Dzisiaj, w sobotę 20 września o godz. 18.00 we Wrocławiu w Centrum Koncertowym A2 odbędzie się kolejne Piwo z Mentzenem.
A wczoraj niezwykle udane spotkanie i bardzo ciekawa rozmowa z Tomaszem Froelichem, europosłem z AfD
A wczoraj niezwykle udane spotkanie i bardzo ciekawa rozmowa z Tomaszem Froelichem, europosłem z AfD
Lider Konfederacji nakreślił w nim suwerennościowe, a zarazem pragmatyczne podejście swojej formacji do polityki międzynarodowej.
Odnosząc się do niedawnego szczytu NATO w Ankarze oraz spotkań europejskich liderów w Paryżu, wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak wyraził zadowolenie z braku publicznych tarć wewnątrz Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Najlepsze, co mamy po ostatnich dniach, to brak jakichkolwiek publicznych konfliktów czy kakofonii głosów wewnątrz NATO. Zamiast tego widzimy spokojną, konstruktywną współpracę partnerów. Tego właśnie potrzebujemy w obliczu strategicznych zagrożeń ze strony Rosji – ocenił Krzysztof Bosak.
Jednocześnie lider Konfederacji sceptycznie odniósł się do coraz śmielszych prób budowania struktur obronnych wewnątrz Unii Europejskiej. Podkreślił, że unijne fundusze na zwiększenie produkcji zbrojeniowej są pożyteczną inicjatywą, ale nie powinny być mylone z realną polityką obronną. W jego ocenie nie ma żadnych szans, aby Unia stworzyła alternatywę dla sprawdzonych ram NATO. Zaznaczył przy tym, że to państwa członkowskie, a nie Komisja Europejska, powinny decydować o alokacji środków na obronność i zamówieniach wojskowych.
Choć Polska wydaje ogromne środki na modernizację armii i jest stawiana za wzór, to sam proces wciąż trwa. „Wydatki to jeszcze nie są gotowe zdolności obronne. Musimy dokończyć modernizację, zanim popadniemy w nadmierny optymizm” – przestrzegł.
Pytany o stosunek Konfederacji do Unii Europejskiej – zwłaszcza w kontekście niedawnego spotkania z liderem francuskiego Zjednoczenia Narodowego Jordanem Bardellą i postulatów ograniczenia roli Komisji Europejskiej – Krzysztof Bosak wyjaśnił, że Konfederacja opowiada się za twardym przywróceniem równowagi między Brukselą a stolicami państw członkowskich.
Jako partia konserwatywno-narodowa i suwerennościowa nie jesteśmy zadowoleni z faktu, że Komisja Europejska uzurpuje sobie znacznie więcej władzy, niż przyznają jej unijne traktaty. Odbiera to wpływ na decyzje narodowym parlamentom, co uderza bezpośrednio w demokrację – stwierdził lider Konfederacji.
Przykład Wielkiej Brytanii pokazuje, iż narody mogą zmieniać zdanie, jednak obecnie większość Polaków opowiada się za członkostwem w Unii Europejskiej.
Przyszłość relacji Polski z Brukselą zależy od elastyczności samej Unii. Jeśli europejskie instytucje będą zachowywać się arogancko, ingerując w wewnętrzne sprawy kraju i „pouczając” przyszły prawicowy rząd w kwestiach takich jak niejednoznacznie zdefiniowana w traktatach praworządność, nastroje społeczne w Polsce mogą ulec gwałtownej zmianie.
Nie jesteśmy dogmatyczni. W polityce międzynarodowej staramy się być pragmatyczni i reprezentować polski interes narodowy – zadeklarował polityk.
W kwestii stosunków polsko-ukraińskich wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak opowiedział się za asertywną dyplomacją opartą na wzajemności. Skomentował m.in. niedawne spotkanie prezydentów Wołodymyra Zełenskiego i Karola Nawrockiego, oceniając je jako krok w dobrym kierunku pod warunkiem szczerego postawienia trudnych tematów.
Bosak przypomniał, że napięcia historyczne na linii Warszawa-Kijów istnieją od dekad, jednak dotychczas polskie elity polityczne nieformalnie decydowały o odkładaniu ich na bok w imię wspólnej obrony przed Rosją. Zdaniem lidera Konfederacji sytuacja ta uległa zmianie przez postawę strony ukraińskiej.
„Jeśli rząd w Kijowie gloryfikuje ludzi odpowiedzialnych za ludobójstwo na narodzie polskim, nie możemy udawać, że nic się nie dzieje. Musimy reagować. Żadne szanujące się państwo by tego nie zaakceptowało” – stwierdził Krzysztof Bosak, porównując tę sytuację do reakcji Izraela na próby wybielania sprawców Holokaustu.
W finale rozmowy wicemarszałek Sejmu odniósł się do spekulacji na temat potencjalnych koalicji po kolejnych wyborach parlamentarnych.
Krzysztof Bosak wskazał na konieczność uszanowania demokratycznego mandatu.
To wyborcy zdecydują, kto otrzyma mandat do negocjacji. Naszym zadaniem jako polityków będzie wypracowanie porozumienia w zgodzie z wolą Polaków i proporcjami w nowym parlamencie. Nie będę dzisiaj przesądzał, czy nasze miejsce jest wyłącznie w rządzie, w opozycji, czy w konkretnym ministerstwie. Musimy być gotowi służyć narodowi w każdym miejscu, w jakim będzie to możliwe – podsumował lider Konfederacji.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Unijna dyrektywa Chat Control, zakłada masowe skanowanie prywatnych wiadomości przesyłanych za pośrednictwem komunikatorów internetowych.
Lider Konfederacji przypomniał, że choć wiosną bieżącego roku poprzednia próba wdrożenia tych przepisów upadła minimalną większością głosów, to zwolennicy inwigilacji znaleźli nowy sposób na jej przeforsowanie. Wykorzystano do tego tzw. tryb pilny, który znacząco ułatwił procedowanie projektu w Parlamencie Europejskim.
„Jeżeli tryb jest pilny, to potrzebna jest większość bezwzględna, aby odrzucić taką dyrektywę. 9 lipca za odrzuceniem projektu głosowało 314 europosłów, a przeciw było 276. Mimo że na sali większość była przeciwko inwigilacji, dyrektywa przeszła, bo zabrakło głosów do większości bezwzględnej. Tak wygląda praworządność i demokracja w Unii Europejskiej” – tłumaczył Mentzen.
Mentzen ostro skrytykował polskich europosłów, którzy poparli te rozwiązania. Wskazał, że za inwigilacją ramię w ramię głosowali przedstawiciele Platformy Obywatelskiej, Lewicy, Polski 2050 oraz liczne grono polityków Prawa i Sprawiedliwości, w tym Beata Szydło, Mariusz Kamiński, Maciej Wąsik czy Patryk Jaki.
Odnosząc się do argumentu, że masowe skanowanie ma służyć walce z pedofilią i ochronie dzieci, Mentzen stwierdził:
„Ten sam argument można wykorzystać do instalacji każdemu z nas kamery i mikrofonu w mieszkaniu. Przecież w domach też dochodzi do przemocy. Jeśli zgadzamy się na czytanie prywatnych wiadomości pod tym pretekstem, to dlaczego nie na kamery w sypialniach? To dokładnie ta sama logika”.
Lider Konfederacji ostrzegł również przed nieuchronnymi wyciekami tak wrażliwych danych, powołując się na polskie realia, w których regularnie dochodzi do upubliczniania poufnych informacji z prokuratury czy ankiet bezpieczeństwa.
Drugą część swojego wystąpienia Sławomir Mentzen poświęcił uroczystościom upamiętniającym rocznicę Krwawej Niedzieli na Wołyniu, które odbyły się w Domostawie przy nowo odsłoniętym pomniku ofiar rzezi wołyńskiej.
Mentzen skomentował fakt wygwizdania obecnych na miejscu polityków PiS (m.in. Przemysława Czarnka) przez zgromadzony tłum. Zdaniem lidera Konfederacji reakcja ta była w pełni zasłużona, ponieważ środowisko Prawa i Sprawiedliwości przez 8 lat swoich rządów nie zrobiło nic, aby doprowadzić do ekshumacji ofiar i zablokować kult Bandery na Ukrainie.
„Pomnik w Domostawie został odlany już w 2018 roku, a fundatorzy z USA deklarowali pokrycie wszelkich kosztów. Przez lata rządów PiS w całej Polsce nie można było znaleźć dla niego miejsca. Odsłonięto go dopiero w 2024 roku, gdy stracili władzę. Dopiero po przejściu do opozycji nagle przypomnieli sobie o Wołyniu” – podkreślił Mentzen.
Lider Konfederacji wytknął politykom PiS skrajną niespójność. Przypomniał, że w 2022 roku partia ta jednogłośnie parła do jak najszybszego przyjęcia Ukrainy do Unii Europejskiej, podczas gdy w 2026 roku Przemysław Czarnek składa projekt uchwały sprzeciwiającej się integracji Ukrainy z UE z powodu gloryfikacji struktur UPA.
Wskazał również na głosowanie z sierpnia 2022 roku, kiedy to Konfederacja zgłosiła poprawkę blokującą współpracę polskich samorządów z tymi ukraińskimi odpowiednikami, które oficjalnie czczą katów z Wołynia. Poprawka ta została wówczas odrzucona głosami niemal całego klubu PiS oraz Platformy Obywatelskiej.
„To banda zakłamanych hipokrytów. Dzisiaj są przeciwko wszystkiemu, co sami popierali lub tolerowali, gdy rządzili – od zielonego ładu, przez podatki unijne, aż po przymykanie oka na banderyzm. I potem ludzie pytają, dlaczego Mentzen nie chce z nimi współpracować. Właśnie dlatego” – oświadczył lider Konfederacji.
Krytyka nie ominęła również obecnego rządu. Mentzen potępił słowa polskiego dyplomaty na Ukrainie, Piotra Łukaszewicza, który jego zdaniem dopuścił się niedopuszczalnego symetryzowania win, zestawiając ludobójstwo na Wołyniu z polityką II RP. Skrytykował również wiceministra nauki Andrzeja Szeptyckiego za wypowiedź, w której ten porównał członków UPA do polskich Żołnierzy Niezłomnych.
Na koniec Sławomir Mentzen odniósł się do problemu masowego wyłudzania fałszywych zwolnień lekarskich przez internet (tzw. L4 na telefon/czat w kilka minut bez kontaktu fizycznego z lekarzem).
Lider Konfederacji ujawnił treść rozmowy z rzecznikiem Naczelnej Izby Lekarskiej, Jakubem Kosikowskim. Wynika z niej, że środowisko lekarskie apelowało do Ministerstwa Zdrowia o ukrócenie tego procederu, jednak resort miał odmówić podjęcia zdecydowanych kroków.
„Z informacji NIL wynika, że Ministerstwo Zdrowia wprost odpowiedziało, iż nie jest zainteresowane walką z tą patologią. Logika urzędników ma być taka: jeśli człowiek kupi sobie lewe L4 przez internet za 50 zł, to nie pójdzie do przychodni, nie wydłuży kolejki i nie obciąży budżetu NFZ. Państwo toleruje przestępstwo, bo tak mu wygodniej” – alarmował Mentzen.
Lider Konfederacji podkreślił, że na tym oszustwie tracą uczciwi pracodawcy (którzy muszą płacić za pierwsze 33 dni rzekomej choroby pracownika) oraz pozostali zatrudnieni w firmie, którzy muszą przejąć obowiązki nieobecnego kolegi.
Odnosząc się do argumentów internautów, że w Polsce jest za mało urlopu, Mentzen przywołał statystyki, z których wynika, że Polska – po zsumowaniu urlopu wypoczynkowego i dni ustawowo wolnych od pracy – znajduje się w ścisłej czołówce państw Unii Europejskiej z największą liczbą dni wolnych.
Podsumowując, Mentzen wezwał do stworzenia szczelnego systemu weryfikacji e-zwolnień, w którym lekarz rzeczywiście bada pacjenta (choćby za pomocą wideokonsultacji), zamiast jedynie odpłatnie wystawiać druki na życzenie.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Co za bezczelność! Komisja Europejska grozi Polsce wszczęciem procedury i karami jeśli nie otworzymy granicy na wszystkie produkty rolne z Ukrainy![]()
Komisja von der Leyen, zamiast reprezentować interesy państwa członkowskiego, jakim jest Polska, w pełni staje po stronie państwa spoza UE i szantażem chce na nas wymusić działanie szkodliwe wobec rolnictwa. Odlot.
Niemcy i Bruksela już nawet nie udają, że działają przeciwko Polsce w imię interesów ukraińskich.
Przecież niedawno przekonaliśmy się jakie konsekwencje to niesie – gdy rząd Morawieckiego w pełni otworzył nasze granice na produkty rolne z Ukrainy, wyrządzono szkody krajowym producentom i konsumentom. Teraz eurokraci skandalicznym szantażem próbują wymusić to na nas ponownie!
Premier Tuska bredzi coś o tym, że “podejmował twarde decyzje, gdy trzeba było bronić polskiego rolnika przed nadmiernym importem towarów z Ukrainy”. Takie to były “twarde” decyzje, że rząd Tuska zgodził się na nową umowę handlową UE-Ukraina przez co zwiększono bezcłowe kontyngenty na import ukraińskich towarów, które nie muszą spełniać unijnych norm aż do 2028 roku! Do tego czasu Ukraina może eksportować do nas produkty rolne zawierające niedozwolone i od lat niestosowane w UE pestycydy oraz substancje chemiczne. Mamy do czynienia nie tylko ze skrajnie nierówną konkurencją, ale też zagrożeniem dla zdrowia polskich obywateli.
Nie powinno być w ogóle mowy o zniesieniu embarga na wszystkie produkty rolne z Ukrainy! W polskie rolnictwo uderza umowa z Mercosur oraz umowa UE-Ukraina, a teraz miałby nadejść kolejny cios?! Tylko władza, której zależy na szkodzeniu polskiemu rolnictwu i konsumentom, może się na coś takiego godzić. Mało tego – należy wyjść z inicjatywą obrony polskiego rynku i przywrócić kontyngenty sprzed wojny!
Ochrona polskiej wsi przed zalewem produktów rolno-spożywczych z zewnątrz i dbanie o bezpieczeństwo żywnościowe Polaków – to jest działanie zgodne z polską racją stanu!
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Nasz projekt poparł poseł na Sejm RP Krzysztof Tuduj!
Miasto Kraków nie jest zabezpieczone w wodę na czas kryzysu, braku prądu, wojny czy uszkodzeń głównych magistrali. Brakuje systemu źródeł, które realnie zastąpią obecny scentralizowany system. Zaincjowałem powstanie Społecznego Komitetu Rozwoju Krakowa, który zbiera podpisy wśród mieszkańców Krakowa w celu poparcia projektu zabezpieczajacego miasto w wodę.
Podpisy można składać elektronicznie na BIP: bip.krakow.pl/obiu/2026/151
Co gdy zabraknie wody!
— Michał Kostrzyński 🇵🇱 (@michkostrzynski) July 13, 2026
Nasz projekt poparł poseł na Sejm RP @TudujKrzysztof! Proszę o udostępnianie!
Miasto Kraków nie jest zabezpieczone w wodę na czas kryzysu, braku prądu, wojny czy uszkodzeń głównych magistrali. Brakuje systemu źródeł, które realnie zastąpią obecny… pic.twitter.com/gbtLEmsWuC
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Polska od 2012 r. do końca 2024 r. wpłaciła do Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) 550 mln euro.
W tym samym czasie polskie przedsiębiorstwa i instytucje zdobyły 595 kontraktów o łącznej wartości 270 mln euro.
To oznacza, że wartość pozyskanych kontraktów jest dziś niższa od sumy naszych wpłat o 280 mln euro! Tyle dołożyliśmy żeby przemysł kosmiczny bogatszych od nas krajów był bardziej dochodowy / szybciej się rozwijał.
ESA opiera się co prawda na zasadzie tzw. zwrotu geograficznego – w długim okresie państwa członkowskie powinny otrzymywać kontrakty o wartości zbliżonej do wniesionych składek. Jednak jest to tylko teoria. Według danych za koniec 2024 r. współczynnik zwrotu Polski wynosił 0,77, a w programie eksploracji załogowej zaledwie 0,16!
Entuzjazm niektórych dla takiego szastania pieniędzmi polskich podatników rodzi kilka fundamentalnych pytań.
Po pierwsze – dlaczego po znaczącym zwiększeniu polskiej składki nie zapewniono mechanizmów gwarantujących szybki i pełny powrót środków do polskiej gospodarki?
Po drugie – dlaczego państwo nie publikuje podstawowych wskaźników efektywności:
• wartości eksportu wygenerowanego dzięki kontraktom ESA,
• liczby patentów,
• liczby produktów skomercjalizowanych,
• liczby miejsc pracy,
• zwrotu podatkowego dla budżetu?
Po trzecie – dlaczego państwo finansuje rozwój prywatnych technologii, nie zapewniając sobie instrumentów ochrony interesu publicznego? Jeżeli spółka rozwinięta dzięki środkom publicznym zostanie następnie przejęta przez zagraniczny koncern, Polska utraci kontrolę nad technologią współfinansowaną przez polskich podatników.
Polska od 2012 r. do końca 2024 r. wpłaciła do Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) 550 mln euro.
— Przemysław Wipler (@Wipler1978) July 14, 2026
W tym samym czasie polskie przedsiębiorstwa i instytucje zdobyły 595 kontraktów o łącznej wartości 270 mln euro.
To oznacza, że wartość pozyskanych kontraktów jest dziś niższa od…
Gdy „polska” spółka dostająca te pieniądze polskich podatników osiągnie realny sukces ekonomiczny… może zostać przejęta, sprzedana i przestanie być „polska”. Ale będziemy dumni, że dołożyliśmy setki milionów do czyjegoś sukcesu, kto bogatemu zabroni, prawda?
Tylko nikt nie zapytał polskich podatników, czy po to chcą pracować i płacić podatki, by państwo robiło dystrybucję pieniędzy od biednych i niezamożnych do bogatych i bardzo bogatych.
Cała ta sytuacja wynika między innymi (ale nie wyłącznie) z tego, że nie wiadomo KTO prowadzi w Polsce „politykę kosmiczną”. Ministerstwo Rozwoju i Technology? Obrony Narodowej? Nauki? Na pewno nie robi tego Polska Agencja Kosmiczna – POLSA, która jest w tym wszystkim drogim pośrednikiem i operatorem.
Musimy zrobić pełen przegląd instytucjonalny wszystkich podmiotów które w Polsce wydają środki na naukę, innowacyjność, badania, suwerenność technologiczną i tym podobne piękne hasła i pokazać co za tym REALNIE stoi i zaproponować całkiem nowy model działania tego ekosystemu.
Taka zmiana będzie oczywiście oznaczała też m.in. likwidację niektórych z jego elementów i instytucji, bo jest ich po prostu za dużo i nie działają one efektywnie, gospodarnie, mądrze ani celowo.
W chwili obecnej jest on idealny ale tylko do jednej rzeczy: przepalania każdej ilości pieniędzy ciężko pracujących Polaków.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Zwycięstwo zdrowego rozsądku, ale to wciąż za mało!
Absurdalne, że sądy zajmują się takimi rzeczami. Naczelny Sąd Administracyjny stanął po stronie zwykłego człowieka i zdrowego rozsądku. W prawomocnym wyroku z 7 lipca uznał, że rekreacyjne palenie w kominku spełniającym normy ekologiczne nie może być zakazane tylko dlatego, że w domu jest inne źródło ciepła.
O co chodziło? Sejmik województwa mazowieckiego wprowadził rygorystyczny program, który w tak zwane dni smogowe zakazywał używania kominków, o ile nie były jedynym źródłem ciepła. Zakaz objął całe województwo, m.in. Ciechanów czy Płock. Do sądu poszedł właściciel nowego domu z nowoczesnym kominkiem spełniającym unijne normy ekoprojektu.
NSA: można palić w kominku, nawet gdy masz inne ogrzewanie. Zwycięstwo zdrowego rozsądku, ale to wciąż za mało❗
— Paweł Usiądek (@PUsiadek) July 14, 2026
Absurdalne, że sądy zajmują się takimi rzeczami. Naczelny Sąd Administracyjny stanął po stronie zwykłego człowieka i zdrowego rozsądku. W prawomocnym wyroku z 7 lipca… pic.twitter.com/0ENsbFFLVp
I wygrał. Sąd uznał, że zakaz narusza prawo własności chronione Konstytucją. Kluczowy argument jest prosty. Samorząd nie wykazał, że nowoczesne, certyfikowane kominki są bardziej szkodliwe niż inne paleniska na paliwa stałe, w tym na węgiel. Skoro tak, to wybiórcze karanie akurat kominków jest arbitralne i niesprawiedliwe.
Ale nie łudźmy się. To tylko jeden wyrok w jednej sprawie. Machina nowych zakazów działa dalej. Uchwały antysmogowe, normy Euro 7, ETSy, zakaz kotłów gazowych. NSA nas przed tym wszystkim nie uchroni. Potrzeba zmiany politycznej i zawrócenia z kursu klimatyzmu.
Zwykły człowiek nie powinien latami procesować się o prawo do rozpalenia własnego kominka. To urzędnicy powinni udowadniać sens każdego zakazu, zanim go wprowadzą. A nie odwrotnie. Zdrowy rozsądek nie może być luksusem wywalczanym w sądzie.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Sławomir Mentzen skomentował na X wpis Jarosława Kaczyńskiego w którym ten informuje, że “Sprawa wypowiedzi Pana Przemysława Czarnka zostanie wyjaśniona przez kierownictwo partii”.
Wpis pojawił się w kontekście stwierdzenia przez Przemysława Czarnka w Telewizji Republika, że “”trzeba zmusić Unię Europejską” do tego, “żeby zaprzestać na ten moment finansowania w jakikolwiek sposób zbrojeń na Ukrainie i odbudowy Ukrainy, dopóki Ukraina nie wejdzie na ścieżkę wartości proludzkich”.
Komentarz Sławomira Mentzena:
I o to mi chodziło, gdy tyle razy mówiłem, że Czarnek nie nadaje się na premiera
Jak miałby działać rząd, w którym premier podejmuje decyzję, a zaraz potem okazuje się, że będzie jednak inaczej, bo premier zapomniał spytać o pozwolenie prezesa 🙂
Czarnek nie ma żadnej decyzyjności, nie jest samodzielnym politykiem. Nie może być premierem.
Ustalać to z nim można najwyżej to, czy wino białe czy czerwone 🙂
I o to mi chodziło, gdy tyle razy mówiłem, że Czarnek nie nadaje się na premiera.
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) July 14, 2026
Jak miałby działać rząd, w którym premier podejmuje decyzję, a zaraz potem okazuje się, że będzie jednak inaczej, bo premier zapomniał spytać o pozwolenie prezesa 🙂
Czarnek nie ma żadnej… https://t.co/bf1CBaXvgb
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Lider Konfederacji, Sławomir Mentzen, przeprowadził dziennikarskie śledztwo, obnażając kulisy działania tzw. „automatów do L4”. Wyniki eksperymentu są porażające: zwolnienie chorobowe można kupić w sieci w kilkanaście minut, często bez jakiegokolwiek kontaktu z lekarzem.
W opublikowanym filmie na swoim kanale Sławomir Mentzen poruszył temat, który jego zdaniem jest całkowicie pomijany przez główne media, mimo że generuje gigantyczne straty dla rodzimej gospodarki. Chodzi o masowe wystawianie druków L4 przez platformy telemedyczne.
Jak wskazuje lider Konfederacji, tylko w ubiegłym roku absencje chorobowe kosztowały polskie przedsiębiorstwa aż 35 miliardów złotych. Większość tej kwoty pokryli sami pracodawcy, którzy zgodnie z prawem muszą płacić za pierwsze 33 dni choroby pracownika.
Aby sprawdzić, jak w rzeczywistości wygląda proces weryfikacji pacjenta przez internetowych medyków, Mentzen zaangażował do testu dziesięciu swoich współpracowników. Wszyscy byli w pełni sił i nie doskwierały im żadne dolegliwości. Ich zadaniem było podjęcie próby zdobycia zwolnienia lekarskiego przez popularne serwisy internetowe reklamujące się w wyszukiwarce Google.
Efekty eksperymentu okazały się zatrważające. Kilka przykładów:
🔴 ZwolnienieL4.pl: Pracownica wpisała w formularzu „przeziębienie”. Po 15 minutach otrzymała na skrzynkę e-mail gotowe zwolnienie lekarskie. Brak jakiejkolwiek rozmowy czy chociażby czatu z lekarzem.
🔴 SprawnaRecepta.pl: Inna uczestniczka badania wnioskowała o jednodniowe zwolnienie z powodu zmęczenia. Choć lekarz nawet z nią nie porozmawiał, wystawił L4 od razu na kilka dni, co dowodzi, że nikt nawet nie wczytał się w przesłany formularz.
🔴 ZdalneL4.pl: Współpracownik sam wskazał w formularzu dni, w których „będzie chory”, po czym opłacił usługę. Kwit otrzymał po kwadransie bez żadnych pytań ze strony personelu medycznego.
🔴 ZwolnienieL4.pl: W tym przypadku doszło do jedynego kontaktu telefonicznego. Rozmowa z lekarzem trwała dokładnie 19 sekund. Medyk zapytał jedynie o imię, nazwisko oraz rodzaj umowy o pracę, po czym przesłał dokument.
„Żaden z tych lekarzy nie przeprowadził badania, nie widział pacjenta na oczy, ani nawet rzetelnie z nim nie porozmawiał. Ci lekarze po prostu taśmowo zatwierdzają wnioski urlopowe, za które płacić muszą prywatni przedsiębiorcy” – tak całą tą patologię skomentował zbulwersowany lider Konfederacji.
Dziennikarskie śledztwo, które przeprowadził Sławomir Mentzen, wykazało, że za wieloma stronami oferującymi e-zwolnienia stoją zaledwie dwa podmioty gospodarcze. Firmy te agresywnie pozycjonują swoje usługi w sieci, kusząc hasłami o „gwarancji zamówienia”, „braku zbędnych pytań” czy rabatami na kolejne „zakupy”.
Mentzen zauważa absurdalność tej sytuacji: „Co to za lekarz, który reklamuje się, że nie zadaje pytań? Zadaniem medyka jest przecież dociekanie prawdy i diagnoza. Tutaj mamy do czynienia ze zwykłą sprzedażą dokumentów”.
Tymczasem polskie prawo w tej materii jest jasne. Ustawa o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego oraz odpowiednie rozporządzenia jednoznacznie wskazują, że orzeczenie o niezdolności do pracy może nastąpić wyłącznie po przeprowadzeniu bezpośredniego badania stanu zdrowia pacjenta oraz po przeanalizowaniu jego warunków pracy.
W opinii Sławomira Mentzena, działalność taśmowych wystawców L4 wprost łamie te przepisy i wyczerpuje znamiona przestępstwa z art. 271 Kodeksu karnego – czyli poświadczenia nieprawdy przez osobę uprawnioną do wystawienia dokumentu w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Za taki czyn grozi kara nawet do 8 lat pozbawienia wolności.
Lider Konfederacji nie zamierza poprzestać na nagłośnieniu sprawy. Zapowiedział oficjalne podjęcie kroków prawnych wobec lekarzy, których personalia udało się ustalić w trakcie przeprowadzonej prowokacji.
„Wysyłam zawiadomienie na tych lekarzy zarówno do Naczelnej Izby Lekarskiej, jak i do ZUS-u z wnioskiem o przeprowadzenie kontroli. Składam także zawiadomienie do prokuratury z podejrzeniem popełnienia przestępstwa poświadczenia nieprawdy. Czas skończyć z tą bezkarnością” – deklaruje Sławomir Mentzen.
Polityk skrytykował również dotychczasową opieszałość państwa i Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Choć instytucje te chwalą się zaawansowanymi algorytmami i analizą Big Data, wykrycie procederu zajęło jego współpracownikom zaledwie godzinę przy użyciu zwykłej wyszukiwarki internetowej.
Jako wzór do naśladowania mentzen stawia Niemcy. Tamtejszy urząd statystyczny również odnotował drastyczny wzrost absencji chorobowych po wprowadzeniu elektronicznych zwolnień w 2022 roku. Niemiecki rząd zareagował jednak natychmiast – od lipca bieżącego roku całkowicie zlikwidowano tam możliwość uzyskiwania L4 drogą telefoniczną lub przez internet bez osobistej wizyty u lekarza.
Lider Konfederacji uważa, że Polska powinna pójść dokładnie tą samą drogą. Dodaje również postulat systemowy: jeśli rząd nie chce skutecznie walczyć z fałszywymi zwolnieniami i ułatwiać przedsiębiorcom weryfikacji pracowników, powinien sam wziąć odpowiedzialność finansową za system. „Skoro państwo przerzuca ciężar finansowy na pracodawcę, nie dając mu żadnych narzędzi kontroli, to niech państwo samo płaci za chorobowe od pierwszego dnia” – podsumowuje Sławomir Mentzen.
Zdaniem polityka, sprawa lewych L4 to zaledwie wierzchołek góry lodowej patologii toczących polską służbę zdrowia – obok lekarzy deklarujących nierealną liczbę godzin pracy w miesiącu czy uprzywilejowanych saloników VIP dla decydentów. Mentzen postuluje głęboką, systemową reformę, w tym rozbicie monopolu Narodowego Funduszu Zdrowia i wprowadzenie realnej konkurencji na rynku ubezpieczeń zdrowotnych.
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Wow! Przyznam, że to naprawdę niezwykle stanowcza i logiczna polityka Brukseli. Właśnie dowiedzieliśmy się, że Komisja Europejska w lipcu ma przedstawić rozwiązanie, zgodnie z którym Ukraińcy chcący wjechać do Polski i innych państw Unii Europejskiej oraz uzyskać ochronę tymczasową będą musieli przedstawić zaświadczenie potwierdzające, że są wyłączeni z obowiązku mobilizacji wojskowej w swoim kraju.
Wszyscy biją brawo i zachwalają, jaka to Bruksela jest twarda oraz jak wreszcie skutecznie chroni Unię przed napływem młodych ukraińskich mężczyzn. Szkoda tylko, że nie każdy dodaje, iż rozwiązanie to miałoby wejść w życie dopiero… w marcu 2027 roku.
❌ Wow! Przyznam, że to naprawdę niezwykle stanowcza i logiczna polityka Brukseli.
— Grzegorz Płaczek (@placzekgrzegorz) July 14, 2026
Właśnie dowiedzieliśmy się, że Komisja Europejska w lipcu ma przedstawić rozwiązanie, zgodnie z którym Ukraińcy chcący wjechać do Polski i innych państw Unii Europejskiej oraz uzyskać ochronę…
Po co się ograniczać? Proponuję, aby nowe przepisy weszły w życie dopiero w 2032 roku. Przecież w Polsce przebywa obecnie dopiero około 200 tys. ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym, którzy – zamiast korzystać z polskich świadczeń socjalnych – w świetle ukraińskiego prawa (jeśli podlegają obowiązkowi mobilizacyjnemu), powinni realizować obowiązki wobec swojego państwa. Brawo Ursula von der Leyen! Naprawdę nieustępliwa walka w migrantami!
Co za idiotyczny polityczny bełkot Brukseli…
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Anna Bryłka w najnowszym programie MerytoBryłka punktuje hipokryzję oraz uległość klasy politycznej, domagając się postawienia winnych przed Trybunałem Stanu.
Sprawa ujrzała światło dzienne dzięki interwencji wicemarszałka Sejmu Krzysztofa Bosaka, który nagłośnił, że rząd w tajemnicy przed parlamentem wysłał na Ukrainę rakiety zdolne do zwalczania rosyjskich pocisków balistycznych Iskander.
Informacje te pośrednio potwierdził prezydencki minister Marcin Przydacz oraz sam szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz, który zamiast jednoznacznego zdementowania plotek, zapowiedział ujawnienie pełnej listy dotychczasowych donacji
Przekazanie tak cennego i deficytowego uzbrojenia budzi ogromne kontrowersje, zwłaszcza w kontekście zgromadzonego w obwodzie królewieckim rosyjskiego arsenału.
Polska obrona przeciwlotnicza od lat boryka się z brakami, a oddawanie strategicznych zapasów rakiet, których produkcja na świecie jest ściśle ograniczona, bezpośrednio uderza w suwerenne zdolności obronne kraju.
Anna Bryłka zwraca uwagę na rażący brak transparentności i wprowadzanie opinii publicznej w błąd. Jeszcze pod koniec marca Ministerstwo Obrony Narodowej zapewniało w oficjalnych komunikatach, że nie planuje przemieszczania baterii Patriot ani ich wyposażenia.
Kłamstwo wyszło na jaw m.in. przez przypadek, gdy ukraiński minister Michajło Fedorow publicznie podziękował Polsce za dostarczenie rakiet.
Pytany o tę sytuację wicepremier Kosiniak-Kamysz kluczył w wypowiedziach, zasłaniając się skomplikowanymi programami finansowania uzbrojenia i unikając bezpośredniej odpowiedzi na pytanie, czy pociski fizycznie opuściły Polskę.
Co gorsza, o szczegółach tych działań nie był w pełni informowany nawet Prezydent RP, co doprowadziło do kolejnego kryzysu na linii rząd-Pałac Prezydencki tuż przed szczytem NATO.
Obecne przerzucanie się odpowiedzialnością pomiędzy Platformą Obywatelską a Prawem i Sprawiedliwością to cyniczny teatr. Choć obecny rząd próbuje usprawiedliwiać swoje działania faktem, że to ekipa Mateusza Morawieckiego w latach 2022–2023 oddała lwią część polskiego uzbrojenia, obie te formacje realizowały skrajnie nieasertywną politykę.
Anna Bryłka przypomina słowa Jarosława Kaczyńskiego z listu do członków PiS, w którym prezes pisał, że Polska „nie chciała niczego w zamian”, co autorka podsumowuje wprost: zrobiono z nas „pierwszych frajerów w Europie”.
Działania te są szczególnie jaskrawe w zestawieniu z cyniczną strategią Donalda Tuska, który od lat instrumentalnie wykorzystuje strach przed wojną do celów czysto wyborczych.
Społeczeństwo jest zastraszane rychłym atakiem ze strony Rosji, podczas gdy realne działania rządu polegają na rozbrajaniu własnego państwa. Takie postępowanie wyczerpuje znamiona art. 129 Kodeksu Karnego (działanie na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej), a ministrowie tacy jak Władysław Kosiniak-Kamysz oraz Mariusz Błaszczak powinni odpowiedzieć za to przed Trybunałem Stanu.
Kolejnym filarem krytyki jest całkowita bierność polskiej dyplomacji wobec rosnącego kultu OUN-UPA i Stepana Bandery na Ukrainie. Władze w Kijowie, z Wołodymyrem Zełenskim na czele, bezczelnie eskalują sytuację, nadając jednostkom wojskowym imiona zbrodniarzy odpowiedzialnych za ludobójstwo na Wołyniu. Polscy politycy, tacy jak minister Radosław Sikorski, w rażący sposób unikają stawiania twardych warunków brzegowych w relacjach z Kijowem, co autorka nazywa wprost „upodleniem polskiej władzy”.
Choć w Parlamencie Europejskim środowiska prawicowe (w tym grupa Patrioci dla Europy) starały się przeforsować rezolucje i poprawki jednoznacznie potępiające gloryfikację banderyzmu, projekty te są regularnie blokowane przez większe europarlamentarne frakcje.
Polska pomoc dla Ukrainy przekroczyła granice zdrowego rozsądku i zaczęła bezpośrednio zagrażać bezpieczeństwu obywateli RP.
Konfederacja domaga się natychmiastowego ukrócenia procederu tajnego oddawania broni – każda taka decyzja rządu powinna bezwzględnie wymagać zgody i autoryzacji ze strony Sejmu.
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Głównym tematem, przed którym ostrzega europosłanka, jest zbiór przepisów znanych jako „Chat Control”. Oficjalnym celem regulacji jest walka z pedofilią, jednak Ewa Zajączkowska-Hernik wprost nazywa te działania próbą masowej inwigilacji na niespotykaną skalę. Przepisy te zakładałyby skanowanie prywatnych czatów i wiadomości obywateli w całej UE.
Choć procedura była skutecznie blokowana od 2022 roku, obecnie jej procedowanie znacząco przyspieszyło. Przewodnicząca PE Roberta Metsola oraz Rada UE wykorzystały mechanizm głosowania większością kwalifikowaną, co uniemożliwiło zwykłej większości odrzucenie tych szkodliwych przepisów.
Konfederacja stanowczo sprzeciwia się projektowi, traktując to jako otwarcie furtki do permanentnej inwigilacji, z której system europejski już się nie wycofa.
Kolejnym punktem obrad była rezolucja w sprawie Ukrainy. Ewa Zajączkowska-Hernik odnotowuje, że udało się przeforsować poprawkę, która wprost krytykuje i potępia decyzję Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu elitarnej jednostce wojskowej imienia bohaterów UPA. Parlament Europejski uznał takie działania za szkodliwe dla dobrosąsiedzkich stosunków i niezgodne z wartościami europejskimi.
Mimo tego symbolicznego gestu, europosłanka zauważa, że cała rezolucja skupia się na jak najszybszym włączeniu Ukrainy do Unii Europejskiej. Zwraca również uwagę na niepokojący zapis sugerujący zastosowanie głosowania większością kwalifikowaną przy kolejnych etapach akcesji. W praktyce oznaczałoby to odebranie pojedynczym państwom członkowskim prawa do blokowania procesu i kolejne ograniczenie ich suwerenności.
Konsekwencją twardego wystąpienia europosłanki podczas debaty, w którym podarła czerwoną-czarną banderowską flagę, było trafienie na tzw. listę „Myrotworec”. Jest to nieoficjalny spis „wrogów Ukrainy”, których celem jest zastraszanie i nękanie.
Zajączkowska wyraża oburzenie brakiem reakcji ze strony polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, przypominając, że na liście znajdują się również inni polscy politycy i działacze. Pyta retorycznie, jak państwa Unii Europejskiej mogą popierać szybką akcesję państwa, które toleruje tworzenie “list proskrypcyjnych” na obcych dyplomatów.
W dalszej części vloga Ewa Zajączkowska ogłasza ogromny sukces swojego nowo powstałego stowarzyszenia – Ruchu Biało-Czerwoni, do którego spłynęło już ponad 5 tysięcy deklaracji członkowskich. Rozpoczęto już weryfikację zgłoszeń oraz planowanie pierwszych inicjatyw społecznych.
Na zakończenie materiału wyemitowano krótki, poruszający fragment nagrany pod pomnikiem Rzezi Wołyńskiej autorstwa Andrzeja Pityńskiego w Domostawie. Zajączkowska apeluje do widzów o odwiedzenie tego miejsca ku refleksji i modlitwie, stanowczo domagając się prawa do ekshumacji oraz godnego pochówku dla ofiar ludobójstwa.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W środku nocy pod pomnik Rzezi Wołyńskiej w Domostawie zjechało się ponad 200 działaczy Konfederacji i Nowej Nadziei. Odbyło się nabożeństwo, wysłuchaliśmy wspaniałego wykonania “Boże coś Polskę” i upamiętniliśmy ofiary ludobójstwa, którego Ukraińcy dokonali na Polakach.
Trzeba nazywać sprawy po imieniu. Wołyń to było celowo zaplanowane ludobójstwo. Nie zrobili tego jedynie nacjonaliści z OUN/UPA. Tak jak wojny nie zaczęli naziści, tylko Niemcy, tak za rzeź wołyńską odpowiadają Ukraińcy. Naszych rodaków mordowali ich sąsiedzi, a często nawet członkowie rodziny. I robili to z największym okrucieństwem.
Wczoraj miałem przyjemność organizować niezwykłe wydarzenie. W środku nocy pod pomnik Rzezi Wołyńskiej w Domostawie zjechało się ponad 200 działaczy Konfederacji i Nowej Nadziei. Odbyło się nabożeństwo, wysłuchaliśmy wspaniałego wykonania "Boże coś Polskę" i upamiętniliśmy ofiary… pic.twitter.com/slcdvgdbic
— Tomasz Grabarczyk (@grabarczyktomek) July 12, 2026
To prawda, że nie można potępiać po latach całego narodu za zbrodnie przodków, ale należy wymagać od tego narodu szacunku do pomordowanych i stanięcia w prawdzie. Współczesna Ukraina tego nie zapewnia. Władze tego państwa czczą zwyrodnialców, przeszkadzają w ekshumacjach, nie chcą uderzyć się w pierś, szczerze przeprosić i zadośćuczynić. Co gorsza państwo polskie jest w tej sprawie od lat słabe. A to boli najbardziej.
Nie może być dobrych relacji z banderowską Ukrainą. Nie może być zgody na relatywizowanie zbrodni. Domagamy się godności dla narodu polskiego! Dla polskich kobiet zarżniętych siekierami. Dla polskich dzieci nabitych na widły. Dla mojej babci, która z rodziną uciekała do Łodzi i pradziadka, zabitego najpewniej przez bandy UPA. Cześć ich pamięci. Precz z banderyzmem!
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Mimo kapryśnej pogody – deszczu i chmur – przyszliście całymi rodzinami na pierwszy dzielnicowy festyn. Były rozmowy, uśmiechy, dzieciaki na dmuchańcach, kiełbaski, lemoniada i konkretne rozmowy o tym, jak powinna wyglądać dzielnica i całe miasto.
Dziękuję każdemu, kto był z nami. To właśnie takie spotkania pokazują, że Kraków to przede wszystkim ludzie – zaangażowani, życzliwi i gotowi działać.
Nowa Huta pokazała dziś swoją najlepszą stronę 💙
— Bartosz Bocheńczak (@BBochenczak) July 12, 2026
Mimo kapryśnej pogody – deszczu i chmur – przyszliście całymi rodzinami na pierwszy dzielnicowy festyn. Były rozmowy, uśmiechy, dzieciaki na dmuchańcach, kiełbaski, lemoniada i konkretne rozmowy o tym, jak powinna wyglądać… pic.twitter.com/d5u9yYv1l1
Idziemy dalej. Do zobaczenia na kolejnych festynach!
A już następny w Bronowicach na ul. Na Błonie przy amfiteatrze 19.07.2026 Niedziela godz. 15:00!
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Słusznym oburzeniem zareagowali wszyscy na potańcówkę, “Wesele”, wydarzenie jakie urządzili Ukraińcy we Wrocławiu w święto państwowe – Narodowy Dzień Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej.
Ale okazuje się że nawet na Lubelszczyźnie są równie bezmyślni “polscy” samorządowcy.
Podczas gdy w wielu miastach Polski odbywały się marsze milczenia, w zadumie wspominaliśmy pomordowanych rodaków, burmistrz Ostrowa Lubelskiego tańczył w najlepsze.
Słusznym oburzeniem zareagowali wszyscy na potańcówkę, "Wesele", wydarzenie jakie urządzili Ukraińcy we Wrocławiu w święto państwowe – Narodowy Dzień Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej.
— Rafał Mekler (@MeklerRafal) July 12, 2026
Ale… pic.twitter.com/LnIJAUOhQr
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Kwiaty Wołynia to symbol pamięci o ofiarach ludobójstwa dokonanego na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.
Błękitny kwiat lnu przypomina o tysiącach niewinnych ofiar, które przez dziesięciolecia czekały na prawdę, godny pochówek i należne upamiętnienie.
Pamięć to nasz obowiązek. Dlatego po raz kolejny w całej Polsce prowadzimy akcję Kwiaty Wołynia, aby oddać hołd pomordowanym i przypominać o tej tragicznej karcie naszej historii.
Nigdy więcej przemilczenia. Cześć i chwała Ofiarom.
Kwiaty Wołynia to symbol pamięci o ofiarach ludobójstwa dokonanego na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.
— Konfederacja (@KONFEDERACJA_) July 11, 2026
Błękitny kwiat lnu przypomina o tysiącach niewinnych ofiar, które przez dziesięciolecia czekały na prawdę, godny pochówek i należne upamiętnienie.
Pamięć to nasz… pic.twitter.com/6nTgBxqtxt
11 lipca 1943 r. ok. godziny trzeciej nad ranem na Wołyniu rozpoczęły się w dziesiątkach polskich miejscowości skoordynowane ataki oddziałów UPA. Mordowano, sztyletowano i krojono Polaków bez wytchnienia
Dziś wraz z Konfederacją w środku nocy upamiętniliśmy pomordowanych Polaków i odmówiliśmy wspólnie różaniec. Posłowie zapalili symboliczny znicz. Zbrodnia do dziś nie została rozliczona. Naród, który zapomina o swoich pomordowanych przodkach, traci część własnej tożsamości. Prawda historyczna nie może być przedmiotem negocjacji.
🇵🇱 11 lipca 1943 r. ok. godziny trzeciej nad ranem na Wołyniu rozpoczęły się w dziesiątkach polskich miejscowości skoordynowane ataki oddziałów UPA. Mordowano, sztyletowano i krojono Polaków bez wytchnienia.
— Grzegorz Płaczek (@placzekgrzegorz) July 11, 2026
Dziś wraz z Konfederacją w środku nocy upamiętniliśmy pomordowanych… pic.twitter.com/uHqTCzt0AR
Wraz z delegacjami Ruchu Narodowego i Konfederacji jesteśmy dzisiaj na obchodach pamięci rocznicy Krwawej Niedzieli, punktu kulminacyjnego rzezi wołyńskiej.
Naszym obowiązkiem, naszym honorem jest pamięć o polskich męczennikach, pamięć o polskich bohaterach.
Cześć i chwała bohaterom!
Wraz z delegacjami Ruchu Narodowego i Konfederacji jesteśmy dzisiaj na obchodach pamięci rocznicy Krwawej Niedzieli, punktu kulminacyjnego rzezi wołyńskiej.
— Michał Wawer (@MichalWawer) July 11, 2026
Naszym obowiązkiem, naszym honorem jest pamięć o polskich męczennikach, pamięć o polskich bohaterach.
Cześć i chwała… pic.twitter.com/rZ452xjbZI
Są rany, których czas nie jest w stanie zagoić. Są zbrodnie, o których nie wolno milczeć. I są Ofiary, o których Polska musi pamiętać.
W 83. rocznicę Rzezi Wołyńskiej złożyłam kwiaty i zapaliłam znicz pod Pomnikiem „Rzeź Wołyńska” w Domostawie, oddając hołd dziesiątkom tysięcy niewinnych Polaków – dzieciom, kobietom i mężczyznom – bestialsko zamordowanym na Wołyniu i Kresach Wschodnich.
Ich jedyną „winą” było to, że byli Polakami. Kilkadziesiąt lat temu odebrano im życie z niewyobrażalnym okrucieństwem, dziś próbuje się odebrać im także pamięć. Naszym obowiązkiem jest dopilnować, by nigdy do tego nie doszło.
Prawda historyczna nie dzieli – dzieli przemilczanie jej. Pamięć o Ofiarach nie jest wyrazem nienawiści, lecz szacunku wobec tych, którym odebrano wszystko.
Dziś pochylamy głowy przed Ofiarami. Zapalamy znicz pamięci i składamy obietnicę, że Ich dramat nigdy nie zostanie zapomniany.
Wieczna pamięć Bohaterom i Ofiarom ludobójstwa na Wołyniu i Kresach Wschodnich.
Pamiętamy. Prawda zwycięży.
Są rany, których czas nie jest w stanie zagoić. Są zbrodnie, o których nie wolno milczeć. I są Ofiary, o których Polska musi pamiętać.
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) July 11, 2026
W 83. rocznicę Rzezi Wołyńskiej złożyłam kwiaty i zapaliłam znicz pod Pomnikiem „Rzeź Wołyńska” w Domostawie, oddając hołd dziesiątkom tysięcy… pic.twitter.com/v5a4JXhnPC
Pozdrawiam z Marszu Wołyńskiego w Gdyni!
Pozdrawiam z Marszu Wołyńskiego w Gdyni! 🇵🇱. pic.twitter.com/pQBoty1XNP
— Krzysztof Szymański (@KSzymanskiKonf) July 11, 2026
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W nocy z piątku na sobotę, Sławomir Mentzen wraz z posłami i działaczami Konfederacji udał się do Domostawy w województwie podkarpackim, gdzie znajduje się memoriał poświęcony pomordowanym w ludobójstwie dokonanym na Polakach przez Ukraińców na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.
Dziś 83. rocznica Krwawej Niedzieli.
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) July 11, 2026
Przyjechaliśmy do Domostawy uczcić pamięć o Polakach mordowanych przez Ukraińców. pic.twitter.com/codaAGcoBO
O godz. 3:00 politycy i działacze wzięli udział w nabożeństwie różańcowym w intencji ofiar rzezi wołyńskiej. Tuż przed godziną 4.00 Sławomir Mentzen wraz z uczestnikami odpalili racę pod pomnikiem, rozwijając transparent z napisem: „Zbrodnia, która nie została rozliczona, wciąż trwa!”, co nawiązuje do trwającej na Ukrainie gloryfikacji sprawców rzezi wołyńskiej.
Pora, którą wybrał Sławomir Mentzen, nawiązuje także do tragicznych wydarzeń z Wołynia. To w nocy ukraińskie oddziały napadały na polskie wsi i dokonywały masakry, która oczom ukazywała się w pełni o wschodzie słońca.

RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Wicemarszałek Krzysztof Bosak przypomina, że 11 lipca to rocznica stanowiąca apogeum ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów (członków OUN i UPA) na polskich sąsiadach.
Ofiary tych zbrodni, dokonanych ze szczególnym okrucieństwem, do dziś spoczywają w nieoznaczonych miejscach, czekając na sprawiedliwość, odnalezienie i godny pochówek.
Domagamy się w dniu dzisiejszym trzech rzeczy:
1️⃣ Ekshumacje: Pełna zgoda na poszukiwania, ekshumację, pochówek i upamiętnienie ofiar.
2️⃣ Koniec kultu: Zaprzestanie gloryfikacji zbrodniarzy i zbrodniczych organizacji.
3️⃣ Prawda historyczna: Szerzenie pełnej prawdy o ludobójstwie na Wołyniu w sferze publicznej oraz w edukacji. Każdy uczeń polskiej szkoły, w tym uczeń ukraiński, musi znać prawdę, a na jej negowanie lub manipulowanie faktami nie może być zgody.
Akcja „Kwiaty Wołynia”. Kwiaty lnu stanowią w niej symbol pamięci o ofiarach, które zginęły wyłącznie dlatego, że należały do polskiego narodu.
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W przededniu 83. rocznicy „Krwawej Niedzieli”, uznawanej za kulminacyjny moment zbrodni dokonanych na ludności polskiej na Wołyniu, przedstawiciele Konfederacji oraz Ruchu Narodowego zainaugurowali w Warszawie VI edycję ogólnopolskiej akcji społecznej „Kwiaty Wołynia”. Jak podkreślali organizatorzy, inicjatywa ma na celu upamiętnienie około 200 tys. Polaków zamordowanych przez Ukraińców, członków OUN, UPA, oddziałów kolaborujących z III Rzeszą Niemiecką i cywilów.
Kluczowym elementem akcji jest rozdawanie w kilkudziesięciu miastach Polski symbolicznych kwiatów lnu oraz ulotek informacyjnych. Organizatorzy wyjaśniali, że błękitny kwiat symbolizuje pamięć o ofiarach, historię polskich Kresów Wschodnich oraz życie brutalnie przerwane przez zbrodnie. Jak przypomniał poseł Krzysztof Mulawa: „O pamięć, nie o zemstę wołają ofiary”, podkreślając potrzebę godnego pochówku wszystkich zamordowanych.
Podczas konferencji przedstawiono pięć postulatów kierowanych do władz Ukrainy oraz polskiego rządu:
1. Przeprowadzenie ekshumacji ofiar z bezimiennych miejsc pochówku i zapewnienie im godnego pogrzebu przy udziale strony polskiej.
2. Prowadzenie rzetelnej edukacji historycznej opartej na faktach dotyczących wydarzeń na Kresach.
3. Zaprzestanie kultu działaczy OUN i UPA przez oficjalne władze Ukrainy.
4. Oficjalne przeprosiny ze strony państwa ukraińskiego za popełnione zbrodnie.
5. Wprowadzenie ustawowego zakazu propagowania symboli OUN i UPA.
Uczestnicy konferencji, w tym Anna Świergocka, wyrazili sprzeciw wobec współczesnej polityki historycznej Ukrainy. Wskazywali m.in. na nadawanie jednostkom wojskowym imion postaci związanych z UPA oraz tworzenie miejsc pamięci poświęconych tym osobom. Krytycznie odnieśli się również do postawy prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, zarzucając mu brak zgody na prowadzenie ekshumacji pomimo szerokiego wsparcia udzielanego Ukrainie przez Polskę.
Aleksander Kowaliński, współinicjator akcji, określił wydarzenia na Wołyniu jako zaplanowane ludobójstwo mające na celu eliminację Polaków, a nie jako efekt chaosu wojennego. Przypomniał też przedwojenne korzenie ukraińskiego nacjonalizmu i jego współpracę z Niemcami. Przypomniał o terroryzmie ukraińskim w II Rzeczypospolitej oraz prześladowaniach Polaków dokonanych przez Zachodnioukraińską Republikę Ludową. Kowaliński skrytykował obecne władze w Kijowie za brak zmiany polityki historycznej i dalsze upamiętnianie odpowiedzialnych za zbrodnie, mimo polskiego wsparcia dla Ukrainy po 2022 roku.
Paulina Kalinowska, współinicjatorka akcji, zaznaczyła, że Kresy to nie tylko miejsce tragedii, ale też kluczowy element polskiego dziedzictwa, z którego wywodzili się wybitni Polacy, tacy jak Słowacki, Moniuszko czy Paderewski. Podkreślała, że obowiązkiem współczesnych jest pamięć o Polakach z Wołynia i Małopolski Wschodniej. Wskazała też, że po ostatnich wypowiedziach prezydenta Zełenskiego i pozostałych ukraińskich przywódców świat wreszcie zaczyna zwracać uwagę na historię ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.
Organizatorzy zaapelowali do polskich polityków i środowisk eksperckich o zaprzestanie – jak to określili – „haniebnych porównań” żołnierzy Armii Krajowej czy żołnierzy wyklętych do sprawców zbrodni na Wołyniu. Podkreślali, że trwałe pojednanie polsko-ukraińskie może opierać się wyłącznie na pełnym wyjaśnieniu wydarzeń historycznych i unikaniu relatywizowania zbrodni jako „wzajemnych walk”.
Akcja „Kwiaty Wołynia” będzie kontynuowana w nadchodzący weekend w wielu miastach Polski jako forma upamiętnienia Polaków zamordowanych na Kresach oraz wyraz troski o zachowanie pamięci historycznej.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Nie szanowaliście Polaków, odbierając im podstawowe prawa i wolności obywatelskie. Wprowadziliście patologiczne zasady funkcjonowania szpitali, których skutki odczuwamy do dziś. Macie krew na swoich lepkich rękach!
Poddaliście się całkowicie polityce Brukseli i zinwigilowanej lobbystami farmaceutycznymi WHO. W ramach unijnych kontraktów zawartych przez Komisję Europejską zamówiliście łącznie około 130 milionów (!) dawek szczepionek przeciw C-19 od Pfizer/BioNTech. Po zmianie władzy nikt nikogo za nic nie rozliczył, choć osobiście złożyłem na ręce nowego premiera RP wniosek o powołanie komisji śledczej, która miałaby wyjaśnić tę sprawę, wskazać i rozliczyć winnych. Wszystko zamietliście pod dywan!
❌ W czasie tzw. pandemii COVID-19 kradliście, wyprowadzaliście pieniądze z polskiego budżetu i łamaliście Konstytucję. Nie szanowaliście Polaków, odbierając im podstawowe prawa i wolności obywatelskie. Wprowadziliście patologiczne zasady funkcjonowania szpitali, których skutki…
— Grzegorz Płaczek (@placzekgrzegorz) July 10, 2026
Dziś my, Polacy, doczekaliśmy się kolejnej odsłony tej patologii. Na wniosek Pfizera zajęto należności – Bogu ducha winnej – Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej – instytucji, która odpowiada za bezpieczeństwo naszego nieba. W ten sposób amerykański koncern próbuje zabezpieczyć roszczenie w wysokości 5,6 mld zł, wynikające z nieprawomocnego wyroku sądu pierwszej instancji w sprawie szczepionek przeciw C-19. Byłem jedynym posłem obecnym w Brukseli podczas rozprawy Pfizer przeciwko Polsce. Wam nie chciało się nawet przyjechać i przysłuchiwać się tej sądowej batalii. Nikogo z Was ta sprawa nie interesowała.
Jeżeli nic się nie zmieni – a dziś szanse na to wydają się niemal zerowe – te 5,6 mld zł w taki czy inny sposób zapłacą ostatecznie Polacy.
Powinniście teraz leżeć na pryczach, a nie nadal reprezentować Naród Polski i siedzieć w ławach Sejmu. Ale przyjdzie taki czas, że zostaniecie za to rozliczeni. Są bowiem w polskim Sejmie posłowie, którzy o tej bandyterce pamiętają. Niech nikt nie myśli, że jest inaczej.
RozwińZwiń komentarze (10)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Dementuję wszystkie informacje mnie dotyczące zawarte w poniższym artykule jako nieprawdziwe. Przestrzegam zarazem zarówno dziennikarzy jak i wyborców przed operacjami dezinformacyjnymi polityków zbliżonych do kierownictwa PiS. Ubolewam, że redaktor Nariusz Gierszewski nie sprawdził informacji lub nie poprosił mnie o komentarz.
Idąc po kolei: „Propozycję dołączenia do koalicji dostał również jeden z liderów Ruchu Narodowego i wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak. Ten pomysł prezesa Kaczyńskiego ma jeden cel – podzielenie Konfederacji, której jednym z liderów jest Bosak.”
Nie otrzymałem takiej propozycji.
„Plany prezesa Kaczyńskiego jak słyszymy były już omawiane na kilku spotkaniach. Krzysztof Bosak w połowie czerwca wziął udział w Kongresie „Polska ambitna. Jak wzmacniać państwo w niestabilnym świecie” zorganizowanym przez Fundację Security Energy Technology. (…) Bosak brał udział w panelu razem z Mariuszem Błaszczakiem i Jackiem Sasinem.”
Nie tylko nie brałem udziału w tym panelu, ale w ogóle nie byłem na tym kongresie. Bylem zaproszony, ale zdecydowałem się tego dnia wziąć udział w szkoleniu wojskowym dla posłów.
Jedyne co jest prawdą w tym tekście, to że szefostwo PiS fantazjuje o rozbiciu Konfederacji i rozmawia o tym z dziennikarzami.
Dementuję wszystkie informacje mnie dotyczące zawarte w poniższym artykule jako nieprawdziwe. Przestrzegam zarazem zarówno dziennikarzy jak i wyborców przed operacjami dezinformacyjnymi polityków zbliżonych do kierownictwa PiS. Ubolewam, że redaktor @MariuszGierszew nie sprawdził… https://t.co/RSLnqCArHx
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) July 10, 2026
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Skomentuj