1,2 mln kontroli, tysiące odrzuceń i kamery na wjazdach. Kraków testuje model selekcji kierowców!
Od 1 stycznia w Krakowie działa strefa czystego transportu, a miasto pochwaliło się pierwszym bilansem jej funkcjonowania. Dane pokazują skalę ingerencji w codzienne życie mieszkańców i przyjezdnych. System informatyczny SCT wykonał już około 1,2 mln sprawdzeń pojazdów. Złożono niemal 84,6 tys. wniosków o uprawnienia do wjazdu, z czego co najmniej 17 tys. odrzucono. A wiele osób w ogóle takich wniosków nie składało. Oznacza to, że dostęp do miasta został ograniczony dla dziesiątek tysięcy osób, które tego potrzebowały.
1,2 mln kontroli, tysiące odrzuceń i kamery na wjazdach. Kraków testuje model selekcji kierowców!
— Paweł Usiądek (@PUsiadek) January 12, 2026
Od 1 stycznia w Krakowie działa strefa czystego transportu, a miasto pochwaliło się pierwszym bilansem jej funkcjonowania. Dane pokazują skalę ingerencji w codzienne życie… pic.twitter.com/BANHx9dTHu
Od 1 do 8 stycznia straż miejska przeprowadziła ponad 800 kontroli samochodów wjeżdżających do strefy. Na razie mandatów wiele nie ma, ale mowa o pierwszym tygodniu funkcjonowania strefy. Równolegle miasto rozwija system nadzoru oparty na kamerach, których liczba ma być zwiększana. SCT została szczelnie oznakowana około 180 znakami drogowymi, z czego około 40 zostało już zdewastowanych lub zniszczonych w ramach sprzeciwu mieszkańców, których głos od dawna jest marginalizowany. Władze zapowiadają dalszą rozbudowę infrastruktury SCT, w tym montaż strefomatów na stacjach paliw.
Skala biurokracji towarzyszącej SCT jest bezprecedensowa. Ponad 5,3 tys. razy składano wnioski o dojazd do placówek medycznych! Opłaty abonamentowe wykupiono około 21,6 tys. razy, a godzinowe 53,7 tys. razy. Punkty obsługi mieszkańców obsłużyły ponad 13,1 tys. osób, a infolinia odebrała 13,5 tys. połączeń, z czego aż 10,5 tys. w samym grudniu. To pokazuje, jak bardzo system obciążył obywateli i administrację.
Mimo deklaracji władz miasta, że SCT nie blokuje dojazdów do szpitali i nie służy łataniu dziury budżetowej, rośnie społeczny sprzeciw. 14 stycznia Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie rozpatrzy skargi na uchwałę o SCT. Wyrok będzie nieprawomocny, ale już dziś widać, że strefa stała się narzędziem selekcji komunikacyjnej, które realnie dzieli obywateli na uprawnionych i wykluczonych z dostępu do miasta. A jedynym kryterium selekcji jest zasobność portfela.
To efekt świadomej polityki kolejnych rządów, które otworzyły granice na masową imigrację. Najpierw PiS, teraz KO.
Oficjalnie w Polsce mieszka już 1,8 mln cudzoziemców, a realne szacunki mówią nawet o 2,5 – 4 milionach.
To największa zmiana demograficzna od dekad, przeprowadzona bez debaty publicznej i bez jakiejkolwiek strategii.
❗️W ciągu 10 lat liczba imigrantów w Polsce wzrosła dziesięciokrotnie❗️
— Krzysztof Mulawa (@krzysztofmulawa) January 12, 2026
To efekt świadomej polityki kolejnych rządów, które otworzyły granice na masową imigrację. Najpierw PiS, teraz KO.
Oficjalnie w Polsce mieszka już 1,8 mln cudzoziemców, a realne szacunki mówią nawet o 2,5… pic.twitter.com/PKjl9H6wzF
I co najważniejsze, to nie jest migracja tylko z Ukrainy. Coraz więcej osób przyjeżdża z Azji Południowej, Ameryki Południowej, Kaukazu, Bliskiego Wschodu.
Polityka otwartych drzwi rozmywa bezpieczeństwo, obciąża usługi publiczne i wypycha Polaków z rynku pracy. Dość!
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
PiSowcy po decyzji o azylu odwracają się od Ziobro. Morawiecki mówi, że jako lider nie wystąpiłby o azyl. Młodzi z dawnej Solidarnej Polski myślą o sobie. W sumie nie dziwne. Ziobro płaci za to, że przez 8 lat stworzył taki wymiar sprawiedliwości, że sam boi się przed nim stanąć.
PiSowcy po decyzji o azylu odwracają się od Ziobro. Morawiecki mówi, że jako lider nie wystąpiłby o azyl. Młodzi z dawnej Solidarnej Polski myślą o sobie. W sumie nie dziwne. Ziobro płaci za to, że przez 8 lat stworzył taki wymiar sprawiedliwości, że sam boi się przed nim stanąć.
— Stanisław Tyszka (@styszka) January 12, 2026
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Po zawodach judo dla dzieci i młodzieży w Bielsku Białej ambasada Izraela oskarżyła polskich organizatorów o przemoc i antysemityzm wobec izraelskiej drużyny. Drużyna z Izraela została wykluczona z zawodów po fizycznym ataku na sędziego, który wydał niekorzystny dla Żydów werdykt.
Z relacji strony izraelskiej wynika, że zawodnicy mieli zostać zaatakowani słownie i fizycznie. Jednocześnie zaapelowano do władz polskich o natychmiastowe działania i zapewnienie bezpieczeństwa izraelskim sportowcom w Polsce. Taka narracja została przedstawiona bez przedstawienia dowodów, zanim zakończono jakiekolwiek postępowanie wyjaśniające. To klasyczny mechanizm nacisku politycznego przez oskarżenie o antysemityzm, użyte jako argument ostateczny i paraliżujący debatę.
Izraelski trener uderzył polskiego sędziego na turnieju Judo. Ambasada oskarża Polskę o antysemityzm.
— Konfederacja (@KONFEDERACJA_) January 13, 2026
Po zawodach judo dla dzieci i młodzieży w Bielsku Białej ambasada Izraela oskarżyła polskich organizatorów o przemoc i antysemityzm wobec izraelskiej drużyny. Drużyna z Izraela… pic.twitter.com/po1TSkfcvE
Organizatorzy turnieju przedstawiają zupełnie inną wersję wydarzeń. Według ich relacji to izraelski trener miał dopuścić się agresji wobec sędziego po niekorzystnej decyzji, uderzając go. W konsekwencji izraelski klub został wykluczony z zawodów za zachowanie sprzeczne z zasadami fair play. Prezes klubu Janosik jednoznacznie podkreślił, że judo jest dyscypliną opartą na szacunku i samokontroli, a dorośli mają obowiązek dawać przykład dzieciom, a nie eskalować konflikt.
Kluczowe jest to, że na miejsce wezwana została policja, a funkcjonariusze mieli potwierdzić wersję organizatorów. Wersja polskich sportowców została także zarejestrowana przez kamery. Ten fakt całkowicie burzy narrację o rzekomym pogromie sportowym i stawia pod znakiem zapytania zasadność oskarżeń formułowanych przez ambasadę. Mimo to publiczne oskarżenie poszło w świat i uderzyło w dobre imię polskich organizatorów oraz gospodarzy wydarzenia.
Nie wolno akceptować sytuacji, w której każda reakcja porządkowa wobec agresywnego zachowania przedstawicieli obcego kraju jest automatycznie etykietowana jako antysemityzm. Należy się wręcz zastanowić, dlaczego w ogóle w turnieju brała udział drużyna z państwa prowadzącego obecnie czystki etniczne w Palestynie.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Negocjacje treści umowy UE-Mercosur zakończyły się 6 grudnia 2024 roku. Treść została opublikowana pod koniec 2024 roku. Naprawdę przez rok rząd Donalda Tuska nie znalazł czasu żeby zapoznać się z ostateczną treścią?
I ostatnia kluczowa uwaga, za politykę handlową nie odpowiada Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, ale Ministerstwo Rozwoju i Technologii. To właśnie ten resort powinien przygotować analizę umowy i przekazać ją pozostałym zainteresowanym ministrom. Rozumiem, że nic takiego nie miało miejsca.
Negocjacje treści umowy UE-Mercosur zakończyły się 6 grudnia 2024 roku. Treść została opublikowana pod koniec 2024 roku. Naprawdę przez rok rząd @donaldtusk nie znalazł czasu żeby zapoznać się z ostateczną treścią?
— Anna Bryłka (@annabrylka) January 13, 2026
I ostatnia kluczowa uwaga, za politykę handlową nie odpowiada… https://t.co/tGt1ukY1nT
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Samorządy w całej Polsce masowo korygują cenniki wywozu odpadów. Rosnące koszty energii, paliw oraz płacy minimalnej są przerzucane na mieszkańców. W niektórych regionach stawki wzrosną o jedną czwartą, a roczne koszty dla rodzin sięgną tysięcy złotych!
Rok 2026 rokiem podwyżek za wywóz odpadów! Nawet 53 zł od osoby miesięcznie.
Polskie miasta drastycznie podnoszą opłaty za śmieci!
— Paweł Usiądek (@PUsiadek) January 12, 2026
Samorządy w całej Polsce masowo korygują cenniki wywozu odpadów. Rosnące koszty energii, paliw oraz płacy minimalnej są przerzucane na mieszkańców. W niektórych regionach stawki wzrosną o jedną czwartą, a roczne koszty dla… pic.twitter.com/Xzmc8Gy2BF
Polska wchodzi w kolejną falę gwałtownych podwyżek opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi. W dziesiątkach gmin systemy przestają się bilansować, a ustawowy obowiązek samofinansowania zmusza samorządy do sięgania głębiej do kieszeni mieszkańców. W niektórych miejscowościach stawki sięgają już 53 zł od osoby miesięcznie. Dla rodzin wielodzietnych oznacza to tysiące złotych rocznie kosztów, bez żadnej realnej poprawy jakości usług.
Samorządy tłumaczą podwyżki wzrostem cen energii, paliw i pracy oraz rosnącą opłatą marszałkowską za składowanie odpadów. Do tego dochodzą coraz wyższe wymagania recyklingowe, których niespełnienie grozi karami finansowymi oraz przeniesienie dochodów z recyklingu plastikowych butelek w ręce korporacji w ramach systemu kaucyjnego.
W Bielsku-Białej stawka wzrosła z 28 zł do 35 zł, w Rybniku z 31 zł do 38 zł. W innych gminach przekroczono już psychologiczną granicę 50 zł od osoby. System jest tak skonstruowany, że każdy wzrost kosztów automatycznie przerzucany jest na mieszkańców.
Dla zwykłej rodziny oznacza to realne uderzenie w domowy budżet. W skrajnych przypadkach czteroosobowe gospodarstwo domowe płaci nawet 2500 zł rocznie za same śmieci. Wszystko przez politykę klimatyczną UE.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Zamknęli już co najmniej 42 porodówki i zapowiadane są kolejne takie decyzje! To jest realne piekło kobiet, które funduje ta władza. Oto lista
❌ 1 stycznia zamknięto jedyny w Bieszczadach i tej części województwa podkarpackiego oddział ginekologiczno-położniczy w Lesku. Jeszcze w lipcu minionego roku minister Leszczyna obiecywała, że ta porodówka nie zostanie zlikwidowana. Dojazd do najbliższego szpitala oznacza nawet 100 km…
❌ W woj. podkarpackim zamknięto również porodówki w Leżajsku, Przeworsku, Sanoku, Nisku, Lubaczowie, Ustrzykach Dolnych i wspomnianym wyżej Lesku
❌ W woj. lubuskim zamknięto porodówkę w Międzyrzeczu, a porodówka w Drezdenku została zawieszona
❌ W Małopolsce zamknięto porodówki w Brzesku, Olkuszu i w Krynicy-Zdroju, a od 1 stycznia w Dąbrowie Tarnowskiej
❌ Na Śląsku zamknięto porodówkę w Pyskowicach, jedną z najpopularniejszych i najbardziej cenionych na Śląsku i to pomimo protestów mieszkanek i położnych. Niedługo po niej zamknięto oddziały położnicze w szpitalach w Częstochowie i w Żorach, zawieszono też porodówki z Lublińcu i Myszkowie
❌ Na Podlasiu zamknięto porodówkę w Bielsku Podlaskim a inną zawieszono w Radzyniu Podlaskim
❌ Na Mazowszu w 2025 roku zamknięto oddziały położnicze w Kozienicach, Sierpcu i w Mławie, a wcześniej zlikwidowano porodówkę w Iłży
❌ W woj. lubelskim zniknęły w minionym roku porodówki we Włodawie, Parczewie i Janowie Lubelskim
❌ W woj. kujawsko-pomorskim zamknięto ginekologię i położnictwo w szpitalu w Więcborku oraz porodówki w Radziejowie i w Golubiu Dobrzyniu
❌ Na Warmii i Mazurach niedawno zamknięto oddział dla noworodków w Biskupcu, a wcześniej doszło do likwidacji porodówek w Nowym Mieście Lubawskim i w Ostródzie
❌ W Wielkopolsce zamknięte zostały porodówka w Chodzieży, Ostrzeszowie, Gostyniu, Grodzisku Wielkopolskim i Złotowie, a od początku lutego zlikwidowany zostanie oddział noworodkowy w Turku, który zawieszony był od lipca 2025 roku
❌ W woj. dolnośląskim zamknięto porodówkę w Bogatyni, w woj. świętokrzyskim zamknięto porodówkę w Staszowie, a w woj. pomorskim zawieszono porodówkę w Miastku.
Tak rząd Tuska likwiduje porodówki, proszę o podawanie dalej❗ Zamknęli już co najmniej 42 porodówki i zapowiadane są kolejne takie decyzje❗ To jest realne piekło kobiet, które funduje ta władza. Oto lista 👇
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) January 12, 2026
❌ 1 stycznia zamknięto jedyny w Bieszczadach i tej części… pic.twitter.com/7GbzMoGqBq
Jeśli ktoś z Was ma informacje o likwidowanej lub zawieszanej porodówce, której nie ma jej na liście – proszę o informację w komentarzu! (tam zamieściłam też linki źródłowe)
Dla wielu kobiet w ciąży oznacza to, że dojazd do najbliższego szpitala wydłuża się nawet o kilkadziesiąt kilometrów! Alternatywa od rządu? Rodzenie na SOR-ach, gdzie znajdują się ciężkie, drastyczne przypadki wypadków i innych traumatycznych zdarzeń. Mamy ogromny kryzys demograficzny, a taka polityka doprowadzi do jeszcze większego spadku ilości ciąż i porodów, bo kobiety nie będą czuć się bezpiecznie nawet w tak szalenie ważnych momentach jak poród własnego dziecka.
Rządy Tuska coraz bardziej przypominają PRL-owską propagandę – miliony wydawane na hasełka o sukcesach i rosnącej gospodarce, a za oknem coraz bardziej ponura rzeczywistość na czele z zapaścią w ochronie zdrowia i rekordowym zadłużeniem państwa, w którym wielu ludzi nie może się dostać do lekarza, a kobiety mają rodzić na SOR-ach. Ta patowładza musi upaść!
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Faktury przychodzące do KSeF [Krajowy System e-Faktur], nie tylko do małych, średnich i dużych firm, ale także do instytucji rządowych, samorządowych czy organizacji pożytku publicznego, nie mają możliwości adnotacji w tym systemie. Ktoś może błędnie wystawić fakturę na nasz podmiot, a my możemy ją błędnie ująć w swoich księgach, tylko dlatego, że pojawiła się w KSeF.
Brakuje jakiejkolwiek weryfikacji, możliwości dopisania notatki, tagu, czy decyzji, czy fakturę księgować, czy ujmować, a także czy jest to koszt, magazyn, czy koszt bezpośrednio związany z daną usługą lub sektorem przedsiębiorstwa. System KSeF, obowiązkowy do odbierania faktur od 1 lutego 2026 r., może w praktyce oznaczać sporo zamieszania.
KSeF wyświetli nam faktury, których nie zamawialiśmy!
— Bartłomiej Pejo (@bartlomiejpejo) January 12, 2026
Faktury przychodzące do KSeF, nie tylko do małych, średnich i dużych firm, ale także do instytucji rządowych, samorządowych czy organizacji pożytku publicznego, nie mają możliwości adnotacji w tym systemie. Ktoś może błędnie… pic.twitter.com/fX4wawU2nw
Skutki mogą odczuć szczególnie podmioty korzystające z automatycznych systemów przekazywania dokumentów, ale także w przypadku zwykłych przeoczeń, zwłaszcza gdy faktur pojawi się dużo. Jeśli dodatkowo faktura ma krótki termin płatności, a systemy automatycznie ją pobiorą i przekażą do płatności, ryzyko jeszcze rośnie. Możliwe jest też przypadkowe zaksięgowanie faktur niezgodnych z profilem działalności. Odpowiedzialność w takich sytuacjach nie będzie po stronie systemu ani administracji, lecz po stronie przedsiębiorcy.
Jak można ograniczyć ryzyko?
Warto ustalić z księgowymi i pracownikami, które faktury są ujmowane w księgach i w jaki sposób, co może wymagać aktualizacji procedur wewnętrznych.
Dobrze jest sprawdzić, czy używane systemy księgowe i obiegi dokumentów pozwalają na odrzucanie niezaakceptowanych faktur lub na wprowadzenie reguł typu: jeśli kontrahent nie jest w bazie, wymagana jest ręczna akceptacja; jeśli towar lub usługa nie występują w słowniku, wymagana jest ręczna akceptacja.
W niektórych przypadkach konieczna może być zmiana programów do księgowości, CRM lub systemów obiegu dokumentów.
Pomocne może być także korzystanie z opcji ukrywania faktur w KSeF przed pobraniem oraz zgłaszanie nieprawidłowych dokumentów do MF.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Sobotni protest przeciwko tzw. strefie czystego transportu pokazał, że sprzeciw wobec tego rozwiązania nie jest marginalny. Na protest przybyli nie tylko mieszkańcy miasta, ale także osoby z okolic, które widzą, że wprowadzane regulacje mogą realnie utrudnić ich codzienne życie.
Sobotni protest przeciwko tzw. strefie czystego transportu pokazał, że sprzeciw wobec tego rozwiązania nie jest marginalny. Na protest przybyli nie tylko mieszkańcy miasta, ale także osoby z okolic, które widzą, że wprowadzane regulacje mogą realnie utrudnić ich codzienne życie.… pic.twitter.com/T9nCSanP6A
— Wojciech Jaskółka (@wp_jaskolka) January 11, 2026
Problemem nie jest sama idea dbania o środowisko, lecz sposób jej realizacji. SCT w obecnym kształcie została przygotowana bez rzetelnych konsultacji społecznych, bez realnych alternatyw transportowych i bez uwzględnienia sytuacji osób, których po prostu nie stać na wymianę samochodu.
Państwo i samorząd powinny służyć obywatelom, a nie narzucać rozwiązania, które prowadzą do wykluczenia komunikacyjnego. Wczorajszy protest to wyraźny sygnał, że potrzebujemy rozsądnej debaty i zmiany złych decyzji.
Moje wystąpienie na proteście przeciwko Strefie Czystego Transportu w Krakowie 10 stycznia 2026 pod budynkiem Zarządu Dróg Miasta Krakowa.
Proszę dajcie znać @JaskowiecD, że jak swoich wszystkich przeciwników zablokował, to będzie dalej żył we własnej bańce i przekażcie mu, że na proteście rozmawiałem z ludźmi głosującymi na PO i PSL, którzy są przeciwko SCT. pic.twitter.com/7dTaMzIBF3
— Piotr Bartosz (@piotr_bartosz) January 12, 2026
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Rządowe „róbcie tak, jak mówimy, a nie tak, jak sami robimy” w pełnej krasie. 24 grudnia weszły w życie nowe przepisy Kodeksu pracy, które nakładają na każdego polskiego pracodawcę obowiązek ujawniania widełek płacowych oraz stosowania tzw. neutralności płciowej w ogłoszeniach.
Dziennikarze RMF FM sprawdzili, jak do tych rewolucji przygotowała się administracja centralna. Wynik? Kompromitacja. Na 256 aktualnych ogłoszeń na rządowych stronach, aż 200 ignoruje wymóg neutralności płciowej, a w połowie ofert zabrakło informacji o wynagrodzeniu. Państwo wymaga od przedsiębiorców pełnej transparentności pod groźbą kar, a samo nie potrafi upilnować własnych serwisów rekrutacyjnych.
To jednak coś więcej niż tylko urzędniczy bałagan. To szczyt hipokryzji i dowód na to, jak ideologiczne bzdury przegrywają z rzeczywistością. Forsowanie na siłę „neutralnych płciowo” nazw stanowisk to nie jest rozwiązywanie realnych problemów Polaków, ale próba wdzierania się lewicowej inżynierii językowej w nasze codzienne życie.
Zamiast zajmować się walką z zapaścią w ochronie zdrowia, rosnącymi kosztami energii czy realnym bezpieczeństwem kraju, ekipa rządząca marnuje energię na tworzenie martwego prawa, którego sama nie jest w stanie – lub nie chce – przestrzegać. Jeśli rząd podważa wiarygodność systemu, który sam tworzy, trudno oczekiwać od obywateli zaufania do państwa.
Maksymalny mandat dla pracodawcy za nie przestrzeganie prawa pracy – 2000 zł, za recydywę – 5000 zł.
— Marek Łangalis (@MarekLangalis) January 8, 2026
Maksymalna kara za napisanie w ogłoszeniu o pracę "zatrudnię stolarza" – 30 000 zł.
Osobo wykonujące obowiązki ministerialne na odcinku pracy oderwało się od rzeczywistości.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Osoby, których nie stać na nowe auta albo nie mogą wjechać do centrum, albo muszą zapłacić za taką możliwość. W tym samym czasie dużo bardziej emisyjne i nieekologiczne nowe auta mogą bez problemu wjechać do centrów największych polskich miast. Tu nie o ekologię chodzi, a o pieniądze i ideologię. Najwięcej tracą jednak najubożsi.
Strefy czystego transportu w Warszawie i Krakowie formalnie opierają się na tych samych przepisach ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych, którą przygotował rząd Mateusz Morawieckiego. Ich deklarowanym celem jest poprawa jakości powietrza poprzez ograniczenie ruchu pojazdów o wyższej emisji spalin. W praktyce jednak oba miasta przyjęły odmienne konstrukcje prawne, które prowadzą do podobnego efektu: selektywnego ograniczania praw jednych kierowców przy jednoczesnym uprzywilejowaniu innych. Warszawa zdecydowała się na model czysto zakazowy, eliminując możliwość odpłatnego wjazdu i opierając cały system na zakazach oraz zwolnieniach podmiotowych, w dużej mierze powiązanych ze statusem mieszkańca. Kraków przyjął model zakazowo-odpłatny, wprowadzając trzyletni okres przejściowy, w którym starsze pojazdy mogą poruszać się po strefie po uiszczeniu opłaty. W obu przypadkach identyczny samochód może być traktowany zupełnie inaczej, nie z powodu emisji, lecz z powodu tego, kto nim jedzie i skąd pochodzi.
SCT to narzędzie selekcji obywateli: biedniejsi płacą za ubóstwo!
— Paweł Usiądek (@PUsiadek) January 11, 2026
Osoby, których nie stać na nowe auta albo nie mogą wjechać do centrum, albo muszą zapłacić za taką możliwość. W tym samym czasie dużo bardziej emisyjne i nieekologiczne nowe auta mogą bez problemu wjechać do… pic.twitter.com/Az16bbPVnJ
Art. 32 Konstytucji RP stanowi, że wszyscy są równi wobec prawa i mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Różnicowanie sytuacji obywateli jest dopuszczalne wyłącznie wtedy, gdy opiera się na obiektywnych i racjonalnych kryteriach pozostających w bezpośrednim związku z celem regulacji. W przypadku SCT takim kryterium mogą być wyłącznie parametry techniczne pojazdu wpływające na emisję spalin. Jednak biorąc pod uwagę, że do SCT mogą wjeżdżać np. auta spalinowe z silnikami 3,6, które spalają po 15 litrów benzyny na 100 km. Trudno także uznać za racjonalne uprzywilejowanie mieszkańców danej gminy, skoro identyczne pojazdy emitują dokładnie taką samą ilość zanieczyszczeń niezależnie od adresu zameldowania kierowcy. W efekcie prawo formalnie neutralne zaczyna działać w sposób nierówny, prowadząc do pośredniej dyskryminacji osób spoza danej aglomeracji.
Ten mechanizm jest szczególnie widoczny w praktyce funkcjonowania obu stref. W Warszawie kierowca spoza miasta, posiadający starszy pojazd, zostaje całkowicie wykluczony z możliwości wjazdu, podczas gdy mieszkaniec stolicy może korzystać z okresów przejściowych lub zwolnień. W Krakowie natomiast ten sam kierowca spoza miasta zostaje obciążony dodatkowym kosztem finansowym, podczas gdy część mieszkańców korzysta z preferencji lub realnie ponosi znacznie mniejsze konsekwencje regulacji. Oznacza to, że ciężar polityki środowiskowej nie jest rozłożony równomiernie, lecz przesuwany na określoną grupę użytkowników dróg, w szczególności dojeżdżających do pracy, prowadzących działalność gospodarczą lub korzystających z miasta okazjonalnie.
W konsekwencji strefy czystego transportu w Warszawie i Krakowie przestają być wyłącznie narzędziem polityki środowiskowej, a zaczynają pełnić funkcję instrumentu selekcji obywateli. Wszystko wskazuje na to, że obecny model SCT może okazać się nie do obrony prawnie, niezależnie od hasła ochrony środowiska, którym jest dziś usprawiedliwiany.
RozwińZwiń komentarze (5)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
9 stycznia Rada Unii Europejskiej przy sprzeciwie Polski, Francji, Węgier, Austrii i Irlandii oraz głosie wstrzymującym Belgii zdołała przegłosować umowę o wolnym handlu między Unią Europejską a państwami Mercosur.
To ponury dzień dla europejskich rolników i konsumentów, szczególnie tych polskich. Po wielu miesiącach oddolnego zaangażowania rolników, niezliczonej ilości manifestacji, marszów i protestów nie udało zablokować się umowy na poziomie Rady Unii Europejskiej.
Również dziesiątki pism, interwencji, wniosków i wystąpień polityków opozycji zarówno na poziomie Parlamentu Europejskiego, jak i polskiego Sejmu nie przyniosły skutku, którego wszyscy byśmy oczekiwali.
Polski rząd nie dowiózł. Pomimo deklarowanego sprzeciwu zajmował się głównie markowaniem swoich działań, a do żadnej poważnej inicjatywy dyplomatycznej nie doszło. Zmarnował pół roku prezydencji w Radzie Unii Europejskiej. Ministrowie Rozwoju, a więc faktycznie odpowiedzialni za obszar handlu, byli kompletnie niewidoczni. Sprawę umowy z Mercosurem w innych państwach prowadzili szefowie rządów. Aktywny był prezydent Francji i premier Włoch. Premier Tusk i wicepremier Sikorski w tej sprawie niemal wyłącznie szkodzili, gdy już kilka miesięcy temu oznajmowali opinii publicznej, że jest ,,po sprawie”. Nie było. Konferencje prasowe ministra Krajewskiego z siedziby Ministerstwa Rolnictwa w Warszawie, były raczej słabej jakości happeningiem.
Nie jest jednak tak, że należałoby załamać ręce. Nieustanna presja społeczna i polityczna doprowadziła do tego, że dziś minister Krajewski wydusił z siebie, że Polska będzie skarżyć tryb ratyfikacji do TSUE. Gdyby nie nasza presja, to by się nie wydarzyło. Kampanie informacyjne doprowadziły do tego, że Mercosur jest jednym z nielicznych tematów, w których cały naród jest zjednoczony, niezależnie od preferencji partyjnych.
Ofensywa dyplomatyczna jaką prowadziliśmy w Brukseli i Strasburgu bardzo mocno skonsolidowała naszą współpracę z francuską delegacją, co zaprocentuje, kiedy ich przedstawiciel zostanie następnym prezydentem. Konstruktywne rozmowy z Węgrami doprowadziły również do ich sprzeciwu wobec umowy, co na początku wcale nie było takie oczywiste.
Dziś nadzieja w gruntownej zmianie politycznej w Europie. Paryż i Warszawa muszą zostać odbite z rąk lewicowo-liberalnych elit, które płyną w głównym nurcie unijnym. My nie pozostawiamy tego tematu, czekamy na oficjalny wniosek do TSUE złożony przez polski rząd. Będziemy walczyć do samego końca! W interesie konsumentów i producentów!
RozwińZwiń komentarze (8)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Czytając wpisy na X odnoszę wrażenie, że dla niektórych lepiej żeby ludzie zamarzli niż mieli się ogrzewać węglem.
– Nie wszyscy mogą mieć pompy ciepła.
– Gdyby wszyscy mieli pompy ciepła system energetyczny dziś by tego nie wytrzymał.
– Zamiast walczyć z paliwami kopalnymi w ogrzewnictwie lepiej postawić na wydajne i prawie bezemisyjne kotły, które z powodzeniem produkują polskie firmy. To światowa czołówka jeśli chodzi o redukcję emisyjności (nawet poniżej 20 mg/m3).
Jednak dominujące podejście jest podyktowane ideologią, która nie toleruje zdrowego rozsądku. Stąd wojna w infosferze, zamiast racjonalnej dyskusji, która naprawdę mogłaby doprowadzić do poprawy sytuacji, bo mamy wszystko co jest do tego potrzebne.
Czytając wpisy na X odnoszę wrażenie, że dla niektórych lepiej żeby ludzie zamarzli niż mieli się ogrzewać węglem. – Nie wszyscy mogą mieć pompy ciepła. – Gdyby wszyscy mieli pompy ciepła system energetyczny dziś by tego nie wytrzymał. – Zamiast walczyć z paliwami kopalnymi w… pic.twitter.com/5wEUQR7OUm
— Marek Tucholski 🇵🇱 (@tucholski_marek) January 10, 2026
RozwińZwiń komentarze (8)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W Brukseli 72,9 procent dzieci i młodzieży do 17 roku życia pochodzi z krajów spoza Unii Europejskiej lub urodziło się poza UE. Tylko 10,5 procent tej grupy wiekowej stanowią Belgowie. To oznacza, że w stolicy jednego z kluczowych państw Unii Europejskiej rdzenna ludność została zredukowana do wyraźnej mniejszości, przynajmniej na poziomie dzieci i nastolatków.
Dane rządowej instytucji StatBel pokazują, że w całej Belgii osoby pochodzenia belgijskiego stanowią 64 procent populacji. Pozostałe 36 procent to imigranci obcego pochodzenia oraz cudzoziemcy bez belgijskiego obywatelstwa. W samym Regionie Stołecznym Brukseli aż 78 procent mieszkańców ma pochodzenie niebelgijskie. Skala koncentracji imigracji w jednym obszarze nie ma precedensu i prowadzi do podmiany populacji.
Tylko co dziesiąte dziecko w Brukseli jest Belgiem. Podmiana populacji nabiera tempa.
— Paweł Usiądek (@PUsiadek) January 10, 2026
W Brukseli 72,9 procent dzieci i młodzieży do 17 roku życia pochodzi z krajów spoza Unii Europejskiej lub urodziło się poza UE. Tylko 10,5 procent tej grupy wiekowej stanowią Belgowie. To… pic.twitter.com/Q17mJxk2lz
Głównym mechanizmem napędzającym ten proces pozostaje prawo do łączenia rodzin. Od 2018 roku rocznie notowano około 56000 takich przypadków, a w 2024 roku padł rekord 59873 połączeń rodzin. To stały strumień migracyjny, który wprost przekłada się na demografię i przyszłość państwa.
Dane potwierdzają jedno. Europa nie traci tożsamości nagle. Ona traci ją w ruchu jednostajnie przyśpieszonym, rok po roku, miasto po mieście, rocznik po roczniku. Jeśli ten proces ma być odwrócony, potrzebna jest odwaga polityczna: zamknięcie granic i deportacja. Inaczej narody Europy zwyczajnie znikną w mrokach historii.
RozwińZwiń komentarze (4)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Prezydent Karol Nawrocki słusznie zawetował ustawę o komunikacji elektronicznej, która była próbą wdrożenia unijnego rozporządzenia Digital Services Act. Wbrew temu, co mówi lewicowo-liberalna propaganda, projekt przedstawiony w takim kształcie służył jedynie wprowadzeniu do polskiego systemu swoistego cenzora w postaci prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Jest nim nominat rządzących – zostaje wybrany na wniosek premiera zwykłą większością w Sejmie.
Ten, ale i każdy kolejny rząd zyskałby narzędzie do walki z wolnością w internecie. Prezes UKE jednoosobowo podejmowałby decyzję na temat obecności w przestrzeni sieciowej poszczególnych treści. Procedura odwoławcza użytkowników byłaby długa i niepewna. Ustawa tworzyła także ,,statusu zaufanego podmiotu sygnalizującego” co zapewne skończyłoby się tak, że byłyby nimi zaprzyjaźnione z rządem lewicowe organizacje pozarządowe, które zajmowałyby się wyłącznie walką z prawicą.
Musimy walczyć ze wszystkimi przykładami łamania prawa w internecie. Natomiast sposobem na to nie jest zmontowania sobie w roku przedwyborczym narzędzia do walki z opozycją w mediach społecznościowych. Nie ma żadnych wątpliwości, że to było prawdziwą intencją rządzących.
Prezydent @NawrockiKn słusznie zawetował ustawę o komunikacji elektronicznej, która była próbą wdrożenia unijnego rozporządzenia Digital Services Act. Wbrew temu, co mówi lewicowo-liberalna propaganda, projekt przedstawiony w takim kształcie służył jedynie wprowadzeniu do…
— Anna Bryłka (@annabrylka) January 10, 2026
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Rząd Tuska robi z rolników idiotów! Zatrzymał wielu rolników pod Warszawą, ale nie zatrzymał umowy z Mercosur. Polskie rolnictwo jest zagrożone produktami z Ukrainy, a teraz dojdzie do tego Ameryka Południowa!
🇵🇱 @SlawomirMentzen: Rząd Tuska robi z rolników idiotów!
— Konfederacja (@KONFEDERACJA_) January 9, 2026
Zatrzymał wielu rolników pod Warszawą, ale nie zatrzymał umowy z Mercosur. Polskie rolnictwo jest zagrożone produktami z Ukrainy, a teraz dojdzie do tego Ameryka Południowa!#StopMercosur #ProtestRolników pic.twitter.com/EuKvdyz3g4
Rząd Tuska nie zrobił nic, żeby uratować polskich rolników przed skutkami umowy z krajami Mercosur!
Rząd Tuska nie zrobił nic, żeby uratować polskich rolników przed skutkami umowy z krajami Mercosur! pic.twitter.com/tWY3k9naOQ
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) January 9, 2026
Wspieramy polskich rolników! STOP MERCOSUR! 🇵🇱
RozwińZwiń komentarze (6)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Poseł Michał Wawer tłumaczy posłowi Polski 2050 Sławomirowi Ćwikowi w rozmowie na Kanale Zero czym jest umowa UE-Mercosur:
– To wrzucenie w jeden rynek z rolnictwem południowoamerykańskim rolnictwa polskiego i europejskiego, gdzie europejscy rolnicy mają zakaz używania setek substancji, mają zakaz używania rozmaitych hormonów, które w Ameryce Południowej są w normalnym użyciu!
I te produkty oczywiście będą do Europy sprzedawane, bo nie ma możliwości skutecznego kontrolowania tego. Agencja podlegająca Komisji Europejskiej przyznała, że w tym imporcie, który już istnieje — nie jest w stanie tej produkcji skontrolować, że nie jest w stanie zagwarantować, iż jest ona wolna od pestycydów i hormonów!
Poseł @MichalWawer tłumaczy @S_Cwik w @OficjalneZero czym jest umowa UE-Mercosur: To wrzucenie w jeden rynek rolnictwa polskiego i europejskiego w jeden rynek z rolnictwem południowoamerykańskim, gdzie europejscy rolnicy mają zakaz używania setek substancji, mają zakaz używania… pic.twitter.com/2zwNWHozh3
— Konfederacja (@KONFEDERACJA_) January 9, 2026
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
To efekt zobowiązania, jakie Karol Nawrocki podpisał w tzw. deklaracji toruńskiej autorstwa Sławomira Mentzena!
“Nie podpiszę żadnej ustawy ograniczającej swobodę wyrażania poglądów zgodnych z polską Konstytucją” – tak brzmiał trzeci punkt deklaracji. Ustawa, będąca implementacją skandalicznego unijnego aktu DSA, pozwoliłaby urzędnikom blokować treści w sieci i całe strony internetowe bez wyroku sądu!
W rządowych rękach byłoby to cenzorskie narzędzie ograniczające wolność słowa. Dzięki Sławomirowi Mentzenowi i tej deklaracji udało się doprowadzić do zablokowania cenzury w sieci i obronić wolność słowa. To nasz wspólny sukces! Tak działa Konfederacja!
Mamy to! Prezydent zawetował przepisy rządu Tuska wprowadzające cenzurę w Internecie! 👏 To efekt zobowiązania, jakie Karol Nawrocki podpisał w tzw. deklaracji toruńskiej autorstwa @SlawomirMentzen!
— Konfederacja (@KONFEDERACJA_) January 9, 2026
"Nie podpiszę żadnej ustawy ograniczającej swobodę wyrażania poglądów zgodnych z… pic.twitter.com/7GI8paK86w
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Konfederacja po stronie rolników!
Rolnicy na ulicach Warszawy mówią jasno: STOP umowie UE-Mercosur‼️⚠️
— Konfederacja (@KONFEDERACJA_) January 9, 2026
Ten protest – to obrona wspólnego interesu! Polskiej żywności, miejsc pracy i suwerenności gospodarczej.
✅ Konfederacja po stronie rolników! pic.twitter.com/P01zCexBo0
Umowa z Mercosur = cios w polskie rolnictwo.
Dlatego rolnicy protestują dziś w Warszawie. Chcą uczciwej konkurencji, a nie zalewu produktów niespełniających europejskich norm. Ich głos musi zostać usłyszany. Konfederacja po stronie rolników!
❌ Umowa z Mercosur = cios w polskie rolnictwo.
— Konfederacja (@KONFEDERACJA_) January 9, 2026
Dlatego rolnicy protestują dziś w Warszawie. Chcą uczciwej konkurencji, a nie zalewu produktów niespełniających europejskich norm. Ich głos musi zostać usłyszany.
Konfederacja po stronie rolników! pic.twitter.com/spazKpdBGn
Warszawa dziś głosem rolników.
Trwa protest przeciwko umowie UE- Mercosur. Rolnicy ostrzegają: napływ taniej żywności spoza UE to zagrożenie dla polskich gospodarstw, jakości żywności i bezpieczeństwa rynku.
🚜 Warszawa dziś głosem rolników.
— Konfederacja (@KONFEDERACJA_) January 9, 2026
Trwa protest przeciwko umowie UE- Mercosur.
Rolnicy ostrzegają: napływ taniej żywności spoza UE to zagrożenie dla polskich gospodarstw, jakości żywności i bezpieczeństwa rynku. #NieDlaMercosur pic.twitter.com/PEDn3XzqDy
Jesteśmy za polskimi rolnikami! 🇵🇱 pic.twitter.com/zLJxEc8N9Z
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) January 9, 2026
NIE dla Mercosur! pic.twitter.com/2GQvydmCfC
— Łukasz Rzepecki (@RzepeckiLuki) January 9, 2026
Jak protest rolników to musi być @annabrylka #StopMercosur #protestrolników pic.twitter.com/I0m77hjnvd
— Daniel Szkarupski (@szkarupski) January 9, 2026
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
1. Wszelkie moje działania związane ze studiami miały charter zgodny z prawem i etyczny. Każda sugestia przeciwna i przypisywanie mi czynów, których nie popełniłem oraz intencji których nie wyrażałem jest kłamstwem i próbą uderzenia w moje dobre imię. Moje kontakty z uczelnią były jednoznaczne i transparentne.
2. Jeden z redaktorów „Gońca” spotkał się ze mną w tej sprawie w formule off the record dnia 12.11.2024 r. o godz. 10:30. Otrzymał wyjaśnienia. Nic później nie opublikował. Przed tym spotkaniem, na wejściu do Sejmu, Straż Marszałkowska odebrała mu wykryty podczas kontroli sprzęt do ukrytego nagrywania.
Prawie rok później, dnia 29.10.2025 r. o godz. 9:29, wielokrotnie skazany za publikowane materiały Piotr Krysiak przesłał w tej samej sprawie 22 insynuacyjne pytania. To powody dla których nie rozmawiam z „Gońcem” i uważam, że redakcja działa w złej wierze.
3. W materiale redakcja nie pokazała żadnych materiałów prokuratury ani żadnych dowodów. Wszystkie zarzuty mają charakter fałszywych plotek, insynuacji, pomówień i zwykłych kłamstw. Wypowiedzi świadków, w zakresie tego w czym sami uczestniczyli, są spójne z moimi wyjaśnieniami.
4. Kłamstwem jest, że profesorowie Piotr Kosiak i Arkadiusz Durasiewicz pośredniczyli między mną a uczelnią. Pierwszego poznałem jako wykładowcę w 2021 r. Drugiego nie znam.
5. Kłamstwem jest, że na koniec 2020 r. spotkałem się z prof. Pawłem Czarneckim. Poznałem go 17 lipca 2020 r. o godz. 10:00 w rektoracie, zapoznając się z uczelnią na zaproszenie jednego z jej wykładowców. Poza tym nie miałem z nim kontaktu.
6. Kłamstwem jest, że ktokolwiek uczestniczył za mnie w zajęciach, zaliczeniach, egzaminach czy spełniał jakiekolwiek inne obowiązki studenckie. Tomasz Warowny rzetelnie i etycznie wykonywał obowiązki asystenta i nic ponad to. Kłamstwem jest także, że Tomasz wywodzi się z Młodzieży Wszechpolskiej i że wspólnie uczestniczyliśmy w Marszach Niepodległości (przy czym gdyby to było prawdą nie byłoby w tym nic nagannego).
7. Kłamstwem jest bym w czerwcu 2022 r. zakończył studia z powodu wybuchu afery. Ostatni mój kontakt z uczelnią miał miejsce zimą 2022 r. i urwał się z powodu braku czasu.
8. Od początku rozmawiałem z uczelnią o studiach w indywidualnym trybie nauczania. Tylko na takie miałem czas. Robienie z tego zarzutu jest niedorzeczne.
9. Kłamstwem jest bym zaniedbywał obecność na uczelni. W czasie pandemii edukacja prowadzona była głównie online przez właściwe aplikacje i specjalną platformę uczelnianą. Zdalnie uczestniczyłem w zjazdach dla studentów zaocznych, a także w niektórych zaliczeniach i egzaminach.
10. Gardzę oszustwami, plagiatami, pracami pisanymi bez sensu na sztukę czy podchodzeniem do egzaminów bez przygotowania. Z tych powodów zaliczyłem tylko parę rzeczy które mnie interesowały i do których miałem czas się przygotować (np. dość wymagającą rachunkowość finansową).
11. Kłamstwem jest że ktoś ze mną związany zwracał się do uczelni w celu usunięcia mojej dokumentacji. Zarazem nie komentuję sposobu gospodarowania dokumentacją i danymi przez uczelnię ponieważ nie mam na ten temat żadnej wiedzy. Z zewnątrz uczelnia wyglądała profesjonalnie.
12. Kłamstwem jest bym miał nieuregulowane zobowiązania finansowe wobec uczelni.
13. Prokuratura nie zwracała się do mnie w sprawie tej uczelni. W razie potrzeby jestem do dyspozycji. Przestępców, urzędników i polityków odpowiedzialnych za tę aferę należy surowo ukarać. Uczciwym wykładowcom i studentom należy współczuć tego w co zostali wciągnięci.
14. Wnoszę do redakcji „Gońca” by sprostowała nieprawdziwe informacje. W razie braku sprostowania nie wykluczam kroków prawnych.
15. Apeluję do innych redakcji o niepowielanie nieprawdy i weryfikowanie wszystkich informacji zgodnie z dobrymi standardami dziennikarstwa.
16. Dziękuję za zaufanie tym, którzy nie dali wiary fałszywym oskarżeniom.
Stanowisko w sprawie materiału o Collegium Humanum:
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) January 9, 2026
1. Wszelkie moje działania związane ze studiami miały charter zgodny z prawem i etyczny. Każda sugestia przeciwna i przypisywanie mi czynów, których nie popełniłem oraz intencji których nie wyrażałem jest kłamstwem i próbą…
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Skomentuj