Paweł Usiądek: Młody Ukrainiec zarabia 6800 zł. Polak w tym wieku 5300 zł!
Dane z raportu firmy Deloitte przygotowanego dla agencji ONZ do spraw uchodźców, omówionego przez “Puls Biznesu”.
Dotyczy mężczyzn w wieku 25-34 lat. Mediana zarobków netto: około 6800 zł u Ukraińców, około 5300 zł u ogółu pracujących w Polsce w tym wieku. Różnica bardzo duża – wynosi 1500 zł miesięcznie.
Skąd się bierze? Pracownicy z Ukrainy częściej mieszkają w dużych ośrodkach i regionach przemysłowych, gdzie stawki są wyższe. Ukraińcy częściej też biorą nadgodziny w pracy i pracują na umowach innych niż o pracę.
Dziesięć lat temu mówiono nam, że pracownicy ze Wschodu wypełnią luki, których Polacy nie chcą. Tymczasem młodzi Polacy często przegrywają konkurencję z Ukraińcami na własnym rynku pracy. Bezrobocie wśród najmłodszych Polaków wynosi 12,5%. Nie dlatego, że pracuje gorzej. Dlatego, że nie zgadza się na dwanaście godzin dziennie i umowę bez zabezpieczeń.
Konkurowanie długością dnia pracy to nie jest rozwój. To zjazd w dół.
Ludzie pytają, po kiego grzyba wpisaliśmy do naszej ustawy 25-krotność minimalnego wynagrodzenia na koncie w ZUS, zamiast po prostu 10 lat pracy w Polsce?
Otóż, gdybyśmy wpisali 10 lat, to mamy art. 12 umowy polsko-ukraińskiej, który pozwala sumować okresy ubezpieczenia w obu krajach. Czyli do tych 10 lat można byłoby doliczyć lata przepracowane na Ukrainie.
Art. 12 mówi: „(…) uwzględnia, w niezbędnym zakresie, okresy ubezpieczenia przebyte zgodnie z ustawodawstwem drugiej Umawiającej się Strony, tak jakby były okresami ubezpieczenia przebytymi zgodnie ze stosowanym przez nią ustawodawstwem (…)”.
Dodatkowo mamy art. 14 tej samej umowy, który mówi: „Fakty i zdarzenia, które mają wpływ na nabycie prawa, zawieszenie lub wysokość emerytury lub renty, które zaistniały na terytorium jednej Umawiającej się Strony są uwzględniane tak, jakby zaistniały na terytorium drugiej Umawiającej się Strony”.
Dlatego zamiast lat pracy wpisaliśmy konkretny kapitał zgromadzony w polskim ZUS.
Projekt @KONFEDERACJA_ kończący z "emeryturami po 1 dniu" pracy w Polsce już skierowany do 1 czytania🥰
Ludzie pytają, po kiego grzyba wpisaliśmy do naszej ustawy 25-krotność minimalnego wynagrodzenia na koncie w ZUS, zamiast po prostu 10 lat pracy w Polsce?
Otóż, gdybyśmy wpisali 10 lat, to mamy art. 12 umowy polsko-ukraińskiej, który pozwala sumować okresy ubezpieczenia w obu krajach. Czyli do tych 10 lat można byłoby doliczyć lata przepracowane na Ukrainie.
Art. 12 mówi:
„(…) uwzględnia, w niezbędnym zakresie, okresy ubezpieczenia przebyte zgodnie z ustawodawstwem drugiej Umawiającej się Strony, tak jakby były okresami ubezpieczenia przebytymi zgodnie ze stosowanym przez nią ustawodawstwem (…)”.
Dodatkowo mamy art. 14 tej samej umowy, który mówi:
„Fakty i zdarzenia, które mają wpływ na nabycie prawa, zawieszenie lub wysokość emerytury lub renty, które zaistniały na terytorium jednej Umawiającej się Strony są uwzględniane tak, jakby zaistniały na terytorium drugiej Umawiającej się Strony”.
Dlatego zamiast lat pracy wpisaliśmy konkretny kapitał zgromadzony w polskim ZUS.
A skąd akurat 25-krotność minimalnego wynagrodzenia? Z matematyki 😎
💰 Minimalne wynagrodzenie w 2026 roku: 4806 zł brutto.
💰 Wymagany kapitał: 25 × 4806 zł = 120 150 zł.
💰 Miesięczna składka emerytalna (pracownik + pracodawca): 4806 zł × 19,52% = 938,13 zł.
💰 Liczba miesięcy potrzebnych do zgromadzenia kapitału: 120 150 zł ÷ 938,13 zł = 128,09 miesiąca.
💰 W przeliczeniu na lata: 128,09 ÷ 12 = 10,67 roku.
Czyli około 10 lat i 8 miesięcy opłacania składek emerytalnych od minimalnego wynagrodzenia.
Oczywiście to uproszczone wyliczenie, bez uwzględniania waloryzacji składek.
I właśnie dlatego wybraliśmy takie rozwiązanie. 😎
Jeżeli ktoś dziś śmieje się z tezy, że robotyzacja i sprawna automatyzacja wpłyną na zapotrzebowanie na ludzką siłę roboczą, zwłaszcza tę niewykwalifikowaną, to albo żyje w innej rzeczywistości, albo jest kompletnym ignorantem.
To już się dzieje. Amazon ma ponad milion robotów pracujących w centrach logistycznych, a automatyzacja obejmuje już większość jego procesów magazynowych. W przemyśle tylko w 2024 roku zainstalowano na świecie ponad 540 tys. nowych robotów przemysłowych.
Krajami z największą liczbą robotów z łącznej puli 4,66 mln są: – Chiny – 43,5%, – Japonia 9,7%, – Stany Zjednoczone 8,4%, – Korea Południowa 8,4%, – Niemcy (dopiero 5 miejsce) 6,0%.
To samo dzieje się w pracy biurowej. AI przejmuje obsługę klienta, analizę dokumentów, prostą księgowość, tłumaczenia, tworzenie kodu czy część pracy administracyjnej. Klarna (szwedzka firma finansowa) informowała już, że jej asystent AI wykonywał pracę odpowiadającą około 700 pełnoetatowym pracownikom obsługi klienta.
Nawet World Economic Forum szacuje, że do 2030 roku zmiany technologiczne i gospodarcze doprowadzą do likwidacji lub wyparcia około 92 mln obecnych miejsc pracy. Jednocześnie mają powstać nowe stanowiska, więc bilans może być nieco łagodniejszy Jednak to nie zmienia podstawowego faktu, że miliony konkretnych ludzi zostaną zastąpione przez maszyny i oprogramowanie.
W jakim miejscu jesteśmy niech pokaże jeszcze przykład inwestycji w linie produkcyjne robotów i to humanoidalnych, które w połączeniu z AI staną się kluczowym czynnikiem zachodzącej zmiany.
Sama Tesla buduje w Fremont w Kalifornii pierwszą dużą linię produkcyjną Optimusa, projektowaną na zdolność do 1 mln robotów rocznie! Produkcja ma ruszyć jeszcze w tym roku. Równolegle w Giga Texas w Austin planowana jest osobna fabryka Optimusa o docelowej zdolności aż 10 mln robotów rocznie(!).
Jeżeli ktoś dziś śmieje się z tezy, że robotyzacja i sprawna automatyzacja wpłyną na zapotrzebowanie na ludzką siłę roboczą, zwłaszcza tę niewykwalifikowaną, to albo żyje w innej rzeczywistości, albo jest kompletnym ignorantem.
Chiński AgiBot podał w czerwcu, że z linii zjechał już 15-tysięczny robot. Przejście od 5 tys. do 10 tys. wyprodukowanych sztuk zajęło tylko około trzech miesięcy.
Unitree też już produkuje humanoidy seryjnie i osiągnęło 1,7 mld juanów przychodów w 2025 roku i jest już rentowne. Można tak długo wymieniać.
Pytanie nie brzmi więc, czy automatyzacja będzie likwidować miejsca pracy, bo już to robi. Pytanie brzmi jak szybko, w których zawodach i czy gospodarka będzie potrafiła równie szybko tworzyć nowe zajęcia dla ludzi wypieranych z dotychczasowych.
Naszym podstawowym zadaniem będzie zatem przekwalifikowanie znacznej części społeczeństwa.
Cały sens ekonomiczny automatyzacji polega na ograniczeniu jednostkowego nakładu pracy. Dlatego ściąganie taniej siły roboczej opóźnia proces robotyzacji i automatyzacji i zwiększa nasz dystans do liderów tego procesu.
UE jest w ogonie zachodzących przemian, a istotną barierą będzie koszt energii i jej niedobory. Bez taniej i dostępnej energii ominie nas szansa na wykorzystanie Rewolucji Przemysłowej 4.0 do ekonomicznego i cywilizacyjnego skoku. Zamiast tego będzie pełzanie z bagażem milionów sfrustrowanych imigrantów powoli, ale systematycznie tracących pracę i środki do życia.
Automatyzacja zlikwiduje wiele obecnych miejsc pracy i zastąpi ludzi w konkretnych zadaniach. Nie musi to oznaczać drastycznego i trwałego spadku zatrudnienia, bo pojawią się nowe możliwości. Jakie, to się dopiero okaże. Na pewno jednak nie wolno dziś ściągać niewykwalifikowanych imigrantów, którzy po prostu stracą pracę i środki do życia, a my spowolnimy robotyzację gospodarki i będziemy poddani napięciom społecznym.
w Rzeszowie przed siedzibą ZUS odbyła się pikietą ponad 150 pracowników (cały zakład to prawie 400 osób) firmy FIBRiS producenta płyt drewnopochodnych z Przemyśla. ZUS zablokował konta firmy i zając miał bezprawnie (firma jest w procesie restrukturyzacyjnym) środki na koncie, które pozwalały na bierząco funkcjonowanie zakładu i dawały szansę na stopniowe wychodzenie z zadłużenia zakładu i spłatę ratalną zaległych zobowiązań.
Wczoraj w Rzeszowie przed siedzibą @zus_pl odbyła się pikietą ponad 150 pracowników (cały zakład to prawie 400 osób) firmy FIBRiS producenta płyt drewnopochodnych z Przemyśla. ZUS zablokował konta firmy i zając miał bezprawnie (firma jest w procesie restrukturyzacyjnym) środki na… pic.twitter.com/u9PF2k47hA
Firma Fibris to jeden z największych pracodawców w Przemyślu. Pracują tu w dużej mierze osoby w górnej granicy wieku średniego i osoby w wieku przedemerytalnym dla których upadek tego zakładu oznacza dramat życiowy i poszukiwanie pracy w regionie o wysokim współczynniku bezrobocia. Według danych z początku roku stopa bezrobocia w powiecie przemyskim wynosi 17,2%.
Po raz kolejny przedsiębiorcy dostają pstryczka w nos od kolejnej władzy. A to właśnie w tym zakładzie w kampanii wyborczej 2023 roku był premier Donald Tusk i opowiadał o problemach tego zakładu ale o tym i o działaniach Konfederacja w obronie miejsc pracy w kolejnym wpisie.
To już jest naprawdę krach na polskim rynku pracy. Z roku na rok coraz gorzej od krótkotrwałego odbicia pod koniec pandemii. Co roku liczba ofert pracy spada o kilkadziesiąt procent i dna nie widać. W stosunku do marca zeszłego roku liczba ofert pracy spadła aż o 45%.
Rynek pracy coraz gorszy, a rząd wydaje kolejne pozwolenia na pracę dla imigrantów z Afryki i Azji oraz ułatwia pobyt milionowi Ukraińców. Uśmiechacie się?
Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych opublikowało dane za kwiecień. Wskaźnik Rynku Pracy spadł drugi miesiąc z rzędu. Stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła w marcu 6,1% – o 0,8 punktu procentowego więcej niż rok wcześniej. To nie jest małe wahanie statystyczne. To trend.
➡️ Liczba internetowych ofert pracy spada nieprzerwanie od kwietnia 2025 roku ➡️ Tendencja spadkowa utrzymuje się w trzech z czterech szerokich grup zawodowych ➡️ Nastroje menedżerów przemysłowych: więcej firm ocenia swoją sytuację jako gorszą niż lepszą ➡️ Plany zatrudnieniowe przedsiębiorstw: ujemne saldo – więcej firm ogranicza zatrudnienie niż zwiększa
Liczba ofert pracy w Polsce w ciągu jednego roku spadła niemal o połowę!
To już jest naprawdę krach na polskim rynku pracy. Z roku na rok coraz gorzej od krótkotrwałego odbicia pod koniec pandemii. Co roku liczba ofert pracy spada o kilkadziesiąt procent i dna nie widać. W… pic.twitter.com/3O0DqYwguD
Rząd może próbować tłumaczyć część danych zmianami systemowymi – Centralną Bazę Ofert Pracy zastąpił system ePraca, co zniekształca porównania rok do roku. Ale internetowe ogłoszenia o pracę są niezależne od urzędowych rejestrów – i tam też spada. Tego nie da się zrzucić na zmianę oprogramowania.
Jedyna grupa zawodowa z delikatną tendencją wzrostową to zawody wymagające wykształcenia ścisłego. Reszta rynku hamuje. Najsilniej kurczy się popyt na pracę fizyczną – czyli ten segment, w którym pracuje najwięcej imigrantów.
Przypomnijmy kontekst: składki ZUS w 2027 roku przekroczą 2000 złotych miesięcznie. Nowe regulacje mnożą koszty stałe firm. Prawo zmienia się w tempie 405 nowych przepisów rocznie przy 47 uchylonych. Za progiem czeka system ETS2, który zwiększy koszty prowadzenia działalności gospodarczej.
Rynek pracy nie słabnie bez powodu. Rząd Tuska nie ma na to żadnej odpowiedzi poza kolejnymi regulacjami i daninami, które tylko pogarszają sytuację.
Polowanie na etaty za 3..2…1… Prezydent, ku uciesze Lewicy podpisał ustawę o PIP!
Państwo właśnie wchodzi na rynek pracy z buta!
Wyobraźmy sobie studenta do 26 roku życia na umowie zlecenia. Dzisiaj nie płaci ZUS i to często jedyny sposób, żeby zdobyć pierwsze doświadczenie i zarobić sensowne pieniądze. Po zmianach wystarczy decyzja PIP, że taka współpraca ma cechy etatu i nagle pojawiają się pełne składki ZUS
Koszt rośnie, student dostaje mniej na rękę albo traci pracę, a pracodawca rezygnuje z takiej formy współpracy.
Inspektor PIP dostaje realną władzę, żeby jednym podpisem uznać, że Twoje B2B albo zlecenie to „etat”, nawet jeśli obie strony tego nie chcą! I co najważniejsze taka decyzja działa praktycznie od razu. Najpierw wykonujesz, potem ewentualnie walczysz w sądzie, często przez rok albo dłużej.
To jest odwrócenie podstawowej logiki państwa prawa
Nie sąd rozstrzyga spór, tylko urzędnik. A Ty masz się bronić już po fakcie.
Wyobraźmy sobie prostą sytuację. Programista na B2B, dwa kontrakty, wyższe netto, elastyczność. Klient zadowolony, on zadowolony. Wchodzi PIP i mówi to jednak etat. Nagle pojawia się ZUS, zaległe składki( inspektor może skierować sprawę do sądu o składki “w tył”), zmiana modelu współpracy. Wszystko decyzją administracyjną.
Problem w tym, że granica między B2B a etatem jest w praktyce nieostra.
A skoro jest nieostra, to przy tak ogromnych uprawnieniach urzędnika oznacza jedno totalną niepewność. Dzisiaj działasz legalnie, jutro ktoś uzna, że jednak nie. Dodatkowo, inspektorzy często się mylą. Niektóre media podawały, że inspektorzy przegrywają nawet 2/3 spraw sądowych o ustalenie stosunku pracy. Napisałem już interpelację do MRPiPS o dokładne informacje. Jeśli te dane się potwierdzą, to będziemy mieli istny Armageddon.
Do tego dochodzi odwrócony ciężar dowodu.
To nie państwo musi udowodnić, że coś jest nie tak. To przedsiębiorca musi latami udowadniać, że urzędnik się pomylił.
I teraz najważniejsze: pieniądze
Rząd wprost przyznaje, że chodzi o zwiększenie wpływów z podatków i składek. Podwójne mandaty, więcej kontroli, więcej „etatów”, więcej ZUSu. Do tego rozbudowa aparatu setki nowych urzędników, analitycy, łączenie danych PIP, ZUS i KAS.
To nie jest przypadek. To jest system.
W ramach tej zmiany powstanie około 360 nowych etatów w PIP w latach 2026–2027, w tym około 100 nowych inspektorów oraz dziesiątki osób dedykowanych do wydawania decyzji o stosunku pracy i analizowania danych
To jasno pokazuje skalę planowanych działań.
I żeby była jasność to nie jest wina samych inspektorów PIP
To są normalni ludzie wykonujący swoją pracę. Ale jeśli resort zacznie ich rozliczać z liczby decyzji i „efektów”, to presja zrobi swoje. I wtedy bardzo łatwo przejść od kontroli do polowania na czarownice.
A na końcu ucierpi wizerunek całej służby.
Najbardziej dostaną mali!
Mikrofirmy, samozatrudnieni, lokalne biznesy. Duże korporacje mają prawników i sobie poradzą. Mały przedsiębiorca zostaje sam z decyzją i ryzykiem.
Zamiast „porządkować rynek” możemy zobaczyć dokładnie odwrotny scenariusz mniej legalnych form współpracy, więcej kontraktów wyprowadzanych za granicę, więcej automatyzacji i niestety więcej szarej strefy.
To jest ogromne obciążenie dla gospodarki i demolka elastyczności rynku pracy
I teraz kluczowa sprawa ta ustawa to tzw. kamień milowy KPO A71G A72G.
Czyli coś, co miało być elementem odbudowy gospodarki po kryzysach.
Tylko że KPO miało zwiększać konkurencyjność, ułatwiać prowadzenie działalności i wspierać rozwój. A tutaj mamy dokładnie odwrotny efekt więcej kontroli, większe koszty, większe ryzyko i wypinanie elastyczności zatrudnienia, która była jednym z fundamentów polskiego rynku pracy.
KPO miało odbudowywać gospodarkę, a nie ją rujnować!
To nie jest reforma dla pracowników. To jest projekt fiskalny.I rachunek za to zapłaci cała gospodarka.
1. Czwartek. Sejm przyjmuje ustawę o PIP. 2. Piątek: Posłowie Koalicji zorientowali się, że większość sportowców jest na B2B a ustawa o PIP zmiecie z planszy ich kontrakty. 3. Koalicja składa poprawkę do ustawy o sporcie, która omija ustawę o PIP, którą dzień wcześniej sami poparli, XD. 4. Biuro legislacyjne Sejmu stwierdza, że to nielegalne. 5. Kurtyna. Przykład sportowców chyba najlepiej pokazuje coście narobili..
Robuś harata w gałę. Robuś harata tak dobrze, że zarabia 12 milionów rocznie. Gdzie Robuś zapłaci od tych 12 baniek podatek? To zależy 😎
Czyli kilka słów o następstwach nowelizacji ustawy o PIP, podpisanej wczoraj przez prezydenta Nawrockiego.
1. Czwartek. Sejm przyjmuje ustawę o PIP. 2 . Piątek: Posłowie Koalicji zorientowali się, że większość sportowców jest na B2B a ustawa o PIP zmiecie z planszy ich kontrakty. 3. Koalicja składa poprawkę do ustawy o sporcie, która omija ustawę o PIP, którą dzień wcześniej sami… pic.twitter.com/9xjHTS6Su5
WAŻNE : ⭐ W przypadku informatyka na B2B trzeba uważać na uproszczenia,różnica względem etatu nie jest jedną stałą liczbą. Przy dochodzie ok. 20 tys. zł miesięcznie może to być od ok. 1,5 tys. zł do nawet ponad 5 tys. zł „na rękę” więcej, w zależności od sposobu porównania (brutto vs koszt pracodawcy), formy opodatkowania i ewentualnych ulg. Najuczciwiej patrzeć na koszt firmy – wtedy różnica jest wyraźnie większa i to właśnie ona tłumaczy, dlaczego tak wielu specjalistów wybiera B2B. Nasz wcześniejszy przykład dawał niższą różnicę, bo był liczony w wariancie „konserwatywnym” bez ulg typu mały ZUS, bez dodatkowej optymalizacji kosztowej i przy założeniu standardowych składek, czyli bliżej dolnej granicy, a nie typowej praktyki rynkowej.
⭐ Z B2B korzysta dziś bardzo szeroka grupa zawodów, nie tylko IT. To m.in. informatycy, lekarze i ratownicy, prawnicy, księgowi i doradcy, konsultanci i menedżerowie, marketing i sprzedaż, branża kreatywna, budowlańcy i fachowcy techniczni, kierowcy oraz trenerzy i szkoleniowcy. Wspólny mianownik jest prosty, praca specjalistyczna często projektowa albo dla wielu podmiotów, gdzie B2B daje większą elastyczność i wyższe netto. I właśnie to zaorano.
Uśmiechnijcie się brygada! ❤️
Robuś harata w gałę. Robuś harata tak dobrze, że zarabia 12 milionów rocznie. Gdzie Robuś zapłaci od tych 12 baniek podatek? To zależy😎 Czyli kilka słów o następstwach nowelizacji ustawy o PIP, podpisanej wczoraj przez prezydenta Nawrockiego.
Rząd przedstawił ustawę o zmianach w Kodeksie Pracy dotyczących mobbingu i dyskryminacji. W skrócie: przepisy mają mocniej chronić pracowników, wprowadzając nowe definicje, wyższe odszkodowania i dodatkowe obowiązki dla pracodawców.
Jesteśmy oczywiście zdecydowanie przeciwko mobbingowi, dyskryminacji i wszelkim patologiom w miejscu pracy.
Każdy pracownik ma prawo do godności i bezpieczeństwa.
Ale to nie znaczy, że każda propozycja walki z tymi zjawiskami jest dobra.
Ten projekt niestety niesie ze sobą poważne ryzyka.
Zagrożenia i konsekwencje: 👉 Rozmycie definicji mobbingu Granica między normalnym zarządzaniem a „nękaniem” staje się nieostra. Zwykła rozmowa o wynikach może skończyć się sporem.
👉 Więcej sporów sądowych Szersze definicje + wyższe odszkodowania = większa liczba pozwów i konfliktów.
👉 Ryzyko nadużyć Ochrona nawet przy nieudowodnionych zarzutach (jeśli „w dobrej wierze”) może być wykorzystywana jako narzędzie nacisku.
👉 Obciążenie dla firm, zwłaszcza małych Nowe obowiązki, procedury, szkolenia, dokumentacja i kolejna warstwa regulacji zamiast upraszczania prawa.
👉 Przerzucenie odpowiedzialności na pracodawcę W praktyce to pracodawca będzie musiał udowadniać, że zrobił wszystko właściwie.
👉 Paraliż decyzyjny w zarządzaniu Menedżerowie mogą bać się egzekwować obowiązki, żeby nie narazić się na zarzuty.
👉 Papierologia zamiast realnych zmian Ryzyko tworzenia procedur „na papierze”, które nie poprawią realnie relacji w pracy.
Rząd przedstawił ustawę o zmianach w Kodeksie Pracy dotyczących mobbingu i dyskryminacji. W skrócie: przepisy mają mocniej chronić pracowników, wprowadzając nowe definicje, wyższe odszkodowania i dodatkowe obowiązki dla pracodawców.
Marcin Ostaszewski – działacz Konfederacji w Radzyniu Podlaskim, wiceprezes Fundacji Dobry Rząd
Jak podaję GUS, w lutym 2026 stopa bezrobocia wzrosła do 6,1%. Co jednak znacznie bardziej niepokojące, rok temu liczba ofert pracy zgłoszonych do Urzędów, była o ponad 40 PROCENT wyższa.
To już bardzo wyraźna zmiana trendu!
BEZROBOCIE w Polsce ROŚNIE a ofert pracy UBYWA. 🚨
Jak podaję GUS, w lutym 2026 stopa bezrobocia wzrosła do 6,1%. Co jednak znacznie bardziej niepokojące, rok temu liczba ofert pracy zgłoszonych do Urzędów, była o ponad 40 PROCENT wyższa.
Bo choć bezrobocie na poziomie 6.1% nie jest jeszcze tragicznym wynikiem, to jednocześnie dzieje się coś bardzo poważnego – firmy przestają szukać ludzi i zaczynają szukać oszczędności.
Oczywiście, dane z urzędów pracy nie są pełnym obrazem rynku. Nie obejmują całego sektora prywatnego, nie pokazują wszystkich procesów rekrutacyjnych. Z pewnością jednak, w ograniczonym stopniu pokazują kierunek zmian.
➡️ W Jastrzębskiej Spółce Węglowej działają 82 organizacje związkowe. ➡️ Wskaźnik uzwiązkowienia wynosi 182 proc. ➡️ W spółce funkcjonuje aż 112 etatowych działaczy związkowych.
Produkująca strategiczny węgiel koksowy JSW nie powinna mieć problemów finansowych, zwłaszcza w obecnej sytuacji geopolitycznej. Jednak nawis polityczno-związkowy uczyniłby nieopłacalną nawet odkrywkową kopalnię złota, gdyby taka istniała.
➡️W JSW działają 82 organizacje związkowe. ➡️Wskaźnik uzwiązkowienia wynosi 182 proc. ➡️W spółce funkcjonuje aż 112 etatowych działaczy związkowych.
Produkująca strategiczny węgiel koksowy JSW nie powinna mieć problemów finansowych, zwłaszcza w obecnej sytuacji geopolitycznej.… pic.twitter.com/C2zb9PUEaa
Problemy, które dotykają polskie górnictwo, to splot różnego rodzaju patologii, gdzie zarówno politycy, jak i część liderów związkowych urządzili sobie system dystrybucji stanowisk, przywilejów i pieniędzy z państwowych spółek. Koszty ponosi spółka, gospodarka i zwykli pracownicy kopalń. W efekcie nawet bez polityki klimatycznej UE doprowadza się polskie górnictwo do zapaści.
Jak się okazuje z raportu przesłanego rządowi, “od 2018 r., pomimo likwidacji dwóch zakładów wydobywczych, poziom zatrudnienia wzrósł do 2023 r. o 6 tys. osób, głównie za sprawą działań związków zawodowych, których działacze zatrudniali zarówno swoje rodziny, jak i działaczy politycznych PiS oraz ich rodziny”. Jeśli to prawda, to takie patologie trzeba wypalić gorącym żelazem.
Oby ten raport nie stał się dla obecnego rządu, niechętnego przecież polskiemu górnictwu, pretekstem do sprzedaży JSW np. Niemcom, a mówimy o okresie, kiedy węgiel koksowy jest na rynku mocno poszukiwany, a perspektywy dla producentów coraz lepsze.
Jakub Kalus – lider Konfederacji w okręgu gliwicko-zabrzańskim
Na rynku pracy od ponad trzech miesięcy wyraźnie spada liczba ofert zatrudnienia we wszystkich grupach zawodowych
Najmocniej dotyka to pracowników fizycznych (trend spadkowy utrzymuje się od wielu miesięcy) oraz specjalistów z branż technicznych i inżynieryjnych. W styczniu redukcja ogłoszeń objęła wszystkie województwa.
Stopa bezrobocia rejestrowanego (po wyłączeniu prac sezonowych) w grudniu wyniosła 5,7%. Jednocześnie – według raportu Randstad – średni czas poszukiwania nowej pracy w 2025 r. wydłużył się do 4,5 miesiąca, czyli o około 1,5 miesiąca dłużej niż rok wcześniej
Dane są alarmujące. Mniej ofert, dłuższe szukanie pracy, kolejne informacje o zwolnieniach w większych firmach.
Coraz więcej osób zaczyna odczuwać niepewność, która uderza bezpośrednio w domowe budżety. Gdy gospodarka traci dynamikę, a konkurencyjność spada przez rosnące koszty i regulacje, skutki ponoszą zwykli pracownicy.
To moment, w którym potrzebne są realne działania wspierające przedsiębiorczość i rynek pracy – bo bez silnej gospodarki trudno mówić o stabilności zatrudnienia.
Jakub Kalus: Na rynku pracy od ponad trzech miesięcy wyraźnie spada liczba ofert zatrudnienia we wszystkich grupach zawodowych. Najmocniej dotyka to pracowników fizycznych (trend spadkowy utrzymuje się od wielu miesięcy) oraz specjalistów z branż technicznych i inżynieryjnych. W styczniu redukcja ogłoszeń objęła wszystkie województwa.
Stopa bezrobocia rejestrowanego (po wyłączeniu prac sezonowych) w grudniu wyniosła 5,7%. Jednocześnie – według raportu Randstad – średni czas poszukiwania nowej pracy w 2025 r. wydłużył się do 4,5 miesiąca, czyli o około 1,5 miesiąca dłużej niż rok wcześniej
Dane są alarmujące. Mniej ofert, dłuższe szukanie pracy, kolejne informacje o zwolnieniach w większych firmach.
Coraz więcej osób zaczyna odczuwać niepewność, która uderza bezpośrednio w domowe budżety. Gdy gospodarka traci dynamikę, a konkurencyjność spada przez rosnące koszty i regulacje, skutki ponoszą zwykli pracownicy.
To moment, w którym potrzebne są realne działania wspierające przedsiębiorczość i rynek pracy – bo bez silnej gospodarki trudno mówić o stabilności zatrudnienia.
Rząd dla unijnych pieniędzy znowu chce dokonać zamachu na naszą wolność, tym razem na rynku pracy?
Konfederacja jasno wyraża swój sprzeciw wobec ustawy, która daje biurokratycznej Państwowej Inspekcji Pracy możliwość urzędowej zamiany umów cywilnoprawnych, umów B2B na umowy o pracę. Wbrew zdaniu pracodawcy i pracobiorcy.
Rząd dla unijnych pieniędzy znowu chce dokonać zamachu na naszą wolność, tym razem na rynku pracy?
Dziś Konfederacja jasno wyraża swój sprzeciw wobec ustawy, która daje biurokratycznej Państwowej Inspekcji Pracy możliwość urzędowej zamiany umów cywilnoprawnych, umów B2B na umowy… pic.twitter.com/EklaUFfbT0
Wszystko to dlatego, że w zamian za KPO rząd Mateusza Morawieckiego zgodził się na realizację antyobywatelskich kamieni milowych. Wśród nich znajdziemy właśnie kamienie dotyczące reformy PIP.
To eliminacja innych form zatrudnienia niż prawnie obwarowana umowa o pracę. Pozostawmy ludziom wybór. Wielu z nich pracuje dziś na umowie B2B, wielu pracuje na umowie zlecenie. Zostawmy tę możliwość obywatelom!
To wprowadzanie państwowej kontroli nad umowami między wolnymi obywatelami, a wszystko to pod dyktando skrajnie lewicowej unijnej agendy. Dość tego szaleństwa, nie pozwolimy na skandaliczną i szkodliwą reformę PIP. Państwowa Inspekcja Pracy powinna być zlikwidowana, bo pochłania pieniądze obywateli, a nie stać się polityczną policją na rynku pracy.
Trwają prace nad reformą Państwowej Inspekcji Pracy. Kierunek zmian budzi obawy przedsiębiorców. Głos na konferencji prasowej w Sejmie zabrali posłowie Bartłomiej Pejo i Michał Wawer.
Poseł Bartłomiej Pejo ocenił, że reforma Państwowej Inspekcji Pracy to zamach na konstytucyjną wolność pracowników i pracodawców. Wyjaśnił, że chodzi o nowe kompetencje PIP, która będzie mogła decyzją urzędniczą przekształcać umowę cywilnoprawną czy kontrakt B2B na umowę o pracę.
Nowe uprawnienia to realizacja jednego z kamieni milowych KPO, na które zgodził się rząd Mateusza Morawieckiego.
Poseł Pejo podkreślił, że ogromna liczba przedsiębiorców i pracodawców jest przeciwko tej reformie i zgłaszała się do Konfederacji z prośbą o interwencję. „Nie ma zgody Konfederacji na atak na swobody pracowników i pracodawców! Nie ma zgody, by ingerować w decyzje obywateli, decyzje Polaków, decyzje, które często są korzystne dla pracowników!” – mówił Pejo.
Wiceprzewodniczący klubu poselskiego Konfederacji Michał Wawer ocenił, że „fastfoodowa legislacja uderza ponownie”. Zauważył, że Donald Tusk przywraca złe standardy rządzenia z czasów PiS, kiedy prowadzono błyskawiczne procesy legislacyjne wyłączające możliwość merytorycznej dyskusji nad ustawami. W przypadku reformy PIP pierwsze czytanie odbyło się w środę, drugie czytanie w czwartek, trzecie czytanie i głosowanie ma odbyć się w piątek, „w międzyczasie formalne głosowania, żeby coś takiego było w ogóle legalne, żeby wbrew woli opozycji koalicja rządowa mogła poskracać wszystkie terminy, które sami wprowadzali do regulaminu Sejmu […] pokątnie na szybko zwoływane komisje, żeby jakiekolwiek pozory praworządności, legalności temu procesowi nadać” – mówił Wawer, zwracając uwagę, że sytuacja dotyczy dużego projektu, który będzie oddziaływać na setki tysięcy lub nawet miliony Polaków.
Poseł Michał Wawer zwrócił uwagę, że projekt ma zlecić również zatrudnienie 300 nowych pracowników PIP, którzy otrzymają dyktatorską władzę przekształcania umów istniejących w polskich przedsiębiorstwach nawet wtedy, gdy przeciwni zmianom będą i pracodawca i pracownik. Wawer wyjaśnił, że od umowy o pracę można ściągać o wiele wyższe podatki i składki, niż na umowach innych rodzajów. „Nie ma tutaj żadnego wielkiego namysłu. Nie ma tutaj, jak wskazują przedstawiciele lewicy, że to jest w obronie pracowników, że to jest w interesie polskiej gospodarki, nic z tych rzeczy, po prostu czysty, brutalny interes budżetowy, czyste sięgnięcie do kieszeni Polaków, żeby jeszcze więcej pieniędzy do ZUS-u, jeszcze więcej pieniędzy do budżetu mogli bezkarnie ściągać” – mówił Wawer.
„I właśnie bezkarnie, bo bez nawet zgody sądu” – podkreślił poseł, zwracając uwagę, że reforma złamie standardy demokratycznego państwa prawa, w którym odgórne naruszenia swobód obywatelskich mogą odbywać się wyłącznie po wydaniu zgody przez sąd.
Konfederacja uważa projekt reformy za fatalny. Domaga się odrzucenia go, a od rządu asertywnej obrony polskiej interesów wobec organów Unii Europejskiej.
Brzmi jak żart? Niestety to realny kierunek projektowanej ustawy z druku 2250 który właśnie trafił do Sejmu. Reforma zakłada, że Państwowa Inspekcja Pracy dostanie zupełnie nowe uprawnienie: możliwość wydania decyzji administracyjnej, która uzna, że między stronami istnieje stosunek pracy, nawet jeśli obie strony zawarły dobrowolnie umowę cywilnoprawną lub współpracę B2B i jej chcą!
Co więcej, taka decyzja będzie natychmiast wykonalna, czyli od razu wywoła skutki w ZUS, podatkach i organizacji pracy, zanim sąd oceni jej zasadność. Dopiero później, czasem po wielu miesiącach będzie można dowieść swoich racji przed sądem.
W praktyce oznacza to, że każdy model współpracy, nawet świadomie wybrany, może zostać zmieniony na etat wbrew woli stron. Wyobraźmy sobie kilka sytuacji: freelancer IT pracujący projektowo dla kilku klientów – PIP uznaje, że istnieją elementy podporządkowania; grafik lub copywriter, który ma własną działalność, ale regularnie wykonuje zlecenia dla jednego podmiotu – decyzja o stosunku pracy; pracownik branży eventowej, funkcjonującej projektowo – urząd uznaje, że regularność działań wskazuje na etat. W każdym z tych przypadków najpierw działa administracja, a dopiero po czasie sąd.
Projekt ustawy wyraźnie pokazuje, że rząd przygotowuje się do szeroko zakrojonych działań kontrolnych. Ocena Skutków Regulacji przewiduje około 360 nowych etatów w PIP, w tym: • 100 nowych inspektorów kontroli, • 40 stanowisk do wydawania decyzji i obsługi odwołań, • 80 osób do obsługi interpretacji indywidualnych, • 20 analityków IT typujących firmy do kontroli na podstawie danych z ZUS i KAS, • a także nowe komórki prawne i administracyjne.
Już dziś PIP wykonuje prawie 62 tys. kontroli rocznie. Po takiej rozbudowie aparatu i wprowadzeniu narzędzia „przekształcania umów” można oczekiwać intensywnego zwiększenia liczby kontroli, zwłaszcza w sektorze MŚP i wśród samozatrudnionych.
Najważniejsze pytanie brzmi jednak: skąd w ogóle wzięła się potrzeba wprowadzenia tak radykalnej zmiany?
Odpowiedź jest prosta – z Krajowego Planu Odbudowy (KPO).
Rząd, aby uzyskać środki z tej pożyczki i grantów, zgodził się na realizację tzw. kamienia milowego A71G/A72G, którego jednym z elementów jest rozbudowa PIP oraz „zwiększenie efektywności nadzoru nad rynkiem pracy”. Uzgodnienia te zostały zaakceptowane zarówno przez polski rząd, jak i przez Unię Europejską.
Problem polega na tym, że KPO – zgodnie z nazwą – miał być planem odbudowy gospodarki po pandemii, wzmacniającym konkurencyjność i elastyczność rynku.
Tymczasem ten konkretny kamień milowy robi coś dokładnie odwrotnego: zwiększa ryzyko regulacyjne, podnosi koszty pracy, usztywnia model zatrudnienia i daje państwu narzędzia, które mogą destabilizować działalność tysięcy firm.
Krótko mówiąc: rząd zgodził się na warunek, który jest wewnętrznie sprzeczny z samym KPO, bo zamiast wspierać odbudowę gospodarki, może ją osłabić poprzez większą ingerencję administracyjną, masowe kontrole i narzucanie jednego modelu zatrudnienia wszystkim sektorom rynku.
Rząd zapewne będzie przedstawiał tę reformę jako działanie na rzecz „ochrony praw pracowników” i walki z nadużyciami, ale sam dokument OSR pokazuje coś zupełnie innego. Wprost wskazano tam, że celem zmian jest ograniczenie unikania oskładkowania, zwiększenie wpływów do ZUS i budżetu państwa oraz podniesienie skuteczności egzekwowania obciążeń publicznoprawnych. Jednocześnie zaplanowano podwojenie wpływów z mandatów nakładanych przez PIP w kolejnych latach. To oznacza, że pod retoryką „wzmocnienia ochrony pracowników” kryje się przede wszystkim projekt fiskalno-kontrolny, podporządkowany realizacji kamienia milowego KPO.
Dane GUS są bezlitosne – W 2025 roku przybyło ponad 100 tysięcy, stopa bezrobocia wzrosła do 5,7%. Szczególnie niepokojąca jest sytuacja po stronie popytu na pracę, bo liczba ofert pracy jest najniższa od 13 lat!
W grudniu pracodawcy zgłosili do urzędów pracy jedynie 20,8 tys. nowych ofert. Oznacza to wyraźne pogorszenie perspektyw dla osób tracących zatrudnienie…
Rząd Tuska skrupulatnie wdraża unijne szaleństwo klimatyczne, a do tego zadłuża Polskę w rekordowym tempie. Strategiczne inwestycje są opóźniane, a wielomiliardowe przetargi ustawiane pod zagraniczne firmy. Taka polityka skończy się bezrobociem jak za “pierwszego Tuska”, kiedy było ono dwucyfrowe.
Patrzę na najnowsze dane z rynku pracy i jestem przerażony skalą destrukcji. Prawie 100 tysięcy osób zgłoszonych do zwolnień grupowych w minionym roku – to najgorszy wynik od kryzysu w 2008 roku. Poczta Polska, PKP Cargo, fabryki mebli, centra usług… lista firm tnących etaty wydłuża się z każdym dniem. To nie jest przypadek.
Rekordowa fala zwolnień grupowych Patrzę na najnowsze dane z rynku pracy i jestem przerażony skalą destrukcji. Prawie 100 tysięcy osób zgłoszonych do zwolnień grupowych w minionym roku – to najgorszy wynik od kryzysu w 2008 roku. Poczta Polska, PKP Cargo, fabryki mebli, centra… pic.twitter.com/K8nK1G8t3Q
To efekt polityki rządu Donalda Tuska, który zamiast ułatwiać prowadzenie biznesu, dusi go kosztami energii, podatkami i bezrefleksyjnym wdrażaniem unijnych dyrektyw. Polska gospodarka traci konkurencyjność na moich oczach.
Zamiast “uśmiechniętej Polski” mamy Polskę zwijającą się. Jako poseł [lub polityk] Ruchu Narodowego będę nieustannie punktował rządzących za ten gospodarczy sabotaż. Musimy skończyć z polityką, która wypycha firmy z rynku, a Polaków na bezrobocie. Czas na radykalne cięcia podatków i odrzucenie Zielonego Ładu, zanim będzie za późno.
Podczas ostatniego posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Wolnego Rynku jasno powiedziałem, że jestem przeciwny rozszerzaniu uprawnień Państwowej Inspekcji Pracy w formie proponowanej w rządowym projekcie ustawy.
Podczas ostatniego posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Wolnego Rynku jasno powiedziałem, że jestem przeciwny rozszerzaniu uprawnień Państwowej Inspekcji Pracy w formie proponowanej w rządowym projekcie ustawy. Propozycje zawarte w tym projekcie idą zdecydowanie za daleko i… pic.twitter.com/qDkshwvr2x
Propozycje zawarte w tym projekcie idą zdecydowanie za daleko i grożą dalszym paraliżowaniem polskich firm. Zanim zmienimy kompetencje PIP, musimy poznać fakty i dane na temat jej dotychczasowej działalności.
Dlatego skierowałem obszerną interwencję poselską do Głównego Inspektora Pracy, prosząc o pełne dane z lat 2000–2025 dotyczące jej funkcjonowania.
W wielu firmach i zakładach pracy w Polsce dochodzi do masowych zwolnień!
Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak: Podziękowania proszę kierować do Brukseli i do ich nadwiślańskich marionetek: – wdrażających w oczywisty sposób destrukcyjną politykę handlowo-przemysłowo-energetyczną – regularnie oszukujących społeczeństwo co do prognozowanych rezultatów – ukrywających i dezinformujących na temat zawieranych ustaleń – kłamiących na temat tworzonych planów i realizowanych oraz nierealizowanych działań – ukrywających rzeczywiste rezultaty – odsuwających od siebie odpowiedzialność – w wielu wypadkach tak głupich, że nawet nie rozumieją co robią
Podziękowania proszę kierować do Brukseli i do ich nadwiślańskich marionetek: – wdrażających w oczywisty sposób destrukcyjną politykę handlowo-przemysłowo-energetyczną – regularnie oszukujących społeczeństwo co do prognozowanych rezultatów – ukrywających i dezinformujących na… https://t.co/oZ3GsDf3tG
Skomentuj