Ewa Zajączkowska-Hernik – poseł do Parlamentu Europejskiego
raktory blokują drogi, a gospodarze protestują przeciwko kolejnym ograniczeniom, które uderzają w możliwość prowadzenia normalnej produkcji rolnej.
I wiecie, co jest w tym wszystkim najbardziej niepokojące? Holenderscy rolnicy sami ostrzegają Polaków: nie myślcie, że to tylko ich problem.
Jos Ubels z Farmers Defence Force skierował do polskich gospodarzy mocny apel: to, co dzisiaj dzieje się w Holandii, jutro może zapukać do waszych gospodarstw!
Zaczyna się niewinnie. Rząd mówi o „ochronie środowiska”, „zrównoważonym rozwoju w rolnictwie”, „transformacji ekologicznej”. Kolejna norma. Kolejny limit. Kolejna strefa. Kolejny zakaz. A potem okazuje się, że rolnik ma coraz mniej możliwości prowadzenia własnego gospodarstwa.
I wtedy pojawia się pytanie: kto będzie produkował żywność? Urzędnik w Brukseli? Aktywista klimatyczny? Czy może jakiś polityk zza biurka?
Żywność produkuje ROLNIK.
Dlatego polscy rolnicy powinni bardzo uważnie patrzeć na to, co dzieje się dziś w Holandii. Bo bezpieczeństwo żywnościowe nie jest luksusem. Jest fundamentem bezpieczeństwa państwa.
Nie możemy doprowadzić do sytuacji, w której europejski rolnik będzie zmuszany do likwidacji gospodarstwa, a jednocześnie będziemy coraz więcej żywności sprowadzać spoza Europy.
Dziś gospodarka rolna i produkcja żywności są przeszkodami w realizacji ideologicznych, klimatycznych celów – dlatego są tak silnie zwalczane! A przecież chodzi o nasze bezpieczeństwo!
Holendrzy mówią: „Jednoczmy się w całej Europie. Ziemi nie oddamy!” I trudno się z tym nie zgodzić.
Polska ziemia. Polskie gospodarstwa. Polska żywność. Tego musimy bronić!




Skomentuj