Paweł Usiądek – członek Rady Liderów Konfederacji
Wskutek eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie ceny ropy Brent przekroczyły 75–80 dolarów za baryłkę, a notowania gazu ziemnego na TTF w Europie osiągnęły najwyższe poziomy od 2023 roku – ponad 55–60 €/MWh.
Tankowce omijają Morze Czerwone, frachty idą wokół Przylądka Dobrej Nadziei, premie ubezpieczeniowe za ryzyko wojenne wzrosły kilkukrotnie, a cały łańcuch dostaw energii znowu drży.
W tej sytuacji Unia Europejska nadal zmusza nas do płacenia za system ETS w przemyśle i energetyce. Jednocześnie od 2028 roku chce obarczyć dodatkowymi kosztami transport oraz ogrzewanie domów.
To obłęd!
PORZUCENIE SYSTEMU ETS – jedyna logiczna odpowiedź Polski na sytuację geopolityczne na świecie!
— Paweł Usiądek (@PUsiadek) March 4, 2026
Wskutek eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie ceny ropy Brent przekroczyły 75–80 dolarów za baryłkę, a notowania gazu ziemnego na TTF w Europie osiągnęły najwyższe poziomy od 2023… pic.twitter.com/OMZxaEEUAp
Tkwimy w systemie, w którym za każdą tonę CO₂ emitowaną przez polskie elektrownie, ciepłownie i przemysł płacimy obecnie 65–70 euro – niezależnie od tego, ile naprawdę kosztuje węgiel, ropa czy gaz na światowym rynku. To dodatkowy, obowiązkowy koszt nakładany na realną produkcję energii dokładnie wtedy, gdy te realne koszty już gwałtownie rosną.
Najwięksi producenci na świecie – Chiny, Indie, Stany Zjednoczone, Arabia Saudyjska – nie mają systemu o skali i cenie porównywalnej z unijnym ETS. Produkują taniej i zalewają nas importem.
Wstrząsy geopolityczne są stałym elementem XXI wieku. Czasy spokoju są za nami, więc i ideologiczne programy typu ETS trzeba odrzucić. Dodatkowe opodatkowywanie branży zależnych od węglowodorów powinno odejść do lamusa. Jeśli nie zrobi tego Unia Europejska, to powinna to zrobić samodzielnie Polska!
Polska musi natychmiast wyjść z systemu ETS. Nie „zreformować”, nie „wprowadzać tymczasowych derogacji”, nie „negocjować kolejnego pakietu ulg”. Wyjść. Całkowicie. Jednostronnie.
Skomentuj