Grzegorz Płaczek – przewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji
Napisałbym, że jest Pan zdrajcą, ale zachowam się kulturalnie. Zatem… z całym szacunkiem – przypominam, że jest Pan polskim europosłem, wybranym głosami POLAKÓW, a nie rzecznikiem cudzych interesów.
Grzegorz Płaczek – przewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji
Tym razem w Chorzowie. Oto przykład politycznego bagna i etycznego rozkładu Koalicji Obywatelskiej na Śląsku. Nie ma co pisać. To trzeba zobaczyć. A zobaczyć powinien każdy Polak – zwłaszcza wyborca KO.
❌ Szanowny Panie premierze @donaldtusk, kolejne szambo Panu wybiło. Tym razem w Chorzowie. Oto przykład politycznego bagna i etycznego rozkładu Koalicji Obywatelskiej na Śląsku. Nie ma co pisać. To trzeba zobaczyć. A zobaczyć powinien każdy Polak – zwłaszcza wyborca KO.
Radna Koalicji Obywatelskiej i jednocześnie lekarz – Pani Halina Hiltawska, naciska na pacjentkę w gabinecie, aby ta złożyła podpis pod referendum ws. odwołania prezydenta miasta Chorzowa. Co ciekawsze, radna Koalicji Obywatelskiej zgadza się przyjąć dodatkowo SFAŁSZOWANY podpis (za osobę trzecią), a w zamian obiecuje wystawić… lewe L4. Obrzydliwe. Patologiczne. Godne potępienia.
Prokuraturo i Naczelna Izbo Lekarska – zamiatacie Państwo aferę pod dywan, czy… może jest w Polsce jeszcze sprawiedliwość? Bo o sprawie już Państwo wiecie.
Grzegorz Płaczek – przewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji
Absolutna bezczelność! Czy polski rolnik to obywatel drugiej kategorii?! Słuchajcie Polacy uważnie, bo to, co dzieje się za kulisami w Komisji Europejskiej, to jawne uderzenie w polską wieś! Kijów właśnie wyciągnął rękę po gigantyczne pieniądze, a Bruksela poważnie to rozważa. Kwoty? Zwalają z nóg. Ale po kolei. Liczby nie kłamią.
POLSKI ROLNIK: dostaje ok. 430 zł dopłaty do krowy. Musi przy tym spełniać tysiące unijnych norm, biurokratycznych wymogów i być pod stałym nadzorem satelitarnym
UKRAIŃSKI AGROHOLDING: żąda od Unii ok. 690 zł na krowę! Bezzwrotnie!
Gdzie tu sprawiedliwość?! Ale to dopiero wierzchołek góry lodowej… Próbuje się nam wmówić, że to „pomoc wojenna”. Spójrzmy prawdzie w oczy – te pieniądze z unijnego budżetu NIE TRAFIĄ do biednego ukraińskiego rolnika z dwiema krowami. One trafią do: 👉 OLIGARCHÓW i ich gigantycznych agroholdingów. 👉 ZAGRANICZNEGO KAPITAŁU z USA, Kanady i… Arabii Saudyjskiej! 👉 GIGANTÓW, którzy mają po 10-30 TYSIĘCY krów i konta na Cyprze.
❌ Absolutna bezczelność! Czy polski rolnik to obywatel drugiej kategorii?! Słuchajcie Polacy uważnie, bo to, co dzieje się za kulisami w Komisji Europejskiej, to jawne uderzenie w polską wieś! Kijów właśnie wyciągnął rękę po gigantyczne pieniądze, a Bruksela poważnie to rozważa.… pic.twitter.com/ORI54Y39R4
Czy to jest normalne, że z NASZYCH podatków Unia chce tuczyć miliarderów i saudyjskie fundusze państwowe, podczas gdy polskie gospodarstwa rodzinne walczą o przetrwanie przy śmiesznie niskich dopłatach? TO JEST PATOLOGIA! Kijów próbuje „ograć” Komisję Europejską, wykorzystując sytuację wojenną, by zniszczyć konkurencję z Polski i reszty UE. Jeśli Bruksela się ugnie, nasze mleczarstwo zostanie zalane tanią produkcją finansowaną… za nasze własne pieniądze!
Największe ukraińskie przedsiębiorstwa hodujące krowy to w większości podmioty, gdzie kontrola operacyjna spoczywa w rękach ukraińskich oligarchów, ale finansowanie i udziały należą do inwestorów z całego świata.
Oto zestawienie tylko kilku największych graczy na Ukrainie: ➡️ Astarta-Kyiv (największy producent mleka przemysłowego) Głównym udziałowcem jest założyciel, Ukrainiec Wiktor Iwanczyk (ok. 40% udziałów). Jednak ogromny wpływ ma kanadyjski holding inwestycyjny Fairfax Financial Holdings (ok. 30%).
➡️ Ukrprominvest-Agro To kapitał czysto ukraiński, należący do rodziny byłego prezydenta Petra Poroszenki. Firma działa jako struktura zamknięta, nie jest notowana na giełdach zagranicznych.
➡️ MHP (Mironivsky Hliboproduct) Założycielem jest Ukrainiec Jurij Kosiuk. Kluczowym inwestorem zagranicznym jest państwowy fundusz SALIC z Arabii Saudyjskiej. Część kapitału pochodzi od brytyjskich i amerykańskich funduszy emerytalnych.
➡️ Continental Farmers Group W 100% w rękach saudyjskiego funduszu SALIC. To przykład największego, czysto zagranicznego kapitału zarządzającego ukraińską ziemią i hodowlą.
➡️ UkrLandFarming Należy do ukraińskiego biznesmena Oleha Bachmatiuka. Kapitał jest formalnie zarejestrowany na Cyprze.
➡️ Agroprosperis Należy do amerykańskiego funduszu inwestycyjnego NCH Capital z siedzibą w Nowym Jorku. To jeden z największych przykładów obecności kapitału z USA w ukraińskim rolnictwie
Grzegorz Płaczek – przewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji
Przepraszam, ale kto na to w polskim rządzie pozwolił? Opinia publiczna w Polsce powinna usłyszeć, że zapisy nowego Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady UE w zakresie ustanowienia pożyczki na potrzeby wsparcia Ukrainy na lata 2026 i 2027 mówią o tym, że pożyczka 90 mld euro (która trafi na Ukrainę) powoduje, że Ukraina automatycznie zaczyna stopniowo dostosowywać się do unijnych przepisów, unijnej praworządności, norm, polityk i praktyk Unii „z myślą o przyszłym członkostwie Ukrainy w Unii Europejskiej”.
❌ Przepraszam, ale kto na to w polskim rządzie pozwolił? Opinia publiczna w Polsce powinna usłyszeć, że zapisy nowego Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady UE w zakresie ustanowienia pożyczki na potrzeby wsparcia Ukrainy na lata 2026 i 2027 mówią o tym, że pożyczka 90… pic.twitter.com/RYAHhpWhjb
Kto wyraził aprobatę w Warszawie na taki zapis? Czy ktoś spytał Polaków, czy w interesie Polski jest członkostwo Ukrainy w Enii Europejskiej? Była jakaś debata w Sejmie na ten temat? Ktoś w naszym kraju na dobre oszalał? Bo ani premier RP, ani rządzący nie zająknęli się słowem o tym zapisie.
Opinia publiczna była informowana wyłącznie o ukraińskiej pożyczce w wysokości 90 mld euro i płaceniu za Ukrainę. Nikomu to z polskich rządzących nie przeszkadza? Bo wygląda na to, że w zapisach Rozporządzenia dot. ukraińskiej pożyczki nie chodzi tylko o pieniądze – tylnymi drzwiami przepchnięto „polityczny” zapis. I Warszawa o tym wie. I siedzi cicho.
Grzegorz Płaczek – przewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji
Wolność słowa nie jest wolnością do pogardy. Radna miejska (wybrana z listy Koalicyjnego Komitetu Wyborczego Koalicja Obywatelska) ze Stargardu Pani Monika Kirschenstein opublikowała w mediach społecznościowych zdjęcie płonącego krzyża w Warszawie, opatrując je komentarzem: „Piękny widok”. Dla mnie to przekroczenie granicy, której przekraczać nie wolno.
❌ W Polsce nie ma i nie będzie mojej zgody na publiczne szydzenie z wiary i symboli religijnych. Wolność słowa nie jest wolnością do pogardy. Radna miejska (wybrana z listy Koalicyjnego Komitetu Wyborczego Koalicja Obywatelska) ze Stargardu Pani Monika Kirschenstein opublikowała… pic.twitter.com/UY68MJ3gmD
Dlatego zawiadamiam prokuraturę o podejrzeniu popełnienia czynu polegającego na obrażaniu uczuć religijnych (art. 196 kk). Państwo ma obowiązek reagować, gdy ktoś publicznie eskaluje nienawiść i prowokuje konflikty społeczne – zwłaszcza na tle religijnym.
Można mieć różne poglądy, można krytykować Kościół, można się spierać. Ale profanacja i szyderstwo z tego, co dla milionów Polaków jest święte, nie jest „odwagą” ani „wolnością” – jest zwykłą pogardą.
Jeśli pozwolimy na to dziś, jutro pogarda stanie się normą. A wtedy przegramy wszyscy. Pani Moniko – na miły Bóg, jest Pani radną. Wstydziłaby się Pani.
PS. Panie premierze – gratuluję radnej z Państwa komitetu. Niezłą macie ekipę.
Grzegorz Płaczek – przewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji
W całej sprawie pomiędzy Polską a firmą Pfizer należy nie tyle skupić się na brukselskim sporze, ale na tym, KTO rekomendował i narzucił Komisji Europejskiej patologicznie zawyżoną liczbę dawek szczepionek przeciw C-19, którą ostatecznie kraje zamówiły? Otóż odpowiedzi udzielił prawnik reprezentujący firmę Pfizer podczas rozprawy w Brukseli. Odpowiedź jest jasna i prosta – to WHO! Problem jednak polega na tym, że na styczniowej rozprawie w Brukseli ani polskiego rządu, ani polskich dziennikarzy nie było, więc skąd mają to wiedzieć? Na rozprawie był obecny tylko jeden polski poseł – ja.
❌ W całej sprawie pomiędzy Polską a firmą Pfizer należy nie tyle skupić się na brukselskim sporze, ale na tym, KTO rekomendował i narzucił Komisji Europejskiej patologicznie zawyżoną liczbę dawek szczepionek przeciw C-19, którą ostatecznie kraje zamówiły? Otóż odpowiedzi… pic.twitter.com/hfkLuSXx2j
Prawda jest taka, że to WHO zasugerowała Komisji Europejskiej (na przełomie 2020 i 2021 r.) liczbę dawek, które powinny zostać zakupione przez Komisję Europejską (państwa członkowskie EU). Nikomu ani teraz, ani wówczas nie przeszkadzało, że firma Pfizer jest ściśle powiązana z WHO – od lat jest kluczowym dostawcą szczepionek w sojuszu Gavi (The Vaccine Alliance), który jest jednym z największych partnerów finansowych WHO oraz że Pfizer jest jednocześnie częścią COVAX – międzynarodowej inicjatywy nadzorowanej przez… WHO. Co więcej – Gavi jest od lat jednym z największych sponsorów Światowej Organizacji Zdrowia, a COVAX jest inicjatywą, której działania są finansowane między innymi… przez to samo Gavi.
Polski rząd dziś robi zasłonę dymną i będzie teraz analizować, czy „można było się wycofać”? Bez żartów, Panie i Panowie. Kluczowe pytanie brzmi: dlaczego nikt nie bił na alarm wtedy, gdy zapadały decyzje o skali zamówień, i dlaczego nikt nie żądał pełnej jawności procesu: kto rekomendował wolumeny, kto je zatwierdzał i na czyją odpowiedzialność? Bo jeśli państwo polskie nie potrafi odpowiedzieć na te pytania, to znaczy, że nie kontroluje procesu – a jedynie płaci rachunki za cudze decyzje.
Nie ma wątpliwości, że konfliktem interesów, patologią i lepką pajęczyną powiązań śmierdzi tu na kilometr. Polacy, nie dajcie się zwieść!
Grzegorz Płaczek – przewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji
Masakra! Sąd w Belgii właśnie zobowiązał Polskę do odbioru 64 mln dawek szczepionek przeciw COVID-19 oraz zapłaty ok. 5,6 mld zł. Wyrok jest nieprawomocny.
Premier Donald Tusk ostro krytykuje dziś PiS – i słusznie. Tutaj Pana popieram. Ale jednocześnie pojawia się zasadnicze pytanie, Panie premierze: dlaczego nie było woli po stronie Pana rządu, by powołać komisję badającą nieprawidłowości państwa polskiego i skrajnie patologiczne decyzje polityczne podejmowane w czasie lockdown’ów?
Osobiście przekazałem na Pana ręce wniosek w tej sprawie. Wysyłałem także w tej sprawie liczne pisma oraz zglaszałem nieprawidłowości na Prokuraturę. Temat jednak został politycznie zamieciony pod dywan! A przecież Pan wie, że sprawa umowy z Pfizerem to tylko wierzchołek góry lodowej.
Mieliście Państwo ukarać winnych – no chyba, że patologie znacznie wykraczają poza jedną partię..?
Ale zgnilizna państwa…
❌ Masakra! Sąd w Belgii właśnie zobowiązał Polskę do odbioru 64 mln dawek szczepionek przeciw COVID-19 oraz zapłaty ok. 5,6 mld zł. Wyrok jest nieprawomocny. Premier Donald Tusk ostro krytykuje dziś PiS – i słusznie. Tutaj Pana popieram. Ale jednocześnie pojawia się zasadnicze… pic.twitter.com/Rb2pJTN21k
Najpierw podpisywano w ciemno gigantyczne kontrakty na dziesiątki milionów dawek szczepionek, a dziś polscy podatnicy mogą zapłacić za to miliardy.
Przypomnijmy: Polska zamówiła ogromne ilości preparatów, z których, gdy pandemia wygasła, część okazała się zwyczajnie zbędna. Zamiast twardych negocjacji i dbania o interes narodowy, mieliśmy bezrefleksyjne podporządkowanie się decyzjom na poziomie unijnym. Teraz koncern farmaceutyczny domaga się nawet około 6 mld zł za nieodebrane dawki.
Dzisiejsze wyroki czy decyzje sądów to nie jest „pech”, tylko konsekwencja polityki prowadzonej ponad głowami Polaków. Państwo nie może być klientem bez prawa do renegocjacji, zwłaszcza gdy zmieniają się realia, jak zakończenie pandemii czy kryzys wywołany wojną.
Konfederacja od początku mówiła jasno: umowy trzeba zawierać rozsądnie, z klauzulami bezpieczeństwa i realną możliwością wyjścia. Dziś widzimy, jak kosztowna jest polityczna naiwność i brak suwerenności decyzyjnej.
Najpierw podpisywano w ciemno gigantyczne kontrakty na dziesiątki milionów dawek szczepionek, a dziś polscy podatnicy mogą zapłacić za to miliardy.
Przypomnijmy: Polska zamówiła ogromne ilości preparatów, z których, gdy pandemia wygasła, część okazała się zwyczajnie zbędna.… pic.twitter.com/mmIIj1KNT9
Grzegorz Płaczek – przewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji
Jedno z największych prawicowych wydarzeń na świecie za mną. W Dallas, podczas Conservative Political Action Conference (CPAC), w ostatnich dniach spotkali się przedstawiciele środowisk prawicowych z całego świata, by wymieniać się doświadczeniami i pomysłami w walce z lewicową ideologią, która zżera nie tylko Unię Europejską.
Jedno z największych prawicowych wydarzeń na świecie za mną. W Dallas, podczas Conservative Political Action Conference (CPAC), w ostatnich dniach spotkali się przedstawiciele środowisk prawicowych z całego świata, by wymieniać się doświadczeniami i pomysłami w walce z lewicową… pic.twitter.com/9aSavhKGSP
Brazylia, Korea Płd., Japonia, Włochy, Gruzja, Australia, Argentyna, USA czy Chorwacja – z dziennikarzami, politykami, przedsiębiorcami, lekarzami, byłymi premierami i byłym prezydentem między innymi z tych krajów miałem okazję bezpośrednio rozmawiać jako polski poseł. Z podniesioną głową. Prawica wyraźnie buduje dziś globalny front oporu – z myślą o bezpiecznej przyszłości naszych dzieci.
Nie ma odwrotu – to musi się udać. Wiele oczu zwróconych jest dziś na Polskę – kraj, który wielokrotnie w historii dawał przykład odwagi i wierności swoim wartościom. W tej walce nie chodzi o władzę. Chodzi o coś więcej – o honor, tradycję i normalność. O to, by Polska pozostała Polską. Ani kroku wstecz.
Grzegorz Płaczek – przewodniczący Koła Poselskiego Konfederacji
Co za farsa. Tego w mediach głównego nurtu nie usłyszycie! Od kilku tygodni Polacy słyszą deklaracje ze strony pełnomocnika rządu do spraw SAFE Pani Magdaleny Sobkowiak-Czarneckiej, iż: „89 procent pieniędzy, jakie Polska otrzyma z SAFE, trafi do polskich przedsiębiorstw”. O 89 procentach mówi także wiceminister Obrony Narodowej Pan Cezary Tomczyk. Premier RP Pan Donald Tusk, nieco bardziej powściągliwy, deklaruje już tylko „ponad 80 procent”.
❌ Co za farsa. Tego w mediach głównego nurtu nie usłyszycie! Od kilku tygodni Polacy słyszą deklaracje ze strony pełnomocnika rządu do spraw SAFE Pani Magdaleny Sobkowiak-Czarneckiej, iż: „89 procent pieniędzy, jakie Polska otrzyma z SAFE, trafi do polskich przedsiębiorstw”. O… pic.twitter.com/dWOqjKSVnx
Postanowiłem sprawdzić i spytać MON (w trybie interwencji poselskiej) jaki rzeczywiście procent z środków SAFE trafi do podmiotów z polskim kapitałem i co należy rozumieć poprzez stwierdzenie, że „środki trafią do polskich przedsiębiorstw”? Czy chodzi o te w 100 procentach polskie, czy… „polskie” tylko z nazwy? Otrzymałem odpowiedź, która mówi więcej niż tysiące deklaracji zakłamanych polityków.
Otóż Ministerstwo Obrony Narodowej nie posiada obecnie takich informacji i… potrzebuje czasu, aby opracować odpowiedzi. Ale jak to? Na jakiej zatem podstawie przedstawiciele rządu i politycy związani z obecną władzą od dawna informują o tym opinię publiczną?
Przewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji Grzegorz Płaczek w swoim wystąpieniu podczas konferencji “Polityka demograficzna – dziś i jutro” stwierdził, że o demografii mówi się zbyt mało. Polityka to strategia zarządzania kryzysami, demografia jest w kryzysie.
Czy jesteśmy w stanie? Czy będą decyzje ponadpartyjne? Czy jedynie brak pieniędzy i mieszkań czy też brak wiary w potrzebę są problemem.
Czynnik finansowy nie jest na górze listy, a problem jest prozaiczny – najczęściej ludzie nie chcą trwałych związków. Pytanie dlaczego tak się dzieje i czy można to zmienić.
Pytanie o programy socjalne czy dają skutki i jak je skorygować? Pytaniem jest co zniechęca? Co z prestiżem rodziny i jak odbudować? Co z karierami młodych ludzi i tym co jest elementami nowego życia? Pytań wiele.
Grzegorz Płaczek – przewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji
Zaczyna się robić naprawdę mrocznie i ciekawie. Komisja Europejska wskazała już konkretne podmioty, które – poza samymi bankami – będą zarabiać na obsłudze programu SAFE.
1️⃣ Mowa między innymi o Banque de France TELSAT, czyli systemie aukcyjnym wykorzystywanym do emisji obligacji UE. To instytucja publiczna, należąca do państwa francuskiego.
2️⃣ Dalej mamy Eurex Repo – platformę wykorzystywaną do obsługi rynkowej unijnego długu. Za nią stoi pośrednio Deutsche Börse AG, w której akcjonariacie znajdują się między innymi tacy giganci jak: BlackRock i Fidelity. Te nazwy mówią same za siebie. To globalne grupy kapitałowe, obecne praktycznie wszędzie tam, gdzie krążą największe pieniądze.
3️⃣ Jest też Eurex Clearing AG, odpowiedzialny za rozliczanie operacji. Spółka ta jest w 100% zależna od Eurex Frankfurt AG, a ta należy do Deutsche Börse Group, kontrolowanej przez Deutsche Börse AG. Znów więc na końcu tego łańcucha pojawiają się ci sami wielcy gracze światowych finansów.
4️⃣ W tym modelu uczestniczy również Deutsche Bundesbank. Komentarz narzuca się sam, ale to pozostawiam już Polakom.
Do tego dochodzą oczywiście banki obsługujące samą emisję długu UE, z którego finansowany będzie SAFE. I tu warto powiedzieć jasno: to nie państwa członkowskie będą pożyczać bezpośrednio od tych banków. To Komisja Europejska będzie emitować dług przy ich udziale, a następnie pożyczać pieniądze państwom. Które banki konkretnie będą obsługiwać poszczególne emisje, jeszcze nie wiadomo. Wiadomo jednak, że Komisja… zna już listę (ustaloną w ramach EU Primary Dealer Network) ok. 37 podmiotów, spośród których będzie je wybierać. I teraz rzecz najważniejsza! Spośród tych około 37 banków:
❌ 10 pochodzi z Niemiec, ❌ 7 z Francji, ❌ 4 z Hiszpanii. Polskich banków na tej liście nie ma.
I właśnie o to idzie ta gra. Nie o żadną romantyczną „solidarność europejską”, lecz o kontrolę nad przepływem gigantycznych pieniędzy w tym całym mechanizmie przez dekady. Polska zarabiać nie będzie.
Grzegorz Płaczek – przewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji
Na miły Bóg! Czy naprawdę tak trudno odpowiedzieć w ustawowym terminie na moją interwencję poselską (sygn. 2026/IW057) dotyczącą programu SAFE?!
Od 19. lutego czekam na informację z Ministerstwa Obrony Narodowej, czy rządowa narracja, iż „ok. 89% środków pozyskanych w ramach instrumentu SAFE trafi do polskiego przemysłu zbrojeniowego” opiera się na faktach, czy jest wyłącznie publiczną manipulacją?!
❌ Na miły Bóg! Czy naprawdę tak trudno odpowiedzieć w ustawowym terminie na moją interwencję poselską (sygn. 2026/IW057) dotyczącą programu SAFE?!
Od 19. lutego czekam na informację z Ministerstwa Obrony Narodowej, czy rządowa narracja, iż „ok. 89% środków pozyskanych w ramach… pic.twitter.com/8ySM5LqHcc
„Polski przemysł zbrojeniowy” może niestety oznaczać wszystko – zwłaszcza w ustach członków obecnego rządu. Czy środki mają trafić do podmiotów z polskim kapitałem, czy do „spółek zależnych” zagranicznych koncernów jedynie zarejestrowanych w Polsce? Czy produkcja podzespołów będzie odbywać się w kraju, czy czeka nas masowy import komponentów z zagranicy? Czy zyski z inwestycji pozostaną w polskiej gospodarce, czy zostaną ostatecznie wytransferowane za granicę?
To są podstawowe pytania, na które odpowiedzi powinna poznać opinia publiczna. Bez tych informacji bez wahania program SAFE możne traktować jako polityczno-biznesową ustawkę, za którą niestety nie stoi interes Polski.
Ogromne emocje opinii publicznej wzbudza unijny program SAFE, któremu przeciwstawia się m.in. Konfederacja.
W Sejmie RP odbyła się konferencja prasowa w tym temacie, w czasie której głos zabrali przewodniczący klubu poselskiego ugrupowania Grzegorz Płaczek oraz poseł Krzysztof Szymański.
Poseł Grzegorz Płaczek zaznaczył na wstępie, że wspieranie siły polskiej armii jest konieczne i właściwe. Zwrócił jednak uwagę na szczegóły związane z programem SAFE będącym w istocie pożyczką, którą Polska będzie zmuszona spłacać do 2070 roku. Płaczek wskazał także, że zaledwie 7-8 posłów do tej pory przeczytało w sekretariacie sejmowej komisji obrony narodowej dokumenty zastrzeżone dotyczące SAFE.
Grzegorz Płaczek ocenił, że dokument jest napisany na kolanie, zawiera wykluczające się wnioski, wymienione wprost niektóre spółki – wszystko wskazuje, że dokument powstawał pod naciskami różnych lobbystów. Polityk Konfederacji wskazał na zagrożenie związane z zapożyczeniem się w euro i niemożliwe do przewidzenia warunki finansowe, w jakich pożyczka będzie spłacana przez kilkadziesiąt lat, a także głębokie uzależnienie od Komisji Europejskiej. Płaczek przypomniał, że program SAFE nie został poddany należytym konsultacjom chociażby na komisji obrony narodowej.
„Jesteśmy pewni, że w przypadku programu SAFE czeka nas niejedna w przyszłości afera” – ocenił poseł Płaczek.
Poseł Krzysztof Szymański ocenił, że jesteśmy świadkami „obrzydliwej demagogii”, „trywialnej propagandy”, „szantażu moralnego” w sprawie SAFE, gdyż zwolennicy tego programu nazywają przeciwników „zakutymi łbami”. Zwrócił jednak uwagę, że nie wszystkie państwa Unii Europejskiej uczestniczą w SAFE, w tym Niemcy, Austria, Holandia, Szwecja, Słowenia, Malta, Luksemburg, Irlandia.
Szymański przytoczył komentarz strony szwedzkiej, która stwierdziła, że może te same środki finansowe zaciągnąć na korzystniejszych warunkach. Zaznaczył, że przez fatalną politykę obecnego rządu rating Polski został obniżony, przez co otrzymałaby gorsze niż Szwecja warunki takiej pożyczki.
Poseł Szymański zwrócił uwagę na ogromne ryzyko walutowe i kursowe związane z programem SAFE, przyrównując sytuację do problemów frankowiczów.
Polityk Konfederacji wskazywał także na to, że dla polityków koalicji rządowej ważniejsze jest to, by przywieźć pieniądze, niż to, jak zaplanować dobre ich wydatkowanie, o czym świadczą duże niejasności i nieścisłości w programie SAFE. Podkreślił, że Ministerstwo Aktywów Państwowych dopiero pracuje nad definicją komponentu krajowego w inwestycjach krytycznych. Brak takiej definicji może spowodować, że pieniądze kierowane do polskiego przemysłu trafią w rzeczywistości do zagranicznych firm zarejestrowanych w Polsce.
Poseł powołał się również na opinie eksperckie wskazujące, że program SAFE jest niezgodny z polską Konstytucją oraz traktatem o Unii Europejskiej.
Szymański wskazał także, że w SAFE wpleciony jest mechanizm warunkowości, a więc mechanizm nacisków na państwo umożliwiający instytucjom unijnym stosowanie szantażu polityczno-gospodarczego wobec Polski.
Krzysztof Szymański podsumował, że program SAFE to kolejny krok „ku utracie niepodległości, ku utracie suwerenności, ku utracie własnej decyzyjności”. Przypomniał przykład historyczny „momentu Hamiltonowskiego” Ameryki wskazujący na to, że uwspólnotowienie długu prowadzi do federalizacji i centralizacji.
Konfederacja stoi jednoznacznie po stronie zbrojeń i rozwoju Wojska Polskiego. Na tym gruncie uważa, że długoterminowa pożyczka, jaką jest program SAFE nie stanowi właściwego instrumentu do tego celu. SAFE jest instrumentem nieprzejrzystym finansowo i ryzykownym.
Konfederacja apeluje do Prezydenta RP Karola Nawrockiego o weto wobec programu SAFE.
Minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska jawi się jako jedna z najgorszych ministrów obecnego rządu koalicji 13 grudnia.
W Sejmie odbyła się konferencja prasowa Konfederacji z udziałem wicemarszałka Krzysztofa Bosaka oraz przewodniczącego klubu poselskiego Grzegorza Płaczka.
Na początku konferencji Krzysztof Bosak poinformował w imieniu Konfederacji o złożeniu przez klub wniosku o wotum nieufności dla minister Hennig-Kloski.
Lider Konfederacji uzasadnił decyzję ugrupowania: „Pani minister Hennig-Kloska to mówiąc krótko katastrofa pod każdym względem – merytorycznym, zarządczym, ideologicznym, kompletne nieporozumienie. Ta kobieta nie powinna zostać konstytucyjnym ministrem, członkiem Rady Ministrów, niestety to się wydarzyło. Kolejny rok testujemy jej niestety bardzo wątpliwe możliwości polityczne i merytoryczne”.
Krzysztof Bosak wymienił główne zarzuty wobec minister Hennig-Kloski. Po pierwsze jest to fanatyczna obrona unijnej polityki klimatycznej w momencie, gdy państwa europejskie zaczynają od niej odchodzić widząc jej nieskuteczność. Po drugie nieudolne wdrażanie przepisów o systemie kaucyjnym. Po trzecie program Czyste Powietrze – największa afera, z którą przez dwa lata nie potrafi poradzić sobie szefowa resortu. Bosak ocenił, że w ministerstwie panuje inercja, brak otwartości na dialog z branżą, kompletna niezdolność do rozwiązania jakiegokolwiek problemu. Rządy minister Hennig-Kloski prowadzą ponadto do wepchnięcia Polski w jeszcze większe koszty związane z utrzymaniem wadliwego systemu, utraty zaufania publicznego do administracji wśród obywateli i przedsiębiorców.
Wicemarszałek Sejmu zaznaczył, że w odpowiedzi na fatalne rządy Pauliny Hennig-Kloski minister finansów odciął jej resort od funduszy europejskich, co jest dowodem na skalę zaniedbań i dyletanctwo w Ministerstwie Klimatu i Środowiska. Bosak zwrócił również uwagę na skandaliczne lekceważenie przez minister Hennig-Kloskę potrzeby przebadania urządzeń wykorzystywanych w programie Czyste Powietrze na spełnianie deklarowanych parametrów, o co apelują od około dwóch lat polscy producenci i polskie izby gospodarcze.
Krzysztof Bosak zwrócił również uwagę na fakt, że ministerstwo nie prowadzi żadnych działań zwiększających odporność polskich gospodarstw na awarie zasilania, a jego walka z piecami jest sprzeczna z zaleceniami Ministerstwa Obrony Narodowej, które sugeruje posiadanie niezależnego od prądu źródła ogrzewania.
Przewodniczący klubu poselskiego Konfederacji Grzegorz Płaczek ocenił, że Paulina Hennig-Kloska jest nieprzygotowana merytorycznie do wykonywania swojej pracy, jest twarzą szkodliwych ustaw oraz fanatykiem klimatycznym.
„Religia klimatyczna jest domeną pani minister i nie zgadzamy się absolutnie, żeby w rękach właśnie tej osoby leżała przyszłość nasza i naszych rodzin, ale również przedsiębiorstw tych małych, tych mikroprzedsiębiorstw, ale również tych przedsiębiorstw, które korzystają z energii i są branżą energochłonną” – mówił Płaczek.
Poseł Płaczek zaznaczył, że polityki Hennig-Kloski odpowiada za wysokie ceny energii, peletu, drewna, a także problemy branży drzewnej i meblarskiej.
Konfederacja domaga się dymisji minister Pauliny Hennig-Kloski i uwolnienia polskiej polityki od klimatycznego fanatyzmu i dotychczasowych patologii.
Grzegorz Płaczek – przewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji
Ministerstwo Zdrowia wprowadza w Polsce obowiązkowe szczepienia dzieci i młodzieży przeciw HPV. Zapytane o dostęp do pełnej dokumentacji badań klinicznych szczepionek, przyznaje, że tej dokumentacji nie posiada i odsyła mnie do… Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych (URPL).
URPL – jak się okazuje – również nie dysponuje pełną dokumentacją, umywa ręce i odsyła mnie z kolei do… EMA, tj. Europejskiej Agencji Leków. Wygląda na to, że w Polsce nikt niczego nie bada i nie przejmuje się brakiem dostępu do kluczowych danych. A mimo to wprowadza się obowiązek szczepień pod groźbą kary pieniężnej.
To nie jest prawidłowe. Uważam za skrajnie nieodpowiedzialne zmuszanie milionów młodych Polaków do nowych, obowiązkowych szczepień, bez możliwości wglądu w pełną dokumentację stanowiącą podstawę dopuszczenia tych preparatów do obrotu. Rodzice powinni mieć do tego pełne prawo i realny dostęp.
Dlatego interweniuję w EMA z żądaniem udostępnienia dokumentacji dotyczącej dopuszczenia do obrotu w Unii Europejskiej (w procedurze scentralizowanej) szczepionek przeciw HPV. W szczególności wnoszę o udostępnienie: A) dokumentów oceny dopuszczenia do obrotu, B) dokumentów bezpieczeństwa i nadzoru po wprowadzeniu na rynek, C) danych klinicznych, D) zmian porejestracyjnych i warunków dopuszczenia – w tym w szczególności ostrzeżeń, przeciwwskazań oraz ocen ryzyka.
Nie jestem przeciwnikiem szczepień. Ale na miły Bóg – muszą istnieć reguły gry, elementarne zasady przejrzystości i możliwość weryfikacji podstaw, na których państwo wprowadza obowiązek i kary. Ten system jest chory.
❌ Ministerstwo Zdrowia wprowadza w Polsce obowiązkowe szczepienia dzieci i młodzieży przeciw HPV. Zapytane o dostęp do pełnej dokumentacji badań klinicznych szczepionek, przyznaje, że tej dokumentacji nie posiada i odsyła mnie do… Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych,… pic.twitter.com/OhvGegCTOs
RozwińZwiń komentarze (3)