Wskutek eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie ceny ropy Brent przekroczyły 75–80 dolarów za baryłkę, a notowania gazu ziemnego na TTF w Europie osiągnęły najwyższe poziomy od 2023 roku – ponad 55–60 €/MWh.
Tankowce omijają Morze Czerwone, frachty idą wokół Przylądka Dobrej Nadziei, premie ubezpieczeniowe za ryzyko wojenne wzrosły kilkukrotnie, a cały łańcuch dostaw energii znowu drży.
W tej sytuacji Unia Europejska nadal zmusza nas do płacenia za system ETS w przemyśle i energetyce. Jednocześnie od 2028 roku chce obarczyć dodatkowymi kosztami transport oraz ogrzewanie domów.
To obłęd!
PORZUCENIE SYSTEMU ETS – jedyna logiczna odpowiedź Polski na sytuację geopolityczne na świecie!
— Paweł Usiądek (@PUsiadek) March 4, 2026
Wskutek eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie ceny ropy Brent przekroczyły 75–80 dolarów za baryłkę, a notowania gazu ziemnego na TTF w Europie osiągnęły najwyższe poziomy od 2023… pic.twitter.com/OMZxaEEUAp
Tkwimy w systemie, w którym za każdą tonę CO₂ emitowaną przez polskie elektrownie, ciepłownie i przemysł płacimy obecnie 65–70 euro – niezależnie od tego, ile naprawdę kosztuje węgiel, ropa czy gaz na światowym rynku. To dodatkowy, obowiązkowy koszt nakładany na realną produkcję energii dokładnie wtedy, gdy te realne koszty już gwałtownie rosną.
Najwięksi producenci na świecie – Chiny, Indie, Stany Zjednoczone, Arabia Saudyjska – nie mają systemu o skali i cenie porównywalnej z unijnym ETS. Produkują taniej i zalewają nas importem.
Wstrząsy geopolityczne są stałym elementem XXI wieku. Czasy spokoju są za nami, więc i ideologiczne programy typu ETS trzeba odrzucić. Dodatkowe opodatkowywanie branży zależnych od węglowodorów powinno odejść do lamusa. Jeśli nie zrobi tego Unia Europejska, to powinna to zrobić samodzielnie Polska!
Polska musi natychmiast wyjść z systemu ETS. Nie „zreformować”, nie „wprowadzać tymczasowych derogacji”, nie „negocjować kolejnego pakietu ulg”. Wyjść. Całkowicie. Jednostronnie.
Z cyklu: co jeszcze można popsuć w Łodzi? Oprócz:
🔴 szerokich jezdni, które zwężono, wpychając Łódź do ścisłej czołówki najbardziej zakorkowanych miast
🔴 miejsc parkingowych, które masowo zlikwidowano, obniżając atrakcyjność wielu lokalizacji
🔴 lokalnych, małych przedsiębiorstw, które dobiły dwa powyższe punkty oraz ograniczenia handlu
🔴 zawieszeń w samochodach niszczonych na znanych w całej Polsce łódzkich dziurach
🔴 ładu przestrzennego – pozwolenia na osiedla w lasach, zakazy budowy domów na istniejących osiedlach i magazyny wyrastające ludziom za oknami
🔴 zaufania do uczciwości władzy w kwestii wydatkowania publicznych pieniędzy
🔴 stabilnych finansów miasta, czyniąc Łódź jednym z najbardziej zadłużonych miast w Polsce
🔴 powagi i prestiżu miasta, zamieniając ścisłe centrum w „stajnię jednorożców” rodem z bajek dla dzieci
🔴 komunikacji miejskiej, która zasłynęła „dniem pieszego pasażera”
🔴 atrakcyjności miasta jako miejsca do życia – czego efektem jest tytuł najszybciej wyludniającego się miasta w Polsce
🔴 miejskiej zieleni, zakupionej wcześniej za pieniądze podatników
🔴 przystępnego parkowania – poprzez rozszerzanie stref płatnego parkowania
🔴 Rad Osiedli, którym odebrano kompetencje i środki
🔴 (wielu innych)…
Postanowiono „ulepszyć” także
‼️ słynne łódzkie juwenalia, zmieniając ich formułę na płatne, biletowane wydarzenie w zupełnie innej niż dotychczas lokalizacji wywołując tym falę niezadowolenia wśród studentów. Brawo.
Naprawdę trudno już czymkolwiek nas zaskoczyć… a jednak wciąż się udaje.😉
Z cyklu: co jeszcze można popsuć w Łodzi? 🛶
— Paula Poreda (@PaulaPoreda) March 3, 2026
Oprócz:
☑️ szerokich jezdni, które zwężono, wpychając Łódź do ścisłej czołówki najbardziej zakorkowanych miast
☑️ miejsc parkingowych, które masowo zlikwidowano, obniżając atrakcyjność wielu lokalizacji
☑️ lokalnych, małych… pic.twitter.com/nnOAW6XmxA
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Ruch Narodowy stanął po jego stronie. W Sejmie odbyła się konferencja prasowa Ruchu Narodowego, w czasie której zabrali głos wiceprzewodniczący klubu poselskiego Konfederacji i wiceprezes RN Michał Wawer, poseł do Parlamentu Europejskiego i członek zarządu głównego RN Tomasz Buczek oraz lubelski lider Konfederacji i szef wojewódzkich struktur RN Rafał Mekler.
Rafał Mekler poinformował, że doszło do kolejnej sytuacji, w której polski przewoźnik ponosi ciężkie konsekwencje tego, że ktoś chciał go wykorzystać. „Poszedł do pracy, a zarobił 30 milionów złotych – tylko kary” – powiedział Mekler. Lubelski lider wyjaśnił, że sprawa dotyczy przedsiębiorcy z Lubelszczyzny, który sam pracuje także jako kierowca. Udał się on na Węgry, by podjąć towar do Polski, ale został zatrzymany przez węgierskie służby, gdyż w towarze ukryty był umieszczony tam bez wiedzy samego kierowcy susz tytoniowy. Przewoźnik został umieszczony w areszcie, gdzie przebywa już od 10 miesięcy oraz nałożono na niego karę w wysokości 31 milionów złotych. Mekler zaznaczył, że kierowca ma prawo nie wiedzieć co znajduje się w przewożonym przez niego towarze i każdy z setek czy tysięcy przewoźników wyjeżdżających każdego dnia na drogi może stać się ofiarą takiego procederu.
Mekler zauważył, że jednym z powodów takiej sytuacji jest brak jednolitych przepisów.
Jak podkreślił lubelski lider narodowców sytuacja „jest o tyle kuriozalna, że nie widzimy tutaj też sprawczego działania Państwa Polskiego”. Pierwszą osoba, która ujęła się za poszkodowanym kierowcą jest europoseł Tomasz Buczek, dla którego sprawa to nie pierwszyzna – już wcześniej pomógł w analogicznej sytuacji kierowcy spod Łukowa.
„Grupy przestępcze wykorzystują polskie firmy transportowe do przestępstw. Widzimy pewnego rodzaju indolencję ze strony Państwa Polskiego, pewnego rodzaju niemoc, której ofiarą padają właśnie polscy przewoźnicy, polscy kierowcy, a w tym przypadku także cała rodzina tego przedsiębiorcy” – mówił Mekler.
Europoseł Tomasz Buczek podkreślił, że podobnych przypadków jest więcej i kilku innych przewoźników zgłosiło się już do niego i innych osób z Konfederacji. Zaznaczył, że w poprzednich sprawach Konfederacja i Ruch Narodowy udzieliły swojej skutecznej pomocy. „Kilka miesięcy temu nagłaśnialiśmy przypadek pana z Lubelszczyzny, który miał nałożony na siebie wyrok egzekucji administracyjnej polskiej z państwa chorwackiego na 4 miliony złotych. Udało nam się wtedy skutecznie zadziałać, udało nam się zainterweniować w polskiej skarbówce i znalazł się urzędnik, który potrafił zrozumieć ten przypadek. Uchylono tutaj postępowanie egzekucyjne, ponieważ kwota była tak duża, że te 4 miliony złotych były niewindykowane z tego człowieka, trzeba by było windykować ponad sto lat” – powiedział Buczek.
Poseł Konfederacji do PE wyraził nadzieję, że uda się ponowić ten sukces w obecnej sytuacji.
„W postępowaniu tym nie ma żadnego wyroku. Jest postępowanie przygotowawcze, jest postępowanie wyjaśniające, człowiek siedzi od 10 miesięcy w areszcie, nikt mu nie pomógł” – oburzał się Buczek – „Człowiek jest niewinny. Poszedł do pracy, poszedł uczciwie zarabiać, wsiadł w ciężarówkę, pojechał z towarem na Węgry, rozładował się, chciał pojechać do kolejnego punktu, załadował się, chciał go zawieźć tam, gdzie w dokumentach miał zawieźć”.
Europoseł Konfederacji wskazał również na istniejące złe warunki, w jakich przebywa aresztowany kierowca, któremu odebrano nawet dostęp do leków, mimo jego schorowania.
Tomasz Buczek zapowiedział działania u ambasadora Węgier w Polsce, poinformował również o wykryciu nieprawidłowości w dokumentach i postępowaniu prokuratury węgierskiej. Europoseł zaznaczył, że kierowca powinien być już wypuszczony. „Żądamy reakcji polskich służb, żądamy wejścia w ten temat Ministerstwa Spraw Zagranicznych, żądamy szybkiej reakcji, wypuszczenia tego człowieka, interwencji na Węgrzech w odpowiednich organach” – apelował europoseł.
Wiceprezes Ruchu Narodowego Michał Wawer ocenił: „Polscy kierowcy są poddawani swego rodzaju prześladowaniom poza granicami naszego kraju. Są nakładane na nich kary, choć nie powinny być, choć ci kierowcy są tylko ludźmi uczciwie wykonującymi swoją pracę, którzy jadą, podejmują ładunek, chcą go przewieźć do innego punktu. Nie mają uprawnień, żeby ten ładunek kontrolować”. Zaznaczył, że odpowiedzialność za sam ładunek spoczywa na kim innym – przedsiębiorcy, który ładunek zlecił lub osobie, która tam coś podrzuciła. Mimo to służby wolą skupić się na niewinnym kierowcy, którego mają „pod ręką”.
Poseł Michał Wawer wskazał, że winę za takie sytuacje ponosi bierność rządu Donalda Tuska oraz bierność dyplomacji, które prowadzą do milczącej zgody na nieuzasadnione przetrzymywanie Polaków miesiącami w aresztach poza granicami kraju.
Wiceprzewodniczący klubu poselskiego Konfederacji zestawić z biernością rządu sprawczość europosła Tomasza Buczka, który potrafi zainterweniować skutecznie, nagłośnić temat i przynajmniej poprawić sytuację uwięzionego człowieka.
Ruch Narodowy od zawsze staje po stronie polskiego transportu, po stronie ciężko pracujących ludzi, którzy chcą zarobić na siebie i swoje rodziny. Nie ma zgody na ich wykorzystywanie przez grupy przestępcze.
Poseł do Parlamentu Europejskiego Tomasz Buczek zapowiedział również podjęcie działań na płaszczyźnie europejskiej na rzecz ujednolicenia przepisów obowiązujących przewoźników.
Ruch Narodowy domaga się, by rządzący zaczęli prowadzić skuteczną politykę poważnego państwa, które na pierwszym miejscu stawia interes własnych obywateli.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Pękła bariera 100 tysięcy podpisów pod referendum za odwołaniem Prezydenta Miszalskiego i Rady Miasta Krakowa.
Pękła bariera 100 tysięcy podpisów pod referendum za odwołaniem Prezydenta Miszalskiego i Rady Miasta Krakowa. pic.twitter.com/xmLApOyPJm
— Piotr Bartosz (@piotr_bartosz) March 3, 2026
Ponad 100 000 podpisów pod inicjatywą referendalną w Krakowie, a dokładnie 101 947. Tak! Mieszkańcy Krakowa jesteście wielcy! Referendum i odwołanie Aleksandra Miszalskiego oraz Rady Miasta Krakowa coraz bliżej!
Ponad 100 000 podpisów pod inicjatywą referendalną w Krakowie, a dokładnie 101 947. Tak! Mieszkańcy Krakowa jesteście wielcy! Referendum i odwołanie Aleksandra Miszalskiego oraz Rady Miasta Krakowa coraz bliżej! pic.twitter.com/i5T5mCeJOK
— Michał Kostrzyński 🇵🇱 (@michkostrzynski) March 3, 2026
Pod wnioskiem o referendum ws. odwołania prezydenta Miszalskiego jest już ponad 100 tysięcy podpisów!
Taki wynik w nieco ponad miesiąc robi wrażenie i przekracza wszelkie oczekiwania. Przypominam, że do rozpisania referendum wystarczy niespełna 60 tysięcy ważnych podpisów. Referendum jest praktycznie pewne, a szansa na odwołanie prezydenta z KO rośnie z każdym dniem. To stąd te nerwy u Miszalskiego i jego kolesi, w całym obozie Koalicji Obywatelskiej i u samego premiera Tuska, który to obywatelskie referendum nazwał “rozróbą polityczną” 🤡 A nic nie motywuje obywateli bardziej niż buta i arogancja władzy.
Świetnie widzieć taką mobilizację mieszkańców, którzy mają już dość pseudoekologicznej “Strefy Czystego Transportu” wymierzonej w mniej zamożnych, zadłużania miasta w rekordowym tempie, zatrudniania partyjnych kolegów w Radzie Miasta i spółkach, czy podnoszenia kolejnych opłat. Wielu ludzi z Krakowie pisze do mnie, że chce, aby ich miasto było po prostu lepiej zarządzane! Tylko tyle i aż tyle. Niezła “rozróba”, prawda? 🙃
W zeszłym roku udało się odwołać prezydent KO w Zabrzu, w tym zróbmy to w Krakowie, Bytomiu, a być może i w kolejnych miastach!
Zacznijmy zmieniać Polskę od dziadowskich zarządców miast, a zakończmy na całym rządzie Tuska, który pogonimy już w przyszłym roku! Czego sobie i państwu życzę.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W ten sposób podzielimy się z obcym krajem kredytem, który sami spłacimy 🤡
Oto dalszy ciąg robienia z siebie frajerów Europy i sług narodu ukraińskiego.
Dopiero co mówili, że to teoria spiskowa, teraz sami potwierdzają, że to prawda – wiceminister i pełnomocnik rządu ds. SAFE, Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, powiedziała, że na rzecz Ukrainy przeznaczymy 4-5% z tej pożyczki, więc około 2 miliardy euro. Ale spokojnie, pani wiceminister nazwała to “małym kawałkiem” (ponad 8 miliardów złotych!) i podkreśliła, że rozmowy w tej kwestii między Polską a Ukrainą jeszcze się nie zakończyły. Strach się bać, bo znając uległość naszej władzy pewnie będzie to kwota jeszcze wyższa…
Czyli zadłużymy się na blisko pół wieku programem pożyczkowym objętym unijnym mechanizmem warunkowości, dając na lata możliwość szantażowania nas przez unijne pseudoelity, do tego zagraniczne firmy w Polsce będą mogły czerpać garściami z naszej pożyczki poprzez swoje spółki-córki, a jakby tego było mało to część środków przekażemy na rzecz Ukrainy. Wszystko bez pytania Polaków o zdanie i z bezczelnym złamaniem art. 89 Konstytucji RP: “Ratyfikacja przez Rzeczpospolitą Polską umowy międzynarodowej i jej wypowiedzenie wymaga uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie, jeżeli umowa dotyczy znaczącego obciążenia państwa pod względem finansowym”. A ustawa, którą przegłosowali w Sejmie i dali Prezydentowi RP do podpisu, nawet takiej zgody nie zawiera!
Oczywiście, że popieram inwestycje w polskie zbrojenia, ale nie wolno zadłużać naszych dzieci i wnuków, żeby zrobić dobrze stronie niemieckiej, ukraińskiej i eurokratom, którzy swoim mechanizmem warunkowości mogą nas szantażować przez dekady!
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
5300 mieszkań właśnie sprzedane Niemcom. Polak ma wynajmować od Niemca, a kasa leci do Hamburga? Dość tego!
Niemiecka TAG Immobilien (przez spółkę-córkę Vantage Development) wykupuje właśnie 5322 mieszkania od Resi4Rent (platforma powiązana z Echo Investment).
Transakcja warta 2,405 mld zł (~565 mln euro).
W samym Wrocławiu Niemcy zgarniają 1653 mieszkania.
Całość to 18 ukończonych budynków w 6 największych miastach Polski – Warszawa, Wrocław, Poznań, Kraków, Łódź, Gdańsk.
To nie są puste grunty – to gotowe, już zamieszkane bloki w formule najmu instytucjonalnego. Niemcy widzą w tym świetny biznes: budować (albo kupować) w Polsce i zarabiać na polskich najemcach przez dekady.
5300 mieszkań właśnie sprzedane Niemcom. Polak ma wynajmować od Niemca, a kasa leci do Hamburga? Dość tego!
— Paweł Usiądek (@PUsiadek) February 27, 2026
Niemiecka TAG Immobilien (przez spółkę-córkę Vantage Development) wykupuje właśnie 5322 mieszkania od Resi4Rent (platforma powiązana z Echo Investment).
Transakcja… pic.twitter.com/r5a5YJF3dn
Efekt?
Zwykły Polak dalej wynajmuje mieszkanie – tylko że czynsz idzie do niemieckiego funduszu.
Kasa wypływa za granicę.
Zyski z polskiego rynku nieruchomości lądują w Hamburgu, a nie w kieszeni polskich rodzin.
To nie jest przypadek – to systemowy problem.
Z roku na rok kolejne tysiące mieszkań przechodzą z rąk prywatnych Polaków (albo polskich deweloperów) do zagranicznych korporacji i funduszy. Oni traktują nasze mieszkania jak maszynkę do zarabiania na nas samych.
Konfederacja mówi jasno:
Dość wyprzedawania Polski!
Trzeba wreszcie premiować posiadanie własnego mieszkania i domu – ulgi, niskie podatki od nieruchomości dla właścicieli, programy „Mieszkanie na własność” zamiast „Mieszkanie na wynajem od Niemca”.
Masowy wykup gotowych mieszkań przez zagraniczne fundusze musi zostać mocno ograniczony – a w niektórych przypadkach po prostu zakazany.
Polak w Polsce musi być gospodarzem u siebie – a nie lokatorem we własnym kraju!
To powinien być priorytet państwa – a nie sponsoring niemieckich portfeli.
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W rozmowie z red. Tomaszem Pietrygą na forum w Mikołajkach rozmawialiśmy między innymi o programie SAFE.
Jako Konfederacja konsekwentnie sprzeciwiamy się temu programowi pożyczkowemu, forsowanemu przez Komisję Europejską przy poparciu rządu Donalda Tuska. Mechanizm warunkowości sprawia, że wypłata pieniędzy z SAFE będzie zależna od arbitralnej decyzji władz UE. Co więcej, nawet jeśli eurokraci nie wykorzystają (znowu!) mechanizmu warunkowości przeciwko Polsce, to obarczone ryzykiem kursowym zadłużenie w obcej walucie na dłuższą metę może się okazać mniej opłacalne niż własny dług generowany choćby poprzez emisję obligacji.
W rozmowie z red. Tomaszem Pietrygą na forum w Mikołajkach rozmawialiśmy między innymi o programie SAFE.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) March 2, 2026
Jako Konfederacja konsekwentnie sprzeciwiamy się temu programowi pożyczkowemu, forsowanemu przez Komisję Europejską przy poparciu rządu Donalda Tuska. Mechanizm warunkowości… pic.twitter.com/T6V2ptS7MV
Niezwykle krótkie terminy składania wniosków w ramach programu SAFE rodzą z kolei ryzyko, że nasze zakupy będą zależne od decyzji zagranicznych partnerów i nie będą wydatkowane zgodnie z długofalowym interesem państwa polskiego. Kombinacja presji czasu i niekorzystnych warunków programu może powodować, że będziemy np. kupować gotowy sprzęt od zagranicznych producentów zamiast inwestować w rozwój polskiego sektora zbrojeniowego.
Potrzeby polskich sił zbrojnych są realne i powinny zostać szybko zaspokojone – ale pieniędzy na to trzeba szukać w polskim budżecie, a nie w pożyczkach uzależniających nas politycznie od Brukseli.
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
150 mln zł na KROPiK i grzywny dla właścicieli. Państwo buduje rejestr, a rachunek wystawi obywatelom!
Rząd chce kolejne nasze dane, tym razem o naszych zwierzętach. Rządowy system będzie kosztował najpierw rolników, a później właścicieli psów i kotów.
150 mln zł na KROPiK i grzywny dla właścicieli. Państwo buduje rejestr, a rachunek wystawi obywatelom!
— Paweł Usiądek (@PUsiadek) March 3, 2026
Rząd chce kolejne nasze dane, tym razem o naszych zwierzętach. Rządowy system będzie kosztował najpierw rolników, a później właścicieli psów i kotów.
Ministerstwo Rolnictwa… pic.twitter.com/CB4m0WZnr4
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wraca do projektu ustawy o Krajowym Rejestrze Oznakowanych Psów i Kotów. Oznacza to stworzenie centralnego, państwowego systemu obejmującego wszystkie psy i koty w Polsce. Oficjalnie chodzi o poprawę identyfikowalności i walkę z bezdomnością. Faktycznie powstaje kolejny obowiązek administracyjny z systemem sankcji. Każdy zwierzak będzie musiał zostać zaczipowany i zgłoszony do urzędu.
Projekt zakłada ponowną rejestrację zwierząt w KROPiK, mimo że miliony psów i kotów figurują już w działających bazach danych. Nie przewidziano automatycznej migracji danych. Około 6 mln właścicieli będzie musiało przejść procedurę od nowa, ponosząc koszty i ryzykując grzywnę. W odpowiedzi na interpelację wskazano wprost, że niedopełnienie obowiązku znakowania i rejestracji będzie wykroczeniem zagrożonym karą finansową. Grzywna będzie przewidziana nawet wtedy, kiedy ktoś już psa zarejestrował w innej bazie.
Koszt budowy i utrzymania systemu w pierwszych latach oszacowano na blisko 150 mln zł. Z powodu braku zgody Ministerstwa Finansów środki mają zostać znalezione w budżecie Ministra Rolnictwa, czyli w puli przeznaczonej na wsparcie rolnictwa. Jednocześnie projekt ignoruje istniejące prywatne bazy danych obejmujące miliony rekordów. Eksperci wskazują, że w wielu państwach Unii Europejskiej państwowe rejestry opierają się właśnie na współpracy z podmiotami prywatnymi, zamiast je wygaszać.
Rejestr nie rozwiązuje problemów patologii w schroniskach, nie gwarantuje poprawy warunków bytowych ani skuteczniejszych kontroli. Wprowadza natomiast nowy obowiązek, nową bazę danych i nowe sankcje. Zwierzętom nie pomogą, ale mogą się pochwalić, że „coś robią”.
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
17 lutego, wiele osób robiło ze mnie wariata, bo napisałem tak:
Czysto teoretycznie:
1. Niemiecka firma odpala w Polsce spółkę-córkę.
2. Zatrudnia Ukraińców.
3. Dostaje kupę pieniędzy z kredytu SAFE wziętego na dwa pokolenia Polaków.
4. Produkuje dla nas uzbrojenie bez udostępnienia technologii.
5. Wystawia sobie faktury z centrali za know-how oraz znaki towarowe aby wyeksportować zysk do opodatkowania do Niemiec.
6. Płaci podatki w Niemczech.
7. Rząd odtrąbia sukces, że beneficjentami SAFE są “polskie firmy”.
8. Kurtyna ❤️
Już nie robią.
“Kto ma rację 24 godziny przed innymi, ten przez dobę uchodzi za idiotę.”
17 lutego, wiele osób robiło ze mnie wariata bo napisałem tak:
— Ryszard Wilk (@ryszard_wilk) March 2, 2026
Czysto teoretycznie:
1. Niemiecka firma odpala w Polsce spółkę-córkę.
2. Zatrudnia Ukraińców.
3. Dostaje kupę pieniędzy z kredytu SAFE wziętego na dwa pokolenia Polaków.
4. Produkuje dla nas uzbrojenie bez… pic.twitter.com/c0YFqwt0Yz
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Oficjalne stanowisko Konfederacji ws. obchodzenia uroczystości patriotycznych w Toruniu:
Panie Prezydencie Gulewski – pamięć o bohaterach to nie monopol urzędników!
Pojawiło się oficjalne stanowisko Urzędu Miasta w sprawie skandalu podczas obchodów Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Rzecznik Prezydenta twierdzi, że jedna wiązanka „w imieniu wszystkich” to tylko „względy organizacyjne”. My jednak mówimy wprost: to próba kneblowania toruńskich środowisk patriotycznych i społecznych. To typowa linia obrony, która ma uciszyć opozycję pod płaszczykiem „jedności”.
Dlaczego nie zgadzamy się na narrację Ratusza?
1️⃣ „Względy organizacyjne” to słaba wymówka. Przez lata dziesiątki delegacji mogły godnie składać kwiaty, a uroczystości miały charakter wspólnotowy. Czyżby obecna władza nie potrafiła zapanować nad prostym ceremoniałem, który funkcjonował od dekad?
2️⃣ To nie jest „instrumentalizacja polityczna”, tylko walka o pluralizm. Kiedy prezydent wywodzący się z Koalicji Obywatelskiej wprowadza monopol na składanie kwiatów, to właśnie on upolitycznia to święto. My chcemy tylko prawa do oddania hołdu bohaterom – tak jak robiliśmy to zawsze.
3️⃣ Hołd to działanie, a nie urzędowy komunikat. Jedna wiązanka od asysty wojskowej nie zastąpi obecności i hołdu przedstawicieli różnych pokoleń i organizacji, które od lat dbają o pamięć o Wyklętych.
Panie Prezydencie, torunianie nie potrzebują pośrednika w oddawaniu hołdu polskim bohaterom. Ta praktyka marginalizowania wszystkich poza włodarzem miasta musi się skończyć. Pamięć należy do obywateli, nie do magistratu.
Nowa Nadzieja – Toruń
Ruch Narodowy Toruń
🔴 TORUŃ, 1 marca 2026 r. – Miejskie obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Toruniu upłynęły w atmosferze skandalu. Przedstawiciele Konfederacji oraz środowisk patriotycznych wyrażają stanowczy sprzeciw wobec nowej polityki Prezydenta Pawła Gulewskiego (Koalicja… pic.twitter.com/mH3vDhAVnR
— Przemysław J. Binkowski 🇵🇱 (@PJJBinkowski) March 2, 2026
🔴 Toruń Marsz Żołnierzy Wyklętych 2026 pic.twitter.com/ZTBRLTtasf
— Przemysław J. Binkowski 🇵🇱 (@PJJBinkowski) March 1, 2026
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Komisja Europejska opublikowała raport, z którego wynika, że w 2036 roku poziom naszego zadłużenia może sięgnąć aż 107% PKB. To bardzo niepokojący scenariusz. Historia pokazuje, że takie wskaźniki potrafią doprowadzić państwa do poważnego kryzysu finansowego. Wystarczy przypomnieć bankructwo Grecji sprzed kilkunastu lat.
Przy obecnej skali zadłużania się państwa nawet słynny „dług gierkowski” zaczyna wyglądać skromnie. A propaganda sukcesu? Momentami można odnieść wrażenie, że przebija tę z czasów Gierka.
Tylko co z tego wszystkiego wyniknie dla naszych dzieci? Kto będzie spłacał te zobowiązania? Jakie podatki i jakie oszczędności publiczne będą konieczne?
Czy naprawdę mamy powody do świętowania, czy raczej powinniśmy zacząć poważną rozmowę o finansach państwa i odpowiedzialności za przyszłość?
Polsce grozi bankructwo w ciągu dekady. I nie, to nie jest żart.
— Bartłomiej Pejo (@bartlomiejpejo) March 2, 2026
Komisja Europejska opublikowała raport, z którego wynika, że w 2036 roku poziom naszego zadłużenia może sięgnąć aż 107% PKB. To bardzo niepokojący scenariusz. Historia pokazuje, że takie wskaźniki potrafią… pic.twitter.com/XTZ0iEtMnN
RozwińZwiń komentarze (4)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Dzisiaj rzecznik rządu po raz kolejny przyznał, że ekipa Tuska to zakłamana banda hipokrytów. Obiecywali obniżki podatków, kwotę wolną 60 tys. a teraz się tłumaczą ciężką sytuacją budżetową.
Problem jest taki, że już w 2023 roku Sławomir Mentzen otwarcie wytykał Domańskiemu, że okłamuje ludzi i wyłudza głosy obietnicami bez pokrycia. Wtedy poplecznik Tuska bez mrugnięcia okiem wygłaszał steki kłamstw i bezsensownej paplaniny. Teraz otwarcie przyznają, że nie da się połączyć podwyżki wydatków i obniżki podatków.
Nie wierzcie Koalicji Obywatelskiej! Ci ludzie w życiu słowa prawdy nie powiedzieli, potrafią tylko oszukiwać ludzi z dobrą miną do złej gry. A w 2027 roku obiecają wam tę samą ilość równie bezczelnego łgarstwa.
Dzisiaj rzecznik rządu po raz kolejny przyznał, że ekipa Tuska to zakłamana banda hipokrytów. Obiecywali obniżki podatków, kwotę wolną 60 tys. a teraz się tłumaczą ciężką sytuacją budżetową.
— Bartosz Bocheńczak (@BBochenczak) March 2, 2026
Problem jest taki, że już w 2023 roku @SlawomirMentzen otwarcie wytykał Domańskiemu, że… pic.twitter.com/jbN28Rwc8V
RozwińZwiń komentarze (7)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
No to oficjalnie startuje nasz kanał Szachy 5D. Na kanale pojawił się pierwszy filmik, w którym opowiadamy o czym jest ten kanał. Z resztą sami zobaczcie. Zostawcie suba, zostawcie lajka. Napiszcie w komentarzu co sądzicie. 3… 2… 1… START!
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Łódź, miasto w którym praktycznie KAŻDA realizowana inwestycja w ostatnich latach to fuszerka. Na zdjęciu: ulica Moniuszki po “rewitalizacji obszarowej”. I tak to leży zepsute od jesieni 2025 roku i żadne służby nawet nie zabrały popękanych płyt, nie mówiąc już o naprawie czy pociągnięciu wykonawcy do odpowiedzialności gwarancyjnej.
Smutne, bo Łodzianie zapłacili już wiele razy za to, aby ta przestrzeń wyglądała dobrze:
– Zapłaciliśmy za projekt
– Zapłaciliśmy za prace budowlane oraz gwarancję wykonawcy
– Zapłaciliśmy za nadzór w trakcie prac
– Zapłaciliśmy za szczegółowy odbiór i weryfikację jakości wykonania
– Płacimy za miejskie służby, które kontrolują miejską infrastrukturę i o nią dbają
– Płacimy za urzędników w miejskich spółkach i wydziałach odpowiedzialnych za inwestycje
– Płacimy miejskim władzom, które dbają (w teorii) o to, aby każdy z wcześniejszych punktów był zrealizowany zgodnie z założeniami.
Każdy wziął pieniądze, a “efekt” widać. I to wszystko obok wypadającej kostki, rdzewiejącej małej architektury, zaniedbanej zieleni…
Czy leci z nami pilot?
Łódź, miasto w którym praktycznie KAŻDA realizowana inwestycja w ostatnich latach to fuszerka. Na zdjęciu: ulica Moniuszki po "rewitalizacji obszarowej". I tak to leży zepsute od jesieni 2025 roku i żadne służby nawet nie zabrały popękanych płyt, nie mówiąc już o naprawie czy… pic.twitter.com/hdrKdZgbEk
— Klaudia Domagała (@KlaudiaDomagala) March 1, 2026
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Każdy poseł, który przeczytał zaktualizowaną dokumentację dot. Wniosku o pomoc finansową w ramach instrumentu SAFE (można zapoznać się w sekretariacie Komisji Obrony Narodowej – pokój 201A, budynek K, Stary Dom Poselski) wie, że w SAFE SĄ „kamienie milowe”. Zachęcam do lektury.
Każdy poseł, który przeczytał zaktualizowaną dokumentację dot. Wniosku o pomoc finansową w ramach instrumentu SAFE (można zapoznac sie w sekretariacie Komisji Obrony Narodowej-pok.201A,bud.K,Stary Dom Poselski) wie, że w SAFE SĄ „kamienie milowe”. Zachęcam do lektury. https://t.co/U1vE3MAnvG
— Przemysław Wipler (@Wipler1978) March 2, 2026
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Zbieramy każdego dnia podpisy pod referendum w sprawie odwołania prezydenta. Nasi działacze są praktycznie w każdym zakątku Krakowa. Właśnie przekroczyliśmy 80 000 podpisów.
Zabieramy głos w sprawach, które naprawdę bolą krakowian. Nasza petycja do Rady Miasta o zmianę formuły sesji (koniec z „systemem wagarowania” radnych!) wywołała poruszenie w lokalnej prasie. Co ważne, pomysł docenili zarówno dziennikarze, jak i nasi polityczni przeciwnicy. To pokazuje, że Konfederacja wnosi do debaty świeże, sensowne rozwiązania, a nie tylko puste hasła. Warto nas śledzić!
To był naprawdę bardzo intensywny tydzień Krakowskiej Konfederacji!
— Piotr Bartosz (@piotr_bartosz) February 28, 2026
Zbieramy każdego dnia podpisy pod referendum w sprawie odwołania prezydenta. Nasi działacze są praktycznie w każdym zakątku Krakowa. Właśnie przekroczyliśmy 80 000 podpisów.
Zabieramy głos w sprawach, które… pic.twitter.com/Davlp89Xdq
Nasze działania przeciwko budowie meczetu na osiedlu Podwawelskim, w tym wniosek do ABW i prokuratury. Efekt? Artykuły w krakowskiej prasie + wywiad dla holenderskiej gazety.
A już jutro (1 marca) – Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Nasi działacze wezmą udział w uroczystościach organizowanych przez IPN w parku Jordana, pobiegną Tropem Wilczym w Bibicach, a na finał serdecznie zapraszam wszystkich o godz. 18:00 do Filharmonii Krakowskiej na XV koncert w hołdzie Żołnierzom Wyklętym (organizatorzy: IPN Kraków + Filharmonia + Passionart).
Zachęcam do obserwacji fanpejdży naszych działaczy:
Wojciech Jaskółka – @wp_jaskolka
Grzegorz Legień – @grzegorzlegien
Justyna Sak – @Justyna_Sak
Michał Kostrzyński – @michkostrzynski
Jarosław Baca – @jaroslawbaca
Nadzieja Jaskółka – @nadzieja_m
Mateusz Okrzesik – @MateuszOkrzesik
Eryk Mazur – @ErykMazur62297
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
1️⃣ Ogon znowu macha psem. Obserwujemy właśnie, jak bezwzględny w swoich rachubach Izrael – nie zważając na koszty i krew, co dobitnie pokazał już w Strefie Gazy – cynicznie rozgrywa swojego potężnego sojusznika. Państwo o potężnych wpływach lobbystycznych skutecznie wciągnęło globalnego hegemona w krwawą awanturę, by cudzymi rękami i amerykańskim arsenałem zlikwidować własne zagrożenie.
2️⃣ Iran chciał nuklearnej polisy ubezpieczeniowej, a zamiast tego ściągnął na siebie niszczycielskie uderzenie prewencyjne. To twarde ostrzeżenie w kontekście zaczynającej się u nas debaty o polskiej broni jądrowej. Głośne aspirowanie do własnego programu jądrowego bez potężnego, konwencjonalnego parasola ochronnego i szczelnego państwa to proszenie się o atak wyprzedzający. Wróg uderzy, zanim zdążymy zbudować pierwszą głowicę.
3️⃣ Najważniejszy filar NATO i naszego bezpieczeństwa – Stany Zjednoczone – zaangażował się właśnie w kolejny konflikt zbrojny. Uwaga Waszyngtonu, kluczowy sprzęt i logistyka Pentagonu płyną teraz na Bliski Wschód, a nie na wschodnią flankę NATO. Jeśli w tym czasie zapłonęłaby nasza granica, artykuł 5 traktatu północnoatlantyckiego może okazać się jedynie powolną procedurą polityczną, a my spadniemy na dalsze miejsce na liście amerykańskich priorytetów. Przetrwamy tylko wtedy, gdy zbudujemy własną armię: z silnymi wojskami lądowymi, własnymi systemami rakietowymi dalekiego zasięgu zdolnymi porazić terytorium wroga i niezależnym przemysłem zbrojeniowym, który zabezpieczy dostawy amunicji. Zewnętrzne gwarancje nie obronią naszych granic – zrobi to tylko nasza własna siła uderzeniowa.
RozwińZwiń komentarze (6)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Czy pamiętacie Państwo człowieka, który kupił prezerwatywę dla Premiera, sam za nie zapłacił, a następnie poprosił o wystawienie faktury w systemie KSeF na Kancelarie Prezesa Rady Ministrów?
Film Tomasza Sidorczuka bo o nim mowa, obejrzało kilkanaście milionów Polaków. Był szeroko komentowany w mediach i w telewizji.
Film można oceniać na różne sposoby: w kategoriach żartu, drwinę z państwa, traktować go jako happening lub metodę na pokazanie absurdu, jaki wiąże się z wprowadzeniem przymusowego systemu KSeF w Polsce. Jednak nie ma żadnych wątpliwości, że jeżeli podobnej transakcji-żartu dokonalibyśmy w dotychczasowym systemie czyli po prostu prosząc o wystawienie drukowanej faktury VAT, to pies z kulawą nogą nie zainteresowałby się tematem.
W czasach KSeF jest to jednak już przestępstwo wagi państwowej. Okazało się, że wytoczono najcięższe działa. Pan Tomasz został wczoraj wezwany na przesłuchanie. Organy Skarbowe zajęły się sprawą z największą powagą, a urzędnicy przedstawili mu wczoraj zarzuty …
Uwaga! … z paragrafów dotyczących tzw. karuzeli VAT!
Urzędnicy Skarbowi postanowili użyć przepisów służących do walki z mafią paliwową do spacyfikowania młodego człowieka, który dokonał wg. nich najcięższego przestępstwa
Wartość VAT-u zawartego w cenie zakupionej prezerwatywy dla Premiera, to oszałamiające 89 groszy!
Urzędnicy zapewne są z siebie dumni i uważają, że wykryli nieprawdopodobnie groźną mafię VATowską. W rzeczywistości widać jednak, że rząd Tuska i uśmiechniętej koalicji, zmierza już powoli do swojego końca bo najgorssze co może spotkać polityków jest moment, w którym zamiast wzbudzać strach, wzbudzają już tylko śmiech
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Electrolux „zwiększa efektywność”, „przenosząc procesy” z Krakowa do Indii. Na miejsce każdego Polaka ma 10 milionów Hindusów. Oto uroki globalizacji, którą nasze społeczeństwo zbyt łatwo się zachłysnęło. Tymczasem globalizacja nie polega przede wszystkim na dostępie do tanich dóbr produkowanych poza Europą. To był etap przejściowy — taka promocja. Globalizacja polega przede wszystkim na przeniesieniu produkcji tam gdzie jest ona bardziej opłacalna, czyli z obszarów rozwiniętych na obszary rozwijające się, z mniej ludnych na bardziej ludne, od wysokich cen energii ku niskim.
Globalizacja jest korzystna dla elit zarządzających kapitałem i może być katastrofą dla pracowników niższego szczebla, którzy chcieliby żyć lepiej niż ich chińscy, wietnamscy czy hinduscy konkurenci.
Media, eksperci i politycy „zapomnieli” o tym opowiedzieć Polakom. Cześć z nich jest zbyt leniwa i zbyt ociężała umysłowo by to w ogóle zrozumieć. Cześć z nich wierzyła, że całe społeczeństwa zachodnie przesuną się z pracy w „normalnej” produkcji i „normalnych” usługach do sektorów wysokozaawansowanych, których „państwa trzeciego świata” (zauważyliście że nikt już tak nie mówi?) nigdy nie skopiują.
To była pycha i błędna prognoza. Okazało się że inżynierowie z Azji w ciągu trzech dekad nadrobili dystans do Europy i USA, a nawet nas wyprzedzili. Któż mógł przewidzieć, że ludzie niezwykle pracowici, zdolni i głodni sukcesu wyprzedzą w inżynierii i produkcji coraz bardziej rozleniwiony Zachód, zarządzany przez ludzi określanych obecnie jako „Epstein class” — zdeprawowanych cwaniaków, o neokolonialnej mentalności?
Cóż, byli tacy którzy przewidywali, od lat 90. ostrzegali, ale iluzja wstąpienia do konsumpcyjnego raju i krainy pozbawionego wyzwań dobrobytu była zbyt kusząca dla skorumpowanych i pysznych umysłów medialno-politycznych elit.
Electrolux „zwiększa efektywność”, „przenosząc procesy” z Krakowa do Indii. Na miejsce każdego Polaka ma 10 milionów Hindusów. Oto uroki globalizacji, którą nasze społeczeństwo zbyt łatwo się zachłysnęło. Tymczasem globalizacja nie polega przede wszystkim na dostępie do tanich… https://t.co/AIu8pGZX07
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) February 27, 2026
Co dalej?
Brak koncepcji. Nikt nie ma jasnej koncepcji co robić! Trwa szamotanie się ofiary. Jedno co jest pewne to, że USA obecnie nie są zainteresowane koordynacją strategii handlowej z UE, bo UE z ich perspektywy jest głęboko niedecyzyjna. USA próbują się częściowo izolować przez cła, co jest częściowo nieskuteczne. Próbują też metodą kija i marchewki wymusić na swoim biznesie przenoszenie i odtwarzanie produkcji w USA. Zobaczymy czy coś z tego wyjdzie. Biznes wie, że musi cierpliwie znosić kaprysy każdej kolejnej administracji i że żadna nie trwa dłużej niż parę lat.
W Unii Europejskiej sytuacja jest dużo bardziej dramatyczna. Główne państwa, w tym szczególnie Niemcy, zainwestowały w Chinach gigantyczny kapitał. Częściowo już przeniosły tam produkcję. Zarabiają na tamtym rynku, choć jest jasne, że marzenia o sukcesie czy dominacji w Chinach nie spełnią się. W każdym razie Niemcy nie poprą konfrontacji.
Także duża część elit europejskich dysponujących kapitałem jest w trybie pogłębiania globalizacji i szukania okazji do korzystnego przepływu kapitału w rejony gdzie gospodarka się dynamicznie rozwija, a rynki i ceny są mniej stabilne i mniej nasycone kapitałem. To stąd parcie na takie pomysły jak Mercosur czy zawieranie kolejnych umów otwierających rynek unijny dla Ukrainy czy właśnie dla Indii. Właściciele kapitału poświęcając rynek UE otwierają tamte rynki dla siebie i szukając okazji do zarobku. Taka jest moim zdaniem rzeczywista dynamika tych dążeń i taki są intencje. O tym się w Polsce zupełnie nie mówi, moim zdaniem prawie nikt o tym nie wie. Ja tę myśl usłyszałem w rozmowie z przedstawiałem elit w Londynie, tłumaczącym mi dlaczego wśród elit poparcie dla otwarcia ich kraju na migrację utrzymuje się tak mocno i tak długo.
Redukcje zatrudnienia trwające w Krakowie, w Łodzi, na Śląsku i w innych miejscach to dopiero początek. „Europa krwawi”. „Sytuacja jest dramatyczna” — to nie moje oceny, ale wypowiedzi ekspertów z instytucji głównego nurtu na zamkniętym seminarium o polityce handlowej. Wchodzimy w czas przesilenia, a tego tematu prawie nie ma w mediach…
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Już zdecydowali! Fotowoltaika na dachach będzie przymusowa! Ten, kto paneli nie zamontuje, w domu nie zamieszka?
Już w tym roku wejść mają pierwsze elementy zamordystycznej dyrektywy budynkowej EPBD, wśród nich obowiązkowe panele fotowoltaiczne. Do końca 2026 roku na nowych budynkach publicznych i niemieszkalnych powyżej 250 m², później na istniejących publicznych, a do 2029 roku – na wszystkich nowych mieszkalnych!
Fotowoltaika może mocno odciążyć domowy budżet, ale powinna być to suwerenna decyzja polskich rodzin, a nie urzędników z Brukseli. Nie u każdego i nie w każdej sytuacji instalacja fotowoltaiczna się opłaci. Niesie ona za sobą również ryzyka.
Oto argumenty przeciwko OBOWIĄZKOWEJ fotowoltaice:
•Wysokie koszty inwestycyjne: nie każdego stać na takie instalacje. Wprowadzenie obowiązkowości inwestycji zwiększy popyt, a przez to i ceny paneli.
•Zwiększenie cen nieruchomości: Każdy, kto będzie chciał kupić mieszkanie lub dom po 2029 roku będzie musiał zapłacić ekstra ze względu na zwiększone koszty inwestycyjne. To tylko podniesienie poprzeczki dla młodych ludzi.
•Długi zwrot z inwestycji (lub jego brak): Jeśli gospodarstwo domowe zużywa mało energii, inwestycja może się nigdy nie zwrócić lub okres ten będzie bardzo długi, zwłaszcza w nowych systemach rozliczeń (net-billing).
•Problemy z siecią elektroenergetyczną: Masowe podłączanie mikroinstalacji prowadzi do paraliżu sieci, co objawia się wyłączeniami instalacji (falowników) w słoneczne dni z powodu zbyt wysokiego napięcia.
•Uzależnienie od warunków pogodowych: Fotowoltaika produkuje energię tylko w ciągu dnia, a jej wydajność drastycznie spada w dni pochmurne i zimą.
•Konieczność dodatkowych inwestycji (magazyny energii): Aby obowiązkowa fotowoltaika miała sens, konieczne jest dokupienie drogich magazynów energii (baterii), co dodatkowo zwiększa koszty.
•Zmiany w systemach rozliczeniowych. Już teraz np. w Holandii niektórzy właściciele fotowoltaiki dopłacają do odbioru energii spore pieniądze. W Polsce może być tak samo!
•Bezpieczeństwo: Panele na dachach zwiększają ryzyko pożarowe.
•Wysokie koszty utylizacji: Po zakończeniu okresu użytkowania (ok. 25-30 lat) panele staną się odpadami, a proces ich recyklingu jest kosztowny i skomplikowany.
•Uzależnienie od technologii z Chin: Większość rynku paneli fotowoltaicznych mają dziś w garści Chińczycy. To oni zarobią na transformacji energetycznej.
Nikt nie powinien mówić nam, jak mamy budować i wyposażać nasze domy. Dyrektywę budynkową należy wrzucić do kosza!
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Skomentuj