19 kwietnia do Szczecina przyjedzie dwóch liderów Konfederacji!
Na Deptaku Bogusława o godzinie 19:00 będziecie mogli spotkać: Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka oraz lokalnych liderów Konfederacji.
Zaproście jak najwięcej osób! Do zobaczenia!
19 kwietnia do Szczecina przyjedzie dwóch liderów Konfederacji!
Na Deptaku Bogusława o godzinie 19:00 będziecie mogli spotkać: Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka oraz lokalnych liderów Konfederacji.
Zaproście jak najwięcej osób! Do zobaczenia!
To jest jakaś paranoja. Od 12.08.2025 r. próbuję – jako poseł, w trybie licznych interwencji poselskich – ustalić, jaki procent z kwoty 43,7 mld euro (pożyczka na zakupy sprzętu wojskowego w ramach instrumentu SAFE) realnie zostanie w Polsce. Dochodzenie do prostej odpowiedzi zajęło już ponad pół roku i… wciąż nie ma żadnych konkretów.
Owszem, rząd publicznie twierdzi, że „ok. 89% środków pozyskanych w ramach instrumentu SAFE trafi do polskiego przemysłu zbrojeniowego” – ale ta odpowiedź jest niejednoznaczna i może być zwykłą grą słów. „Polski przemysł” może bowiem oznaczać również kontrakty dla zagranicznych spółek zarejestrowanych w Polsce: z zagranicznym właścicielem, będących częścią międzynarodowych koncernów, które finalnie transferują zyski poza Polskę.
A mówimy o gigantycznych pieniądzach. Spłata ma zacząć się dopiero 10 lat po otrzymaniu środków i być rozłożona na 45 lat. Tym bardziej trzeba jasno ustalić, jaka część z 43,7 mld euro rzeczywiście zostanie w polskiej gospodarce. Bo jeśli te pieniądze nie zostaną w Polsce, to ostatecznie na programie zyskają wszyscy – tylko nie Polska.
Dlatego po raz kolejny kieruję do MON interwencję poselską z trzema prostymi pytaniami:
1. Czy te 89% rząd liczy po wartości kontraktów z wykonawcami zarejestrowanymi w Polsce, czy po realnej wartości dodanej w Polsce?
2. Jaki będzie udział „local content” (krajowa produkcja vs import komponentów) w wydatkach SAFE w Polsce?
3. Jaki udział z kwoty 43,7 mld euro przypadnie podmiotom z polskim kapitałem, a jaki spółkom zależnym koncernów zagranicznych działających w Polsce?
Tylko jednoznaczne odpowiedzi na te pytania pokażą, kto naprawdę zarobi na SAFE. Na dziś wygląda to na jedną wielką mistyfikację, a rządowy przekaz, że zyska „polski przemysł zbrojeniowy”, coraz bardziej przypomina wprowadzanie obywateli w błąd.
❌ To jest jakaś paranoja. Od 12.08.2025 r. próbuję – jako poseł, w trybie licznych interwencji poselskich – ustalić, jaki procent z kwoty 43,7 mld euro (pożyczka na zakupy sprzętu wojskowego w ramach instrumentu SAFE) realnie zostanie w Polsce. Dochodzenie do prostej odpowiedzi… pic.twitter.com/0T32nUkgvj
— Grzegorz Płaczek (@placzekgrzegorz) February 19, 2026
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Pamiętacie dyrektywę budynkową przed którą ostrzegała Konfederacja? Rządowi pozostało 100 dni na jej pełną implementację do prawa krajowego. Prace w tej sprawie trwają!
Dyrektywa EPBD to część pakietu legislacyjnego wdrażającego Europejski Zielony Ład oraz pakiet „Fit for 55”. Koszt tylko tej pojedynczej inicjatywy może wynieść nawet 2 biliony złotych, poniosą go głównie wiecznie niedofinansowane samorządy i niemal wszystkie polskie rodziny!
Co zakłada?
1. Wszystko nowe budynki od 2030 roku muszą być bezemisyjne.
Dyrektywa wprowadza zakaz budowy budynków ogrzewanych paliwami kopalnymi (węgiel, gaz, olej opałowy) – od 2028 roku w ramach gmachów instytucji publicznych, a od 2030 prywatnych domów. Które samorządy stać będzie, żeby przedszkola, żłobki, szkoły i inne instytucje były bezemisyjne? Kogo będzie stać na budowę i utrzymanie domów?
2. Całkowity zakaz używania paliw kopalnych od 2040 roku!
Zdecydowana większość budynków w Polsce ogrzewana jest węglem i gazem. Koszty przejścia na ,,czystą energię” będzie nie do udźwignięcia dla wielu polskich rodzin!
3. Wymóg minimalnych norm charakterystyki energetycznej dla wszystkich budynków, czyli tzw. paszporty budynkowe, które będą zawierać informacje dotyczące poprawy charakterystyki energetycznej i redukcji emisji gazów cieplarnianych. W tym celu wprowadzone zostaną klasy efektywności energetycznej budynków od A do G, aby określić tempo renowacji i przechodzenie z klasy do klasy. Budynki o najgorszej charakterystyce energetycznej zostaną w pierwszej kolejności poddane PRZYMUSOWYM remontom. W jaki sposób emeryta stać będzie na remont klimatyczny, którego koszty mogą wynieść nawet setki tysięcy złotych? Średni wiek budynków w Polsce to dalej ok. 50 lat!
4. Artykuł 10 dyrektywy wprowadza obowiązek instalowania fotowoltaiki!
Do dnia 31 grudnia 2026 r. na wszystkich nowych budynkach publicznych i niemieszkalnych o powierzchni użytkowej powyżej 250 m2, w kolejnych latach na istniejących budynkach publicznych, a do dnia 31 grudnia 2029 r. – na wszystkich nowych budynkach mieszkalnych;
5. A co jeśli ktoś się na to nie zgodzi lub nie stać go na renowację własnego domu? Kary!
„Skuteczne, proporcjonalne i odstraszające”. Po to właśnie wprowadza się Krajowy Plan Renowacji Budynków i pełną paszportyzację, żeby urzędnicy mogli obciążać gigantycznymi karami wszystkich właścicieli domów i innych budynków.
To jest tylko jeden z elementów Europejskiego Zielonego Ładu. Tego, który zawetować mógł premier Morawiecki; tego, którego według Rafała Trzaskowskiego już nie ma; tego nad którego wdrażaniem pracuje rząd Tuska. To jest systemowe zubożenie obywateli, to jest działanie przeciwko polskiej gospodarce; przeciwko polskim rodzinom; przeciwko emerytom i rencistom. Przeciwko tak naprawdę wszystkim!
A już wkrótce wchodzą w życie ETS2, podatki od aut spalinowych, droższa żywność…
POLACY ZAPŁACĄ 2 BILIONY ZŁOTYCH ZA BEZEMISYJNE BUDYNKI!
— Anna Bryłka (@annabrylka) February 19, 2026
Pamiętacie dyrektywę budynkową przed którą ostrzegała Konfederacja? Rządowi pozostało 100 dni na jej pełną implementację do prawa krajowego. Prace w tej sprawie trwają!
Dyrektywa EPBD to część pakietu legislacyjnego… pic.twitter.com/RsWoidEhl4
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Ciekawe rzeczy z wczorajszej konferencji BBN ws. służby wojskowej i rezerw. Z wypowiedzi wysokich urzędników, pułkowników i generałów wyłania się obraz katastrofy jaką były decyzje pierwszego rządu Tuska ws. wojska. Nie chodzi wyłącznie o zawieszenie zasadniczej służby wojskowej, co wstrzymało proces odtwarzania rezerw i wygenerowało trwający do dziś kryzys, ukrywany podnoszeniem dopuszczalnego wieku rezerwistów.
Dużo gorsze jest to co nastąpiło później: wyprzedanie wojskowego majątku, likwidacja obiektów, jednostek, koszar, strzelnic i utrata zdolności szkoleniowych.
Obecnie, po paru latach odtwarzania tych zdolności, dochodzimy do zaledwie 50% tego co było nim pierwszy rząd PO-PSL rozpoczął zwijanie Sił Zbrojnych. Jeden z pułkowników biorący udział w konferencji nazwał tę sytuację wprost „stanem upodlenia”, w którym tkwiło wojsko.
Ciekawe rzeczy z wczorajszej konferencji BBN ws. służby wojskowej i rezerw. Z wypowiedzi wysokich urzędników, pułkowników i generałów wyłania się obraz katastrofy jaką były decyzje pierwszego rządu Tuska ws. wojska. Nie chodzi wyłącznie o zawieszenie zasadniczej służby wojskowej,… pic.twitter.com/CLbGbkh7yM
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) February 19, 2026
Obecnie chyba wszyscy zdają sobie sprawę, że nie ma powrotu do ZSW w starej formie i że zarazem bez jakiejś formy powszechnego szkolenia wojskowego nie odbudujemy rezerw, a tym samym nie mamy realnej zdolności odstraszania przed napaścią na Polskę.
Same zakupy nie wystarczą. Ktoś musi jeszcze to wszystko obsługiwać. Żeby tych ludzi wyszkolić potrzeba znacznych nakładów inwestycyjnych na koszary, strzelnice, poligony, uczelnie i kadrę instruktorską. Kolejne rządy, zapowiadające kilkusettysięczne armie, nawet nie policzyły i nie zaplanowały tych nakładów.
Co gorsze baza werbunkowa z każdym rocznikiem zawęża się, a prognozy demograficzne pokazują że będzie jeszcze znacznie gorzej.
Jeśli na serio nie zabierzemy się za odtwarzanie polskiej populacji i za odtwarzanie rezerw wojskowych to Polska stanie się bezbronna.
Wierzę że potrafimy sprostać tym wyzwaniom, ale to wymaga stanięcia w prawdzie, samorefleksji, woli poprawy, planu i konsekwencji w jego wdrażaniu, a nie klepania frazesów i klepania się po plecach za to kto ile kasy wydał!
Załączam kilka ciekawych slajdów z jawnych prezentacji.




RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Miliony Polaków nie stać na życie!
Z danych BIG InfoMonitor wynika, że już 1,8 mln osób ma problem z terminowym regulowaniem zobowiązań.
I co szczególnie wymowne, aż 70 proc. długów w rejestrze to kwoty do 5 tys. złotych, a najbardziej zadłużone są osoby w wieku 35–44 lata.
Czyli wtedy, gdy utrzymują rodziny, spłacają kredyty i finansują edukację dzieci.
To jest rdzeń klasy pracującej. I to właśnie ta grupa coraz częściej nie domyka miesiąca.
Przerastają nas:
🔴 zabiegi medyczne,
🔴 rachunki i wyrównania za media,
🔴 czynsz,
🔴 telefon,
🔴 alimenty.
To nie jest więc historyjka o nadmiernym konsumpcjonizmie, jak chcieliby to uprościć niektórzy.
Sądzę, że koszty życia stały się niewspółmiernie wysokie w stosunku do możliwości finansowych wielu rodzin.
Budżety są dopięte na styk i póki nic nadprogramowego się nie dzieje, jakoś wiążemy koniec z końcem.
Tylko, że wystarczy jeden niefortunny moment:
dentysta albo zepsuty samochód
Nagły wydatek i cała finansowa układanka zaczyna się sypać.
Miliony Polaków nie stać na życie❗⚠️
— Marcin Ostaszewski (@MarcinOST) February 19, 2026
Z danych BIG InfoMonitor wynika, że już 1,8 mln osób ma problem z terminowym regulowaniem zobowiązań. 📉
I co szczególnie wymowne, aż 70 proc. długów w rejestrze to kwoty do 5 tys. złotych, a najbardziej zadłużone są osoby w wieku 35–44… pic.twitter.com/KCOuRz9uGw
RozwińZwiń komentarze (12)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Który Patryk Jaki głosował w UE za wspólnym długiem na rzecz Ukrainy? Ten, który na TikTok-u mówi o polskiej suwerenności, czy ten, który popiera unijny dług na bezzwrotną pożyczkę dla Ukrainy?
🇵🇱 @WMachulski w starciu z Patrykiem Jakim obnaża hipokryzję całego PiS!
— Konfederacja (@KONFEDERACJA_) February 18, 2026
"Który Patryk Jaki głosował w UE za wspólnym długiem na rzecz Ukrainy?
Ten, który na TikTok-u mówi o polskiej suwerenności, czy ten, który popiera unijny dług na bezzwrotną pożyczkę dla Ukrainy?" pic.twitter.com/zu4Ups2YQ6

Zaledwie 23 letni @WMachulski zdecydowanie najlepszy w debacie w @OficjalneZero!
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) February 18, 2026
Tak wygląda przyszłość polskiej polityki! pic.twitter.com/Ncqy3ujrfw
RozwińZwiń komentarze (5)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Zapnijcie pasy! Oto najnowszy przegląd wydarzeń koalicji Tuska – jest antypolsko, jest lewacko, jest naprawdę debilnie.
❌ Pełnomocnik rządu ws. umowy SAFE z rozbrajającą szczerością wyjaśniła, że gdy mówili, iż “90% kapitału pozostanie w polskich rękach”, to tak naprawdę nie chodziło im o polskie firmy zbrojeniowe, tylko o fabryki znajdujące się w Polsce
To wystarczy, żeby nawet niemiecka firma czerpała garściami z kasy, którą Polacy będą spłacać przez blisko pół wieku. Pamiętajcie, Tusk = Niemcy. Zawsze.
❌ Rząd Tuska oznajmił, że nawet jeśli prezydent Nawrocki zawetuje ustawę o SAFE, to nawet bez niej mogą podpisać umowę w Brukseli. Art. 89. Konstytucji RP uważa inaczej: “Ratyfikacja przez Rzeczpospolitą Polską umowy międzynarodowej i jej wypowiedzenie wymaga uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie, jeżeli umowa dotyczy znaczącego obciążenia państwa pod względem finansowym”.
Ale kto by się w koalicji Tuska przejmował Konstytucją, prawda?
❌ PSL Kosiniaka-Kamysza jest już tak przeżarty lewicową ideologią osób koalicyjnych, że rządzone przez niego Ministerstwo Obrony Narodowej chciało zorganizować nawet… szkolenia z gender dla żołnierzy. Tylko dzięki nagłośnieniu sprawy minister szybciutko odwołał ten ideologiczny cyrk dla wojska. Do końca kadencji zielone koniczynki będą już całkowicie tęczowe.
❌ Jakby tego było mało na światło dzienne wypełzły wściekłe feministki – chora z nienawiści Scheuring-Wielgus z Lewicy oznajmiła, że “wspaniałym finałem” byłaby tragedia prezydenta po której Czarzasty zostałby głową państwa, a Wysokie Obcasy i inne Gretkowskie zaatakowały Pierwszą Damę za szczery wywiad, udowadniając do jakiego upodlenia intelektualnego potrafią się doprowadzić, żeby tylko leczyć swoje kompleksy.
To nieprawda, że ta patowładza sięgnęła dna. Jest znacznie gorzej. Oni w to dno już pukają od spodu. Przed nami wielkie wyzwanie – wytrzymać tę kadencję błazenady, a potem przywrócić zdrowy rozsądek i realizować polskie interesy!
RozwińZwiń komentarze (5)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
73 miliony ofiar rocznie! Przemysł aborcyjny odpowiada za większość zgonów na świecie!
Według globalnych szacunków opartych na danych Światowej Organizacji Zdrowia każdego roku na świecie przeprowadza się około 73 milionów aborcji. Oznacza to, że w ujęciu czysto liczbowym aborcja przewyższa każdą inną pojedynczą przyczynę śmierci. Gdy zestawi się tę liczbę z około 67 milionami zgonów z innych powodów, otrzymujemy obraz świata, w którym ponad połowa wszystkich śmierci dotyczy dzieci w okresie prenatalnym. To około 52 procent wszystkich zgonów rocznie.
73 miliony ofiar rocznie!
— Paweł Usiądek (@PUsiadek) February 18, 2026
Przemysł aborcyjny odpowiada za większość zgonów na świecie!
Według globalnych szacunków opartych na danych Światowej Organizacji Zdrowia każdego roku na świecie przeprowadza się około 73 milionów aborcji. Oznacza to, że w ujęciu czysto liczbowym… pic.twitter.com/DvhTc0f9Qv
Za każdą z tych liczb stoi konkretna niewinna osoba. Od momentu poczęcia powstaje unikalny kod DNA, odrębny od organizmu matki. Już na bardzo wczesnym etapie kształtują się podstawowe cechy biologiczne nowego człowieka. Serce zaczyna bić około 3 tygodnia od poczęcia. Mówimy o milionach ludzi, których rozwój został celowo przerwany.
W Stanach Zjednoczonych rocznie wykonuje się około 900 tysięcy aborcji. W skali globalnej średnio 39 na 1000 kobiet w wieku rozrodczym doświadcza aborcji w ciągu roku. To świadectwo głębokiego kryzysu cywilizacyjnego i moralnego.
Co szczególnie niepokojące, statystyki te nie obejmują działania środków wczesnoporonnych ani losu embrionów powstałych w procedurach in vitro, które nie zostają wszczepione. Rzeczywista skala utraconych istnień może być jeszcze większa.
Spór o aborcję nie jest wyłącznie sporem politycznym. To fundamentalne pytanie o to, kim jest człowiek i od kiedy przysługuje mu prawo do życia. Jeśli przyjmujemy biologiczne fakty o początku ludzkiego rozwoju, konsekwencje moralne są poważne. Skala 73 milionów rocznie to nie tylko statystyka. To dramat, który domaga się refleksji, odwagi i realnej ochrony najbardziej bezbronnych.
RozwińZwiń komentarze (4)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Jeszcze niedawno socjalistyczny rząd Hiszpanii mówił o 500 tysiącach nielegalnych imigrantów, którzy mają zostać zalegalizowani. Dziś, po ujawnieniu analizy Narodowego Centrum ds. Imigracji i Granic (CNIF), okazuje się, że realnie może nawet o milion osób. Do tego dochodzi możliwość „przełączenia się” na nową ścieżkę przez osoby z wnioskami azylowymi w toku, co podnosi potencjalną skalę programu o kolejne setki tysięcy.
Projekt zakłada, że wystarczy udowodnić fizyczną obecność w Hiszpanii przez co najmniej pięć miesięcy przed 31 grudnia 2025 roku oraz przedstawić czystą kartotekę karną. Dokumentacja ma być uproszczona do tego stopnia, że w niektórych przypadkach oświadczenie może zastąpić zaświadczenie z kraju pochodzenia. Analitycy policyjni ostrzegają, że przy tak lekkich wymogach wskaźnik pozytywnych decyzji może zbliżyć się do 100 procent.
Hiszpania zalegalizuje nawet MILION MIGRANTÓW! Nowe dane szokują!
— Paweł Usiądek (@PUsiadek) February 18, 2026
Jeszcze niedawno socjalistyczny rząd Hiszpanii mówił o 500 tysiącach nielegalnych imigrantów, którzy mają zostać zalegalizowani. Dziś, po ujawnieniu analizy Narodowego Centrum ds. Imigracji i Granic (CNIF),… pic.twitter.com/1HwzoX2cBi
Rząd tłumaczy to potrzebami rynku pracy w hotelarstwie, rolnictwie czy opiece nad seniorami oraz dodatkowymi wpływami podatkowymi. Skrajna lewica chce więc zalegalizować pobyt miliona przestępców, którzy nielegalnie przekroczyli granicę UE po to, aby utrzymać niskie płace. Antynarodowe i antypracownicze podejście.
Raport CNIF wskazuje na ryzyko przeciążenia urzędów, wzrost fałszerstw dokumentów i efekt przyciągania, także w skali całej strefy Schengen. To największy tego typu program w nowoczesnej Europie. To sygnał dla imigrantów, że nielegalny pobyt w UE można z czasem „przeczekać” aż do momentu politycznej decyzji o amnestii. Skala projektu sprawia, że konsekwencje wykraczają daleko poza granice Hiszpanii.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
UWAGA! Unia Europejska powołała instytucję, która ma pilnować 50 mld euro wysyłanych na Ukrainę, ale nikt nie wie co robi, ile kosztuje i dlaczego ukrywa swoje raporty!
Chodzi o Radę Audytową. Na jej czele stoi prof. Marek Belka, były premier i były prezes NBP. Teoretycznie Radę powołano w czerwcu 2024 r., ale skompletowanie jej składu potrwało aż do lutego 2025 r. Zadaniem Rady jest zapewnienie przejrzystego i skutecznego wykorzystania 50 miliardów euro unijnej pomocy finansowej dla Ukrainy w latach 2024-2027.
Obecnie Rada Audytowa niby działa, ale pozostaje enigmą: nie posiada nawet strony internetowej, a jedyny raport, który sporządziła w grudniu zeszłego roku, wciąż nie został upubliczniony. Europejski podatnik płaci, ale nie wie, jakie są koszty funkcjonowania Rady i jakie są rezultaty jej prac.
Każde euro przekazywane Ukrainie powinno być uważnie oglądane z każdej strony. Ukraina to kraj wstrząsany co kilka tygodni nowymi skandalami korupcyjnymi i który w międzynarodowych rankingach korupcji od lat szoruje po dnie:
W rankingu Transparency International (CPI) zajmuje 105. miejsce na 180 krajów.
W rankingu World Justice Project w kategorii „unikanie korupcji” Ukraina zajmuje 117 miejsce na 143 kraje.
Dlatego zwróciłem się w trybie priorytetowym z zapytaniem do Komisji Europejskiej, w którym zadaję konkretne pytania dotyczące działalności i kosztów Rady Audytowej.

RozwińZwiń komentarze (7)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Przy zapotrzebowaniu kraju na poziomie 26,5 GW, odnawialne źródła praktycznie nie istnieją
Wiatr: 1,1 GW. Tysiące wiatraków, a efekt jak z jednego większego bloku węglowego. Po prostu nasz, jak to niektórzy ładnie określają, narodowy wiatr nie wieje.
Fotowoltaika: 2,1 GW. Czyli ułamek mocy zainstalowanej. Wystarczy odpowiednie zachmurzenie i cały zielony cud znika.
Łącznie OZE dają ok. 12% zapotrzebowania.
Całą resztę, czyli prawie 20 GW muszą ciągnąć elektrownie, które tak chętnie się dziś demonizuje.
Najgorsze jest jednak to, że żeby w ogóle domknąć bilans, importujemy 3,2 GW mocy, głównie z Niemiec i Czech.
Tak wygląda zielona transformacja w praktyce.
OZE znowu leży i kwiczy.
— Krzysztof Mulawa (@krzysztofmulawa) February 17, 2026
W sytuacji przedstawionej na poniższym obrazku, przy zapotrzebowaniu kraju na poziomie 26,5 GW, odnawialne źródła praktycznie nie istnieją👇
Wiatr: 1,1 GW. Tysiące wiatraków, a efekt jak z jednego większego bloku węglowego. Po prostu nasz, jak to… pic.twitter.com/62029AMbWh
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Historia III Rzeczypospolitej zna już takie projekty. Najpierw był Ruch Palikota, który miał „przewietrzyć” politykę i zniknął szybciej, niż się pojawił. Potem przyszła Nowoczesna, która miała być technokratyczną odpowiedzią na zmęczenie duopolem, a której twarzą był niepowtarzalny Ryszard Petru. Dziś obie te formacje są jedynie przypisem w podręcznikach do politologii. Tym samym torem podąża Polska 2050. Kolejny raz chodzi o partię wsparcia dla ekipy Donalda Tuska.
PL2050 to Projekt sezonowy, zbudowany na medialnym wizerunku celebryty z TVN i marketingowym haśle „nowej jakości”, nie wytrzymał zderzenia z realną polityką.
Zmierzch Polska2050. Kolejna sezonowa wydmuszka systemu pęka.
— Piotr Zduńczyk (@P_Zdunczyk) February 17, 2026
Historia III Rzeczypospolitej zna już takie projekty. Najpierw był Ruch Palikota, który miał „przewietrzyć” politykę i zniknął szybciej, niż się pojawił. Potem przyszła Nowoczesna, która miała być technokratyczną… pic.twitter.com/1jkGkBukXa
Szymon Hołownia obiecywał „trzecią drogę”. Miał być ani z Platformą, ani z PiS. Miał być ponad partyjną wojną. Polacy dostali jednak „trzecią nogę” do stolika Donalda Tuska. Zamiast alternatywy pojawiła się przystawka. Zamiast nowej jakości mamy powrót do starego układu, w którym mniejsze ugrupowanie pełni rolę politycznego zaplecza większego gracza.
Miało być odpolitycznienie spółek Skarbu Państwa i instytucji publicznych. Miała być transparentność i koniec partyjnego rozdawnictwa stanowisk. Skończyło się na klasycznej wymianie kolesi. Jedni koledzy zastąpili drugich. Mechanizm pozostał ten sam, zmieniły się tylko nazwiska. To nie była zmiana systemowa, to była korekta personalna w ramach tego samego modelu państwa.
Polska2050 okazała się projektem bez fundamentu ideowego. Bez twardego zaplecza społecznego. Bez odwagi do realnego sprzeciwu wobec dominującej linii rządu. Taki byt polityczny nie mógł przetrwać próby czasu, bo nie był nikomu potrzebny. Wyborcy zostali zwyczajnie oszukani, aby grupa kilkudziesieciu/kilkuset osób doszła do koryta czy pojawiła się na 4 lata w Sejmie.
Wybory na prezesa partii bardziej przypominały plebiscyt na tego, kto ostatni zgasi światło, niż poważną debatę o kierunku ideowym. Brak tożsamości, brak kręgosłupa, brak suwerenności programowej, masowa odejścia z partii. Została tylko walka o przetrwanie w cieniu silniejszego partnera.
W tej sytuacji jedyną realną alternatywą wobec rządów Donalda Tuska pozostaje Konfederacja. Formacja, która nie szuka miejsca przy stoliku władzy, lecz proponuje zmianę zasad gry. Nie lukrujemy, nie ukrywamy poglądów, nie rzucamy populistycznych haseł. Podejmy gorzką pigułkę prawdy. Jeśli ktoś chce rzeczywistej alternatywy, a nie kolejnej sezonowej partii, wybór staje się coraz bardziej oczywisty.
RozwińZwiń komentarze (4)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Gdzieś na początku zeszłego roku pewna partia zaczęła szarpać za nogawkę Sławomira Mentzena i nasz sztab, próbując na tych żałosnych, agresywnych atakach zyskać poparcie.
Teraz, równo rok później, ta bezideowa, techniczna partia, która miała być dla Szymona Hołowni szalupą do prezydentury, rozpada się i traci jakąkolwiek podmiotowość. Miał być nowy rozdział, potem nowa Platforma, a ostatecznie mamy nową Nowoczesną.
PL2050 oszukała swoich wyborców, zwiodła obietnicami dla przedsiębiorców i nadzieją na pojednanie Polaków, a ostatecznie sami się podzielili i stali przystawką Tuska. Dobrze, że ta farsa się kończy. To kolejna przestroga, aby nie uginać się większym partiom i nie zapisywać do jednego z obozów w niszczącym Polskę od dekad duopolu. Tam czeka tylko niemoc, śmieszność i upadek.
Gdzieś na początku zeszłego roku pewna partia zaczęła szarpać za nogawkę @SlawomirMentzen i nasz sztab, próbując na tych żałosnych, agresywnych atakach zyskać poparcie.
— Bartosz Bocheńczak (@BBochenczak) February 18, 2026
Teraz, równo rok później, ta bezideowa, techniczna partia, która miała być dla Szymona Hołowni szalupą do… pic.twitter.com/zD9myFfrUn
Polska2050 rozpadła się i bardzo dobrze. Był to niestabilny twór, zrzeszający ludzi o dziwnych, a czasem niebezpiecznych dla Polski poglądach.
Oczywiście szalupa ratunkowa, która przetransportuje posłów Henning-Kloskę i Ryszarda Petru do Koalicji Obywatelskiej już przypłynęła
Powstało Centrum, czyli klub lojalistów Tuska.
Polska2050 rozpadła się i bardzo dobrze. Był to niestabilny twór, zrzeszający ludzi o dziwnych, a czasem niebezpiecznych dla Polski poglądach❗️
— Krzysztof Szymański (@KSzymanskiKonf) February 18, 2026
Oczywiście szalupa ratunkowa, która przetransportuje posłów Henning-Kloskę i Ryszarda Petru do Koalicji Obywatelskiej już przypłynęła… pic.twitter.com/7zxZnyPi0e
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
– Chciałabym, żeby w pierwszej kolejności pan premier zapoznał się z rozporządzeniem SAFE i wyjaśnił Polakom, o co tak naprawdę w całym tym rozporządzeniu, w całym tym mechanizmie chodzi. Z tym programem jest bardzo wiele wątpliwości. Ja te wątpliwości artykułowałam wielokrotnie i w mediach społecznościowych, i publicznie. Mam duże wątpliwości, ale też dlaczego cały ten mechanizm krytykuję? Począwszy od tego, że to jest wspólny unijny dług, przez przekazanie kolejnych kompetencji Komisji Europejskiej, skończywszy na tym, że na to rozporządzenie została złożona skarga do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w związku z tym, że Komisja zastosowała złą podstawę prawną dla jej wdrożenia. Ta zła podstawa prawna polega na tym, że w procesie legislacyjnym pominięto Parlament Europejski. Oczywiście europarlamentarzyści byli bardzo mocno tym oburzeni. No i taka skarga w sierpniu do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Unijny mechanizm SAFE (Security Action for Europe) przedstawiany jest jako przełomowy instrument wzmacniający europejską obronność – 150 mld euro w preferencyjnych pożyczkach na wspólne zakupy i rozwój przemysłu zbrojeniowego. Problem w tym, że im bliżej przyjrzeć się szczegółom,… pic.twitter.com/sC6J7KNJqG
— Anna Bryłka (@annabrylka) February 13, 2026
Zgadzam z tym, że trzeba zwiększać wydatki na obronność. Zgadzam się, że trzeba pozyskiwać z różnych źródeł środki finansowania polskiej obronności, polskiego bezpieczeństwa. Ale mam wątpliwość, czy mechanizm SAFE wzmocni obronność. To znaczy warunki, kwalifikowalność, którą trzeba zrealizować w ramach tego całego programu, nie wiem czy w ogóle została przez polski rząd policzona! Między innymi zapis dotyczący kwalifikowalności, 65% komponentów w całym łańcuchu dostaw ma być produkcji europejskiej. Czy polscy dostawcy mają to poprzeliczane? Czy minister Sobkowiak ma to poprzeliczane?
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Europa budzi się w sprawie ETS?! Kolejni przywódcy unijni mówią o zrewidowaniu lub odrzuceniu tego szkodliwego systemu, który niszczy nasz przemysł i podnosi rachunki za energię!
✅ Friedrich Merz (kanclerz Niemiec): “Unia powinna być otwarta na propozycje zmian lub przesunięcia w czasie ETS2”
✅ Emmanuel Macron (prezydent Francji): “ETS można poprawić, bo obciąża niektóre gospodarki i sektory przemysłu, a cena uprawnień jest zdecydowanie za wysoka”
✅ Andrej Babis (premier Czech), którego rząd już przyjął uchwałę sprzeciwiającą się ETS: “Uprawnienia ETS niszczą nasz przemysł!”
✅ Robert Fico (premier Słowacji): “Kraje Grupy Wyszehradzkiej powinny wspólnie sprzeciwić się unijnemu systemowi ETS!”
✅ A Viktor Orban (premier Węgier) od początku sprzeciwia się temu szkodliwemu systemowi! Gdzie w tym wszystkim jest premier Tusk? Głupio cieszył się, że Komisja Europejska łaskawie pozwoliła przesunąć termin wejścia w życie ETS2 na 2028 rok, a teraz, gdy głos zabierają kolejne kraje, to siedzi cicho.
Zapewne czeka pokornie na wytyczne od von der Leyen, zamiast stać na czele państw członkowskich, które kwestionują ten antygospodarczy system podnoszący obywatelom rachunki! Taki mamy rząd. Musimy brać sprawy w swoje ręce. Moje zdanie jest jasne od początku – cały ten system trzeba wywalić do kosza raz na zawsze! Dlatego jako jedyny europoseł z Polski ruszyłam z obywatelską petycją ws. wycofania ETS2 a także dyrektywy o przymusowych remontach klimatycznych budynków!
➡️ Petycje podpisujcie tutaj: https://ewazajaczkowska.pl/petitions
Mamy już łącznie ponad 70 tysięcy podpisów, za co bardzo dziękuję i proszę o więcej! Petycje osobiście zaniosę do Parlamentu Europejskiego i eurokraci będą musieli się do tego ustosunkować! Rządzący zamiast nas bronić, to godzą się na tą chorą politykę klimatyczną UE, dlatego jednoczmy się i pokażmy nasz sprzeciw wobec wyższych rachunków 👍
Dobre wieści❗ Europa budzi się w sprawie ETS⁉️ Kolejni przywódcy unijni mówią o zrewidowaniu lub odrzuceniu tego szkodliwego systemu, który niszczy nasz przemysł i podnosi rachunki za energię! 👇
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) February 17, 2026
✅ Friedrich Merz (kanclerz Niemiec): "Unia powinna być otwarta na propozycje… pic.twitter.com/0W5jCGlwZZ
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Dużym echem odbiło się sobotnie wystąpienie szefa dyplomacji USA na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. Marco Rubio jest politykiem lepiej znanym Europejczykom i postrzeganym przez nich jako politycznie bardziej „umiarkowany” i „swój” niż wiceprezydent JD Vance. Delegowanie właśnie jego na konferencję będącą agorą europejskich elit sygnalizuje wolę administracji Donalda Trumpa, by przedstawić im bardziej przyjazną twarz oraz oddziaływać bodźcami w większym stopniu pozytywnymi niż negatywnymi.
W swoim przemówieniu sekretarz stanu odwoływał się do współdziałania z okresu „zimnej wojny”, które miało charakter formacyjny dla europejskich elit. Było to rzecz jasna współdziałanie o jasnym wektorze zależności. Zarazem skrytykował ideologię „końca historii”, będącą sztandarem zwycięstwa w globalnej rywalizacji bloków, podniesionym skądinąd przez elity amerykańskie.
Rubio odrzucił liberalny ekonomizm stojący u podstaw ideologii globalizmu i stanął na gruncie teorii realistycznej. Stosunki międzynarodowe przedstawił jako nieuchronne starcie egoistycznych partykularyzmów politycznych podmiotów. Bronił elementarnego nacjonalizmu rozumianego jako zdolność do utrzymania takiej spójności kulturowej społeczeństwa, by było ono zdolne do reprodukcji swojej kultury bazowej, zaznaczając przy tym sprzeciw wobec masowej imigracji. Dość otwarcie krytykował budowę przez państwa europejskie systemów socjalnych kosztem zdolności militarnych.
„Stany Zjednoczone Ameryki ponownie podejmą się zadania odnowy i odbudowy, kierując się wizją przyszłości równie dumnej, suwerennej i ważnej jak przeszłość naszej cywilizacji. I choć jesteśmy gotowi, jeśli to konieczne, dokonać tego sami, to naszym wyborem i nadzieją jest, że uda nam się to zrobić wspólnie z wami, naszymi przyjaciółmi tutaj w Europie” – zadeklarował Rubio.
Podkreślał zakorzenienie Stanów Zjednoczonych w Europie, a najczęściej odmienianym przez niego pojęciem była „wspólna cywilizacja”. Jak to ujął: „Nasz los jest i zawsze będzie spleciony z waszym, bo wiemy, że los Europy nigdy nie będzie obojętny wobec naszego”. Wymienił chrześcijaństwo jako podstawę jej dziedzictwa, a także „nasiona wolności”, „rządy prawa” i „rewolucję naukową”.
Rubio ukazywał politykę presji Trumpa na Europę oraz jego działania na rzecz zmiany warunków wymiany między USA i Europą jako obronę tejże cywilizacji. Mówił o szkodliwości deindustrializacji i delokalizacji produkcji tak, jakby była ona spowodowana przez Europę i Europejczyków, jakby była przez nich praktykowana w takim samym stopniu jak przez USA oraz jakby konsensus waszyngtoński został wymyślony na Starym Lądzie.
Sekretarz stanu twierdził, że to USA rozwiązują konflikty w Strefie Gazy i na Ukrainie. Użył przy tym negatywnych określeń wobec Iranu, mówił również o „narkoterrorystycznym dyktatorze” z Wenezueli, mimo że amerykański prokurator usunął spośród zarzutów wobec Nicolása Maduro oskarżenie o „kierowanie terrorystyczną organizacją narkotykową”, co dodało nowych wątpliwości do amerykańskiej narracji o tak zwanym „kartelu słońc”, nigdy niepopartej poważnymi dowodami. Ten fragment przemówienia miał raczej onieśmielić słuchaczy obrazem amerykańskiej potęgi niż przekonać ich argumentacją.
Rubio posunął się także do niezwykłego, jak dotąd w narracji amerykańskich elit, dezawuowania XX-wiecznej dekolonizacji. Przedstawiał zdobycie niepodległości przez dawne europejskie kolonie jako efekt inspiracji komunizmem i ZSRR. Wyraźnie odciął się od narracji winy za kolonializm, co stanowi istotny metapolityczny zwrot w amerykańskiej interpretacji historii. Tymczasem to właśnie USA odegrały ważną rolę w rozmontowaniu klasycznych europejskich imperiów kolonialnych, czego wyrazistym przykładem był kryzys sueski w 1956 roku, by następnie budować w tak zwanym „trzecim świecie” własne wpływy, prefigurujące turboglobalizację realizowaną od lat 90. XX wieku.
W swoim przemówieniu Rubio otwarcie przejawiał suprematyzm cywilizacji Zachodu. Oczekiwał od sojuszników budowy własnych podstaw siły militarnej, które jednak miałyby być wykorzystywane w ramach agendy Waszyngtonu, do czego sprowadza się logika przemówienia o jedności cywilizacyjnej. Za sformułowaniami muskającymi struny utrwalonych w czasie „zimnej wojny” odruchów zależności kryje się wola utrzymania hegemonicznej pozycji Waszyngtonu, już nie w skali świata, lecz w skali ekumeny transatlantyckiej.
Wraz z zawężaniem się tej hegemonii to właśnie Europa może stać się eksploatowanymi peryferiami, a nie uprzywilejowanymi wasalami odcinającymi swoje kupony w systemie eksploatacji reszty świata.
Gdy Rubio mówił o niesionym przez USA wyzwoleniu od „strachu zmiany klimatycznej, strachu wojny i strachu przed technologią”, to ostatnie było czytelnym odniesieniem do prób państw europejskich opodatkowania i kontrolowania amerykańskich baronów cyfrowych, zyskujących władzę nad komunikacją i świadomością setek milionów mieszkańców naszego kontynentu. Było to kolejne potwierdzenie obecnego podejścia Amerykanów do Europejczyków.
Odwołując się do patriotyzmu cywilizacyjnego Zachodu, choć już nie neoliberalnego, Rubio mówił o „naszych interesach”. Pozostawało to w jaskrawej sprzeczności z tym, jak konkretne polityki administracji Donalda Trumpa definiują interesy USA, szczególnie ekonomiczne i finansowe, jako faktycznie sprzeczne z interesami państw europejskich oraz konstrukcją wspólnego rynku.
Gdy Rubio mówi o suwerenności gospodarczej i powtórnej lokalizacji kolejnych ogniw łańcuchów produkcji, można podejrzewać, że nie interesuje go to w skali Polski, Francji czy Litwy, lecz w skali imperialnej, transatlantyckiej USA, w której Europa byłaby zmuszona do przyjęcia nierównych warunków wymiany dóbr i usług, gwarantujących przepływ wartości dodanej do amerykańskiej metropolii. Nikt nie zamanifestował tego dążenia tak jawnie jak administracja Trumpa w ciągu zaledwie roku swojego funkcjonowania.
Eksploatowanie tej retoryki można odczytać jako przygotowanie dalszej presji na państwa europejskie w celu przyłączenia się do polityki odpychania i podcinania ekonomicznych podstaw Chińskiej Republiki Ludowej.
Amerykanie nie walczą dziś o „nasze miejsce w świecie”, to znaczy Polski czy Europy, lecz o swoje własne. Słowa o „najstarszych przyjaciołach” i kształtowaniu kolejnego stulecia razem z nimi są retorycznym woalem okrywającym wolę narzucenia swojej polityki oraz warunków wymiany korzystnych dla amerykańskiego kapitału, a być może także dla obywateli USA pracujących dla niego za oceanem, dla których Europejczycy stają się coraz częściej konkurentami, takimi samymi jak w innych regionach świata.
Przemówienie Rubia było łagodniejsze retorycznie, bardziej erudycyjne i łechcące próżność europejskich polityków niż wystąpienie Vance’a. W tym sensie było znacznie lepiej zaprogramowane politycznie, choć i tamto miało swoją dialektyczną rolę jako retoryczna pałka. W gruncie rzeczy oba promowały to samo.
Za hasłami o konieczności zbrojenia się Europejczyków i wzięcia odpowiedzialności za siebie kryje się wola, by wzięli oni na siebie większe koszty utrzymania wpływów amerykańskiego państwa i kapitału oraz dobrobytu obywateli USA.
Wielce charakterystyczne jest to, że przedstawiciele administracji Trumpa wykorzystują wielkie słowa o cywilizacji i historii po to, by zasłonić nimi brak konkretnych, wiarygodnych i wiążących ofert w dziedzinie bezpieczeństwa czy gospodarki dla państw europejskich, ofert zawierających obietnicę strukturalnego rozwoju Europy. Waszyngton chce utrzymania zysków wynikających z politycznej dominacji, lecz bez ponoszenia dawnych kosztów jej utrzymania.
Reakcja europejskich polityków i przedstawicieli kręgów opiniotwórczych, którzy przyjęli przemówienie Rubio burzą oklasków, a także słowa przewodniczącego Konferencji Wolfganga Ischingera, który już w pierwszym zdaniu swojego komentarza zapytał retorycznie: „Czy usłyszałeś westchnienie ulgi dochodzące z tej sali, kiedy po prostu słuchaliśmy tego, co można zinterpretować jako przesłanie otuchy i partnerstwa?”, pokazują, jak bardzo europejskie elity nie rozumieją, co się wokół nich dzieje, albo rozumieją i są gotowe przyjąć rolę, jaką przewiduje dla nich nowa Ameryka.
RozwińZwiń komentarze (4)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Byliśmy przeciwko każdej formie zadłużenia przez Unię Europejską.
Po pierwsze, uważamy, że to wykracza poza traktaty.
Po drugie, nie jesteśmy zainteresowani dawaniem więcej władzy w ręce eurokratów.
Po trzecie, reguły wydawania środków za każdym razem są niejasne i pisane na kolanie.
Wicemarszałek Sejmu, @krzysztofbosak w @RepublikaTV ws. SAFE: Byliśmy przeciwko każdej formie zadłużenia przez tę Unię Europejską.
— Konfederacja (@KONFEDERACJA_) February 16, 2026
Po pierwsze, uważamy, że to wykracza poza traktaty. Po drugie, nie jesteśmy zainteresowani dawaniem więcej władzy w ręce eurokratów. Po trzecie,… pic.twitter.com/fgCWAt62DA
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W 2024 roku w samym Berlinie doszło do większej liczby przestępstw niż w CAŁEJ POLSCE. Przypomnijmy: Berlin to 3,7 mln mieszkańców, Polska to ponad 37 milionów.
Podczas gdy polski rząd i unijni komisarze próbują nam wmówić, że musimy przyjmować nielegalnych migrantów w ramach paktu migracyjnego, te liczby są jak kubeł zimnej wody.
W 2024 roku w samym Berlinie doszło do większej liczby przestępstw niż w CAŁEJ POLSCE. Przypomnijmy: Berlin to 3,7 mln mieszkańców, Polska to ponad 37 milionów.
— Łukasz Rzepecki (@RzepeckiLuki) February 16, 2026
Podczas gdy polski rząd i unijni komisarze próbują nam wmówić, że musimy przyjmować nielegalnych migrantów w ramach… pic.twitter.com/zvFxI3Y5SC
My nie chcemy „standardów bezpieczeństwa” z Berlina, Paryża czy Sztokholmu. Polska jest dziś jednym z najbezpieczniejszych miejsc w Europie i jako Konfederacja zrobimy wszystko, żeby tak zostało.
Zamiast kopiować błędy naszych sąsiadów i zafundować Polakom strach na ulicach, musimy twardo chronić naszych granic i odrzucać absurdalne narzuty Brukseli. Bezpieczeństwo polskich rodzin nie jest na sprzedaż i nie podlega negocjacjom. Chcemy Polski bezpiecznej, a nie „nowoczesnej” na wzór Berlina.
Wybór jest prosty: albo polskie bezpieczeństwo, albo zachodni chaos. Ja wybieram Polskę!
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Francja ma potężną flotę 57 reaktorów, które zapewniają stabilną i stosunkowo tanią energię elektryczną, z której często korzystają też inne państwa, szczególnie Niemcy.
OZE jest im zupełnie niepotrzebne, bo jedynie ogranicza rentowność koncernu elektrowni jądrowych przy wzroście kosztów systemowych.
Podobnie jest u nas w przypadku elektrowni węglowych, z tą różnicą, że jeszcze dodatkowo jesteśmy obciążeni opłatą ETS, a nasi politycy, zamiast ograniczać rozwój niestabilnych OZE, idą pod prąd zdrowemu rozsądkowi i tworzą kolejne programy zwiększające inwestycje w tym segmencie.
Francja ma potężną flotę 57 reaktorów, które zapewniają stabilną i stosunkowo tanią energię elektryczną, z której często korzystają też inne państwa, szczególnie Niemcy. OZE jest im zupełnie niepotrzebne, bo jedynie ogranicza rentowność koncernu el. jądrowych przy wzroście… https://t.co/ybUCXSX6Cu
— Marek Tucholski 🇵🇱 (@tucholski_marek) February 17, 2026
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Już tłumaczę co się tak naprawdę stało i kolejne kroki, jakie musimy podejmować. Zbiorę wszystko chronologicznie, walczę z tym durnym pomysłem od prawie 2 lat.
1. Przed wyborami samorządowymi w 2024 roku NIKT NIE MÓWIŁ o SCT. prezydent się wręcz wypierał, że ją wprowadzi. Kłamał oczywiście.
2. Przyszła uchwała intencyjna, że chcemy SCT tuż po wyborach. Rozmawiałem o tym w dyskusjach w mediach już w połowie 2024 roku. Wyjąłem raporty GiOŚ, udowodniłem, że nie mamy problemu z czystością powietrza. Merytorycznie zmiażdżyłem narrację radnego Słowika z Zielonych, którego władze miasta musiały schować do szafy, by nie kompromitował ich dalej swoimi teoriami.
3. W 2025 podjęto nową uchwałę, że SCT wejdzie w Szczecinie w życie od 1 stycznia 2026. Jak dobrze wiecie – nie weszła. Argumenty? Już tylko konkursy.
4. W tym czasie NIE DOSTALIŚMY mimo uchwał dofinansowania do zakupu tramwajów z KPO. Przegraliśmy w zupełnie innych kryteriach. Za SCT punktów brak.
5. Po badaniach i wariantach zaproponowanych miastu przez audyt zewnętrzny zdecydowano się na wariant SCT jeszcze mniej ograniczony niż proponowali fachowcy. Zaproponowano SCT na Starym Mieście, zupełnie bezzębną i to był nasz pierwszy sukces, ale nie zatrzymywaliśmy się. Na tym etapie był pierwszy sukces, bo przecież wiecie co się dzieje w Krakowie czy Warszawie.
6. Dzięki Wam, Waszym protestom, aktywności w socjalmediach udało się JESZCZE BARDZIEJ znieść ograniczenia SCT.
Najnowsze propozycje: 30 dni w roku zamiast 1 dzień w miesiącu wjazdu do SCT dla wszystkich mieszkańców miasta. 2000 rocznik benzyniaka zamiast 2005. Diesel 2005 zamiast 2009. To realne zmiany w uchwale, bardzo istotne. Samochodów, które w teorii nie wjadą do strefy w praktyce nie będzie. Wiceprezydent Kadłubowski sam przyznał: kontroli nie będzie, kamer nie będzie. Budujemy pomnik absurdu za publiczne pieniądze!!!
❗️ SCT w Szczecinie: Urzędnicy kapitulują przed argumentami mieszkańców! ❗️
— Rafał Kubowicz (@KubowiczR) February 16, 2026
Już tłumaczę co się tak naprawdę stało i kolejne kroki, jakie musimy podejmować. Zbiorę wszystko chronologicznie, walczę z tym durnym pomysłem od prawie 2 lat.
1. Przed wyborami samorządowymi w 2024… pic.twitter.com/PkNCMry5QY
Co teraz? Wiedzieliśmy, że jakąś strefę wprowadzą. Uparli się i już. Jeśli tylko uda się przejąć władzę w mieście kiedykolwiek to oczywiście ją zlikwidujemy. Obecnie rządzący prezydent Krzystek i KO tylko utrudniają życie mieszkańcom (nocna prohibicja, SCT, nowy sposób skanowania biletów w komunikacji miejskiej, podwyżki mimo super spalarni itd.). SCT to ograniczenia, które nie mają nic wspólnego z równością wobec prawa. Nowa unijna perspektywa finansowa na 90% nie będzie wymagała stref bo Francja zrezygnowała z nich całkowicie a niektóre niemieckie miasta się wycofują.
I oczywiście będziemy monitorować każdą ewentualną próbę rozszerzenia strefy i piętnować każdego radnego, który zagłosuje za wprowadzeniem tego bubla. To marnowanie publicznych pieniędzy. Miasto powinno się przyłożyć do pisania wniosków o dofinansowania a nie szukaniu punktów do przetargów w absurdalny sposób.
Podsumowując: jeśli wejdzie uchwała o Strefie po poprawkach to nie odczuje tego absolutnie nikt. Ale czy widzicie sens we wprowadzaniu prawa, które absolutnie nic nie zmieni poza wydaniem publicznych pieniędzy?
Ja nie.
To nie koniec. Wywalczyliśmy to, że Wasze auta nie trafią na złom, ale nie pozwolimy na dalsze marnowanie ani grosza z Waszych podatków na ten bubel. Monitorujemy każdy ruch radnych!
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
To pokaz siły i masowej wściekłości na rządy KO w Krakowie. Miszalski może sobie krzyczeć o hejcie. „Hejt” to mu zrobią zwykli ludzie – przy urnach referendalnych. To będzie początek końca Platformy w Polsce.
Liczba podpisów pod referendum w Krakowie za chwilę przekroczy 60 tys. To pokaz siły i masowej wściekłości na rządy KO w Krakowie. Miszalski może sobie krzyczeć o hejcie. „Hejt” to mu zrobią zwykli ludzie – przy urnach referendalnych. To będzie początek końca Platformy w Polsce.
— Konrad Berkowicz (@KonradBerkowicz) February 16, 2026
Stałe punkty zbiórki podpisów: Ratujmykrakow.pl/zbiorkapodpisow
Karta do podpisu do pobrania ze strony: StopSCT.pl/karta-referendum.pdf
Mija 3. tydzień zbiórki podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania Prezydenta Aleksandra Miszalskiego oraz Rady Miasta. Warunki są trudne, ale nasza determinacja jest większa!
Wspólnie z innymi organizacjami mamy już ponad 50 000 podpisów!
Dziękujemy za każde wsparcie. Widzimy się na ulicach!
Mija 3. tydzień zbiórki podpisów pod wnioskiem o #referendum w sprawie odwołania Prezydenta Aleksandra Miszalskiego oraz Rady Miasta. Warunki są trudne, ale nasza determinacja jest większa!
— Piotr Bartosz (@piotr_bartosz) February 17, 2026
Wspólnie z innymi organizacjami mamy już ponad 50 000 podpisów! Dziękujemy za każde… pic.twitter.com/G9O9LEmcd2
RozwińZwiń komentarze (6)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Skomentuj