Ukrainka Natalia Panczenko w centrum Warszawy próbuje nam wmówić, że Polska nie należy do Polaków, a jest jakimś wspólnym krajem wielu narodów.
TO BZDURA! Polska jest krajem Polaków i po to istnieje – by dbać o naród polski, by Polak był tu gospodarzem. O to walczyli nasi przodkowie.
Może ta Pani zacznie też mówić, że Ukraińcy nie mają monopolu na Ukrainę i powinni się nią podzielić z innyni krajami? Niech spróbuje w Kijowie. Ciekawe, czy też zbierze oklaski.
Imigrantka z Ukrainy mówi że Polska jest jej i że nie mamy monopolu na Polskę❗
🇺🇦Ukrainka Natalia Panczenko w centrum Warszawy próbuje nam wmówić, że Polska nie należy do Polaków, a jest jakimś wspólnym krajem wielu narodów.
Nasz kolega, Jakub Czarnota z Podkarpacia, postanowił powiedzieć „sprawdzam” i dokładnie dopytał ZUS o skalę procederu o którym mówiłem kilka tygodni temu, ( tzw. “Emerytury po 1 dniu” dla obywateli Ukrainy).
Chcemy wiedzieć konkretnie: ile takich emerytur przyznano obywatelom Ukrainy, jakie kwoty wypłaca ZUS i ile kosztuje to polskich podatników.
W piśmie pytamy również o konkretny przypadek: 13,86 zł wypracowanej emerytury i 1593,49 zł miesięcznej dopłaty.
ZUS poprosił o więcej czasu na zebranie danych. Odpowiedź ma być do 12 sierpnia.
Czekamy. I sprawy nie odpuścimy.
PS. We wrześniu, tak czy siak, składamy projekt ustawy, który naprawia problem. Minimum 10 lat stażu pracy w Polsce aby móc wnioskować o wyrównanie do emerytury minimalnej. W całej Europie są podobne mechanizmy…
Grzegorz Płaczek – przewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji
AMBASADA UKRAINY JEST OBURZONA, A JA – JAKO POLSKI POSEŁ – PYTAM: KTO POZWOLIŁ NA GLORYFIKOWANIE UPA W POLSCE?
W uroczysku Białystok pod Liskami na Lubelszczyźnie znajduje się zbiorowa mogiła członków UPA poległych 26 lutego 1946 r. Na ustawionym tam monumencie widnieje tryzub (małe godło Ukrainy), lista członków UPA oraz napis: „POLEGŁYM ŻOŁNIERZOM UPA ZA WOLNOŚĆ UKRAINY 26 LUTEGO 1946 ROKU” i „WDZIĘCZNI POTOMKOWIE”.
To nie jest wyłącznie neutralne oznaczenie grobu. To honorujące upamiętnienie żołnierzy UPA, przedstawiające ich jako ludzi poległych „za wolność Ukrainy”.
A kim byli „Wowky” („Wilki”), których członkowie zostali pochowani w tym miejscu? Był to oddział UPA działający od 1944 r. na Chełmszczyźnie. Jego członkowie mają na koncie udokumentowane mordy na Polakach. 18 maja 1945 r. „Wowky” uprowadzili w rejonie Łachowiec, Rzeplina i Radkowa polskich chłopów, których następnie zamordowano. W samych Liskach IPN odnalazł szczątki Polaków zamordowanych w 1945 r. przez członków tej sotni (jednostki wojskowej odpowiadającej mniej więcej kompanii, historycznie liczącej około 100 ludzi).
Nie oznacza to oczywiście, że każdemu człowiekowi pochowanemu w mogile można bez dowodów przypisać osobisty udział w konkretnym mordzie. Nie zmienia to jednak faktu, że monument honoruje członków formacji, której udział w zbrodniach na polskiej ludności cywilnej jest udokumentowany.
Kilka dni temu monument został zamazany czerwoną i białą farbą. Ambasada Ukrainy w Polsce publicznie wyraziła oburzenie, mówiąc o kolejnym akcie wandalizmu i domagając się reakcji polskich władz.
Tylko że w tym oburzeniu brakuje odpowiedzi na fundamentalne pytanie: CZY TEN MONUMENT W OGÓLE STOI W POLSCE LEGALNIE?
Według publicznie dostępnych informacji monument został postawiony bez wymaganych zgód, a wójt gminy Dołhobyczów publicznie stwierdził (jak donoszą media), że stoi on nielegalnie. Mimo tego w 2025 r. przeprowadzono jego rekonstrukcję.
Ambasada obcego państwa może potępiać niszczenie miejsc pochówku, ale powinna również respektować prawo Rzeczypospolitej Polskiej i fakt, że o tym, jakie monumenty mogą legalnie stać na terytorium Polski, decydują polskie przepisy i polskie organy – a nie ambasada Ukrainy.
Dlatego jako poseł wysyłam interwencję poselską do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Zadaję 22 konkretne pytania. Ustalmy, kto w ogóle zezwolił na ustawienie monumentu? Czy został kiedykolwiek zalegalizowany? Kto sfinansował jego budowę i rekonstrukcję? Jeśli prawdą jest, że od lat wiadomo o braku wymaganych zgód – dlaczego obiekt nadal stoi?
Żeby nie było żadnych wątpliwości – nie domagam się bezczeszczenia szczątków. Ale prawo do grobu nie jest prawem do stawiania w Polsce nielegalnych monumentów honorujących UPA. Tym bardziej w Liskach – miejscu, gdzie IPN odnalazł szczątki Polaków zamordowanych przez członków „Wowky”.
Szacunek dla grobów – TAK. Gloryfikacja UPA – NIE!
Czekam na odpowiedź Ministerstwa Kultury. Tej sprawy Polacy nie powinni odpuścić. Bowiem jeśli W POLSCE STOI NIELEGALNY MONUMENT HONORUJĄCY ŻOŁNIERZY UPA – coś ewidentnie jest nie tak.
Rafał Mekler – lubelski działacz Konfederacji, przedsiębiorca
Ukraińcy będą za chwilę potrzebować kanałów wywozu zboża i zabezpieczenia na wypadek niszczenia infrastruktury energetycznej w okresie jesień/zima. Tutaj rola Polski jest kluczowa.
Jednak znając życie dowiemy się ze źródeł trzecich, że oddaliśmy wszystko za wdzięczność i poklepanie po plecach, podczas gdy kwestia twardego postawienia naszych warunków w kwestii symetrycznego podziału rynku przewozów w transporcie drogowym towarów, sprawa uregulowania zaszłości historycznych i zaakceptowania prawdy, a także konsekwencji właściwej oceny, czy zagadnienie ochrony naszego rolnictwa przed napływem towarów z Ukrainy (umowy bilateralne oddzielne od ustaleń Bruksela – Kijów), powinny być minimum jakie dostajemy za naszą pomoc.
Tak by postąpiło poważne państwo, jak się u nas to skończy, odsyłam do drugiego akapitu tego wpisu.
Ukraińcy będą za chwilę potrzebować kanałów wywozu zboża i zabezpieczenia na wypadek niszczenia infrastruktury energetycznej w okresie jesień/zima. Tutaj rola Polski jest kluczowa. Jednak znając życie dowiemy się ze źródeł trzecich że oddaliśmy wszystko za wdzięczność i…
Krzysztof Bosak – wicemarszałek Sejmu – skomentował wpis Tobiasza Bocheńskiego z PiS w którym ten w imieniu PiS napisał, że “po wyborach podejmiemy decyzję o deportacji wszystkich ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym, którzy nie pracują legalnie w Polsce”
Takie hasła bazują na domniemaniu ignorancji wyborców. Nie można deportować z Polski kogoś przebywającego w kraju zgodnie z prawem! Najpierw trzeba by uchylić mu prawo do pobytu. Żeby to zrobić trzeba mieć do tego podstawę prawną.
Tymczasem rząd PiS, jako jeden z niewielu lub jedyny rząd w Europie, zalegalizował automatycznie pobyt w Polsce każdego człowieka z paszportem ukraińskim, niezależnie skąd, po co i na jak długo się tu zjawił. Dotyczyło to także obywateli Ukrainy z innych państw UE czy np. Gruzinów i Rosjan z paszportami ukraińskimi.
Ponadto rząd PiS wdrażał ich równouprawnienie z Polakami w prawie każdym akcie prawnym, który nowelizował. Rząd PiS zmierzał do stworzenia państwa de facto wielonarodowego. Mamy uwierzyć że teraz to odwrócą?
Takie hasła @TABochenski jak poniżej bazują na domniemaniu ignorancji wyborców. Nie można deportować z Polski kogoś przebywającego w kraju zgodnie z prawem! Najpierw trzeba by uchylić mu prawo do pobytu. Żeby to zrobić trzeba mieć do tego podstawę prawną. Tymczasem rząd PiS, jako… https://t.co/r9BX5Q4Aw1
Żeby cudzoziemca, który nie złamał prawa, deportować z kraju to najpierw trzeba by całkowicie odwrócić sytuację prawną, którą rząd PiS wbudował w polski system prawny w niezliczonej liczbie aktów prawnych i decyzji administracyjno-instytucjonalnych. To jest możliwe, ale wymaga gruntownego przygotowania. Na razie nie widzę śladu w aktywności legislacyjnej polityków PiS w pozycji, że przygotowują się do czegokolwiek w tym rodzaju.
Fundacja Batorego firmuje “Obserwatorium Nienawiści” czyli projekt gdzie Ukraińcy za nasze pieniądze dysponowane poprzez UE zajmują się poszukiwaniem polskich nienawistników.
Obywatele byłej sowieckiej republiki w listy proskrypcyjne są nienajgorsi (Myrotvorec) więc i w tej działalności się zrealizują.
Fundacja Batorego firmuje "Obserwatorium Nienawiści" czyli projekt gdzie Ukraińcy za nasze pieniądze dysponowane poprzez UE zajmują się poszukiwaniem polskich nienawistników. Obywatele byłej sowieckiej republiki w listy proskrypcyjne są nienajgorsi (Myrotvorec) więc i w tej… pic.twitter.com/RfVDSJ8Mqr
Czemu ma to służyć? Wzbudzaniu niechęci Polaków do Ukraińców, co będzie skutkowało wpisami które ci delikwenci będą kwalifikować jako “nienawistne” i szukać możliwości penalizacji lub chociaż ostracyzmu.
To oczywiście wywoła reakcję wśród Polaków, i jeszcze bardziej zaostrzy narrację w mediach. I tak można bez końca, grantowe perpetuum mobile.
Po wyborach całe to towarzystwo należy wysłać na Ukrainę. Mąciciele i prowokatorzy nie są nam w Polsce potrzebni.
Paweł Usiądek : Polska zostanie przez Ukrainę zmarginalizowana i wymazana z mapy logistycznej Europy! Przez ćwierć wieku Polska budowała swoją logistyczną przewagę. Euroterminal w Sławkowie – najdalej wysunięty na zachód suchy port szerokotorowy w całej Europie – miał być polską bramą dla ładunków z Azji. Miliard złotych inwestycji, infrastruktura, kompetencje. A teraz, tuż za granicą, powstaje konkurencyjny korytarz, który ma nas z tej mapy po prostu wymazać. Ukraina buduje normalnotorową linię Mościska-Skniłów aż pod Lwów i planuje tam wielki terminal intermodalny. Cel jest jasno zapisany w oficjalnych dokumentach – stworzyć alternatywną bramę wejścia towarów z Azji do Unii Europejskiej. Bramę, która omija Polskę.
Każdy dba o swoje interesy. Ale my nie.
Bo najgorsze jest to, kto za to płaci: ➡️ amerykańska agencja USAID wykłada 225 milionów dolarów na budowę normalnego toru i modernizację węzła Skniłów ➡️ Komisja Europejska dokłada ponad 70 milionów euro ➡️ Słowacja buduje już własny tor pod Koszyce, otwierając Ukrainie drogę na Adriatyk ➡️ Ukraina zyskuje dwa kierunki – na Bałtyk i na południe Europy, a Polska może zostać ominięta z obu stron
To nie jest “uzupełnienie” polskiej infrastruktury, jak próbują to bagatelizować urzędnicy. To budowa bezpośredniej konkurencji za unijne (czyli nasze) pieniądze. Ukraina, mając wielokrotnie niższe koszty pracy i pozostając poza unijnymi regulacjami, może po prostu podebrać nam potoki, na których opieraliśmy pozycję logistyczną.
A co robi rząd Tuska? Ministerstwa “monitorują sytuację” i “przeprowadzają analizy”. MSZ “na bieżąco obserwuje”. W globalnej logistyce nie ma czegoś takiego jak monitorowanie. Jest tylko przejęcie potoków – kto je przejmie, ten wygrywa. Reszta zostaje z pustym terminalem na bocznicy.
Polska musi natychmiast przejść od urzędniczych komunikatów do twardych działań biznesowych. Domagamy się realnej strategii ochrony polskiego tranzytu: dokończenia elektryfikacji i drugiego toru linii szerokotorowej zamiast pozornych “mijanek”, a także wejścia polskiego kapitału w węzeł pod Lwowem, zanim zrobią to Amerykanie i inni. Mamy mocny argument – ukraińska gospodarka zależy od tranzytu przez Polskę. Czas wreszcie z tego argumentu skorzystać, zamiast oddawać własną przewagę za darmo.
Bierność rządu w tej sprawie to nie ostrożność. To marnowanie miliarda złotych i ćwierć wieku pracy. Polska ma być bramą Europy, a nie jej bocznicą.
Paweł Usiądek: Twierdzisz, że UPA dokonywało zbrodni na Polakach? To “rosyjska propaganda”. Gruby odjazd niemieckiego dziennika.
Niemiecki dziennik “TAZ” opublikował 2 sierpnia tekst o napaściach na Ukraińców w Polsce. Autorką jest Gabriele Lesser. Tekst wpisuje się w koncepcję ukraińsko-niemieckiego sojuszu.
Na celowniku znalazł się prezydent Karol Nawrocki. Za co? Za to, że przypomina o ludobójstwie na Wołyniu.
Gazeta pisze, że prezydent mówi za dużo o ludobójstwie na Wołyniu. Zarzuca mu też, że posługuje się językiem rosyjskiej propagandy, gdy mówi o ukraińskich faszystach Bandery i o bestialskich zbrodniach UPA. ABSURD!
Na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej zginęło około 100 000 Polaków. Mordowano całe wsie. Kobiety, dzieci, starców.
Niemiecka gazeta nazywa to językiem Moskwy. Krytyka holokaustu też będzie dla niemieckich pismaków rosyjską narracja? To tekst pisany pod potrzeby osi Berlin-Kijów.
Warto sprawdzić datę publikacji. Tekst ukazał się 2 sierpnia. Dzień po rocznicy Powstania Warszawskiego.
Prawda o Wołyniu nie jest przedmiotem negocjacji. Ani z Kijowem, ani z Berlinem.
Paweł Usiądek: W 2022 r. KGP odnotowała dwukrotny wzrost do poziomu niemal 12 tys. przestępstw. W następnych latach liczby rosły: w 2023 r. do 13,5 tys., w 2024 r. do 14 tys., a w 2025 r. do 17 tys.
Przez ostatnie pół roku, do 1 czerwca 2026 r., jest to – według najnowszych danych KGP – niemal 11 tys. stwierdzonych przestępstw.
Co dominuje? Jazda po alkoholu i narkotykach, posiadanie narkotyków, kradzieże. Oszustwa poszły ostro w górę. W 2025 roku 1 715 przypadków, w 2026 już 2 388.
Osobna pozycja. Zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem popełnione przez Ukraińców. W 2024 roku 24 przypadki. W 2025 roku 25. W 2026 roku do tej pory 11.
Jeszcze jedna rzecz z tego artykułu. W danych policji nie ma ani jednego przypadku szpiegostwa z artykułu 130 Kodeksu karnego. Zero. Mimo że w listopadzie 2025 roku dwaj Ukraińcy wysadzili tory na linii Warszawa-Dorohusk.
Jak państwo ma zwalczać zagrożenie, którego nie liczy?
Rafał Mekler – lubelski działacz Konfederacji, przedsiębiorca
Wraca temat ukrainskiej ekolejki dla ciężarówek, systemu który cieszy się wśród polskich kierowców jak najgorszą opinią ze względu na dyskryminacyjny względem polskich transportowców charakter.
Ukraińcy wprowadzili w ekolejce priorytetową ścieżkę dla pojazdów z certyfikatem AEO, czyli unijnym certyfikatem poświadczający rzetelność i wysoki poziom jakości. W Polsce taki certyfikat posiada jedynie ~900 firm. Na Ukrainie liczba firm z takim certyfikatem rośnie, bowiem gwarantuje on przekraczanie granicy z marszu, bez żadnych kolejek.
I teraz ciekawostka, zgodnie z informacjami jakie dostaję od polskich przewoźników, Ukraińcy nie uznają wydane w Polsce certyfikatu AEO, i nie przepuszczają poza kolejką aut na polskich numerach.
Wraca temat ukrainskiej ekolejki dla ciężarówek,systemu który cieszy się wśród polskich kierowców jak najgorszą opinią ze względu na dyskryminacyjny względem polskich transportowców charakter. Ukraińcy wprowadzili w ekolejce priorytetową ścieżkę dla pojazdów z certyfikatem AEO,… pic.twitter.com/u1bHp6znv2
Paweł Usiądek: 9 lipca w centrum Bytowa trzech mężczyzn zaatakowało 36-letniego mieszkańca miasta i towarzyszącą mu kobietę. Ciężko ranny trafił do szpitala i zmarł dwa dni później.
Jak brzmiał komunikat policji? “Trzech mieszkańców miasta w wieku 28, 30 i 37 lat trafiło do aresztu”. Ani słowa o tym, że wszyscy trzej są obywatelami Ukrainy.
Prawda wyszła na jaw dopiero po interwencji poselskiej. Bez tej interwencji sprawa zostałaby zamknięta jako lokalna bójka między “mieszkańcami miasta”.
Jak tłumaczą się organy? Rzecznik bytowskiej policji twierdzi, że obywatelstwo nie miało znaczenia dla okoliczności zdarzenia. Prokurator rejonowa Małgorzata Jackowska-Borek mówi wprost: “nie widzę powodów do eksponowania narodowości podejrzanych”.
Problem w tym, że ta zasada obowiązuje wyłącznie w jedną stronę.
Kilka dni wcześniej cała Polska usłyszała o mężczyźnie z Bielska-Białej, który obrażał ukraińskie dziewczynki w autobusie. Tam narodowość i sprawcy, i pokrzywdzonych była w każdym nagłówku.
Ile takich sytuacji, jak ta w Bytowie została zamieciona pod dywan?
Prawda podawana selektywnie przestaje być prawdą. Staje się narzędziem.
Przemysław Binkowski – toruński działacz Konfederacji
Toruń oficjalnie współpracuje z jednym miastem partnerskim na Ukrainie – jest nim Łuck. Porozumienie o współpracy podpisano jesienią 2008 roku.
W Łucku – stolicy Wołynia – znajdują się m.in.: ➡️ ulica Stepana Bandery – przywódcy OUN-B, organizacji, której struktury stworzyły UPA; ➡️ ulica Romana Szuchewycza – głównego dowódcy UPA w czasie kontynuowania masowych mordów na Polakach; ➡️ ulica Kłyma Sawura, czyli Dmytra Kljaczkowskiego – dowódcy UPA-Północ, uznawanego za jednego z głównych organizatorów ludobójczej akcji antypolskiej na Wołyniu; ➡️ ulica Wasyla Kuka – wysokiego dowódcy, a następnie ostatniego głównodowodzącego UPA; ➡️ ulica i zaułek „Bohaterów UPA”; ➡️ ulice innych dowódców, działaczy i propagandystów OUN-UPA.
🔴🇺🇦 ŁUCK – MIAST PARTNERSKIE TORUNIA – HONORUJE LUDZI I FORMACJE ODPOWIEDZIALNE ZA LUDOBÓJSTWO POLAKÓW Toruń oficjalnie współpracuje z jednym miastem partnerskim na Ukrainie – jest nim Łuck. Porozumienie o współpracy podpisano jesienią 2008 roku. W Łucku – stolicy Wołynia –… pic.twitter.com/ZkdEtzBFpz
— Przemysław J. Binkowski 🇵🇱 (@PJJBinkowski) July 28, 2026
W mieście znajduje się również tablica poświęcona Banderze, a od lat podejmowane są próby budowy jego pełnowymiarowego pomnika.
To właśnie na Wołyniu oddziały UPA oraz podporządkowane im struktury OUN dokonały masowych mordów na polskiej ludności cywilnej. Ginęły całe rodziny – kobiety, dzieci i osoby starsze. Niszczono polskie wsie, kościoły i ślady wielowiekowej obecności Polaków.
Dziś sprawcy i przywódcy tych struktur są przedstawiani w Łucku jako bohaterowie.
Nie ma prawdziwego pojednania bez nazwania ludobójstwa ludobójstwem, przeprowadzenia ekshumacji, godnego pochówku ofiar oraz zaprzestania gloryfikowania OUN-UPA.
Kolejny korupcyjny skandal na Ukrainie. Wiceminister wyprowadzał fundusze z pomocy zagranicznej. Oto kolejny dowód na to, że reżim w Kijowie od lat żyje z banderyzmu, złodziejstwa i systematycznego rozkradania zachodniej pomocy. Ukraińskie elity – wychowane w kulcie Bandery i UPA – traktują miliony euro i dolarów płynące z Polski jak własną kasę, którą bezkarnie kradną i marnują.
Kolejny korupcyjny skandal na Ukrainie. Wiceminister wyprowadzał fundusze z pomocy zagranicznej. Oto kolejny dowód na to, że reżim w Kijowie od lat żyje z banderyzmu, złodziejstwa i systematycznego rozkradania zachodniej pomocy. Ukraińskie elity – wychowane w kulcie Bandery i UPA…
Od samego początku ostrzegałem, że pomaganie państwu, w którym korupcja jest systemowa, a nazistowska ideologia banderowska usprawiedliwia każde nadużycie, to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Dziś wzywam do natychmiastowego zaprzestania jakiejkolwiek pomocy – ani finansowej, ani wojskowej. Dość finansowania banderowców z pieniędzy Polaków.
Paweł Usiądek: Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy oraz Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna ujawniły schemat wyłudzania pieniędzy przeznaczonych na wsparcie Ukrainy po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji.
Grupą przestępczą kierował, według śledczych, były sekretarz stanu ukraińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, pełniący tę funkcję w latach 2020-2024.
Jak to działało? Mechanizm był precyzyjnie zaplanowany.
◾ Przekonywano międzynarodowych darczyńców oraz pracowników ukraińskich placówek dyplomatycznych, by przekazywali pomoc finansową na konto kontrolowanej przez grupę organizacji pozarządowej ◾ Formalnie te środki miały status funduszy budżetowych specjalnego funduszu MSZ
◾ Pieniądze przechodziły na rachunki powiązanych firm i osób fizycznych
◾ Stamtąd wypłacano je gotówką przez tak zwane centra konwersyjne
◾ Dla uwiarygodnienia fałszowano dokumenty i podpisywano fikcyjne umowy grantowe
Wyprane w ten sposób pieniądze uczestnicy procederu przeznaczali na własne potrzeby. Łącznie zalegalizowano ponad 37 milionów hrywien, czyli około 1,28 miliona dolarów.
Wśród podejrzanych są były sekretarz stanu MSZ, były szef jego gabinetu, który dziś jest czynnym dyplomatą, doradca byłego ministra spraw zagranicznych oraz księgowa organizacji. Zarzuty obejmują oszustwo i pranie pieniędzy.
To już kolejna taka sprawa w ostatnich tygodniach. Wcześniej ujawniono 143 nieruchomości powiązane z bratem szefa ukraińskiego Biura Śledczego, a sąd zakazał dziennikarzom publikacji tego materiału.
I to jest obraz, który polski podatnik powinien mieć przed oczami. Pieniądze z pomocy dla walczącego państwa trafiają na prywatne konta jego urzędników.
Zanim wyślemy kolejne miliardy, warto zapytać, ile z nich dotrze tam, gdzie miało dotrzeć. A może lepiej po prostu nie wysyłać?
Stanisław Tyszka – poseł do Parlamentu Europejskiego
Posłuchajcie, jak Rafał Trzaskowski tłumaczy, dlaczego objął patronatem obchody Dnia Niepodległości Ukrainy w Warszawie.
Posłuchajcie, jak Rafał Trzaskowski tłumaczy, dlaczego objął patronatem obchody Dnia Niepodległości Ukrainy w Warszawie.
Panie Trzaskowski, Ukraina:
1️⃣ upokorzyła pańskiego szefa Donalda Tuska, wysyłając go osobnym pociągiem do Kijowa, podczas gdy przywódcy Niemiec, Francji i… pic.twitter.com/BsqxiuC08N
Panie Trzaskowski, Ukraina: 1️⃣ upokorzyła pańskiego szefa Donalda Tuska, wysyłając go osobnym pociągiem do Kijowa, podczas gdy przywódcy Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii jechali razem;
2️⃣ obrażała Polskę z trybuny ONZ, stawiając nas w jednym szeregu z Rosją;
3️⃣ uhonorowała ludobójców z UPA, nadając elitarnej jednostce specjalnej imię „Bohaterów UPA”.
A pan w nagrodę daje jej honorowy patronat polskiej stolicy. Wstyd!
Złożyliśmy dziś niecałe 20 tysiecy podpisów pod wnioskiem o zwolnienie z pracy Ukrainki, dyrektor w ratuszu, oznajmiającej że ściagają całe rodziny z Afryki do Lublina na wizy studenckie. Domagamy się debaty na temat stanu bezpieczeństwa w mieście, struktury etnicznej mieszkańców, nic o nas bez nas. Czekamy na reakcję ratusza.
Złożyliśmy dziś niecałe 20 tysiecy podpisów pod wnioskiem o zwolnienie z pracy Ukrainki, dyrektor w ratuszu, oznajmiającej że ściagają całe rodziny z Afryki do Lublina na wizy studenckie. Domagamy się debaty na temat stanu bezpieczeństwa w mieście, struktury etnicznej… pic.twitter.com/xG8BYQfpcs
Dziś wraz z Rafałem Meklerem zakończyliśmy kampanię Stop Imigrantom w Lublinie. Blisko 20 tys. mieszkańców podpisało się pod petycją przeciwko zatrudnianiu cudzoziemców na wysokie stanowiska urzędnicze w Urzędzie Miasta Lublin, a także przeciwko promocji Lublina jako kierunku akademickiego dla studentów z krajów Trzeciego Świata.
Warto wskazać, że ukraiński wywiad chętnie rekrutuje wśród obywateli Ukrainy pracujących w urzędach, instytucjach i ważnych spółkach. Musimy zadbać o swoje bezpieczeństwo i minimalizować ryzyka.
Na imigracji Polacy tracą, ale czy nie ma beneficjentów „umiędzynaradawiania Lublina”. Otóż są to między innymi deweloperzy (których gorliwie wspiera Krzysztof Żuk i jego radni) korzystający z rosnącego popytu na nieruchomości mieszkalne. Na pewno także zyskują właściciele flot samochodów taksówek na aplikacje (w tym politycy Koalicji Obywatelskiej). Po czyjej stronie stanie Prezydent Krzysztof Żuk? Po stronie mieszkańców czy biznesu kolegów?
Na imigracji Polacy tracą, ale czy nie ma beneficjentów „umiędzynaradawiania Lublina”. Otóż są to między innymi deweloperzy (których gorliwie wspiera Krzysztof Żuk i jego radni) korzystający z rosnącego popytu na nieruchomości mieszkalne. Na pewno także zyskują właściciele flot samochodów taksówek na aplikacje (w tym politycy Koalicji Obywatelskiej). Po czyjej stronie stanie Prezydent Krzysztof Żuk? Po stronie mieszkańców czy biznesu kolegów?
Ukraina, która puka do drzwi Unii Europejskiej i domaga się od Polski miliardów, dostarcza kolejnego dowodu na to, jak wygląda tam praworządność.
Dziennikarze śledczy z Slidstvo-info oraz Centrum Przeciwdziałania Korupcji ustalili, że starszy brat Ołeksija Suchaczowa, dyrektora Państwowego Biura Śledczego, zgromadził w Charkowie 143 nieruchomości. Mieszkania i lokale użytkowe, kupowane po cenach mocno zaniżonych w stosunku do rynkowych. Rzecz w tym, że mówimy o rodzinie człowieka kierującego jedną z najważniejszych instytucji śledczych państwa.
Ale najbardziej bulwersujące jest to, co stało się z samym śledztwem.
6 lipca, dokładnie w dniu planowanej publikacji, kijowski sąd wydał zakaz. Zabronił dziennikarzom ujawnienia informacji, zanim materiał w ogóle się ukazał. To nie jest zwykła cenzura. To cenzura prewencyjna, jedno z najgroźniejszych naruszeń wolności słowa.
I tu jest jasny punkt. Ukraińscy dziennikarze się nie ugięli. 17 lipca aż osiem redakcji, w tym Ukraińska Prawda i Suspilne, połączyło siły pod hasłem “Inicjatywa 143” i wspólnie opublikowało zakazany materiał, łamiąc sądowy zakaz.
Biuro Śledcze zaprzecza jakiemukolwiek udziałowi w blokadzie. Ale obraz i tak jest jednoznaczny. Sąd chroni majątek rodziny wysokiego urzędnika, tłumiąc niezależne dziennikarstwo.
To jest państwo, które Bruksela chce przyjąć do Unii na skróty, a polski rząd wspierać bez warunków. Korupcja na szczytach władzy i cenzura wymierzona w dziennikarzy. Zanim wyślemy kolejne miliardy, warto patrzeć, jak naprawdę funkcjonuje tam władza.
Marcin Możdżonek skomentował na X deklaracje Zełeńskiego dotyczące polityki wobec Polski.
To nie jest żaden „postęp” ani „przełom”. To informacja o braku realnej zmiany.
„Zapadną decyzje na szczeblu dyplomatycznym” Klasyczny wytrych. Decyzje dyplomatyczne = zakulisowe, niejawne i najpewniej niekorzystne dla Polski. Przy obecnym kierownictwie MSZ Zełński może spać spokojnie – wie, że stratny nie będzie.
„Zostaną udostępnione wszystkie archiwa” Żart. To co jest jawne i tak niczego nie wnosi. Rozmowy z Ukraińcami o ich archiwach przypominają rozmowy z Rosją, Białorusią czy Izraelem – kończą się zawsze tak samo: nic istotnego nie zobaczymy.
To nie jest żaden „postęp” ani „przełom”. To informacja o braku realnej zmiany.
„Zapadną decyzje na szczeblu dyplomatycznym” Klasyczny wytrych. Decyzje dyplomatyczne = zakulisowe, niejawne i najpewniej niekorzystne dla Polski. Przy obecnym kierownictwie MSZ Zełński może spać… https://t.co/BJBt5MWVBl
„Więcej zezwoleń na prace poszukiwawcze i ekshumacje. MUSIMY WSPÓLNIE ze stroną polską zapewnić większe możliwości ich realizacji” Najgorszy fragment całego komunikatu. Celowo nie napisano „ekshumacje polskich ofiar”. Chodzi o klasyczną wymianę: Wy pozwalacie nam na naszych w Polsce, my wam „ułatwimy” w Ukrainie. Zaczynamy od jednego Ukraińca w Polsce – i już sankcjonujemy narrację, że „Polacy też zabili Ukraińców”. To nie jest kompromis, to jest kapitulacja wobec fałszywej symetrii.
„Rozszerzenie dialogu społecznego” Nie potrzebujemy „dialogu”. Chcemy, żeby Ukraina przestała czcić ludobójców jako bohaterów. Dialog nic tu nie zmieni, bo problem leży w państwowej polityce historycznej, edukacji i decyzjach władz, a nie w „społeczeństwie obywatelskim”.
Rozszerzenie działalności ukraińskiego IPN Patrz punkt 3. To nie jest szukanie prawdy – to budowanie infrastruktury do równoważenia narracji i blokowania polskich śledztw.
I na końcu, choć to jedna z najważniejszych rzeczy- Ukraińcy konsekwentnie piszą o ludobójstwie na Wołyniu jako “tragicznych wydarzeniach na Wołyniu”. Zełeński to tutaj powtarza i jest to najlepszy dowód na brak ustępstw, dobrej woli i brak wyciągniętej ręki. To prawdopodobnie przekaz pod publikę na prośbę cioci Urszuli – załagodzćcie sprawę, niech Polacy myślą, że idzie to w ich stronę. Nie idzie, nie dajmy się nabrać!
Zamiast konkretów i realnych zobowiązań dostaliśmy mgłę dyplomatyczną, symetryzm i niebezpieczne precedensy. To nie jest „normalizacja” – to jest kontynuacja dotychczasowej, jednostronnej polityki ustępstw.
To jeden z ulubionych argumentów wytaczanych przeciwko Polakom. Że nasz sukces to zasługa brukselskiej hojności, a nie własnej pracy. Zestawmy więc liczby.
Z informacji Obserwatora Gospodarczego wynika, że Polska od wejścia do Unii 1 maja 2004 roku otrzymała z budżetu Wspólnoty około 279 miliardów euro. W tym samym czasie wpłaciła ponad 102,7 miliarda. Saldo netto przez 22 lata członkostwa to 175,1 miliarda euro. Dane pochodzą z Ministerstwa Finansów.
Ukraina dostała z UE więcej środków niż Polska!
Polska – 175,1 mld euro Ukraina – 233,4 mld euro
To jeden z ulubionych argumentów wytaczanych przeciwko Polakom. Że nasz sukces to zasługa brukselskiej hojności, a nie własnej pracy. Zestawmy więc liczby.
A Ukraina? Sama Komisja Europejska podaje, że wsparcie od początku wojny sięga już 215,2 miliarda euro. Doliczając środki sprzed 2022 roku, przekracza 230 miliardów. Czyli więcej niż całe polskie saldo netto od 2004 roku. W cztery lata.
I to nie koniec. W kwietniu Rada UE sfinalizowała nową pożyczkę dla Ukrainy: 90 miliardów euro na lata 2026-2027. W praktyce mechanizm spłaty pożyczki oznacza, że będzie to kwota bezzwrotna.
Czy to nie absurd, że kraj spoza UE dostał tak olbrzymie środki, jednocześnie nie będąc w strukturach? A pamiętajmy, że Bruksela zapewniła im jeszcze szereg przywilejów handlowych.
Ale najważniejsze jest co innego. Polska nie rozwinęła się dzięki przelewom. Rozwinęła się dzięki pracy milionów Polaków, przedsiębiorczości, inwestycjom prywatnym, dostępowi do wspólnego rynku i odporności na kryzysy. Pieniądze pomogły zbudować drogi i kanalizację. Ale to nie one stworzyły polską gospodarkę.
Bo gdyby wystarczyło dostać przelew z Brukseli, świat byłby pełen bogatych krajów. Tak nie jest.
RozwińZwiń komentarze (2)