Piotr Skelnik – lider Konfederacji na Pomorzu
Pod koniec grudnia mieszkańcy gminy Łęczyce zgłosili, że na polu kukurydzy w gminie Łęczyce leżą dziesiątki padłych dzików. Sprawa została zgłoszona do Powiatowego Lekarza Weterynarii, urzędu gminy Łęczycy, powiatowej komendy policji i nadleśnictwa Choczewo.
Powiatowy Lekarz Weterynarii potwierdził, że problem jest znany i faktycznie jest to ognisko ASF, ale dziki na bieżąco są utylizowane, więc można było stwierdzić, że sytuacja jest pod kontrolą. Jedynym utrudnieniem było nieskoszone pole kukurydzy, ale inspekcja weterynaryjna zasłaniała się rzekomym brakiem możliwości wpłynięcia na tę sytuację, co oczywiście nie jest zgodne z prawdą.
Minęły prawie 3 miesiące i co? Wracamy w to samo miejsce. W ostatnich dniach otrzymałem zdjęcia i nagrania dokumentujące około 50 trucheł dzików, w tym część z nich leży tam od wielu tygodni.
Przez cały ten czas nikt nie doprowadził do usunięcia ogniska ASF, a działania Powiatowego Lekarza Weterynarii z całą pewnością były niewystarczające. To jest skandaliczna sytuacja. Po kilku miesiącach nadal mamy nieruszone ognisko choroby, na którym jak gdyby nigdy nic leżą padłe zwierzęta.
W dniach 7–8 marca w końcu skoszono kukurydzę, ale pojawia się kolejne pytanie. Co się z nią stało? Z materiałów wynika, że podczas koszenia naruszono truchła. To oznacza, że szczątki zostały wymieszane z plonem, więc absolutnie nie powinna ona zostać dopuszczona do użytku.
W związku z pojawieniem się nowych materiałów ponownie skierowałem pismo do Powiatowego Lekarza Weterynarii z żądaniem wyjaśnień. Ponadto wysłałem zapytanie do wojewody, ARiMR i ponownie do gminy Łęczyce. Pytam ich wprost o to, czy PLW przekazał im informację o ognisku ASF, a jeśli tak, to chciałbym dowiedzieć się o podjętych przez nich działaniach w tej sprawie.
Najważniejsze pytanie jest jedno: jak to możliwe, że przez tyle czasu nikt nie zrobił z tym porządku i kiedy dziki zostaną zutylizowane?


Komentarze (1)