Wiatraki pracują aktualnie na 1,8% swoich mocy zainstalowanych. Fotowoltaika na 6%. Tak właśnie jest z niestabilnymi OZE, nie pracują, gdy są najbardziej potrzebne.
Absurdem w konstrukcji systemu energetycznego Polski jest to, że stabilne elektrownie węglowe muszą pracować niestabilnie, aby stabilizować system destabilizowany przez niestabilne OZE.
— Marek Tucholski 🇵🇱 (@tucholski_marek) January 27, 2026
Zamiast pracować w optymalnym, ciągłym reżimie, są zmuszane do ciągłego ograniczania i…
Absurdem w konstrukcji systemu energetycznego Polski jest to, że stabilne elektrownie węglowe muszą pracować niestabilnie, aby stabilizować system destabilizowany przez niestabilne OZE.
Zamiast pracować w optymalnym, ciągłym reżimie, są zmuszane do ciągłego ograniczania i zwiększania produkcji, przez co następuje spadek sprawności bloków węglowych, zwiększa się zużycie węgla, dochodzi do szybszego zużycia instalacji i wzrostu kosztów systemowych.
Niestabilne OZE nie są nam do niczego potrzebne. W przypadku Polski to szkodliwy skutek politycznych decyzji, a nie zapotrzebowania systemu, gospodarki, ekonomii czy geopolityki.
Absurdem w konstrukcji systemu energetycznego Polski jest to, że stabilne elektrownie węglowe muszą pracować niestabilnie, aby stabilizować system destabilizowany przez niestabilne OZE.
— Marek Tucholski 🇵🇱 (@tucholski_marek) January 27, 2026
Zamiast pracować w optymalnym, ciągłym reżimie, są zmuszane do ciągłego ograniczania i…
We Francji polityk głębokiego mainstreamu, minister sprawiedliwości Gérald Darmanin, proponuje zatrzymanie legalnej imigracji na 2–3 lata, a następnie ustalania w referendum jej skali. Taka propozycja pokazuje dwie kwestie.
Po pierwsze, skala problemu migracyjnego stała się tak oczywista, że nawet establishmentowi politycy nie są już w stanie jej dłużej ignorować, zwłaszcza w warunkach stałej presji sił politycznych przeciwnych masowej imigracji. Jak widać, ta presja ma sens i przesuwa dyskurs publiczny w kierunku bliższym stanowisku środowisk narodowych i suwerenistycznych. Fakt, że takie pomysły padają z ust członka obecnego rządu, pokazuje skalę przesunięcia w dotychczasowej narracji.
Po drugie, tego typu postulaty ze strony francuskiego ministra to na pewno wstrząs dla brukselskiego establishmentu i eurokratycznego konsensusu, który od lat pozostaje daleki od jakichkolwiek ograniczeń imigracji. To rozwiązania, których nie spodziewano się po politykach głównego nurtu, lojalnych wobec dominującej w UE linii.
Na koniec warto zachować dystans. Najpewniej jest to propozycja taktyczna, obliczona na budowanie pozycji przed wyborami prezydenckimi w 2027 roku, a nie faktyczny zamiar wdrożenia w życie. Ale warto to odnotować także dlatego, że w Polsce, poza Konfederacją, politycy innych partii nawet nie wyobrażają sobie artykułować takich rozwiązań w debacie publicznej, nie mówiąc już o próbie ich wprowadzenia w życie.
We Francji polityk głębokiego mainstreamu, minister sprawiedliwości Gérald Darmanin, proponuje zatrzymanie legalnej imigracji na 2–3 lata, a następnie ustalania w referendum jej skali. Taka propozycja pokazuje dwie kwestie.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) January 27, 2026
Po pierwsze, skala problemu migracyjnego stała się tak…
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Europoseł Jaki boi się jak te Konfederacje dojdą do władzy, a PiS według niego to jedyna partia na prawicy, która jest “poważną opcją”. Europoseł nie boi się dalszych rządów Tuska, który będzie kontynuował to, co rozpoczął rząd Morawieckiego: sprzedawanie Polski w łapska Brukseli, realizację polityki klimatyzmu, masową imigrację do Polski i wyciąganie pieniędzy od obywateli w postaci najróżniejszych podatków, danin czy opłat. To jak widać nie jest dla niego problemem.
Myślę, że Patryk Jaki jest inteligentnym człowiekiem, który doskonale wie, że dlaczego jego formacja straciła zaufanie elektoratu. I wie również, że nie ma szans na jego odzyskanie, jeśli w pierwszej kolejności nie stanie w prawdzie, nie przyzna się do błędów i nie wyciągnie konsekwencji wobec tych, którzy za błędy odpowiadają.
Póki na czele PiS stoi Jarosław Kaczyński, coś takiego nigdy się nie zdarzy. Ta partia zmierza już na śmietnik historii. Prawicowi wyborcy mają alternatywę: wiarygodną i nieudawaną partię polskich interesów, którą jest Konfederacja.
Europoseł Jaki boi się jak te Konfederacje dojdą do władzy, a PiS według niego to jedyna partia na prawicy, która jest "poważną opcją". Europoseł nie boi się dalszych rządów Tuska, który będzie kontynuował to, co rozpoczął rząd Morawieckiego: sprzedawanie Polski w łapska… pic.twitter.com/dgFBlLc3cW
— Tomasz Grabarczyk (@grabarczyktomek) January 27, 2026
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Patrzę na najnowsze dane z rynku pracy i jestem przerażony skalą destrukcji. Prawie 100 tysięcy osób zgłoszonych do zwolnień grupowych w minionym roku – to najgorszy wynik od kryzysu w 2008 roku. Poczta Polska, PKP Cargo, fabryki mebli, centra usług… lista firm tnących etaty wydłuża się z każdym dniem. To nie jest przypadek.
Rekordowa fala zwolnień grupowych
— Maciej Piotrowski (@M_J_Piotrowski) January 27, 2026
Patrzę na najnowsze dane z rynku pracy i jestem przerażony skalą destrukcji. Prawie 100 tysięcy osób zgłoszonych do zwolnień grupowych w minionym roku – to najgorszy wynik od kryzysu w 2008 roku. Poczta Polska, PKP Cargo, fabryki mebli, centra… pic.twitter.com/K8nK1G8t3Q
To efekt polityki rządu Donalda Tuska, który zamiast ułatwiać prowadzenie biznesu, dusi go kosztami energii, podatkami i bezrefleksyjnym wdrażaniem unijnych dyrektyw. Polska gospodarka traci konkurencyjność na moich oczach.
Zamiast “uśmiechniętej Polski” mamy Polskę zwijającą się. Jako poseł [lub polityk] Ruchu Narodowego będę nieustannie punktował rządzących za ten gospodarczy sabotaż. Musimy skończyć z polityką, która wypycha firmy z rynku, a Polaków na bezrobocie. Czas na radykalne cięcia podatków i odrzucenie Zielonego Ładu, zanim będzie za późno.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Śmieciowe źródła energii nie generują praktycznie nic. Przez cały dzień wyprodukowały jedynie śladowe ilości energii. Nawet 20 wielkoskalowych magazynów energii i dwie elektrownie jądrowe o łącznej mocy 7 GW nie wystarczyłyby, aby zapewnić nam prąd bez obecnie pracujących elektrowni węglowych. W powyższym scenariuszu, nawet przy pełnych magazynach, blackout nastąpiłby po ok. 80 minutach.
Śmieciowe źródła energii nie generują praktycznie nic. Przez cały dzień wyprodukowały jedynie śladowe ilości energii.
— Marek Tucholski 🇵🇱 (@tucholski_marek) January 27, 2026
Nawet 20 wielkoskalowych magazynów energii i dwie elektrownie jądrowe o łącznej mocy 7 GW nie wystarczyłyby, aby zapewnić nam prąd bez obecnie pracujących… pic.twitter.com/4LLU4QroJP
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Poniżej krótkie sprawozdanie z najważniejszych wydarzeń styczniowej sesji Parlamentu Europejskiego w Strasburgu. Należne Wam, bo również ten Parlament, chcąc nie chcąc, finansujecie.
1️⃣ Pożyczka dla Ukrainy w wysokości 90 miliardów euro
W środę przepchnięto gigantyczną, bezzwrotną pożyczkę dla Kijowa. Z Polski tylko europosłowie Konfederacji mieli odwagę powiedzieć „stop” tej hucpie. Cała reszta – od PiS, przez KO, PSL, Polskę 2050 po Lewicę – ramię w ramię z unijnym establishmentem pompuje kasę w skorumpowany układ w Kijowie. Jak myślicie, ile z tego zostanie rozkradzione, zanim w ogóle dotrze na front?
2️⃣ Wniosek o odwołanie Komisji Europejskiej
Głosowanie nad dymisją Komisji kierowanej przez Ursulę von der Leyen zakończyło się utrzymaniem status quo (165 za,390 przeciw). Mimo forsowania przez Komisję wielu szkodliwych pomysłów, takich jak Zielony Ład, pakt migracyjny czy federalizacja Unii Europejskiej, większość parlamentarna zdecydowała się na dalsze wspieranie obecnego kursu Komisji.
3️⃣ Umowa z krajami Mercosur
Dzięki olbrzymiej mobilizacji różnych środowisk i wsparciu naszych sojuszników z grupy Europa Suwerennych Narodów udało się niewielką większością 10 głosów odesłać projekt umowy handlowej z krajami Mercosur do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej! To odpowiedź na postulaty rolników z całej Europy, którzy protestowali w Strasburgu przeciwko nieuczciwej konkurencji.
4️⃣ Reforma europejskiego prawa wyborczego
Unia Europejska dąży do ujednolicenia krajowych zasad w wyborach do Parlamentu Europejskiego oraz wzmocnienia roli europejskich partii politycznych. Jest to etap przygotowawczy do wprowadzenia list ponadnarodowych, co znacząco osłabi rolę państw narodowych w procesie demokratycznym. Zdecydowanie sprzeciwiamy się tym rozwiązaniom, uznając je za naruszenie suwerenności krajów członkowskich. Zgłosiłem poprawki utrzymujące rolę państw narodowych w procesie wyborczym.
5️⃣ Rezolucje dotyczące spraw zagranicznych i ideologii
Jak zwykle znaczną część sesji zajęły debaty nad sytuacją wewnętrzną w krajach takich jak Honduras, Republika Środkowej Afryki, Iran czy Hongkong. Uważam, że priorytety Parlamentu Europejskiego powinny być skupione na problemach europejskich, a nie na pouczaniu suwerennych państw, jak mają prowadzić swoją wewnętrzną politykę. Krytycznie oceniam również sprawozdanie dotyczące praw człowieka za rok 2025, które w dużej mierze koncentrowało się na promocji postulatów światopoglądowych i ideologicznych, zamiast na realnej ochronie wolności obywatelskich.
Wiele z tych tematów jest albo przemilczanych, albo marginalizowanych przez media głównego nurtu, które wolą zajmować się tematami zastępczymi.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Załamanie się podstaw hegemonii USA i próba ucieczki do przodu, jakiej podjął się Donald Trump, przynoszą skutki jeszcze półtora roku temu niewyobrażalne. Oto państwo tak silnie gospodarczo związane z USA, tak podobne do niego w genezie i od zarania starające się dopasować do jego ideologicznego wzorca jak Kanada, przeszło z pozycji lojalnego wasala do polityki balansowania.
W dniach 13–17 stycznia premier Kanady Mark Carney i minister spraw zagranicznych tego państwa złożyli wizytę w Chińskiej Republice Ludowej. Była to pierwsza wizyta szefa kanadyjskiego rządu w Chinach od 2017 roku. Stanowi to przełom: w czasie swojej dekady rządów Justin Trudeau ochładzał relacje z Pekinem, atakując ChRL na kanwie ideologicznej oraz stosując protekcjonizm – w 2024 r. wprowadził cła na chińskie samochody elektryczne w wysokości 100 proc. Chiny odpowiedziały w marcu 2025 roku 100-procentowym cłem na kanadyjski olej rzepakowy, groch i inne produkty, a także 25-procentowym cłem na wieprzowinę i owoce morza. Później, w tym samym roku, do represaliów handlowych dodały cła na nasiona rzepaku – łącznie o wartości ponad 2,6 mld dolarów – co doprowadziło do spadku chińskiego importu kanadyjskich towarów o 10,4 proc. w 2025 r.
Carney rozpoczął proces odbudowy relacji z Pekinem wkrótce po dojściu do władzy w zeszłym roku: rozmawiał telefonicznie z przewodniczącym ChRL Xi Jinpingiem i spotkał się z nim przy okazji szczytu APEC. „To pierwsza wizyta premiera Kanady w Chinach od ośmiu lat, stanowiąca osiowy i przełomowy moment dla naszych stosunków dwustronnych” – powiedział pierwszego dnia wizyty chiński minister spraw zagranicznych Wang Yi, dodając, że Pekin jest gotowy do pogłębienia współpracy, jednocześnie dążąc do wyeliminowania „ingerencji” – aluzji do polityki Waszyngtonu.
W piątek doszło do spotkania Xi i Carneya. Premier Kanady rozmawiał również z szefem rządu ChRL Li Qiangiem. Carney wyraźnie odciął się od retoryki poprzednika wobec Chin. Wkrótce po spotkaniach ogłoszono porozumienie handlowe. Kanada zgodziła się zezwolić na wwożenie do 49 tys. chińskich pojazdów elektrycznych po „stawce celnej najwyższego uprzywilejowania” wynoszącej 6,1 proc. Do 2030 roku połowa importowanych pojazdów ma kosztować mniej niż 35 tys. dolarów za sztukę – co, jak twierdzi Carney, zapewni większą dostępność samochodów elektrycznych dla Kanadyjczyków. W zamian Ottawa oczekuje obniżenia przez Pekin cła na nasiona rzepaku do 15 proc. Kanadyjska mączka rzepakowa, homary, kraby i groszek nie będą już objęte chińskimi cłami; porozumienie nie obejmuje natomiast oclonego kanadyjskiego oleju rzepakowego i wieprzowiny.
KANADA MIĘDZY WASZYNGTONEM A PEKINEM: POCZĄTEK NOWEJ ERY?
— Krystian Kamiński 🇵🇱 (@K_Kaminski_) January 26, 2026
Załamanie się podstaw hegemonii USA i próba ucieczki do przodu, jakiej podjął się Donald Trump, przynoszą skutki jeszcze półtora roku temu niewyobrażalne. Oto państwo tak silnie gospodarczo związane z USA, tak podobne do… pic.twitter.com/Jdbx1eXIt8
„To znaczący krok naprzód” – ocenił Carney, nazywając to „nowym partnerstwem, nową erą”. Dodał, że umowa wpisuje się w szersze strategiczne partnerstwo z Chinami, obejmujące rozwój turystyki i więzi kulturowych. Według Carneya Xi zobowiązał się do zniesienia wiz dla obywateli Kanady podróżujących do ChRL w celach turystycznych. „To partnerstwo odzwierciedlające dzisiejszy świat, oparte na realistycznym, pełnym szacunku i opartym na interesach zaangażowaniu” – podsumował premier. Prezydent USA Donald Trump skomentował ruch sąsiada w sposób umiarkowany: „Właśnie to powinien zrobić. Dobrze, że podpisał umowę handlową”. To raczej próba zachowania dobrej miny do złej gry: Kanada wykonała krok przeciw amerykańskiemu hegemonizmowi w skali półkuli zachodniej, kierując się w stronę polityki balansowania przy użyciu drugiego supermocarstwa, które USA określają jako głównego rywala.
Carney zapowiedział kontynuację tego kursu – „początek dyskusji i oczekiwań co do chińskich inwestycji w Kanadzie i z czasem partnerstwa [Chin] z Kanadą w celu produkcji pojazdów, w celu współpracy z kanadyjskimi firmami”. Jego plan wykracza zatem poza zwykłą dywersyfikację handlu zagranicznego. W 2024 roku 69 proc. wymiany handlowej Kanady przypadało na USA (76 proc. eksportu i 62 proc. importu). Carney spodziewa się efektów podobnych do tych, o których mówił niedawno prezydent Francji Emmanuel Macron – napływu chińskiego kapitału i nowoczesnych technologii. Chce odwrócenia charakteru zależności: niegdyś Chiny pozyskiwały technologie od zachodnich inwestorów, teraz same mają być ich źródłem.
Carney uzasadnił zmianę polityki w wystąpieniu podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, które odbiło się szerokim echem. Dokonał gestu bez precedensu jak na liberalnego polityka Zachodu – przyznał, że tak zwany „ład oparty na zasadach” był „fikcją”, a polityka międzynarodowa nigdy nie przestała być kwestią siły i forsowania własnych interesów. Zastrzegł przy tym przywiązanie do „poszanowania praw człowieka, zrównoważonego rozwoju, solidarności, suwerenności i integralności terytorialnej państw” oraz „uczciwości” państw średnich wobec „rywalizacji wielkich mocarstw”.
„Wiedzieliśmy, że historia o porządku międzynarodowym opartym na zasadach jest częściowo fałszywa – że najsilniejsi zwalniają się z obowiązku, gdy jest to wygodne, że zasady handlowe są egzekwowane asymetrycznie. Wiedzieliśmy też, że prawo międzynarodowe stosuje się z różną surowością w zależności od tożsamości oskarżonego lub ofiary. Ta fikcja była użyteczna, a w szczególności amerykańska hegemonia pomagała w zapewnieniu dóbr publicznych: otwartych szlaków morskich, stabilnego systemu finansowego, bezpieczeństwa zbiorowego i ram rozwiązywania sporów”. W tym fragmencie przemówienia Carneya kryje się jednak podstawowa nieścisłość: „ład oparty na zasadach” był w istocie hegemonią USA, a wymienione przezeń zalety dotyczyły przede wszystkim uprzywilejowanych wasali hegemona. Na obszarze Globalnego Południa i w krajach poradzieckich nadal funkcjonowały (neo)kolonializm, eksploatacja ekonomiczna, szantaż siłą, inspirowane zamachy stanu, kompradorskie reżimy, a w końcu wojny inspirowane z zewnątrz lub wprost inwazje. Gwatemala, Nikaragua, Irak, Libia, Syria – to najbardziej radykalne przykłady, że zasady „rule-based order” nie obowiązywały wszystkich jednakowo.
Niemniej sam fakt, że polityk tej rangi z kraju takiego jak Kanada otwarcie przyznaje, iż „jesteśmy w trakcie zerwania, a nie transformacji” i że „nie można żyć w kłamstwie o wzajemnych korzyściach płynących z integracji, skoro integracja staje się źródłem podporządkowania”, pokazuje skalę zmiany. Gdy dodamy do tego jego deklarację, iż „Kanada zdecydowanie opowiada się po stronie Grenlandii i Danii i w pełni popiera ich wyjątkowe prawo do decydowania o przyszłości Grenlandii”, widzimy skalę dystansu wobec Waszyngtonu. Carney zapowiedział „dywersyfikację” zaangażowania Kanady i większe poleganie na własnych siłach. Skoro tak bliski dotąd i tak naturalny partner wybiera dystans i balansowanie wobec USA, oznacza to, jak głęboki przełom właśnie się dokonuje – i jak wielkie wyzwanie staje przed Donaldem Trumpem.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
To co wyprawia szef Głównego Inspektoratu Sanitarnego woła o pomstę do nieba! Jak można tak manipulować Polakami?! Pan dr Paweł Grzesiowski – zachęcając w swoim stylu do szczepień przeciwko grypie – przestrzega, iż w drugim tygodniu stycznia 2026 r. sytuacja w Polsce jest tragiczna, bowiem (cyt.) „odnotowano ponad 50 tysięcy zarejestrowanych przypadków grypy. (…) Coraz częściej za zachorowania w Polsce odpowiada nowy podtyp wirusa, nazywany już “SUPERGRYPĄ”. (…) Jest nowy, nieznany naszej odporności, więc łatwo się szerzy”. Każdy by się przestraszył, prawda?
Szkoda tylko, że szef GiS-u nie wspominał, iż w analogicznym okresie w 2024 r. liczba zarejestrowanych przypadków grypy w Polsce wynosiła: 170 tys., a w 2025 r. 215 tys. Sytuacja w Polsce jest zatem nadzwyczaj stabilna, żeby nie powiedzieć zaskakująco dobra w porównaniu z poprzednimi latami.
Po co zatem tworzyć nieprawdziwy obraz zagrożenia, mówiąc o „SUPERGRYPIE”, i komu to ma służyć? Nie wiem. Chociaż instynkt podpowiada odpowiedź.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Przedstawiam mój pomysł programowy dotyczący likwidacji opłaty cukrowej w ramach Projektu27 Sławomira Mentzena!
Opłata cukrowa, obowiązująca od 2021 r., nie spełniła deklarowanych celów prozdrowotnych i ma w istocie charakter czysto fiskalny. Zarówno analizy niezależnych think tanków, jak i kontrola Najwyższej Izby Kontroli prowadzą do jednoznacznych wniosków: instrument ten jest nieefektywny, źle zaprojektowany i nietransparentny.
1️⃣ Po pierwsze – brak efektów zdrowotnych. Mimo wprowadzenia opłaty, odsetek dorosłych Polaków z nadwagą lub otyłością wzrósł z ok. 56,6% w 2020 r. do 63% w 2024 r., a spożycie cukru per capita zwiększyło się z 41,6 kg do 46,9 kg. Spadek konsumpcji napojów słodzonych miał charakter krótkotrwały i wystąpił jedynie w pierwszym roku obowiązywania daniny; następnie sprzedaż wróciła do poziomów sprzed jej wprowadzenia. Ponadto opłata wykazuje wykazuje głęboką nielogiczność, obciążając substancje bezkaloryczne (słodziki) oraz suplementy diety i odżwyki, co ostatecznie demaskuje jej czysto fiskalny charakter.
2️⃣ Po drugie – brak przejrzystości wydatkowania środków. NIK stwierdziła, że wpływy z opłaty cukrowej w praktyce zastąpiły inne środki NFZ, zamiast stanowić dodatkowe finansowanie działań profilaktycznych i leczniczych. Nie istniał system pozwalający powiązać konkretne wydatki z pieniędzmi pochodzącymi z tej daniny, a efekty zdrowotne nie były monitorowane.
3️⃣ Po trzecie – negatywne skutki gospodarcze i społeczne. Opłata została w całości przerzucona na konsumentów w postaci wyższych cen (wzrost nawet o 20–36% w wybranych kategoriach), uderzając relatywnie silniej w gospodarstwa o niższych dochodach. Dodatkowo obciążyła producentów, w tym krajowych wytwórców napojów i soków, bez realnej poprawy zachowań zdrowotnych.
4️⃣ Wniosek: opłata cukrowa jest przykładem nieskutecznej regulacji podatkowej, która nie realizuje celów zdrowotnych, generuje koszty administracyjne i podnosi ceny. Z perspektywy racjonalnej polityki publicznej zasadnym rozwiązaniem jest jej całkowita likwidacja i zastąpienie działań fiskalnych edukacją oraz neutralnymi podatkowo zachętami prozdrowotnymi.
🌐 Zachęcam każdego z Was do zgłoszenia swojego pomysłu na zmianę Polski na stronie: projekt27.pl i polubienia mojego pomysłu tu https://projekt27.pl/…/e58537c9-7b7a-4ea4-9d15…
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W piątek w kilkudziesięciu miastach w całej Polsce zorganizowaliśmy wystąpienia pod urzędami skarbowymi w proteście przeciwko obowiązkowemu wdrożeniu Krajowego Systemu e-Faktur.
Wprowadzenie KSeF oznacza gromadzenie w jednym miejscu danych o wszystkich transakcjach. Nie ma gwarancji bezpieczeństwa tych danych i nie było pełnej weryfikacji systemu przez służby. W razie awarii, ataku hakerskiego lub błędu systemowego grozi to wyciekiem wrażliwych danych i paraliżem działalności gospodarczej.
W piątek w kilkudziesięciu miastach w całej Polsce zorganizowaliśmy wystąpienia pod urzędami skarbowymi w proteście przeciwko obowiązkowemu wdrożeniu Krajowego Systemu e-Faktur.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) January 26, 2026
Wprowadzenie KSeF oznacza gromadzenie w jednym miejscu danych o wszystkich transakcjach. Nie ma… pic.twitter.com/ghVocc5MXS
System generuje ryzyko dla przedsiębiorców, ponieważ brak weryfikacji NIP nabywcy oznacza możliwość wystawiania faktur na nieświadome podmioty. Do tego dochodzą wysokie koszty dostosowania dla około 2 mln firm. Fakt, że termin wdrożenia KSeF był już wielokrotnie przesuwany, pokazuje skalę nieprzygotowania administracji do wdrażania tego typu rozwiązania.
Konfederacja staje po stronie polskich firm. Żądamy wstrzymania obowiązkowego wdrożenia KSeF. Polskie firmy nie potrzebują kolejnej rewolucji, tylko stabilnych i bezpiecznych warunków prowadzenia działalności.
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
To będzie katastrofa dla milionów Polaków! Niemcy przyznają, że ETS2 doprowadzi w Polsce do najwyższych podwyżek za ogrzewanie w całej Unii Europejskiej!
Według raportu niemieckiej Fundacji Bertelsmanna to właśnie Polacy poniosą największe koszty – przy cenie 60 euro za tonę CO2 roczne wydatki na ogrzewanie w Polsce mogą wzrosnąć średnio o ponad 1500 złotych, a przy cenie 180 euro nawet o ponad 4000 złotych, co będzie najwyższym wzrostem w Unii! To będzie absolutna katastrofa dla milionów polskich gospodarstw domowych, które już dziś ledwo wiążą koniec końcem!
Musimy się przed tym bronić, jak tylko możemy. Dlatego ruszyłam ze zbiórką podpisów pod petycją obywatelską ws. wycofania ETS2 a także dyrektywy o przymusowych remontach klimatycznych budynków!
Petycję podpisujcie tutaj ➡️ https://ewazajaczkowska.pl/petitions
Mamy już kilkadziesiąt tysięcy podpisów, za co bardzo dziękuję i proszę o więcej!
To moja własna inicjatywa ponad wszelkimi podziałami – nieważne, na którą partię głosujesz, ważne byśmy wspólnie walczyli o niższe opłaty dla wszystkich Polaków!
Petycję osobiście zaniosę do Parlamentu Europejskiego i eurokraci będą musieli się do tego ustosunkować! Rządzący zamiast nas bronić, to godzą się na tą chorą politykę klimatyczną UE, dlatego jednoczmy się i pokażmy nasz sprzeciw wobec wyższych rachunków.
To będzie katastrofa dla milionów Polaków❗ Niemcy przyznają, że ETS2 doprowadzi w Polsce do najwyższych podwyżek za ogrzewanie w całej Unii Europejskiej❗
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) January 25, 2026
Według raportu niemieckiej Fundacji Bertelsmanna to właśnie Polacy poniosą największe koszty – przy cenie 60 euro za tonę… pic.twitter.com/mjQvw1w6iP
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Wolność edukacji domowej! Mój pierwszy pomysł w ramach Projekt27 uzyskał REKOMENDACJĘ EKSPERTÓW do dalszej dyskusji i rozważenia w ramach programu reform! Bardzo się cieszę!
Moje kolejne inicjatywy, także w innych kategoriach jak finanse publiczne i zdrowie, już w trakcie oceniania. To i tak nie wszystko, ja się dopiero się rozkręcam…
Czym jest Projekt27? To inicjatywa Sławomira Mentzena z udziałem ekspertów, sympatyków oraz działaczy Konfederacji, której celem jest oddolne zebranie inicjatyw i pomysłów w kilkunastu najważniejszych obszarach funkcjonowania naszego państwa. Wszystkie z nich są oceniane przez fachowców i odwiedzających, a także toczy się nad nimi otwarta dyskusja. Są też bazą do stworzenia programu na wybory w 2027 roku.
Każdy z Was może dołożyć do tego swoją “cegiełkę” i zgłosić swój projekt! Możecie także aplikować o zostanie ekspertem w danej kategorii.
Wolność edukacji domowej! Mój pierwszy pomysł w ramach Projekt27 uzyskał REKOMENDACJĘ EKSPERTÓW do dalszej dyskusji i rozważenia w ramach programu reform! Bardzo się cieszę! 🥰
— Klaudia Domagała (@KlaudiaDomagala) January 25, 2026
Moje kolejne inicjatywy, także w innych kategoriach jak finanse publiczne i zdrowie, już w trakcie… pic.twitter.com/F3zwpCI00P
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Ustawy ograniczające sprzedaż i reklamy alkoholu (a nawet piw bezalkoholowych) to de facto potężny lobbing sieci wielkopowierzchniowych sklepów i przemysłu spirytusowego. Takie państwowe zakazy zawsze kończą się tym, że ktoś nieuczciwie na takich regulacjach zyskuje. I żebym ja, abstynent, musiał to tłumaczyć!
Ustawy ograniczające sprzedaż i reklamy alkoholu (a nawet piw bezalkoholowych) to de facto potężny lobbing sieci wielkopowierzchniowych sklepów i przemysłu spirytusowego. Takie państwowe zakazy zawsze kończą się tym, że ktoś nieuczciwie na takich regulacjach zyskuje. I żebym ja,… pic.twitter.com/6NV65PKHoi
— Wojciech Machulski (@WMachulski) January 25, 2026
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Obcięli pieniądze na żywienie dla pacjentów, by zaoszczędzić na jednym posiłku około… 4 złote i 50 groszy.
Serce się łamie, gdy muszę pisać Wam o czymś takim. Sytuacja finansowa państwa jest tak zła, że koalicja Tuska postanowiła szukać pieniędzy w szpitalnych posiłkach. Dzięki programowi dzienna stawka żywieniowa wynosiła 25,62 zł, czyli i tak niewiele, a oni to zmniejszyli do 21 złotych, a dla kobiet w ciąży 23,50 zł. Dyrektorzy placówek medycznych, z którymi skontaktowali się dziennikarze “Dziennika Gazety Prawnej” twierdzą, że przy nowej stawce utrzymanie jakości posiłków na dotychczasowym poziomie jest niemożliwe…
Najpierw wydają 8 milionów złotych pieniędzy Polaków na propagandowe billboardy o “sukcesach” rządu, a potem obcinają po kilka złotych na każdym posiłku szpitalnym. Na usta cisną się same niecenzuralne słowa.
Niektórzy chorzy, którzy mają szczęście mieć opiekuńczych członków rodzin, pewnie otrzymają od nich dodatkowe jedzenie, ale co z innymi? Co ze starszymi osobami, które nie mają na kogo liczyć? Co z biednymi i samotnymi? Oni jak zwykle odczują to najbardziej. Przez wiele lat płacą podatki na ochronę zdrowia, a potem dostają coś takiego.
Tusk obciął środki na żywienie dla pacjentów, pojechał sobie sobie na narty i wypisuje jakieś bzdury na X. Wstyd i żenada. Panie premierze, może jeszcze jakiś “zabawny” filmik na TikToka, żeby odwrócić uwagę od tego co się naprawdę dzieje w kraju? Może jakiś nic nie warty prztyczek w Prezydenta, żeby połapane z panem media miały czym się ekscytować?
Nie pojmuję jak można tak traktować ludzi. Mam wielką nadzieję, że w przyszłym roku wyborczym wspólnie doprowadzimy do rozliczenia go za antypolską politykę i cały ten rząd upodlenia narodowego przejdzie do historii. Trzeba przywrócić szacunek do zwykłego człowieka.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
grupa prawników, która w tym tygodniu przez trzy dni przekonywała sąd, dlaczego Polska ma zapłacić amerykańskiej korporacji 6 miliardów złotych. Pozew przeciwko Polsce złożył koncern Pfizer. Rozprawa nie była tajna – a mimo to żadne „niezależne” polskie media nie pojawiły się na sali. Szkoda, bo – jak wiadomo – Pfizer domaga się od Polski tej gigantycznej kwoty za zamówione, ale do dziś nieodebrane, szczepionki przeciw COVID-19. Na sali padło tyle zaskakujących informacji, że aż włosy stają dęba. Oto kilka z nich:
🔴 Negocjacje bez poinformowania Polski?
W 2021 r. Ursula von der Leyen miała przystąpić do negocjacji z Pfizerem zanim w ogóle poinformowano polski rząd o ich rozpoczęciu. To tylko potwierdza, że Komisja Europejska potrafi traktować Polskę jak petenta – podejmować decyzje tak, jakby zarządzała naszą polityką zdrowotną i naszymi finansami. W Brukseli nikt nas o nic nie pytał; nie było nawet formalnego powiadomienia o rozpoczęciu rozmów. Absurd i skandal. Co bulwersujące, prawnicy Pfizera stwierdzili, że gdy już Polska została poinformowana o trwających negocjacjach – nie zgłosiła żadnego sprzeciwu wobec sposobu prowadzenia tych negocjacji. Dlaczego nie było sprzeciw? Do dziś nie wiadomo.
🔴 „Problemy z bezpieczeństwem” AstraZeneca i Johnson&Johnson – a komunikaty polskiego rządu
Pfizer przyznał, że w przypadku szczepionek AstraZeneca i Johnson&Johnson (Janssen) w 2021 r. (cyt.) „pojawiały się problemy z bezpieczeństwem” i że (cyt.) „szczepionki były niewłaściwe”. Tymczasem w tym samym czasie minister Dworczyk uspokajał opinię publiczną słowami:
„gdyby pojawiły się jakiekolwiek przesłanki potwierdzone medycznie, że którakolwiek ze szczepionek może być niebezpieczna dla zdrowia pacjentów, podjęlibyśmy natychmiastowe działania; dzisiaj takich przesłanek nie ma”.
Z kolei minister Niedzielski przekonywał, że (cyt.) „jednodawkowa szczepionka Johnson & Johnson zapewnia 100% ochrony przed hospitalizacją i zgonem od 28. dnia po szczepieniu”.
A przecież wiemy, że było inaczej – po zaszczepieniu ludzie ciężko chorowali i umierali na COVID-19. Czy to możliwe, że rząd kłamał? Gdzie było WHO??!
❌ Dziś w Brukseli rozpoczął się spór sądowy pomiędzy koncernem Pfizer a Polską. Jest gorąco! Jestem na miejscu i oczy przecieram ze zdumienia. Winni za obecną sytuację powinni ponieść surową karę! Panie ministrze Niedzielski – gdzie Pan jest?! pic.twitter.com/AIHJ2vBACA
— Grzegorz Płaczek (@placzekgrzegorz) January 21, 2026
🔴 „Nie ma szkody dla budżetu”
Pfizer zeznał, że w konsekwencji zakupu szczepionek przez Komisję Europejską (cyt.) „nie ma szkody dla budżetu Europy i Polski”. Brzmi to co najmniej dziwnie, bo eksperci wskazują, że marże przy cenie 19,5 EUR za dawkę miały być nadprzeciętne. Do dziś nie wyjaśniono afery wokół ustalania warunków zakupu przez Ursulę von der Leyen – w tym komunikacji z prezesem Pfizera przez komunikator. Wiadomości ostatecznie zniknęły z telefonu szefowej Komisji Europejskiej.
Opierając się na publicznych danych finansowych Pfizera, szacuje się, że zysk netto na jednej dawce szczepionki mRNA mógł wynosić minimum 4 EUR (a niektórzy wskazują na znacznie wyższy zysk!). Przy zamówieniu 900 mln dawek oznaczałoby to potencjalny zysk rzędu 3,6 mld EUR, czyli około 16–17 mld zł netto! I to nadal ostrożna estymacja. Pytanie – czy chodziło o ratowanie świata, czy o wielki biznes? Pfizer zeznał, że przy przedłużaniu umowy, Komisja Europejska ustaliła kolejną cenę na poziomie… 19,5 EUR za dawkę, a Polska znała tę wyższą cenę i „nie sprzeciwiła się”. Dlaczego Polska milczała? To pytanie również pozostaje bez odpowiedzi.
🔴 Oddawanie dawek do COVAX
Koncern potwierdził również w belgijskim sądzie, że Pfizerowi zależało (cyt.) „żeby wyszczepić ludzi”, a jeśli jakiś kraj nie chciał zakupionych szczepionek, mógł zapłacić i… oddać je bezpłatnie do COVAX. I tutaj zaczyna robić się ciekawie, bowiem COVAX to międzynarodowa inicjatywa działająca w latach 2020–2023, której głównymi filarami były: WHO, Gavi i CEPI. O WHO – organizacji, wokół której od lat toczy się dyskusja o wpływach wielkich korporacji farmaceutycznych – nie trzeba się tu rozwodzić. Gavi to sojusz, który skupia między innymi WHO oraz… Fundację Billa i Melindy Gatesów. Natomiast CEPI to partnerstwo publiczno-prywatno-filantropijne, które między innymi utworzyła… Fundacja Billa i Melindy Gatesów oraz World Economic Forum – znane z Davos. Pozostawiam ten wątek bez komentarza – niech Polacy sami ocenią ten mechanizm.
🔴 Zerwanie umowy bez wiedzy Prokuratorii Generalnej?
I wreszcie: minister Niedzielski miał podjąć decyzje prowadzące do złamania/zerwania umowy z Pfizerem bez konsultacji z Prokuratorią Generalną. Trudno jednocześnie uwierzyć, że mogło to się stać bez wiedzy i akceptacji ówczesnego premiera Mateusza Morawieckiego. Jak mogło do tego dojść – nie wiem. Może ktoś może ten absurd wytłumaczyć?
Jedno jest pewne: jeśli Polska realnie stoi dziś przed ryzykiem zapłaty 6 mld zł i ktoś powinien za to odpowiedzieć. Winni powinni stanąć przed polskim sądem za narażenie Skarbu Państwa na tak gigantyczne ryzyko finansowe. Tymczasem premier Donald Tusk zachowuje się tak, jakby problemu nie było. Pytanie brzmi: dlaczego – i czyich interesów broni taką postawą?
❌ Na zdjęciu: grupa prawników, która w tym tygodniu przez trzy dni przekonywała sąd, dlaczego Polska ma zapłacić amerykańskiej korporacji 6 miliardów złotych. Pozew przeciwko Polsce złożył koncern Pfizer. Rozprawa nie była tajna – a mimo to żadne „niezależne” polskie media nie… pic.twitter.com/K5oXeSrq7q
— Grzegorz Płaczek (@placzekgrzegorz) January 25, 2026
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Nie chciałbym na tym etapie kategorycznie skreślać tego pomysłu, chociaż w tym momencie jest mi zdecydowanie bliżej do stanowiska, które mógłbym w skrócie przedstawić tak: potencjalna budowa być może byłaby zasadna, ale dopiero w dłuższej perspektywie czasu, gdy faktycznie zapotrzebowanie rynkowe będzie tego wymagać.
Oczywiście, że chciałbym jak najwięcej odważnych inwestycji infrastrukturalnych. Tym bardziej że branża TSL w Polsce wymaga intensywnego rozwoju infrastruktury liniowej i punktowej, szczególnie przystosowanej do obsługi transportu intermodalnego.
Natomiast inwestycje angażujące duże nakłady finansowe nie mogą powstawać na zwykłe „widzi mi się” polityków, tylko muszą być uzasadnione ekonomicznie i muszą odpowiadać na faktyczne zapotrzebowanie branży.
Gdy spojrzymy na wolumeny, które obecnie mamy w transporcie promowym obsługiwanym metodą ro-ro, to już na pierwszy rzut oka możemy zauważyć, że porty w Świnoujściu i Gdyni mają jeszcze dużą przestrzeń do zagospodarowania, a Świnoujście obsługuje więcej, niż Gdynia i Gdańsk łącznie.
Problem polega na tym, że obecne wolumeny są zdecydowanie niższe, niż kilka lat temu, a w tym momencie Świnoujście obsługuje jedynie ok. 40-45% możliwości przeładunkowych, jeśli przyjmiemy za punkt odniesienia potencjalną rozbudowę i maksymalne wykorzystanie przepustowości. Dość spory zapas, prawda?
Jeśli miałbym postawić się w roli adwokata pomysłodawców projektu, to zwróciłbym uwagę na rozwijający się korytarz sieci TEN-T łączący Morze Bałtyckie z Egejskim, Czarnym i Adriatyckim. Jak rozumiem, pomysłodawcy twierdzą, że w ramach wspomnianego korytarza nastąpi znaczący wzrost wolumenów. W takim razie musimy zadać sobie pytanie, czy możemy spodziewać się, aż tak znaczącego wzrostu przepływu towarów, aby móc powiedzieć, że możliwości portów trójmiejskich będą niewystarczające? Musimy pamiętać, że one również mają jeszcze znaczne możliwości wzrostu przepustowości.
Autorzy projektu powołują się na wzrost znaczenia transportu kolejowego, ale zupełnie pomijają fakt, że wagony w przewozach ro-ro stanowią małą część. Oczywiście rozwijającą się, ale ustępującą jednak naczepom i kontenerom przewożonym później transportem samochodowym.
Obecnie można stwierdzić, że nie ma ekonomicznego uzasadnienia, aby wybudować nowy port w Lubiatowie. My przede wszystkim powinniśmy zacząć od rozbudowy portów w Świnoujściu i w Gdyni, rozbudowy zaplecza tych portów, wybudowania kolejnych terminali intermodalnych i centrów logistycznych, a także rozwoju infrastruktury liniowej w układzie północ-południe zarówno drogowej, jak i kolejowej.
O konieczności wybudowania kolejnego portu najwcześniej możemy mówić dopiero po spełnieniu powyższych warunków, ale do ich realizacji jeszcze daleka droga, długie lata i potężne nakłady finansowe, liczone w miliardach. Oczywiście do powyższych założeń musielibyśmy też dołożyć zdecydowany wzrost wskaźnika wykorzystania przepustowości w tych portach, a także wzrost przepływu towarów w układzie północ-południe między Morzem Bałtyckim, a Morzami: Adriatyckim, Egejskim i Czarnym. Te dwa ostatnie wymagałyby też intensywnego rozwoju chińskiej inicjatywy Jednego Pasa i Jednej Drogi, czyli potocznie mówiąc – Nowego Jedwabnego Szlaku. Tylko czy czynniki polityczne i sytuacja geopolityczna na to pozwoli? Tego jeszcze nie wiemy.
Mogę zapewnić, że będę jeszcze wielokrotnie wracał do tego tematu, opierając się liczbach, statystykach i prognozach.
Mnie osobiście cieszy, że mimowolnie i zapewne przypadkowo propozycja wybudowania Portu Haller otworzy pole do dyskusji o przyszłości polskiego transportu i logistyki, najwyższy czas otworzyć puszkę pandory o nazwie „branża TSL” i zrobić wszystko, aby Polska nie była państwem jedynie tranzytowym, tylko logistycznym hubem w samym sercu Europy. Położenie geograficzne stwarza nam warunki, które musimy wykorzystać, ale należy to zrobić z głową, działając strategicznie, a nie ad hoc.
Port Haller – tak czy nie❓ Czy branża transportowa go potrzebuje❓
— Piotr Skelnik (@SkelnikPiotr) January 23, 2026
Nie chciałbym na tym etapie kategorycznie skreślać tego pomysłu, chociaż w tym momencie jest mi zdecydowanie bliżej do stanowiska, które mógłbym w skrócie przedstawić tak: potencjalna budowa być może byłaby… pic.twitter.com/E25FBYSO1d
RozwińZwiń komentarze (4)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Nowelizacja Prawa o szkolnictwie wyższym i nauce, przygotowywana przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, ma od 2027 roku wprowadzić obowiązkowy pakiet antydyskryminacyjny dla wszystkich uczelni i instytutów badawczych. W zamyśle chodzi o ujednolicenie standardów i rzekomą ochronę. W praktyce jednak obserwujemy kolejną odsłonę ideologicznej odklejki, która coraz śmielej wkracza w autonomię uniwersytetów.
Pod hasłem walki z dyskryminacją projekt przewiduje parytety płci w organach uczelni: co najmniej 30% każdej płci w senatach, radach i gremiach doradczych. Do tego dochodzi obowiązek stosowania feminatywów i języka “niedyskryminującego” w dokumentach.
Nowelizacja Prawa o szkolnictwie wyższym i nauce, przygotowywana przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, ma od 2027 roku wprowadzić obowiązkowy pakiet antydyskryminacyjny dla wszystkich uczelni i instytutów badawczych. W zamyśle chodzi o ujednolicenie standardów i… pic.twitter.com/pwJg5rdn1h
— Jasna Iwan (@JasnaIwan) January 24, 2026
Uniwersytet, zamiast być miejscem konkurencji i dorobku naukowego, ma stać się instytucją realizującą odgórne normy demograficzne. Liczyć się ma nie to, kto jest najbardziej kompetentny czy najbardziej pracowity, ale to, czy zgadza się procent w tabelce. Tak działa centralne planowanie rodem z epoki, która miała już nigdy nie wrócić.
Oczywistym jest, że prawo tworzone pod to dyktando nie znosi nierówności, ono je odwraca i utrwala w nowej formie. Wybrane grupy, niezależnie od swoich poglądów, ambicji czy realnych osiągnięć, zaczynają być traktowane jako uprzywilejowane. To chory protekcjonalizm, który z emancypacją nie ma nic wspólnego.
Wybrana grupa osób będzie traktowana, jako taka, która bez pomocy państwa nie jest w stanie odnieść sukcesu. I to właśnie należałoby nazwać prawdziwą dyskryminacją. Pozostali będą uczciwe dyskryminowani przez “nadreprezentację” ich grupy.
To nie ma nic wspólnego z realnymi problemami nauki i szkolnictwa wyższego. Głupie to potwornie. Choć w tym chaosie pozostaje jeden punkt oparcia: taki parytet domyślnie pozwala zakładać istnienie tylko dwóch płci.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Ponadto:
Ewa Kopacz
Beata Szydło
Paulina Hennig-Kloska
Daniel Obajtek
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Przedstawiam mój pierwszy pomysł w Projekcie27: otwarty dostęp do KSeF podmiotów publicznych.
Wprowadzenie KSeF oznacza, że skarbówka ma dostęp do wszystkich faktur polskich firm w czasie rzeczywistym. Każdy krajowy zakup oraz każda sprzedaż są widoczne od razu dla urzędników.
Skoro urzędnicy chcą wiedzieć wszystko, co się dzieje w firmach, to Polacy mają prawo wiedzieć, jak urzędnicy wydają nasze pieniądze. Dane z KSeF wszystkich urzędów, samorządów, ministerstw, spółek samorządowych etc. powinny być jawne i łatwo dostępne!
Przedstawiam mój pierwszy pomysł w Projekcie27: otwarty dostęp do KSeF podmiotów publicznych.
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) January 24, 2026
Wprowadzenie KSeF oznacza, że skarbówka ma dostęp do wszystkich faktur polskich firm w czasie rzeczywistym. Każdy krajowy zakup oraz każda sprzedaż są widoczne od razu dla urzędników.… pic.twitter.com/t3Tqy6zLjC
Każdy powinien mieć przeglądania przez Internet danych z KSeF każdego (z nielicznymi wyjątkami) podmiotu publicznego. Powinno też być API umożliwiające łatwy dostęp do danych dla skryptów, które porównywałyby koszty poszczególnych podmiotów i wyszukiwały nieprawidłowości.
Ujawnienie tych danych sprawi, że znacznie trudniej będzie urzędnikom przepłacać za zakupy. Każdy będzie mógł bez problemu porównać ceny rynkowe z tymi, na które zgadzają się urzędnicy i spółki miejskie. Wszelkie wypadki niegospodarności, zawyżania cen, faworyzowania określonych dostawców, dzięki jawności danych oraz łatwym do nich dostępie, zostaną natychmiast ujawnione.
To państwo jest dla obywateli, a nie obywatele dla państwa. Trend coraz większej inwigilacji obywateli przez urzędników jest bardzo niepokojący. Jeżeli uczciwi Polacy nie mają się czego bać, to uczciwi urzędnicy również będą mogli spać spokojnie. Ale ci nieuczciwi zostaną od razu ujawnieni.
Jeżeli urzędnicy mają prawo wiedzieć o tym, jak wydajemy swoje pieniądze, to my mamy prawo wiedzieć, jak urzędnicy wydają nasze pieniądze!
Tajne byłyby tylko niejawne wydatki służb, armii i innych szczególnych podmiotów.
RozwińZwiń komentarze (6)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Mało tego – w Austrii już 6 sieci sklepów ogłosiło, że na ich półki nie trafi mięso sprowadzone z krajów Mercosur! Przedsiębiorstwa oświadczają, że będą oferować produkty krajowych i lokalnych hodowców.
Wspaniale gdyby do czegoś takiego doszło również w Polsce, choć zdaję sobie sprawę, że u nas największe sieci należą do zagranicznych korporacji, dla których – delikatnie mówiąc – jakość produktów i nasze zdrowie nie należą do najwyższych priorytetów…
Dobre wieści – opór narasta❗ Viktor Orban zapowiedział, że Węgry nie ratyfikują umowy UE–Mercosur, bo rolnicy zostali oszukani! 👏 To samo powinna zrobić Polska! 🇵🇱
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) January 24, 2026
Mało tego – w Austrii już 6 sieci sklepów ogłosiło, że na ich półki nie trafi mięso sprowadzone z krajów… pic.twitter.com/TCiRPRIXu1
Do ofensywy przystąpiła też Francja, gdzie protesty rolników były ogromne! Rzeczniczka francuskiego rządu zakomunikowała jasno: “Jeśli Ursula von der Leyen siłowo narzuci tymczasowe stosowanie umowy, to w świetle głosowania w Strasburgu, będzie to forma pogwałcenia demokracji.”
Dodała, że francuscy eurodeputowani jednogłośnie zagłosowali przeciwko umowie z Mercosur, bo nie była ani sprawiedliwa, ani zrównoważona.
Słowacja uznaje wyższość prawa krajowego nad unijnym, Czechy odrzucają ETS2 i pakt migracyjny, Węgry nie będą uznawać umowy z Mercosur, nawet Francja buntuje się przeciwko niemieckiemu zamordyzmowi Komisji Europejskiej. A gdzie jest Tusk? Pozoruje sprzeciw, a cała jego koalicja głosuje murem w obronie Ursuli von der Leyen, która za to wszystko odpowiada! A powinien zapowiedzieć brak ratyfikacji umowy, zaskarżyć ją do TSUE dodatkowo z ramienia Polski i łączyć kolejne kraje w koalicji sprzeciwu!
Dlatego tak bardzo potrzebujemy prawdziwie POLSKIEGO rządu, który będzie niezłomnie bronił POLSKICH interesów, a nie grał na niemieckie!
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Skomentuj