W Nadarzynie pod Warszawą w Ptak Warsaw Expo trwa Warsaw Security & Defence Expo 2026. To duże wydarzenie targowo-kongresowe obejmujące zagadnienia związaną z bezpieczeństwem, obronnością, systemami bezzałogowymi, ratownictwem czy także cywilnym i legalnym rynkiem broni. Temat zdecydowanie na czasie.
Rozmawiamy z wystawcami, którzy prezentują swoje topowe produkty i rozwiązania, często jeszcze prototypy lub w fazie wdrażania, które dopiero pojawią się na rynku.
Takie wydarzenia pozwalają zobaczyć, w jakim kierunku rozwija się dziś sektor bezpieczeństwa i obronności oraz jakie rozwiązania powstają także w polskich firmach. Obecna sytuacja międzynarodowa pokazuje, że Polska musi zbudować własne zdolności w zakresie bezpieczeństwa i obronności oraz rozwijać krajowe technologie i kompetencje w tych obszarach.
Krótki zapis tego, co można było zobaczyć dziś w Nadarzynie. Nowoczesny sprzęt, innowacyjne rozwiązania i konstrukcje rozwijane dla bezpieczeństwa. pic.twitter.com/zIjcc3xb6f
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) March 4, 2026
Rząd ogłosił projekt podniesienia kwoty wolnej od podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC) z 1 000 zł do 3 000 zł. To pierwsza od ponad 20 lat aktualizacja progu, który od dawna był nieadekwatny do realiów cenowych, a jego niski poziom generował tysiące niepotrzebnych formalności i wezwań podatkowych.
O co chodzi z podatkiem PCC?
PCC to podatek płacony m.in. przy zakupach rzeczy ruchomych między osobami prywatnymi – takich jak rowery, opony, telefony, elektronika, sprzęt RTV czy narzędzia -jeżeli wartość transakcji przekroczy limit ustawowy.
Przy obecnym progu 1 000 zł urzędy skarbowe żądały deklaracji PCC-3 i 2% podatku nawet za bardzo drobne, używane przedmioty. Efektem były absurdalne sytuacje, np. mężczyzna, który musiał zapłacić 30 zł podatku PCC po zakupie używanego roweru, bo jego cena minimalnie przekroczyła próg.
Podniesienie limitu do 3 000 zł eliminuje większość takich przypadków.
Rząd wprowadza rozwiązanie zainicjowane wcześniej przez @KONFEDERACJA_: wyższa kwota wolna od podatku PCC:
— Ryszard Wilk (@ryszard_wilk) March 4, 2026
Rząd ogłosił projekt podniesienia kwoty wolnej od podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC) z 1 000 zł do 3 000 zł. To pierwsza od ponad 20 lat aktualizacja progu, który od… pic.twitter.com/Zm9Yi8fneH
Konfederacja zainicjowała temat: projekt, konsultacje społeczne, pierwsze czytanie i reakcja rządu.
Projekt zmian został pierwotnie zaproponowany w druku 1899, złożonym 15 października. Jego pierwsze czytanie odbyło się 13 lutego, a projekt przedstawiałem ja 🙂
Co istotne, każdy klub parlamentarny wyraził chęć dalszych prac nad projektem. Już 27 lutego Ministerstwo Finansów poinformowało o przygotowaniu własnego rządowego projektu, który realizuje tę samą ideę podniesienia limitu, choć w niższej wysokości (3 000 zł zamiast proponowanych przez Konfederację 5 000 zł).
To jasny sygnał, że kierunek obrany przez Konfederację został podjęty przez rząd.
Mniej podatku, mniej biurokracji i mniej wezwań z powodu DAC7.
Wprowadzenie wyższego progu to nie tylko oszczędność podatkowa. To także ogromna redukcja liczby wezwań i kontroli generowanych przez unijną dyrektywę DAC7, która obliguje platformy sprzedażowe (OLX, Vinted, Allegro itp.) do masowego raportowania transakcji do fiskusa.
Przy tak niskim progu jak 1 000 zł system produkował tysiące niepotrzebnych zapytań do obywateli, którzy po prostu sprzedawali używane rzeczy z domu. Limit 3 000 zł znacząco ograniczy ten problem i zmniejszy zaangażowanie urzędów w sprawy, które nie mają żadnej istotnej wartości fiskalnej.
Małe partie też potrafią zmieniać prawo.
Historia tego projektu pokazuje jedno: nawet mniejsze partie opozycyjne mogą realnie wpływać na proces legislacyjny i poprawiać codzienne życie Polaków.
To kolejny przykład na to, że dobre, rzeczowe pomysły – jeśli są konsekwentnie forsowane – potrafią przebić się do projektów rządowych.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Złożyłem wniosek o opinię prawną do Biura Ekspertyz i Opinii Sejmowych na temat: „czy brak odpowiedzi na interpelację jest przestępstwem?”
Panowie ministrowie – Władysław Kosiniak-Kamysz i Paeł Bejda – i MON – rekomenduję szybkie nadrobienie zaległości…
Złożyłem wniosek o opinię prawną do Biura Ekspertyz i Opinii Sejmowych na temat: „czy brak odpowiedzi na interpelację jest przestępstwem?”
— Przemysław Wipler (@Wipler1978) March 4, 2026
Panowie ministrowie @KosiniakKamysz @pawelbejda i @MON_GOV_PL – rekomenduję szybkie nadrobienie zaległości…
Oto syntetyczne streszczenie… pic.twitter.com/tqhu79jXWp
Oto syntetyczne streszczenie konkluzji opinii BEOS:
1️⃣ Interpelacje i zapytania poselskie są podstawowym narzędziem kontroli Sejmu nad rządem, wynikającym z art. 115 ust. 1 Konstytucji. Organy rządu mają obowiązek odpowiedzieć w ciągu 21 dni.
2️⃣ Brak odpowiedzi lub przekroczenie terminu stanowi naruszenie obowiązku konstytucyjnego, ale w praktyce jest to przede wszystkim kwestia odpowiedzialności politycznej rządu, a nie automatycznie odpowiedzialności karnej.
3️⃣ Odpowiedzialność karna z art. 231 §1 k.k. (nadużycie władzy) może wchodzić w grę tylko wtedy, gdy łącznie zostaną wykazane:
• niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza publicznego,
• umyślność działania,
• działanie na szkodę interesu publicznego lub prywatnego,
• związek przyczynowy między naruszeniem obowiązku a zagrożeniem tego interesu.
Samo naruszenie terminu lub formalne uchybienie nie wystarcza.
4️⃣ Pewne praktyki mogą wskazywać na naruszenie obowiązków, np.:
• wielomiesięczne opóźnienia,
• „puste prolongaty” bez uzasadnienia,
• odpowiedzi niepełne lub omijające pytania.
Mogą one osłabiać funkcję kontrolną Sejmu i potencjalnie naruszać interes publiczny.
5️⃣ Waga sprawy poruszanej w interpelacji (np. bezpieczeństwo państwa, duże środki publiczne) może zwiększać ocenę społecznej szkodliwości naruszenia.
6️⃣ Systemowe ignorowanie interpelacji konkretnego posła mogłoby zostać uznane za dyskryminację polityczną, ale wymagałoby udowodnienia, że przyczyną było kryterium polityczne.
7️⃣ Uporczywe uchylanie się od odpowiedzi może być istotną przesłanką wskazującą na zamiar utrudniania kontroli parlamentarnej, ale samo w sobie nie stanowi jeszcze dowodu przestępstwa.
Sedno opinii:
Systemowe naruszanie obowiązków dotyczących odpowiedzi na interpelacje może potencjalnie podpadać pod art. 231 k.k., ale tylko w indywidualnych przypadkach, gdy zostanie udowodniona umyślność i szkoda dla interesu publicznego.

RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Fakty są następujące:
– ETS 2 wchodzi w życie w 2028 roku i obejmie kosztami uprawnień do emisji transport drogowy i budownictwo. Będzie to zaszyty podatek klimatyczny w cenie paliwa do ogrzewania budynków (węgiel, gaz, olej) i paliwie drogowym;
– według raportu Bertelsmann Stiftung „Heating Up Inequality? Socio-spatial impacts of ETS2 on European housing and cohesion” (na który powołuje się red. Beata Lubecka), Polska będzie krajem z najwyższym średnim wzrostem kosztów ogrzewania na gospodarstwo domowe – aż o 372 EUR (w wariancie 60 EUR/t za emisję) i o 1029 EUR (w wariancie 180 EUR/t), a nawet do 1600 EUR w centralnej Polsce, czyli 6 400 zł!
– Fundacja Warsaw Enterprise Institute obliczyła, że przeciętne polskie gospodarstwo domowe straci na wejściu ETS2 w życie od 1560 do 7000 PLN rocznie;
– jeśli chodzi o Społeczny Fundusz Klimatyczny to resort finansów dał na razie czerwone światło dla prac nad przyjęciem programu, który miał pomóc przygotować się do wdrożenia nowego systemu handlu emisjami ETS2, z powodu braku pieniędzy w budżecie na wkład własny [na kwotę 65 mld z SFK składa się wkład unijny oraz wymagany wkład krajowy w wysokości 25%].
Poseł @RobertBiedron nie ma najmniejszego pojęcia co to jest ETS2. Fakty są następujące:
— Anna Bryłka (@annabrylka) March 4, 2026
– ETS 2 wchodzi w życie w 2028 roku i obejmie kosztami uprawnień do emisji transport drogowy i budownictwo. Będzie to zaszyty podatek klimatyczny w cenie paliwa do ogrzewania budynków… https://t.co/nMfhDhsSsI
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Mimo wojny na Bliskim Wschodzie nie powinno nam umknąć, że UE opublikowała kilka dni temu tekst umowy handlowej z Indiami, zawartej przez von der Leyen w styczniu (choć nadal bez kluczowego aneksu 2-A). Z
Zachęcam ministra Stefana Krajewskiego i innych przedstawicieli rządu, by zaczęli ją czytać i analizować już teraz, by nie skończyło się jak ws. Mercosuru – panicznymi i pozorowanymi działaniami na ostatnią chwilę.
Rząd powinien też konsultować się w tej sprawie z innymi krajami, identyfikując nasze interesy i naciskając na Komisję. Polaków nie stać na dalszą bierność politykierów, którzy powinni bronić naszego dobrobytu i bezpieczeństwa!
Mimo wojny na Bliskim Wschodzie nie powinno nam umknąć, że UE opublikowała kilka dni temu tekst umowy handlowej z Indiami, zawartej przez von der Leyen w styczniu (choć nadal bez kluczowego aneksu 2-A). Zachęcam ministra @StefanKrajewski i innych przedstawicieli rządu, by zaczęli… pic.twitter.com/KvDEGkLNg5
— Anna Bryłka (@annabrylka) March 4, 2026
Jak wiemy od głośnych ostatnio na prawicy mędrców, Indie to “wielki naród, od którego możemy się wiele nauczyć”. Z pewnością Indie dbają o swoje interesy bardziej niż rządy większości państw europejskich, choć nie jest to wysoko zawieszona poprzeczka.
Musimy być ostrożni i asertywni – tym bardziej, że Indie od lat stosują eksport swojej ludności do Europy i USA jako narzędzie budowy swojej pozycji w świecie. Nie ukrywa tego ich minister spraw zagranicznych, który mówił wprost że “żyjemy w czasach znaczących zmian demograficznych”, a Indie mają “jedną z najmłodszych populacji na świecie”, dzięki czemu mogą uczestniczyć w tworzeniu “globalnej siły pracowniczej”. A gdzie o tym mówił? Oczywiście na otwarciu w New Delhi Europejskiego Biura Legalnej Drogi z udziałem wiceszefowej Komisji Europejskiej.
W styczniu Von der Leyen cieszyła się z planowanych ułatwień m. in. dla “pracowników sezonowych” z Indii. Rząd Tuska z kolei chce przyznać obywatelom Indii prawo do minimalnej polskiej emerytury, do której dopłacaliby Polacy, o ile dany Hindus choćby chwilę pracował w Polsce.
Konfederacja nagłośniła sprawę, więc rządowy projekt utkwił w komisji sejmowej, ale cały czas tam jest. Czy ktokolwiek z rządu Koalicji Obywatelskiej albo poprzedników z rządu Prawa i Sprawiedliwości, który otworzył Polskę na wielokrotny wzrost imigracji z Indii, zapytał Was o zdanie w tych sprawach?
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Wskutek eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie ceny ropy Brent przekroczyły 75–80 dolarów za baryłkę, a notowania gazu ziemnego na TTF w Europie osiągnęły najwyższe poziomy od 2023 roku – ponad 55–60 €/MWh.
Tankowce omijają Morze Czerwone, frachty idą wokół Przylądka Dobrej Nadziei, premie ubezpieczeniowe za ryzyko wojenne wzrosły kilkukrotnie, a cały łańcuch dostaw energii znowu drży.
W tej sytuacji Unia Europejska nadal zmusza nas do płacenia za system ETS w przemyśle i energetyce. Jednocześnie od 2028 roku chce obarczyć dodatkowymi kosztami transport oraz ogrzewanie domów.
To obłęd!
PORZUCENIE SYSTEMU ETS – jedyna logiczna odpowiedź Polski na sytuację geopolityczne na świecie!
— Paweł Usiądek (@PUsiadek) March 4, 2026
Wskutek eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie ceny ropy Brent przekroczyły 75–80 dolarów za baryłkę, a notowania gazu ziemnego na TTF w Europie osiągnęły najwyższe poziomy od 2023… pic.twitter.com/OMZxaEEUAp
Tkwimy w systemie, w którym za każdą tonę CO₂ emitowaną przez polskie elektrownie, ciepłownie i przemysł płacimy obecnie 65–70 euro – niezależnie od tego, ile naprawdę kosztuje węgiel, ropa czy gaz na światowym rynku. To dodatkowy, obowiązkowy koszt nakładany na realną produkcję energii dokładnie wtedy, gdy te realne koszty już gwałtownie rosną.
Najwięksi producenci na świecie – Chiny, Indie, Stany Zjednoczone, Arabia Saudyjska – nie mają systemu o skali i cenie porównywalnej z unijnym ETS. Produkują taniej i zalewają nas importem.
Wstrząsy geopolityczne są stałym elementem XXI wieku. Czasy spokoju są za nami, więc i ideologiczne programy typu ETS trzeba odrzucić. Dodatkowe opodatkowywanie branży zależnych od węglowodorów powinno odejść do lamusa. Jeśli nie zrobi tego Unia Europejska, to powinna to zrobić samodzielnie Polska!
Polska musi natychmiast wyjść z systemu ETS. Nie „zreformować”, nie „wprowadzać tymczasowych derogacji”, nie „negocjować kolejnego pakietu ulg”. Wyjść. Całkowicie. Jednostronnie.
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Z cyklu: co jeszcze można popsuć w Łodzi? Oprócz:
🔴 szerokich jezdni, które zwężono, wpychając Łódź do ścisłej czołówki najbardziej zakorkowanych miast
🔴 miejsc parkingowych, które masowo zlikwidowano, obniżając atrakcyjność wielu lokalizacji
🔴 lokalnych, małych przedsiębiorstw, które dobiły dwa powyższe punkty oraz ograniczenia handlu
🔴 zawieszeń w samochodach niszczonych na znanych w całej Polsce łódzkich dziurach
🔴 ładu przestrzennego – pozwolenia na osiedla w lasach, zakazy budowy domów na istniejących osiedlach i magazyny wyrastające ludziom za oknami
🔴 zaufania do uczciwości władzy w kwestii wydatkowania publicznych pieniędzy
🔴 stabilnych finansów miasta, czyniąc Łódź jednym z najbardziej zadłużonych miast w Polsce
🔴 powagi i prestiżu miasta, zamieniając ścisłe centrum w „stajnię jednorożców” rodem z bajek dla dzieci
🔴 komunikacji miejskiej, która zasłynęła „dniem pieszego pasażera”
🔴 atrakcyjności miasta jako miejsca do życia – czego efektem jest tytuł najszybciej wyludniającego się miasta w Polsce
🔴 miejskiej zieleni, zakupionej wcześniej za pieniądze podatników
🔴 przystępnego parkowania – poprzez rozszerzanie stref płatnego parkowania
🔴 Rad Osiedli, którym odebrano kompetencje i środki
🔴 (wielu innych)…
Postanowiono „ulepszyć” także
‼️ słynne łódzkie juwenalia, zmieniając ich formułę na płatne, biletowane wydarzenie w zupełnie innej niż dotychczas lokalizacji wywołując tym falę niezadowolenia wśród studentów. Brawo.
Naprawdę trudno już czymkolwiek nas zaskoczyć… a jednak wciąż się udaje.😉
Z cyklu: co jeszcze można popsuć w Łodzi? 🛶
— Paula Poreda (@PaulaPoreda) March 3, 2026
Oprócz:
☑️ szerokich jezdni, które zwężono, wpychając Łódź do ścisłej czołówki najbardziej zakorkowanych miast
☑️ miejsc parkingowych, które masowo zlikwidowano, obniżając atrakcyjność wielu lokalizacji
☑️ lokalnych, małych… pic.twitter.com/nnOAW6XmxA
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Ruch Narodowy stanął po jego stronie. W Sejmie odbyła się konferencja prasowa Ruchu Narodowego, w czasie której zabrali głos wiceprzewodniczący klubu poselskiego Konfederacji i wiceprezes RN Michał Wawer, poseł do Parlamentu Europejskiego i członek zarządu głównego RN Tomasz Buczek oraz lubelski lider Konfederacji i szef wojewódzkich struktur RN Rafał Mekler.
Rafał Mekler poinformował, że doszło do kolejnej sytuacji, w której polski przewoźnik ponosi ciężkie konsekwencje tego, że ktoś chciał go wykorzystać. „Poszedł do pracy, a zarobił 30 milionów złotych – tylko kary” – powiedział Mekler. Lubelski lider wyjaśnił, że sprawa dotyczy przedsiębiorcy z Lubelszczyzny, który sam pracuje także jako kierowca. Udał się on na Węgry, by podjąć towar do Polski, ale został zatrzymany przez węgierskie służby, gdyż w towarze ukryty był umieszczony tam bez wiedzy samego kierowcy susz tytoniowy. Przewoźnik został umieszczony w areszcie, gdzie przebywa już od 10 miesięcy oraz nałożono na niego karę w wysokości 31 milionów złotych. Mekler zaznaczył, że kierowca ma prawo nie wiedzieć co znajduje się w przewożonym przez niego towarze i każdy z setek czy tysięcy przewoźników wyjeżdżających każdego dnia na drogi może stać się ofiarą takiego procederu.
Mekler zauważył, że jednym z powodów takiej sytuacji jest brak jednolitych przepisów.
Jak podkreślił lubelski lider narodowców sytuacja „jest o tyle kuriozalna, że nie widzimy tutaj też sprawczego działania Państwa Polskiego”. Pierwszą osoba, która ujęła się za poszkodowanym kierowcą jest europoseł Tomasz Buczek, dla którego sprawa to nie pierwszyzna – już wcześniej pomógł w analogicznej sytuacji kierowcy spod Łukowa.
„Grupy przestępcze wykorzystują polskie firmy transportowe do przestępstw. Widzimy pewnego rodzaju indolencję ze strony Państwa Polskiego, pewnego rodzaju niemoc, której ofiarą padają właśnie polscy przewoźnicy, polscy kierowcy, a w tym przypadku także cała rodzina tego przedsiębiorcy” – mówił Mekler.
Europoseł Tomasz Buczek podkreślił, że podobnych przypadków jest więcej i kilku innych przewoźników zgłosiło się już do niego i innych osób z Konfederacji. Zaznaczył, że w poprzednich sprawach Konfederacja i Ruch Narodowy udzieliły swojej skutecznej pomocy. „Kilka miesięcy temu nagłaśnialiśmy przypadek pana z Lubelszczyzny, który miał nałożony na siebie wyrok egzekucji administracyjnej polskiej z państwa chorwackiego na 4 miliony złotych. Udało nam się wtedy skutecznie zadziałać, udało nam się zainterweniować w polskiej skarbówce i znalazł się urzędnik, który potrafił zrozumieć ten przypadek. Uchylono tutaj postępowanie egzekucyjne, ponieważ kwota była tak duża, że te 4 miliony złotych były niewindykowane z tego człowieka, trzeba by było windykować ponad sto lat” – powiedział Buczek.
Poseł Konfederacji do PE wyraził nadzieję, że uda się ponowić ten sukces w obecnej sytuacji.
„W postępowaniu tym nie ma żadnego wyroku. Jest postępowanie przygotowawcze, jest postępowanie wyjaśniające, człowiek siedzi od 10 miesięcy w areszcie, nikt mu nie pomógł” – oburzał się Buczek – „Człowiek jest niewinny. Poszedł do pracy, poszedł uczciwie zarabiać, wsiadł w ciężarówkę, pojechał z towarem na Węgry, rozładował się, chciał pojechać do kolejnego punktu, załadował się, chciał go zawieźć tam, gdzie w dokumentach miał zawieźć”.
Europoseł Konfederacji wskazał również na istniejące złe warunki, w jakich przebywa aresztowany kierowca, któremu odebrano nawet dostęp do leków, mimo jego schorowania.
Tomasz Buczek zapowiedział działania u ambasadora Węgier w Polsce, poinformował również o wykryciu nieprawidłowości w dokumentach i postępowaniu prokuratury węgierskiej. Europoseł zaznaczył, że kierowca powinien być już wypuszczony. „Żądamy reakcji polskich służb, żądamy wejścia w ten temat Ministerstwa Spraw Zagranicznych, żądamy szybkiej reakcji, wypuszczenia tego człowieka, interwencji na Węgrzech w odpowiednich organach” – apelował europoseł.
Wiceprezes Ruchu Narodowego Michał Wawer ocenił: „Polscy kierowcy są poddawani swego rodzaju prześladowaniom poza granicami naszego kraju. Są nakładane na nich kary, choć nie powinny być, choć ci kierowcy są tylko ludźmi uczciwie wykonującymi swoją pracę, którzy jadą, podejmują ładunek, chcą go przewieźć do innego punktu. Nie mają uprawnień, żeby ten ładunek kontrolować”. Zaznaczył, że odpowiedzialność za sam ładunek spoczywa na kim innym – przedsiębiorcy, który ładunek zlecił lub osobie, która tam coś podrzuciła. Mimo to służby wolą skupić się na niewinnym kierowcy, którego mają „pod ręką”.
Poseł Michał Wawer wskazał, że winę za takie sytuacje ponosi bierność rządu Donalda Tuska oraz bierność dyplomacji, które prowadzą do milczącej zgody na nieuzasadnione przetrzymywanie Polaków miesiącami w aresztach poza granicami kraju.
Wiceprzewodniczący klubu poselskiego Konfederacji zestawić z biernością rządu sprawczość europosła Tomasza Buczka, który potrafi zainterweniować skutecznie, nagłośnić temat i przynajmniej poprawić sytuację uwięzionego człowieka.
Ruch Narodowy od zawsze staje po stronie polskiego transportu, po stronie ciężko pracujących ludzi, którzy chcą zarobić na siebie i swoje rodziny. Nie ma zgody na ich wykorzystywanie przez grupy przestępcze.
Poseł do Parlamentu Europejskiego Tomasz Buczek zapowiedział również podjęcie działań na płaszczyźnie europejskiej na rzecz ujednolicenia przepisów obowiązujących przewoźników.
Ruch Narodowy domaga się, by rządzący zaczęli prowadzić skuteczną politykę poważnego państwa, które na pierwszym miejscu stawia interes własnych obywateli.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Pękła bariera 100 tysięcy podpisów pod referendum za odwołaniem Prezydenta Miszalskiego i Rady Miasta Krakowa.
Pękła bariera 100 tysięcy podpisów pod referendum za odwołaniem Prezydenta Miszalskiego i Rady Miasta Krakowa. pic.twitter.com/xmLApOyPJm
— Piotr Bartosz (@piotr_bartosz) March 3, 2026
Ponad 100 000 podpisów pod inicjatywą referendalną w Krakowie, a dokładnie 101 947. Tak! Mieszkańcy Krakowa jesteście wielcy! Referendum i odwołanie Aleksandra Miszalskiego oraz Rady Miasta Krakowa coraz bliżej!
Ponad 100 000 podpisów pod inicjatywą referendalną w Krakowie, a dokładnie 101 947. Tak! Mieszkańcy Krakowa jesteście wielcy! Referendum i odwołanie Aleksandra Miszalskiego oraz Rady Miasta Krakowa coraz bliżej! pic.twitter.com/i5T5mCeJOK
— Michał Kostrzyński 🇵🇱 (@michkostrzynski) March 3, 2026
Pod wnioskiem o referendum ws. odwołania prezydenta Miszalskiego jest już ponad 100 tysięcy podpisów!
Taki wynik w nieco ponad miesiąc robi wrażenie i przekracza wszelkie oczekiwania. Przypominam, że do rozpisania referendum wystarczy niespełna 60 tysięcy ważnych podpisów. Referendum jest praktycznie pewne, a szansa na odwołanie prezydenta z KO rośnie z każdym dniem. To stąd te nerwy u Miszalskiego i jego kolesi, w całym obozie Koalicji Obywatelskiej i u samego premiera Tuska, który to obywatelskie referendum nazwał “rozróbą polityczną” 🤡 A nic nie motywuje obywateli bardziej niż buta i arogancja władzy.
Świetnie widzieć taką mobilizację mieszkańców, którzy mają już dość pseudoekologicznej “Strefy Czystego Transportu” wymierzonej w mniej zamożnych, zadłużania miasta w rekordowym tempie, zatrudniania partyjnych kolegów w Radzie Miasta i spółkach, czy podnoszenia kolejnych opłat. Wielu ludzi z Krakowie pisze do mnie, że chce, aby ich miasto było po prostu lepiej zarządzane! Tylko tyle i aż tyle. Niezła “rozróba”, prawda? 🙃
W zeszłym roku udało się odwołać prezydent KO w Zabrzu, w tym zróbmy to w Krakowie, Bytomiu, a być może i w kolejnych miastach!
Zacznijmy zmieniać Polskę od dziadowskich zarządców miast, a zakończmy na całym rządzie Tuska, który pogonimy już w przyszłym roku! Czego sobie i państwu życzę.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W ten sposób podzielimy się z obcym krajem kredytem, który sami spłacimy 🤡
Oto dalszy ciąg robienia z siebie frajerów Europy i sług narodu ukraińskiego.
Dopiero co mówili, że to teoria spiskowa, teraz sami potwierdzają, że to prawda – wiceminister i pełnomocnik rządu ds. SAFE, Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, powiedziała, że na rzecz Ukrainy przeznaczymy 4-5% z tej pożyczki, więc około 2 miliardy euro. Ale spokojnie, pani wiceminister nazwała to “małym kawałkiem” (ponad 8 miliardów złotych!) i podkreśliła, że rozmowy w tej kwestii między Polską a Ukrainą jeszcze się nie zakończyły. Strach się bać, bo znając uległość naszej władzy pewnie będzie to kwota jeszcze wyższa…
Czyli zadłużymy się na blisko pół wieku programem pożyczkowym objętym unijnym mechanizmem warunkowości, dając na lata możliwość szantażowania nas przez unijne pseudoelity, do tego zagraniczne firmy w Polsce będą mogły czerpać garściami z naszej pożyczki poprzez swoje spółki-córki, a jakby tego było mało to część środków przekażemy na rzecz Ukrainy. Wszystko bez pytania Polaków o zdanie i z bezczelnym złamaniem art. 89 Konstytucji RP: “Ratyfikacja przez Rzeczpospolitą Polską umowy międzynarodowej i jej wypowiedzenie wymaga uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie, jeżeli umowa dotyczy znaczącego obciążenia państwa pod względem finansowym”. A ustawa, którą przegłosowali w Sejmie i dali Prezydentowi RP do podpisu, nawet takiej zgody nie zawiera!
Oczywiście, że popieram inwestycje w polskie zbrojenia, ale nie wolno zadłużać naszych dzieci i wnuków, żeby zrobić dobrze stronie niemieckiej, ukraińskiej i eurokratom, którzy swoim mechanizmem warunkowości mogą nas szantażować przez dekady!
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
5300 mieszkań właśnie sprzedane Niemcom. Polak ma wynajmować od Niemca, a kasa leci do Hamburga? Dość tego!
Niemiecka TAG Immobilien (przez spółkę-córkę Vantage Development) wykupuje właśnie 5322 mieszkania od Resi4Rent (platforma powiązana z Echo Investment).
Transakcja warta 2,405 mld zł (~565 mln euro).
W samym Wrocławiu Niemcy zgarniają 1653 mieszkania.
Całość to 18 ukończonych budynków w 6 największych miastach Polski – Warszawa, Wrocław, Poznań, Kraków, Łódź, Gdańsk.
To nie są puste grunty – to gotowe, już zamieszkane bloki w formule najmu instytucjonalnego. Niemcy widzą w tym świetny biznes: budować (albo kupować) w Polsce i zarabiać na polskich najemcach przez dekady.
5300 mieszkań właśnie sprzedane Niemcom. Polak ma wynajmować od Niemca, a kasa leci do Hamburga? Dość tego!
— Paweł Usiądek (@PUsiadek) February 27, 2026
Niemiecka TAG Immobilien (przez spółkę-córkę Vantage Development) wykupuje właśnie 5322 mieszkania od Resi4Rent (platforma powiązana z Echo Investment).
Transakcja… pic.twitter.com/r5a5YJF3dn
Efekt?
Zwykły Polak dalej wynajmuje mieszkanie – tylko że czynsz idzie do niemieckiego funduszu.
Kasa wypływa za granicę.
Zyski z polskiego rynku nieruchomości lądują w Hamburgu, a nie w kieszeni polskich rodzin.
To nie jest przypadek – to systemowy problem.
Z roku na rok kolejne tysiące mieszkań przechodzą z rąk prywatnych Polaków (albo polskich deweloperów) do zagranicznych korporacji i funduszy. Oni traktują nasze mieszkania jak maszynkę do zarabiania na nas samych.
Konfederacja mówi jasno:
Dość wyprzedawania Polski!
Trzeba wreszcie premiować posiadanie własnego mieszkania i domu – ulgi, niskie podatki od nieruchomości dla właścicieli, programy „Mieszkanie na własność” zamiast „Mieszkanie na wynajem od Niemca”.
Masowy wykup gotowych mieszkań przez zagraniczne fundusze musi zostać mocno ograniczony – a w niektórych przypadkach po prostu zakazany.
Polak w Polsce musi być gospodarzem u siebie – a nie lokatorem we własnym kraju!
To powinien być priorytet państwa – a nie sponsoring niemieckich portfeli.
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W rozmowie z red. Tomaszem Pietrygą na forum w Mikołajkach rozmawialiśmy między innymi o programie SAFE.
Jako Konfederacja konsekwentnie sprzeciwiamy się temu programowi pożyczkowemu, forsowanemu przez Komisję Europejską przy poparciu rządu Donalda Tuska. Mechanizm warunkowości sprawia, że wypłata pieniędzy z SAFE będzie zależna od arbitralnej decyzji władz UE. Co więcej, nawet jeśli eurokraci nie wykorzystają (znowu!) mechanizmu warunkowości przeciwko Polsce, to obarczone ryzykiem kursowym zadłużenie w obcej walucie na dłuższą metę może się okazać mniej opłacalne niż własny dług generowany choćby poprzez emisję obligacji.
W rozmowie z red. Tomaszem Pietrygą na forum w Mikołajkach rozmawialiśmy między innymi o programie SAFE.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) March 2, 2026
Jako Konfederacja konsekwentnie sprzeciwiamy się temu programowi pożyczkowemu, forsowanemu przez Komisję Europejską przy poparciu rządu Donalda Tuska. Mechanizm warunkowości… pic.twitter.com/T6V2ptS7MV
Niezwykle krótkie terminy składania wniosków w ramach programu SAFE rodzą z kolei ryzyko, że nasze zakupy będą zależne od decyzji zagranicznych partnerów i nie będą wydatkowane zgodnie z długofalowym interesem państwa polskiego. Kombinacja presji czasu i niekorzystnych warunków programu może powodować, że będziemy np. kupować gotowy sprzęt od zagranicznych producentów zamiast inwestować w rozwój polskiego sektora zbrojeniowego.
Potrzeby polskich sił zbrojnych są realne i powinny zostać szybko zaspokojone – ale pieniędzy na to trzeba szukać w polskim budżecie, a nie w pożyczkach uzależniających nas politycznie od Brukseli.
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
150 mln zł na KROPiK i grzywny dla właścicieli. Państwo buduje rejestr, a rachunek wystawi obywatelom!
Rząd chce kolejne nasze dane, tym razem o naszych zwierzętach. Rządowy system będzie kosztował najpierw rolników, a później właścicieli psów i kotów.
150 mln zł na KROPiK i grzywny dla właścicieli. Państwo buduje rejestr, a rachunek wystawi obywatelom!
— Paweł Usiądek (@PUsiadek) March 3, 2026
Rząd chce kolejne nasze dane, tym razem o naszych zwierzętach. Rządowy system będzie kosztował najpierw rolników, a później właścicieli psów i kotów.
Ministerstwo Rolnictwa… pic.twitter.com/CB4m0WZnr4
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wraca do projektu ustawy o Krajowym Rejestrze Oznakowanych Psów i Kotów. Oznacza to stworzenie centralnego, państwowego systemu obejmującego wszystkie psy i koty w Polsce. Oficjalnie chodzi o poprawę identyfikowalności i walkę z bezdomnością. Faktycznie powstaje kolejny obowiązek administracyjny z systemem sankcji. Każdy zwierzak będzie musiał zostać zaczipowany i zgłoszony do urzędu.
Projekt zakłada ponowną rejestrację zwierząt w KROPiK, mimo że miliony psów i kotów figurują już w działających bazach danych. Nie przewidziano automatycznej migracji danych. Około 6 mln właścicieli będzie musiało przejść procedurę od nowa, ponosząc koszty i ryzykując grzywnę. W odpowiedzi na interpelację wskazano wprost, że niedopełnienie obowiązku znakowania i rejestracji będzie wykroczeniem zagrożonym karą finansową. Grzywna będzie przewidziana nawet wtedy, kiedy ktoś już psa zarejestrował w innej bazie.
Koszt budowy i utrzymania systemu w pierwszych latach oszacowano na blisko 150 mln zł. Z powodu braku zgody Ministerstwa Finansów środki mają zostać znalezione w budżecie Ministra Rolnictwa, czyli w puli przeznaczonej na wsparcie rolnictwa. Jednocześnie projekt ignoruje istniejące prywatne bazy danych obejmujące miliony rekordów. Eksperci wskazują, że w wielu państwach Unii Europejskiej państwowe rejestry opierają się właśnie na współpracy z podmiotami prywatnymi, zamiast je wygaszać.
Rejestr nie rozwiązuje problemów patologii w schroniskach, nie gwarantuje poprawy warunków bytowych ani skuteczniejszych kontroli. Wprowadza natomiast nowy obowiązek, nową bazę danych i nowe sankcje. Zwierzętom nie pomogą, ale mogą się pochwalić, że „coś robią”.
RozwińZwiń komentarze (4)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
17 lutego, wiele osób robiło ze mnie wariata, bo napisałem tak:
Czysto teoretycznie:
1. Niemiecka firma odpala w Polsce spółkę-córkę.
2. Zatrudnia Ukraińców.
3. Dostaje kupę pieniędzy z kredytu SAFE wziętego na dwa pokolenia Polaków.
4. Produkuje dla nas uzbrojenie bez udostępnienia technologii.
5. Wystawia sobie faktury z centrali za know-how oraz znaki towarowe aby wyeksportować zysk do opodatkowania do Niemiec.
6. Płaci podatki w Niemczech.
7. Rząd odtrąbia sukces, że beneficjentami SAFE są “polskie firmy”.
8. Kurtyna ❤️
Już nie robią.
“Kto ma rację 24 godziny przed innymi, ten przez dobę uchodzi za idiotę.”
17 lutego, wiele osób robiło ze mnie wariata bo napisałem tak:
— Ryszard Wilk (@ryszard_wilk) March 2, 2026
Czysto teoretycznie:
1. Niemiecka firma odpala w Polsce spółkę-córkę.
2. Zatrudnia Ukraińców.
3. Dostaje kupę pieniędzy z kredytu SAFE wziętego na dwa pokolenia Polaków.
4. Produkuje dla nas uzbrojenie bez… pic.twitter.com/c0YFqwt0Yz
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Oficjalne stanowisko Konfederacji ws. obchodzenia uroczystości patriotycznych w Toruniu:
Panie Prezydencie Gulewski – pamięć o bohaterach to nie monopol urzędników!
Pojawiło się oficjalne stanowisko Urzędu Miasta w sprawie skandalu podczas obchodów Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Rzecznik Prezydenta twierdzi, że jedna wiązanka „w imieniu wszystkich” to tylko „względy organizacyjne”. My jednak mówimy wprost: to próba kneblowania toruńskich środowisk patriotycznych i społecznych. To typowa linia obrony, która ma uciszyć opozycję pod płaszczykiem „jedności”.
Dlaczego nie zgadzamy się na narrację Ratusza?
1️⃣ „Względy organizacyjne” to słaba wymówka. Przez lata dziesiątki delegacji mogły godnie składać kwiaty, a uroczystości miały charakter wspólnotowy. Czyżby obecna władza nie potrafiła zapanować nad prostym ceremoniałem, który funkcjonował od dekad?
2️⃣ To nie jest „instrumentalizacja polityczna”, tylko walka o pluralizm. Kiedy prezydent wywodzący się z Koalicji Obywatelskiej wprowadza monopol na składanie kwiatów, to właśnie on upolitycznia to święto. My chcemy tylko prawa do oddania hołdu bohaterom – tak jak robiliśmy to zawsze.
3️⃣ Hołd to działanie, a nie urzędowy komunikat. Jedna wiązanka od asysty wojskowej nie zastąpi obecności i hołdu przedstawicieli różnych pokoleń i organizacji, które od lat dbają o pamięć o Wyklętych.
Panie Prezydencie, torunianie nie potrzebują pośrednika w oddawaniu hołdu polskim bohaterom. Ta praktyka marginalizowania wszystkich poza włodarzem miasta musi się skończyć. Pamięć należy do obywateli, nie do magistratu.
Nowa Nadzieja – Toruń
Ruch Narodowy Toruń
🔴 TORUŃ, 1 marca 2026 r. – Miejskie obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Toruniu upłynęły w atmosferze skandalu. Przedstawiciele Konfederacji oraz środowisk patriotycznych wyrażają stanowczy sprzeciw wobec nowej polityki Prezydenta Pawła Gulewskiego (Koalicja… pic.twitter.com/mH3vDhAVnR
— Przemysław J. Binkowski 🇵🇱 (@PJJBinkowski) March 2, 2026
🔴 Toruń Marsz Żołnierzy Wyklętych 2026 pic.twitter.com/ZTBRLTtasf
— Przemysław J. Binkowski 🇵🇱 (@PJJBinkowski) March 1, 2026
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Komisja Europejska opublikowała raport, z którego wynika, że w 2036 roku poziom naszego zadłużenia może sięgnąć aż 107% PKB. To bardzo niepokojący scenariusz. Historia pokazuje, że takie wskaźniki potrafią doprowadzić państwa do poważnego kryzysu finansowego. Wystarczy przypomnieć bankructwo Grecji sprzed kilkunastu lat.
Przy obecnej skali zadłużania się państwa nawet słynny „dług gierkowski” zaczyna wyglądać skromnie. A propaganda sukcesu? Momentami można odnieść wrażenie, że przebija tę z czasów Gierka.
Tylko co z tego wszystkiego wyniknie dla naszych dzieci? Kto będzie spłacał te zobowiązania? Jakie podatki i jakie oszczędności publiczne będą konieczne?
Czy naprawdę mamy powody do świętowania, czy raczej powinniśmy zacząć poważną rozmowę o finansach państwa i odpowiedzialności za przyszłość?
Polsce grozi bankructwo w ciągu dekady. I nie, to nie jest żart.
— Bartłomiej Pejo (@bartlomiejpejo) March 2, 2026
Komisja Europejska opublikowała raport, z którego wynika, że w 2036 roku poziom naszego zadłużenia może sięgnąć aż 107% PKB. To bardzo niepokojący scenariusz. Historia pokazuje, że takie wskaźniki potrafią… pic.twitter.com/XTZ0iEtMnN
RozwińZwiń komentarze (4)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Dzisiaj rzecznik rządu po raz kolejny przyznał, że ekipa Tuska to zakłamana banda hipokrytów. Obiecywali obniżki podatków, kwotę wolną 60 tys. a teraz się tłumaczą ciężką sytuacją budżetową.
Problem jest taki, że już w 2023 roku Sławomir Mentzen otwarcie wytykał Domańskiemu, że okłamuje ludzi i wyłudza głosy obietnicami bez pokrycia. Wtedy poplecznik Tuska bez mrugnięcia okiem wygłaszał steki kłamstw i bezsensownej paplaniny. Teraz otwarcie przyznają, że nie da się połączyć podwyżki wydatków i obniżki podatków.
Nie wierzcie Koalicji Obywatelskiej! Ci ludzie w życiu słowa prawdy nie powiedzieli, potrafią tylko oszukiwać ludzi z dobrą miną do złej gry. A w 2027 roku obiecają wam tę samą ilość równie bezczelnego łgarstwa.
Dzisiaj rzecznik rządu po raz kolejny przyznał, że ekipa Tuska to zakłamana banda hipokrytów. Obiecywali obniżki podatków, kwotę wolną 60 tys. a teraz się tłumaczą ciężką sytuacją budżetową.
— Bartosz Bocheńczak (@BBochenczak) March 2, 2026
Problem jest taki, że już w 2023 roku @SlawomirMentzen otwarcie wytykał Domańskiemu, że… pic.twitter.com/jbN28Rwc8V
RozwińZwiń komentarze (7)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
No to oficjalnie startuje nasz kanał Szachy 5D. Na kanale pojawił się pierwszy filmik, w którym opowiadamy o czym jest ten kanał. Z resztą sami zobaczcie. Zostawcie suba, zostawcie lajka. Napiszcie w komentarzu co sądzicie. 3… 2… 1… START!
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Łódź, miasto w którym praktycznie KAŻDA realizowana inwestycja w ostatnich latach to fuszerka. Na zdjęciu: ulica Moniuszki po “rewitalizacji obszarowej”. I tak to leży zepsute od jesieni 2025 roku i żadne służby nawet nie zabrały popękanych płyt, nie mówiąc już o naprawie czy pociągnięciu wykonawcy do odpowiedzialności gwarancyjnej.
Smutne, bo Łodzianie zapłacili już wiele razy za to, aby ta przestrzeń wyglądała dobrze:
– Zapłaciliśmy za projekt
– Zapłaciliśmy za prace budowlane oraz gwarancję wykonawcy
– Zapłaciliśmy za nadzór w trakcie prac
– Zapłaciliśmy za szczegółowy odbiór i weryfikację jakości wykonania
– Płacimy za miejskie służby, które kontrolują miejską infrastrukturę i o nią dbają
– Płacimy za urzędników w miejskich spółkach i wydziałach odpowiedzialnych za inwestycje
– Płacimy miejskim władzom, które dbają (w teorii) o to, aby każdy z wcześniejszych punktów był zrealizowany zgodnie z założeniami.
Każdy wziął pieniądze, a “efekt” widać. I to wszystko obok wypadającej kostki, rdzewiejącej małej architektury, zaniedbanej zieleni…
Czy leci z nami pilot?
Łódź, miasto w którym praktycznie KAŻDA realizowana inwestycja w ostatnich latach to fuszerka. Na zdjęciu: ulica Moniuszki po "rewitalizacji obszarowej". I tak to leży zepsute od jesieni 2025 roku i żadne służby nawet nie zabrały popękanych płyt, nie mówiąc już o naprawie czy… pic.twitter.com/hdrKdZgbEk
— Klaudia Domagała (@KlaudiaDomagala) March 1, 2026
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Każdy poseł, który przeczytał zaktualizowaną dokumentację dot. Wniosku o pomoc finansową w ramach instrumentu SAFE (można zapoznać się w sekretariacie Komisji Obrony Narodowej – pokój 201A, budynek K, Stary Dom Poselski) wie, że w SAFE SĄ „kamienie milowe”. Zachęcam do lektury.
Każdy poseł, który przeczytał zaktualizowaną dokumentację dot. Wniosku o pomoc finansową w ramach instrumentu SAFE (można zapoznac sie w sekretariacie Komisji Obrony Narodowej-pok.201A,bud.K,Stary Dom Poselski) wie, że w SAFE SĄ „kamienie milowe”. Zachęcam do lektury. https://t.co/U1vE3MAnvG
— Przemysław Wipler (@Wipler1978) March 2, 2026
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Skomentuj