Dzisiaj, w sobotę 20 września o godz. 18.00 we Wrocławiu w Centrum Koncertowym A2 odbędzie się kolejne Piwo z Mentzenem.
A wczoraj niezwykle udane spotkanie i bardzo ciekawa rozmowa z Tomaszem Froelichem, europosłem z AfD
A wczoraj niezwykle udane spotkanie i bardzo ciekawa rozmowa z Tomaszem Froelichem, europosłem z AfD
Kolejne expose wicepremiera Radosława Sikorskiego i kolejne zaklinanie rzeczywistości, że wszystko w Unii działa, że trzeba tylko naprawić kilka błędów, integracja europejska będzie trwała wiecznie, a kurs Unii zmienia się pod wpływem Polski. Sikorski stale powtarza anachroniczne frazesy rodem z lat 90. w rodzaju „współpraca daje przewagę”, ale nie umie skutecznie zabiegać o konkretne interesy Polaków na forum UE.
Dawny zastępca Bronisława Geremka próbuje nas mamić iluzjami i straszyć wojną czy nową Jałtą, ale nie ma do zaproponowania niczego oprócz dalszego przekazywania władzy nad Polską na zewnątrz, w ręce niekompetentnych ideologów i skompromitowanych polityków w rodzaju pani von der Leyen, którzy od lat prowadzą Europę w przepaść, zaprzepaszczając bogactwo zgromadzone przez pokolenia.
Panie Premierze – tylko ostatni rok pokazał, w jakim kierunku zmierza Unia Europejska. Dalsze przyspieszenie federalizacji, pozatraktatowe zawłaszczanie kompetencji państw członkowskich, dalsza realizacja zielonej polityki klimatycznej, a co za tym idzie – utrata konkurencyjności przekładająca się na pogorszenie sytuacji materialnej polskich rodzin i polskich firm.
Chyba tego Pan właśnie chce, skoro regularnie sugeruje Pan konieczność przyjęcia przez Polskę euro, a dzisiejsze wystąpienie zaczął Pan od powołania się na Jeana Monneta, zwolennika „Stanów Zjednoczonych Europy” i całkowitej likwidacji niepodległych państw europejskich. Pytanie, przed którym dzisiaj stoją Polacy, to czy będziemy szli na dno z całą Unią, czy weźmiemy odpowiedzialność za własne państwo i będziemy próbowali ratować własny przemysł, rolnictwo i rozwój gospodarczy. Czy zawalczymy o bezpieczeństwo żywnościowe i spróbujemy zatrzymać rosnące ceny energii.
Kolejne #exposé wicepremiera @sikorskiradek i kolejne zaklinanie rzeczywistości, że wszystko w Unii działa, że trzeba tylko naprawić kilka błędów, integracja europejska będzie trwała wiecznie, a kurs Unii zmienia się pod wpływem Polski. Sikorski stale powtarza anachroniczne…
— Anna Bryłka (@annabrylka) February 26, 2026
Pana odległy poprzednik na stanowisku Roman Dmowski wskazywał przed ponad stu laty, że wadami Polaków są bierność i moralistyczne frazesy zamiast zabiegania o własne konkretne interesy. Pan doskonale uosabia te dwie cechy. Polski rząd jest bierny w UE, podporządkowuje się innym, a jednocześnie próbuje swoją bierność i bezradność ukryć za wzniosłymi opowieściami o obronie prawa międzynarodowego czy wspólnocie wartości.
Coraz mniej Polaków daje się nabierać na Wasz teatr!
Polski rząd nie zbudował mniejszości blokującej dla zablokowania umowy z krajami Mercosur. Jest Pan dumny z tego, że jako minister spraw zagranicznych publicznie twierdził Pan na wiele miesięcy przed decydującym głosowaniem, że i tak nie ma na to szans, co widziały wszystkie inne rządy, w tym państw wahających się, czy ulec presji Niemiec?
Nadal nie złożyliście też skargi do TSUE na Decyzję wykonawczą Rady z dnia 9 stycznia, choć wielokrotnie to obiecywaliście. Umowa tymczasowo wejdzie w życie. Nie przeszkadza Panu ścisła współpraca Brazylii i Rosji, nie przeszkadza Panu zakup rosyjskich nawozów przez to państwo? Unii to nie przeszkadza, a Panu? Ile państw członkowskich choćby próbował Pan przekonywać tym argumentem?
Tak walczycie o polskie rolnictwo, że w październiku zgodziliście się na przegląd umowy stowarzyszeniowej między UE a Ukrainą, zwiększającą bezcłowe kontyngenty na import towarów rolno-spożywczych z Ukrainy. O ponad 500% wzrosną kwoty importowe miodu, cukru czy przetworzonej skrobi, o ponad 300% jajka, o ponad 230% masła, ponad 150% mleka, kukurydzy, czosnku czy soku jabłkowego. Polscy rolnicy już raz odczuli masowy import z Ukrainy, teraz odczują to po raz kolejny.
To samo dotyczy polskich przewoźników, co z umową o transporcie drogowym towarów i nieuczciwą konkurencją dla polskich przewoźników do marca 2027 roku! I Wasz rząd ogłasza, bezwarunkowe członkostwo Ukrainy w UE! Bezwarunkowa zgoda na wspólny dług i bezzwrotną pożyczkę dla Ukrainy. To może odpowie Pan, dlaczego Ukraina, uderzając w Polskę, zablokowała eksport złomu do UE? To jest to polsko-ukraińskie partnerstwo?
Odpowiem Panu – to jest właśnie frajerstwo. Frajer krzyczy – nie bądźmy frajerami! To wszystko oznacza, że możemy stracić to, co zostało jeszcze z naszego przemysłu. Czy Polska robi cokolwiek, żeby ten proces zatrzymać?
Twierdzi Pan, że „Bruksela wycofuje się z nadmiernych obciążeń w polityce środowiskowej, realizując postulaty Polski”. Naprawdę? Z jakich? Może się to Panu przyśniło? Mówi Pan: „Jeśli uznajemy, że cele klimatyczne są zbyt ambitne, możemy je zmienić”. Naprawdę nie ma Pan wstydu w oszukiwaniu społeczeństwa. W takim razie polski rząd nie chce ich zmienić? Bo Unia przyjęła dosłownie kilka tygodni temu kolejny cel klimatyczny, tym razem redukcja emisji o 90% na rok 2040, dlaczego Polska go nie zatrzymała? ETS2 wchodzi w życie w 2028 roku, a realizacja tylko dyrektywy budynkowej będzie kosztowała Polaków 2 biliony złotych. Dlaczego te koszty pomija Pan w swoich kalkulacjach, zamiast tego dwudziesty raz powołując się na Roberta Schumana i idealistyczne hasełka straumatyzowanych wojną polityków sprzed 70 lat? Jakie to ma przełożenie na dobro Polaków tu i teraz?
Unia traci konkurencyjność z miesiąca na miesiąc. Europejski przemysł się zwija, zbiorowe zwolnienia w wielu fabrykach stają się powoli codziennością, a przyczyny tej sytuacji stworzyła sama Unia. Podstawową jest oczywiście polityka klimatyczna, przekładająca się nie tylko na rosnące ceny energii, ale też na koszty wielu innych dóbr obejmowanych kolejnymi i kolejnymi zielonymi przepisami. Do tego dochodzi presja importu z krajów trzecich oraz koszty produkcji, powodujące, że europejskie towary już na starcie przegrywają konkurencję. Deficyt handlowy w zeszłym roku Unii wobec Chin pobił kolejny rekord i wyniósł już 360 mld euro, prawie dwa biliony złotych! Każdy sektor jest dosłownie pożerany przez Chiny: stal, motoryzacja, chemia, huty szkła, bo taki model gospodarczy stworzyła Unia, a Chińczycy robią swoje od momentu wejścia do WTO. Volkswagen odkrywa, że w Chinach jest w stanie zaprojektować samochód o połowę taniej i trzy razy szybciej – to po co ma produkować w Europie?
W sprawie budżetu proponuję doczytać szczegóły i zastanowić się, czy rzeczywiście mądrze jest chwalić się, że to Wasz człowiek jest unijnym komisarzem budżetu. W lipcu Komisja ogłosiła projekt nowego, wieloletniego budżet UE. Odtrąbiliście wielki sukces, tylko czy ktoś Polakom powie, że to kolejny etap centralizacji UE? Czy ktoś powie, że z tych środków będziemy spłacać KPO w postaci nowych zasobów własnych, które będą wpływać bezpośrednio do unijnej kasy? Część podatku akcyzowego, część ETS1, nowy podatek od e-odpadów – to wszystko czeka nas już w 2028 roku. Dla Was to wygodne, bo po wyborach do Sejmu. Dowiedzieliśmy się też, że pieniądze z KPO poszły na elektryczne jachty, a kamienie milowe realizować trzeba, w tym podatki od aut spalinowych (E3G, E4G brak ich realizacji to minus 4 mld EUR) i przepychaną teraz przez Sejm ustawę przekształcającą umowy cywilnoprawne w umowy o pracę. Za to wszystko zapłacą zwykli Polacy. I tak właśnie wygląda pozatraktatowe rozszerzenie kompetencji, w kamieniach milowych, czy w orzeczeniach TSUE.
Mówił Pan o „antyunijnej propagandzie”. Panie Premierze – my tylko informujemy co się dzieje. To Pan i Pana koledzy od trzydziestu lat próbują wmawiać Polakom, że Unia ma same zalety i zawsze będzie się nam opłacała. Widać, że boli Pana rosnące poparcie dla sił zdrowego rozsądku w Polsce i całej Europie, skoro tak wiele miejsca poświęcił Pan „dezinformacji”, sugerując dalsze próby ograniczania swobody wypowiedzi w Internecie, co chcieliście zrobić w ramach aktu o usługach cyfrowych.
Straszy Pan Brexitem – Brytyjczycy tak bardzo pragną powrotu do UE, że ostatnie wybory lokalne wygrała partia Nigela Farage’a, prowadząca we wszystkich sondażach. Początki po Brexicie były trudne, bo Brytyjczycy zostali oszukani przez Pana kolegę ze studiów i klubu Bullingdona, Borisa Johnsona, który grał patriotę i nowoczesnego konserwatystę, a potem u władzy suwerennie prowadził jeszcze bardziej radykalną politykę imigracyjną i klimatyczną niż za czasów członkostwa w UE. Wielką Brytanię i UE wyniszczają nastawione na własne korzyści, blichtr i splendor aroganckie, zdegenerowane elity, przynależność do których jest dla Pana od lat pretekstem do wywyższania się nad Polakami.
To sama Unia prowadzi do coraz większego sceptycyzmu wobec wspólnoty, właśnie dlatego, że na jej czele stoją odrealnieni federaliści i bierni oportuniści, tacy jak Pan. Putin tylko się cieszy widząc, jakie bzdury i wariactwa wymyśla Komisja Europejska.
My w przeciwieństwie do Was chcemy odzyskać kontrolę nad przyszłością naszego narodu. My w przeciwieństwie do Was wiemy, w jakim paradygmacie chcemy funkcjonować. W paradygmacie zdrowego rozsądku, z realną oceną sytuacji i pozycji Polski w Europie. Z prawdziwą i realną oceną w jakiej słabej pozycji jest UE.
Nie możemy dłużej udawać, że wszystko jest w porządku. Nie możemy dłużej udawać, że UE nie podejmuje działań szkodliwych dla dobrobytu Polaków. Nie możemy dłużej udawać, że polski rząd kształtuje politykę UE. Im szybciej polska klasa polityczna spojrzy prawdzie w oczy i przestanie oszukiwać Polaków, tym większa szansa, że uda się nam przetrwać.
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Poseł Bartłomiej Pejo ocenił, że reforma Państwowej Inspekcji Pracy to zamach na konstytucyjną wolność pracowników i pracodawców. Wyjaśnił, że chodzi o nowe kompetencje PIP, która będzie mogła decyzją urzędniczą przekształcać umowę cywilnoprawną czy kontrakt B2B na umowę o pracę.
Nowe uprawnienia to realizacja jednego z kamieni milowych KPO, na które zgodził się rząd Mateusza Morawieckiego.
Poseł Pejo podkreślił, że ogromna liczba przedsiębiorców i pracodawców jest przeciwko tej reformie i zgłaszała się do Konfederacji z prośbą o interwencję. „Nie ma zgody Konfederacji na atak na swobody pracowników i pracodawców! Nie ma zgody, by ingerować w decyzje obywateli, decyzje Polaków, decyzje, które często są korzystne dla pracowników!” – mówił Pejo.
Wiceprzewodniczący klubu poselskiego Konfederacji Michał Wawer ocenił, że „fastfoodowa legislacja uderza ponownie”. Zauważył, że Donald Tusk przywraca złe standardy rządzenia z czasów PiS, kiedy prowadzono błyskawiczne procesy legislacyjne wyłączające możliwość merytorycznej dyskusji nad ustawami. W przypadku reformy PIP pierwsze czytanie odbyło się w środę, drugie czytanie w czwartek, trzecie czytanie i głosowanie ma odbyć się w piątek, „w międzyczasie formalne głosowania, żeby coś takiego było w ogóle legalne, żeby wbrew woli opozycji koalicja rządowa mogła poskracać wszystkie terminy, które sami wprowadzali do regulaminu Sejmu […] pokątnie na szybko zwoływane komisje, żeby jakiekolwiek pozory praworządności, legalności temu procesowi nadać” – mówił Wawer, zwracając uwagę, że sytuacja dotyczy dużego projektu, który będzie oddziaływać na setki tysięcy lub nawet miliony Polaków.
Poseł Michał Wawer zwrócił uwagę, że projekt ma zlecić również zatrudnienie 300 nowych pracowników PIP, którzy otrzymają dyktatorską władzę przekształcania umów istniejących w polskich przedsiębiorstwach nawet wtedy, gdy przeciwni zmianom będą i pracodawca i pracownik. Wawer wyjaśnił, że od umowy o pracę można ściągać o wiele wyższe podatki i składki, niż na umowach innych rodzajów. „Nie ma tutaj żadnego wielkiego namysłu. Nie ma tutaj, jak wskazują przedstawiciele lewicy, że to jest w obronie pracowników, że to jest w interesie polskiej gospodarki, nic z tych rzeczy, po prostu czysty, brutalny interes budżetowy, czyste sięgnięcie do kieszeni Polaków, żeby jeszcze więcej pieniędzy do ZUS-u, jeszcze więcej pieniędzy do budżetu mogli bezkarnie ściągać” – mówił Wawer.
„I właśnie bezkarnie, bo bez nawet zgody sądu” – podkreślił poseł, zwracając uwagę, że reforma złamie standardy demokratycznego państwa prawa, w którym odgórne naruszenia swobód obywatelskich mogą odbywać się wyłącznie po wydaniu zgody przez sąd.
Konfederacja uważa projekt reformy za fatalny. Domaga się odrzucenia go, a od rządu asertywnej obrony polskiej interesów wobec organów Unii Europejskiej.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Znaczną, naprawdę obszerną część swojego expose, szef MSZ Radosław Sikorski poświęcił polemice wewnętrznej z eurosceptykami, zamiast artykułowania polskich interesów i wizji ich realizacji w UE.
Styl tej polemiki, polegający na przemilczaniu problemów, pomijaniu naszych racjonalnych argumentów, kpieniu i polemizowaniu z karykaturą naszych poglądów, nie zbuduje większego poparcia dla członkostwa UE ani jej polityk. Może być wręcz przeciwskuteczny. Po co więc wicepremier to robi? To publicystyka udająca politykę.
W tym samym czasie nie wyartykułował właściwie żadnej polskiej wizji polityki UE w zakresie reform traktatowych, budżetu, rozszerzenia, handlu, klimatu, energetyki czy technologii.
Znaczną, naprawdę obszerną część swojego expose, szef MSZ @sikorskiradek poświęcił polemice wewnętrznej z eurosceptykami, zamiast artykułowania polskich interesów i wizji ich realizacji w UE.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) February 26, 2026
Styl tej polemiki, polegający na przemilczaniu problemów, pomijaniu naszych…
Konfederacja postuluje politykę racji stanu, interesu narodowego. Politykę REALISTYCZNEGO odczytywania sytuacji na arenie międzynarodowej.
👉 Ten realizm nie oznacza zgody na wszystko, co się dzieje, oznacza widzenie spraw, jakimi one są, a nie, jakimi chcielibyśmy je widzieć.
👉 Postulujemy pokojową współpracę dla rozwoju gospodarczego, dla bezpieczeństwa i przedstawiania na forum międzynarodowym wizji współpracy opartej o nasze wspólne ideały wynikające z chrześcijańskiej i polskiej tradycji naszego państwa i naszego narodu. To jest to, co uważamy, że dziś powinno być przedstawione. Tego w wystąpieniu wicepremiera Sikorskiego niestety nie było!
Wicemarszałek Sejmu @krzysztofbosak: Konfederacja postuluje politykę racji stanu, interesu narodowego. Politykę REALISTYCZNEGO odczytywania sytuacji na arenie międzynarodowej.
— Ruch Narodowy (@RuchNarodowy) February 26, 2026
👉Ten realizm nie oznacza zgody na wszystko, co się dzieje, oznacza widzenie spraw, jakimi one są, a… pic.twitter.com/AnFbNZIUFe
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Głos na konferencji prasowej w tej sprawie zabrali poseł Krzysztof Tuduj, poseł Andrzej Zapałowski oraz Piotr Walter.
Krzysztof Tuduj oznajmił, że „Mikołaj Dorożała musi odejść”. Przyznał, że jest on symbolem niekompetencji i błędnego funkcjonowania systemu, który dopuszcza, by osoby skrajnie niekompetentne zajmowały bardzo wysokie stanowiska w państwie.
Poseł Tuduj w imieniu Konfederacji ogłosił propozycję nowelizacji ustawy o ochronie przyrody. Chodzi o wprowadzenie wymogu odpowiedniego wykształcenia i trzyletniego doświadczenia branżowego wobec osób na funkcji Głównego Konserwatora Przyrody. Tuduj zwrócił uwagę na istniejący absurd polegający na tym, że od pracowników Lasów Państwowych wymaga się wykształcenia branżowego, związanego z obszarem działalności, podczas gdy Główny Konserwator Przyrody takich wymagań spełniać nie musi. Obecnie pełniący urząd Mikołaj Dorożała jest z wykształcenia politologiem niemającym nic wspólnego z tematyką ochrony przyrody. Tuduj skontrastował sytuację nieadekwatnych wymagań na funkcję Głównego Konserwatora Przyrody z sytuacją realnych wymagań wiedzy branżowej i doświadczenia stawianych osobom ubiegającym się o stanowiska Głównego Geodety Kraju czy Głównego Lekarza Weterynarii,.
Brak kompetencji obecnego Głównego Konserwatora Przyrody prowadzi do fatalnej polityki w tym zakresie. Polityk Konfederacji wymienił szkodliwą gospodarkę leśną, moratorium na wycinkę drzew, ograniczenia i zakazy nakładane na łowiectwo, nieuzasadniona, skrajna ochrona nadmiernej populacji wilka.
Poseł Andrzej Zapałowski ocenił, że Mikołaj Dorożała dokonał dewastacji departamentu leśnictwa i łowiectwa, gdzie „zlikwidował merytoryczne wydziały, wyrzucił merytorycznych pracowników, którzy przeżyli tam kilka rządów, a na to miejsce pozatrudniał ludzi z kręgów ideologicznych”.
Poseł Zapałowski wskazał, że gospodarka drzewna i leśna są prowadzone do zapaści przez obecnego Głównego Koordynatora Przyrody.
Polityk Konfederacji zaznaczył, że Mikołaj Dorożała narusza zasady służby cywilnej, bowiem w czasie konsultacji preferuje wyłącznie opinie lewicowych aktywistów, ignorując opinie ludzi z szeroko rozumianej branży leśnej. Utworzone zostało około 150 nowych rezerwatów, podczas gdy nie starcza funduszy na prowadzenie tych powstałych wcześniej. Zapałowski wymienił także przewlekłość podejmowania decyzji. Poseł podkreślił również nadmierną ochronę wilka w Polsce na tle innych państw europejskich, gdzie prowadzi się aktywne zarządzanie populacją oraz brak walki z gatunkami inwazyjnymi dokonującymi licznych szkód. Szczególnie zaznaczył, że brak kontroli populacji wilka może doprowadzić do tragedii.
Piotr Walter przypomniał wczorajszy wniosek Konfederacji o dymisję minister Pauliny Hennig-Kloski. Wyjaśnił, że oboje polityków koalicji rządowej działa skrajnie szkodliwie na polską przyrodę.
Walter przytoczył ankietę przeprowadzoną przez SGGW, wedle której aż 98% ankietowanych wymaga, żeby politycy obejmujący główne stanowiska w państwie posiadali wymagane wykształcenie i doświadczenie w zawodzie.
Konfederacja domaga się dymisji Mikołaja Dorożały oraz wprowadzenia wymagań co do wykształcenia i doświadczenia na stanowisko Głównego Konserwatora Przyrody. Ugrupowanie oczekuje właściwej ochrony przyrody.
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W Wiedniu powinien stanąć pomnik Jana III Sobieskiego!
Rada Miasta Wiednia znowu odrzuciła wniosek o postawienie w mieście pomnika Jana III Sobieskiego, który ocalił Wiedeń i całą Europę przez islamską inwazją.
Jedna z muzułmańskich radnych lewicy (Aslihan Bozatemur) skomentowała: “W Wiedniu nie ma miejsca na pomnik, który promuje ksenofobię, islamofobię lub antytureckie nastroje.”
Austriacy wstydzą się własnych korzeni i dlatego niedługo mogą zostać już całkowicie zastąpieni imigrantami.
W Wiedniu powinien stanąć pomnik Jana III Sobieskiego❗️
— Krzysztof Szymański (@KSzymanskiKonf) February 24, 2026
🇦🇹Rada Miasta Wiednia znowu odrzuciła wniosek o postawienie w mieście pomnika Jana III Sobieskiego, który ocalił Wiedeń i całą Europę przez islamską inwazją.
☪️Jedna z muzułmańskich radnych lewicy (Aslihan Bozatemur)… pic.twitter.com/w1RjWWOo0y
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Ryszard Piotrowski, jeden najbardziej uznanych konstytucjonalistów w Polsce, merytorycznie zmiażdżył tę unijną pożyczkę.
Prof. Piotrowski mówi wprost: “Program SAFE dotyczy niepodległości Polski. W sprawie SAFE Konstytucja jest bardzo jasna. Dlatego, że mamy art. 90 Konstytucji, który mówi, że Rzeczpospolita może na podstawie umowy międzynarodowej przekazać organizacji międzynarodowej lub organowi międzynarodowemu kompetencje organu władzy państwowej w niektórych sprawach. W których sprawach to nam mówi Trybunał Konstytucyjny. Przypominam sprawę K32/09 z 2010 roku, kiedy to w uzasadnieniu wyroku TK dokonał wykładni Konstytucji, stwierdzając, że obowiązuje nas zasada zachowania suwerenności w procesie integracji europejskiej.
SAFE jest niezgodny z Konstytucją i Traktatem o UE❗ – prof. Ryszard Piotrowski, jeden najbardziej uznanych konstytucjonalistów w Polsce, merytorycznie zmiażdżył tę unijną pożyczkę 👏
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) February 25, 2026
Prof. Piotrowski mówi wprost: "Program SAFE dotyczy niepodległości Polski. W sprawie SAFE… pic.twitter.com/unjWVxTI1A
Nie można przekazać kompetencji składających się na istotę suwerenności, a do tych kompetencji należy władza nad armią. Polska może uczestniczyć w integracji, ale tylko w granicach przekazanych kompetencji.
Natomiast Traktat o Unii Europejskiej stanowi, że UE szanuje podstawowe funkcje państwa, a w szczególności bezpieczeństwo narodowe pozostaje w zakresie wyłącznej odpowiedzialności każdego państwa członkowskiego.
Nasza Konstytucja zabrania zaciągania tego rodzaju pożyczek. Rozporządzenie o SAFE powinno być wdrażane zgodnie z rozporządzeniem w sprawie ogólnego systemu warunkowości. Rozporządzenie w sprawie ogólnego systemu warunkowości mówi: o naszej armii – krótko mówiąc – decydować będzie Komisja Europejska i Rada UE. Na to nie pozwala Konstytucja, ponieważ ona nie pozwala przekazać kompetencji w odniesieniu do sił zbrojnych.
Art. 26 Konstytucji mówi o tym, że Siły Zbrojne podlegają demokratycznej kontroli. To znaczy, że podlegają kontroli polskiej władzy, a nie kontroli Brukseli. Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli, a nie przez przedstawicieli Komisji Europejskiej. Jeżeli Komisja Europejska ma taką władzę, że może nam pieniędzy nie dać, ale spłacać kredyt musimy, to może tak być, że w ten sposób poprzez uzależnienie finansowania od tego, czy wyborcy poprą kandydatów reprezentujących wartości Komisji czy nie, ci kandydaci, którzy reprezentują wartości Komisji, będą preferowani i to narusza zasadę równości wyborów. Komisja będzie mogła ingerować w wybory, a to wtedy nie będą wybory demokratyczne i nie będzie demokratycznej władzy. Tyle.”
Dlatego Prezydent powinien ustawę o SAFE zawetować – nie wolno zadłużać naszych dzieci i wnuków, żeby zrobić dobrze niemieckim firmom i unijnym pseudoelitom, które swoim mechanizmem warunkowości mogą nas szantażować przez dekady! Jeśli się zgadzacie, podajcie dalej!
RozwińZwiń komentarze (4)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Unia Europejska coraz częściej sięga po instrument wspólnego zadłużenia, który jeszcze 5 lat temu był przedstawiany w Polsce jako rozwiązanie jednorazowe, wynikające ze szczególnych okoliczności.
Unia Europejska coraz częściej sięga po instrument wspólnego zadłużenia, który jeszcze 5 lat temu był przedstawiany w Polsce jako rozwiązanie jednorazowe, wynikające ze szczególnych okoliczności.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) February 25, 2026
Najpierw KPO, potem wspólne zadłużenie na rzecz Ukrainy, teraz SAFE. Polskie władze… pic.twitter.com/d7RVXMXIFc
Najpierw KPO, potem wspólne zadłużenie na rzecz Ukrainy, teraz SAFE. Polskie władze – najpierw z PiSu, obecnie z Platformy – bez szemrania akceptują kolejne długi pod zarządem unijnych komisarzy.
RozwińZwiń komentarze (8)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Bartłomiej Pejo, który jest reprezentantem wnioskodawców projektu, podkreślił problemy, które w związku z wejściem w życie KSeF, spotykają polskie firmy. „KSeF okazał się porażką! Niedostateczne przygotowanie techniczne, negatywny wpływ na działalność firm, ryzyko bezprecedensowej inwigilacji gospodarczej, zagrożenie bezpieczeństwa danych – wszystko to, przed czym ostrzegaliśmy, stało się rzeczywistością już w pierwszych tygodniach funkcjonowania systemu” – oceniał krytycznie Bartłomiej Pejo.
„Nie można dopuścić do sytuacji, w której największe koszty [wdrożenia systemu] poniosą polscy przedsiębiorcy” – tak potrzebę złożenia projektu uzasadniał lider Konfederacji na Lubelszczyźnie.
Z kolei były poseł Michał Urbaniak wskazał na brak przygotowania państwa na wdrożenie systemu, liczne opóźnienia i ostrzeżenia, jakie wyrażała chociażby Najwyższa Izba Kontroli. Urbaniak przywołał raport NIK wprost, który wskazał brak efektywnego nadzoru nad projektem, który ma przetwarzać ponad 2,5 miliarda faktur rocznie. Urbaniak podkreślił, że przy tej skali zagrożeń dobrowolny KSeF dla sektora mśp to konieczność.
Na koniec wsparcie dla ustawy wyraził Adam Abramowicz, który w latach 2018-2024 pełnił funkcję rzecznika małych i średnich przedsiębiorców.
RozwińZwiń komentarze (4)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W Sejmie odbyła się konferencja prasowa Konfederacji z udziałem wicemarszałka Krzysztofa Bosaka oraz przewodniczącego klubu poselskiego Grzegorza Płaczka.
Na początku konferencji Krzysztof Bosak poinformował w imieniu Konfederacji o złożeniu przez klub wniosku o wotum nieufności dla minister Hennig-Kloski.
Lider Konfederacji uzasadnił decyzję ugrupowania: „Pani minister Hennig-Kloska to mówiąc krótko katastrofa pod każdym względem – merytorycznym, zarządczym, ideologicznym, kompletne nieporozumienie. Ta kobieta nie powinna zostać konstytucyjnym ministrem, członkiem Rady Ministrów, niestety to się wydarzyło. Kolejny rok testujemy jej niestety bardzo wątpliwe możliwości polityczne i merytoryczne”.
Krzysztof Bosak wymienił główne zarzuty wobec minister Hennig-Kloski. Po pierwsze jest to fanatyczna obrona unijnej polityki klimatycznej w momencie, gdy państwa europejskie zaczynają od niej odchodzić widząc jej nieskuteczność. Po drugie nieudolne wdrażanie przepisów o systemie kaucyjnym. Po trzecie program Czyste Powietrze – największa afera, z którą przez dwa lata nie potrafi poradzić sobie szefowa resortu. Bosak ocenił, że w ministerstwie panuje inercja, brak otwartości na dialog z branżą, kompletna niezdolność do rozwiązania jakiegokolwiek problemu. Rządy minister Hennig-Kloski prowadzą ponadto do wepchnięcia Polski w jeszcze większe koszty związane z utrzymaniem wadliwego systemu, utraty zaufania publicznego do administracji wśród obywateli i przedsiębiorców.
Wicemarszałek Sejmu zaznaczył, że w odpowiedzi na fatalne rządy Pauliny Hennig-Kloski minister finansów odciął jej resort od funduszy europejskich, co jest dowodem na skalę zaniedbań i dyletanctwo w Ministerstwie Klimatu i Środowiska. Bosak zwrócił również uwagę na skandaliczne lekceważenie przez minister Hennig-Kloskę potrzeby przebadania urządzeń wykorzystywanych w programie Czyste Powietrze na spełnianie deklarowanych parametrów, o co apelują od około dwóch lat polscy producenci i polskie izby gospodarcze.
Krzysztof Bosak zwrócił również uwagę na fakt, że ministerstwo nie prowadzi żadnych działań zwiększających odporność polskich gospodarstw na awarie zasilania, a jego walka z piecami jest sprzeczna z zaleceniami Ministerstwa Obrony Narodowej, które sugeruje posiadanie niezależnego od prądu źródła ogrzewania.
Przewodniczący klubu poselskiego Konfederacji Grzegorz Płaczek ocenił, że Paulina Hennig-Kloska jest nieprzygotowana merytorycznie do wykonywania swojej pracy, jest twarzą szkodliwych ustaw oraz fanatykiem klimatycznym.
„Religia klimatyczna jest domeną pani minister i nie zgadzamy się absolutnie, żeby w rękach właśnie tej osoby leżała przyszłość nasza i naszych rodzin, ale również przedsiębiorstw tych małych, tych mikroprzedsiębiorstw, ale również tych przedsiębiorstw, które korzystają z energii i są branżą energochłonną” – mówił Płaczek.
Poseł Płaczek zaznaczył, że polityki Hennig-Kloski odpowiada za wysokie ceny energii, peletu, drewna, a także problemy branży drzewnej i meblarskiej.
Konfederacja domaga się dymisji minister Pauliny Hennig-Kloski i uwolnienia polskiej polityki od klimatycznego fanatyzmu i dotychczasowych patologii.
RozwińZwiń komentarze (6)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Władze Zamościa naprawdę chcą świętować Różę Luksemburg? To nie powód do dumy, tylko do wstydu i milczenia!
Mówimy o osobie, która była ideologiem ruchu komunistycznego, współtworzyła Komunistyczną Partię Niemiec i konsekwentnie zwalczała ideę niepodległego państwa polskiego. Twierdziła, że postulaty niepodległości Polski są „utopią”, a naród to jedynie hasło wykorzystywane politycznie. W swoich pismach pisała o „polskiej ideologii narodowej”, którą należało odrzucić na rzecz rewolucji proletariackiej.
To nie jest postać, którą należy promować jako lokalną bohaterkę tylko dlatego, że urodziła się w Zamościu. Jej życiorys to działalność w międzynarodowym ruchu komunistycznym i konsekwentny sprzeciw wobec odbudowy państwa polskiego.
Luksemburg pisała, że dążenia narodowe Polaków to „mrzonka”, a symbolika państwowa była dla niej elementem burżuazyjnej propagandy. Trudno znaleźć większy kontrast wobec ludzi, którzy o polskie godło i niepodległość realnie walczyli.
Zamość ma bohaterów, z których można być dumnym. Świętowanie osoby, która podważała sens istnienia Polski, jest skandaliczne.
Władze Zamościa naprawdę chcą świętować Różę Luksemburg? To nie powód do dumy, tylko do wstydu i milczenia!
— Witold Tumanowicz (@WTumanowicz) February 25, 2026
Mówimy o osobie, która była ideologiem ruchu komunistycznego, współtworzyła Komunistyczną Partię Niemiec i konsekwentnie zwalczała ideę niepodległego państwa polskiego.… pic.twitter.com/1TGwKdzlq5
RozwińZwiń komentarze (7)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
A nie mówiłam? 62 TONY skażonej wołowiny z Brazylii trafiły do Unii Europejskiej, z czego 5 ton znalazło się w sprzedaży!
Mięso zawierało zakazany, rakotwórczy hormon estradiol
Tak w praktyce będzie wyglądać umowa z Mercosur, którą na siłę i z pogwałceniem prawa wciskała nam von der Leyen z Niemcami!
Przez wiele miesięcy ostrzegałam, że import żywności z państw Mercosur, które nie stosują odpowiednich norm bezpieczeństwa, uderzy nie tylko w nasze rolnictwo, ale i w nasze zdrowie. Umowa z Mercosur jeszcze nie jest stosowana (ratyfikacja wstrzymana przez słynne głosowanie w Parlamencie Europejskim, który skierował umowę do zbadania przez TSUE), a już mamy próbkę tego jak fatalne będzie mieć konsekwencje – w Holandii wykryto ponad 62 tony skażonej wołowiny z Brazylii, ale przedtem ludzie mogli zjeść 5 ton tego badziewia! Trefną wołowinę wycofano z 10 krajów członkowskich UE, a także z Wielkiej Brytanii.
Wołowina zawierała estradiol – hormon zakazany w UE ze względu na badania dokumentujące działanie rakotwórcze tego hormonu (m.in. nowotwory piersi czy jajników), ale również jego zdolność do uszkadzania DNA. Mimo to mięso przekroczyło granicę a nawet trafiło do sprzedaży i konsumpcji. Co na to Komisja Europejska? Ogłosili zaostrzenie kontroli (już dotychczasowe miały być przecież wystarczająco skuteczne) i poinformowali, że… “obywatele UE są chronieni” 🤡
Ta banda unijnych pseudoelit, na czele z von der Leyen, wprost naraża nasze zdrowie w imię niemieckich interesów, które najbardziej mają skorzystać na umowie. Po takich skandalicznych przykładach rakotwórczej żywności umowa z Mercosur powinna zostać całkowicie odrzucona – nie tylko ze względów prawnych przez TSUE, ale ze względów na bezpieczeństwo konsumentów przez kraje UE, na czele z Polską!
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
To już 8 państwo, które nie chce uczestniczyć w tym niemiecko-brukselskim programie!
Czy według Tuska i Sikorskiego to też “ruskie trolle i zakute łby”?
Minister obrony Szwecji przyznał, że nie będą uczestniczyć w SAFE, bo mogą pozyskać takie środki na korzystniejszych warunkach na rynkach międzynarodowych. Z tego programu zrezygnowały już Austria, Irlandia, Luksemburg, Malta, Holandia, Słowenia, Szwecja oraz… Niemcy, które tak mocno kibicują, żebyśmy w ten program weszli
Tego błędu nie wolno popełnić – pakowanie się na blisko pół wieku w dług 44 miliardy euro, który objęty jest mechanizmem warunkowości, jest dla nas NIEKORZYSTNE. Komisja Europejska w każdej chwili może zablokować te środki, gdy tylko im się coś nie spodoba (np. nowa władza), a pieniądze i tak będziemy musieli spłacać! Ten mechanizm szantażu przerabialiśmy już w przypadku KPO, a na własnej skórze właśnie przekonują się o tym Węgry, gdzie trwa kampania wyborcza, a eurokraci blokują unijne środki dla rządu Orbana.
Tylko idiota, albo zdrajca na brukselsko-niemiecki pasku może się na to zgodzić!
I sami teraz wybierzcie co bardziej pasuje do rządu Tuska, który dostał istnej wścieklizny w obronie tego pro-niemieckiego programu. Chcą dać Ursuli von der Leyen i całej Komisji Europejskiej pętlę do zawiązania nam na szyi na lata – nie będziecie głosować jak należy? To wasze zbrojenia będą zagrożone. A gdy środki będą płynąć, to czerpać z nich garściami będą mogły niemieckie firmy – wystarczy, że założą w Polsce spółki-córki, bo żeby te pieniądze uzyskać wcale nie trzeba być polską firmą!
Dla dobra naszego bezpieczeństwa i świadomości Polaków trzeba mówić wprost i nie przejmować się kłamliwą narracją zdradzieckiego rządu – pożyczka SAFE to ograniczenie naszej suwerenności i zero gwarancji dla polskiego przemysłu zbrojeniowego! Prezydent musi tę ustawę zawetować!
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W serwisie X opublikowano grafikę przedstawiającą flagę oferowaną przez ukraińskie wydawnictwo Rainshouse. Na materiale Przemyśl i Chełm zostały pokazane jako część obszaru określanego mianem „Wielkiej Ukrainy”. „Polski” wiceminister Andrzej Szeptycki przyklaskuje.
Wpis udostępniony przez anonimowe konto zawierał komentarz, że „Azow stworzył flagę Wielkiej Ukrainy, która obejmuje części Rosji oraz właściwe terytorium Polski”, a także pytanie skierowane do Polski o ocenę takich aspiracji.
Na publikację zareagował wiceminister nauki Andrzej Szeptycki. W odpowiedzi napisał: „Krym jest ukraiński”. Nie odniósł się natomiast do przedstawienia na grafice fragmentów terytorium Polski jako części Ukrainy. Zero oburzenia. Zero sprzeciwu. Zero słowa w obronie polskich granic.
Opis produktu zamieszczony w sklepie Rainshouse głosi, że flaga pokazuje Ukrainę „w jej naturalnych granicach” oraz „przestrzeń życiową bezpieczeństwa i dobrobytu narodu ukraińskiego”. W opisie podkreślono wykorzystanie czerwono czarnych barw nawiązujących do UPA. Dodano również, że Ukraina ma być „supermocarstwem przyszłości”, a walka toczy się pod symbolem „Idea Narodu”.
Mapa wykorzystana na fladze nawiązuje do tzw. etnograficznych map Ukrainy publikowanych przez część środowisk emigracyjnych w pierwszej połowie XX wieku oraz po II wojnie światowej. W tamtych opracowaniach granice wyznaczano według rzekomo dominującego zasięgu ludności ukraińskiej lub ukraińskojęzycznej. Zasięgi te były szeroko krytykowane jako wyolbrzymione i mające charakter polityczny. Publikacje tego typu służyły uzasadnianiu roszczeń wobec terenów takich jak ziemia lwowska, przemyska czy Zakarpacie.
Dlaczego w rządzie mamy Ukraińca, któremu nie przeszkadza ukraiński rewizjonizm, a wręcz mu dopinguje?
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Brzmi jak żart? Niestety to realny kierunek projektowanej ustawy z druku 2250 który właśnie trafił do Sejmu. Reforma zakłada, że Państwowa Inspekcja Pracy dostanie zupełnie nowe uprawnienie: możliwość wydania decyzji administracyjnej, która uzna, że między stronami istnieje stosunek pracy, nawet jeśli obie strony zawarły dobrowolnie umowę cywilnoprawną lub współpracę B2B i jej chcą!
Co więcej, taka decyzja będzie natychmiast wykonalna, czyli od razu wywoła skutki w ZUS, podatkach i organizacji pracy, zanim sąd oceni jej zasadność. Dopiero później, czasem po wielu miesiącach będzie można dowieść swoich racji przed sądem.
W praktyce oznacza to, że każdy model współpracy, nawet świadomie wybrany, może zostać zmieniony na etat wbrew woli stron. Wyobraźmy sobie kilka sytuacji: freelancer IT pracujący projektowo dla kilku klientów – PIP uznaje, że istnieją elementy podporządkowania; grafik lub copywriter, który ma własną działalność, ale regularnie wykonuje zlecenia dla jednego podmiotu – decyzja o stosunku pracy; pracownik branży eventowej, funkcjonującej projektowo – urząd uznaje, że regularność działań wskazuje na etat. W każdym z tych przypadków najpierw działa administracja, a dopiero po czasie sąd.
Projekt ustawy wyraźnie pokazuje, że rząd przygotowuje się do szeroko zakrojonych działań kontrolnych. Ocena Skutków Regulacji przewiduje około 360 nowych etatów w PIP, w tym:
• 100 nowych inspektorów kontroli,
• 40 stanowisk do wydawania decyzji i obsługi odwołań,
• 80 osób do obsługi interpretacji indywidualnych,
• 20 analityków IT typujących firmy do kontroli na podstawie danych z ZUS i KAS,
• a także nowe komórki prawne i administracyjne.
Już dziś PIP wykonuje prawie 62 tys. kontroli rocznie. Po takiej rozbudowie aparatu i wprowadzeniu narzędzia „przekształcania umów” można oczekiwać intensywnego zwiększenia liczby kontroli, zwłaszcza w sektorze MŚP i wśród samozatrudnionych.
Najważniejsze pytanie brzmi jednak: skąd w ogóle wzięła się potrzeba wprowadzenia tak radykalnej zmiany?
Odpowiedź jest prosta – z Krajowego Planu Odbudowy (KPO).
Rząd, aby uzyskać środki z tej pożyczki i grantów, zgodził się na realizację tzw. kamienia milowego A71G/A72G, którego jednym z elementów jest rozbudowa PIP oraz „zwiększenie efektywności nadzoru nad rynkiem pracy”. Uzgodnienia te zostały zaakceptowane zarówno przez polski rząd, jak i przez Unię Europejską.
Problem polega na tym, że KPO – zgodnie z nazwą – miał być planem odbudowy gospodarki po pandemii, wzmacniającym konkurencyjność i elastyczność rynku.
Tymczasem ten konkretny kamień milowy robi coś dokładnie odwrotnego: zwiększa ryzyko regulacyjne, podnosi koszty pracy, usztywnia model zatrudnienia i daje państwu narzędzia, które mogą destabilizować działalność tysięcy firm.
Krótko mówiąc: rząd zgodził się na warunek, który jest wewnętrznie sprzeczny z samym KPO, bo zamiast wspierać odbudowę gospodarki, może ją osłabić poprzez większą ingerencję administracyjną, masowe kontrole i narzucanie jednego modelu zatrudnienia wszystkim sektorom rynku.
Rząd zapewne będzie przedstawiał tę reformę jako działanie na rzecz „ochrony praw pracowników” i walki z nadużyciami, ale sam dokument OSR pokazuje coś zupełnie innego. Wprost wskazano tam, że celem zmian jest ograniczenie unikania oskładkowania, zwiększenie wpływów do ZUS i budżetu państwa oraz podniesienie skuteczności egzekwowania obciążeń publicznoprawnych. Jednocześnie zaplanowano podwojenie wpływów z mandatów nakładanych przez PIP w kolejnych latach. To oznacza, że pod retoryką „wzmocnienia ochrony pracowników” kryje się przede wszystkim projekt fiskalno-kontrolny, podporządkowany realizacji kamienia milowego KPO.
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Nasz system emerytalny jest w ruinie? Rządzącym to w ogóle nie przeszkadza.
Zdecydowali, że będziemy płacić emerytury Ukraińcom!
Zapraszam do obejrzenia najnowszego odcinka na moim kanale.
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Z każdym rokiem rośnie kwota, którą polski ZUS dopłaca do emerytur obywateli Ukrainy mieszkających w Polska, aby „dobić” ich świadczenia do wysokości polskiej emerytury minimalnej.
Dane mówią same za siebie:
➡️ 221,8 tys. zł – 2020
➡️ 370,1 tys. zł – 2021
➡️ 440,2 tys. zł – 2022
➡️ 669,6 tys. zł – 2023
➡️ 865,2 tys. zł – 2024
➡️ 1,266 mln zł – tylko styczeń–październik 2025
Trend jest jasny: dopłaty rosną wykładniczo.
DLACZEGO TAK SIĘ DZIEJE?
Ponieważ obowiązuje umowa z 2012 r., podpisana przez rząd PO–PSL.
W 2012 r. podpisano dwustronną Umowę o Zabezpieczeniu Społecznym między Polską a Ukrainą, która weszła w życie 1 stycznia 2014 r. Jej kluczowe zapisy:
✔️ sumowanie okresów składkowych z obu krajów,
✔️ uwzględnianie pracy wykonanej za granicą przy ustalaniu prawa do polskiej emerytury,
✔️ a jeśli wyliczona kwota jest niższa niż polska minimalna — ZUS dopłaca różnicę z budżetu RP.
W efekcie Polska przejęła obowiązek pokrywania dużej części świadczeń osób, które większość życia pracowały poza Polską.
Jak działa mechanizm, krok po kroku:
1️⃣ Ustalenie prawa do emerytury ZUS zlicza:
– staż przepracowany w Polsce,
– staż przepracowany na Ukrainie,
– wiek emerytalny (60/65 lat).
Jeżeli ktoś pracował 20–30 lat w Ukrainie i kilka miesięcy w Polsce — staże sumują się.
2️⃣ Wyliczenie emerytury proporcjonalnej ZUS oblicza świadczenie z dwóch części:
– „polskiej”
– „ukraińskiej”
Problem w tym, że część ukraińska to często 200–300 zł, a część polska (przy krótkiej pracy w Polsce) jest minimalna.
3️⃣ Wyrównanie do polskiej minimalnej Jeżeli całość wynosi np. 250 zł, a polska emerytura minimalna to ~1 878 zł, to:
➡️ ZUS dopłaca różnicę – ok. 1 600 zł miesięcznie
Dopłata idzie z budżetu RP, a nie z Ukrainy.
Ukrainiec, 65 lat:
– 25 lat pracy na Ukrainie
– 3 miesiące pracy w Polsce
– zamieszkuje w Polsce
ZUS wylicza:
– część ukraińska:
~200 zł część polska:
~50 zł
razem: 250 zł Polska minimalna: ok. 1 878 zł
👉 Dopłata z budżetu RP: ~1 628 zł miesięcznie
Tak wygląda mechanizm, który dzisiaj generuje gwałtownie rosnące koszty.
Z każdym rokiem rośnie kwota, którą polski ZUS dopłaca do emerytur obywateli Ukrainy mieszkających w Polska, aby „dobić” ich świadczenia do wysokości polskiej emerytury minimalnej.
— Ryszard Wilk (@ryszard_wilk) February 23, 2026
Dane mówią same za siebie:
➡️ 221,8 tys. zł – 2020
➡️ 370,1 tys. zł – 2021
➡️ 440,2 tys. zł – 2022… https://t.co/Hp75Mc3mXg
🟥 DLACZEGO TA UMOWA JEST SZCZEGÓLNIE NIESPRAWIEDLIWA?
1. Olbrzymia różnica między wysokością emerytur PL–UA Ukraińska emerytura to często 200 zł. Polska minimalna — prawie 2 tys. zł. To powoduje automatycznie gigantyczne dopłaty.
2. Polska gwarantuje minimum — Ukraina nie. Ukraina nie dopłaca do swojej minimalnej. Polska musi dopłacać do polskiej minimalnej każdemu, kto wejdzie do systemu. Asymetria jest oczywista.
3. Nawet symboliczny staż w Polsce aktywuje polskie gwarancje. Wystarczy kilka miesięcy pracy w Polsce, bo staż ukraiński „domyka” wymagane lata. To zachęca do korzystania z polskiego systemu, a nie ukraińskiego.
4. Ta umowa była pisana na inne czasy W 2012 r.: migracja z Ukrainy była minimalna, nikt nie przewidział masowej migracji zarobkowej po 2016 r., ani wojny i miliona Ukraińców w Polsce. Skutki umowy stały się wielokrotnie większe niż zakładano.
🟥 PODSUMOWANIE
✔️ Polska dopłaca różnicę między niską emeryturą wyliczoną z lat przepracowanych na Ukrainie a polską minimalną.
✔️ Nawet krótka praca w Polsce pozwala wejść do systemu.
✔️ Umowa z 2012 r. tworzy realne obciążenie budżetu RP, które rośnie z każdym rokiem.
✔️ Trend dopłat jest wykładniczy i dopiero przybierze na sile, gdy w wiek emerytalny wejdzie największa fala migrantów zarobkowych.
Konfederacja bierze się za robotę, i przygotowuje już odpowiedni projekt ustawy naprawiający ten problem. Prawo nie działa wstecz, więc trzeba to zrobić szybko.
RozwińZwiń komentarze (4)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Ministerstwo Zdrowia wprowadza w Polsce obowiązkowe szczepienia dzieci i młodzieży przeciw HPV. Zapytane o dostęp do pełnej dokumentacji badań klinicznych szczepionek, przyznaje, że tej dokumentacji nie posiada i odsyła mnie do… Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych (URPL).
URPL – jak się okazuje – również nie dysponuje pełną dokumentacją, umywa ręce i odsyła mnie z kolei do… EMA, tj. Europejskiej Agencji Leków. Wygląda na to, że w Polsce nikt niczego nie bada i nie przejmuje się brakiem dostępu do kluczowych danych. A mimo to wprowadza się obowiązek szczepień pod groźbą kary pieniężnej.
To nie jest prawidłowe. Uważam za skrajnie nieodpowiedzialne zmuszanie milionów młodych Polaków do nowych, obowiązkowych szczepień, bez możliwości wglądu w pełną dokumentację stanowiącą podstawę dopuszczenia tych preparatów do obrotu. Rodzice powinni mieć do tego pełne prawo i realny dostęp.
Dlatego interweniuję w EMA z żądaniem udostępnienia dokumentacji dotyczącej dopuszczenia do obrotu w Unii Europejskiej (w procedurze scentralizowanej) szczepionek przeciw HPV. W szczególności wnoszę o udostępnienie:
A) dokumentów oceny dopuszczenia do obrotu,
B) dokumentów bezpieczeństwa i nadzoru po wprowadzeniu na rynek,
C) danych klinicznych,
D) zmian porejestracyjnych i warunków dopuszczenia – w tym w szczególności ostrzeżeń, przeciwwskazań oraz ocen ryzyka.
Nie jestem przeciwnikiem szczepień. Ale na miły Bóg – muszą istnieć reguły gry, elementarne zasady przejrzystości i możliwość weryfikacji podstaw, na których państwo wprowadza obowiązek i kary. Ten system jest chory.
❌ Ministerstwo Zdrowia wprowadza w Polsce obowiązkowe szczepienia dzieci i młodzieży przeciw HPV. Zapytane o dostęp do pełnej dokumentacji badań klinicznych szczepionek, przyznaje, że tej dokumentacji nie posiada i odsyła mnie do… Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych,… pic.twitter.com/OhvGegCTOs
— Grzegorz Płaczek (@placzekgrzegorz) February 23, 2026
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Wiceprzewodniczący klubu poselskiego Konfederacji Michał Wawer zaapelował o zakończenie sprowadzania taniej siły roboczej z krajów azjatyckich, takich jak Indie. Zwrócił uwagę opinii publicznej na fakt, że proces imigracji z Indii do Polski trwa od lat i ten kraj znajduje się w czołówce pod względem liczby wydanych pozwoleń na pracę i pobyt dla jego obywateli. Michał Wawer wskazał, że przed 2020 rokiem było to kilka tysięcy pozwoleń, a po tej dacie liczba pozwoleń zaczęła rosnąć do ponad 15 tysięcy w 2021 roku i rekordowych 46 tysięcy pozwoleń w 2023 roku (ostatnim roku premierostwa Mateusza Morawieckiego). Poseł Wawer podkreślił, że mimo obietnic Donalda Tuska dotyczących zatrzymania imigracji, liczba pozwoleń wydawanych Hindusom utrzymuje się nadal na wysokim poziomie.
Michał Wawer zaznaczył, że rząd pracuje nad tworzeniem systemu zachęt do imigracji Hindusów do Polski. W ubiegłym roku podpisana została umowa o współpracy z Indiami, której elementem jest zobowiązanie polskiego ZUS do dopłacania do emerytur Hindusom. „Mechanizm ma polegać na tym, że jeżeli ktoś pracował przez część swojego życia w Indiach, część swojego życia w Polsce, następnie osiadł w Polsce, otrzymuje tutaj otrzymuje emeryturę z Indii, z indyjskiego budżetu poniżej polskiej emerytury minimalnej, to polski budżet miałby dopłacać mu do wysokości jego emerytury minimalnej. W praktyce może to działać w ten sposób, że kiedy obywatel Indii po całym życiu, pracy, całym życiu mieszkania w Indiach, w wieku 66 lat i 11 miesięcy przyjedzie do Polski, przepracuje tutaj miesiąc, to w wieku 67 lat stanie się uprawniony do tego, żeby wystąpić do ZUS-u o wypłacanie mu do końca jego życia różnicy pomiędzy jego groszową emeryturą indyjską a polską emeryturą minimalną” – tłumaczył Wawer.
Poseł Konfederacji podkreślił, że taki sam mechanizm funkcjonuje od kilku lat względem obywateli Ukrainy.
Michał Wawer zaznaczył, że umowa o emeryturach dla obywateli Indii nie weszła jeszcze w życie z uwagi na nagłośnienie sprawy i sprzeciw Konfederacji w 2025 roku.
Poseł Wawer zachęcił również do podpisywania petycji internetowej Ruchu Narodowego na stronie NieFundujmyImigrantom.pl do premiera o powstrzymanie wprowadzenia zgubnych mechanizmów proimigracyjnych w życie.
Poseł Bartłomiej Pejo wezwał polskich polityków, aby działali propolsko, a nie na rzecz obcych narodów. Zwrócił uwagę na fatalny stan polskiego systemu emerytalnego, który i tak jest niewydolny, a obciążenie go dopłatami dla emerytur dla obywateli Indii mogłoby go całkowicie zrujnować.
Bartłomiej Pejo przytoczył dane, według których umowa z Indiami miałaby przynieść korzyść ok. 200 polskim pracownikom oraz ok. 21 tysiącom pracownikom z Indii, co jest rażącą nierównością na szkodę Polski.
Poseł Pejo zauważył, że obecnie wypłacane imigrantom wyrównania emerytur już drastycznie rosną – od 221,8 tys. złotych w całym 2020 roku do 1,266 mln złotych w pierwszych trzech kwartałach 2025 roku.
Bartłomiej Pejo podkreślił również, że obecnie w Polsce pracuje już ponad milion cudzoziemców, a w ostatniej dekadzie obserwowany był skokowy wzrost ich liczby, za którym idą skokowe wzrosty wydatków na emerytury i inne świadczenia. „Taka sytuacja, i te kolejne wydatki z naszego budżetu, doprowadzanie do tak ogromnego, niespotykanego w historii deficytu budżetowego doprowadzi do nędzy naszych dzieci i naszych wnuków. Za kilka- kilkanaście lat nasze dzieci niestety będą musiały żyć w nędzy, bo teraz jesteśmy tak hojni i obcokrajowcom dopłacamy do ich emerytur, zarówno Hindusom, jak i już od wielu lat Ukraińcom – wystarczy na chwilę zarejestrować się do pracy i nabywają oni prawa emerytalne! Nie ma na to zgody Konfederacji i nigdy jej nie będzie!” – komentował Pejo.
Konfederacja wzywa wszystkich polskich polityków do zajęcia jednoznacznego stanowiska przeciwko masowej imigracji z Indii, przeciwko ściąganiu do Polski taniej siły roboczej i tworzenia mechanizmów dopłat emerytalnych dla imigrantów z Azji. Konfederacja wzywa również do zerwania współpracy z firmami i podmiotami, które trudnią się procederem sprowadzania do Polski imigrantów.
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Mam dzisiaj okrągłą rocznicę. Równo 10 lat temu, 24 lutego 2016 roku, zostałem członkiem partii KORWiN i poważnie zaangażowałem się w działalność w partii. Wtedy też założyłem swoje konto publiczne na FB i zacząłem przekonywać wyborców do naszych pomysłów. Jednak moja przygoda ze środowiskiem Korwin-Mikkego zaczęła się nie 10, a już 20 lat temu.
Robiąc ostatnio porządki w gabinecie, znalazłem zdjęcie, którego wcześniej długo szukałem. Początek 2006 roku (niemal równo 20 lat temu) i moje pierwsze spotkanie z Januszem Korwin-Mikkem. Byłem studentem I roku ekonomii na UMK w Toruniu, miałem niecałe 20 lat, byłem typowym wtedy dla tego środowiska kucem z długimi, niezadbanymi włosami i w koszuli w kratę. Co więcej byłem świeżo po studiowaniu informatyki, więc idealnie wpisywałem się w stereotyp młodego korwinisty.
Mam dzisiaj okrągłą rocznicę. Równo 10 lat temu, 24 lutego 2016 roku, zostałem członkiem partii KORWiN i poważnie zaangażowałem się w działalność w partii. Wtedy też założyłem swoje konto publiczne na FB i zacząłem przekonywać wyborców do naszych pomysłów. Jednak moja przygoda ze… pic.twitter.com/3qJXD9q2zI
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) February 24, 2026
Przyszedłem na spotkanie niecałe dwa lata po tym, gdy trafiłem na publicystykę JKM i zostałem korwinistą. To spotkanie tylko mnie w tym utwierdziło. This is the way!
Mała salka, może 30 osób. Niewiele, ale takie były wtedy czasy. Okres swojej największej popularności, największe sukcesy i najlepsze masakry lewaków Korwin miał wtedy jeszcze kilka lat przed sobą.
Nasze środowisko żyło wtedy w piwnicy. Sondaże poniżej błędu statystycznego, totalna blokada medialna w świecie przed mediami społecznościowymi, brak realnej nadziei, że kiedykolwiek będziemy mogli zrobić coś więcej niż ponarzekać sobie w piwnicy. W tych czasach zdarzało się, że partia Korwina nie była nawet w stanie wystartować w wyborach.
Po spotkaniu podszedłem do JKM przedstawić jakiś swój idiotyczny pomysł na to, co powinien robić, żeby partia miała wyższe poparcie i lepiej działała. Jak każdy, byłem wtedy pewien, że nie mając podstawowej wiedzy i żadnego doświadczenia, wiem lepiej niż prezes partii, co należy robić 🙂
Nie planowałem wtedy jeszcze wstępować do partii. Zdecydowałem się dopiero po półtora roku, jesienią 2007 roku zostałem członkiem UPR. Kolejne spotkania Korwina w Toruniu organizowałem już sam. Do głowy by mi wtedy nie przyszło, że po wielu latach zacznę prawie codziennie współpracować z JKM, a z czasem zastąpię go na stanowisku prezesa. Te 20 lat to połowa mojego życia. Czy było warto się zaangażować? Oczywiście!
Jeśli cenisz wolność, własność i sprawiedliwość, marzysz o silnej, dumnej i bogatej Polsce, chcesz nam pomóc i dołączyć do naszej drużyny, wstąp do Nowej Nadziei! Spotkasz wielu podobnie myślących ludzi, przeżyjesz sporo niezwykłych chwil. Będziesz miał szansę pomóc w tym, żeby w Polsce w końcu coś się zmieniło. Przestań liczyć na to, że może kiedyś coś się zmieni. Weź sprawy w swoje ręcę i sam to zmień!
A kto wie, może za 20 lat sam znajdziesz się w miejscu, którego teraz zupełnie się nie spodziewasz i napiszesz historię, w którą dzisiaj w życiu byś nie uwierzył!
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Przerażające, jak polscy politycy, piastujący ważne funkcje, nie wiedzą w jakich ramach powinni się poruszać wypowiadając się za granicą(w Polsce zresztą często też). W ich przemówieniach nie wybrzmiewa żadna strategiczna, spójna z polską racją stanu myśl i to bez względu na to która opcja aktualnie rządzi.
Przerażające, jak polscy politycy, piastujący ważne funkcje, nie wiedzą w jakich ramach powinni się poruszać wypowiadając się za granicą(w Polsce zresztą często też). W ich przemówieniach nie wybrzmiewa żadna strategiczna, spójna z polską racją stanu myśl i to bez względu na to… https://t.co/Auh0JLGxup
— Marcin Możdżonek (@MarcinMozdzonek) February 23, 2026
Poraża ich kompletny brak znajomości prawa międzynarodowego i wagi słów jakie wypowiadają, a mogą one okazać się wiążące dla społeczności międzynarodowej w najmniej oczekiwanym i korzystnym dla nas momencie(historia zna aż nadto takich przypadków).
Polska polityka zagraniczna leży na łopatkach od wielu lat i służy- to najsmutniejsze- jako narzędzie dka małych polityków, którzy nie cofną się przed żadną głupotą na arenie międzynarodowej, aby choć tylko trochę podbić sondaże swojej partii. To ich jedyna motywacja. Trzeba to zmienić.
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Skomentuj