Marek Tucholski – płocki działacz Konfederacji
Markę Polski budują przede wszystkim Polacy, w tym aktywni w internecie twórcy, którzy robią materiały również w obcych językach. Za darmo.
To, czego nie zrobią zwykli Polacy, np. wysokobudżetowego filmu, może zrobić państwo, spółki Skarbu Państwa albo miliarderzy. Ci ostatni do tego się nie garną, a jak już to robią, to coś znacznie poniżej koniecznego poziomu. Nie czują potrzeby zostawienia po sobie czegoś więcej niż wspomnienia o miejscu na liście najbogatszych Polaków.
Pozostaje zatem mecenat państwa, ale na ten moment nie wygląda to dobrze. Takie działania są raczej traktowane jako okazja do wyprowadzenia pieniędzy, czego przykład mieliśmy zaledwie przed kilkoma dniami. Przy okazji robi się co najwyżej jakieś badziewiaste i antypolskie gnioty. A Polska potrzebuje filmów na miarę “Potopu”, “Krzyżaków” czy “Pana Wołodyjowskiego”.
Obecna sytuacja polityczna aż prosi się o nakręcenie filmu o rodzinie Ulmów ratującej Żydów, o bitwie pod Beresteczkiem ze wskazaniem, zgodnie z prawdą historyczną, że mieliśmy do czynienia z buntem, a nie powstaniem, o odsieczy wiedeńskiej (tak, wiem, powstał taki, ale nie wspominajmy o tym) czy czegoś, co mogłoby przypaść do gustu bardzo szerokiej publiczności, a więc filmu o Wojtku – niedźwiedziu w służbie polskiej armii w Afryce i we Włoszech.
Pomysłów na pewno by nam nie brakowało. Pieniędzy też nie powinno, zważywszy na to, na jakie beznadziejne, a często szkodliwe projekty przepala się setki milionów złotych. Brakuje woli politycznej. Nie spodziewajmy się jej od ludzi wychowanych w pogardzie dla własnego kraju i narodu. Do tego trzeba innego typu człowieka, Polaków nie tylko z dokumentu.
Poniżej przykład, jak można, poświęcając kilka godzin, promować Polskę prywatnie, bez oglądania się na państwo. Film na YouTube ma 10 milionów wyświetleń. Do dziś, po 15 latach od publikacji, jest komentowany, również przez zagranicznych użytkowników.
Skomentuj