 2026
MetalERG w Oławie, który odwiedzamy, to rodzinna firma Cieślaków działająca od 1967 roku. Produkuje kotły i nagrzewnice na słomę oraz inną biomasę, a także aparaturę medyczną, w tym reduktory tlenu dla szpitali i ratownictwa. Powstają tu wyroby metalowe o masie od kilku gramów do kilkunastu ton.
Przez lata firma rozwinęła własne rozwiązania techniczne i zdobyła klientów za granicą. Jej kotły trafiają m.in. do Danii, Norwegii, Finlandii, Szwecji, Czech i Szkocji. To przykład polskiego przedsiębiorstwa, które potrafi konkurować na wymagających rynkach.
Także w energetyce warto korzystać z polskiej myśli technicznej. Nowoczesne technologie spalania i oczyszczania spalin pozwalają ograniczać zanieczyszczenia i wykorzystywać dostępne na miejscu paliwa. Na takich rozwiązaniach powinny bazować zmiany w energetyce zamiast na kolejnych zakazach.
Ponad połowę załogi stanowią osoby z orzeczeniem o niepełnosprawności. MetalERG ma więc istotne znaczenie także społeczne. Daje pracę ludziom, którym często trudniej ją znaleźć, pozwala wykorzystać ich umiejętności i zapewniać sobie utrzymanie. Warto o tym pamiętać, gdy mówimy o warunkach prowadzenia działalności w Polsce. Od kondycji takich firm zależy sytuacja wielu rodzin.
Kolejny punkt dzisiejszej #TrasaBosaka🍁 to MetalERG w Oławie, który odwiedzamy razem z @TamulewiczMilos. To rodzinna firma Cieślaków działająca od 1967 roku. Produkuje kotły i nagrzewnice na słomę oraz inną biomasę, a także aparaturę medyczną, w tym reduktory tlenu dla szpitali i ratownictwa. Powstają tu wyroby metalowe o masie od kilku gramów do kilkunastu ton. Przez lata firma rozwinęła własne rozwiązania techniczne i zdobyła klientów za granicą. Jej kotły trafiają https://t.co/e1ZYB8GFbk. do Danii, Norwegii, Finlandii, Szwecji, Czech i Szkocji. To przykład polskiego przedsiębiorstwa, które potrafi konkurować na wymagających rynkach. Także w energetyce warto korzystać z polskiej myśli technicznej. Nowoczesne technologie spalania i oczyszczania spalin pozwalają ograniczać zanieczyszczenia i wykorzystywać dostępne na miejscu paliwa. Na takich rozwiązaniach powinny bazować zmiany w energetyce zamiast na kolejnych zakazach. Ponad połowę załogi stanowią osoby z orzeczeniem o niepełnosprawności. MetalERG ma więc istotne znaczenie także społeczne. Daje pracę ludziom, którym często trudniej ją znaleźć, pozwala wykorzystać ich umiejętności i zapewniać sobie utrzymanie. Warto o tym pamiętać, gdy mówimy o warunkach prowadzenia działalności w Polsce. Od kondycji takich firm zależy sytuacja wielu rodzin.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) October 16, 2026
Muzeum Tradycji Ruchu Narodowego w Jelczu-Laskowicach.
Ponad sto lat tradycji naszego obozu to ogromny dorobek myśli politycznej, pracy społecznej i walki o niepodległość. Mateusz Kotas, twórca i kustosz muzeum, od lat gromadzi dokumenty, książki i pamiątki, dzięki którym można poznać ludzi, którzy ten dorobek tworzyli. Zbiory pokazują zarówno myśl polityczną, jak i działalność organizacyjną, przedwojenną prasę, materiały Stronnictwa Narodowego, Młodzieży Wszechpolskiej, Narodowej Organizacji Kobiet oraz dorobek emigracyjny. Zbiory są też digitalizowane i udostępniane do czytania.
Zachęcam do odwiedzenia Muzeum. Szczególnie młodych ludzi, którzy chcą angażować się w działalność narodową. Warto wiedzieć, z jakiej tradycji wyrastamy i czego możemy nauczyć się od poprzednich pokoleń.
Dolnośląski dzień #TrasaBosaka🍁 zaczynamy razem z naszym liderem w regionie @TamulewiczMilos od wizyty w Muzeum Tradycji Ruchu Narodowego w Jelczu-Laskowicach. Ponad sto lat tradycji naszego obozu to ogromny dorobek myśli politycznej, pracy społecznej i walki o niepodległość. Mateusz Kotas, twórca i kustosz muzeum, od lat gromadzi dokumenty, książki i pamiątki, dzięki którym można poznać ludzi, którzy ten dorobek tworzyli. Zbiory pokazują zarówno myśl polityczną, jak i działalność organizacyjną, przedwojenną prasę, materiały Stronnictwa Narodowego, Młodzieży Wszechpolskiej, Narodowej Organizacji Kobiet oraz dorobek emigracyjny. Zbiory są też digitalizowane i udostępniane do czytania. Zachęcam do odwiedzenia Muzeum. Szczególnie młodych ludzi, którzy chcą angażować się w działalność narodową. Warto wiedzieć, z jakiej tradycji wyrastamy i czego możemy nauczyć się od poprzednich pokoleń.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) October 16, 2026
Bardzo duża frekwencja na spotkaniu we Wrocławiu. Widzimy, że jest duże zainteresowanie narodowym, wolnościowym, suwerenistycznym przekazem. Ludzie chcą słuchać treści wykraczających poza codzienny, jałowy spór polityczny trwający od ponad 20 lat.
Chcemy docierać z naszymi argumentami do kolejnych osób, również przez internet. Dlatego tak ważne jest, żeby pozostał on miejscem swobodnej wymiany myśli. Tymczasem rząd, biorąc za pretekst ochronę dzieci, chce dawać urzędnikom nowe uprawnienia do ingerowania w treści publikowane w internecie. Nie potrzeba cenzury, żeby policja ścigała przestępców, prokuratura wyjaśniała zaniedbania, a szpital udzielał pomocy. Polacy mają prawo krytykować władzę, podważać jej argumenty i ujawniać błędy. Nie muszą potrzebować do tego zgody urzędnika.
Bardzo duża frekwencja na spotkaniu we Wrocławiu. Razem z naszym lokalnym liderem @TamulewiczMilos widzimy, że jest duże zainteresowanie narodowym, wolnościowym, suwerenistycznym przekazem. Ludzie chcą słuchać treści wykraczających poza codzienny, jałowy spór polityczny trwający od ponad 20 lat. Chcemy docierać z naszymi argumentami do kolejnych osób, również przez internet. Dlatego tak ważne jest, żeby pozostał on miejscem swobodnej wymiany myśli. Tymczasem rząd, biorąc za pretekst ochronę dzieci, chce dawać urzędnikom nowe uprawnienia do ingerowania w treści publikowane w internecie. Nie potrzeba cenzury, żeby policja ścigała przestępców, prokuratura wyjaśniała zaniedbania, a szpital udzielał pomocy. Polacy mają prawo krytykować władzę, podważać jej argumenty i ujawniać błędy. Nie muszą potrzebować do tego zgody urzędnika. #TrasaBosaka🍁
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) October 16, 2026
We Wrocławiu, w mieście, które stało się jednym z głównych kierunków imigracji z Ukrainy. Szacuje się, że z miast wojewódzkich to właśnie we Wrocławiu jest najwięcej imigrantów z Ukrainy. Jest to szczególnie istotne w kontekście potencjalnego przyjazdu zdemobilizowanych ukraińskich żołnierzy, z których część może cierpieć na zespół stresu pourazowego.
Do tej pory polityka migracyjna polegała na naiwnym przekonaniu, że wszystko jakoś się ułoży. Nie ułoży i Polacy widzą to coraz wyraźniej. Trzeba wiedzieć, kogo przyjmujemy, egzekwować warunki pobytu i reagować na zagrożenia.
Obowiązkiem polskiego rządu jest prowadzenie polityki imigracyjnej podporządkowanej bezpieczeństwu i interesom Polaków. Dotyczy to również imigracji z Ukrainy. Bliskość geograficzna ani pomoc udzielana sąsiadowi nie zwalniają państwa z tego obowiązku.
Dolnośląski dzień #TrasaBosaka🍁 kończymy spotkaniem otwartym we Wrocławiu, w mieście, które stało się jednym z głównych kierunków imigracji z Ukrainy. Szacuje się, że z miast wojewódzkich to właśnie we Wrocławiu jest najwięcej imigrantów z Ukrainy. Jest to szczególnie istotne w kontekście potencjalnego przyjazdu zdemobilizowanych ukraińskich żołnierzy, z których część może cierpieć na zespół stresu pourazowego. Do tej pory polityka migracyjna polegała na naiwnym przekonaniu, że wszystko jakoś się ułoży. Nie ułoży i Polacy widzą to coraz wyraźniej. Trzeba wiedzieć, kogo przyjmujemy, egzekwować warunki pobytu i reagować na zagrożenia. Obowiązkiem polskiego rządu jest prowadzenie polityki imigracyjnej podporządkowanej bezpieczeństwu i interesom Polaków. Dotyczy to również imigracji z Ukrainy. Bliskość geograficzna ani pomoc udzielana sąsiadowi nie zwalniają państwa z tego obowiązku.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) October 16, 2026
Po dniu spotkań na Dolnym Śląsku dziś razem z naszymi działaczami zwiedziłem dawny klasztor cysterek i bazylikę w Trzebnicy. Początki opactwa sięgają 1202 roku, kiedy ufundowali je książę Henryk Brodaty i jego żona, św. Jadwiga Śląska. W tutejszej bazylice znajduje się jej grób.
Kaplica św. Jadwigi jest uznawana za pierwszą w pełni gotycką budowlę na ziemiach polskich. Zachowały się tu również średniowieczne portale i romańska krypta św. Bartłomieja, ukończona w 1214 roku.
To ważne miejsce w historii śląskich Piastów i świadectwo wielowiekowego chrześcijańskiego dziedzictwa tej ziemi. Warto znaleźć czas, żeby je odwiedzić.
Po wczorajszym dniu spotkań na Dolnym Śląsku dziś razem z naszymi działaczami zwiedziłem dawny klasztor cysterek i bazylikę w Trzebnicy. Początki opactwa sięgają 1202 roku, kiedy ufundowali je książę Henryk Brodaty i jego żona, św. Jadwiga Śląska. W tutejszej bazylice znajduje się jej grób. Kaplica św. Jadwigi jest uznawana za pierwszą w pełni gotycką budowlę na ziemiach polskich. Zachowały się tu również średniowieczne portale i romańska krypta św. Bartłomieja, ukończona w 1214 roku. To ważne miejsce w historii śląskich Piastów i świadectwo wielowiekowego chrześcijańskiego dziedzictwa tej ziemi. Warto znaleźć czas, żeby je odwiedzić.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) October 17, 2026
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Składamy zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa! Zarzucamy osobom prowadzącym interwencję działanie w zmowie w celu przywłaszczenia mienia znacznej wartości, zaniechanie opieki, znęcanie się nad zwierzętami podczas akcji, przekroczenie uprawnień oraz przemyt zwierząt.
Składamy zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa! Zarzucamy osobom prowadzącym interwencję działanie w zmowie w celu przywłaszczenia mienia znacznej wartości, zaniechanie opieki, znęcanie się nad zwierzętami podczas akcji, przekroczenie uprawnień oraz przemyt zwierząt. @RuchNarodowy @krzysztofbosak @A_Zapalowski @TudujKrzysztof @nasiadek_w @krmichalik @norbertlvm
— Piotr Walter (@PiotrWalterRN) October 16, 2026
Nasze postulaty normalizujące przepisy związane z ochroną zwierząt.
1️⃣ Wprowadzenie do Polskiego systemu prawnego definicję ekoterroryzmu
2️⃣ Usunięcie z ustawy o ochronie zwierząt par. 7 ust. 3
3️⃣ Wprowadzenie zakazu finansowania NGO z zagranicy.
4️⃣ Połączenie rozdrobnionych i niedofinansowanych w Polsce służb zajmujacych sie przyrodą i stworzenie służby na wzór np Livestock Police
5️⃣ Zniesienie możliwości zaboru zwierząt bez wyroku sądu
6️⃣ Zabezpieczanie dowodów w sprawie na koszt prokuratury.
Nasze postulaty normalizujące przepisy związane z ochroną zwierząt. 1. Wprowadzenie do Polskiego systemu prawnego definicję ekoterroryzmu 2. Usunięcie z ustawy o ochronie zwierząt par. 7 ust. 3 3. Wprowadzenie zakazu finansowania NGO z zagranicy. 4. Połączenie rozdrobnionych i niedofinansowanych w Polsce służb zajmujacych sie przyrodą i stworzenie służby na wzór np Livestock Police 5. Zniesienie możliwości zaboru zwierząt bez wyroku sądu 6. Zabezpieczanie dowodów w sprawie na koszt prokuratury. @RuchNarodowy @KONFEDERACJA_ @krzysztofbosak @A_Zapalowski @TudujKrzysztof @krmichalik @nasiadek_w @norbertlvm
— Piotr Walter (@PiotrWalterRN) October 17, 2026
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Fundacje ekoterrorystyczne mają krew na rękach. Krew właścicieli, którzy targnęli się na życie.
Pan Jakub Święcki, którego zaprosiłem na naszą konferencję prasową w Zoo w Łącznej obnażył ekopatologie i powiedział całą prawdę o petbiznesie. Proszę uważnie wysłuchać.
"Zoo Łączna to tylko kopia dramatu który musimy powstrzymać… Wojciech Ciesielski właściciel mini Zoo w Radomsku odebrał sobie życie właśnie przez te same fundacje które działają w Zoo Łączna….". https://t.co/fke30kM6Vy
— BREAKING NEWS PL (@RM44590) October 16, 2026
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Opóźnienie wdrożenia unijnego systemu ETS2 najprawdopodobniej nie dojdzie do skutku. Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Grecja i Włochy chciały przesunąć ten termin do 2030 roku. Propozycja nie miała jednak żadnych szans na uzyskanie poparcia.
Opóźnienie wdrożenia unijnego systemu ETS2 najprawdopodobniej nie dojdzie do skutku. Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Grecja i Włochy chciały przesunąć ten termin do 2030 roku. Propozycja nie miała jednak żadnych szans na uzyskanie poparcia.
Kolejna dyplomatyczna porażka polskiego rządu staje się faktem.
Opóźnienie wdrożenia unijnego systemu ETS2 najprawdopodobniej nie dojdzie do skutku. Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Grecja i Włochy chciały przesunąć ten termin do 2030 roku. Propozycja nie miała jednak żadnych szans na uzyskanie poparcia. Unijni dyplomaci wprost przekazują, że poparcie dla tego rozwiązania jest znikome i państwa Grupy Wyszehradzkiej doskonale zdawały sobie z tego sprawę. Właśnie dlatego próbowały przeforsować ten pomysł na forum Rady Europejskiej, a nie w Radzie ds. Środowiska, gdzie nie było szans nawet na zwykłą większość. Kolejna dyplomatyczna porażka polskiego rządu staje się faktem.
— Anna Bryłka (@annabrylka) October 15, 2026
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Czy można odebrać człowiekowi dziesiątki zwierząt, część wywieźć za granicę, a dopiero później rozstrzygnąć w sądzie, czy dopuścił się przestępstwa?
Sprawa ZOO w Łącznej pokazuje, jak można zniszczyć człowiekowi biznes i życie, zanim do sądu trafi choćby akt oskarżenia.
1️⃣ Najpierw wywożenie cennych zwierząt przez “organizacje prozwierzęce”. Potem problemy z karmieniem tych, które zostały, zwierzęta biegające w chaosie po ogrodzie i apel prokuratury o pomoc, bo plan ich przeniesienia przestał być wykonalny.
2️⃣ Gminny sztab kryzysowy zbiera się dopiero w trzecim dniu akcji, gdy część zwierząt wartych tysiące euro jest już w Holandii. Tak wygląda przygotowanie operacji, która ma ratować życie setek zwierząt?
3️⃣ Mieszkańcy protestują, „aktywiści” wywożą zwierzęta pod osłoną policji, a ogród działający na podstawie zezwolenia traci możliwość normalnego funkcjonowania. Cała ta sytuacja wygląda jak rabunek z udziałem państwowych służb. Kto przygotował tę akcję i kto odpowiada za ten chaos?
4️⃣ A co, jeśli właściciel zostanie uniewinniony? Kto sprowadzi zwierzęta, odbuduje firmę i odda mu stracone lata? Czy znowu wszyscy zrzucimy się na odszkodowanie ze Skarbu Państwa, a odpowiedzialni umyją ręce?
5️⃣ Ta akcja nie ma nic wspólnego z „dobrostanem zwierząt”. Bantustan poznaje się po tym, że zwykły obywatel pod byle pretekstem może w każdej chwili stracić dorobek życia, a urzędnik nie odpowiada za nic!
🚨 Czy można odebrać człowiekowi dziesiątki zwierząt, część wywieźć za granicę, a dopiero później rozstrzygnąć w sądzie, czy dopuścił się przestępstwa? Sprawa ZOO w Łącznej pokazuje, jak można zniszczyć człowiekowi biznes i życie, zanim do sądu trafi choćby akt oskarżenia. 1️⃣ Najpierw wywożenie cennych zwierząt przez "organizacje prozwierzęce". Potem problemy z karmieniem tych, które zostały, zwierzęta biegające w chaosie po ogrodzie i apel prokuratury o pomoc, bo plan ich przeniesienia przestał być wykonalny. 2️⃣ Gminny sztab kryzysowy zbiera się dopiero w trzecim dniu akcji, gdy część zwierząt wartych tysiące euro jest już w Holandii. Tak wygląda przygotowanie operacji, która ma ratować życie setek zwierząt? 3️⃣ Mieszkańcy protestują, „aktywiści” wywożą zwierzęta pod osłoną policji, a ogród działający na podstawie zezwolenia traci możliwość normalnego funkcjonowania. Cała ta sytuacja wygląda jak rabunek z udziałem państwowych służb. Kto przygotował tę akcję i kto odpowiada za ten chaos? 4️⃣ A co, jeśli właściciel zostanie uniewinniony? Kto sprowadzi zwierzęta, odbuduje firmę i odda mu stracone lata? Czy znowu wszyscy zrzucimy się na odszkodowanie ze Skarbu Państwa, a odpowiedzialni umyją ręce? 5️⃣ Ta akcja nie ma nic wspólnego z „dobrostanem zwierząt”. Bantustan poznaje się po tym, że zwykły obywatel pod byle pretekstem może w każdej chwili stracić dorobek życia, a urzędnik nie odpowiada za nic❗️
— Stanisław Tyszka (@styszka) October 16, 2026
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Firma Central European Petroleum ogłosiła odkrycie na Morzu Bałtyckim złóż o potencjale 22 milionów ton ropy (więcej niż wydobywalne zasoby w całej Polsce) oraz 5 miliardów m³ gazu. Mało tego – całe zasoby Wolin East szacowane są nawet na 33 mln ton węglowodorów ciekłych i 27 mld m³ gazu. I to wszystko kilka kilometrów od Świnoujścia!
Szef CEP mówi, że “to historyczny moment zarówno dla firmy, jak i polskiego sektora energetycznego”, a Krzysztof Galos, Główny Geolog Kraju, przyznał, że eksploatacja takich zasobów może znacząco przyczynić się do zwiększenia niezależności energetycznej Polski. Może, ale nie musi – bo niemiecka strona już działa, by zablokować wydobycie złoża odkrytego w Polsce!
🚨 To trzeba nagłośnić❗ Na Bałtyku odkryto największe w historii Polski złoża ropy, a także gazu, ale Niemcy chcą zablokować wydobycie❗ 😡 Firma Central European Petroleum ogłosiła odkrycie na Morzu Bałtyckim złóż o potencjale 22 milionów ton ropy (więcej niż wydobywalne zasoby w całej Polsce) oraz 5 miliardów m³ gazu. Mało tego – całe zasoby Wolin East szacowane są nawet na 33 mln ton węglowodorów ciekłych i 27 mld m³ gazu. I to wszystko kilka kilometrów od Świnoujścia! Szef CEP mówi, że "to historyczny moment zarówno dla firmy, jak i polskiego sektora energetycznego", a Krzysztof Galos, Główny Geolog Kraju, przyznał, że eksploatacja takich zasobów może znacząco przyczynić się do zwiększenia niezależności energetycznej Polski. Może, ale nie musi – bo niemiecka strona już działa, by zablokować wydobycie złoża odkrytego w Polsce! Koalicja niemieckich polityków i tamtejszych organizacji ekologicznych ruszyła pełną parą, a śpiewka ta sama, co zwykle – rzekoma troska o środowisko 🙃 Niemiecki dziennik "Bild" bije na alarm, władze Meklemburgii-Pomorza Przedniego sprzeciwiają się inwestycji, burmistrz Heringsdorf (graniczy ze Świnoujściem) mówi, że martwi się o ekosystem i środowisko naturalne Bałtyku, a niemieccy ekoaktywiści z Deutsche Umwelthilfe, BUD i innych organizacji (wspieranych przez polską EKO-UNIĘ) już wystosowali petycję do niemieckiego rządu o podjęcie działań, które miałyby skłonić Polskę do rezygnacji z planowanego wydobycia. Banda niemieckich hipokrytów, która nie widziała problemu w położeniu Nord Stream na dnie Morza Bałtyckiego teraz chce pozbawić nas ogromnych złóż w imię fałszywej troski o Bałtyk. Wszystko wymierzone prosto w polskiej interesy. Sami nie skorzystają, ale przynajmniej nam zablokują. Bo przecież nie może być tak, że Polsce coś się szczęśliwie trafiło, prawda? Sprawa jest jasna – albo postawimy na swoim i doprowadzimy do wydobycia, albo nasz rząd po raz kolejny ulegnie niemieckim wpływom i sprzeda polskie interesy. Dlatego proszę o podawanie dalej, żebyśmy my, jako polscy obywatele, wywierali presję na rząd Tuska! Tu chodzi o bezpieczeństwo energetyczne Polski 🇵🇱
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) October 15, 2026
Koalicja niemieckich polityków i tamtejszych organizacji ekologicznych ruszyła pełną parą, a śpiewka ta sama, co zwykle – rzekoma troska o środowisko. Niemiecki dziennik “Bild” bije na alarm, władze Meklemburgii-Pomorza Przedniego sprzeciwiają się inwestycji, burmistrz Heringsdorf (graniczy ze Świnoujściem) mówi, że martwi się o ekosystem i środowisko naturalne Bałtyku, a niemieccy ekoaktywiści z Deutsche Umwelthilfe, BUD i innych organizacji (wspieranych przez polską EKO-UNIĘ) już wystosowali petycję do niemieckiego rządu o podjęcie działań, które miałyby skłonić Polskę do rezygnacji z planowanego wydobycia.
Banda niemieckich hipokrytów, która nie widziała problemu w położeniu Nord Stream na dnie Morza Bałtyckiego teraz chce pozbawić nas ogromnych złóż w imię fałszywej troski o Bałtyk. Wszystko wymierzone prosto w polskiej interesy. Sami nie skorzystają, ale przynajmniej nam zablokują. Bo przecież nie może być tak, że Polsce coś się szczęśliwie trafiło, prawda?
Sprawa jest jasna – albo postawimy na swoim i doprowadzimy do wydobycia, albo nasz rząd po raz kolejny ulegnie niemieckim wpływom i sprzeda polskie interesy. Dlatego proszę o podawanie dalej, żebyśmy my, jako polscy obywatele, wywierali presję na rząd Tuska! Tu chodzi o bezpieczeństwo energetyczne Polski.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Ta sytuacja jest czystym złem na tak wielu poziomach. Człowiekowi zlikwidowano biznes, narażono zwierzęta, dokonano zniszczeń mienia prywatnego, doprowadzono do skrajnej frustracji lokalną społeczność i to wszystko ZANIM nawet postawiono komukolwiek jakiekolwiek zarzuty!
Nawet gdyby podejrzenia miały cień uzasadnienia, to wpakowanie się tam w taki sposób prokuratora, prywatnej fundacyjki i kordonu policji, to społeczna szkoda znacznie przewyższająca jakiekolwiek dobro, już naprawdę pozostawiając nawet kodeksy na boku.
Nie trzeba być spiskowcem, żeby w końcu zobaczyć po co wymyślono aktywistów klimatycznych i “pro” zwierzęcych. Te ruchy gdziekolwiek nie działają wprowadzają chaos, zniszczenie i anarchię, hałaśliwie przykrywając istotne nadużycia, które mogą spokojnie dziać się w tle, bez zainteresowania społecznego.
Terror pato aktywistów w majestacie urzędniczej nieomylności! Ta sytuacja jest czystym złem na tak wielu poziomach. Człowiekowi zlikwidowano biznes, narażono zwierzęta, dokonano zniszczeń mienia prywatnego, doprowadzono do skrajnej frustracji lokalną społeczność i to wszystko ZANIM nawet postawiono komukolwiek jakiekolwiek zarzuty! Nawet gdyby podejrzenia miały cień uzasadnienia, to wpakowanie się tam w taki sposób prokuratora, prywatnej fundacyjki i kordonu policji, to społeczna szkoda znacznie przewyższająca jakiekolwiek dobro, już naprawdę pozostawiając nawet kodeksy na boku. Nie trzeba być spiskowcem, żeby w końcu zobaczyć po co wymyślono aktywistów klimatycznych i "pro" zwierzęcych. Te ruchy gdziekolwiek nie działają wprowadzają chaos, zniszczenie i anarchię, hałaśliwie przykrywając istotne nadużycia, które mogą spokojnie dziać się w tle, bez zainteresowania społecznego. A myślicie, że zorganizowane akcje przeciwko myśliwym biorą się znikąd? Nie, to ten sam ruch. Widzę jak regularne, zaangażowane i po prostu drogie w utrzymaniu są te działania i jestem przekonany, że są srogo opłacane. Złożony projekt zmiany prawa łowieckiego przez właśnie takich eko terrorystów nie był tanim wytworem. To jest profesjonalnie, długo opracowywany tekst, którego absurdów i ukrytych celów nie zauważy nikt, kto nie jest prawnikiem, myśliwym, czy legislatorem. To dobrze opłacona i zorganizowana akcja, wcale nie społeczna. Zostały ostatnie dni, żeby sprzeciwić się eko terrorystom akurat w tej kwestii i wziąć udział w ankiecie na stronach sejmowych. O sprawie zoo w Łącznej opowiadajcie z kolei znajomym, w pracy i gdziekolwiek się da, bo uwierzcie – Ci, którzy nie funkcjonują regularnie w internecie w ogóle o sprawie nie słyszeli. Nadużycia państwa i jego urzędników wobec obywateli muszą być przekazywane, tym bardziej, że ta sprawa wymknęła się aktywistom spod informacyjnej kontroli i wiemy bardzo dużo o tym, jak akcja została przygotowana i ma niewiele wspólnego z dobrostanem zwierząt. https://t.co/HMN6fHBW20
— Marcin Możdżonek (@MarcinMozdzonek) October 16, 2026
A myślicie, że zorganizowane akcje przeciwko myśliwym biorą się znikąd? Nie, to ten sam ruch. Widzę jak regularne, zaangażowane i po prostu drogie w utrzymaniu są te działania i jestem przekonany, że są srogo opłacane. Złożony projekt zmiany prawa łowieckiego przez właśnie takich eko terrorystów nie był tanim wytworem. To jest profesjonalnie, długo opracowywany tekst, którego absurdów i ukrytych celów nie zauważy nikt, kto nie jest prawnikiem, myśliwym, czy legislatorem. To dobrze opłacona i zorganizowana akcja, wcale nie społeczna.
O sprawie zoo w Łącznej opowiadajcie z kolei znajomym, w pracy i gdziekolwiek się da, bo uwierzcie – Ci, którzy nie funkcjonują regularnie w internecie w ogóle o sprawie nie słyszeli. Nadużycia państwa i jego urzędników wobec obywateli muszą być przekazywane, tym bardziej, że ta sprawa wymknęła się aktywistom spod informacyjnej kontroli i wiemy bardzo dużo o tym, jak akcja została przygotowana i ma niewiele wspólnego z dobrostanem zwierząt.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Szef DHL-u odpowiedział na zarzuty Rafała Brzoski, ale zamiast odnieść się do konkretów, schował się za korporacyjną nowomową.
Szef DHL-u odpowiedział na zarzuty Rafała Brzoski, ale zamiast odnieść się do konkretów, schował się za korporacyjną nowomową. W praktyce DHL korzysta z legalnej furtki, którą dają mu polskie przepisy. Śmiesznie niskie wpłaty CIT-u tłumaczy „cyklem inwestycyjnym”, w którym Polska ma zyskać… kiedyś, w nieokreślonej przyszłości. Przy okazji zdeprecjonował InPost, twierdząc, że Brzoska obsługuje tylko rynek masowy, a DHL oferuje „globalne usługi premium”. To jest moment, w którym państwo powinno bezkompromisowo wspierać polską markę z perspektywą ekspansji. Tymczasem robi dokładnie odwrotnie. Hamuje rozwój polskiego czempiona, podczas gdy zagraniczni giganci bez przeszkód optymalizują podatki. Czy to jest państwo poważne?
— Bartłomiej Pejo (@bartlomiejpejo) October 16, 2026
W praktyce DHL korzysta z legalnej furtki, którą dają mu polskie przepisy. Śmiesznie niskie wpłaty CIT-u tłumaczy „cyklem inwestycyjnym”, w którym Polska ma zyskać… kiedyś, w nieokreślonej przyszłości.
Przy okazji zdeprecjonował InPost, twierdząc, że Brzoska obsługuje tylko rynek masowy, a DHL oferuje „globalne usługi premium”.
To jest moment, w którym państwo powinno bezkompromisowo wspierać polską markę z perspektywą ekspansji.
Tymczasem robi dokładnie odwrotnie. Hamuje rozwój polskiego czempiona, podczas gdy zagraniczni giganci bez przeszkód optymalizują podatki.
Czy to jest państwo poważne?
RozwińZwiń komentarze (8)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
To jest bomba: władze samorządowe i Policja nie czują się odpowiedzialne za rozbicie i paraliż oraz wywózki zwierząt w zoo w Łącznej. Zwalają na prokuraturę.
To jest bomba: władze samorządowe i Policja nie czują się odpowiedzialne za rozbicie i paraliż oraz wywózki zwierząt w zoo w Łącznej. Zwalają na prokuraturę. Jednocześnie przedstawiciel Policji przyznaje, że akcja była planowana na poziomie rządowym. Bilans: ludzie tracą pracę, zwierzęta częściowo wywiezione zagranicę, założyciel w areszcie, pozostałe zwierzęta nie są karmione lub biegają wolno bez opieki, a prokuratorzy mają dalej prowadzić zoo, którego już nie ma, ale które nie jest też zlikwidowane 🤯
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) October 16, 2026
Jednocześnie przedstawiciel Policji przyznaje, że akcja była planowana na poziomie rządowym.
Bilans: ludzie tracą pracę, zwierzęta częściowo wywiezione zagranicę, założyciel w areszcie, pozostałe zwierzęta nie są karmione lub biegają wolno bez opieki, a prokuratorzy mają dalej prowadzić zoo, którego już nie ma, ale które nie jest też zlikwidowane
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Kobieta w ciąży została odesłana z SORu. Urodziła 20 minut później w domu. Wściekły mąż zrobił awanturę w szpitalu, bo myślał, że dziecko nie żyje. Teraz ściga go prokuratura.
W tej sprawie jak w soczewce skupiają się patologie ochrony zdrowia i patologie wymiaru sprawiedliwości, o których mówimy od lat. Błędy w sztuce medycznej zagrażające życiu pacjentów, znieczulica części personelu medycznego, brak jakiejkolwiek odpowiedzialności lekarzy zarabiających krocie, bezmyślne klepanie przez prokuraturę wniosków o tymczasowe aresztowanie, mimo że nie zachodzą przesłanki mataczenia czy ucieczki.
Kobieta w ciąży została odesłana z SORu. Urodziła 20 minut później w domu. Wściekły mąż zrobił awanturę w szpitalu, bo myślał, że dziecko nie żyje. Teraz ściga go prokuratura. W tej sprawie jak w soczewce skupiają się patologie ochrony zdrowia i patologie wymiaru sprawiedliwości, o których mówimy od lat. Błędy w sztuce medycznej zagrażające życiu pacjentów, znieczulica części personelu medycznego, brak jakiejkolwiek odpowiedzialności lekarzy zarabiających krocie, bezmyślne klepanie przez prokuraturę wniosków o tymczasowe aresztowanie, mimo że nie zachodzą przesłanki mataczenia czy ucieczki. W przypadku sfrustrowanego ojca prokuraturze wystarczyło kilkadziesiąt godzin, żeby wystąpić z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie. W przypadku Kacprzyka prokuratura nie potrafiła przez ponad trzy miesiące postawić mu zarzutów! I Kacprzyk dalej przyjmuje pacjentów! A do tego dezinformacja czołowych mediów, które bezmyślnie podały fake newsa o tymczasowym aresztowaniu ojca. Dlatego trzeba zmienić ten system!
— Stanisław Tyszka (@styszka) October 15, 2026
W przypadku sfrustrowanego ojca prokuraturze wystarczyło kilkadziesiąt godzin, żeby wystąpić z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie. W przypadku Kacprzyka prokuratura nie potrafiła przez ponad trzy miesiące postawić mu zarzutów! I Kacprzyk dalej przyjmuje pacjentów!
A do tego dezinformacja czołowych mediów, które bezmyślnie podały fake newsa o tymczasowym aresztowaniu ojca.
Dlatego trzeba zmienić ten system!
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Razem z Mateuszem Marzochem byliśmy w firmie Targor Truck w Ławach pod Ostrołęką, gdzie spotkaliśmy się ze współwłaścicielem Piotrem Rutkowskim.
To rodzinne przedsiębiorstwo o korzeniach sięgających lat 70., zajmujące się transportem i spedycją. Posiada również rozbudowane zaplecze obejmujące autoryzowaną stację obsługi MAN, serwis IVECO, stację kontroli pojazdów, stację paliw i parking na 200 ciężarówek.
Razem z @MateuszMarzoch byliśmy wczoraj w firmie Targor Truck w Ławach pod Ostrołęką, gdzie spotkaliśmy się ze współwłaścicielem Piotrem Rutkowskim. To rodzinne przedsiębiorstwo o korzeniach sięgających lat 70., zajmujące się transportem i spedycją. Posiada również rozbudowane zaplecze obejmujące autoryzowaną stację obsługi MAN, serwis IVECO, stację kontroli pojazdów, stację paliw i parking na 200 ciężarówek. Polscy przewoźnicy przez lata wypracowali mocną pozycję na europejskim rynku. Dziś muszą mierzyć się z nieuczciwą konkurencją z Ukrainy, a własny rząd dokłada im kosztów, podnosząc stawki e-TOLL i obejmując opłatami kolejne kilometry dróg. Do tego dochodzą wysokie ceny paliw. Państwo nie może działać przeciw polskim firmom. Musi tworzyć warunki do ich stabilnego, długotrwałego rozwoju. #TrasaBosaka🍁
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) October 15, 2026
Polscy przewoźnicy przez lata wypracowali mocną pozycję na europejskim rynku. Dziś muszą mierzyć się z nieuczciwą konkurencją z Ukrainy, a własny rząd dokłada im kosztów, podnosząc stawki e-TOLL i obejmując opłatami kolejne kilometry dróg. Do tego dochodzą wysokie ceny paliw.
Państwo nie może działać przeciw polskim firmom. Musi tworzyć warunki do ich stabilnego, długotrwałego rozwoju.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Donald Trump pokazał Kijowowi, że amerykańskie wsparcie nie jest bezwarunkowe. A teraz przyszła kolej na niewygodne pytania! Witalij Kliczko publicznie domaga się wyjaśnień, gdzie wyparowały środki przeznaczone na obronę Kijowa i ochronę infrastruktury energetycznej.
I trudno się dziwić, że temat rozliczeń wraca z taką siłą. Ukraina każdego dnia mierzy się z kolejnymi skandalami korupcyjnymi, również na najwyższych szczeblach władzy.
Trump ustawił Zełenskiego, a Kliczko pyta: gdzie podziały się miliardy? 🇺🇦 Ostatnie dni są wyjątkowo ciężkie dla Wołodymyra Zełenskiego. Donald Trump pokazał Kijowowi, że amerykańskie wsparcie nie jest bezwarunkowe. A teraz przyszła kolej na niewygodne pytania! Witalij Kliczko publicznie domaga się wyjaśnień, gdzie wyparowały środki przeznaczone na obronę Kijowa i ochronę infrastruktury energetycznej. I trudno się dziwić, że temat rozliczeń wraca z taką siłą. Ukraina każdego dnia mierzy się z kolejnymi skandalami korupcyjnymi, również na najwyższych szczeblach władzy. Dlatego pytanie „gdzie są pieniądze?” nie jest żadną wrogością wobec Ukrainy. To elementarna kontrola publicznych środków! Polska również przekazała Ukrainie ogromną pomoc. Mamy prawo żądać precyzyjnych informacji: ile pieniędzy przekazaliśmy, na co je wydano, gdzie znajduje się nasz sprzęt i co się z nim dzieje! Panie Premierze Tusk, dosyć tego cyrku! W naszym interesie jest, aby Rosja była jak najsłabsza, ale to nie oznacza, że możemy bez końca wysyłać Ukrainie pieniądze i sprzęt bez żadnej kontroli i przejrzystych rozliczeń. Polscy podatnicy mają prawo wiedzieć, gdzie trafiają ich pieniądze i co dzieje się z przekazanym wyposażeniem. A pokrzykiwania o „narracji Putina” i „ruskich onucach” nie zastąpią konkretnych odpowiedzi! Polska nie jest bankomatem Zełenskiego! 🇵🇱
— Krzysztof Mulawa (@krzysztofmulawa) October 15, 2026
Dlatego pytanie „gdzie są pieniądze?” nie jest żadną wrogością wobec Ukrainy. To elementarna kontrola publicznych środków!
Polska również przekazała Ukrainie ogromną pomoc. Mamy prawo żądać precyzyjnych informacji: ile pieniędzy przekazaliśmy, na co je wydano, gdzie znajduje się nasz sprzęt i co się z nim dzieje!
Panie Premierze Tusk, dosyć tego cyrku! W naszym interesie jest, aby Rosja była jak najsłabsza, ale to nie oznacza, że możemy bez końca wysyłać Ukrainie pieniądze i sprzęt bez żadnej kontroli i przejrzystych rozliczeń. Polscy podatnicy mają prawo wiedzieć, gdzie trafiają ich pieniądze i co dzieje się z przekazanym wyposażeniem. A pokrzykiwania o „narracji Putina” i „ruskich onucach” nie zastąpią konkretnych odpowiedzi!
Polska nie jest bankomatem Zełenskiego!
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
10 lat temu uprzedzałam przed nadaniem ogromnych uprawnień ekoterrorystom.
10 lat temu, jako pierwszy dziennikarz nagłaśniałam metody działalności największych organizacji „prozwierzęcych” w Polsce, jak Mondo Cane, której prezes – Katarzyna Śliwa-Łobacz jest gwiazdą zaprezentowanej poniżej akcji.
10 lat temu wykazywałam, że animalsi przytulają setki tysięcy złotych i nie ma nad nimi żadnej kontroli finansowej, skąd te środki pochodzą.
10 lat temu wskazywałam, że animalsi i ekoterroryści mają otwarte drzwi na oścież do niektórych polityków PO i PiS (Paweł Suski, Krzysztof Czabański). Byłam wtedy wyzywana od zerwiskórów.
Dziś macie efekt tego, przed czym ostrzegałam jako dziennikarz.
10 lat temu uprzedzałam przed nadaniem ogromnych uprawnień ekoterrorystom. 10 lat temu, jako pierwszy dziennikarz nagłaśniałam metody działalności największych organizacji „prozwierzęcych” w Polsce, jak Mondo Cane, której prezes – Katarzyna Śliwa-Łobacz jest gwiazdą zaprezentowanej poniżej akcji. 10 lat temu wykazywałam, że animalsi przytulają setki tysięcy złotych i nie ma nad nimi żadnej kontroli finansowej, skąd te środki pochodzą. 10 lat temu wskazywałam, że animalsi i ekoterroryści mają otwarte drzwi na oścież do niektórych polityków PO i PiS (Paweł Suski, Krzysztof Czabański). Byłam wtedy wyzywana od zerwiskórów. Dziś macie efekt tego, przed czym ostrzegałam jako dziennikarz.
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) October 15, 2026
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W środę Krzysztof Bosak odwiedził Ostrołękę, firmę Targor Truck w Ławach pod Ostrołęką, rodzinną firmę Liftprojekt Rafalik w Kalinowie, a wieczorem spotkał się z mieszkańcami Wyszkowa.
POLSKIE WINDY PODBIJĄ SZWECJĘ? Lider Konfederacji, @krzysztofbosak i @MateuszMarzoch odwiedzili rodzinną firmę Liftprojekt Rafalik w Kalinowie, która od 2007 roku produkuje windy i urządzenia dźwigowe. Podczas spotkania z właścicielem, Pawłem Rafalikiem, rozmawiali o rozwoju przedsiębiorstwa i planach ekspansji na szwedzki rynek. 🇵🇱 Polskie firmy mają wielkie ambicje! 🍁 Jesienna #TrasaBosaka
— Konfederacja (@KONFEDERACJA_) October 14, 2026
W Wyszkowie rozmawiamy o bezpieczeństwie i stanie naszego państwa. Dzisiejsze wydarzenia wokół Trybunału Konstytucyjnego pokazują, jak pilnie potrzebujemy przywrócenia porządku prawnego i odpowiedzialnych rządów.
Nie można naprawiać instytucji państwa przez łamanie Konstytucji i używanie służb mundurowych do ich przejmowania. To pogłębianie anarchii, której skutki będziemy ponosić wszyscy. Ten bałagan trzeba będzie posprzątać zgodnie z prawem, ale do tego potrzebna jest siła polityczna zdolna odsunąć układ Donalda Tuska i wziąć odpowiedzialność za państwo. Właśnie dlatego jeździmy po Polsce, spotykamy się z wyborcami i zachęcamy ich do zaangażowania się w pracę po stronie Polski.
W Wyszkowie razem z @MateuszMarzoch spotykamy się z mieszkańcami miasta i okolic w ramach #TrasaBosaka🍁. Rozmawiamy o bezpieczeństwie i stanie naszego państwa. Dzisiejsze wydarzenia wokół Trybunału Konstytucyjnego pokazują, jak pilnie potrzebujemy przywrócenia porządku prawnego i odpowiedzialnych rządów. Nie można naprawiać instytucji państwa przez łamanie Konstytucji i używanie służb mundurowych do ich przejmowania. To pogłębianie anarchii, której skutki będziemy ponosić wszyscy. Ten bałagan trzeba będzie posprzątać zgodnie z prawem, ale do tego potrzebna jest siła polityczna zdolna odsunąć układ Donalda Tuska i wziąć odpowiedzialność za państwo. Właśnie dlatego jeździmy po Polsce, spotykamy się z wyborcami i zachęcamy ich do zaangażowania się w pracę po stronie Polski.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) October 14, 2026
A już w najbliższy piątek spotkanie we Wrocławiu

Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Krzysztof Bosak na konferencji prasowej odniósł się do skandalu wokół Trybunału Konstytucyjnego związanego z całkowitym wychodzeniem obecnej władzy wykonawczej poza ramy przewidziane prawem. „Jestem pewien, że gdyby to działo się w okresie poprzedniego rządu mówiono by już o zamachu stanu, mówiono by o dyktaturze” – ocenił Wicemarszałek Sejmu.
Bosak zwrócił uwagę, że koalicja skupiona wokół rządu Donalda Tuska powołuje się na Komisję Wenecką, która nie ma żadnej podstawy prawnej do tego, żeby decydować, co się dzieje w naszym państwie, i której zalecenia były ignorowane przez ten sam rząd Donalda Tuska.
Wicemarszałek Bosak powiedział, że nie został w żaden sposób poinformowany o planach „zaprzysiężenia” Macieja Berka przez marszałka Włodzimierza Czarzastego. „Uważam jako członek prezydium Sejmu tę sytuację za absolutnie nie mającą charakteru zaprzysiężenia członka Trybunału Konstytucyjnego” – ocenił Bosak, zaznaczając, że wydarzenie wyszło poza ramy prawne i ma charakter nadużycia.
Użycie służb do wejścia do siedziby Trybunału Konstytucyjnego Bosak ocenił jako ingerencję w autorytet instytucji. Lider Konfederacji zaznaczył, że autorytet TK został naruszony także wcześniejszymi decyzjami, nadużyciami i działaniami, ale zastrzegł, że użycie funkcjonariuszy nie doprowadzi do uzdrowienia trybunału.
Po komentarzu dotyczącym sytuacji bieżącej Krzysztof Bosak przeszedł do pierwotnego tematu konferencji związanego z piątym odcinkiem jesiennej trasy po Polsce. Tym razem wicemarszałek Sejmu odwiedza wraz z lokalnym liderem Konfederacji Mateuszem Marzochem północno-wschodnie Mazowsze – Ostrołękę i Wyszków, a także dwa polskie przedsiębiorstwa. Bosak zaznaczył, że Konfederacja chce wspierać polskich przedsiębiorców, tworzenie miejsc pracy w Polsce oraz konkurencyjność polskiej gospodarki.
Krzysztof Bosak odniósł się do dzisiejszego święta – Dnia Edukacji Narodowej i do stanu polskiego szkolnictwa oraz bezpieczeństwa szkół w Polsce.
Polityk przytoczył opublikowany przez resort na Dzień Edukacji Narodowej poradnik dla nauczycieli w obszarze bezpieczeństwa, który sprowadza się do czterech terminów – „uważaj, uciekaj, ukryj się, udaremnij atak”. „To jest parę stron ogólnikowych porad, które mają dać poczucie dobrze spełnionego obowiązku tym, którzy przygotowali te materiały” – ocenił, pytając: dlaczego teraz i czy to wszystko, co rząd planuje zrobić. Zaznaczył, że zalecenia opublikowane przez ministerstwo są wewnętrznie sprzeczne: nie da się jednocześnie uciekać, ukrywać i udaremniać ataku.
🚨 BEZPIECZEŃSTWO UCZNIÓW I NAUCZYCIELI MUSI BYĆ PRIORYTETEM! Podczas konferencji w Ostrołęce wicemarszałek @krzysztofbosak przypomniał, że już w 2025 roku ABW ostrzegała przed zagrożeniem przemocą w szkołach wynikającym z radykalizacji młodzieży. ❗️Zamiast konkretnych działań rząd dopiero teraz przedstawił ogólnikową „instrukcję bezpieczeństwa”. Zapowiadamy interpelację do MSWiA w sprawie braku reakcji na ostrzeżenia służb! ➡️ Rząd tymczasem wykorzystuje problem przemocy w szkołach do uzasadniania przepisów umożliwiających cenzurowanie treści w internecie bez udziału sądu. Potrzebujemy realnej ochrony, a nie pozornych działań! 🎥 Cała konferencja: https://t.co/3tq8qrE2z8… https://t.co/p1rnEMosVm
— Konfederacja (@KONFEDERACJA_) October 14, 2026
Bosak odniósł się do informacji przekazanych przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która już w ubiegłym roku przestrzegała przed ryzykiem wystąpienia zagrożeń ze strony uczniów. „Jeżeli ABW miała takie informacje już w zeszłym roku, to pytanie, dlaczego jakiś tego rodzaju poradnik nie został przygotowany w zeszłym roku, dlaczego dyrekcje, nauczyciele, wszystkie władze odpowiedzialne za edukację nie zostały ostrzeżone, dlaczego nie przygotowano też jakiegoś poważnego programu szkolenia, jak reagować i środków zaradczych?” – pytał wicemarszałek.
Bosak wskazał, że rząd nie zareagował właściwie. Po pierwsze – praktycznie zignorował ostrzeżenia ABW z ubiegłego roku. Po drugie – do pierwszych trzech aresztowań nastolatków gotowych na przemoc doszło już we wrześniu, natomiast nie przełożyło się to na zablokowanie podobnych wydarzeń, do jakich doszło w październiku. „Reakcja służb państwowych powinna nastąpić już we wrześniu, a nie w październiku. Nie należało czekać, aż dojdzie do ataku 19-latka tu w Ostrołęce i będzie 9 ofiar poranionych, nie należało czekać, aż będzie ofiara śmiertelna w powiecie wyszkowskim” – stwierdził polityk.
Krzysztof Bosak wezwał również społeczeństwo do przyjrzenia się sytuacji uczniów pozostawionych samym sobie, którzy potrzebują pomocy i jasnych wzorców. Ocenił też, że rząd zupełnie pogubił się w polityce komunikacyjnej.
Bosak zapowiedział złożenie interpelacji do szefa MSWiA z pytaniami o sytuację. Zaznaczył też, że na gruncie obecnego porządku prawnego można już usuwać szkodliwe treści z internetu, wobec czego nie jest konieczne przyjmowanie specjalnych ustaw, o które zabiega rząd.
Mateusz Marzoch złożył życzenia bezpiecznej i satysfakcjonującej pracy dla nauczycieli z okazji Dnia Edukacji Narodowej.
Marzoch skomentował sytuację: „Rząd ma informacje, już od dłuższego czasu, o tym, że zagrożenie istnieje i jest realne, mają przykłady, i nie robią nic. Prowadzą komunikację kryzysową, prowadzą zarządzanie kryzysem, który ich zaskoczył – zresztą jak zwykle, nie pierwszy raz – i wydają sprzeczne komunikaty. Z jednej strony mamy ministra Gawkowskiego, który mówi, że w internecie mamy wzrost aktywności różnego rodzaju kont komentatorskich, botów, które podbijają konkretną narrację, zaraz, chwilę później minister Siemoniak, powołując się rzekomo na ABW twierdzi, że mamy drastyczny spadek”. Rzekomo – gdyż jak wyjaśnił Marzoch szybko zostało zdementowane, że takie dane istnieją, co więcej ośrodki polskie i zagraniczne zaznaczyły, że nie zaobserwowano spadku aktywności.
„To jest naprawdę aberracja. Tacy ludzie nie powinni zajmować się bezpieczeństwem naszego kraju, bo tylko szkodzą” – ocenił Marzoch.
Polityk odniósł się także do informacji o planowanym zamachu na premiera Donalda Tuska i kuriozalnej sytuacji, kiedy w czasie ogłaszania zagrożenia zamachem premier spacerował warszawską ulicą, jak gdyby nigdy nic. „To była nieudolna próba, żeby premiera w jakimś sensie pokazać, że on też jest zagrożony” – mówił Marzoch, wskazując, na próbę odwrócenia uwagi od sytuacji.
„To nie jest odpowiedzialne prowadzenie polityki bezpieczeństwa. To jest polityczna reklama na tragedii, która ma miejsce, na sytuacji kryzysowej, która ma miejsce” – powiedział Mateusz Marzoch, wskazując, że zamiast realnego dbania o bezpieczeństwo Polski i Polaków istnieje „chaos Donalda Tuska”.
Na koniec Krzysztof Bosak ponownie zabrał głos odnosząc się do nieobecności minister Barbary Nowackiej, wzywając ją do zajęcia się tym, co dzieje się w szkołach, a nie „zmniejszaniem wskaźnika białka zwierzęcego spożywanego przez dzieci w diecie” albo „indoktrynacjami na tematy seksualne”. Bosak skrytykował także model edukacji włączającej, który zakłada trzymanie w szkołach każdego, nawet osób całkowicie niedostosowanych pod względem wychowawczym, intelektualnym czy językowym, a także wychowanie bezstresowe. Wezwał też rodziców do ostrożności w kontekście udostępniania dzieciom urządzeń z dostępem do internetu.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
– Coś wam pokażę.
Mamy dwie duże firmy kurierskie: polski InPost i zagraniczny DHL.
InPost jest znacznie większy – ma 7,2 miliarda złotych przychodów, a DHL zaledwie 2,4, czyli InPost jest trzy razy większy w Polsce niż DHL.
A jak wygląda sprawa podatków?
InPost zapłacił w zeszłym roku aż 474 miliony złotych podatku CIT, a DHL jest trzy razy mniejszy, ale podatku zapłacił zaledwie 132 tysiące złotych.
Trzy i pół tysiąca razy mniej, pomimo tego, że jest trzy razy mniejszy. Trzy i pół tysiąca.
Rząd Tuska chce podwyższyć podatek polskiemu InPostowi, kompletnie nie przejmując się tym, że DHL prawie nie płaci w Polsce podatków! https://t.co/37J3sv8vPk
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) October 14, 2026
I jak myślicie, czy polski rząd zamierza coś z tą nierównością zrobić? Czy przeszkadza polskiemu rządowi to, że polska firma płaci trzy i pół tysiąca razy większy podatek, pomimo tego, że jest tylko trzy razy większa? Nie. Zamierza tę nierówność jeszcze zwiększyć, podnosząc CIT z 19% do 22%, przez co InPost zapłaci dodatkowe 75 milionów złotych, a DHL zaledwie 20 tysięcy złotych.
Rząd Tuska chce skroić InPost na 75 milionów złotych, a DHL na zaledwie 20 tysięcy.
To jest oczywiste, skoro DHL i tak nie płaci podatku, to stawka podatku jest dla nich kompletnie bez znaczenia. A dla polskiej firmy, która ten podatek płaci, ma to olbrzymie znaczenie.
I dlatego właśnie podatki powinny być niskie i proste, żeby polskie firmy miały szansę rywalizować z zagraniczną konkurencją.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Jesteśmy świadkami narastającej anarchii i bezprawia. Działania które podejmuje rząd w sprawie TK nie mają żadnej podstawy prawnej. Autorytet TK został zniszczony, a próba jego siłowego i niekonstytucyjnego przejęcia tylko pogarsza sytuację. Wykorzystanie do tego służb mundurowych ma charakter godzący w demokratyczny charakter naszego państwa.
Jesteśmy świadkami narastającej anarchii i bezprawia. Działania które podejmuje rząd w sprawie TK nie mają żadnej podstawy prawnej. Autorytet TK został zniszczony, a próba jego siłowego i niekonstytucyjnego przejęcia tylko pogarsza sytuację. Wykorzystanie do tego służb mundurowych ma charakter godzący w demokratyczny charakter naszego państwa. Warto podkreślić, że rząd zignorował opinie Komisji Weneckiej ws. publikowania wyroków TK, co pokazuje że dla samego rządu Komisja Wenecka nie jest żadnym autorytetem. I słusznie, bo nie ma ona żadnych podstaw prawnych do wpływu na nasz ustrój. Ten cały bałagan będzie trzeba posprzątać (zgodnie z zasadami praworządności, a więc w drodze ustaw i poprawek do Konstytucji), ale najpierw trzeba odsunąć od władzy układ Donalda Tuska, który obecnie niszczy nasze państwo.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) October 14, 2026
Warto podkreślić, że rząd zignorował opinie Komisji Weneckiej ws. publikowania wyroków TK, co pokazuje że dla samego rządu Komisja Wenecka nie jest żadnym autorytetem. I słusznie, bo nie ma ona żadnych podstaw prawnych do wpływu na nasz ustrój.
Ten cały bałagan będzie trzeba posprzątać (zgodnie z zasadami praworządności, a więc w drodze ustaw i poprawek do Konstytucji), ale najpierw trzeba odsunąć od władzy układ Donalda Tuska, który obecnie niszczy nasze państwo.
RozwińZwiń komentarze (6)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Skomentuj