Marcin Możdżonek
Historia z Lidzbarka Warmińskiego, gdzie kobieta „uratowała” jenota, myśląc, że to zmarznięty pies, obiegła całą Polskę. Choć intencje były dobre, ta sytuacja to najlepszy dowód na to, jak bardzo brakuje nam edukacji przyrodniczej. Dzieci w szkołach uczą się o faunie Afryki, a my – dorośli – nie rozumiemy zachowań zwierząt, które żyją tuż obok nas.
Dlaczego ta kobieta zdołała go wziąć na ręce? Dlatego, że jenot to mistrz manipulacji, który lubi oszukiwać 🙂
Jenot ma unikalną strategię obronną – tzw. tanatozę. W obliczu zagrożenia nie ucieka, ale „pada trupem”. Sztywnieje, przestaje reagować na bodźce i udaje martwego lub skrajnie wycieńczonego. To jego sposób na zmylenie drapieżnika. Pani z Lidzbarka padła ofiarą tego aktorskiego popisu, myśląc, że zwierzę umiera z mrozu.
Historia z Lidzbarka Warmińskiego, gdzie kobieta „uratowała” jenota, myśląc, że to zmarznięty pies, obiegła całą Polskę. Choć intencje były dobre, ta sytuacja to najlepszy dowód na to, jak bardzo brakuje nam edukacji przyrodniczej. Dzieci w szkołach uczą się o faunie Afryki, a my… https://t.co/Gtd7GqGYRP
— Marcin Możdżonek (@MarcinMozdzonek) January 7, 2026
Dlaczego to było niebezpieczne?
Przede wszystkim jenot to drapieżnik i gdy uzna, że „udawanie” nie działa (np. zostanie zamknięty w ciasnym aucie), może dotkliwie pogryźć. Ma potężny uścisk szczęki.
To także gatunek inwazyjny, który jest głównym wektorem wścieklizny, świerzbu i groźnych dla ludzi pasożytów, takich jak bąblowica.
I najważniejszy aspekt – zabranie dzikiego zwierzęcia do nagrzanego samochodu to dla niego gigantyczny stres, który może skończyć się tragicznie.
Niestety policjanci i strażacy popełnili błąd – jako że to gatunek inwazyjny zagraża lokalnej przyrodzie oraz nie powinien zostać po prostu wypuszczony do lasu. Powinien zostać przekazany odpowiednim służbom, które mają w tym zakresie odpowiednią wiedzę. Edukacja jest niezwykle potrzebna, ponieważ to ona jest kluczowa w ochronie przyrody.
Komentarze (1)