Rada Liderów wskazała Sławomira Mentzena, jako kandydata Konfederacji w wyborach na Prezydenta RP, które zostaną przeprowadzone w 2025 roku. pic.twitter.com/xkdboV2ME0
— Konfederacja (@KONFEDERACJA_) August 20, 2024
Temat aborcji w Sejmie powrócił i wedle planów koalicji rządzącej ma być sfinalizowany jak najszybciej. Konfederacja składa wnioski o odrzucenie obu projektów w całości!
Temat aborcji w Sejmie powrócił i wedle planów koalicji rządzącej ma być sfinalizowany jak najszybciej. Konfederacja składa wnioski o odrzucenie obu projektów w całości! To potworne, że w Sejmie debatujemy o tym komu należy odebrać prawo do życia, komu nie należy się prawo by się narodził!
— Karina Bosak (@KarinaBosak) October 20, 2026
To potworne, że w Sejmie debatujemy o tym komu należy odebrać prawo do życia, komu nie należy się prawo by się narodził!
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
„Ja, niżej podpisany, Karol Nawrocki, pragnąc walczyć o silną, dumną i bezpieczną Polskę, w pełni świadomy doniosłości i odpowiedzialności urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, który zamierzam objąć, z najwyższym szacunkiem i powagą, uroczyście oświadczam, że nie podpiszę żadnej ustawy, która podnosi Polakom istniejące podatki, składki i opłaty lub wprowadza nowe obciążenia fiskalne Polaków.”
Panie Prezydencie, pamięta Pan te słowa? „Ja, niżej podpisany, Karol Nawrocki, pragnąc walczyć o silną, dumną i bezpieczną Polskę, w pełni świadomy doniosłości i odpowiedzialności urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, który zamierzam objąć, z najwyższym szacunkiem i powagą, uroczyście oświadczam, że nie podpiszę żadnej ustawy, która podnosi Polakom istniejące podatki, składki i opłaty lub wprowadza nowe obciążenia fiskalne Polaków.”
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) October 19, 2026
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W Sejmie odbyła się XXXII sesja Sejmu Dzieci i Młodzieży, podczas której pomagałem prowadzić część obrad. Młodzi uczestnicy sami wskazali problemy, które uważają za najważniejsze, i przedstawili swoje opinie.
W głosowaniu za najważniejszy problem uznali nieaktualne programy nauczania. Domagali się zmian, dzięki którym szkoła będzie lepiej przygotowywać do dorosłego życia. Do przemyślenia dla autorów kolejnych reform edukacji.
Dziś w Sejmie odbyła się XXXII sesja Sejmu Dzieci i Młodzieży, podczas której pomagałem prowadzić część obrad. Młodzi uczestnicy sami wskazali problemy, które uważają za najważniejsze, i przedstawili swoje opinie. W głosowaniu za najważniejszy problem uznali nieaktualne programy nauczania. Domagali się zmian, dzięki którym szkoła będzie lepiej przygotowywać do dorosłego życia. Do przemyślenia dla autorów kolejnych reform edukacji. Od rana nasi posłowie rozmawiali z uczestnikami także na sejmowych korytarzach. Cieszy zainteresowanie sprawami publicznymi od wczesnych lat. Mam nadzieję, że dzisiejsza wizyta zachęci wielu uczestników do dalszej aktywności.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) October 19, 2026
Od rana nasi posłowie rozmawiali z uczestnikami także na sejmowych korytarzach. Cieszy zainteresowanie sprawami publicznymi od wczesnych lat. Mam nadzieję, że dzisiejsza wizyta zachęci wielu uczestników do dalszej aktywności.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Zacznę od odpowiedzi na pytanie, czy politycy nie mogą sformułować minimalnego katalogu celów. Teoretycznie mogą, w praktyce nie ma miejsca ani formuły, w jakiej mieliby to zrobić.
Zwróćcie państwo uwagę, że regulamin Sejmu w ogóle nie przewiduje czegoś takiego jak debata o strategii państwa. My właściwie obradujemy wyłącznie nad bieżącymi aktami prawnymi i w ogóle nie ma w regulaminie Sejmu debat o charakterze strategicznym. Jedyne co powinno trochę to przypominać, to jest debata nad programem polskiej polityki zagranicznej, ale też niestety nie ma takiego charakteru. Więc trzeba by przebudować system polityczny, żeby miejsce do takiego uzgodnienia się znalazło i żeby politycy byli do tego zmuszeni. Politycy nie zrobią niczego, do czego nie są zmuszeni regułami. Obecne reguły gry w demokracji premiują różnienie się, a nie zgodzenie się co do czegoś. Więc dokładnie tak jak zaprogramowany został ustrój, który został ustanowiony, dokładnie tak on działa. Nie możemy tu wykazywać zaskoczenia, czy jakieś, bo to po prostu jest hipokryzją.
W obecnej koalicji oportuniści są przemieszani ze zdrajcami i sprzedawczykami. Z takimi ludźmi nie da się uzgodnić jakiejkolwiek pozytywnej strategii dla państwa. Nie można z góry zakładać, że każde opóźnienie inwestycji czy doprowadzenie przedsiębiorstwa do upadku wynika wyłącznie z niekompetencji. Trzeba patrzeć na decyzje, ich skutki i to, kto na nich korzysta.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) October 19, 2026
Teraz problem jest też taki, że oczywiście nie wszyscy występują do jakiejkolwiek tego rodzaju dyskusji z pozycji dobrej woli. I wydaje mi się, że o ten problem profesor Gliński zahaczył i muszę się tu zgodzić. Uważam, że w obecnej koalicji merytoryczni oportuniści są przemieszani ze zdrajcami i sprzedawczykami. I to powoduje, że nigdy do końca nie wiemy z kim rozmawiamy. Możemy rozmawiać z merytorycznym oportunistą, który nawet chce dobrze, o ile nie będzie musiał za to zapłacić jakiejś ceny. A równie dobrze możemy rozmawiać z kimś, kto obraca fajnymi hasłami, a jednocześnie ma zupełnie inne plany. Na przykład mówi, że realizuje jakiś projekt, ale w rzeczywistości celowo go opóźnia. Albo mówi, że ratuje jakąś firmę, ale właśnie doprowadzają do upadłości po to, żeby sprywatyzować grunty, albo sprzedać ją kapitałowi zagranicznemu po to, żeby później mieć z tego jakiś profit po odejściu od władzy. I ten poziom powiedziałbym zainfekowania polskiej klasy politycznej ludźmi, którzy mają podwójną agendę, jest na tyle wysoki, że on niszczy wszelkie zaufanie i domniemanie dobrej woli przy tego rodzaju dyskusjach. I uważam, że trzeba po prostu o tym problemie powiedzieć wprost. I dowodów na to, że niektóre rzeczy, słowa są inne, czyny są inne, mamy tych dowodów aż nadto.
Teraz odpowiedziawszy na pytanie pana redaktora, małe słowo odpowiedzi do tego co wcześniej powiedział pan premier Morawiecki. Nie popieram strategii izolacjonistycznej, chcę to powiedzieć wprost. Nie popieram w ogóle żadnej strategii skrajnej, bo uważam, że państwa polskiego na nią nie stać. Popieram strategię współpracy gospodarczej, politycznej, obronnej z naszymi wszystkimi partnerami. Dyskusja toczy się o tym, jakie dokładnie mają być zasady tej współpracy. Nie zdążyłem też nawet skrytykować KPO i nie miałem takiego celu, uważam, że to jest szeroki temat. KPO to tak jak inne fundusze europejskie taki trochę groch z kapustą, są tam rzeczy, które należy krytykować i są rzeczy pożyteczne. Natomiast jest to przede wszystkim tymczasowy program grantowy wygenerowany przy pomocy zadłużenia.
Ja skrytykowałem kamienie milowe. Dlaczego? Bo mają antyrozwojowy charakter i zostały uzgodnione w tajemnicy przed parlamentem, przed opinią publiczną, a więc antydemokratycznie. Nie tylko antydemokratycznie, ale także antyrozwojowo. Cztery proste przykłady. Przez te cholerne kamienie milowe weszły zakazy zabudowy, a właściwie zmuszenie samorządowców do zrobienia czegoś sprzecznego z ich misją. A więc każdy samorząd, każda gmina musi ustanowić program wstrzymania rozwoju swoich terenów, poprzez wyznaczenie matematycznie wzorem określonych terenów, na których będzie panował zakaz zabudowy. Z orwellowską perfidią nazwano to strefami wolnymi. I jest to zaprzeczenie jakiegokolwiek planowania przestrzennego prawidłowego, bo zakazem zabudowy zostaną objęte na przykład uzbrojone tereny, albo wstrzymany zostanie rozwój gospodarstw rolnych, które są dochodowe, ale nie będą mogły rozbudowywać się o nowe budynki gospodarskie. To jeden z przykładów.
Drugi, przymus na gminach, żeby kupowały wyłącznie elektryczne autobusy. To jest w interesie koncernów, które te autobusy produkują, to nie jest w interesie gmin, bo elektryczne autobusy są droższe. To nie jest także korzystne z punktu widzenia walki ze smogiem, ponieważ są argumenty na to, że elektryczne autobusy ponieważ są cięższe ze względu na akumulatory, które przewożą, emitują więcej zanieczyszczeń do smogu wynikających ze zużycia opon. Muszą też przewozić mniej ludzi.
Trzecia sprawa antyrozwojowa wynikająca z kamieni milowych, opłaty za drogi i ich podwyższanie. Dlaczego my mamy być przymuszeni tym? To nie jest polskie prawo.
Czwarta, opłaty za samochody dodatkowe. Żadna z tych rzeczy nigdy nie powinna być w sposób tajny uzgadniana z instytucjami unijnymi i nie powinno być handlu pieniądze za nietransparentne zobowiązania. To krytykuje, panie premierze. A nie samo zaciągnięcie długu, bo długów to pozaciągaliście tyle, że parę lat o tym opowiadaliśmy bez przerwy, że zaciągacie te długi bez umiaru i KPO jest po prostu elementem szerszego obrazka.
Teraz czy ja nie rozumiem, że Polska potrzebuje kapitału. Oczywiście, że to rozumiem. Mówiłem o tym w przemówieniu na temat naszego programu polityki gospodarczej w 2013 roku, wprost artykułując to jako jeden z celów, że mamy problem z deficytem kapitału. Mamy to w programie, który przyjęliśmy 10 lat temu. Więc rozumiemy to doskonale. Pytanie skąd ma być ten kapitał. I tutaj sądzę, że się zgadzamy, że nie przede wszystkim z zadłużenia zagranicznego, ponieważ zadłużenie zagraniczne ma swoje ryzyka. I to, że obecnie dofinansowania europejskie są przewalutowywane w ten sposób, że jest dokonywany de facto dodruk pieniądza w momencie przewalutowania dofinansowań europejskich, a pieniądze są parkowane na kontach w Narodowym Banku Polskim. To jest powiedziałbym, tylko okoliczność, która pozwala nieco zmniejszyć ryzyko związane z zaciąganiem zadłużenia zagranicznego. Nie możemy zrobić z tego metody uprawiania naszej polityki. Uważam, że to jest sprzeczne z długookresową strategią, którą powinno mieć państwo polskie. I co więcej, uważam, że nawet pan premier się z tym zgadza, bo jak raz powiedziałem, żeście to zadłużenie zagraniczne podnieśli, to później pan ze mną polemizował, słusznie powołując się na dane i pokazując, że udało wam się to zadłużenie zagraniczne w pewnym momencie obniżyć.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
We wtorek idę do płockiego ratusza na posiedzenie Komisji Skarg, Wniosków i Petycji w sprawie mojej petycji o zerwanie partnerstwa Płocka z Żytomierzem na Ukrainie. W skrócie moja petycja jest uzasadniona tym, że w Żytomierzu imiennie czci się morderców Polaków i organizacje odpowiedzialne za te zbrodnie.
Na ostatnim posiedzeniu komisji radni głosowali przeciwko mojej petycji, a teraz przygotowali projekt uchwały Rady Miasta przewidujący jej odrzucenie (projekt uchwały w komentarzu).
We wtorek idę do płockiego ratusza na posiedzenie Komisji Skarg, Wniosków i Petycji w sprawie mojej petycji o zerwanie partnerstwa Płocka z Żytomierzem na Ukrainie. W skrócie moja petycja jest uzasadniona tym, że w Żytomierzu imiennie czci się morderców Polaków i organizacje odpowiedzialne za te zbrodnie. Na ostatnim posiedzeniu komisji radni głosowali przeciwko mojej petycji, a teraz przygotowali projekt uchwały Rady Miasta przewidujący jej odrzucenie (projekt uchwały w komentarzu). Podczas dyskusji na poprzednim posiedzeniu komisji pośrednio przyznali, że zerwanie współpracy z Żytomierzem pogorszy sytuację mieszkających tam Polaków. Jeśli tak, to nie mamy do czynienia z żadnym prawdziwym partnerstwem, tylko z sytuacją, w której los miejscowych Polaków staje się zakładnikiem politycznej współpracy. Poniżej nagranie z Żytomierza z obchodów rocznicy urodzin Stepana Bandery. Radni widzieli to nagranie, podobnie jak poznali liczne przykłady kultu zbrodniarzy odpowiedzialnych za mordowanie Polaków, odbywającego się w tym mieście za przyzwoleniem i akceptacją jego władz.
— Marek Tucholski 🇵🇱 (@tucholski_marek) October 18, 2026
Podczas dyskusji na poprzednim posiedzeniu komisji pośrednio przyznali, że zerwanie współpracy z Żytomierzem pogorszy sytuację mieszkających tam Polaków. Jeśli tak, to nie mamy do czynienia z żadnym prawdziwym partnerstwem, tylko z sytuacją, w której los miejscowych Polaków staje się zakładnikiem politycznej współpracy.
Poniżej nagranie z Żytomierza z obchodów rocznicy urodzin Stepana Bandery. Radni widzieli to nagranie, podobnie jak poznali liczne przykłady kultu zbrodniarzy odpowiedzialnych za mordowanie Polaków, odbywającego się w tym mieście za przyzwoleniem i akceptacją jego władz.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
– Posiadanie i realizowanie jakiejkolwiek długookresowej strategii zakłada przezwyciężenie tego kryzysu. Jeżeli on nie będzie przezwyciężony, no to będziemy w sytuacji kryzysu i niezdolności do realizowania nie tylko długookresowej strategii jako państwa, ale żadnej strategii. Więc biorę to w nawias i trzy wyzwania chcę zarysować, które uważam, że niezbędne do tego, żeby taką strategię ustanowić i wdrażać.
Pierwsze wyzwanie, być może największe, to jest różny poziom świadomości, ambicji i także deprawacji polskich polityków. To co mamy ze sporem o TK, to to jest właśnie moim zdaniem aspekt tej deprawacji, która się ujawnia w działaniu. Natomiast ciężko jest tworzyć jakąkolwiek długookresową strategię z ludźmi, którzy ani tego nie chcą, ani nie rozumieją. Jeżeli nie mają ambicji, to nie da się z nimi robić, oni nie rozumieją, że zajmując się rzeczami nieistotnymi z punktu widzenia strategii państwowej, tracą czas, tracą środki, a ich to kręci, że zużywają się w tym wzajemnym sporze, który w tej chwili widzimy. Więc to im przynosi właściwy poziom satysfakcji i nie będą jej szukać gdzie indziej. Jedyny sposób, to ich po prostu wymienić. I tutaj potrzebna jest bardzo duża wymiana kadr w polskiej polityce, w polskim parlamencie. Mówię to bez żadnej przesady, jestem po prostu głęboko przekonany, że większość przywództwa obecnych partii parlamentarnych trzeba wysłać na polityczną emeryturę, bo z nimi nie da się pracować. Zostawić trochę osób z młodszej generacji, z nimi uważam da się pracować.
Trwa Forum Idee dla Polski organizowane przez @InstSobieskiego. W debacie o strategii państwa na lata 2027–2037 wskazałem podstawowy problem. Nie da się prowadzić długofalowej polityki z ludźmi, którym wystarcza satysfakcja z codziennych partyjnych awantur. Znaczną część obecnego przywództwa politycznego trzeba wysłać na emeryturę. Kolejne dokumenty strategiczne niczego nie zmienią, jeśli nie wiążą administracji, nie mają zapewnionego finansowania i nikt nie odpowiada za ich realizację. Można uchwalić ich dowolnie dużo i dalej stać w miejscu. Trzeba też wiedzieć, o czym jeszcze decydujemy samodzielnie, a w czym realizujemy zobowiązania narzucone z zewnątrz. Politycy, którzy nie rozumieją skali tych zależności, nie są przygotowani do wyznaczania Polsce celów na następną dekadę.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) October 19, 2026
Druga sprawa. Media też są komplementarnym częścią tego problemu. Jeżeli media nie zmuszają polityków do mówienia o strategii i o realizacji celów, tylko bez końca i bez sensu jesteśmy zmuszeni do komentowania co się komu wydaje, co kto sobie wyobraża, co kto przewiduje, gdzie to jest zupełnie bezkarne żeby powiedzieć cokolwiek, to po prostu nie ma w systemie medialnym miejsca na dyskusję, no za wyjątkiem Kanału Zero, dziękujemy za transmisję. To było pierwsze wyzwanie.
Drugie. Brak mocy wiążącej dokumentów strategicznych. Dlaczego mamy inflację dokumentów strategicznych? Bo to nic nie kosztuje, żeby je pouchwalać. I one sobie wszystkie mogą być, mogą być wzajemnie sprzeczne, nic z tego nie wynika. Politycy nie mają w tej chwili pomysłu, politycy w Polsce, bo Unia Europejska ma na to wyraźnie pomysł, na przyjmowanie wiążących dokumentów strategicznych albo przekładanie zamierzeń strategicznych na wiążące długookresowo prawo. Ani na poziomie dokumentów finansowych nie przyjmujemy w tej chwili praktycznie żadnej kwestii dokumentów wieloletnich, ani na poziomie celów do realizacji dla administracji. Politycy można powiedzieć, że mają wręcz awersję, żeby jakieś cele do realizacji wpisać wprost do ustaw. A jednocześnie piszą ustawy skrajnie szczegółarskie, bezsensownie przeregulowane. To pokazuje, że nie myślą o pisaniu prawa w ogóle w kategorii realizacji celów. I ten problem trzeba pokonać, uważam, że pisanie kolejnych dokumentów, które nie mają żadnej mocy wiążącej jest bez sensu. Jedynym politykiem, który w sposób moim zdaniem negatywny, ale jednak pokonał tę barierę, jest Mateusz Morawiecki. To znaczy, to co chcieli zrobić podsunęli Unii Europejskiej, wpisali w załącznik do KPO, jako tak zwane kamienie milowe i nawet następny rząd czuje się tym związany. Więc można by powiedzieć Mateusz Morawiecki ograł system, szkoda że niestety w złym kierunku.
Trzecia sprawa, to jest nieznana skala zewnątrzsterowności naszego systemu. Nikt dokładnie nie wie, w jak wielkim stopniu nasz system jest sterowany z zewnątrz. Unia Europejska co chwilę wymyśla coś nowego i my jesteśmy tym związani. Dzisiejsi politycy opozycji nie wiedzą jakie dokładnie cele unijne w następnej kadencji, jeżeli by trafili do władzy, będą musieli realizować. W ten sposób żadnego planowania strategicznego nie da się prowadzić. Z NATO sytuacja niestety zaczyna być podobna. Poruszanie się po omacku w polityce obronnej. I jeśli chodzi o technologie, i jeśli chodzi o finansowanie, i jeśli chodzi o realizację. W związku z czym, mamy zależność państwa polskiego gospodarczo-polityczno-obronną, której stopnia polscy politycy nie rozumieją i nie ma żadnego miejsca, gdzie mogliby się transparentnie do tego przyznać. Może poza takim forum, ale ja to mówię, inni niekoniecznie się z tym zgodzą. Natomiast jestem mocno przekonany do tego, że w kuluarach politycy nie mają w tej chwili świadomości, o czym tak naprawdę decydują. Bardzo trudno jest zbudować jakąkolwiek strategię, jak się nie wie o czym się decyduje. Dziękuję.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak odpowiedział na X na buńczucznego tłita premiera Donalada Tuska, który napisał, że w sprawie imigracji “Polska nie powtórzy błędów innych europejskich państw, nie będzie też za nie płacić”, Polska ma “własną politykę azylową (nie przyjmujemy wniosków), deportujemy tych, którzy łamią polskie prawo.” Swój wpis zakończył bojowo: “W kwestii bezpieczeństwa będziemy bezwzględni. To usłyszeli ode mnie liderzy Europy w Brukseli.”
Dużej części nielegalnych imigrantów Polska nie deportuje bo nie ma zawartych umów readmisyjnych z ich krajami. Mimo to MSZ nadal wydaje wizy imigrantom z tych krajów. Nasza poprawka by tego nie robić została odrzucona w Sejmie.
Nasze państwo nie sprawdza także czy są karani. Także w tej sprawie odrzuciliście naszą poprawkę.
Umowy readmisyjne nie są negocjowane. Proszę sprawdzić ile osób w rządzie realnie nad tym codziennie pracuje.
Ponadto nikt nie wie ilu mamy nielegalnych imigrantów bo rząd nie prowadzi ich rejestru ani nie monitoruje ich miejsca zamieszkania. Z tego samego powodu są realnie bezkarni. Nie da się windykować grzywny ani dostarczyć pisma urzędowego osobie bez meldunku.
Każda kontrola Straży Granicznej wykazuje wysoki odsetek pracowników bez prawa pobytu lub prawa pracy. Mimo to w MSZ macie listę na której szybką ścieżkę do ściągania imigrantów mają tysiące firm.
Proszę sprawdzić też w jakich okolicznościach imigranci którzy nie są z Polski wydalani wchodzą w pobyt tolerowany.
Proszę też sprawdzić jakie są zaległości w rozpatrywaniu spraw w Urzędzie do Spraw Cudoziemców i u wojewodów. Oraz jak wygląda wymiana informacji o statusie imigrantów pomiędzy różnymi instytucjami państwa a
Dużej części nielegalnych imigrantów Polska nie deportuje bo nie ma zawartych umów readmisyjnych z ich krajami. Mimo to MSZ nadal wydaje wizy imigrantom z tych krajów. Nasza poprawka by tego nie robić została odrzucona w Sejmie. Nasze państwo nie sprawdza także czy są karani. Także w tej sprawie odrzuciliście naszą poprawkę. Umowy readmisyjne nie są negocjowane. Proszę sprawdzić ile osób w rządzie realnie nad tym codziennie pracuje. Ponadto nikt nie wie ilu mamy nielegalnych imigrantów bo rząd nie prowadzi ich rejestru ani nie monitoruje ich miejsca zamieszkania. Z tego samego powodu są realnie bezkarni. Nie da się windykować grzywny ani dostarczyć pisma urzędowego osobie bez meldunku. Każda kontrola @Straz_Graniczna wykazuje wysoki odsetek pracowników bez prawa pobytu lub prawa pracy. Mimo to w MSZ macie listę na której szybką ścieżkę do ściągania imigrantów mają tysiące firm. Proszę sprawdzić też w jakich okolicznościach imigranci którzy nie są z Polski wydalani wchodzą w pobyt tolerowany. Proszę też sprawdzić jakie są zaległości w rozpatrywaniu spraw w @UdSC_gov_pl i u wojewodów. Oraz jak wygląda wymiana informacji o statusie imigrantów pomiędzy różnymi instytucjami państwa a @PolskaPolicja.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) October 18, 2026
Całe szczęście, że Donald Tusk nie potrafi dotrzymywać obietnic wyborczych 😉
Całe szczęście, że Donald Tusk nie potrafi dotrzymywać obietnic wyborczych😉 https://t.co/jLopB6sYBe
— Marcin Sypniewski (@MarSypniewski) October 18, 2026
@donaldtusk To Pan? Czy sobowtór? https://t.co/LmBl3HXj3P
— Marcin Sypniewski (@MarSypniewski) October 18, 2026
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Pani pełnomocnik zoo oznajmiła, że z pary szpaków balijskich jeden zniknął, a drugi wyłysiał ze stresu.
To jedne z najdroższych ptaków świata, zagrożone są wymarciem, a trzymanie ich w Zoo jest formą ochrony czynnej w celu reintrodukcji i zachowania puli genowej.
Do tego są monogamiczne.
Kolejny skandal po akcji w Zoo Łączna. Pani pełnomocnik zoo oznajmiła, że z pary szpaków balijskich jeden zniknął, a drugi wyłysiał ze stresu. To jedne z najdroższych ptaków świata, zagrożone są wymarciem, a trzymanie ich w Zoo jest formą ochrony czynnej w celu reintrodukcji i zachowania puli genowej. Do tego są monogamiczne. Poniżej post od eksperta zajmującego się ornitologią.
— Piotr Walter (@PiotrWalterRN) October 18, 2026
Społeczeństwo stanęło na wysokości zadania. Państwo znowu zawiodło.
Uda nam się to kiedyś zmienić?
Społeczeństwo stanęło na wysokości zadania. Państwo znowu zawiodło. Uda nam się to kiedyś zmienić? https://t.co/oTgYYA2eXW
— Piotr Walter (@PiotrWalterRN) October 18, 2026
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Od 2027 roku Ministerstwo Zdrowia – pomimo licznych głosów sprzeciwu – planuje wprowadzenie w Polsce obowiązkowych szczepień przeciw HPV u dzieci.
Jednocześnie Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego w dniu 30.09.2026 r. zaproponowała sześciokrotne podniesienie maksymalnej grzywny za uchylanie się od obowiązkowych szczepień (tj. grzywny za wykroczenie z art. 115 Kodeksu Wykroczeń) – z 1500 do 9000 zł! Większego ukłonu wobec lobbystów firm farmaceutycznych nie można było chyba już zrobić.
🇵🇱 @placzekgrzegorz: 🚨 NADCHODZI MASAKRA PRAWNA DLA RODZICÓW! Od 2027 roku Ministerstwo Zdrowia – pomimo licznych głosów sprzeciwu – planuje wprowadzenie w Polsce obowiązkowych szczepień przeciw HPV u dzieci. Jednocześnie Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego w dniu 30.09.2026 r. zaproponowała sześciokrotne podniesienie maksymalnej grzywny za uchylanie się od obowiązkowych szczepień (tj. grzywny za wykroczenie z art. 115 Kodeksu Wykroczeń) – z 1500 do 9000 zł! Większego ukłonu wobec lobbystów firm farmaceutycznych nie można było chyba już zrobić. Ale to nie wszystko! Bowiem już dziś wojewoda może nakładać na rodziców (niezależnie od postępowania o wykroczenie z art. 115 Kodeksu Wykroczeń) inne grzywny administracyjne w celu przymuszenia – do 10 000 zł jednorazowo i nawet 50 000 zł łącznie! Te pieniądze mogą zostać przymusowo ściągnięte z konta rodzica, zanim… zakończy się jego spór z państwem. A walka o sprawiedliwość, prowadzona przez Wojewódzki Sąd Administracyjny aż do Naczelnego Sądu Administracyjnego, może potrwać nawet… 4 lata lub dłużej! Wyobrażacie sobie? Państwo Polskie zabiera rodzicom pieniądze, a oni przez kolejne lata próbują dowieść, że postępowanie było np. wadliwe lub niezgodne z prawem! I właśnie taki system ma objąć również obowiązkowe szczepienia przeciw HPV. A przecież na całym świecie – poza Macedonią Płn. – szczepienia te pozostają wyłącznie „zalecane”! To nie jest budowanie zaufania do państwa. To budowanie systemu finansowego przymusu! Profilaktyka zdrowotna powinna opierać się na rzetelnej informacji i świadomej decyzji rodziców, a nie na groźbie dotkliwych sankcji finansowych. Szczepienia przeciw HPV powinny pozostać dobrowolne! To jest chore, co się wyprawia w tym kraju.
— Konfederacja (@KONFEDERACJA_) October 18, 2026
Ale to nie wszystko! Bowiem już dziś wojewoda może nakładać na rodziców (niezależnie od postępowania o wykroczenie z art. 115 Kodeksu Wykroczeń) inne grzywny administracyjne w celu przymuszenia – do 10 000 zł jednorazowo i nawet 50 000 zł łącznie! Te pieniądze mogą zostać przymusowo ściągnięte z konta rodzica, zanim… zakończy się jego spór z państwem. A walka o sprawiedliwość, prowadzona przez Wojewódzki Sąd Administracyjny aż do Naczelnego Sądu Administracyjnego, może potrwać nawet… 4 lata lub dłużej!
Wyobrażacie sobie? Państwo Polskie zabiera rodzicom pieniądze, a oni przez kolejne lata próbują dowieść, że postępowanie było np. wadliwe lub niezgodne z prawem!
I właśnie taki system ma objąć również obowiązkowe szczepienia przeciw HPV. A przecież na całym świecie – poza Macedonią Płn. – szczepienia te pozostają wyłącznie „zalecane”!
To nie jest budowanie zaufania do państwa. To budowanie systemu finansowego przymusu! Profilaktyka zdrowotna powinna opierać się na rzetelnej informacji i świadomej decyzji rodziców, a nie na groźbie dotkliwych sankcji finansowych.
Szczepienia przeciw HPV powinny pozostać dobrowolne!
To jest chore, co się wyprawia w tym kraju.
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W ostatnich dniach cała Polska zadawała sobie jedno, fundamentalne pytanie: Dlaczego tygrys i inne cenne zwierzęta z ZOO Łączna wywieziono w pośpiechu za granicę do Holandii, zamiast zabezpieczyć je w rządowym Centralnym Azylu dla Zwierząt?
Dziś, dzięki oficjalnym dokumentom opublikowanym przez Pana Jacka Zarzeckiego, ściągamy z tego procederu maskę. Odpowiedź jest porażająca: TEN AZYL ISTNIEJE TYLKO NA PAPIERZE I W MILIONOWYCH BUDŻETACH!
Spójrzcie na załączone zdjęcia i oficjalne sprawozdania finansowe. Oto twarda, urzędowa rzeczywistość:
🚨 CENTRALNY AZYL DLA ZWIERZĄT TO FIKCJA I RUINA! To skandal w Ministerstwie Klimatu! 🎭💸 Ministerstwo Klimatu i Środowiska Szanowni Obserwatorzy, W ostatnich dniach cała Polska zadawała sobie jedno, fundamentalne pytanie: Dlaczego tygrys i inne cenne zwierzęta z ZOO Łączna wywieziono w pośpiechu za granicę do Holandii, zamiast zabezpieczyć je w rządowym Centralnym Azylu dla Zwierząt? Dziś, dzięki oficjalnym dokumentom opublikowanym przez Pana Jacka Zarzeckiego, ściągamy z tego procederu maskę. Odpowiedź jest porażająca: TEN AZYL ISTNIEJE TYLKO NA PAPIERZE I W MILIONOWYCH BUDŻETACH! 📑❌ Spójrzcie na załączone zdjęcia i oficjalne sprawozdania finansowe. Oto twarda, urzędowa rzeczywistość: 🏢 1️⃣ Siedziba azylu to niszczejący pustostan Rządowy Centralny Azyl dla Zwierząt to w rzeczywistości… opuszczona, zrujnowana ruina dawnego ośrodka radiowego „Leszczynka” pośrodku lasu (zobaczcie zdjęcie z drona). Obiekt w obecnym stanie nie nadaje się do trzymania nawet myszy. Projekt i budowa mają ruszyć dopiero w 2028 roku! Koszt? Najpierw miał wynosić 32 miliony złotych, a dziś mówi się już o 64 MILIONACH złotych z kieszeni podatników! 💰 2️⃣ Miliony na pensje urzędników i ZERO zwierząt Zajrzeliśmy do oficjalnego rocznego sprawozdania Centralnego Azylu za 2025 rok. Wynika z niego, że roczny koszt utrzymania tego pustostanu wyniósł 3,38 miliona złotych, z czego aż 1,45 miliona złotych poszło na same pensje i składki urzędników! Przez cały rok ta „instytucja” przyjęła zaledwie 4 zwierzęta i od razu przekazała je dalej. To najdroższy azyl w Polsce, w którym fizycznie nie mieszka ani jedno zwierzę! 🌲 3️⃣ Polityczno-biznesowy parasol ochronny Fikcyjna placówka od początku podlegała bezpośrednio pod powiązanego z organizacjami ekologicznymi wiceministra Mikołaj Dorożała . W tym samym czasie, gdy brakowało środków na realną pomoc, Ministerstwo Klimatu i Środowiska oraz NFOŚiGW rozdały ponad 11 milionów złotych zaprzyjaźnionym organizacjom pozarządowym (NGO) na tzw. „walkę z dezinformacją”. Teraz widzicie ten bezwzględny mechanizm w pełnej okazałości? Prywatne fundacje i ich zaprzyjaźnione służby wchodzą z policją do legalnych ogrodów zoologicznych, niszczą dorobek życia rzetelnych ludzi i krzyczą w mediach o „ratowaniu dobrostanu”. Po czym pakują cenne, chronione gatunki i wywożą je na oślep za granicę, bo sztandarowy projekt państwowy to zrujnowana ruina służąca do wypłacania milionowych pensji! Ś.P. Wojtek Ciesielski został zaszczuty przez ten sam system. Marcin Nowaczyk miał zostać wyeliminowany według tego samego planu. Ale tym razem nie damy się uciszyć – te dokumenty i dowody trafią bezpośrednio do organów ścigania! ⚖️🔥 Udostępniajcie ten wpis masowo. Cały kraj musi zobaczyć te sprawozdania i poznać prawdę o biznesie ukrytym za parawanem „dobra zwierząt”! 🔄🇵🇱 @krzysztofbosak @RuchNarodowy @KONFEDERACJA_ #skandal #centralnyazyl #ministerstwoklimatu #mikołajdorożała #nfośigw #leszczynka #ruina #marnotrawstwo #zoołączna #wojciechciesielski #prawda #sprawiedliwość #swiatzwierzategzotycznych #stopnagonce #udostępnij #dlaciebie
— Piotr Walter (@PiotrWalterRN) October 17, 2026
1️⃣ Siedziba azylu to niszczejący pustostan Rządowy Centralny Azyl dla Zwierząt to w rzeczywistości… opuszczona, zrujnowana ruina dawnego ośrodka radiowego „Leszczynka” pośrodku lasu (zobaczcie zdjęcie z drona). Obiekt w obecnym stanie nie nadaje się do trzymania nawet myszy. Projekt i budowa mają ruszyć dopiero w 2028 roku! Koszt? Najpierw miał wynosić 32 miliony złotych, a dziś mówi się już o 64 MILIONACH złotych z kieszeni podatników!
2️⃣Miliony na pensje urzędników i ZERO zwierząt Zajrzeliśmy do oficjalnego rocznego sprawozdania Centralnego Azylu za 2025 rok. Wynika z niego, że roczny koszt utrzymania tego pustostanu wyniósł 3,38 miliona złotych, z czego aż 1,45 miliona złotych poszło na same pensje i składki urzędników! Przez cały rok ta „instytucja” przyjęła zaledwie 4 zwierzęta i od razu przekazała je dalej. To najdroższy azyl w Polsce, w którym fizycznie nie mieszka ani jedno zwierzę!
3️⃣ Polityczno-biznesowy parasol ochronny Fikcyjna placówka od początku podlegała bezpośrednio pod powiązanego z organizacjami ekologicznymi wiceministra Mikołaj Dorożała . W tym samym czasie, gdy brakowało środków na realną pomoc, Ministerstwo Klimatu i Środowiska oraz NFOŚiGW rozdały ponad 11 milionów złotych zaprzyjaźnionym organizacjom pozarządowym (NGO) na tzw. „walkę z dezinformacją”.
Teraz widzicie ten bezwzględny mechanizm w pełnej okazałości?
Prywatne fundacje i ich zaprzyjaźnione służby wchodzą z policją do legalnych ogrodów zoologicznych, niszczą dorobek życia rzetelnych ludzi i krzyczą w mediach o „ratowaniu dobrostanu”. Po czym pakują cenne, chronione gatunki i wywożą je na oślep za granicę, bo sztandarowy projekt państwowy to zrujnowana ruina służąca do wypłacania milionowych pensji!
Śp. Wojtek Ciesielski został zaszczuty przez ten sam system. Marcin Nowaczyk miał zostać wyeliminowany według tego samego planu. Ale tym razem nie damy się uciszyć – te dokumenty i dowody trafią bezpośrednio do organów ścigania!
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Najwyższa Izba Kontroli przedstawiła raport dotyczący budowy elektrowni jądrowej w Polsce, który pokazuje jak nieudolnie i bezmyślnie realizowany jest ten projekt. Potwierdzają się wszystkie krytyczne w tej kwestii uwagi. Po kolei:
1️⃣ NIK jednoznacznie stwierdza, że termin uruchomienia pierwszego bloku nie zostanie dotrzymany.
Przypomnijmy, że w pierwotnym programie z 2014 roku uruchomienie pierwszego bloku planowano na 2024 rok. W takim porównaniu przesunięcie wynosi aż 12 lat, choć teraz jako punkt odniesienia przyjmuje się zaktualizowany program z 2020 roku.
Co więcej w ocenie NIK fluktuacja kadr w Spółce może wpłynąć na dalsze opóźnienia w pracach nad budową.
2️⃣ Umowa EPC (wykonawcza) miała zostać zawarta w 2022 roku. Tymczasem mamy październik 2026 i wciąż jej nie ma.
NIK ustaliła, że do lutego 2025 spółka PEJ nie prowadziła jeszcze bezpośrednich działań związanych z zawarciem ostatecznej umowy EPC.
3️⃣ Rząd wybrał technologię AP1000 w listopadzie 2022 roku, gdy nie dysponował jeszcze gotowym modelem finansowania inwestycji.
Model finansowy opracowano z trzyletnim opóźnieniem dopiero w 2024 roku.
4️⃣ Kontrola wskazała, że wydanie decyzji środowiskowej dla pierwszej elektrowni nastąpiło z prawie rocznym opóźnieniem. Bez zamknięcia tego etapu nie można było przejść do kolejnych.
5️⃣ Przy wyborze amerykańskiej technologii nie przedstawiono kosztów budowy elektrowni.
Rząd PiS 2 listopada 2022 zdecydował o wyborze technologii AP1000 firmy Westinghouse, tymczasem NIK stwierdza: “w uzasadnieniu nie przedstawiono szacunkowych kosztów związanych z budową pierwszej polskiej elektrowni jądrowej, źródeł ich finansowania oraz modelu finansowania inwestycji”.
6️⃣ Analizy wcześniejszych elektrowni wskazywały przekroczenia budżetu nawet o 490%.
W 2022 roku przygotowano analizy zagranicznych projektów jądrowych realizowanych przez Westinghouse, EDF i KHNP. Wyszło z nich, że opóźniania sięgały od 3 do 13 lat, a koszty rosły od 24 do aż 490%. Przy czym najniższe przekroczenie kosztów dotyczyło zastosowania technologii Westinghousea w Chinach.
7️⃣ Ponad 553 mln zł wydano na ekspertyzy zewnętrzne.
NIK stwierdza, że spółka korzystała szeroko z doradców zewnętrznych, aby uzupełniać braki własnych kompetencji. Izba negatywnie oceniła gospodarność tych wydatków.
8️⃣ Przerost zatrudnienia w Spółce i brak strategii zarządzania kadrami.
Zatrudnienie wzrosło ze 118 osób na koniec 2019 roku do 430 osób w połowie 2024.
NIK wskazała, że zatrudnienie było prawie dwukrotnie większe od przykładowej wielkości podawanej przez Międzynarodową Agencję Energii Atomowej dla takiego etapu przygotowania projektu.
9️⃣ Duży udział OZE może obniżyć rentowność elektrowni jądrowej.
Rozwój niesterowalnych OZE korzystających ze wsparcia może obniżyć rynkowe ceny energii poniżej poziomu przewidywanego w biznesplanie elektrowni jądrowej. W rezultacie mogłoby dojść do pogorszenia jej rentowności. Istnieje ryzyko, braku możliwości uzyskania wystarczająco wysokiego współczynnika wykorzystania mocy przyszłej elektrowni jądrowej.
Najwyższa Izba Kontroli przedstawiła raport dotyczący budowy elektrowni jądrowej w Polsce, który pokazuje jak nieudolnie i bezmyślnie realizowany jest ten projekt. Potwierdzają się wszystkie krytyczne w tej kwestii uwagi. Po kolei: 1. NIK jednoznacznie stwierdza, że termin uruchomienia pierwszego bloku nie zostanie dotrzymany. Przypomnijmy, że w pierwotnym programie z 2014 roku uruchomienie pierwszego bloku planowano na 2024 rok. W takim porównaniu przesunięcie wynosi aż 12 lat, choć teraz jako punkt odniesienia przyjmuje się zaktualizowany program z 2020 roku. Co więcej w ocenie NIK fluktuacja kadr w Spółce może wpłynąć na dalsze opóźnienia w pracach nad budową. 2. Umowa EPC (wykonawcza) miała zostać zawarta w 2022 roku. Tymczasem mamy październik 2026 i wciąż jej nie ma. NIK ustaliła, że do lutego 2025 spółka PEJ nie prowadziła jeszcze bezpośrednich działań związanych z zawarciem ostatecznej umowy EPC. 3. Rząd wybrał technologię AP1000 w listopadzie 2022 roku, gdy nie dysponował jeszcze gotowym modelem finansowania inwestycji. Model finansowy opracowano z trzyletnim opóźnieniem dopiero w 2024 roku. 4. Kontrola wskazała, że wydanie decyzji środowiskowej dla pierwszej elektrowni nastąpiło z prawie rocznym opóźnieniem. Bez zamknięcia tego etapu nie można było przejść do kolejnych. 5. Przy wyborze amerykańskiej technologii nie przedstawiono kosztów budowy elektrowni. Rząd PiS 2 listopada 2022 zdecydował o wyborze technologii AP1000 firmy Westinghouse, tymczasem NIK stwierdza: "w uzasadnieniu nie przedstawiono szacunkowych kosztów związanych z budową pierwszej polskiej elektrowni jądrowej, źródeł ich finansowania oraz modelu finansowania inwestycji". 6. Analizy wcześniejszych elektrowni wskazywały przekroczenia budżetu nawet o 490%. W 2022 roku przygotowano analizy zagranicznych projektów jądrowych realizowanych przez Westinghouse, EDF i KHNP. Wyszło z nich, że opóźniania sięgały od 3 do 13 lat, a koszty rosły od 24 do aż 490%. Przy czym najniższe przekroczenie kosztów dotyczyło zastosowania technologii Westinghousea w Chinach. 7. Ponad 553 mln zł wydano na ekspertyzy zewnętrzne. NIK stwierdza, że spółka korzystała szeroko z doradców zewnętrznych, aby uzupełniać braki własnych kompetencji. Izba negatywnie oceniła gospodarność tych wydatków. 8. Przerost zatrudnienia w Spółce i brak strategii zarządzania kadrami. Zatrudnienie wzrosło ze 118 osób na koniec 2019 roku do 430 osób w połowie 2024. NIK wskazała, że zatrudnienie było prawie dwukrotnie większe od przykładowej wielkości podawanej przez Międzynarodową Agencję Energii Atomowej dla takiego etapu przygotowania projektu. 8. Duży udział OZE może obniżyć rentowność elektrowni jądrowej. Rozwój niesterowalnych OZE korzystających ze wsparcia może obniżyć rynkowe ceny energii poniżej poziomu przewidywanego w biznesplanie elektrowni jądrowej. W rezultacie mogłoby dojść do pogorszenia jej rentowności. Istnieje ryzyko, braku możliwości uzyskania wystarczająco wysokiego współczynnika wykorzystania mocy przyszłej elektrowni jądrowej. A więc mamy do czynienia z projektem już opóźnionym o wiele lat, którego model finansowy i negocjowanie umowy wykonawczej postanowiono robić po wyborze oferty, a nie przed. Projekt pilotuje spółka z przerostem zatrudnienia, która jednak nie jest w stanie sama wykonać wielu ekspertyz i zleca je zewnętrznym pomiotom płacąc za to ponad pół miliarda złotych. Do tego trzeba liczyć się z dalszymi opóźnieniami i wzrostem kosztów, a jeśli już dojdzie do zbudowania elektrowni, koszt energii w niej produkowanej będzie bardzo wysoki ciągnąc całą gospodarkę w dół.
— Marek Tucholski 🇵🇱 (@tucholski_marek) October 16, 2026
A więc mamy do czynienia z projektem już opóźnionym o wiele lat, którego model finansowy i negocjowanie umowy wykonawczej postanowiono robić po wyborze oferty, a nie przed. Projekt pilotuje spółka z przerostem zatrudnienia, która jednak nie jest w stanie sama wykonać wielu ekspertyz i zleca je zewnętrznym pomiotom płacąc za to ponad pół miliarda złotych. Do tego trzeba liczyć się z dalszymi opóźnieniami i wzrostem kosztów, a jeśli już dojdzie do zbudowania elektrowni, koszt energii w niej produkowanej będzie bardzo wysoki ciągnąc całą gospodarkę w dół.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Jak się okazuje fundacje, które miały przejąć kontrolę nad Zoo Łączna i zadbać o dobrostan zwierząt kompletnie nie wiedziały czym się karmi zwierzęta różnych gatunków, a informacje na ten temat próbowały szukać w Internecie.
W tej sprawie wypowiedziała się pełnomocnik właścicieli ogrodu Marta Zając-Osowska, była dyrektor wrocławskiego ZOO, która na konferencji prasowej dokładnie opisała całą tą patologiczną sytuację.
Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak skomentował to w mediach społ. ardzo krótko:
ŻUREK DO DYMISJI.
KLOSKA DO DYMISJI.
Prokurator pod sąd dyscyplinarny.
Fundacje antyhodowalne pod sąd.
Prawo do zmiany.
Partie które za to odpowiadają na śmietnik historii.
ŻUREK DO DYMISJI. KLOSKA DO DYMISJI. Prokurator pod sąd dyscyplinarny. Fundacje antyhodowalne pod sąd. Prawo do zmiany. Partie które za to odpowiadają na śmietnik historii.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) October 17, 2026
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Doświadczyłem czegoś naprawdę niesamowitego. Byłem gościem i przemawiałem w miejscu magicznym. “Moje” liceum skończyło 440 lat! Człowieka ogarnia wzruszenie jesli jest absolwentem jednej z najstarszych i najlepszych placówek w całym kraju, to powód do olbrzymiej, osobistej dumy więc nikt mnie zmuszać nie musiał to obecności.
Dziś doświadczyłem czegoś naprawdę niesamowitego. Byłem gościem i przemawiałem w miejscu magicznym. "Moje" liceum skończyło 440 lat! Człowieka ogarnia wzruszenie jesli jest absolwentem jednej z najstarszych i najlepszych placówek w całym kraju, to powód do olbrzymiej, osobistej dumy więc nikt mnie zmuszać nie musiał to obecności. „Lubelska jedynka”, czyli kultowy „Staszic”, to dla mieszkańców Lublina słowa-klucze. Ta szkoła to absolutna miejska legenda, która żyje w rytmie miasta i jest jego integralną częścią niemal od zawsze. Rozpierała mnie radość, że mogłem zabrać głos na tym wielkim wydarzeniu, zarówno jako poseł na Sejm RP, jak i przede wszystkim jako chłopak, który sam kiedyś biegał tymi korytarzami. Warto to sobie uświadomić: nasz Staszic przeżył blisko połowę historii Polski! Jej mury opuściły zastępy wybitnych postaci. Uczył się tu Bolesław Prus, szlify zdobywali legendarni polscy piloci myśliwców RAF z czasów II wojny światowej (w tym jeden z dowódców dywizjonu!), a także genialni artyści, jak choćby Romuald Lipko. Dla mnie osobiście te kilka lat tutaj to był wyjątkowy czas. Ta szkoła nie tylko świetnie przygotowała mnie do matury, ale przede wszystkim pozwoliła wejść w dorosłość i dała masę genialnych wspomnień. Dla wielu z nas to po prostu bezapelacyjnie najlepsza szkoła w mieście. Z całego serca dziękuję wszystkim Nauczycielom których chwilę wcześniej widywałem na korytarzach, dziękuję za Wasza klasę, niesamowity wkład, pasję z której jedynka słynie. Dziękuję też za ludzi, których tam spotkałem. "Staszic" dał mi wspaniałe znajomości, które trwają do dziś. To był prawdziwy zaszczyt móc być dziś z Wami. 1000 lat dla I Liceum Ogólnokształcącego im. St. Staszica!
— Bartłomiej Pejo (@bartlomiejpejo) October 17, 2026
„Lubelska jedynka”, czyli kultowy „Staszic”, to dla mieszkańców Lublina słowa-klucze. Ta szkoła to absolutna miejska legenda, która żyje w rytmie miasta i jest jego integralną częścią niemal od zawsze. Rozpierała mnie radość, że mogłem zabrać głos na tym wielkim wydarzeniu, zarówno jako poseł na Sejm RP, jak i przede wszystkim jako chłopak, który sam kiedyś biegał tymi korytarzami.
Warto to sobie uświadomić: nasz Staszic przeżył blisko połowę historii Polski! Jej mury opuściły zastępy wybitnych postaci. Uczył się tu Bolesław Prus, szlify zdobywali legendarni polscy piloci myśliwców RAF z czasów II wojny światowej (w tym jeden z dowódców dywizjonu!), a także genialni artyści, jak choćby Romuald Lipko.
Dla mnie osobiście te kilka lat tutaj to był wyjątkowy czas. Ta szkoła nie tylko świetnie przygotowała mnie do matury, ale przede wszystkim pozwoliła wejść w dorosłość i dała masę genialnych wspomnień. Dla wielu z nas to po prostu bezapelacyjnie najlepsza szkoła w mieście.
Z całego serca dziękuję wszystkim Nauczycielom których chwilę wcześniej widywałem na korytarzach, dziękuję za Wasza klasę, niesamowity wkład, pasję z której jedynka słynie. Dziękuję też za ludzi, których tam spotkałem. “Staszic” dał mi wspaniałe znajomości, które trwają do dziś. To był prawdziwy zaszczyt móc być dziś z Wami.
1000 lat dla I Liceum Ogólnokształcącego im. St. Staszica!
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Odwiedziłem Dolny Śląsk. Spotkałem się z naszymi działaczami na czele z liderem w regionie Miłoszem Tamulewiczem, a także z dziennikarzami i wyborcami.
Zaczęliśmy od wizyty w Muzeum Tradycji Ruchu Narodowego w Jelczu-Laskowicach, gdzie Mateusz Kotas gromadzi i udostępnia dorobek poprzednich pokoleń naszego obozu. Warto poznać to miejsce.
Następnie gościliśmy w rodzinnym przedsiębiorstwie MetalERG w Oławie. Własne technologie, eksport i zatrudnienie wielu osób, w tym osób z niepełnosprawnościami pokazują, jak dużo polskie rodzinne firmy wnoszą do gospodarki i życia społecznego.
We Wrocławiu na konferencji prasowej apelowaliśmy o prezydenckie weto wobec ustawy wprowadzającej cenzurę w internecie. Wieczorem w Starej Giełdzie odbyło się spotkanie otwarte. Wysoka frekwencja potwierdza zainteresowanie naszymi argumentami i propozycjami zmian w Polsce.
Dziękuję gospodarzom za przyjęcie, uczestnikom za obecność, a Miłoszowi i dolnośląskim działaczom za przygotowanie całego dnia.
Wczoraj w ramach #TrasaBosaka🍁 odwiedziłem Dolny Śląsk. Spotkałem się z naszymi działaczami na czele z liderem w regionie @TamulewiczMilos, a także z dziennikarzami i wyborcami. Zaczęliśmy od wizyty w Muzeum Tradycji Ruchu Narodowego w Jelczu-Laskowicach, gdzie Mateusz Kotas gromadzi i udostępnia dorobek poprzednich pokoleń naszego obozu. Warto poznać to miejsce. Następnie gościliśmy w rodzinnym przedsiębiorstwie MetalERG w Oławie. Własne technologie, eksport i zatrudnienie wielu osób, w tym osób z niepełnosprawnościami pokazują, jak dużo polskie rodzinne firmy wnoszą do gospodarki i życia społecznego. We Wrocławiu na konferencji prasowej apelowaliśmy o prezydenckie weto wobec ustawy wprowadzającej cenzurę w internecie. Wieczorem w Starej Giełdzie odbyło się spotkanie otwarte. Wysoka frekwencja potwierdza zainteresowanie naszymi argumentami i propozycjami zmian w Polsce. Dziękuję gospodarzom za przyjęcie, uczestnikom za obecność, a Miłoszowi i dolnośląskim działaczom za przygotowanie całego dnia. Kolejne spotkanie już 24 października w Krakowie. Do zobaczenia!
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) October 17, 2026
MetalERG w Oławie, który odwiedzamy, to rodzinna firma Cieślaków działająca od 1967 roku. Produkuje kotły i nagrzewnice na słomę oraz inną biomasę, a także aparaturę medyczną, w tym reduktory tlenu dla szpitali i ratownictwa. Powstają tu wyroby metalowe o masie od kilku gramów do kilkunastu ton.
Przez lata firma rozwinęła własne rozwiązania techniczne i zdobyła klientów za granicą. Jej kotły trafiają m.in. do Danii, Norwegii, Finlandii, Szwecji, Czech i Szkocji. To przykład polskiego przedsiębiorstwa, które potrafi konkurować na wymagających rynkach.
Także w energetyce warto korzystać z polskiej myśli technicznej. Nowoczesne technologie spalania i oczyszczania spalin pozwalają ograniczać zanieczyszczenia i wykorzystywać dostępne na miejscu paliwa. Na takich rozwiązaniach powinny bazować zmiany w energetyce zamiast na kolejnych zakazach.
Ponad połowę załogi stanowią osoby z orzeczeniem o niepełnosprawności. MetalERG ma więc istotne znaczenie także społeczne. Daje pracę ludziom, którym często trudniej ją znaleźć, pozwala wykorzystać ich umiejętności i zapewniać sobie utrzymanie. Warto o tym pamiętać, gdy mówimy o warunkach prowadzenia działalności w Polsce. Od kondycji takich firm zależy sytuacja wielu rodzin.
Kolejny punkt dzisiejszej #TrasaBosaka🍁 to MetalERG w Oławie, który odwiedzamy razem z @TamulewiczMilos. To rodzinna firma Cieślaków działająca od 1967 roku. Produkuje kotły i nagrzewnice na słomę oraz inną biomasę, a także aparaturę medyczną, w tym reduktory tlenu dla szpitali i ratownictwa. Powstają tu wyroby metalowe o masie od kilku gramów do kilkunastu ton. Przez lata firma rozwinęła własne rozwiązania techniczne i zdobyła klientów za granicą. Jej kotły trafiają https://t.co/e1ZYB8GFbk. do Danii, Norwegii, Finlandii, Szwecji, Czech i Szkocji. To przykład polskiego przedsiębiorstwa, które potrafi konkurować na wymagających rynkach. Także w energetyce warto korzystać z polskiej myśli technicznej. Nowoczesne technologie spalania i oczyszczania spalin pozwalają ograniczać zanieczyszczenia i wykorzystywać dostępne na miejscu paliwa. Na takich rozwiązaniach powinny bazować zmiany w energetyce zamiast na kolejnych zakazach. Ponad połowę załogi stanowią osoby z orzeczeniem o niepełnosprawności. MetalERG ma więc istotne znaczenie także społeczne. Daje pracę ludziom, którym często trudniej ją znaleźć, pozwala wykorzystać ich umiejętności i zapewniać sobie utrzymanie. Warto o tym pamiętać, gdy mówimy o warunkach prowadzenia działalności w Polsce. Od kondycji takich firm zależy sytuacja wielu rodzin.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) October 16, 2026
Muzeum Tradycji Ruchu Narodowego w Jelczu-Laskowicach.
Ponad sto lat tradycji naszego obozu to ogromny dorobek myśli politycznej, pracy społecznej i walki o niepodległość. Mateusz Kotas, twórca i kustosz muzeum, od lat gromadzi dokumenty, książki i pamiątki, dzięki którym można poznać ludzi, którzy ten dorobek tworzyli. Zbiory pokazują zarówno myśl polityczną, jak i działalność organizacyjną, przedwojenną prasę, materiały Stronnictwa Narodowego, Młodzieży Wszechpolskiej, Narodowej Organizacji Kobiet oraz dorobek emigracyjny. Zbiory są też digitalizowane i udostępniane do czytania.
Zachęcam do odwiedzenia Muzeum. Szczególnie młodych ludzi, którzy chcą angażować się w działalność narodową. Warto wiedzieć, z jakiej tradycji wyrastamy i czego możemy nauczyć się od poprzednich pokoleń.
Dolnośląski dzień #TrasaBosaka🍁 zaczynamy razem z naszym liderem w regionie @TamulewiczMilos od wizyty w Muzeum Tradycji Ruchu Narodowego w Jelczu-Laskowicach. Ponad sto lat tradycji naszego obozu to ogromny dorobek myśli politycznej, pracy społecznej i walki o niepodległość. Mateusz Kotas, twórca i kustosz muzeum, od lat gromadzi dokumenty, książki i pamiątki, dzięki którym można poznać ludzi, którzy ten dorobek tworzyli. Zbiory pokazują zarówno myśl polityczną, jak i działalność organizacyjną, przedwojenną prasę, materiały Stronnictwa Narodowego, Młodzieży Wszechpolskiej, Narodowej Organizacji Kobiet oraz dorobek emigracyjny. Zbiory są też digitalizowane i udostępniane do czytania. Zachęcam do odwiedzenia Muzeum. Szczególnie młodych ludzi, którzy chcą angażować się w działalność narodową. Warto wiedzieć, z jakiej tradycji wyrastamy i czego możemy nauczyć się od poprzednich pokoleń.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) October 16, 2026
Bardzo duża frekwencja na spotkaniu we Wrocławiu. Widzimy, że jest duże zainteresowanie narodowym, wolnościowym, suwerenistycznym przekazem. Ludzie chcą słuchać treści wykraczających poza codzienny, jałowy spór polityczny trwający od ponad 20 lat.
Chcemy docierać z naszymi argumentami do kolejnych osób, również przez internet. Dlatego tak ważne jest, żeby pozostał on miejscem swobodnej wymiany myśli. Tymczasem rząd, biorąc za pretekst ochronę dzieci, chce dawać urzędnikom nowe uprawnienia do ingerowania w treści publikowane w internecie. Nie potrzeba cenzury, żeby policja ścigała przestępców, prokuratura wyjaśniała zaniedbania, a szpital udzielał pomocy. Polacy mają prawo krytykować władzę, podważać jej argumenty i ujawniać błędy. Nie muszą potrzebować do tego zgody urzędnika.
Bardzo duża frekwencja na spotkaniu we Wrocławiu. Razem z naszym lokalnym liderem @TamulewiczMilos widzimy, że jest duże zainteresowanie narodowym, wolnościowym, suwerenistycznym przekazem. Ludzie chcą słuchać treści wykraczających poza codzienny, jałowy spór polityczny trwający od ponad 20 lat. Chcemy docierać z naszymi argumentami do kolejnych osób, również przez internet. Dlatego tak ważne jest, żeby pozostał on miejscem swobodnej wymiany myśli. Tymczasem rząd, biorąc za pretekst ochronę dzieci, chce dawać urzędnikom nowe uprawnienia do ingerowania w treści publikowane w internecie. Nie potrzeba cenzury, żeby policja ścigała przestępców, prokuratura wyjaśniała zaniedbania, a szpital udzielał pomocy. Polacy mają prawo krytykować władzę, podważać jej argumenty i ujawniać błędy. Nie muszą potrzebować do tego zgody urzędnika. #TrasaBosaka🍁
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) October 16, 2026
We Wrocławiu, w mieście, które stało się jednym z głównych kierunków imigracji z Ukrainy. Szacuje się, że z miast wojewódzkich to właśnie we Wrocławiu jest najwięcej imigrantów z Ukrainy. Jest to szczególnie istotne w kontekście potencjalnego przyjazdu zdemobilizowanych ukraińskich żołnierzy, z których część może cierpieć na zespół stresu pourazowego.
Do tej pory polityka migracyjna polegała na naiwnym przekonaniu, że wszystko jakoś się ułoży. Nie ułoży i Polacy widzą to coraz wyraźniej. Trzeba wiedzieć, kogo przyjmujemy, egzekwować warunki pobytu i reagować na zagrożenia.
Obowiązkiem polskiego rządu jest prowadzenie polityki imigracyjnej podporządkowanej bezpieczeństwu i interesom Polaków. Dotyczy to również imigracji z Ukrainy. Bliskość geograficzna ani pomoc udzielana sąsiadowi nie zwalniają państwa z tego obowiązku.
Dolnośląski dzień #TrasaBosaka🍁 kończymy spotkaniem otwartym we Wrocławiu, w mieście, które stało się jednym z głównych kierunków imigracji z Ukrainy. Szacuje się, że z miast wojewódzkich to właśnie we Wrocławiu jest najwięcej imigrantów z Ukrainy. Jest to szczególnie istotne w kontekście potencjalnego przyjazdu zdemobilizowanych ukraińskich żołnierzy, z których część może cierpieć na zespół stresu pourazowego. Do tej pory polityka migracyjna polegała na naiwnym przekonaniu, że wszystko jakoś się ułoży. Nie ułoży i Polacy widzą to coraz wyraźniej. Trzeba wiedzieć, kogo przyjmujemy, egzekwować warunki pobytu i reagować na zagrożenia. Obowiązkiem polskiego rządu jest prowadzenie polityki imigracyjnej podporządkowanej bezpieczeństwu i interesom Polaków. Dotyczy to również imigracji z Ukrainy. Bliskość geograficzna ani pomoc udzielana sąsiadowi nie zwalniają państwa z tego obowiązku.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) October 16, 2026
Po dniu spotkań na Dolnym Śląsku dziś razem z naszymi działaczami zwiedziłem dawny klasztor cysterek i bazylikę w Trzebnicy. Początki opactwa sięgają 1202 roku, kiedy ufundowali je książę Henryk Brodaty i jego żona, św. Jadwiga Śląska. W tutejszej bazylice znajduje się jej grób.
Kaplica św. Jadwigi jest uznawana za pierwszą w pełni gotycką budowlę na ziemiach polskich. Zachowały się tu również średniowieczne portale i romańska krypta św. Bartłomieja, ukończona w 1214 roku.
To ważne miejsce w historii śląskich Piastów i świadectwo wielowiekowego chrześcijańskiego dziedzictwa tej ziemi. Warto znaleźć czas, żeby je odwiedzić.
Po wczorajszym dniu spotkań na Dolnym Śląsku dziś razem z naszymi działaczami zwiedziłem dawny klasztor cysterek i bazylikę w Trzebnicy. Początki opactwa sięgają 1202 roku, kiedy ufundowali je książę Henryk Brodaty i jego żona, św. Jadwiga Śląska. W tutejszej bazylice znajduje się jej grób. Kaplica św. Jadwigi jest uznawana za pierwszą w pełni gotycką budowlę na ziemiach polskich. Zachowały się tu również średniowieczne portale i romańska krypta św. Bartłomieja, ukończona w 1214 roku. To ważne miejsce w historii śląskich Piastów i świadectwo wielowiekowego chrześcijańskiego dziedzictwa tej ziemi. Warto znaleźć czas, żeby je odwiedzić.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) October 17, 2026
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Składamy zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa! Zarzucamy osobom prowadzącym interwencję działanie w zmowie w celu przywłaszczenia mienia znacznej wartości, zaniechanie opieki, znęcanie się nad zwierzętami podczas akcji, przekroczenie uprawnień oraz przemyt zwierząt.
Składamy zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa! Zarzucamy osobom prowadzącym interwencję działanie w zmowie w celu przywłaszczenia mienia znacznej wartości, zaniechanie opieki, znęcanie się nad zwierzętami podczas akcji, przekroczenie uprawnień oraz przemyt zwierząt. @RuchNarodowy @krzysztofbosak @A_Zapalowski @TudujKrzysztof @nasiadek_w @krmichalik @norbertlvm
— Piotr Walter (@PiotrWalterRN) October 16, 2026
Nasze postulaty normalizujące przepisy związane z ochroną zwierząt.
1️⃣ Wprowadzenie do Polskiego systemu prawnego definicję ekoterroryzmu
2️⃣ Usunięcie z ustawy o ochronie zwierząt par. 7 ust. 3
3️⃣ Wprowadzenie zakazu finansowania NGO z zagranicy.
4️⃣ Połączenie rozdrobnionych i niedofinansowanych w Polsce służb zajmujacych sie przyrodą i stworzenie służby na wzór np Livestock Police
5️⃣ Zniesienie możliwości zaboru zwierząt bez wyroku sądu
6️⃣ Zabezpieczanie dowodów w sprawie na koszt prokuratury.
Nasze postulaty normalizujące przepisy związane z ochroną zwierząt. 1. Wprowadzenie do Polskiego systemu prawnego definicję ekoterroryzmu 2. Usunięcie z ustawy o ochronie zwierząt par. 7 ust. 3 3. Wprowadzenie zakazu finansowania NGO z zagranicy. 4. Połączenie rozdrobnionych i niedofinansowanych w Polsce służb zajmujacych sie przyrodą i stworzenie służby na wzór np Livestock Police 5. Zniesienie możliwości zaboru zwierząt bez wyroku sądu 6. Zabezpieczanie dowodów w sprawie na koszt prokuratury. @RuchNarodowy @KONFEDERACJA_ @krzysztofbosak @A_Zapalowski @TudujKrzysztof @krmichalik @nasiadek_w @norbertlvm
— Piotr Walter (@PiotrWalterRN) October 17, 2026
RozwińZwiń komentarze (6)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Opóźnienie wdrożenia unijnego systemu ETS2 najprawdopodobniej nie dojdzie do skutku. Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Grecja i Włochy chciały przesunąć ten termin do 2030 roku. Propozycja nie miała jednak żadnych szans na uzyskanie poparcia.
Opóźnienie wdrożenia unijnego systemu ETS2 najprawdopodobniej nie dojdzie do skutku. Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Grecja i Włochy chciały przesunąć ten termin do 2030 roku. Propozycja nie miała jednak żadnych szans na uzyskanie poparcia.
Kolejna dyplomatyczna porażka polskiego rządu staje się faktem.
Opóźnienie wdrożenia unijnego systemu ETS2 najprawdopodobniej nie dojdzie do skutku. Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Grecja i Włochy chciały przesunąć ten termin do 2030 roku. Propozycja nie miała jednak żadnych szans na uzyskanie poparcia. Unijni dyplomaci wprost przekazują, że poparcie dla tego rozwiązania jest znikome i państwa Grupy Wyszehradzkiej doskonale zdawały sobie z tego sprawę. Właśnie dlatego próbowały przeforsować ten pomysł na forum Rady Europejskiej, a nie w Radzie ds. Środowiska, gdzie nie było szans nawet na zwykłą większość. Kolejna dyplomatyczna porażka polskiego rządu staje się faktem.
— Anna Bryłka (@annabrylka) October 15, 2026
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Czy można odebrać człowiekowi dziesiątki zwierząt, część wywieźć za granicę, a dopiero później rozstrzygnąć w sądzie, czy dopuścił się przestępstwa?
Sprawa ZOO w Łącznej pokazuje, jak można zniszczyć człowiekowi biznes i życie, zanim do sądu trafi choćby akt oskarżenia.
1️⃣ Najpierw wywożenie cennych zwierząt przez “organizacje prozwierzęce”. Potem problemy z karmieniem tych, które zostały, zwierzęta biegające w chaosie po ogrodzie i apel prokuratury o pomoc, bo plan ich przeniesienia przestał być wykonalny.
2️⃣ Gminny sztab kryzysowy zbiera się dopiero w trzecim dniu akcji, gdy część zwierząt wartych tysiące euro jest już w Holandii. Tak wygląda przygotowanie operacji, która ma ratować życie setek zwierząt?
3️⃣ Mieszkańcy protestują, „aktywiści” wywożą zwierzęta pod osłoną policji, a ogród działający na podstawie zezwolenia traci możliwość normalnego funkcjonowania. Cała ta sytuacja wygląda jak rabunek z udziałem państwowych służb. Kto przygotował tę akcję i kto odpowiada za ten chaos?
4️⃣ A co, jeśli właściciel zostanie uniewinniony? Kto sprowadzi zwierzęta, odbuduje firmę i odda mu stracone lata? Czy znowu wszyscy zrzucimy się na odszkodowanie ze Skarbu Państwa, a odpowiedzialni umyją ręce?
5️⃣ Ta akcja nie ma nic wspólnego z „dobrostanem zwierząt”. Bantustan poznaje się po tym, że zwykły obywatel pod byle pretekstem może w każdej chwili stracić dorobek życia, a urzędnik nie odpowiada za nic!
🚨 Czy można odebrać człowiekowi dziesiątki zwierząt, część wywieźć za granicę, a dopiero później rozstrzygnąć w sądzie, czy dopuścił się przestępstwa? Sprawa ZOO w Łącznej pokazuje, jak można zniszczyć człowiekowi biznes i życie, zanim do sądu trafi choćby akt oskarżenia. 1️⃣ Najpierw wywożenie cennych zwierząt przez "organizacje prozwierzęce". Potem problemy z karmieniem tych, które zostały, zwierzęta biegające w chaosie po ogrodzie i apel prokuratury o pomoc, bo plan ich przeniesienia przestał być wykonalny. 2️⃣ Gminny sztab kryzysowy zbiera się dopiero w trzecim dniu akcji, gdy część zwierząt wartych tysiące euro jest już w Holandii. Tak wygląda przygotowanie operacji, która ma ratować życie setek zwierząt? 3️⃣ Mieszkańcy protestują, „aktywiści” wywożą zwierzęta pod osłoną policji, a ogród działający na podstawie zezwolenia traci możliwość normalnego funkcjonowania. Cała ta sytuacja wygląda jak rabunek z udziałem państwowych służb. Kto przygotował tę akcję i kto odpowiada za ten chaos? 4️⃣ A co, jeśli właściciel zostanie uniewinniony? Kto sprowadzi zwierzęta, odbuduje firmę i odda mu stracone lata? Czy znowu wszyscy zrzucimy się na odszkodowanie ze Skarbu Państwa, a odpowiedzialni umyją ręce? 5️⃣ Ta akcja nie ma nic wspólnego z „dobrostanem zwierząt”. Bantustan poznaje się po tym, że zwykły obywatel pod byle pretekstem może w każdej chwili stracić dorobek życia, a urzędnik nie odpowiada za nic❗️
— Stanisław Tyszka (@styszka) October 16, 2026
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Firma Central European Petroleum ogłosiła odkrycie na Morzu Bałtyckim złóż o potencjale 22 milionów ton ropy (więcej niż wydobywalne zasoby w całej Polsce) oraz 5 miliardów m³ gazu. Mało tego – całe zasoby Wolin East szacowane są nawet na 33 mln ton węglowodorów ciekłych i 27 mld m³ gazu. I to wszystko kilka kilometrów od Świnoujścia!
Szef CEP mówi, że “to historyczny moment zarówno dla firmy, jak i polskiego sektora energetycznego”, a Krzysztof Galos, Główny Geolog Kraju, przyznał, że eksploatacja takich zasobów może znacząco przyczynić się do zwiększenia niezależności energetycznej Polski. Może, ale nie musi – bo niemiecka strona już działa, by zablokować wydobycie złoża odkrytego w Polsce!
🚨 To trzeba nagłośnić❗ Na Bałtyku odkryto największe w historii Polski złoża ropy, a także gazu, ale Niemcy chcą zablokować wydobycie❗ 😡 Firma Central European Petroleum ogłosiła odkrycie na Morzu Bałtyckim złóż o potencjale 22 milionów ton ropy (więcej niż wydobywalne zasoby w całej Polsce) oraz 5 miliardów m³ gazu. Mało tego – całe zasoby Wolin East szacowane są nawet na 33 mln ton węglowodorów ciekłych i 27 mld m³ gazu. I to wszystko kilka kilometrów od Świnoujścia! Szef CEP mówi, że "to historyczny moment zarówno dla firmy, jak i polskiego sektora energetycznego", a Krzysztof Galos, Główny Geolog Kraju, przyznał, że eksploatacja takich zasobów może znacząco przyczynić się do zwiększenia niezależności energetycznej Polski. Może, ale nie musi – bo niemiecka strona już działa, by zablokować wydobycie złoża odkrytego w Polsce! Koalicja niemieckich polityków i tamtejszych organizacji ekologicznych ruszyła pełną parą, a śpiewka ta sama, co zwykle – rzekoma troska o środowisko 🙃 Niemiecki dziennik "Bild" bije na alarm, władze Meklemburgii-Pomorza Przedniego sprzeciwiają się inwestycji, burmistrz Heringsdorf (graniczy ze Świnoujściem) mówi, że martwi się o ekosystem i środowisko naturalne Bałtyku, a niemieccy ekoaktywiści z Deutsche Umwelthilfe, BUD i innych organizacji (wspieranych przez polską EKO-UNIĘ) już wystosowali petycję do niemieckiego rządu o podjęcie działań, które miałyby skłonić Polskę do rezygnacji z planowanego wydobycia. Banda niemieckich hipokrytów, która nie widziała problemu w położeniu Nord Stream na dnie Morza Bałtyckiego teraz chce pozbawić nas ogromnych złóż w imię fałszywej troski o Bałtyk. Wszystko wymierzone prosto w polskiej interesy. Sami nie skorzystają, ale przynajmniej nam zablokują. Bo przecież nie może być tak, że Polsce coś się szczęśliwie trafiło, prawda? Sprawa jest jasna – albo postawimy na swoim i doprowadzimy do wydobycia, albo nasz rząd po raz kolejny ulegnie niemieckim wpływom i sprzeda polskie interesy. Dlatego proszę o podawanie dalej, żebyśmy my, jako polscy obywatele, wywierali presję na rząd Tuska! Tu chodzi o bezpieczeństwo energetyczne Polski 🇵🇱
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) October 15, 2026
Koalicja niemieckich polityków i tamtejszych organizacji ekologicznych ruszyła pełną parą, a śpiewka ta sama, co zwykle – rzekoma troska o środowisko. Niemiecki dziennik “Bild” bije na alarm, władze Meklemburgii-Pomorza Przedniego sprzeciwiają się inwestycji, burmistrz Heringsdorf (graniczy ze Świnoujściem) mówi, że martwi się o ekosystem i środowisko naturalne Bałtyku, a niemieccy ekoaktywiści z Deutsche Umwelthilfe, BUD i innych organizacji (wspieranych przez polską EKO-UNIĘ) już wystosowali petycję do niemieckiego rządu o podjęcie działań, które miałyby skłonić Polskę do rezygnacji z planowanego wydobycia.
Banda niemieckich hipokrytów, która nie widziała problemu w położeniu Nord Stream na dnie Morza Bałtyckiego teraz chce pozbawić nas ogromnych złóż w imię fałszywej troski o Bałtyk. Wszystko wymierzone prosto w polskiej interesy. Sami nie skorzystają, ale przynajmniej nam zablokują. Bo przecież nie może być tak, że Polsce coś się szczęśliwie trafiło, prawda?
Sprawa jest jasna – albo postawimy na swoim i doprowadzimy do wydobycia, albo nasz rząd po raz kolejny ulegnie niemieckim wpływom i sprzeda polskie interesy. Dlatego proszę o podawanie dalej, żebyśmy my, jako polscy obywatele, wywierali presję na rząd Tuska! Tu chodzi o bezpieczeństwo energetyczne Polski.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Ta sytuacja jest czystym złem na tak wielu poziomach. Człowiekowi zlikwidowano biznes, narażono zwierzęta, dokonano zniszczeń mienia prywatnego, doprowadzono do skrajnej frustracji lokalną społeczność i to wszystko ZANIM nawet postawiono komukolwiek jakiekolwiek zarzuty!
Nawet gdyby podejrzenia miały cień uzasadnienia, to wpakowanie się tam w taki sposób prokuratora, prywatnej fundacyjki i kordonu policji, to społeczna szkoda znacznie przewyższająca jakiekolwiek dobro, już naprawdę pozostawiając nawet kodeksy na boku.
Nie trzeba być spiskowcem, żeby w końcu zobaczyć po co wymyślono aktywistów klimatycznych i “pro” zwierzęcych. Te ruchy gdziekolwiek nie działają wprowadzają chaos, zniszczenie i anarchię, hałaśliwie przykrywając istotne nadużycia, które mogą spokojnie dziać się w tle, bez zainteresowania społecznego.
Terror pato aktywistów w majestacie urzędniczej nieomylności! Ta sytuacja jest czystym złem na tak wielu poziomach. Człowiekowi zlikwidowano biznes, narażono zwierzęta, dokonano zniszczeń mienia prywatnego, doprowadzono do skrajnej frustracji lokalną społeczność i to wszystko ZANIM nawet postawiono komukolwiek jakiekolwiek zarzuty! Nawet gdyby podejrzenia miały cień uzasadnienia, to wpakowanie się tam w taki sposób prokuratora, prywatnej fundacyjki i kordonu policji, to społeczna szkoda znacznie przewyższająca jakiekolwiek dobro, już naprawdę pozostawiając nawet kodeksy na boku. Nie trzeba być spiskowcem, żeby w końcu zobaczyć po co wymyślono aktywistów klimatycznych i "pro" zwierzęcych. Te ruchy gdziekolwiek nie działają wprowadzają chaos, zniszczenie i anarchię, hałaśliwie przykrywając istotne nadużycia, które mogą spokojnie dziać się w tle, bez zainteresowania społecznego. A myślicie, że zorganizowane akcje przeciwko myśliwym biorą się znikąd? Nie, to ten sam ruch. Widzę jak regularne, zaangażowane i po prostu drogie w utrzymaniu są te działania i jestem przekonany, że są srogo opłacane. Złożony projekt zmiany prawa łowieckiego przez właśnie takich eko terrorystów nie był tanim wytworem. To jest profesjonalnie, długo opracowywany tekst, którego absurdów i ukrytych celów nie zauważy nikt, kto nie jest prawnikiem, myśliwym, czy legislatorem. To dobrze opłacona i zorganizowana akcja, wcale nie społeczna. Zostały ostatnie dni, żeby sprzeciwić się eko terrorystom akurat w tej kwestii i wziąć udział w ankiecie na stronach sejmowych. O sprawie zoo w Łącznej opowiadajcie z kolei znajomym, w pracy i gdziekolwiek się da, bo uwierzcie – Ci, którzy nie funkcjonują regularnie w internecie w ogóle o sprawie nie słyszeli. Nadużycia państwa i jego urzędników wobec obywateli muszą być przekazywane, tym bardziej, że ta sprawa wymknęła się aktywistom spod informacyjnej kontroli i wiemy bardzo dużo o tym, jak akcja została przygotowana i ma niewiele wspólnego z dobrostanem zwierząt. https://t.co/HMN6fHBW20
— Marcin Możdżonek (@MarcinMozdzonek) October 16, 2026
A myślicie, że zorganizowane akcje przeciwko myśliwym biorą się znikąd? Nie, to ten sam ruch. Widzę jak regularne, zaangażowane i po prostu drogie w utrzymaniu są te działania i jestem przekonany, że są srogo opłacane. Złożony projekt zmiany prawa łowieckiego przez właśnie takich eko terrorystów nie był tanim wytworem. To jest profesjonalnie, długo opracowywany tekst, którego absurdów i ukrytych celów nie zauważy nikt, kto nie jest prawnikiem, myśliwym, czy legislatorem. To dobrze opłacona i zorganizowana akcja, wcale nie społeczna.
O sprawie zoo w Łącznej opowiadajcie z kolei znajomym, w pracy i gdziekolwiek się da, bo uwierzcie – Ci, którzy nie funkcjonują regularnie w internecie w ogóle o sprawie nie słyszeli. Nadużycia państwa i jego urzędników wobec obywateli muszą być przekazywane, tym bardziej, że ta sprawa wymknęła się aktywistom spod informacyjnej kontroli i wiemy bardzo dużo o tym, jak akcja została przygotowana i ma niewiele wspólnego z dobrostanem zwierząt.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Szef DHL-u odpowiedział na zarzuty Rafała Brzoski, ale zamiast odnieść się do konkretów, schował się za korporacyjną nowomową.
Szef DHL-u odpowiedział na zarzuty Rafała Brzoski, ale zamiast odnieść się do konkretów, schował się za korporacyjną nowomową. W praktyce DHL korzysta z legalnej furtki, którą dają mu polskie przepisy. Śmiesznie niskie wpłaty CIT-u tłumaczy „cyklem inwestycyjnym”, w którym Polska ma zyskać… kiedyś, w nieokreślonej przyszłości. Przy okazji zdeprecjonował InPost, twierdząc, że Brzoska obsługuje tylko rynek masowy, a DHL oferuje „globalne usługi premium”. To jest moment, w którym państwo powinno bezkompromisowo wspierać polską markę z perspektywą ekspansji. Tymczasem robi dokładnie odwrotnie. Hamuje rozwój polskiego czempiona, podczas gdy zagraniczni giganci bez przeszkód optymalizują podatki. Czy to jest państwo poważne?
— Bartłomiej Pejo (@bartlomiejpejo) October 16, 2026
W praktyce DHL korzysta z legalnej furtki, którą dają mu polskie przepisy. Śmiesznie niskie wpłaty CIT-u tłumaczy „cyklem inwestycyjnym”, w którym Polska ma zyskać… kiedyś, w nieokreślonej przyszłości.
Przy okazji zdeprecjonował InPost, twierdząc, że Brzoska obsługuje tylko rynek masowy, a DHL oferuje „globalne usługi premium”.
To jest moment, w którym państwo powinno bezkompromisowo wspierać polską markę z perspektywą ekspansji.
Tymczasem robi dokładnie odwrotnie. Hamuje rozwój polskiego czempiona, podczas gdy zagraniczni giganci bez przeszkód optymalizują podatki.
Czy to jest państwo poważne?
RozwińZwiń komentarze (8)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Komentarze (6)