Mariusz Błaszczak zadeklarował, że gdyby Polska miała dwa lotniskowce, to jeden powinna wysłać na prośbę USA w konflikcie z Iranem. Wypowiedź pełna entuzjazmu wobec działań Stanów Zjednoczonych i jednoznacznego poparcia dla operacji na Bliskim Wschodzie.
Tylko że to nie jest nasza wojna.
Każde zaostrzenie konfliktu na Bliskim Wschodzie uderza w Polskę:
– wyższe ceny paliw,
– zaburzone łańcuchy dostaw,
– większa niestabilność gospodarcza,
– ryzyko wciągnięcia nas w działania, które nie mają nic wspólnego z polską racją stanu.
Jednoznaczne opowiadanie się po jednej stronie konfliktu ogranicza pole manewru polskiej dyplomacji i jeszcze mocniej uzależnia nas od decyzji innych państw.
Polska powinna działać tak, by chronić własne interesy, a nie angażować się w cudze wojny.
Mariusz Błaszczak zadeklarował, że gdyby Polska miała dwa lotniskowce, to jeden powinna wysłać na prośbę USA w konflikcie z Iranem. Wypowiedź pełna entuzjazmu wobec działań Stanów Zjednoczonych i jednoznacznego poparcia dla operacji na Bliskim Wschodzie.
— Krzysztof Mulawa (@krzysztofmulawa) April 8, 2026
Tylko że to nie jest… pic.twitter.com/2J8g8f2DSV
1. Sugestie formułowane przez Donalda Tuska, jakoby działalność Fundacji Dobry Rząd miała związek z prezydenckim wetem rządowej ustawy o kryptoaktywach, są absurdalne i stanowią insynuację naruszającą moje dobre imię. Nie prowadziłem jakichkolwiek rozmów dotyczących tej ustawy z jakimikolwiek przedstawicielami Kancelarii Prezydenta.
2. Co więcej, nie brałem też żadnego udziału w pracach nad poselskim projektem ustawy wdrażającej rozporządzenie MiCA regulujące rynek kryptowalut.
3. Oczekuję w tej sprawie przeprosin od Donalda Tuska dziś do północy. W przeciwnym razie złożę zawiadomienie do prokuratury w zakresie pomówienia, którego się dopuścił, a także przekroczenia przez niego uprawnień polegającego na publicznym posługiwaniu się informacjami gromadzonymi przez ABW.
4. Ponadto zażądam na piśmie informacji dotyczącej podstawy prawnej działań inwigilacyjnych prowadzonych wobec instytucji powiązanych z polityczną opozycją a także podstawy prawnej upublicznienia przez Donalda Tuska informacji zbieranych przez służby specjalne.
5. Dobry Rząd w przeciwieństwie do fundacji sympatyzujących z rządem Koalicji Obywatelskiej nie korzysta z państwowych grantów i nie otrzymuje wsparcia od spółek skarbu państwa. Finansujemy nasządziałalność ekspercką w sposób legalny – wyłącznie ze środków pochodzących od prywatnych darczyńców i firm. Jednym z podmiotów, z którymi fundacja współpracowała komercyjnie, jest Expofer Servis House.
6. Usługi świadczone przez Fundację na rzecz tej spółki ograniczały się do prowadzenia prac analitycznych i nie miały najmniejszego związku z toczącym się procesem legislacyjnym.
7. Jednocześnie trudno uznać za zaskoczenie, że tak jak cały klub Konfederacji i zdecydowana większość niezależnych ekspertów uważam rządowy projekt ustawy o kryptoaktywach za fatalny i najbardziej rygorystyczny w całej Unii Europejskiej. Wejście w życie tych przepisów miałoby dewastujący wpływ dla całego rynku. Podkreślam, że moje stanowisko w sprawie tej ustawy jest niezmienne i prezentowałem je również przez nawiązaniem wspomnianej współpracy przez Fundację Dobry Rząd.
8. Dodatkowo chciałbym zauważyć, że tylko ktoś, kto nie ma pojęcia o rynku kryptoaktywów, może sądzić, że wejście w życie rządowej ustawy o kryptoaktywach, mogłoby w jakikolwiek sposób zaszkodzić działalności giełdy zondacrypto, która funkcjonuje w oparciu o licencję wydaną w Estonii i jest nadzorowana przez tamtejszego regulatora. Z publicznie dostępnych informacji wynika również, że spółka nigdy nie zamierzała ubiegać się o licencję w Polsce. Przyjęcie lub odrzucenie ustawy przez Sejm RP nie wypływa w żaden sposób na działalność Zondy.
W polityce Twoi wrogowie świadczą o Tobie. Donald Tusk przesadził, złamał prawo i zapłaci za to.
Ps. Będę bardzo wdzięczny za dalsze udostępnienie tego oświadczenia.
Oświadczenie ws. kłamliwych i naruszających moje dobra osobiste insynuacji premiera Donalda Tuska.
— Przemysław Wipler (@Wipler1978) April 8, 2026
1. Sugestie formułowane przez Donalda Tuska, jakoby działalność Fundacji Dobry Rząd miała związek z prezydenckim wetem rządowej ustawy o kryptoaktywach, są absurdalne i stanowią…
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W rok wzrost aż o 40%!
Imigracja miała pomóc rynkowi pracy – dziś zwiększa bezrobocie. W lutym liczba cudzoziemców w urzędach pracy skoczyła o ponad 36% w miesiąc.
Imigranci masowo zapisują się w urzędach pracy, by utrzymać 800+. W rok wzrost aż o 40%!
— Aleksander Popko (@PopkoAleks6078) April 7, 2026
Imigracja miała pomóc rynkowi pracy – dziś zwiększa bezrobocie. W lutym liczba cudzoziemców w urzędach pracy skoczyła o ponad 36% w miesiąc.
Rządy PiS i PO przez lata wpuszczały wszystkich… pic.twitter.com/0rftmYDWp0
Rządy PiS i PO przez lata wpuszczały wszystkich bez kontroli. Efekt? Dziesiątki tysięcy bezrobotnych cudzoziemców i system, który zamiast aktywizować – zachęca do bierności.
Konfederacja ostrzegała. Te problemy właśnie stają się faktem.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
“Dzisiaj w nocy zginie cała cywilizacja i nigdy już nie powróci. Nie chcę, żeby tak się stało, ale prawdopodobnie tak będzie.” – napisał Donald Trump w na Truth Social. Pamiętacie jak zaczynając tę wojnę, Trump obiecywał, że nie jest ona przeciwko narodowi irańskiemu? To teraz prezydent Stanów Zjednoczonych grozi, że unicestwi całą cywilizację. Miło.
To jest najbardziej absurdalna wojna, jaką prowadzą Stany Zjednoczone. Wywołana tylko i wyłącznie w interesie państwa położonego tam gdzie chce. Nie mająca żadnych innych podstaw politycznych i geopolitycznych, niż to, żeby zneutralizować śmiertelnego wroga Izraela. Trump sprzeniewierzył się całej swojej narracji, na której zdobywał głosy Amerykanów. Miało nie być więcej głupich wojen, a wywołał najgłupszą z nich i teraz miota się jak małe dziecko, grozi, tupie i krzyczy. Nie pamiętam kiedy ostatnio prestiż i szacunek do Stanów Zjednoczonych tak mocno ucierpiał.
“Dzisiaj w nocy zginie cała cywilizacja i nigdy już nie powróci. Nie chcę, żeby tak się stało, ale prawdopodobnie tak będzie.” – napisał Donald Trump w na Truth Social. Pamiętacie jak zaczynając tę wojnę, Trump obiecywał, że nie jest ona przeciwko narodowi irańskiemu? To teraz… pic.twitter.com/zgjGYhx47h
— Tomasz Grabarczyk (@grabarczyktomek) April 7, 2026
Amerykańsko-izraelska rozróba na Bliskich Wschodzie powinna być dla nas przestrogą i okazją do wyciągania cennych wniosków. Po pierwsze amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa tracą na znaczeniu. Przekonały się o tym państwa Zatoki Perskiej, które miały u siebie amerykańskie bazy.
Po drugie USA są i nadal będą naszym kluczowym sojusznikiem, ale to nie znaczy, że mamy ustawiać się w roli cheerleaderek konkretnych amerykańskich polityków, bić im brawo w polskim sejmie i latać z czapeczkami MAGA.
Po trzecie kupowanie drogiej amerykańskiej broni, w sytuacji gdzie Iran czy Ukraina pokazują, że nie trzeba wydawać milionów na jedną rakietę, jak za tę samą kwotę można naprodukować wiele skutecznych dronów, powinno zmienić naszą strategię zbrojeniową. Najważniejsze to mieć zdolności do szybkiej i masowej produkcji broni i amunicji, niekoniecznie płacąc miliardy za broń, nad którą nie mamy nawet pełnej kontroli.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W Wielkanoc 2026 chrzest przyjęło ponad 21 tysięcy osób. To rekordowa liczba dorosłych i młodzieży.
Wśród nich było około 13 tysięcy dorosłych oraz ponad 8 tysięcy nastolatków, a liczba ta rosła z roku na rok.
Nie były to już pojedyncze przypadki, ale wyraźny trend. W ciągu ostatnich lat liczba chrztów potroiła się.
🇫🇷 Coś niezwykłego wydarzyło się we Francji…
— Bartłomiej Pejo (@bartlomiejpejo) April 7, 2026
W Wielkanoc 2026 chrzest przyjęło ponad 21 tysięcy osób. To rekordowa liczba dorosłych i młodzieży. 📈
Wśród nich było około 13 tysięcy dorosłych oraz ponad 8 tysięcy nastolatków, a liczba ta rosła z roku na rok.
Nie były to już… pic.twitter.com/e36x26aedo
Najwięcej nowych wierzących stanowili młodzi w wieku 18–25 lat. Wielu z nich wcześniej nie miało żadnej religijnej tożsamości. Do wiary prowadziły ich często trudne doświadczenia, poszukiwanie sensu i głębokie przeżycia duchowe.
W świecie, który często ogłasza „koniec wiary”, wydarzyło się coś zupełnie odwrotnego.
Może to znak, że człowiek, niezależnie od czasów, wciąż szuka Boga?
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Zobaczcie jak @Obywatelska_KO oszukiwała ludzi w sprawie szpitala w Lesku 👇 pic.twitter.com/dqbubrH288
— Marcin Kowalski (@M_Kowalski__) April 7, 2026
Na zdjęciu posłowie Joanna Frydrych i Marek Rząsa obiecujący w Lesku, że jak dojdą do władzy, to odblokują KPO i uratują szpital. Sytuacja miała miejsce w 2023 roku, tuż przed wyborami. Dziś mamy 2026 rok, a leski szpital jest w jeszcze gorszej sytuacji. I tu pojawia się pytanie. Gdzie poszła kasa z KPO?
Na zdjęciu posłowie @frydrych_joanna i @MarekRzasa1 obiecujący w Lesku, że jak dojdą do władzy, to odblokują KPO i uratują szpital.
— Tomasz Buczek (@buczek_tomasz) April 8, 2026
Sytuacja miała miejsce w 2023 roku, tuż przed wyborami. Dziś mamy 2026 rok, a leski szpital jest w jeszcze gorszej sytuacji.
I tu pojawia się… pic.twitter.com/xUgpMHvqNj
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Opowiadają nam niebezpieczne bajki.
Nie da się zbilansować polskiego systemu opartego w 2040 roku (KPEiK) w 65-68% na niestabilnych OZE bateryjnymi magazynami energii.
Przy bardzo wysokim udziale OZE pojawia się potrzeba magazynowania energii na czas dłuższy niż 12 h, a nawet na 1-2 tygodnie.
Opowiadają nam niebezpieczne bajki.
— Marek Tucholski 🇵🇱 (@tucholski_marek) April 7, 2026
Nie da się zbilansować polskiego systemu opartego w 2040 roku (KPEiK) w 65-68% na niestabilnych OZE bateryjnymi magazynami energii.
Przy bardzo wysokim udziale OZE pojawia się potrzeba magazynowania energii na czas dłuższy niż 12 h, a nawet na… https://t.co/h5NlBjFEHN
Dla Polski punktem wyjścia jest to, że krajowe zużycie energii elektrycznej wynosi 160-170 TWh rocznie. Rekordowe zapotrzebowanie netto odnotowane 9 stycznia br. wyniosło 27,6 GW (29,2 GW brutto). Jednocześnie zakłada się, że w perspektywie 10 lat sama infrastruktura sieciowa ma umożliwić wyprowadzenie mocy z ok. 18 GW offshore, 19 GW onshore i 45 GW PV, co daje potencjał ok. 160 TWh rocznie z OZE. Ale…
Potencjał produkcyjny, a stabilność dostaw to dwie różne rzeczy. Widzimy to w ostatnich miesiącach i dniach. Zimą w czasie największego zapotrzebowania mieliśmy minimalną generację z OZE, a w minione święta przy niskim zapotrzebowaniu nadmierną generację z koniecznością wyłączeń. Taki system nie zapewnia równowagi i stabilnych dostaw energii, a próby stabilizowania go za pomocą bateryjnych magazynów to utopia, która źle się skończy.
Żeby pokazać skalę, wezmę jako jednostkę odniesienia magazyn bateryjny Żarnowiec: 262,2 MW i 981 MWh, koszt – 1,55 mld zł.
Jeśli chcemy jak planuje rząd, by takie magazyny przejęły rolę zabezpieczenia, to na 24 godziny bez generacji OZE przy założeniu, że trzeba pokryć średnio 68% systemu, to potrzeba ok. 312 GWh energii magazynowej i ok. 13 GW mocy zainstalowanej. To daje 318 magazynów Żarnowiec po stronie energii i 58 po stronie mocy. Kosztowo wychodzi 495 mld zł, a to tylko 24 godziny i tylko przy obecny zapotrzebowaniu na prąd, a to przecież będzie rosnąć.
Przy 3 dobach słabej generacji wychodzi 936 GWh, czyli 954 Żarnowców. Kosztowo to 1,48 bln zł. Przy 7 dobach robi się 2,18 TWh, czyli 2227 takich magazynów, a prosty koszt dochodzi do 3,46 bln zł.
To są już wartości pokazujące absurdalność obecnej transformacji energetycznej, gdzie bateryjnymi magazynami chce się zapewnić pokrycie luk pogodowych, a przecież okresy flauty mogą trwać nawet 2 tygodnie.
Nawet przy zwykłym dobowym przesunięciu nadwyżek z godzin słonecznych i wietrznych na wieczór i noc daje to 85–128 GWh dziennie. To oznacza mniej więcej 87–130 magazynów klasy Żarnowiec, a więc i tak znacznie więcej niż wynika z rządowych planów.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz napisał w mediach społecznościowych: Dzięki europosłom PSL umowa z krajami Mercosur została już skierowana do TSUE, a ustawa chroniąca rolnicze funkcje produkcyjne wsi jest procedowana przez rząd. Skuteczność mierzy się w czynach, nie w liczbie słów i decybelach.
Ten wpis to jest kompromitacja wicepremiera @KosiniakKamysz. Parlament Europejski złożył wniosek o wydanie opinii ws. zgodności umowy Mercosur z traktatami. Skarga o stwierdzeniu nieważności Decyzji Rady z 9 stycznia to zupełnie inna ścieżka prawna! Pomimo zapowiedzi wniesienia… https://t.co/jIDbAvfdjw pic.twitter.com/LkDhss5IpJ
— Anna Bryłka (@annabrylka) April 7, 2026
Ten wpis to jest kompromitacja wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza. Parlament Europejski złożył wniosek o wydanie opinii ws. zgodności umowy Mercosur z traktatami. Skarga o stwierdzeniu nieważności Decyzji Rady z 9 stycznia to zupełnie inna ścieżka prawna! Pomimo zapowiedzi wniesienia skargi przez ministra Stefana Krajewskiego do dziś nie podjęto żadnych działań w tej sprawie, a pod koniec marca premier Donald Tusk wprost ogłosił, że rząd nie zamierza tego robić. Jeżeli sprawy polskiego rolnictwa są na poziomie wiedzy i świadomości ministra Kosiniaka-Kamysza, to trudno wieszczyć mu jakąkolwiek przyszłość.
Umowa Mercosur będzie tymczasowo obowiązywać od 1 maja 2026 roku przed jej wejściem w życie. Jeszcze jest czas na złożenie skargi do TSUE.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Przepraszam, ale kto na to w polskim rządzie pozwolił? Opinia publiczna w Polsce powinna usłyszeć, że zapisy nowego Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady UE w zakresie ustanowienia pożyczki na potrzeby wsparcia Ukrainy na lata 2026 i 2027 mówią o tym, że pożyczka 90 mld euro (która trafi na Ukrainę) powoduje, że Ukraina automatycznie zaczyna stopniowo dostosowywać się do unijnych przepisów, unijnej praworządności, norm, polityk i praktyk Unii „z myślą o przyszłym członkostwie Ukrainy w Unii Europejskiej”.
❌ Przepraszam, ale kto na to w polskim rządzie pozwolił? Opinia publiczna w Polsce powinna usłyszeć, że zapisy nowego Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady UE w zakresie ustanowienia pożyczki na potrzeby wsparcia Ukrainy na lata 2026 i 2027 mówią o tym, że pożyczka 90… pic.twitter.com/RYAHhpWhjb
— Grzegorz Płaczek (@placzekgrzegorz) April 7, 2026
Kto wyraził aprobatę w Warszawie na taki zapis? Czy ktoś spytał Polaków, czy w interesie Polski jest członkostwo Ukrainy w Enii Europejskiej? Była jakaś debata w Sejmie na ten temat? Ktoś w naszym kraju na dobre oszalał? Bo ani premier RP, ani rządzący nie zająknęli się słowem o tym zapisie.
Opinia publiczna była informowana wyłącznie o ukraińskiej pożyczce w wysokości 90 mld euro i płaceniu za Ukrainę. Nikomu to z polskich rządzących nie przeszkadza? Bo wygląda na to, że w zapisach Rozporządzenia dot. ukraińskiej pożyczki nie chodzi tylko o pieniądze – tylnymi drzwiami przepchnięto „polityczny” zapis. I Warszawa o tym wie. I siedzi cicho.
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Rumuński program SAFE stanął pod znakiem zapytania po tym, jak niektórzy dostawcy (z niemieckim Rheinmetallem na czele) gwałtownie podnieśli ceny tuż przed podpisaniem kontraktów, wykorzystując wpisane w założenia SAFE presję czasu i brak możliwości swobodnej zmiany decyzji przez rząd.
I to są właśnie te ukryte koszty SAFE, o których rząd Donalda Tuska nic nie mówi Polakom.
Rumuński program SAFE stanął pod znakiem zapytania po tym, jak niektórzy dostawcy (z niemieckim Rheinmetallem na czele) gwałtownie podnieśli ceny tuż przed podpisaniem kontraktów, wykorzystując wpisane w założenia SAFE presję czasu i brak możliwości swobodnej zmiany decyzji przez… pic.twitter.com/zMiqInK2Io
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) April 7, 2026
RozwińZwiń komentarze (9)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Od wczorajszego wieczora banda nieznających zupełnie tematu dziennikarzy, polityków i komentatorów próbuje przekonać opinię publiczną, że razem z Prezydentem Nawrockim, ponosimy jakąkolwiek odpowiedzialność za domniemane bankructwo giełdy Zonda.
Prawda jest zupełnie odwrotna. Odpowiedzialność za tę sytuację ponosi KNF oraz rząd Donalda Tuska, a przyjęcie ich ustawy nie zmieniłoby w sprawie Zondy nic.
Od wczorajszego wieczora banda nieznających zupełnie tematu dziennikarzy, polityków i komentatorów próbuje przekonać opinię publiczną, że razem z Prezydentem Nawrockim, ponosimy jakąkolwiek odpowiedzialność za domniemane bankructwo giełdy Zonda.
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) April 7, 2026
Prawda jest zupełnie odwrotna.…
Proponowana przez rząd, a zawetowana przez Prezydenta ustawa miała okres przejściowy do czerwca 2026 roku. Oznacza to, że jej podpisanie nic by nie zmieniło! Zonda działałałby w Polsce na tych samych zasadach co obecnie. Gdyby rząd Tuska nie był tak leniwy i przyjął ustawę zgodnie z terminem, czyli do końca 2024 roku, okres przejściowy skończyłby się w czerwcu 2025 roku. Nie mówiąc już o tym, że w 2024 Prezydent Duda by ją pewnie podpisał. To raz.
Dwa jest takie, że Zonda jest zarejestrowana w Estonii. Kiedyś to była polska spółka, ale wrogie działania KNF wyrzuciły ją do Estonii. W rezultacie KNF może Zondzie skoczyć. Próbowałem tłumaczyć podczas debaty w Sejmie, że przyjęcie tej ustawy o krypto sprawi, że wszystkie giełdy krypto będą nadzorowane poza Polską, będą tylko paszportować swoją licencję do Polski. Przez co KNF nie będzie mógł ich kontrolować, nadzorować etc.
A co by było gdyby? Gdyby rząd Tuska zmieściłby się w terminie, uchwalił ustawę i przekonał do niej Prezydenta? Też nic by to nie zmieniło. Bo Zonda dalej podlegałaby pod estońskiego regulatora. Estonia ustawę wdrażającą rozporządzenie MiCA przyjęła w terminie, w czerwcu 2024 roku. Co mógłby zrobić KNF na podstawie przyjętej ustawy? Wysłać pismo do estońskiego nadzoru i poprosić o przyjrzenie się Zondzie. Co zresztą nieoficjalnie i tak robił. A co z tym zrobili Estończycy? Oczywiście nic, bo z ustawą czy bez niej, KNF może sobie wysyłać listy, pogróżki, skargi, pocztówki czy serdeczne pozdrowienia, a cała odpowiedzialność i wszystkie decyzje i tak są po stronie Estonii. Polska ustawa w żaden sposób nie zobowiązuje Estonii do niczego.
Kontynuując gdybanie. Gdyby Prezydent podpisał ustawę, żeby KNF miał w sprawie Zondy cokolwiek do powiedzenia, Zonda musiałaby chcieć wystąpić o licencję w Polsce (nie chciała i nie musiała tego robić), KNF musiałby chcieć ją wydać (na pewno by nie chciał), KNF musiałby też zdążyć ją wydać (na pewno by nie zdążył, bo tego rodzaju licencję żółwie z KNF wydają średnio w dwa lata, najwolniej w UE). Czyli KNF nie byłby w stanie nadzorować Zondy nawet gdyby ustawa została przyjęta.
Co z tym zrobić? Przyjąć złożony przez Konfederację projekt ustawy o krypto autorstwa prof. Piecha, napisany według zasady UE+0, która implementuje unijne rozporządzenie MiCA. Gdyby rząd Tuska rzeczywiście przejmował się polskimi inwestorami i rynkiem krypto, to projekt zostałby przez Sejm przyjęty, a Prezydent by tę ustawę podpisał. Ponieważ jednak Tuskowi zależy tylko na biciu piany, rzucaniu fałszywymi oskarżeniami, manipulowaniu opinią publiczną i robieniu cyrku, Polska jako ostatnia w UE swojej ustawy nie ma.
W interesie polskich klientów jest to, żeby istniały giełdy krypto mające licencję w Polsce. W interesie polskiego państwa jest nadzorowanie giełd krypto. Przyjęcie zawetowanej ustawy uniemożliwiłoby osiągnięcie obydwu tych celów. Polacy musieliby inwestować na zagranicznych giełdach (tak jak obecnie) a KNF nie mógłby ich nadzorować, bo dalej zarejestrowane byłyby za granicą (tak jak obecnie). Żeby giełdy krypto chciały rejestrować się w Polsce, nasze przepisy musiałyby być dla nich przyjazne, a nie są i nic nie wskazuje na to, że będą.
Polacy będą dalej skazani na zagraniczne giełdy, zagraniczne nadzory, a w przypadku upadku giełdy, sprawiedliwości też będą musieli szukać za granicą. Kto jest za to odpowiedzialny? KNF i wszystkie polskie rządy od 2015 roku. Ostrzegałem o tym od lat.
Podsumowując. Przyjęcie zawetowanej ustawy nic by nie zmieniło, Zonda jest spółką pod nadzorem estońskim, a dziennikarze zrzucający odpowiedzialność za działania rządu na Prezydenta Nawrockiego i mnie, uczestniczą w realizacji politycznego zamówienia, bezczelnie kłamiąc i dezinformując swoich czytelników lub piszą te bzdury, bo nie rozumieją zagadnienia kryptowalut. Jedno w sumie dugiego nie wyklucza.
Podsumowując. Przyjęcie zawetowanej ustawy nic by nie zmieniło, Zonda jest spółką pod nadzorem estońskim, a dziennikarze zrzucający odpowiedzialność za działania rządu na Prezydenta Nawrockiego i mnie, uczestniczą w realizacji politycznego zamówienia, bezczelnie kłamiąc i…
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) April 7, 2026
Dla porządku zaznaczam też, że nie mam nic wspólnego z Zondą, nie znam jej pracowników, zarządu, właścicieli, nie mam z nimi żadnych interesów ani kontaktów. Nie trzymałem też tam żadnych kryptowalut. Przez te kilkanaście lat widziałem już tyle upadków giełd krypto, że jest dla mnie zupełnie oczywiste, że na żadnej giełdzie nie trzyma się środków. Osobiście nie postawiłbym 5 zł na to, że klienci Zondy odzyskają swoje pieniądze. Nie zamierzam Zondy bronić, nie mam żadnego powodu, żeby to robić.
A rząd i KNF zamiast pokazywać swą niekompetencję, straszyć pęknięciem bańki i szukać wszędzie ruskich dywersantów, mógłby zrobić chociaż jedną rzetelną akcję informacyjną, dotyczącą bezpiecznego korzystania z giełd i zasady, że giełdy krypto służą tylko do robienia transakcji, nie trzyma się tam żadnych środków!
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Aż 340 świadków. Łapówki do 15 tys. zł. Państwowa służba zdrowia w pigułce.
Schemat? Prosty i bezczelny: Najpierw prywatna wizyta. Potem „załatwiona” operacja na NFZ poza kolejką. Warunek — koperta. A zwykły człowiek, którego nie stać dać łapówkę? Niech czeka, może dożyje operacji. Proceder w Wojewódzkim Centrum Onkologii i Traumatologii w szpitalu im. M. Kopernika w Łodzi miał trwać przez 3 lata!
Aż 340 świadków ma być przesłuchanych w sprawie chirurga zajmującego się operacyjnym leczeniem otyłości.
Aż 340 świadków. Łapówki do 15 tys. zł. Państwowa służba zdrowia w pigułce. 💊
— Paula Poreda (@PaulaPoreda) April 6, 2026
Schemat? Prosty i bezczelny:
Najpierw prywatna wizyta. Potem „załatwiona” operacja na NFZ poza kolejką. Warunek — koperta. A zwykły człowiek, którego nie stać dać łapówkę? Niech czeka, może dożyje… pic.twitter.com/NpioPMPPKP
Tak wygląda system, który rzekomo jest „darmowy”. Płacisz podatki, a potem i tak musisz zapłacić drugi raz — pod stołem.
Prokuratura mówi o kolejnych zarzutach. Lekarzowi grozi do 8 lat więzienia. Tylko czy to coś zmieni? To nie jest wyjątek. To efekt państwowego monopolu w ochronie zdrowia.
Im więcej państwa, tym więcej patologii.
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Budowany jest podwójny system. Utrzymujemy źródła stabilne, które gwarantują nam dostawy energii oraz niestabilne, a następnie płacimy za niewykorzystanie tych niestabilnych.
W ostatnich dniach ograniczano jednocześnie wiatr i fotowoltaikę o tysiące megawatów, bo system nie potrzebował takich ilości energii.
Budowany jest podwójny system. Utrzymujemy źródła stabilne, które gwarantują nam dostawy energii oraz niestabilne, a następnie płacimy za niewykorzystanie tych niestabilnych.
— Marek Tucholski 🇵🇱 (@tucholski_marek) April 6, 2026
W ostatnich dniach ograniczano jednocześnie wiatr i fotowoltaikę o tysiące megawatów, bo system nie… pic.twitter.com/Fk4bbdA4tL
To efekt modelu “bierz i płać”, gdzie niestabilne źródła mają gwarantowane przychody niezależnie od potrzeb systemu, a koszty bilansowania przerzucane są na odbiorców.
Z kolei jeszcze niedawno podczas silnych mrozów PV i wiatraki prawie w ogóle nie generowały energii, kiedy była ona najbardziej potrzebna.
Tzw. transformacja energetyczna w Polsce polega na tym, że powstaje układ, w którym utrzymujemy dwa systemy, z czego jeden jest zupełnie niepotrzebny i tylko generuje koszty.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Wolność słowa nie jest wolnością do pogardy. Radna miejska (wybrana z listy Koalicyjnego Komitetu Wyborczego Koalicja Obywatelska) ze Stargardu Pani Monika Kirschenstein opublikowała w mediach społecznościowych zdjęcie płonącego krzyża w Warszawie, opatrując je komentarzem: „Piękny widok”. Dla mnie to przekroczenie granicy, której przekraczać nie wolno.
❌ W Polsce nie ma i nie będzie mojej zgody na publiczne szydzenie z wiary i symboli religijnych. Wolność słowa nie jest wolnością do pogardy. Radna miejska (wybrana z listy Koalicyjnego Komitetu Wyborczego Koalicja Obywatelska) ze Stargardu Pani Monika Kirschenstein opublikowała… pic.twitter.com/UY68MJ3gmD
— Grzegorz Płaczek (@placzekgrzegorz) April 6, 2026
Dlatego zawiadamiam prokuraturę o podejrzeniu popełnienia czynu polegającego na obrażaniu uczuć religijnych (art. 196 kk). Państwo ma obowiązek reagować, gdy ktoś publicznie eskaluje nienawiść i prowokuje konflikty społeczne – zwłaszcza na tle religijnym.
Można mieć różne poglądy, można krytykować Kościół, można się spierać. Ale profanacja i szyderstwo z tego, co dla milionów Polaków jest święte, nie jest „odwagą” ani „wolnością” – jest zwykłą pogardą.
Jeśli pozwolimy na to dziś, jutro pogarda stanie się normą. A wtedy przegramy wszyscy. Pani Moniko – na miły Bóg, jest Pani radną. Wstydziłaby się Pani.
PS. Panie premierze – gratuluję radnej z Państwa komitetu. Niezłą macie ekipę.
RozwińZwiń komentarze (5)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Dlaczego jako Konfederacja byliśmy podwójnie przeciwko wprowadzeniu systemu kaucyjnego ? ( lipiec 2023 za PiSu, listopad 2024 – za Koalicji)?
System kaucyjny miał sens jakieś 20 lat temu. W czasach, gdy sortownie nie potrafiły skutecznie oddzielać plastiku i aluminium. Dziś to już nie ten świat. Instalacje odzyskują PET i puszki, zarabiają na tym i dzięki temu system śmieciowy miał z czego się bilansować.
Targający wory- czyli @SlawomirMentzen testuje system kaucyjny. Cały materiał w komentarzu 👇
— Ryszard Wilk (@ryszard_wilk) April 5, 2026
Ale tak w skrócie, dlaczego jako @KONFEDERACJA_ byliśmy podwójnie przeciwko wprowadzeniu systemu kaucyjnego ? ( lipiec 2023 za PiSu, listopad 2024 – za Koalicji)?
System kaucyjny miał… pic.twitter.com/Fw6bBCGcrM
Teraz te najbardziej wartościowe odpady zostały wyjęte z systemu komunalnego. Efekt jest prosty. Gminy tracą przychody, koszty zostają, a rachunek jak zwykle pójdzie do ludzi. Branża komunalna i samorządy już alarmują, że po wprowadzeniu systemu kaucyjnego ceny wywozu śmieci mogą rosnąć, bo z odpadów znikają te frakcje, które miały największą wartość.
A dla zwykłego człowieka wygląda to tak, że zamiast normalnie wrzucić zgniecioną butelkę do żółtego worka, trzeba teraz trzymać w domu niezgniecione śmieci, pilnować nakrętek, nosić to do sklepu i jeszcze liczyć, że automat akurat zadziała. Trochę z Polaków zrobiono śmieciarzy.
Na tym wszystkim skorzystają przede wszystkim duże sklepy, bo to głównie sklepy wielkopowierzchniowe, bardzo często zagraniczne markety, mają miejsce i możliwości, żeby stawiać butelkomaty. Małe sklepy często nie mają ani miejsca, ani zaplecza, ani warunków, żeby to sensownie obsłużyć. Efekt może być taki, że ludzie będą siłą rzeczy wypychani do dużych sieci, bo tam oddadzą kaucję i przy okazji zrobią zakupy. Mały handel znowu dostanie po kieszeni.
I jeszcze jedno. Skala robi wrażenie. W Polsce to około 9 miliardów opakowań rocznie objętych kaucją 50 gr, czyli około 4,5 miliarda złotych krążących w systemie. Jeśli ludzie nie oddadzą połowy opakowań, to mówimy o około 2,25 miliarda złotych rocznie nieodebranej kaucji. Przy 70% niezwrotów to już ponad 3 miliardy złotych.
I co ważne – te pieniądze nie trafiają do budżetu państwa. Zostają w systemie i trafiają do operatorów kaucyjnych. Czyli więcej obowiązków dla obywatela, więcej przewagi dla wielkich sieci i miliardy złotych rocznie, które zostają poza kieszenią ludzi.
RozwińZwiń komentarze (7)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
“Ukraińscy lekarze masowo wygrywają w sądach sprawy o dopuszczenie do zawodu w trybie uproszczonym. Sędziowie uznają decyzje MZ za wystarczające odrzucając argumenty samorządu lekarskiego, który uzależniał nadanie warunkowego PWZ od znajomości jęz. polskiego. Zaskarżonych zostało ponad 300 uchwał, mamy wyroki” – jak informuje portal Rynek Zdrowia.
Specjaliści od lat biją na alarm: brak dostatecznej znajomości polskiego to nie drobnostka, tylko realne zagrożenie dla zdrowia i życia pacjentów.
Jeśli Ukraińcy są nam rzekomo tak kulturowo bliscy, jak nam to wciskają propagandziści, to dlaczego nie są w stanie (lub nie chcą) nauczyć się polskiego na poziomie pozwalającym bezpiecznie leczyć? To nie jest „dyskryminacja”, czy “uprzedzenia” tylko podstawowa odpowiedzialność za ludzkie zdrowie.
A sądy? Ponad 300 uchylonych uchwał Naczelnej Rady Lekarskiej, bo „przepisy nie pozwalają weryfikować języka”. Serio? Czy te sądy jeszcze działają w interesie polskiego narodu i polskich pacjentów, czy już tylko w interesie „tolerancji”?
Bezpieczeństwo zdrowotne Polaków nie może być zakładnikiem wojennej sympatii i biurokratycznych kruczków. Czas skończyć z tym szaleństwem, zanim będzie za późno.
Zadajcie sobie pytanie jak to jest, że rząd PiS otworzył rynek zdrowotny na lekarzy którzy nawet nie dogadają się z pacjentem po polsku, a rząd KOPSLewu, mimo sprzeciwu samorządu lekarzy, uparcie to utrzymuje?
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) April 4, 2026
Oni wszyscy wyraźnie NIE CHCĄ wymogu znajomości języka wpisać do… https://t.co/9nXhChibiD
Zadajcie sobie pytanie jak to jest, że rząd PiS otworzył rynek zdrowotny na lekarzy którzy nawet nie dogadają się z pacjentem po polsku, a rząd KOPSLewu, mimo sprzeciwu samorządu lekarzy, uparcie to utrzymuje?
Oni wszyscy wyraźnie NIE CHCĄ wymogu znajomości języka wpisać do ustawy.
Kto nami rządzi?
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Liban to ostatnie państwo ze znacznym odsetkiem chrześcijan na Bliskim Wschodzie. To w granicach Libanu są biblijne miasta Tyr i Sydon, a także wspólnoty chrześcijańskie z ciągłością od starożytności.
W Libanie niestety także obecnie trwa wojna. Dlatego Wielką Sobotę zaczęłem od godzinnej rozmowy z libańskim biskupem Julesem Boutrosem, który połączył się ze mną z Bejrutu by opowiedzieć o sytuacji chrześcijan i dramacie, który rozgrywa się w jego państwie.
Izrael w cieniu wojny z Iranem prowadzi ataki z powietrza i operację lądową w Libanie. W sumie tylko w marcu Izrael przeprowadził setki ataków na cele w Libanie przy pomocy tysięcy różnych środków bojowych. Są to ataki i na południe Libanu i na cele w stolicy, w kojarzonej z Hezbollahem dzielnicy Bejrutu.
Oficjalnie chodzi o wojnę z Hezbollahem, a w praktyce na południu niszczone są całe wsie, a ludzie są wypędzani.
Według danych przekazanych mi przez biskupa Boutrosa:
– są setki ofiar śmiertelnych
– tysiące rannych
– ponad milion uchodźców wewnętrznych
– ponadto ciągle ponad milion uchodźców z Syrii i ponad pół miliona Palestyńczyków
Ludzie śpią w szkłach, w klasztorach i w namiotach na ulicach. Cały czas trwają akcje pomocowe. Wiele rodzin pewnie już nie wróci do swoich domów, bo Izrael planuje „strefę buforową”, a domy zostały intencjonalnie zniszczone.
Rząd Libanu jest zbyt słaby by kontrolować swoje terytorium, niezależnie czy chodzi o Hezbollah czy IDF. Jego głos na forum międzynarodowym jest niesłyszalny.
Dlatego biskup poprosił mnie o przekazanie prośby:
1) O modlitwę o pokój i za ofiary wojny.
2) O zabieranie głosu w tej sprawie, przeciw wojnie i przemocy.
Niestety nasze państwo nie dołączyło do wspólnego europejskiego stanowiska w sprawie Libanu, wydanego przez Belgię, Chorwację, Cypr, Francję, Grecję, Włochy, Maltę, Holandię, Portugalię, Anglię i UE pięć dni temu.
Jedyne komentarze rządowe dotyczyły dotychczas poszkodowanego polskiego żołnierza z kontyngentu ONZ w Libanie, a nie samej wojny…
Czas na wyraźny głos Polaków i państwa polskiego w obronie pokoju i w obronie chrześcijan na Bliskim Wschodzie. Święta Wielkiej Nocy to właściwy czas by podkreślić, że jesteśmy solidarni z siostrami i braćmi w wierze, którzy chodzą po tej samej ziemi po której chodził Jezus Chrystus.
Dziękuję biskupowi Julesowi Boutrosowi za rozmowę, życzę pokoju i opieki Bożej i zachęcam media do mówienia o sytuacji w Libanie!
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Związek Ukraińców w Polsce chce przywrócenia bezpłatnej opieki zdrowotnej dla niepracujących Ukraińców!
Kilkadziesiąt organizacji ukraińskich, promigracyjnych i skrajnie lewicowych podpisało list do Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej z żądaniem przywrócenia darmowego leczenia dla obywateli Ukrainy, którzy nie odprowadzają w Polsce składek zdrowotnych.
Środowiska te wywierają presję na polski rząd, aby Polacy dalej, być może w nieskończoność, finansowali leczenie innego narodu!
Związek Ukraińców w Polsce chce przywrócenia bezpłatnej opieki zdrowotnej dla niepracujących Ukraińców!
— Paweł Usiądek (@PUsiadek) April 1, 2026
Kilkadziesiąt organizacji ukraińskich, promigracyjnych i skrajnie lewicowych podpisało list do Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz… pic.twitter.com/9NbMVyCr3y
Wśród sygnatariuszy Związek Ukraińców w Polsce, Homo Faber, Polskie Forum Migracyjne czy Agnieszka Holland.
Od 5 marca niepracujący dorośli obywatele Ukrainy objęci ochroną czasową podlegają takim samym zasadom dostępu do NFZ jak nieubezpieczeni Polacy – muszą albo opłacać składki, albo wrócić na Ukrainę.
Ta zmiana wydarzyła się o 4 lata za późno. Konfederacja od początku wskazywała, na to, że wpuszczenie całego narodu ukraińskiego do polskiego systemu opieki zdrowotnej rozsadzi NFZ. Niestety, mieliśmy rację. Przez cztery lata Polska utrzymywała dla uchodźców z Ukrainy system, który nie obowiązuje żadnej innej grupy cudzoziemców ani nieubezpieczonych Polaków.
Teraz wszelkiej maści aktywiści i lewactwo wspiera ukraińskie żądania do darmowej opieki zdrowotnej. Nie wolno na to pozwolić! Dość polityki frajerstwa!
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Polowanie na etaty za 3..2…1… Prezydent, ku uciesze Lewicy podpisał ustawę o PIP!
Państwo właśnie wchodzi na rynek pracy z buta!
Wyobraźmy sobie studenta do 26 roku życia na umowie zlecenia.
Dzisiaj nie płaci ZUS i to często jedyny sposób, żeby zdobyć pierwsze doświadczenie i zarobić sensowne pieniądze. Po zmianach wystarczy decyzja PIP, że taka współpraca ma cechy etatu i nagle pojawiają się pełne składki ZUS
Koszt rośnie, student dostaje mniej na rękę albo traci pracę, a pracodawca rezygnuje z takiej formy współpracy.
Inspektor PIP dostaje realną władzę, żeby jednym podpisem uznać, że Twoje B2B albo zlecenie to „etat”, nawet jeśli obie strony tego nie chcą!
I co najważniejsze taka decyzja działa praktycznie od razu. Najpierw wykonujesz, potem ewentualnie walczysz w sądzie, często przez rok albo dłużej.
To jest odwrócenie podstawowej logiki państwa prawa
Nie sąd rozstrzyga spór, tylko urzędnik. A Ty masz się bronić już po fakcie.
Wyobraźmy sobie prostą sytuację. Programista na B2B, dwa kontrakty, wyższe netto, elastyczność. Klient zadowolony, on zadowolony. Wchodzi PIP i mówi to jednak etat. Nagle pojawia się ZUS, zaległe składki( inspektor może skierować sprawę do sądu o składki “w tył”), zmiana modelu współpracy.
Wszystko decyzją administracyjną.
Problem w tym, że granica między B2B a etatem jest w praktyce nieostra.
A skoro jest nieostra, to przy tak ogromnych uprawnieniach urzędnika oznacza jedno totalną niepewność. Dzisiaj działasz legalnie, jutro ktoś uzna, że jednak nie. Dodatkowo, inspektorzy często się mylą. Niektóre media podawały, że inspektorzy przegrywają nawet 2/3 spraw sądowych o ustalenie stosunku pracy. Napisałem już interpelację do MRPiPS o dokładne informacje. Jeśli te dane się potwierdzą, to będziemy mieli istny Armageddon.
Do tego dochodzi odwrócony ciężar dowodu.
To nie państwo musi udowodnić, że coś jest nie tak. To przedsiębiorca musi latami udowadniać, że urzędnik się pomylił.
I teraz najważniejsze: pieniądze
Rząd wprost przyznaje, że chodzi o zwiększenie wpływów z podatków i składek. Podwójne mandaty, więcej kontroli, więcej „etatów”, więcej ZUSu. Do tego rozbudowa aparatu setki nowych urzędników, analitycy, łączenie danych PIP, ZUS i KAS.
To nie jest przypadek. To jest system.
W ramach tej zmiany powstanie około 360 nowych etatów w PIP w latach 2026–2027, w tym około 100 nowych inspektorów oraz dziesiątki osób dedykowanych do wydawania decyzji o stosunku pracy i analizowania danych
To jasno pokazuje skalę planowanych działań.
I żeby była jasność to nie jest wina samych inspektorów PIP
To są normalni ludzie wykonujący swoją pracę. Ale jeśli resort zacznie ich rozliczać z liczby decyzji i „efektów”, to presja zrobi swoje. I wtedy bardzo łatwo przejść od kontroli do polowania na czarownice.
A na końcu ucierpi wizerunek całej służby.
Najbardziej dostaną mali!
Mikrofirmy, samozatrudnieni, lokalne biznesy. Duże korporacje mają prawników i sobie poradzą. Mały przedsiębiorca zostaje sam z decyzją i ryzykiem.
Zamiast „porządkować rynek” możemy zobaczyć dokładnie odwrotny scenariusz mniej legalnych form współpracy, więcej kontraktów wyprowadzanych za granicę, więcej automatyzacji i niestety więcej szarej strefy.
To jest ogromne obciążenie dla gospodarki i demolka elastyczności rynku pracy
I teraz kluczowa sprawa ta ustawa to tzw. kamień milowy KPO A71G A72G.
Czyli coś, co miało być elementem odbudowy gospodarki po kryzysach.
Tylko że KPO miało zwiększać konkurencyjność, ułatwiać prowadzenie działalności i wspierać rozwój. A tutaj mamy dokładnie odwrotny efekt więcej kontroli, większe koszty, większe ryzyko i wypinanie elastyczności zatrudnienia, która była jednym z fundamentów polskiego rynku pracy.
KPO miało odbudowywać gospodarkę, a nie ją rujnować!
To nie jest reforma dla pracowników. To jest projekt fiskalny.I rachunek za to zapłaci cała gospodarka.
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
No dobra, teraz to już sprawa osobista. Planowana jest LIKWIDACJA porodówki w podłódzkich Brzezinach!
To tam prawie 10 lat temu urodziłam swojego pierwszego syna, a także wiele lat byłam ze szpitalem związana zawodowo jako księgowa. Nowoczesny, wyremontowany oddział, uznawany za NAJLEPSZY w województwie łódzkim i 6. w całym kraju według rankingu “Gdzie rodzić” z 2023 roku.
To wszystko w sytuacji, gdy raptem miesiąc temu, od 1 marca 2026 roku, ograniczono liczbę łóżek i zmniejszono zakres działalności oddziału położniczego w szpitalu Madurowicza w Łodzi.
Władze powiatu argumentują to między innymi tym, że jedynie 88 porodów na 252 to były mieszkanki powiatu. No, to akurat traktowałabym to jako ogromną ZALETĘ! Ten oddział swoją fachowością i standardem przyciągał kobiety z całego województwa! Jeśli takie miejsca jak w Brzezinach nie są warte utrzymania, to jakie są?
Aha, najbliższa porodówka 30 kilometrów dalej.
Rozkładanie opieki okołoporodowej na łopatki trwa, a wszystko kosztem bezpieczeństwa kobiet, dzieci, a mężowie już teraz oprócz troski o swoje żony w trakcie i po porodzie muszą myśleć o skomplikowanej logistyce.
Uśmiechnijmy się
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Skomentuj