Komisja Europejska chce budowy jednego unijnego wojska i dąży do likwidacji narodowych armii. To byłaby ostateczna likwidacja resztek polskiej suwerenności!
Zaproponował to unijny komisarz ds. obrony, Andrius Kubilius, którego na stanowisko nominowała Ursula von der Leyen. Teraz de facto postuluje on likwidację narodowych armii państw UE oraz 27 odrębnych polityk i budżetów obronnych na rzecz jednej, federalnej polityki i “armii europejskiej” zarządzanej przez specjalnie do tego celu powołaną radę, mówiąc wprost: “Musimy zacząć inwestować nasze pieniądze w taki sposób, abyśmy mogli walczyć jako Europa, a nie tylko jako zbiór 27 narodowych armii bonsai. Europa mogłaby zamiast tego stworzyć potężne, stałe europejskie siły zbrojne.”
To jest jakiś odlot 🤯 Komisja Europejska chce budowy jednego unijnego wojska i dąży do likwidacji narodowych armii❗ UDOSTĘPNIAJCIE, bo to byłaby ostateczna likwidacja resztek polskiej suwerenności❗🇵🇱
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) January 14, 2026
Zaproponował to unijny komisarz ds. obrony, Andrius Kubilius, którego na… pic.twitter.com/Tnunrh1GGA
Własne wojsko stoi na straży siłowego narzucania nam swojej polityki przez innych, a przekazanie nad nim kontroli unijnym urzędasom byłoby uznaniem zwierzchnictwa nad naszym państwem. W dodatku nasz potencjał militarny mógłby być wykorzystywany wbrew naszym, polskim interesom. Dlatego nigdy nie wolno się na to zgodzić! To wybitnie szkodliwy pomysł, który już kiedyś zgłaszała Angela Merkel!
To dalszy ciąg budowania unijnego superpaństwa – eurokratom nie wystarcza wspólna waluta, wspólne zadłużanie się, bezczelne ingerowanie w wewnętrzne sprawy państw narodowych i wykraczanie poza traktaty. Chcą więcej – chcą wspólnej armii i wspólnej polityki obronnej, by położyć łapy również na tym aspekcie działania krajów członkowskich. Chcą mieć w garści wszystko. Dla samych Niemiec byłby to niezwykle ważny krok do zbudowania unijnego państwa pod swoim zarządem i podporządkowania sobie państw słabszych.
Oddanie unijnym pseudoelitom władzy nad Wojskiem Polskim i polityką obronną byłoby zdradą polskich interesów. Musimy się skupić na rozwoju własnej armii, zdolności obronnych i współpracy w ramach NATO, a te szkodliwe dla Polski pomysły Komisji Europejskiej jednoznacznie odrzucić!
Już oficjalnie Ursula von der Leyen weźmie udział w ceremonii podpisania umowy UE-Mercosur w Asunción w Paragwaju 17 stycznia 2026 r.
Już oficjalnie Ursula von der Leyen weźmie udział w ceremonii podpisania umowy UE-Mercosur w Asunción w Paragwaju 17 stycznia 2026 r.⤵️ pic.twitter.com/gdDNm29WP2
— Anna Bryłka (@annabrylka) January 15, 2026
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Na Ukrainie zniesiono obowiązkowe badania techniczne dla prywatnych aut kilka lat temu. Kierowcy zza wschodniej granicy korzystają z luki w prawie i powołują się na konwencję wiedeńską o ruchu drogowym, która pozwala traktować ukraińskie samochody jako pojazdy będące w ruchu międzynarodowym. Dzięki temu Ukraińcy mogą legalnie poruszać się po naszych trasach autami, które często są jeżdżącym zagrożeniem dla życia i zdrowia Polaków.
Ministerstwo Infrastruktury doskonale o tym wie, ale projekt ustawy nakazujący badania techniczne autom z państw trzecich, w tym Ukrainy, dziwnym trafem utknął w niekończących się konsultacjach.
To kolejna patologiczna sytuacja, w której obywatele Ukrainy są traktowani lepiej niż polscy obywatele. Tymczasem Polakom śrubuje się normy i podnosi opłaty za badania techniczne. Brak ważnego przeglądu technicznego to:
❌ mandat od 1500 zł do nawet 5000 zł,
❌ zatrzymanie dowodu rejestracyjnego,
❌ odholowanie auta na koszt kierowcy, jeśli auto stwarza zagrożenie.
To nie jest równość wobec prawa. To dyskryminacja własnych obywateli we własnym kraju!
Dość tego uprzywilejowania dla obywateli Ukrainy! Prawo na polskich drogach musi być równe dla wszystkich.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Jeszcze 3 lata temu było to tylko 750 tysięcy podatników. Tymczasem kwota drugiego progu wynosi 120 tys. zł i jest na tym samym poziomie od 2022 r.
1️⃣ Co to oznacza w praktyce? Jeszcze niedawno drugi próg dotyczył tylko wąskiej grupy najlepiej opłacanych pracowników. Dziś wpada w niego co dziesiąty podatnik, w tym tysiące specjalistów, informatyków, inżynierów, a nawet nauczyciele.
2️⃣ Granica 120 tys. zł dochodu (czyli ok. 12 tys. zł brutto) stała się szklanym sufitem. Kiedy go przebijasz, państwo nagle uznaje, że stać Cię na oddawanie 32% pensji ponad limit.
3️⃣ Dlatego postuluję automatyczną waloryzację progów. Próg podatkowy musi być powiązany ze średnim wynagrodzeniem w sektorze przedsiębiorstw. Jeśli płace rosną o np. 10% to progi też powinny automatycznie rosnąć o 10%!
4️⃣ Koniec z sytuacją, w której rząd „zapomina” o aktualizacji progów, licząc na dodatkowe miliardy wyciągnięte z naszych portfeli. Potrzeba systemu, który jest uczciwy, przejrzysty i przewidywalny. Tylko automatyczny mechanizm oparty o twarde dane odsunie łapy polityków od Twojej ciężko wypracowanej pensji. Praca w Polsce musi się opłacać, a nie być polem do fiskalnego polowania!
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Umowa między Unią Europejską a krajami Mercosur stanowi śmiertelne zagrożenie dla polskiego rolnictwa. Konfederacja, która od początku ostrzegała przed umową i wspierała sprzeciwiających się jej polskich rolników zdecydowała się kontynuować walkę. Na konferencji prasowej pod siedzibą Kancelarii Prezesa Rady Ministrów wystąpili reprezentujący ugrupowanie poseł do Parlamentu Europejskiego Anna Bryłka oraz poseł na Sejm RP Krzysztof Mulawa.
Poseł do Parlamentu Europejskiego Anna Bryłka poinformowała o podjęciu przez Konfederację interwencji w kancelarii premiera w sprawie zaskarżenia umowy UE-Mercosur przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Anna Bryłka przytoczyła sposób procedowania umowy z krajami Mercosur przez Komisję Europejską, który skandalicznie naruszał zasady unijnej legislacji. Przypomniała, że umowa została podzielona na dwie części, a budząca największe obawy część handlowa została przyjęta 9 stycznia. Bryłka podkreśliła, że rządzący zapowiedzieli zaskarżenie tej umowy, jednak na ubiegłym posiedzeniu rządu nie podjęto żadnych kroków zmierzających w tym celu. Europoseł wyjaśniła, że Konfederacja interweniuje po to, by dowiedzieć się, czy skarga na pewno będzie złożona, w jakim trybie zostanie złożona oraz jaką będzie mieć treść i czego dokładnie będzie dotyczyć.
„Zdajemy sobie sprawę, że Komisja Europejska przekracza swoje kompetencje” – podkreśliła polityk Konfederacji, zaznaczając, że Komisja bezprawnie wykluczyła Parlament Europejski z procedury przyjmowania umowy.
Poseł Krzysztof Mulawa wezwał rząd, by „przestał udawać robotę i wziął się do roboty”, oceniając, że rządzący nie pracują rzetelnie, a sam Donald Tusk jest „pierwszym pozorantem Rzeczypospolitej Polskiej”. Wezwał rządzących do współpracy międzynarodowej przeciwko umowie z Mercosur wskazując na kraje, takie jak Węgry, Austria, Irlandia, Francja. „Nie chcemy, żeby pan premier mówił o spotkaniach. Nie chcemy, żeby pan premier mówił o tym w Warszawie, że sprzeciwia się tej umowie, a wtedy, kiedy jedzie do Brukseli to wykazuje się kompletną bezradnością. Właściwie nie słyszymy o żadnych jego działaniach na arenie międzynarodowej” – powiedział Mulawa.
Mulawa podkreślił, że interwencja Konfederacji jest realizowana w interesie polskich rolników i konsumentów. Poseł Konfederacji przypomniał, że Konfederacja od samego początku wspiera rolników, dla których umowa z Mercosur jest kolejnym problemem po otwarciu polskiego rynku na nieuczciwą konkurencję z produktami rolno-spożywczymi z Ukrainy.
Konfederacja oczekuje realnych i skutecznych działań od premiera Donalda Tuska oraz ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Sławomir Mentzen w Telewizji Republika:
– Myślę, że Donald Tusk jest po prostu bardzo złym człowiekiem. Bo trzeba być złym człowiekiem, żeby tym zdesperowanym ludziom [rolnikom], którzy tu przyjechali z całej Polski, żeby walczyć o swoją przyszłość, żeby z nich tak bezczelnie kpić.
🇵🇱 @SlawomirMentzen w @RepublikaTV: Myślę, że Donald Tusk jest po prostu bardzo złym człowiekiem. Bo trzeba być złym człowiekiem, żeby tym zdesperowanym ludziom (rolnikom), którzy tu przyjechali z całej Polski, żeby walczyć o swoją przyszłość, żeby z nich tak bezczelnie kpić. pic.twitter.com/Hety4PTJXH
— Konfederacja (@KONFEDERACJA_) January 14, 2026
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W ostatnim tygodniu przedstawiliśmy projekt ustawy o przeciwdziałaniu alienacji rodzicielskiej, czyli w obronie praw rodziców, którym drugi rodzic odbiera, utrudnia czy uniemożliwia kontakt z dziećmi. Do tego projektu nie mamy większości.
🇵🇱 @MichalWawer w @RepublikaTV:
— Konfederacja (@KONFEDERACJA_) January 14, 2026
W ostatnim tygodniu przedstawiliśmy projekt ustawy o przeciwdziałaniu alienacji rodzicielskiej, czyli w obronie praw rodziców, którym drugi rodzic odbiera, utrudnia czy uniemożliwia kontakt z dziećmi. Do tego projektu nie mamy większości.
➡️… pic.twitter.com/9hQFZe305e
Natomiast to, co zrobiliśmy, wywołało od razu gorączkową aktywność ministra Żurka, który zaczął właśnie opowiadać, że on złoży taki sam projekt!
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
1,2 mln kontroli, tysiące odrzuceń i kamery na wjazdach. Kraków testuje model selekcji kierowców!
Od 1 stycznia w Krakowie działa strefa czystego transportu, a miasto pochwaliło się pierwszym bilansem jej funkcjonowania. Dane pokazują skalę ingerencji w codzienne życie mieszkańców i przyjezdnych. System informatyczny SCT wykonał już około 1,2 mln sprawdzeń pojazdów. Złożono niemal 84,6 tys. wniosków o uprawnienia do wjazdu, z czego co najmniej 17 tys. odrzucono. A wiele osób w ogóle takich wniosków nie składało. Oznacza to, że dostęp do miasta został ograniczony dla dziesiątek tysięcy osób, które tego potrzebowały.
1,2 mln kontroli, tysiące odrzuceń i kamery na wjazdach. Kraków testuje model selekcji kierowców!
— Paweł Usiądek (@PUsiadek) January 12, 2026
Od 1 stycznia w Krakowie działa strefa czystego transportu, a miasto pochwaliło się pierwszym bilansem jej funkcjonowania. Dane pokazują skalę ingerencji w codzienne życie… pic.twitter.com/BANHx9dTHu
Od 1 do 8 stycznia straż miejska przeprowadziła ponad 800 kontroli samochodów wjeżdżających do strefy. Na razie mandatów wiele nie ma, ale mowa o pierwszym tygodniu funkcjonowania strefy. Równolegle miasto rozwija system nadzoru oparty na kamerach, których liczba ma być zwiększana. SCT została szczelnie oznakowana około 180 znakami drogowymi, z czego około 40 zostało już zdewastowanych lub zniszczonych w ramach sprzeciwu mieszkańców, których głos od dawna jest marginalizowany. Władze zapowiadają dalszą rozbudowę infrastruktury SCT, w tym montaż strefomatów na stacjach paliw.
Skala biurokracji towarzyszącej SCT jest bezprecedensowa. Ponad 5,3 tys. razy składano wnioski o dojazd do placówek medycznych! Opłaty abonamentowe wykupiono około 21,6 tys. razy, a godzinowe 53,7 tys. razy. Punkty obsługi mieszkańców obsłużyły ponad 13,1 tys. osób, a infolinia odebrała 13,5 tys. połączeń, z czego aż 10,5 tys. w samym grudniu. To pokazuje, jak bardzo system obciążył obywateli i administrację.
Mimo deklaracji władz miasta, że SCT nie blokuje dojazdów do szpitali i nie służy łataniu dziury budżetowej, rośnie społeczny sprzeciw. 14 stycznia Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie rozpatrzy skargi na uchwałę o SCT. Wyrok będzie nieprawomocny, ale już dziś widać, że strefa stała się narzędziem selekcji komunikacyjnej, które realnie dzieli obywateli na uprawnionych i wykluczonych z dostępu do miasta. A jedynym kryterium selekcji jest zasobność portfela.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
To efekt świadomej polityki kolejnych rządów, które otworzyły granice na masową imigrację. Najpierw PiS, teraz KO.
Oficjalnie w Polsce mieszka już 1,8 mln cudzoziemców, a realne szacunki mówią nawet o 2,5 – 4 milionach.
To największa zmiana demograficzna od dekad, przeprowadzona bez debaty publicznej i bez jakiejkolwiek strategii.
❗️W ciągu 10 lat liczba imigrantów w Polsce wzrosła dziesięciokrotnie❗️
— Krzysztof Mulawa (@krzysztofmulawa) January 12, 2026
To efekt świadomej polityki kolejnych rządów, które otworzyły granice na masową imigrację. Najpierw PiS, teraz KO.
Oficjalnie w Polsce mieszka już 1,8 mln cudzoziemców, a realne szacunki mówią nawet o 2,5… pic.twitter.com/PKjl9H6wzF
I co najważniejsze, to nie jest migracja tylko z Ukrainy. Coraz więcej osób przyjeżdża z Azji Południowej, Ameryki Południowej, Kaukazu, Bliskiego Wschodu.
Polityka otwartych drzwi rozmywa bezpieczeństwo, obciąża usługi publiczne i wypycha Polaków z rynku pracy. Dość!
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
PiSowcy po decyzji o azylu odwracają się od Ziobro. Morawiecki mówi, że jako lider nie wystąpiłby o azyl. Młodzi z dawnej Solidarnej Polski myślą o sobie. W sumie nie dziwne. Ziobro płaci za to, że przez 8 lat stworzył taki wymiar sprawiedliwości, że sam boi się przed nim stanąć.
PiSowcy po decyzji o azylu odwracają się od Ziobro. Morawiecki mówi, że jako lider nie wystąpiłby o azyl. Młodzi z dawnej Solidarnej Polski myślą o sobie. W sumie nie dziwne. Ziobro płaci za to, że przez 8 lat stworzył taki wymiar sprawiedliwości, że sam boi się przed nim stanąć.
— Stanisław Tyszka (@styszka) January 12, 2026
RozwińZwiń komentarze (5)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Po zawodach judo dla dzieci i młodzieży w Bielsku Białej ambasada Izraela oskarżyła polskich organizatorów o przemoc i antysemityzm wobec izraelskiej drużyny. Drużyna z Izraela została wykluczona z zawodów po fizycznym ataku na sędziego, który wydał niekorzystny dla Żydów werdykt.
Z relacji strony izraelskiej wynika, że zawodnicy mieli zostać zaatakowani słownie i fizycznie. Jednocześnie zaapelowano do władz polskich o natychmiastowe działania i zapewnienie bezpieczeństwa izraelskim sportowcom w Polsce. Taka narracja została przedstawiona bez przedstawienia dowodów, zanim zakończono jakiekolwiek postępowanie wyjaśniające. To klasyczny mechanizm nacisku politycznego przez oskarżenie o antysemityzm, użyte jako argument ostateczny i paraliżujący debatę.
Izraelski trener uderzył polskiego sędziego na turnieju Judo. Ambasada oskarża Polskę o antysemityzm.
— Konfederacja (@KONFEDERACJA_) January 13, 2026
Po zawodach judo dla dzieci i młodzieży w Bielsku Białej ambasada Izraela oskarżyła polskich organizatorów o przemoc i antysemityzm wobec izraelskiej drużyny. Drużyna z Izraela… pic.twitter.com/po1TSkfcvE
Organizatorzy turnieju przedstawiają zupełnie inną wersję wydarzeń. Według ich relacji to izraelski trener miał dopuścić się agresji wobec sędziego po niekorzystnej decyzji, uderzając go. W konsekwencji izraelski klub został wykluczony z zawodów za zachowanie sprzeczne z zasadami fair play. Prezes klubu Janosik jednoznacznie podkreślił, że judo jest dyscypliną opartą na szacunku i samokontroli, a dorośli mają obowiązek dawać przykład dzieciom, a nie eskalować konflikt.
Kluczowe jest to, że na miejsce wezwana została policja, a funkcjonariusze mieli potwierdzić wersję organizatorów. Wersja polskich sportowców została także zarejestrowana przez kamery. Ten fakt całkowicie burzy narrację o rzekomym pogromie sportowym i stawia pod znakiem zapytania zasadność oskarżeń formułowanych przez ambasadę. Mimo to publiczne oskarżenie poszło w świat i uderzyło w dobre imię polskich organizatorów oraz gospodarzy wydarzenia.
Nie wolno akceptować sytuacji, w której każda reakcja porządkowa wobec agresywnego zachowania przedstawicieli obcego kraju jest automatycznie etykietowana jako antysemityzm. Należy się wręcz zastanowić, dlaczego w ogóle w turnieju brała udział drużyna z państwa prowadzącego obecnie czystki etniczne w Palestynie.
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Negocjacje treści umowy UE-Mercosur zakończyły się 6 grudnia 2024 roku. Treść została opublikowana pod koniec 2024 roku. Naprawdę przez rok rząd Donalda Tuska nie znalazł czasu żeby zapoznać się z ostateczną treścią?
I ostatnia kluczowa uwaga, za politykę handlową nie odpowiada Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, ale Ministerstwo Rozwoju i Technologii. To właśnie ten resort powinien przygotować analizę umowy i przekazać ją pozostałym zainteresowanym ministrom. Rozumiem, że nic takiego nie miało miejsca.
Negocjacje treści umowy UE-Mercosur zakończyły się 6 grudnia 2024 roku. Treść została opublikowana pod koniec 2024 roku. Naprawdę przez rok rząd @donaldtusk nie znalazł czasu żeby zapoznać się z ostateczną treścią?
— Anna Bryłka (@annabrylka) January 13, 2026
I ostatnia kluczowa uwaga, za politykę handlową nie odpowiada… https://t.co/tGt1ukY1nT
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Samorządy w całej Polsce masowo korygują cenniki wywozu odpadów. Rosnące koszty energii, paliw oraz płacy minimalnej są przerzucane na mieszkańców. W niektórych regionach stawki wzrosną o jedną czwartą, a roczne koszty dla rodzin sięgną tysięcy złotych!
Rok 2026 rokiem podwyżek za wywóz odpadów! Nawet 53 zł od osoby miesięcznie.
Polskie miasta drastycznie podnoszą opłaty za śmieci!
— Paweł Usiądek (@PUsiadek) January 12, 2026
Samorządy w całej Polsce masowo korygują cenniki wywozu odpadów. Rosnące koszty energii, paliw oraz płacy minimalnej są przerzucane na mieszkańców. W niektórych regionach stawki wzrosną o jedną czwartą, a roczne koszty dla… pic.twitter.com/Xzmc8Gy2BF
Polska wchodzi w kolejną falę gwałtownych podwyżek opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi. W dziesiątkach gmin systemy przestają się bilansować, a ustawowy obowiązek samofinansowania zmusza samorządy do sięgania głębiej do kieszeni mieszkańców. W niektórych miejscowościach stawki sięgają już 53 zł od osoby miesięcznie. Dla rodzin wielodzietnych oznacza to tysiące złotych rocznie kosztów, bez żadnej realnej poprawy jakości usług.
Samorządy tłumaczą podwyżki wzrostem cen energii, paliw i pracy oraz rosnącą opłatą marszałkowską za składowanie odpadów. Do tego dochodzą coraz wyższe wymagania recyklingowe, których niespełnienie grozi karami finansowymi oraz przeniesienie dochodów z recyklingu plastikowych butelek w ręce korporacji w ramach systemu kaucyjnego.
W Bielsku-Białej stawka wzrosła z 28 zł do 35 zł, w Rybniku z 31 zł do 38 zł. W innych gminach przekroczono już psychologiczną granicę 50 zł od osoby. System jest tak skonstruowany, że każdy wzrost kosztów automatycznie przerzucany jest na mieszkańców.
Dla zwykłej rodziny oznacza to realne uderzenie w domowy budżet. W skrajnych przypadkach czteroosobowe gospodarstwo domowe płaci nawet 2500 zł rocznie za same śmieci. Wszystko przez politykę klimatyczną UE.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Zamknęli już co najmniej 42 porodówki i zapowiadane są kolejne takie decyzje! To jest realne piekło kobiet, które funduje ta władza. Oto lista
❌ 1 stycznia zamknięto jedyny w Bieszczadach i tej części województwa podkarpackiego oddział ginekologiczno-położniczy w Lesku. Jeszcze w lipcu minionego roku minister Leszczyna obiecywała, że ta porodówka nie zostanie zlikwidowana. Dojazd do najbliższego szpitala oznacza nawet 100 km…
❌ W woj. podkarpackim zamknięto również porodówki w Leżajsku, Przeworsku, Sanoku, Nisku, Lubaczowie, Ustrzykach Dolnych i wspomnianym wyżej Lesku
❌ W woj. lubuskim zamknięto porodówkę w Międzyrzeczu, a porodówka w Drezdenku została zawieszona
❌ W Małopolsce zamknięto porodówki w Brzesku, Olkuszu i w Krynicy-Zdroju, a od 1 stycznia w Dąbrowie Tarnowskiej
❌ Na Śląsku zamknięto porodówkę w Pyskowicach, jedną z najpopularniejszych i najbardziej cenionych na Śląsku i to pomimo protestów mieszkanek i położnych. Niedługo po niej zamknięto oddziały położnicze w szpitalach w Częstochowie i w Żorach, zawieszono też porodówki z Lublińcu i Myszkowie
❌ Na Podlasiu zamknięto porodówkę w Bielsku Podlaskim a inną zawieszono w Radzyniu Podlaskim
❌ Na Mazowszu w 2025 roku zamknięto oddziały położnicze w Kozienicach, Sierpcu i w Mławie, a wcześniej zlikwidowano porodówkę w Iłży
❌ W woj. lubelskim zniknęły w minionym roku porodówki we Włodawie, Parczewie i Janowie Lubelskim
❌ W woj. kujawsko-pomorskim zamknięto ginekologię i położnictwo w szpitalu w Więcborku oraz porodówki w Radziejowie i w Golubiu Dobrzyniu
❌ Na Warmii i Mazurach niedawno zamknięto oddział dla noworodków w Biskupcu, a wcześniej doszło do likwidacji porodówek w Nowym Mieście Lubawskim i w Ostródzie
❌ W Wielkopolsce zamknięte zostały porodówka w Chodzieży, Ostrzeszowie, Gostyniu, Grodzisku Wielkopolskim i Złotowie, a od początku lutego zlikwidowany zostanie oddział noworodkowy w Turku, który zawieszony był od lipca 2025 roku
❌ W woj. dolnośląskim zamknięto porodówkę w Bogatyni, w woj. świętokrzyskim zamknięto porodówkę w Staszowie, a w woj. pomorskim zawieszono porodówkę w Miastku.
Tak rząd Tuska likwiduje porodówki, proszę o podawanie dalej❗ Zamknęli już co najmniej 42 porodówki i zapowiadane są kolejne takie decyzje❗ To jest realne piekło kobiet, które funduje ta władza. Oto lista 👇
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) January 12, 2026
❌ 1 stycznia zamknięto jedyny w Bieszczadach i tej części… pic.twitter.com/7GbzMoGqBq
Jeśli ktoś z Was ma informacje o likwidowanej lub zawieszanej porodówce, której nie ma jej na liście – proszę o informację w komentarzu! (tam zamieściłam też linki źródłowe)
Dla wielu kobiet w ciąży oznacza to, że dojazd do najbliższego szpitala wydłuża się nawet o kilkadziesiąt kilometrów! Alternatywa od rządu? Rodzenie na SOR-ach, gdzie znajdują się ciężkie, drastyczne przypadki wypadków i innych traumatycznych zdarzeń. Mamy ogromny kryzys demograficzny, a taka polityka doprowadzi do jeszcze większego spadku ilości ciąż i porodów, bo kobiety nie będą czuć się bezpiecznie nawet w tak szalenie ważnych momentach jak poród własnego dziecka.
Rządy Tuska coraz bardziej przypominają PRL-owską propagandę – miliony wydawane na hasełka o sukcesach i rosnącej gospodarce, a za oknem coraz bardziej ponura rzeczywistość na czele z zapaścią w ochronie zdrowia i rekordowym zadłużeniem państwa, w którym wielu ludzi nie może się dostać do lekarza, a kobiety mają rodzić na SOR-ach. Ta patowładza musi upaść!
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Faktury przychodzące do KSeF [Krajowy System e-Faktur], nie tylko do małych, średnich i dużych firm, ale także do instytucji rządowych, samorządowych czy organizacji pożytku publicznego, nie mają możliwości adnotacji w tym systemie. Ktoś może błędnie wystawić fakturę na nasz podmiot, a my możemy ją błędnie ująć w swoich księgach, tylko dlatego, że pojawiła się w KSeF.
Brakuje jakiejkolwiek weryfikacji, możliwości dopisania notatki, tagu, czy decyzji, czy fakturę księgować, czy ujmować, a także czy jest to koszt, magazyn, czy koszt bezpośrednio związany z daną usługą lub sektorem przedsiębiorstwa. System KSeF, obowiązkowy do odbierania faktur od 1 lutego 2026 r., może w praktyce oznaczać sporo zamieszania.
KSeF wyświetli nam faktury, których nie zamawialiśmy!
— Bartłomiej Pejo (@bartlomiejpejo) January 12, 2026
Faktury przychodzące do KSeF, nie tylko do małych, średnich i dużych firm, ale także do instytucji rządowych, samorządowych czy organizacji pożytku publicznego, nie mają możliwości adnotacji w tym systemie. Ktoś może błędnie… pic.twitter.com/fX4wawU2nw
Skutki mogą odczuć szczególnie podmioty korzystające z automatycznych systemów przekazywania dokumentów, ale także w przypadku zwykłych przeoczeń, zwłaszcza gdy faktur pojawi się dużo. Jeśli dodatkowo faktura ma krótki termin płatności, a systemy automatycznie ją pobiorą i przekażą do płatności, ryzyko jeszcze rośnie. Możliwe jest też przypadkowe zaksięgowanie faktur niezgodnych z profilem działalności. Odpowiedzialność w takich sytuacjach nie będzie po stronie systemu ani administracji, lecz po stronie przedsiębiorcy.
Jak można ograniczyć ryzyko?
Warto ustalić z księgowymi i pracownikami, które faktury są ujmowane w księgach i w jaki sposób, co może wymagać aktualizacji procedur wewnętrznych.
Dobrze jest sprawdzić, czy używane systemy księgowe i obiegi dokumentów pozwalają na odrzucanie niezaakceptowanych faktur lub na wprowadzenie reguł typu: jeśli kontrahent nie jest w bazie, wymagana jest ręczna akceptacja; jeśli towar lub usługa nie występują w słowniku, wymagana jest ręczna akceptacja.
W niektórych przypadkach konieczna może być zmiana programów do księgowości, CRM lub systemów obiegu dokumentów.
Pomocne może być także korzystanie z opcji ukrywania faktur w KSeF przed pobraniem oraz zgłaszanie nieprawidłowych dokumentów do MF.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Sobotni protest przeciwko tzw. strefie czystego transportu pokazał, że sprzeciw wobec tego rozwiązania nie jest marginalny. Na protest przybyli nie tylko mieszkańcy miasta, ale także osoby z okolic, które widzą, że wprowadzane regulacje mogą realnie utrudnić ich codzienne życie.
Sobotni protest przeciwko tzw. strefie czystego transportu pokazał, że sprzeciw wobec tego rozwiązania nie jest marginalny. Na protest przybyli nie tylko mieszkańcy miasta, ale także osoby z okolic, które widzą, że wprowadzane regulacje mogą realnie utrudnić ich codzienne życie.… pic.twitter.com/T9nCSanP6A
— Wojciech Jaskółka (@wp_jaskolka) January 11, 2026
Problemem nie jest sama idea dbania o środowisko, lecz sposób jej realizacji. SCT w obecnym kształcie została przygotowana bez rzetelnych konsultacji społecznych, bez realnych alternatyw transportowych i bez uwzględnienia sytuacji osób, których po prostu nie stać na wymianę samochodu.
Państwo i samorząd powinny służyć obywatelom, a nie narzucać rozwiązania, które prowadzą do wykluczenia komunikacyjnego. Wczorajszy protest to wyraźny sygnał, że potrzebujemy rozsądnej debaty i zmiany złych decyzji.
Moje wystąpienie na proteście przeciwko Strefie Czystego Transportu w Krakowie 10 stycznia 2026 pod budynkiem Zarządu Dróg Miasta Krakowa.
Proszę dajcie znać @JaskowiecD, że jak swoich wszystkich przeciwników zablokował, to będzie dalej żył we własnej bańce i przekażcie mu, że na proteście rozmawiałem z ludźmi głosującymi na PO i PSL, którzy są przeciwko SCT. pic.twitter.com/7dTaMzIBF3
— Piotr Bartosz (@piotr_bartosz) January 12, 2026
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Rządowe „róbcie tak, jak mówimy, a nie tak, jak sami robimy” w pełnej krasie. 24 grudnia weszły w życie nowe przepisy Kodeksu pracy, które nakładają na każdego polskiego pracodawcę obowiązek ujawniania widełek płacowych oraz stosowania tzw. neutralności płciowej w ogłoszeniach.
Dziennikarze RMF FM sprawdzili, jak do tych rewolucji przygotowała się administracja centralna. Wynik? Kompromitacja. Na 256 aktualnych ogłoszeń na rządowych stronach, aż 200 ignoruje wymóg neutralności płciowej, a w połowie ofert zabrakło informacji o wynagrodzeniu. Państwo wymaga od przedsiębiorców pełnej transparentności pod groźbą kar, a samo nie potrafi upilnować własnych serwisów rekrutacyjnych.
To jednak coś więcej niż tylko urzędniczy bałagan. To szczyt hipokryzji i dowód na to, jak ideologiczne bzdury przegrywają z rzeczywistością. Forsowanie na siłę „neutralnych płciowo” nazw stanowisk to nie jest rozwiązywanie realnych problemów Polaków, ale próba wdzierania się lewicowej inżynierii językowej w nasze codzienne życie.
Zamiast zajmować się walką z zapaścią w ochronie zdrowia, rosnącymi kosztami energii czy realnym bezpieczeństwem kraju, ekipa rządząca marnuje energię na tworzenie martwego prawa, którego sama nie jest w stanie – lub nie chce – przestrzegać. Jeśli rząd podważa wiarygodność systemu, który sam tworzy, trudno oczekiwać od obywateli zaufania do państwa.
Maksymalny mandat dla pracodawcy za nie przestrzeganie prawa pracy – 2000 zł, za recydywę – 5000 zł.
— Marek Łangalis (@MarekLangalis) January 8, 2026
Maksymalna kara za napisanie w ogłoszeniu o pracę "zatrudnię stolarza" – 30 000 zł.
Osobo wykonujące obowiązki ministerialne na odcinku pracy oderwało się od rzeczywistości.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Osoby, których nie stać na nowe auta albo nie mogą wjechać do centrum, albo muszą zapłacić za taką możliwość. W tym samym czasie dużo bardziej emisyjne i nieekologiczne nowe auta mogą bez problemu wjechać do centrów największych polskich miast. Tu nie o ekologię chodzi, a o pieniądze i ideologię. Najwięcej tracą jednak najubożsi.
Strefy czystego transportu w Warszawie i Krakowie formalnie opierają się na tych samych przepisach ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych, którą przygotował rząd Mateusz Morawieckiego. Ich deklarowanym celem jest poprawa jakości powietrza poprzez ograniczenie ruchu pojazdów o wyższej emisji spalin. W praktyce jednak oba miasta przyjęły odmienne konstrukcje prawne, które prowadzą do podobnego efektu: selektywnego ograniczania praw jednych kierowców przy jednoczesnym uprzywilejowaniu innych. Warszawa zdecydowała się na model czysto zakazowy, eliminując możliwość odpłatnego wjazdu i opierając cały system na zakazach oraz zwolnieniach podmiotowych, w dużej mierze powiązanych ze statusem mieszkańca. Kraków przyjął model zakazowo-odpłatny, wprowadzając trzyletni okres przejściowy, w którym starsze pojazdy mogą poruszać się po strefie po uiszczeniu opłaty. W obu przypadkach identyczny samochód może być traktowany zupełnie inaczej, nie z powodu emisji, lecz z powodu tego, kto nim jedzie i skąd pochodzi.
SCT to narzędzie selekcji obywateli: biedniejsi płacą za ubóstwo!
— Paweł Usiądek (@PUsiadek) January 11, 2026
Osoby, których nie stać na nowe auta albo nie mogą wjechać do centrum, albo muszą zapłacić za taką możliwość. W tym samym czasie dużo bardziej emisyjne i nieekologiczne nowe auta mogą bez problemu wjechać do… pic.twitter.com/Az16bbPVnJ
Art. 32 Konstytucji RP stanowi, że wszyscy są równi wobec prawa i mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Różnicowanie sytuacji obywateli jest dopuszczalne wyłącznie wtedy, gdy opiera się na obiektywnych i racjonalnych kryteriach pozostających w bezpośrednim związku z celem regulacji. W przypadku SCT takim kryterium mogą być wyłącznie parametry techniczne pojazdu wpływające na emisję spalin. Jednak biorąc pod uwagę, że do SCT mogą wjeżdżać np. auta spalinowe z silnikami 3,6, które spalają po 15 litrów benzyny na 100 km. Trudno także uznać za racjonalne uprzywilejowanie mieszkańców danej gminy, skoro identyczne pojazdy emitują dokładnie taką samą ilość zanieczyszczeń niezależnie od adresu zameldowania kierowcy. W efekcie prawo formalnie neutralne zaczyna działać w sposób nierówny, prowadząc do pośredniej dyskryminacji osób spoza danej aglomeracji.
Ten mechanizm jest szczególnie widoczny w praktyce funkcjonowania obu stref. W Warszawie kierowca spoza miasta, posiadający starszy pojazd, zostaje całkowicie wykluczony z możliwości wjazdu, podczas gdy mieszkaniec stolicy może korzystać z okresów przejściowych lub zwolnień. W Krakowie natomiast ten sam kierowca spoza miasta zostaje obciążony dodatkowym kosztem finansowym, podczas gdy część mieszkańców korzysta z preferencji lub realnie ponosi znacznie mniejsze konsekwencje regulacji. Oznacza to, że ciężar polityki środowiskowej nie jest rozłożony równomiernie, lecz przesuwany na określoną grupę użytkowników dróg, w szczególności dojeżdżających do pracy, prowadzących działalność gospodarczą lub korzystających z miasta okazjonalnie.
W konsekwencji strefy czystego transportu w Warszawie i Krakowie przestają być wyłącznie narzędziem polityki środowiskowej, a zaczynają pełnić funkcję instrumentu selekcji obywateli. Wszystko wskazuje na to, że obecny model SCT może okazać się nie do obrony prawnie, niezależnie od hasła ochrony środowiska, którym jest dziś usprawiedliwiany.
RozwińZwiń komentarze (5)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
9 stycznia Rada Unii Europejskiej przy sprzeciwie Polski, Francji, Węgier, Austrii i Irlandii oraz głosie wstrzymującym Belgii zdołała przegłosować umowę o wolnym handlu między Unią Europejską a państwami Mercosur.
To ponury dzień dla europejskich rolników i konsumentów, szczególnie tych polskich. Po wielu miesiącach oddolnego zaangażowania rolników, niezliczonej ilości manifestacji, marszów i protestów nie udało zablokować się umowy na poziomie Rady Unii Europejskiej.
Również dziesiątki pism, interwencji, wniosków i wystąpień polityków opozycji zarówno na poziomie Parlamentu Europejskiego, jak i polskiego Sejmu nie przyniosły skutku, którego wszyscy byśmy oczekiwali.
Polski rząd nie dowiózł. Pomimo deklarowanego sprzeciwu zajmował się głównie markowaniem swoich działań, a do żadnej poważnej inicjatywy dyplomatycznej nie doszło. Zmarnował pół roku prezydencji w Radzie Unii Europejskiej. Ministrowie Rozwoju, a więc faktycznie odpowiedzialni za obszar handlu, byli kompletnie niewidoczni. Sprawę umowy z Mercosurem w innych państwach prowadzili szefowie rządów. Aktywny był prezydent Francji i premier Włoch. Premier Tusk i wicepremier Sikorski w tej sprawie niemal wyłącznie szkodzili, gdy już kilka miesięcy temu oznajmowali opinii publicznej, że jest ,,po sprawie”. Nie było. Konferencje prasowe ministra Krajewskiego z siedziby Ministerstwa Rolnictwa w Warszawie, były raczej słabej jakości happeningiem.
Nie jest jednak tak, że należałoby załamać ręce. Nieustanna presja społeczna i polityczna doprowadziła do tego, że dziś minister Krajewski wydusił z siebie, że Polska będzie skarżyć tryb ratyfikacji do TSUE. Gdyby nie nasza presja, to by się nie wydarzyło. Kampanie informacyjne doprowadziły do tego, że Mercosur jest jednym z nielicznych tematów, w których cały naród jest zjednoczony, niezależnie od preferencji partyjnych.
Ofensywa dyplomatyczna jaką prowadziliśmy w Brukseli i Strasburgu bardzo mocno skonsolidowała naszą współpracę z francuską delegacją, co zaprocentuje, kiedy ich przedstawiciel zostanie następnym prezydentem. Konstruktywne rozmowy z Węgrami doprowadziły również do ich sprzeciwu wobec umowy, co na początku wcale nie było takie oczywiste.
Dziś nadzieja w gruntownej zmianie politycznej w Europie. Paryż i Warszawa muszą zostać odbite z rąk lewicowo-liberalnych elit, które płyną w głównym nurcie unijnym. My nie pozostawiamy tego tematu, czekamy na oficjalny wniosek do TSUE złożony przez polski rząd. Będziemy walczyć do samego końca! W interesie konsumentów i producentów!
RozwińZwiń komentarze (8)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Czytając wpisy na X odnoszę wrażenie, że dla niektórych lepiej żeby ludzie zamarzli niż mieli się ogrzewać węglem.
– Nie wszyscy mogą mieć pompy ciepła.
– Gdyby wszyscy mieli pompy ciepła system energetyczny dziś by tego nie wytrzymał.
– Zamiast walczyć z paliwami kopalnymi w ogrzewnictwie lepiej postawić na wydajne i prawie bezemisyjne kotły, które z powodzeniem produkują polskie firmy. To światowa czołówka jeśli chodzi o redukcję emisyjności (nawet poniżej 20 mg/m3).
Jednak dominujące podejście jest podyktowane ideologią, która nie toleruje zdrowego rozsądku. Stąd wojna w infosferze, zamiast racjonalnej dyskusji, która naprawdę mogłaby doprowadzić do poprawy sytuacji, bo mamy wszystko co jest do tego potrzebne.
Czytając wpisy na X odnoszę wrażenie, że dla niektórych lepiej żeby ludzie zamarzli niż mieli się ogrzewać węglem. – Nie wszyscy mogą mieć pompy ciepła. – Gdyby wszyscy mieli pompy ciepła system energetyczny dziś by tego nie wytrzymał. – Zamiast walczyć z paliwami kopalnymi w… pic.twitter.com/5wEUQR7OUm
— Marek Tucholski 🇵🇱 (@tucholski_marek) January 10, 2026
RozwińZwiń komentarze (8)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Skomentuj