Związek Ukraińców w Polsce chce przywrócenia bezpłatnej opieki zdrowotnej dla niepracujących Ukraińców!
Kilkadziesiąt organizacji ukraińskich, promigracyjnych i skrajnie lewicowych podpisało list do Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej z żądaniem przywrócenia darmowego leczenia dla obywateli Ukrainy, którzy nie odprowadzają w Polsce składek zdrowotnych.
Środowiska te wywierają presję na polski rząd, aby Polacy dalej, być może w nieskończoność, finansowali leczenie innego narodu!
Związek Ukraińców w Polsce chce przywrócenia bezpłatnej opieki zdrowotnej dla niepracujących Ukraińców!
— Paweł Usiądek (@PUsiadek) April 1, 2026
Kilkadziesiąt organizacji ukraińskich, promigracyjnych i skrajnie lewicowych podpisało list do Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz… pic.twitter.com/9NbMVyCr3y
Wśród sygnatariuszy Związek Ukraińców w Polsce, Homo Faber, Polskie Forum Migracyjne czy Agnieszka Holland.
Od 5 marca niepracujący dorośli obywatele Ukrainy objęci ochroną czasową podlegają takim samym zasadom dostępu do NFZ jak nieubezpieczeni Polacy – muszą albo opłacać składki, albo wrócić na Ukrainę.
Ta zmiana wydarzyła się o 4 lata za późno. Konfederacja od początku wskazywała, na to, że wpuszczenie całego narodu ukraińskiego do polskiego systemu opieki zdrowotnej rozsadzi NFZ. Niestety, mieliśmy rację. Przez cztery lata Polska utrzymywała dla uchodźców z Ukrainy system, który nie obowiązuje żadnej innej grupy cudzoziemców ani nieubezpieczonych Polaków.
Teraz wszelkiej maści aktywiści i lewactwo wspiera ukraińskie żądania do darmowej opieki zdrowotnej. Nie wolno na to pozwolić! Dość polityki frajerstwa!
Polowanie na etaty za 3..2…1… Prezydent, ku uciesze Lewicy podpisał ustawę o PIP!
Państwo właśnie wchodzi na rynek pracy z buta!
Wyobraźmy sobie studenta do 26 roku życia na umowie zlecenia.
Dzisiaj nie płaci ZUS i to często jedyny sposób, żeby zdobyć pierwsze doświadczenie i zarobić sensowne pieniądze. Po zmianach wystarczy decyzja PIP, że taka współpraca ma cechy etatu i nagle pojawiają się pełne składki ZUS
Koszt rośnie, student dostaje mniej na rękę albo traci pracę, a pracodawca rezygnuje z takiej formy współpracy.
Inspektor PIP dostaje realną władzę, żeby jednym podpisem uznać, że Twoje B2B albo zlecenie to „etat”, nawet jeśli obie strony tego nie chcą!
I co najważniejsze taka decyzja działa praktycznie od razu. Najpierw wykonujesz, potem ewentualnie walczysz w sądzie, często przez rok albo dłużej.
To jest odwrócenie podstawowej logiki państwa prawa
Nie sąd rozstrzyga spór, tylko urzędnik. A Ty masz się bronić już po fakcie.
Wyobraźmy sobie prostą sytuację. Programista na B2B, dwa kontrakty, wyższe netto, elastyczność. Klient zadowolony, on zadowolony. Wchodzi PIP i mówi to jednak etat. Nagle pojawia się ZUS, zaległe składki( inspektor może skierować sprawę do sądu o składki “w tył”), zmiana modelu współpracy.
Wszystko decyzją administracyjną.
Problem w tym, że granica między B2B a etatem jest w praktyce nieostra.
A skoro jest nieostra, to przy tak ogromnych uprawnieniach urzędnika oznacza jedno totalną niepewność. Dzisiaj działasz legalnie, jutro ktoś uzna, że jednak nie. Dodatkowo, inspektorzy często się mylą. Niektóre media podawały, że inspektorzy przegrywają nawet 2/3 spraw sądowych o ustalenie stosunku pracy. Napisałem już interpelację do MRPiPS o dokładne informacje. Jeśli te dane się potwierdzą, to będziemy mieli istny Armageddon.
Do tego dochodzi odwrócony ciężar dowodu.
To nie państwo musi udowodnić, że coś jest nie tak. To przedsiębiorca musi latami udowadniać, że urzędnik się pomylił.
I teraz najważniejsze: pieniądze
Rząd wprost przyznaje, że chodzi o zwiększenie wpływów z podatków i składek. Podwójne mandaty, więcej kontroli, więcej „etatów”, więcej ZUSu. Do tego rozbudowa aparatu setki nowych urzędników, analitycy, łączenie danych PIP, ZUS i KAS.
To nie jest przypadek. To jest system.
W ramach tej zmiany powstanie około 360 nowych etatów w PIP w latach 2026–2027, w tym około 100 nowych inspektorów oraz dziesiątki osób dedykowanych do wydawania decyzji o stosunku pracy i analizowania danych
To jasno pokazuje skalę planowanych działań.
I żeby była jasność to nie jest wina samych inspektorów PIP
To są normalni ludzie wykonujący swoją pracę. Ale jeśli resort zacznie ich rozliczać z liczby decyzji i „efektów”, to presja zrobi swoje. I wtedy bardzo łatwo przejść od kontroli do polowania na czarownice.
A na końcu ucierpi wizerunek całej służby.
Najbardziej dostaną mali!
Mikrofirmy, samozatrudnieni, lokalne biznesy. Duże korporacje mają prawników i sobie poradzą. Mały przedsiębiorca zostaje sam z decyzją i ryzykiem.
Zamiast „porządkować rynek” możemy zobaczyć dokładnie odwrotny scenariusz mniej legalnych form współpracy, więcej kontraktów wyprowadzanych za granicę, więcej automatyzacji i niestety więcej szarej strefy.
To jest ogromne obciążenie dla gospodarki i demolka elastyczności rynku pracy
I teraz kluczowa sprawa ta ustawa to tzw. kamień milowy KPO A71G A72G.
Czyli coś, co miało być elementem odbudowy gospodarki po kryzysach.
Tylko że KPO miało zwiększać konkurencyjność, ułatwiać prowadzenie działalności i wspierać rozwój. A tutaj mamy dokładnie odwrotny efekt więcej kontroli, większe koszty, większe ryzyko i wypinanie elastyczności zatrudnienia, która była jednym z fundamentów polskiego rynku pracy.
KPO miało odbudowywać gospodarkę, a nie ją rujnować!
To nie jest reforma dla pracowników. To jest projekt fiskalny.I rachunek za to zapłaci cała gospodarka.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
No dobra, teraz to już sprawa osobista. Planowana jest LIKWIDACJA porodówki w podłódzkich Brzezinach!
To tam prawie 10 lat temu urodziłam swojego pierwszego syna, a także wiele lat byłam ze szpitalem związana zawodowo jako księgowa. Nowoczesny, wyremontowany oddział, uznawany za NAJLEPSZY w województwie łódzkim i 6. w całym kraju według rankingu “Gdzie rodzić” z 2023 roku.
To wszystko w sytuacji, gdy raptem miesiąc temu, od 1 marca 2026 roku, ograniczono liczbę łóżek i zmniejszono zakres działalności oddziału położniczego w szpitalu Madurowicza w Łodzi.
Władze powiatu argumentują to między innymi tym, że jedynie 88 porodów na 252 to były mieszkanki powiatu. No, to akurat traktowałabym to jako ogromną ZALETĘ! Ten oddział swoją fachowością i standardem przyciągał kobiety z całego województwa! Jeśli takie miejsca jak w Brzezinach nie są warte utrzymania, to jakie są?
Aha, najbliższa porodówka 30 kilometrów dalej.
Rozkładanie opieki okołoporodowej na łopatki trwa, a wszystko kosztem bezpieczeństwa kobiet, dzieci, a mężowie już teraz oprócz troski o swoje żony w trakcie i po porodzie muszą myśleć o skomplikowanej logistyce.
Uśmiechnijmy się
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
1. Czwartek. Sejm przyjmuje ustawę o PIP.
2. Piątek: Posłowie Koalicji zorientowali się, że większość sportowców jest na B2B a ustawa o PIP zmiecie z planszy ich kontrakty.
3. Koalicja składa poprawkę do ustawy o sporcie, która omija ustawę o PIP, którą dzień wcześniej sami poparli, XD.
4. Biuro legislacyjne Sejmu stwierdza, że to nielegalne.
5. Kurtyna. Przykład sportowców chyba najlepiej pokazuje coście narobili..
Robuś harata w gałę. Robuś harata tak dobrze, że zarabia 12 milionów rocznie. Gdzie Robuś zapłaci od tych 12 baniek podatek? To zależy 😎
Czyli kilka słów o następstwach nowelizacji ustawy o PIP, podpisanej wczoraj przez prezydenta Nawrockiego.
1. Czwartek. Sejm przyjmuje ustawę o PIP.
— Ryszard Wilk (@ryszard_wilk) April 3, 2026
2 . Piątek: Posłowie Koalicji zorientowali się, że większość sportowców jest na B2B a ustawa o PIP zmiecie z planszy ich kontrakty.
3. Koalicja składa poprawkę do ustawy o sporcie, która omija ustawę o PIP, którą dzień wcześniej sami… pic.twitter.com/9xjHTS6Su5
WAŻNE :
⭐ W przypadku informatyka na B2B trzeba uważać na uproszczenia,różnica względem etatu nie jest jedną stałą liczbą. Przy dochodzie ok. 20 tys. zł miesięcznie może to być od ok. 1,5 tys. zł do nawet ponad 5 tys. zł „na rękę” więcej, w zależności od sposobu porównania (brutto vs koszt pracodawcy), formy opodatkowania i ewentualnych ulg. Najuczciwiej patrzeć na koszt firmy – wtedy różnica jest wyraźnie większa i to właśnie ona tłumaczy, dlaczego tak wielu specjalistów wybiera B2B. Nasz wcześniejszy przykład dawał niższą różnicę, bo był liczony w wariancie „konserwatywnym” bez ulg typu mały ZUS, bez dodatkowej optymalizacji kosztowej i przy założeniu standardowych składek, czyli bliżej dolnej granicy, a nie typowej praktyki rynkowej.
⭐ Z B2B korzysta dziś bardzo szeroka grupa zawodów, nie tylko IT. To m.in. informatycy, lekarze i ratownicy, prawnicy, księgowi i doradcy, konsultanci i menedżerowie, marketing i sprzedaż, branża kreatywna, budowlańcy i fachowcy techniczni, kierowcy oraz trenerzy i szkoleniowcy. Wspólny mianownik jest prosty, praca specjalistyczna często projektowa albo dla wielu podmiotów, gdzie B2B daje większą elastyczność i wyższe netto. I właśnie to zaorano.
Uśmiechnijcie się brygada! ❤️
Robuś harata w gałę. Robuś harata tak dobrze, że zarabia 12 milionów rocznie. Gdzie Robuś zapłaci od tych 12 baniek podatek? To zależy😎 Czyli kilka słów o następstwach nowelizacji ustawy o PIP, podpisanej wczoraj przez prezydenta Nawrockiego.
— Ryszard Wilk (@ryszard_wilk) April 3, 2026
WAŻNE :
⭐ W przypadku informatyka… pic.twitter.com/FBuihAqAV9
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Wielkanoc 2026 według Miszalskiego:
✅ Budda
✅ Meczet
✅ Poprawność polityczna
Czy urzędnicy naprawdę zapomnieli, czym są te święta i w jakim kraju żyjemy? To nie jest żadna tolerancja, to czyste niszczenie naszej tradycji i kultury!
Wielkanoc 2026 według Miszalskiego:
— Konrad Krajewski (@KonradKrajewsk6) April 3, 2026
✅ Budda
✅ Meczet
✅ Poprawność polityczna
Czy urzędnicy naprawdę zapomnieli, czym są te święta i w jakim kraju żyjemy? To nie jest żadna tolerancja, to czyste niszczenie naszej tradycji i kultury! pic.twitter.com/Tkhzu0sW8j
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W całej sprawie pomiędzy Polską a firmą Pfizer należy nie tyle skupić się na brukselskim sporze, ale na tym, KTO rekomendował i narzucił Komisji Europejskiej patologicznie zawyżoną liczbę dawek szczepionek przeciw C-19, którą ostatecznie kraje zamówiły? Otóż odpowiedzi udzielił prawnik reprezentujący firmę Pfizer podczas rozprawy w Brukseli. Odpowiedź jest jasna i prosta – to WHO! Problem jednak polega na tym, że na styczniowej rozprawie w Brukseli ani polskiego rządu, ani polskich dziennikarzy nie było, więc skąd mają to wiedzieć? Na rozprawie był obecny tylko jeden polski poseł – ja.
❌ W całej sprawie pomiędzy Polską a firmą Pfizer należy nie tyle skupić się na brukselskim sporze, ale na tym, KTO rekomendował i narzucił Komisji Europejskiej patologicznie zawyżoną liczbę dawek szczepionek przeciw C-19, którą ostatecznie kraje zamówiły? Otóż odpowiedzi… pic.twitter.com/hfkLuSXx2j
— Grzegorz Płaczek (@placzekgrzegorz) April 3, 2026
Prawda jest taka, że to WHO zasugerowała Komisji Europejskiej (na przełomie 2020 i 2021 r.) liczbę dawek, które powinny zostać zakupione przez Komisję Europejską (państwa członkowskie EU). Nikomu ani teraz, ani wówczas nie przeszkadzało, że firma Pfizer jest ściśle powiązana z WHO – od lat jest kluczowym dostawcą szczepionek w sojuszu Gavi (The Vaccine Alliance), który jest jednym z największych partnerów finansowych WHO oraz że Pfizer jest jednocześnie częścią COVAX – międzynarodowej inicjatywy nadzorowanej przez… WHO. Co więcej – Gavi jest od lat jednym z największych sponsorów Światowej Organizacji Zdrowia, a COVAX jest inicjatywą, której działania są finansowane między innymi… przez to samo Gavi.
Polski rząd dziś robi zasłonę dymną i będzie teraz analizować, czy „można było się wycofać”? Bez żartów, Panie i Panowie. Kluczowe pytanie brzmi: dlaczego nikt nie bił na alarm wtedy, gdy zapadały decyzje o skali zamówień, i dlaczego nikt nie żądał pełnej jawności procesu: kto rekomendował wolumeny, kto je zatwierdzał i na czyją odpowiedzialność? Bo jeśli państwo polskie nie potrafi odpowiedzieć na te pytania, to znaczy, że nie kontroluje procesu – a jedynie płaci rachunki za cudze decyzje.
Nie ma wątpliwości, że konfliktem interesów, patologią i lepką pajęczyną powiązań śmierdzi tu na kilometr. Polacy, nie dajcie się zwieść!
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Pytanie po latach dalej aktualne: rządzą nami złodzieje czy idioci? 👇
Rząd PiS zamówił ponad 200 mln szczepionek na Covid, z czego wykorzystano tylko 58 mln.
Z 13 mld zł zmarnowano 9 mld. Na reklamę szczepień w mediach wydano ponad 100 mln zł.
Jeśli tam nie poszła łapówka, to znaczy, że szczepionki zamawiali idioci. Jeśli poszła, to złodzieje.
Pytanie po latach dalej aktualne: rządzą nami złodzieje czy idioci? https://t.co/8el9IH3NLe
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) April 2, 2026
RozwińZwiń komentarze (4)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Sąd w Brukseli nakazał Polsce zapłacić Pfizerowi 5,6 miliarda złotych za nieodebrane szczepionki przeciw Covid-19. Decyzją rządu PiS Polska w 2021 roku przystąpiła do wspólnych unijnych zakupów i wzięła na siebie obowiązek odebrania określonej liczby dawek zgodnie z zamówieniem.
Rząd PiS zakupił łącznie aż 129 mln dawek szczepionki, z czego 75 mln od Pfizer/BioNTech. Dziś musimy zapłacić za nieodebrane 64 mln dawek i kolejny raz ponosić koszty fatalnej polityki pandemicznej, której ze wszystkich sił politycznych nie popierała tylko Konfederacja. Jako jedyni zwracaliśmy uwagę na nielegalne obostrzenia, szkodliwe w skutkach zamykanie służby zdrowia czy nieracjonalnie duże zamówienia szczepionek.
To premier Morawiecki z ministrem zdrowia Adamem Niedzielskim, przy akceptacji Jarosława Kaczyńskiego, sterowali polityką pandemiczną, otaczając się doradcami, których nazwiska były na listach płac koncernów farmaceutycznych. To oni kierowali polityką, której skutki społeczeństwo i budżet państwa odczuwają do dziś. To ówczesna opozycja, a dziś rządzący, na czele z Donaldem Tuskiem, Szymonem Hołownią, Włodzimierzem Czarzastym i Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, podsycali histerię i wpisywali się w szkodliwą politykę rządu PiS, także w kwestii zakupu rzekomo dobrze przebadanych szczepionek.
Jakby mało było kosztów sporu z Pfizerem, to doliczyć do tego trzeba też koszty szczepionek przekazanych za darmo innym krajom, bo upływał ich termin przydatności (prawie 13 mln dawek), oraz utylizacji ponad 31 mln dawek, których toporna i opłacana z podatków propaganda pod hasłem Szczepimy Się nie zdołała Polakom wcisnąć.
To niemal cała klasa polityczna od PiS przez PSL, PL2050 po KO i Lewicę ponosi odpowiedzialność za te koszty.
Dziś będą przerzucać się odpowiedzialnością, ogniskując uwagę wyborców na samym sporze, a nie kosztach dla społeczeństwa jakie są skutkiem ich nieodpowiedzialnej polityki. Sprawiedliwie byłoby, gdyby to oni wspólnie zapłacili za te nieodebrane szczepionki, zamiast po raz kolejny przerzucać skutki swoich działań na Polaków.
Narodowy Program Szczepień? To jest operacja PR-owa rządu, która ma być przykrywką, dupochronem dla rządu, po to żeby wydać ogromne pieniądze w sposób akceptowany przez opinie publiczną i sprawiający poczucie bezpieczeństwa. – Krzysztof Bosak w grudniu 2020.
Narodowy Program Szczepień? To jest operacja PR-owa rządu, która ma być przykrywką, dupochronem dla rządu, po to żeby wydać ogromne pieniądze w sposób akceptowany przez opinie publiczną i sprawiający poczucie bezpieczeństwa.
— Agata (@Agata_Laurka) April 2, 2026
— @krzysztofbosak w grudniu 2020 pic.twitter.com/OLRD9BEa1i
RozwińZwiń komentarze (4)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
– Startegia przemilczenia afery pedofilskiej przez Koalicję Obywatelską może się okazać efektywna. Szczególnie, jeżeli za sojuszników ma się najbardziej oglądane media w Polsce, największe telewizje i się je kontroluje, bo sie je przejęło siłą, albo ze złamaniem ustawy, albo po prostu dlatego, że kontrolują je grupy kapitałowe, które grają na obecny rząd.
W ich interesie jest zamieść sprawę pod dywan. W interesie normalnych Polaków, których my reprezentujemy jako partia merytorycznej, ale jednocześnie twardej i nowej opozycji, w naszym interesie jest tą sprawę nagłośnić. Pokazać jak moralnie skorodowaną partią jest Koalicja Obywatelska.
Zwracamy uwagę na to, że Kłodzko to nie jedyne miasto gdzie pedofile zapisali się do Platformy Obywatelskiej. W sumie tych przypadków… nie wiem czy nie jest ponad 10 osób które były zaangażowane, miały postawione zarzuty albo byli po prostu skazanymi pedofilami chowanymi później pod dywan. Coś jest dziwnego w tej partii, że ludzie, którzy mają tego rodzaju kryminalne skłonności, czują się w niej bezkarnie lub bezpiecznie, przynajmniej do czasu.
Zachęcam do samooczyszczenia, choć nie wiem, szczerze powiedziawszy, czy ta partia jest do tego zdolna.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
– Ukraina jest państwem przede wszystkim bardzo skorumpowanym. Ukraina jest państwem które ma również z Polską bardzo wiele sprzecznych interesów. Urkian jest państwem, które w sposób świadomy, złośliwy lekceważy od wielu lat polskie interesy narodowe i szantażuje moralnie Polskę na arenie międzynarodowej! Tak, że cokolwiek nie chcemy dać Ukrainie to słyszymy o Polsce, że jesteśmy sojusznikami Putina – samo to powiedział Zełeński na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych.
Natomiast Węgry są naszym sojusznikiem. Przypominam, że jesteśmy razem w NATO, razem w Unii Europejskiej, mamy obowiązek bronić się nawzajem militarnie z Węgrami. Mówienie, że Węgry są sojusznikiem Putina to podważanie NATO.
🔴 Michał Wawer:
— WolnośćTV (@WolnoscTV) April 2, 2026
"Ukraina jest państwem bardzo skorumpowanym, które w sposób świadomy, złośliwy lekceważy od wielu lat polskie interesy narodowe i szantażuje moralnie Polskę na arenie międzynarodowej!" pic.twitter.com/cL4JUAraMc
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Podstawą podmiotowości w każdym sojuszu jest zdolność do samodzielnego działania, obrony. Inna relacja oznacza warunkowy parasol bezpieczeństwa jako element transakcji.
Lata bezpieczeństwa “na kredyt” właśnie domagają się kapitalizacji, kosztem jest udział w operacjach dystrybutora bezpieczeństwa. O ile przesunięcie strefy wpływów na wschód miało dla polskich pseudoelit znaczenie geopolityczne i tutaj wszyscy przyklasnęli konceptowi. O tyle analogiczna operacja na innym teatrze działań już poklasku nie zyskała, bo zyskać nie mogła, gdyż ciężar interesów jest rozłożony inaczej, niesymetrycznie, obliczony na bezpieczeństwo komponentu spoza NATO, interesariusza USA, albo jak kto woli USA jest interesariuszem beneficjenta tego konfliktu. Czasem ogon macha psem.
W Polsce rozmawiamy o małżeństwach jednopłciowych, wyznacznikiem kultury jest opłacany naszymi podatkami wykolejeniec, trwa nieustanna dyskusja czy można zabić człowieka, polityczni zakładnicy ideologii gotowi są każdą cenę zapłacić, aby rozmaitych dewiantów ukontentować zamiast stanąć w prawdzie przeciwko degrengoladzie, natomiast w skali makro przyjmujemy obciążenia ideologiczne i geopolityczne za które płaci wiecznie “na dorobku” naród polski. Ten sam, tyle że szerszy mechanizm “poczucia odpowiedzialności”, czyli bezwzględnej gotowości do poniesienia każdego kosztu w imię urojeń, wypadkowych stereotypów, kalek myślowych, rozmaitych fałszywych projekcji.
Podstawą podmiotowości w każdym sojuszu jest zdolność do samodzielnego działania, obrony. Inna relacja oznacza warunkowy parasol bezpieczeństwa jako element transakcji. Lata bezpieczeństwa "na kredyt" właśnie domagają się kapitalizacji, kosztem jest udział w operacjach… pic.twitter.com/dMsnLQa83i
— Rafał Mekler (@MeklerRafal) April 1, 2026
Wypełnia się to o czym trzeźwi ludzie w naszej nieszczęśliwej ojczyźnie wieszczą od dawna. Truizm którego kosmopolici i “obywatele świata” nie dopuszczają do świadomości.
Jedynie własny, silny, stabilny, prawy, roztropny naród gwarantuje bezpieczeństwo, rozwój gospodarczy, a co za tym idzie bezpieczeństwo rozumiane wielopoziomowo. Suwerenność na kredyt się kończy, jeżeli sami o siebie nie zadbamy, nie przywrócimy właściwego porządku rzeczy, skończymy jako naród podbity.
I z perspektywy ewolucyjnej logiki dziejów nie będzie to proces niewłaściwy, alogiczny, gdyż słabsi w przyrodzie ustępują miejsca silniejszym, lepiej przystosowanym.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Masakra! Sąd w Belgii właśnie zobowiązał Polskę do odbioru 64 mln dawek szczepionek przeciw COVID-19 oraz zapłaty ok. 5,6 mld zł. Wyrok jest nieprawomocny.
Premier Donald Tusk ostro krytykuje dziś PiS – i słusznie. Tutaj Pana popieram. Ale jednocześnie pojawia się zasadnicze pytanie, Panie premierze: dlaczego nie było woli po stronie Pana rządu, by powołać komisję badającą nieprawidłowości państwa polskiego i skrajnie patologiczne decyzje polityczne podejmowane w czasie lockdown’ów?
Osobiście przekazałem na Pana ręce wniosek w tej sprawie. Wysyłałem także w tej sprawie liczne pisma oraz zglaszałem nieprawidłowości na Prokuraturę. Temat jednak został politycznie zamieciony pod dywan! A przecież Pan wie, że sprawa umowy z Pfizerem to tylko wierzchołek góry lodowej.
Mieliście Państwo ukarać winnych – no chyba, że patologie znacznie wykraczają poza jedną partię..?
Ale zgnilizna państwa…
❌ Masakra! Sąd w Belgii właśnie zobowiązał Polskę do odbioru 64 mln dawek szczepionek przeciw COVID-19 oraz zapłaty ok. 5,6 mld zł. Wyrok jest nieprawomocny.
— Grzegorz Płaczek (@placzekgrzegorz) April 1, 2026
Premier Donald Tusk ostro krytykuje dziś PiS – i słusznie. Tutaj Pana popieram. Ale jednocześnie pojawia się zasadnicze… pic.twitter.com/Rb2pJTN21k
Najpierw podpisywano w ciemno gigantyczne kontrakty na dziesiątki milionów dawek szczepionek, a dziś polscy podatnicy mogą zapłacić za to miliardy.
Przypomnijmy: Polska zamówiła ogromne ilości preparatów, z których, gdy pandemia wygasła, część okazała się zwyczajnie zbędna. Zamiast twardych negocjacji i dbania o interes narodowy, mieliśmy bezrefleksyjne podporządkowanie się decyzjom na poziomie unijnym. Teraz koncern farmaceutyczny domaga się nawet około 6 mld zł za nieodebrane dawki.
Dzisiejsze wyroki czy decyzje sądów to nie jest „pech”, tylko konsekwencja polityki prowadzonej ponad głowami Polaków. Państwo nie może być klientem bez prawa do renegocjacji, zwłaszcza gdy zmieniają się realia, jak zakończenie pandemii czy kryzys wywołany wojną.
Konfederacja od początku mówiła jasno: umowy trzeba zawierać rozsądnie, z klauzulami bezpieczeństwa i realną możliwością wyjścia. Dziś widzimy, jak kosztowna jest polityczna naiwność i brak suwerenności decyzyjnej.
Najpierw podpisywano w ciemno gigantyczne kontrakty na dziesiątki milionów dawek szczepionek, a dziś polscy podatnicy mogą zapłacić za to miliardy.
— Bartłomiej Pejo (@bartlomiejpejo) April 1, 2026
Przypomnijmy: Polska zamówiła ogromne ilości preparatów, z których, gdy pandemia wygasła, część okazała się zwyczajnie zbędna.… pic.twitter.com/mmIIj1KNT9
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Sprzątanie Łodzi w praktyce, czyli ulica wyglądająca jak piaskownica, a sprzęt ten piach i stare liście rozsypuje na okoliczną zieleń i na równie zapiaszczoną drogę rowerową.
Sprzątanie Łodzi w praktyce, czyli ulica wyglądająca jak piaskownica, a sprzęt ten piach i stare liście rozsypuje na okoliczną zieleń i na równie zapiaszczoną drogę rowerową.
— Klaudia Domagała (@KlaudiaDomagala) April 2, 2026
Naprawdę Łodzianie za to mają zapłacić? Czy KTOKOLWIEK z urzędników w ogóle kontroluje jakość… pic.twitter.com/mjsiB1CnsC
Naprawdę Łodzianie za to mają zapłacić? Czy KTOKOLWIEK z urzędników w ogóle kontroluje jakość wykonywanych prac porządkowych? Mieszkańcy od lat zgłaszają, że to często fuszerka lub wręcz “burze piaskowe” w całych dzielnicach, po których jest tak samo brudno jak wcześniej.
No i dodajmy, że władze Łodzi same zadeklarowały 21.03.2026 jako graniczny w posprzątaniu CAŁEGO MIASTA na nieznaną wcześniej skalę. I co? Brud jak jest, tak był.
Piach, liście, śmieci i błoto zalegające czasem latami – również. No ale pewnie niedługo “odtrąbimy” sukces w propagandowych mediach, bo “na papierze” posprzątano setki lub tysiące kilometrów.
Smutne, ale z tą władzą czystego i zadbanego miasta raczej nie doczekamy.
Wideo: Silkl4sh (Skyscrapercity)
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W Sejmie RP odbyła się konferencja prasowa w tej sprawie. Głos w imieniu Konfederacji zabrali Wicemarszałek Sejmu RP Krzysztof Bosak oraz dyrektor biura prasowego Konfederacji i poseł IX kadencji Michał Urbaniak.
Krzysztof Bosak rozpoczął konferencję od złożenia serdecznych życzeń w związku z nadchodzącymi Świętami Zmartwychwstania Pańskiego.
Lider Konfederacji ocenił reakcję rządu na zwyżki cen paliw jako spóźnioną i nieprecyzyjną. „Znów widzimy niepokojący trend polegający na tym, że ignorowani są ci, którzy jeżdżą skromniej. Tak jak strefy zakazu wjazdu obejmują tych, którzy mają starsze auta, skromniejsze auta, których nie stać na nowoczesne SUV-y czy elektryki i są dyskryminowani, tak samo w tym systemie interwencji na rynku paliw, który zaproponował rząd Donalda Tuska, pominięci są ci, którzy oszczędzają, np. jeżdżąc autami na gaz” – powiedział Bosak.
Wicemarszałek Bosak przytoczył dane, w świetle których Polska jest jednym z największych rynków pod względem konsumpcji gazu LPG do aut. W Polsce jest zarejestrowanych aż 2,5 mln samochodów o takim napędzie. Bosak podkreślił także, że od początku roku ceny gazu wzrosły o ponad 30%, a w samym marcu aż o 1 zł.
„Widać, że rząd Tuska raczej drenuje kieszenie Polaków, niż skupia się na tym, żeby dostarczyć ten gaz, niezależnie już w której formie i dla jakiego celu po dobrej cenie” – ocenił Bosak.
Krzysztof Bosak zaapelował o włączenie gazu LPG do uruchomionego przez rząd mechanizmu, co pozwoliłoby na znaczącą poprawę sytuacji uboższych kierowców.
Michał Urbaniak postawił tezę, że „rząd Donalda Tuska ignorował Polaków tak długo, jak tylko mógł ”. Przypomniał, że propozycje Konfederacji dotyczące obniżenia akcyzy i opłaty emisyjnej zostały odrzucone. Teraz jednak, według Urbaniaka Donald Tusk traci grunt pod nogami. „Kiedy zobaczył, że jedna z afer pedofilskich, z którą powiązana jest Koalicja Obywatelska przez ludzi w nią zaangażowanych zaczyna wymykać mu się spod kontroli, no to stwierdził, że w tym momencie już czas na nowe działania – może uda się ugasić ten pożar” – powiedział Urbaniak.
Szef biura prasowego Konfederacji podkreślił, że nie może być tak, że polski rząd przez wiele tygodni ignoruje potrzeby wielu Polaków. Zaznaczył ogromny rozmiar rynku LPG w Polsce i pilną potrzebę udzielenia pomocy użytkownikom tego paliwa.
Michał Urbaniak zaapelował do rządu, by jeszcze przed świętami zadeklarował wprowadzenie obniżki cen LPG. „Inaczej nie możemy mówić o rządzie, którzy działa na rzecz Polaków” – podsumował.
Konfederacja uważa, że pominięcie gazu LPG w mechanizmie interwencji w ceny paliw jest niesprawiedliwe i nieracjonalne.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Polska zadłuża się w tempie, którego nie widzieliśmy od dekad. A rząd udaje, że wszystko jest pod kontrolą!
Ministerstwo Finansów podało w tym tygodniu, że dług Skarbu Państwa przekroczył już 2 biliony złotych. Sam luty przyniósł wzrost o prawie 40 miliardów – w ciągu jednego miesiąca. Dla porównania: tyle mniej więcej kosztuje budowa 1000 km autostrady.
Liczba robi wrażenie, ale jeszcze groźniejszy jest kierunek. Relacja długu do PKB na koniec IV kwartału 2025 r. wyniosła 59,97 proc. według unijnych kreyteriów. 60 proc. to granica zapisana w kryteriach z Maastricht jako próg alarmowy. Rok temu byliśmy wyraźnie poniżej. Dziś jesteśmy o włos.
2 BILIONY złotych długu – przekroczyliśmy kolejną barierę niegospodarności z Donaldem Tuskiem!
— Paweł Usiądek (@PUsiadek) April 1, 2026
Polska zadłuża się w tempie, którego nie widzieliśmy od dekad. A rząd udaje, że wszystko jest pod kontrolą!
Ministerstwo Finansów podało w tym tygodniu, że dług Skarbu Państwa… pic.twitter.com/GFYiJKcc3R
Rząd Tuska przez ostatnie dwa lata tłumaczył każdy deficyt: wydatkami na obronę, dziedzictwem po PiS, wojną w Ukrainie, transformacją energetyczną. Tylko równocześnie chwalą się pieniędzmi z KPO czy SAFE oraz wydają pieniądze na redystrybucjonizm pokroju renty wdowiej, dopłat do elektryków czy maksymalnych cen paliw.
Dług to nie jest abstrakcja. To podatki, które zapłacą nasze dzieci! To mniejsze możliwości reagowania na kolejny kryzys. To rosnące odsetki, które dziś pochłaniają dziesiątki miliardów rocznie – pieniędzy, które nie trafią ani na drogi, ani na szpitale, ani na obronę.
Konfederacja od lat powtarza: państwo, które nie potrafi żyć w granicach własnych dochodów, prędzej czy później przerzuci rachunek na obywatela. Ten moment się zbliża.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Jedno z największych prawicowych wydarzeń na świecie za mną. W Dallas, podczas Conservative Political Action Conference (CPAC), w ostatnich dniach spotkali się przedstawiciele środowisk prawicowych z całego świata, by wymieniać się doświadczeniami i pomysłami w walce z lewicową ideologią, która zżera nie tylko Unię Europejską.
Jedno z największych prawicowych wydarzeń na świecie za mną. W Dallas, podczas Conservative Political Action Conference (CPAC), w ostatnich dniach spotkali się przedstawiciele środowisk prawicowych z całego świata, by wymieniać się doświadczeniami i pomysłami w walce z lewicową… pic.twitter.com/9aSavhKGSP
— Grzegorz Płaczek (@placzekgrzegorz) March 29, 2026
Brazylia, Korea Płd., Japonia, Włochy, Gruzja, Australia, Argentyna, USA czy Chorwacja – z dziennikarzami, politykami, przedsiębiorcami, lekarzami, byłymi premierami i byłym prezydentem między innymi z tych krajów miałem okazję bezpośrednio rozmawiać jako polski poseł. Z podniesioną głową. Prawica wyraźnie buduje dziś globalny front oporu – z myślą o bezpiecznej przyszłości naszych dzieci.
Nie ma odwrotu – to musi się udać. Wiele oczu zwróconych jest dziś na Polskę – kraj, który wielokrotnie w historii dawał przykład odwagi i wierności swoim wartościom. W tej walce nie chodzi o władzę. Chodzi o coś więcej – o honor, tradycję i normalność. O to, by Polska pozostała Polską. Ani kroku wstecz.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
„Bezpieczeństwo kobiet w ciąży a nierówne standardy opieki medycznej” – to temat posiedzienia parlamentarnego zespołu ds. opieki okołoporodowej które zapalanowane jest na 14 kwietnia 2026 r.
Podczas posiedzenia Zespołu podejmiemy ważną dyskusję o wyzwaniach związanych z dostępem do równej i profesjonalnej opieki okołoporodowej w Polsce, który niestety może być realnie ograniczony dla niektórych kobiet. W obliczu likwidacji oddziałów położniczych i rosnących lokalnych różnic coraz częściej pojawiają się pytania o realne bezpieczeństwo kobiet w ciąży i ich dzieci – szczególnie w sytuacjach nagłych, gdy porody miałyby odbywać się poza wyspecjalizowanymi oddziałami położniczymi, w tym nawet w warunkach SOR.
„Bezpieczeństwo kobiet w ciąży a nierówne standardy opieki medycznej”
— Karina Bosak (@KarinaBosak) March 31, 2026
Podczas posiedzenia Zespołu podejmiemy ważną dyskusję o wyzwaniach związanych z dostępem do równej i profesjonalnej opieki okołoporodowej w Polsce, który niestety może być realnie ograniczony dla niektórych… pic.twitter.com/aIZ68T478g
Poruszymy także temat tzw. pokoi narodzin – rozwiązania, które wedle rozporządzenia Ministra Zdrowia ma zabezpieczać nagłe przypadki, budzą wiele one jednak wiele pytań o jakość, odpowiedzialność i koszty.
Celem spotkania jest znalezienie odpowiedzi na kluczowe pytanie: jak realnie zapewnić równy dostęp do opieki okołoporodowej na najwyższym poziomie, nie ograniczając się tylko do największych miast – czego proces zaczyna powoli mieć miejsce. Jak zapewnić wszystkim matkom w Polsce i ich dzieciom, niezależnie od ich miejsca zamieszkania realne bezpieczeństwo, godne warunki i profesjonalną opiekę medyczną.
Czy obecne rozwiązania systemowe sprzyjają wyrównywaniu standardów, czy prowadzą do ich dalszego różnicowania? Jakie zmiany są potrzebne, aby każda kobieta miała zapewnioną bezpieczną opiekę?
Zapraszam
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
To setki zaangażowanych kobiet: przedsiębiorców, specjalistow, matek, żon, działaczek lokalnych. I są aktywne od małych miejscowości po największe miasta. Oddolnie. Prawdziwie. Mając w sercu wolnościowe, narodowe i konserwatywne ideały, robiąc to nie tylko dla siebie, ale dla przyszłych pokoleń.
Jednym z przykładów tej energii jest inicjatywa Politycznych Kaw. Zaczęłam je w Łodzi (a jakże 😎) od prostego pomysłu: spotkajmy się, porozmawiajmy, wymieńmy doświadczenia. Bez sceny, bez mikrofonów, bez politycznego teatru. I okazało się, że właśnie tego wielu kobietom brakowało! Dziś to już ogólnopolska inicjatywa. Dziesiątki spotkań, setki kobiet, rozmowy o gospodarce, polityce, samorządzie. To też budowanie relacji, wymiana doświadczeń osobistych i zawodowych.
To jest realna praca u podstaw. I dokładnie tak rozwija się dziś środowisko Kobiet Konfederacji: przez rozmowę, współpracę i działanie. Ta aktywność często idzie jeszcze dalej, co pokazuje Jasna Iwan i to, co robi w Krakowie. Nie tylko spotkania, ale też warsztaty, rozwój umiejętności, ćwiczenia z debat. To pokazuje, że kobiety chcą się przygotowywać do realnego udziału w życiu społecznym i politycznym.
I to jest właśnie kierunek. Kobiety Konfederacji nie potrzebują narzuconych „parytetów” ani marketingowych kampanii. Tworzą środowisko, które jest merytoryczne, świadome i coraz silniejsze. Jedne wolą działać na zapleczu, inne wspierać swoją fachową wiedzą, ale są też takie, które nie chcą być tylko „tłem”, ale chcą współtworzyć kierunek zmian. Dla każdej z Was znajdzie się miejsce, a ja jestem po to, aby pomóc Wam je odnaleźć ❤️
A wszystko zaczyna się od rozmowy.
Czasem przy kawie albo herbacie
Bądź częścią tej zmiany!
Kobiety Konfederacji to dziś nie jest margines. To jest realna siła w całej Polsce! ❤️
— Klaudia Domagała (@KlaudiaDomagala) March 31, 2026
To setki zaangażowanych kobiet: przedsiębiorców, specjalistow, matek, żon, działaczek lokalnych. I są aktywne od małych miejscowości po największe miasta. Oddolnie. Prawdziwie. Mając w sercu… pic.twitter.com/5XGIjUrLqX
Za nami kolejne otwarte spotkanie Kobiet Konfederacji w Krakowie.
W niedzielne popołudnie spotkałyśmy się żeby wspólnie rozwijać umiejętności komunikacyjne i przełamywać bariery w publicznych dyskusjach.
Tematem spotkania było wprowadzenie do debaty oksfordzkiej, które poprowadziła mgr Agnieszka Gołąb. Miałyśmy okazję poznać zasady prowadzenia debaty oraz mechanizmy skutecznego przekonywania.
Szczególne podziękowania należą się prowadzącej, która podzieliła się z nami swoją wiedzą i doświadczeniem!
Dziękuję także wszystkim obecnym za Wasze zaangażowanie!
Za nami kolejne otwarte spotkanie Kobiet @KONFEDERACJA_ w Krakowie! 🇵🇱
— Jasna Iwan (@JasnaIwan) March 31, 2026
W niedzielne popołudnie spotkałyśmy się żeby wspólnie rozwijać umiejętności komunikacyjne i przełamywać bariery w publicznych dyskusjach.
Tematem spotkania było wprowadzenie do debaty oksfordzkiej, które… pic.twitter.com/EFScJuflXZ
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Upadek ukraińskich dronów na terytorium państw bałtyckich nie jest incydentem lokalnym. To sygnał, który dotyczy bezpośrednio Polski, niezależnie od tego, czy chcemy go tak odczytać.
Groza wojny na Bliskim Wschodzie przyćmiła w pewnym stopniu zdarzenia o militarnym charakterze, z jakimi mieliśmy w ostatnich dniach do czynienia w państwach bałtyckich. Nie jest to zaskakujące. Wojna USA i Izraela z Iranem faktycznie ma pierwszorzędne znaczenie, bo jej przebieg poważnie nadwyrężył siłę odstraszania i wiarygodność sojuszniczych gwarancji Stanów Zjednoczonych, od których pookrągłostołowe elity uzależniły bezpieczeństwo Polski. Iran, niczym partyzant globu, podważa nie tyle globalną hegemonię USA, dawno już skruszałą, ile ich wpływy w rimlandzie Eurazji, co, jeśli konflikt będzie zmierzał w tym kierunku, może mieć znaczenie historyczne nie tylko dla Polski, ale i całego świata.
Niemniej upadek ukraińskich dronów na Litwie, Łotwie i w Estonii przypomina nam o pierwszym objawie upadku amerykańskiej dominacji nad światem, jakim był wybuch regularnej, masowej wojny w Europie. W nocy z poniedziałku na wtorek na zamarzniętej tafli jeziora Lavysas na Litwie rozbił się dron uderzeniowy. Już we wczesnych godzinach porannych w środę dron rozbił się o komin Auvere w północno-wschodniej Estonii. Mniej więcej w tym samym czasie rozbił się dron w łotewskiej gminie Krasław, kilkaset metrów od zabudowy. Wszystkie te drony były uzbrojone i wszystkie eksplodowały.
W przypadku incydentów na Łotwie i w Estonii urzędnicy i media tych państw początkowo upowszechnili informacje, że na ich terytorium spadły drony rosyjskie. Dopiero po paru godzinach ujawnili, że drony były ukraińskie. W grę wchodzi więc albo próba tuszowania sprawy, albo brak świadomości sytuacyjnej kierownictwa polityczno-wojskowego tych państw w kwestii tego, co i od kogo wlatuje na ich terytorium.
Ujawniając, że drony pochodziły z Ukrainy, przedstawiciele władz państw bałtyckich robili wiele, by ich reakcje nie wyglądały na publiczne pretensje do Kijowa. „To konkretna konsekwencja pełnoskalowej wojny agresji Rosji” – powiedział minister spraw zagranicznych Estonii. „To nie jest lokalny incydent, to część szerszego obrazu bezpieczeństwa. Rosyjska agresja przeciwko Ukrainie tworzy dodatkowe ryzyka dla całego regionu” – stwierdziła litewska premier Inga Ruginienė. To wyraźny brak asertywności wobec Ukrainy. Trudno wierzyć, by te państwa były w stanie twardo określać jakiekolwiek warunki brzegowe wobec Kijowa, zwłaszcza biorąc pod uwagę ich mały potencjał, jak i nastawienie polityczne ich elit. Już na rozpoczęcie śledztwa Bałtowie uznali za stosowne podkreślić, że drony wleciały znad terytorium Białorusi lub Rosji, zbaczając z kursu wyznaczonego w ramach ukraińskiej operacji uderzenia na rosyjskie instalacje naftoportowe w obwodzie leningradzkim.
Truizmem jest stwierdzenie, że Ukraina ma interes w stwarzaniu sytuacji wciągających NATO lub poszczególne państwa w wojnę. Mówimy zresztą raczej o tym drugim. Słowa Trumpa, który przy okazji niepowodzeń swojej wojny przeciw Iranowi próbuje dzielić się odpowiedzialnością za to z europejskimi sojusznikami i mówi, że sojusznicy z NATO „nie zrobili absolutnie niczego” na rzecz ataku na Iran oraz że „USA nie potrzebują niczego od NATO, ale nie zapomną” dystansu wobec ataku, znoszenie kolejnych sankcji wobec Rosji i Białorusi, wyraźny już kurs na jakąś formę układu z Moskwą uprawdopodabniają niegdysiejszą tezę Emmanuela Macrona, że NATO jest w stanie śmierci klinicznej. Uprawdopodobniają ją także słabe reakcje aparatu Sojuszu i zachodnich sojuszników na to, co się zdarzyło na, do niedawna tak często odmienianej przez wszystkie przypadki, a obecnie jakby mniej, „wschodniej flance”.
Z kłopotami, jakie wytwarza wojenny przypadek, ale być może świadoma strategia Kijowa, możemy wkrótce pozostać sami. I to zarówno w sytuacji, gdyby się okazało, że Ukraińcy wykorzystują w działaniach przeciwko Rosji terytorium Polski, jak i w sytuacji, gdy wykorzystane zostanie terytorium tylko państw bałtyckich i wyniknie z tego eskalacja. W przypadku tych słabych, małych, niekorzystnie położonych państw, posiadających zauważalne grupy społeczne, na które Rosja może liczyć, eskalacja taka jest właśnie najbardziej prawdopodobna. Państwa te tworzą bowiem dla Rosji najdogodniejszy teatr do przetestowania, ile życia zostało w NATO, i ewentualnego całkowitego pozbawienia go wiarygodności, co uruchomi już niepowstrzymaną jego erozję.
Czy jesteśmy gotowi ruszać, bez materialnych zasobów USA i całego NATO za plecami, bez ich kinetycznych działań, na odsiecz państwom bałtyckim? Szczerze mówiąc, nie jesteśmy, bo całe nasze siły zbrojne przygotowane zostały jako siły pomocnicze kolektywnej, a w zasadzie amerykańskiej operacji.
Zachowanie Ukraińców sugeruje to samo, co zachowanie rządów państw bałtyckich. Nawet jeśli doszło do „zbłądzenia dronów”, które leciały i cały czas miały lecieć nad terytorium Białorusi oraz Rosji na skutek walki radioelektronicznej, to i tak, wobec powagi sytuacji, powinny wybrzmieć jakieś wyrazy ubolewania ze strony Kijowa oraz solenne deklaracje, że terytorium państw NATO nigdy nie będzie wykorzystywane bez ich zgody do działań wojennych. To jednak nie wybrzmiało, co w moim przekonaniu pokazuje nastawienie Ukraińców.
Pozostaje rozważyć jeszcze jeden scenariusz. Być może ta zgoda państw bałtyckich jest. Przypomnijmy sobie, o ilu ryzykownych działaniach mających cechy asysty Ukrainie w toczonej wojnie polska opinia publiczna dowiadywała się po czasie i nie od polskich polityków. Czy biorąc pod uwagę bezwarunkowo proukraińskie nastawienie rządu Mateusza Morawieckiego, a obecnie rządu Donalda Tuska, oraz jeszcze bardziej wychylone w tym zakresie podejście rządów państw bałtyckich, jesteście pewni, drodzy czytelnicy, że nie ma milczącej zgody na startowanie ukraińskich dronów z terytorium Polski, Estonii, Litwy czy Łotwy albo choćby zgody na wykorzystanie naszej przestrzeni powietrznej do ataków na północno-zachodnią część Rosji?
Rzut oka na mapę, na przestrzeń między Ukrainą a obwodem leningradzkim, sugeruje, że wykorzystanie przez Ukraińców przestrzeni powietrznej Polski i państw bałtyckich może być dla nich bardzo pożądane w przypadku ataków dronowych na ten region Rosji.
Sprawa dronów, które rozbiły się w państwach bałtyckich, powinna więc znaleźć się w centrum debaty politycznej, jawnej wobec społeczeństwa, z udziałem polityków, i w przejrzysty sposób powinna zostać wyjaśniona Polakom. W centrum tej debaty powinna też w końcu znaleźć się kwestia scenariusza polityki bezpieczeństwa w sytuacji erozji NATO oraz miejsca w tej polityce państw bałtyckich, ujmowanych już w warunkach innych niż te definiowane przez domniemaną funkcjonalność Sojuszu Północnoatlantyckiego. Jak mamy zachować się w przypadku ich zaangażowania się w wojnę z takiego lub innego powodu? Jak mamy zachować się w takiej sytuacji, nie jako jeden z 32 członków systemu bezpieczeństwa zbiorowego, coraz mniej bezpiecznego i coraz mniej kolektywnego, ale jako suwerenne państwo w bardzo niepewnym otoczeniu politycznym? Takiej debaty brak.
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Prawie wszyscy polscy europosłowie, poza przedstawicielami Konfederacji, poparli rozwiązania, które mogą umożliwić Big Techom skanowanie naszych wiadomości.
Chcecie wiedzieć, kto głosował „za”? Oto lista:
Bartosz Arłukowicz, Robert Biedroń, Adam Bielan, Tobiasz Bocheński, Krzysztof Brejza, Joachim Brudziński, Michał Dworczyk, Kamila Gasiuk-Pihowicz, Małgorzata Gosiewska, Andrzej Halicki, Adam Jarubas, Mariusz Kamiński, Michał Kobosko, Ewa Kopacz, Marlena Maląg, Arkadiusz Mularczyk, Piotr Müller, Mirosława Nykiel, Jacek Ozdoba, Jacek Protas, Bogdan Rzońca, Joanna Scheuring-Wielgus, Michał Szczerba, Beata Szydło, Dominik Tarczyński, Michał Wawrykiewicz, Jadwiga Wiśniewska, Maciej Wąsik, Anna Zalewska, Kosma Złotowski, Krzysztof Śmiszek.
Różne partie, różne środowiska, ale w tej sprawie wyjątkowo zgodni.
Temat? Prywatność naszych wiadomości i granice ingerencji wielkich korporacji technologicznych.
Warto wiedzieć, kto podejmuje takie decyzje i wyciągać z tego wnioski.
Prawie wszyscy polscy europosłowie, poza przedstawicielami Konfederacji, poparli rozwiązania, które mogą umożliwić Big Techom skanowanie naszych wiadomości.
— Bartłomiej Pejo (@bartlomiejpejo) March 31, 2026
Chcecie wiedzieć, kto głosował „za”? Oto lista:
Bartosz Arłukowicz, Robert Biedroń, Adam Bielan, Tobiasz Bocheński,… pic.twitter.com/ya656EV9XH
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Skomentuj