UWAGA! Unia Europejska powołała instytucję, która ma pilnować 50 mld euro wysyłanych na Ukrainę, ale nikt nie wie co robi, ile kosztuje i dlaczego ukrywa swoje raporty!
Chodzi o Radę Audytową. Na jej czele stoi prof. Marek Belka, były premier i były prezes NBP. Teoretycznie Radę powołano w czerwcu 2024 r., ale skompletowanie jej składu potrwało aż do lutego 2025 r. Zadaniem Rady jest zapewnienie przejrzystego i skutecznego wykorzystania 50 miliardów euro unijnej pomocy finansowej dla Ukrainy w latach 2024-2027.
Obecnie Rada Audytowa niby działa, ale pozostaje enigmą: nie posiada nawet strony internetowej, a jedyny raport, który sporządziła w grudniu zeszłego roku, wciąż nie został upubliczniony. Europejski podatnik płaci, ale nie wie, jakie są koszty funkcjonowania Rady i jakie są rezultaty jej prac.
Każde euro przekazywane Ukrainie powinno być uważnie oglądane z każdej strony. Ukraina to kraj wstrząsany co kilka tygodni nowymi skandalami korupcyjnymi i który w międzynarodowych rankingach korupcji od lat szoruje po dnie:
W rankingu Transparency International (CPI) zajmuje 105. miejsce na 180 krajów.
W rankingu World Justice Project w kategorii „unikanie korupcji” Ukraina zajmuje 117 miejsce na 143 kraje.
Dlatego zwróciłem się w trybie priorytetowym z zapytaniem do Komisji Europejskiej, w którym zadaję konkretne pytania dotyczące działalności i kosztów Rady Audytowej.

Przy zapotrzebowaniu kraju na poziomie 26,5 GW, odnawialne źródła praktycznie nie istnieją
Wiatr: 1,1 GW. Tysiące wiatraków, a efekt jak z jednego większego bloku węglowego. Po prostu nasz, jak to niektórzy ładnie określają, narodowy wiatr nie wieje.
Fotowoltaika: 2,1 GW. Czyli ułamek mocy zainstalowanej. Wystarczy odpowiednie zachmurzenie i cały zielony cud znika.
Łącznie OZE dają ok. 12% zapotrzebowania.
Całą resztę, czyli prawie 20 GW muszą ciągnąć elektrownie, które tak chętnie się dziś demonizuje.
Najgorsze jest jednak to, że żeby w ogóle domknąć bilans, importujemy 3,2 GW mocy, głównie z Niemiec i Czech.
Tak wygląda zielona transformacja w praktyce.
OZE znowu leży i kwiczy.
— Krzysztof Mulawa (@krzysztofmulawa) February 17, 2026
W sytuacji przedstawionej na poniższym obrazku, przy zapotrzebowaniu kraju na poziomie 26,5 GW, odnawialne źródła praktycznie nie istnieją👇
Wiatr: 1,1 GW. Tysiące wiatraków, a efekt jak z jednego większego bloku węglowego. Po prostu nasz, jak to… pic.twitter.com/62029AMbWh
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Historia III Rzeczypospolitej zna już takie projekty. Najpierw był Ruch Palikota, który miał „przewietrzyć” politykę i zniknął szybciej, niż się pojawił. Potem przyszła Nowoczesna, która miała być technokratyczną odpowiedzią na zmęczenie duopolem, a której twarzą był niepowtarzalny Ryszard Petru. Dziś obie te formacje są jedynie przypisem w podręcznikach do politologii. Tym samym torem podąża Polska 2050. Kolejny raz chodzi o partię wsparcia dla ekipy Donalda Tuska.
PL2050 to Projekt sezonowy, zbudowany na medialnym wizerunku celebryty z TVN i marketingowym haśle „nowej jakości”, nie wytrzymał zderzenia z realną polityką.
Zmierzch Polska2050. Kolejna sezonowa wydmuszka systemu pęka.
— Piotr Zduńczyk (@P_Zdunczyk) February 17, 2026
Historia III Rzeczypospolitej zna już takie projekty. Najpierw był Ruch Palikota, który miał „przewietrzyć” politykę i zniknął szybciej, niż się pojawił. Potem przyszła Nowoczesna, która miała być technokratyczną… pic.twitter.com/1jkGkBukXa
Szymon Hołownia obiecywał „trzecią drogę”. Miał być ani z Platformą, ani z PiS. Miał być ponad partyjną wojną. Polacy dostali jednak „trzecią nogę” do stolika Donalda Tuska. Zamiast alternatywy pojawiła się przystawka. Zamiast nowej jakości mamy powrót do starego układu, w którym mniejsze ugrupowanie pełni rolę politycznego zaplecza większego gracza.
Miało być odpolitycznienie spółek Skarbu Państwa i instytucji publicznych. Miała być transparentność i koniec partyjnego rozdawnictwa stanowisk. Skończyło się na klasycznej wymianie kolesi. Jedni koledzy zastąpili drugich. Mechanizm pozostał ten sam, zmieniły się tylko nazwiska. To nie była zmiana systemowa, to była korekta personalna w ramach tego samego modelu państwa.
Polska2050 okazała się projektem bez fundamentu ideowego. Bez twardego zaplecza społecznego. Bez odwagi do realnego sprzeciwu wobec dominującej linii rządu. Taki byt polityczny nie mógł przetrwać próby czasu, bo nie był nikomu potrzebny. Wyborcy zostali zwyczajnie oszukani, aby grupa kilkudziesieciu/kilkuset osób doszła do koryta czy pojawiła się na 4 lata w Sejmie.
Wybory na prezesa partii bardziej przypominały plebiscyt na tego, kto ostatni zgasi światło, niż poważną debatę o kierunku ideowym. Brak tożsamości, brak kręgosłupa, brak suwerenności programowej, masowa odejścia z partii. Została tylko walka o przetrwanie w cieniu silniejszego partnera.
W tej sytuacji jedyną realną alternatywą wobec rządów Donalda Tuska pozostaje Konfederacja. Formacja, która nie szuka miejsca przy stoliku władzy, lecz proponuje zmianę zasad gry. Nie lukrujemy, nie ukrywamy poglądów, nie rzucamy populistycznych haseł. Podejmy gorzką pigułkę prawdy. Jeśli ktoś chce rzeczywistej alternatywy, a nie kolejnej sezonowej partii, wybór staje się coraz bardziej oczywisty.
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Gdzieś na początku zeszłego roku pewna partia zaczęła szarpać za nogawkę Sławomira Mentzena i nasz sztab, próbując na tych żałosnych, agresywnych atakach zyskać poparcie.
Teraz, równo rok później, ta bezideowa, techniczna partia, która miała być dla Szymona Hołowni szalupą do prezydentury, rozpada się i traci jakąkolwiek podmiotowość. Miał być nowy rozdział, potem nowa Platforma, a ostatecznie mamy nową Nowoczesną.
PL2050 oszukała swoich wyborców, zwiodła obietnicami dla przedsiębiorców i nadzieją na pojednanie Polaków, a ostatecznie sami się podzielili i stali przystawką Tuska. Dobrze, że ta farsa się kończy. To kolejna przestroga, aby nie uginać się większym partiom i nie zapisywać do jednego z obozów w niszczącym Polskę od dekad duopolu. Tam czeka tylko niemoc, śmieszność i upadek.
Gdzieś na początku zeszłego roku pewna partia zaczęła szarpać za nogawkę @SlawomirMentzen i nasz sztab, próbując na tych żałosnych, agresywnych atakach zyskać poparcie.
— Bartosz Bocheńczak (@BBochenczak) February 18, 2026
Teraz, równo rok później, ta bezideowa, techniczna partia, która miała być dla Szymona Hołowni szalupą do… pic.twitter.com/zD9myFfrUn
Polska2050 rozpadła się i bardzo dobrze. Był to niestabilny twór, zrzeszający ludzi o dziwnych, a czasem niebezpiecznych dla Polski poglądach.
Oczywiście szalupa ratunkowa, która przetransportuje posłów Henning-Kloskę i Ryszarda Petru do Koalicji Obywatelskiej już przypłynęła
Powstało Centrum, czyli klub lojalistów Tuska.
Polska2050 rozpadła się i bardzo dobrze. Był to niestabilny twór, zrzeszający ludzi o dziwnych, a czasem niebezpiecznych dla Polski poglądach❗️
— Krzysztof Szymański (@KSzymanskiKonf) February 18, 2026
Oczywiście szalupa ratunkowa, która przetransportuje posłów Henning-Kloskę i Ryszarda Petru do Koalicji Obywatelskiej już przypłynęła… pic.twitter.com/7zxZnyPi0e
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
– Chciałabym, żeby w pierwszej kolejności pan premier zapoznał się z rozporządzeniem SAFE i wyjaśnił Polakom, o co tak naprawdę w całym tym rozporządzeniu, w całym tym mechanizmie chodzi. Z tym programem jest bardzo wiele wątpliwości. Ja te wątpliwości artykułowałam wielokrotnie i w mediach społecznościowych, i publicznie. Mam duże wątpliwości, ale też dlaczego cały ten mechanizm krytykuję? Począwszy od tego, że to jest wspólny unijny dług, przez przekazanie kolejnych kompetencji Komisji Europejskiej, skończywszy na tym, że na to rozporządzenie została złożona skarga do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w związku z tym, że Komisja zastosowała złą podstawę prawną dla jej wdrożenia. Ta zła podstawa prawna polega na tym, że w procesie legislacyjnym pominięto Parlament Europejski. Oczywiście europarlamentarzyści byli bardzo mocno tym oburzeni. No i taka skarga w sierpniu do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
Unijny mechanizm SAFE (Security Action for Europe) przedstawiany jest jako przełomowy instrument wzmacniający europejską obronność – 150 mld euro w preferencyjnych pożyczkach na wspólne zakupy i rozwój przemysłu zbrojeniowego. Problem w tym, że im bliżej przyjrzeć się szczegółom,… pic.twitter.com/sC6J7KNJqG
— Anna Bryłka (@annabrylka) February 13, 2026
Zgadzam z tym, że trzeba zwiększać wydatki na obronność. Zgadzam się, że trzeba pozyskiwać z różnych źródeł środki finansowania polskiej obronności, polskiego bezpieczeństwa. Ale mam wątpliwość, czy mechanizm SAFE wzmocni obronność. To znaczy warunki, kwalifikowalność, którą trzeba zrealizować w ramach tego całego programu, nie wiem czy w ogóle została przez polski rząd policzona! Między innymi zapis dotyczący kwalifikowalności, 65% komponentów w całym łańcuchu dostaw ma być produkcji europejskiej. Czy polscy dostawcy mają to poprzeliczane? Czy minister Sobkowiak ma to poprzeliczane?
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Europa budzi się w sprawie ETS?! Kolejni przywódcy unijni mówią o zrewidowaniu lub odrzuceniu tego szkodliwego systemu, który niszczy nasz przemysł i podnosi rachunki za energię!
✅ Friedrich Merz (kanclerz Niemiec): “Unia powinna być otwarta na propozycje zmian lub przesunięcia w czasie ETS2”
✅ Emmanuel Macron (prezydent Francji): “ETS można poprawić, bo obciąża niektóre gospodarki i sektory przemysłu, a cena uprawnień jest zdecydowanie za wysoka”
✅ Andrej Babis (premier Czech), którego rząd już przyjął uchwałę sprzeciwiającą się ETS: “Uprawnienia ETS niszczą nasz przemysł!”
✅ Robert Fico (premier Słowacji): “Kraje Grupy Wyszehradzkiej powinny wspólnie sprzeciwić się unijnemu systemowi ETS!”
✅ A Viktor Orban (premier Węgier) od początku sprzeciwia się temu szkodliwemu systemowi! Gdzie w tym wszystkim jest premier Tusk? Głupio cieszył się, że Komisja Europejska łaskawie pozwoliła przesunąć termin wejścia w życie ETS2 na 2028 rok, a teraz, gdy głos zabierają kolejne kraje, to siedzi cicho.
Zapewne czeka pokornie na wytyczne od von der Leyen, zamiast stać na czele państw członkowskich, które kwestionują ten antygospodarczy system podnoszący obywatelom rachunki! Taki mamy rząd. Musimy brać sprawy w swoje ręce. Moje zdanie jest jasne od początku – cały ten system trzeba wywalić do kosza raz na zawsze! Dlatego jako jedyny europoseł z Polski ruszyłam z obywatelską petycją ws. wycofania ETS2 a także dyrektywy o przymusowych remontach klimatycznych budynków!
➡️ Petycje podpisujcie tutaj: https://ewazajaczkowska.pl/petitions
Mamy już łącznie ponad 70 tysięcy podpisów, za co bardzo dziękuję i proszę o więcej! Petycje osobiście zaniosę do Parlamentu Europejskiego i eurokraci będą musieli się do tego ustosunkować! Rządzący zamiast nas bronić, to godzą się na tą chorą politykę klimatyczną UE, dlatego jednoczmy się i pokażmy nasz sprzeciw wobec wyższych rachunków 👍
Dobre wieści❗ Europa budzi się w sprawie ETS⁉️ Kolejni przywódcy unijni mówią o zrewidowaniu lub odrzuceniu tego szkodliwego systemu, który niszczy nasz przemysł i podnosi rachunki za energię! 👇
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) February 17, 2026
✅ Friedrich Merz (kanclerz Niemiec): "Unia powinna być otwarta na propozycje… pic.twitter.com/0W5jCGlwZZ
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Dużym echem odbiło się sobotnie wystąpienie szefa dyplomacji USA na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. Marco Rubio jest politykiem lepiej znanym Europejczykom i postrzeganym przez nich jako politycznie bardziej „umiarkowany” i „swój” niż wiceprezydent JD Vance. Delegowanie właśnie jego na konferencję będącą agorą europejskich elit sygnalizuje wolę administracji Donalda Trumpa, by przedstawić im bardziej przyjazną twarz oraz oddziaływać bodźcami w większym stopniu pozytywnymi niż negatywnymi.
W swoim przemówieniu sekretarz stanu odwoływał się do współdziałania z okresu „zimnej wojny”, które miało charakter formacyjny dla europejskich elit. Było to rzecz jasna współdziałanie o jasnym wektorze zależności. Zarazem skrytykował ideologię „końca historii”, będącą sztandarem zwycięstwa w globalnej rywalizacji bloków, podniesionym skądinąd przez elity amerykańskie.
Rubio odrzucił liberalny ekonomizm stojący u podstaw ideologii globalizmu i stanął na gruncie teorii realistycznej. Stosunki międzynarodowe przedstawił jako nieuchronne starcie egoistycznych partykularyzmów politycznych podmiotów. Bronił elementarnego nacjonalizmu rozumianego jako zdolność do utrzymania takiej spójności kulturowej społeczeństwa, by było ono zdolne do reprodukcji swojej kultury bazowej, zaznaczając przy tym sprzeciw wobec masowej imigracji. Dość otwarcie krytykował budowę przez państwa europejskie systemów socjalnych kosztem zdolności militarnych.
„Stany Zjednoczone Ameryki ponownie podejmą się zadania odnowy i odbudowy, kierując się wizją przyszłości równie dumnej, suwerennej i ważnej jak przeszłość naszej cywilizacji. I choć jesteśmy gotowi, jeśli to konieczne, dokonać tego sami, to naszym wyborem i nadzieją jest, że uda nam się to zrobić wspólnie z wami, naszymi przyjaciółmi tutaj w Europie” – zadeklarował Rubio.
Podkreślał zakorzenienie Stanów Zjednoczonych w Europie, a najczęściej odmienianym przez niego pojęciem była „wspólna cywilizacja”. Jak to ujął: „Nasz los jest i zawsze będzie spleciony z waszym, bo wiemy, że los Europy nigdy nie będzie obojętny wobec naszego”. Wymienił chrześcijaństwo jako podstawę jej dziedzictwa, a także „nasiona wolności”, „rządy prawa” i „rewolucję naukową”.
Rubio ukazywał politykę presji Trumpa na Europę oraz jego działania na rzecz zmiany warunków wymiany między USA i Europą jako obronę tejże cywilizacji. Mówił o szkodliwości deindustrializacji i delokalizacji produkcji tak, jakby była ona spowodowana przez Europę i Europejczyków, jakby była przez nich praktykowana w takim samym stopniu jak przez USA oraz jakby konsensus waszyngtoński został wymyślony na Starym Lądzie.
Sekretarz stanu twierdził, że to USA rozwiązują konflikty w Strefie Gazy i na Ukrainie. Użył przy tym negatywnych określeń wobec Iranu, mówił również o „narkoterrorystycznym dyktatorze” z Wenezueli, mimo że amerykański prokurator usunął spośród zarzutów wobec Nicolása Maduro oskarżenie o „kierowanie terrorystyczną organizacją narkotykową”, co dodało nowych wątpliwości do amerykańskiej narracji o tak zwanym „kartelu słońc”, nigdy niepopartej poważnymi dowodami. Ten fragment przemówienia miał raczej onieśmielić słuchaczy obrazem amerykańskiej potęgi niż przekonać ich argumentacją.
Rubio posunął się także do niezwykłego, jak dotąd w narracji amerykańskich elit, dezawuowania XX-wiecznej dekolonizacji. Przedstawiał zdobycie niepodległości przez dawne europejskie kolonie jako efekt inspiracji komunizmem i ZSRR. Wyraźnie odciął się od narracji winy za kolonializm, co stanowi istotny metapolityczny zwrot w amerykańskiej interpretacji historii. Tymczasem to właśnie USA odegrały ważną rolę w rozmontowaniu klasycznych europejskich imperiów kolonialnych, czego wyrazistym przykładem był kryzys sueski w 1956 roku, by następnie budować w tak zwanym „trzecim świecie” własne wpływy, prefigurujące turboglobalizację realizowaną od lat 90. XX wieku.
W swoim przemówieniu Rubio otwarcie przejawiał suprematyzm cywilizacji Zachodu. Oczekiwał od sojuszników budowy własnych podstaw siły militarnej, które jednak miałyby być wykorzystywane w ramach agendy Waszyngtonu, do czego sprowadza się logika przemówienia o jedności cywilizacyjnej. Za sformułowaniami muskającymi struny utrwalonych w czasie „zimnej wojny” odruchów zależności kryje się wola utrzymania hegemonicznej pozycji Waszyngtonu, już nie w skali świata, lecz w skali ekumeny transatlantyckiej.
Wraz z zawężaniem się tej hegemonii to właśnie Europa może stać się eksploatowanymi peryferiami, a nie uprzywilejowanymi wasalami odcinającymi swoje kupony w systemie eksploatacji reszty świata.
Gdy Rubio mówił o niesionym przez USA wyzwoleniu od „strachu zmiany klimatycznej, strachu wojny i strachu przed technologią”, to ostatnie było czytelnym odniesieniem do prób państw europejskich opodatkowania i kontrolowania amerykańskich baronów cyfrowych, zyskujących władzę nad komunikacją i świadomością setek milionów mieszkańców naszego kontynentu. Było to kolejne potwierdzenie obecnego podejścia Amerykanów do Europejczyków.
Odwołując się do patriotyzmu cywilizacyjnego Zachodu, choć już nie neoliberalnego, Rubio mówił o „naszych interesach”. Pozostawało to w jaskrawej sprzeczności z tym, jak konkretne polityki administracji Donalda Trumpa definiują interesy USA, szczególnie ekonomiczne i finansowe, jako faktycznie sprzeczne z interesami państw europejskich oraz konstrukcją wspólnego rynku.
Gdy Rubio mówi o suwerenności gospodarczej i powtórnej lokalizacji kolejnych ogniw łańcuchów produkcji, można podejrzewać, że nie interesuje go to w skali Polski, Francji czy Litwy, lecz w skali imperialnej, transatlantyckiej USA, w której Europa byłaby zmuszona do przyjęcia nierównych warunków wymiany dóbr i usług, gwarantujących przepływ wartości dodanej do amerykańskiej metropolii. Nikt nie zamanifestował tego dążenia tak jawnie jak administracja Trumpa w ciągu zaledwie roku swojego funkcjonowania.
Eksploatowanie tej retoryki można odczytać jako przygotowanie dalszej presji na państwa europejskie w celu przyłączenia się do polityki odpychania i podcinania ekonomicznych podstaw Chińskiej Republiki Ludowej.
Amerykanie nie walczą dziś o „nasze miejsce w świecie”, to znaczy Polski czy Europy, lecz o swoje własne. Słowa o „najstarszych przyjaciołach” i kształtowaniu kolejnego stulecia razem z nimi są retorycznym woalem okrywającym wolę narzucenia swojej polityki oraz warunków wymiany korzystnych dla amerykańskiego kapitału, a być może także dla obywateli USA pracujących dla niego za oceanem, dla których Europejczycy stają się coraz częściej konkurentami, takimi samymi jak w innych regionach świata.
Przemówienie Rubia było łagodniejsze retorycznie, bardziej erudycyjne i łechcące próżność europejskich polityków niż wystąpienie Vance’a. W tym sensie było znacznie lepiej zaprogramowane politycznie, choć i tamto miało swoją dialektyczną rolę jako retoryczna pałka. W gruncie rzeczy oba promowały to samo.
Za hasłami o konieczności zbrojenia się Europejczyków i wzięcia odpowiedzialności za siebie kryje się wola, by wzięli oni na siebie większe koszty utrzymania wpływów amerykańskiego państwa i kapitału oraz dobrobytu obywateli USA.
Wielce charakterystyczne jest to, że przedstawiciele administracji Trumpa wykorzystują wielkie słowa o cywilizacji i historii po to, by zasłonić nimi brak konkretnych, wiarygodnych i wiążących ofert w dziedzinie bezpieczeństwa czy gospodarki dla państw europejskich, ofert zawierających obietnicę strukturalnego rozwoju Europy. Waszyngton chce utrzymania zysków wynikających z politycznej dominacji, lecz bez ponoszenia dawnych kosztów jej utrzymania.
Reakcja europejskich polityków i przedstawicieli kręgów opiniotwórczych, którzy przyjęli przemówienie Rubio burzą oklasków, a także słowa przewodniczącego Konferencji Wolfganga Ischingera, który już w pierwszym zdaniu swojego komentarza zapytał retorycznie: „Czy usłyszałeś westchnienie ulgi dochodzące z tej sali, kiedy po prostu słuchaliśmy tego, co można zinterpretować jako przesłanie otuchy i partnerstwa?”, pokazują, jak bardzo europejskie elity nie rozumieją, co się wokół nich dzieje, albo rozumieją i są gotowe przyjąć rolę, jaką przewiduje dla nich nowa Ameryka.
RozwińZwiń komentarze (4)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Byliśmy przeciwko każdej formie zadłużenia przez Unię Europejską.
Po pierwsze, uważamy, że to wykracza poza traktaty.
Po drugie, nie jesteśmy zainteresowani dawaniem więcej władzy w ręce eurokratów.
Po trzecie, reguły wydawania środków za każdym razem są niejasne i pisane na kolanie.
Wicemarszałek Sejmu, @krzysztofbosak w @RepublikaTV ws. SAFE: Byliśmy przeciwko każdej formie zadłużenia przez tę Unię Europejską.
— Konfederacja (@KONFEDERACJA_) February 16, 2026
Po pierwsze, uważamy, że to wykracza poza traktaty. Po drugie, nie jesteśmy zainteresowani dawaniem więcej władzy w ręce eurokratów. Po trzecie,… pic.twitter.com/fgCWAt62DA
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W 2024 roku w samym Berlinie doszło do większej liczby przestępstw niż w CAŁEJ POLSCE. Przypomnijmy: Berlin to 3,7 mln mieszkańców, Polska to ponad 37 milionów.
Podczas gdy polski rząd i unijni komisarze próbują nam wmówić, że musimy przyjmować nielegalnych migrantów w ramach paktu migracyjnego, te liczby są jak kubeł zimnej wody.
W 2024 roku w samym Berlinie doszło do większej liczby przestępstw niż w CAŁEJ POLSCE. Przypomnijmy: Berlin to 3,7 mln mieszkańców, Polska to ponad 37 milionów.
— Łukasz Rzepecki (@RzepeckiLuki) February 16, 2026
Podczas gdy polski rząd i unijni komisarze próbują nam wmówić, że musimy przyjmować nielegalnych migrantów w ramach… pic.twitter.com/zvFxI3Y5SC
My nie chcemy „standardów bezpieczeństwa” z Berlina, Paryża czy Sztokholmu. Polska jest dziś jednym z najbezpieczniejszych miejsc w Europie i jako Konfederacja zrobimy wszystko, żeby tak zostało.
Zamiast kopiować błędy naszych sąsiadów i zafundować Polakom strach na ulicach, musimy twardo chronić naszych granic i odrzucać absurdalne narzuty Brukseli. Bezpieczeństwo polskich rodzin nie jest na sprzedaż i nie podlega negocjacjom. Chcemy Polski bezpiecznej, a nie „nowoczesnej” na wzór Berlina.
Wybór jest prosty: albo polskie bezpieczeństwo, albo zachodni chaos. Ja wybieram Polskę!
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Francja ma potężną flotę 57 reaktorów, które zapewniają stabilną i stosunkowo tanią energię elektryczną, z której często korzystają też inne państwa, szczególnie Niemcy.
OZE jest im zupełnie niepotrzebne, bo jedynie ogranicza rentowność koncernu elektrowni jądrowych przy wzroście kosztów systemowych.
Podobnie jest u nas w przypadku elektrowni węglowych, z tą różnicą, że jeszcze dodatkowo jesteśmy obciążeni opłatą ETS, a nasi politycy, zamiast ograniczać rozwój niestabilnych OZE, idą pod prąd zdrowemu rozsądkowi i tworzą kolejne programy zwiększające inwestycje w tym segmencie.
Francja ma potężną flotę 57 reaktorów, które zapewniają stabilną i stosunkowo tanią energię elektryczną, z której często korzystają też inne państwa, szczególnie Niemcy. OZE jest im zupełnie niepotrzebne, bo jedynie ogranicza rentowność koncernu el. jądrowych przy wzroście… https://t.co/ybUCXSX6Cu
— Marek Tucholski 🇵🇱 (@tucholski_marek) February 17, 2026
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Już tłumaczę co się tak naprawdę stało i kolejne kroki, jakie musimy podejmować. Zbiorę wszystko chronologicznie, walczę z tym durnym pomysłem od prawie 2 lat.
1. Przed wyborami samorządowymi w 2024 roku NIKT NIE MÓWIŁ o SCT. prezydent się wręcz wypierał, że ją wprowadzi. Kłamał oczywiście.
2. Przyszła uchwała intencyjna, że chcemy SCT tuż po wyborach. Rozmawiałem o tym w dyskusjach w mediach już w połowie 2024 roku. Wyjąłem raporty GiOŚ, udowodniłem, że nie mamy problemu z czystością powietrza. Merytorycznie zmiażdżyłem narrację radnego Słowika z Zielonych, którego władze miasta musiały schować do szafy, by nie kompromitował ich dalej swoimi teoriami.
3. W 2025 podjęto nową uchwałę, że SCT wejdzie w Szczecinie w życie od 1 stycznia 2026. Jak dobrze wiecie – nie weszła. Argumenty? Już tylko konkursy.
4. W tym czasie NIE DOSTALIŚMY mimo uchwał dofinansowania do zakupu tramwajów z KPO. Przegraliśmy w zupełnie innych kryteriach. Za SCT punktów brak.
5. Po badaniach i wariantach zaproponowanych miastu przez audyt zewnętrzny zdecydowano się na wariant SCT jeszcze mniej ograniczony niż proponowali fachowcy. Zaproponowano SCT na Starym Mieście, zupełnie bezzębną i to był nasz pierwszy sukces, ale nie zatrzymywaliśmy się. Na tym etapie był pierwszy sukces, bo przecież wiecie co się dzieje w Krakowie czy Warszawie.
6. Dzięki Wam, Waszym protestom, aktywności w socjalmediach udało się JESZCZE BARDZIEJ znieść ograniczenia SCT.
Najnowsze propozycje: 30 dni w roku zamiast 1 dzień w miesiącu wjazdu do SCT dla wszystkich mieszkańców miasta. 2000 rocznik benzyniaka zamiast 2005. Diesel 2005 zamiast 2009. To realne zmiany w uchwale, bardzo istotne. Samochodów, które w teorii nie wjadą do strefy w praktyce nie będzie. Wiceprezydent Kadłubowski sam przyznał: kontroli nie będzie, kamer nie będzie. Budujemy pomnik absurdu za publiczne pieniądze!!!
❗️ SCT w Szczecinie: Urzędnicy kapitulują przed argumentami mieszkańców! ❗️
— Rafał Kubowicz (@KubowiczR) February 16, 2026
Już tłumaczę co się tak naprawdę stało i kolejne kroki, jakie musimy podejmować. Zbiorę wszystko chronologicznie, walczę z tym durnym pomysłem od prawie 2 lat.
1. Przed wyborami samorządowymi w 2024… pic.twitter.com/PkNCMry5QY
Co teraz? Wiedzieliśmy, że jakąś strefę wprowadzą. Uparli się i już. Jeśli tylko uda się przejąć władzę w mieście kiedykolwiek to oczywiście ją zlikwidujemy. Obecnie rządzący prezydent Krzystek i KO tylko utrudniają życie mieszkańcom (nocna prohibicja, SCT, nowy sposób skanowania biletów w komunikacji miejskiej, podwyżki mimo super spalarni itd.). SCT to ograniczenia, które nie mają nic wspólnego z równością wobec prawa. Nowa unijna perspektywa finansowa na 90% nie będzie wymagała stref bo Francja zrezygnowała z nich całkowicie a niektóre niemieckie miasta się wycofują.
I oczywiście będziemy monitorować każdą ewentualną próbę rozszerzenia strefy i piętnować każdego radnego, który zagłosuje za wprowadzeniem tego bubla. To marnowanie publicznych pieniędzy. Miasto powinno się przyłożyć do pisania wniosków o dofinansowania a nie szukaniu punktów do przetargów w absurdalny sposób.
Podsumowując: jeśli wejdzie uchwała o Strefie po poprawkach to nie odczuje tego absolutnie nikt. Ale czy widzicie sens we wprowadzaniu prawa, które absolutnie nic nie zmieni poza wydaniem publicznych pieniędzy?
Ja nie.
To nie koniec. Wywalczyliśmy to, że Wasze auta nie trafią na złom, ale nie pozwolimy na dalsze marnowanie ani grosza z Waszych podatków na ten bubel. Monitorujemy każdy ruch radnych!
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
To pokaz siły i masowej wściekłości na rządy KO w Krakowie. Miszalski może sobie krzyczeć o hejcie. „Hejt” to mu zrobią zwykli ludzie – przy urnach referendalnych. To będzie początek końca Platformy w Polsce.
Liczba podpisów pod referendum w Krakowie za chwilę przekroczy 60 tys. To pokaz siły i masowej wściekłości na rządy KO w Krakowie. Miszalski może sobie krzyczeć o hejcie. „Hejt” to mu zrobią zwykli ludzie – przy urnach referendalnych. To będzie początek końca Platformy w Polsce.
— Konrad Berkowicz (@KonradBerkowicz) February 16, 2026
Stałe punkty zbiórki podpisów: Ratujmykrakow.pl/zbiorkapodpisow
Karta do podpisu do pobrania ze strony: StopSCT.pl/karta-referendum.pdf
Mija 3. tydzień zbiórki podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania Prezydenta Aleksandra Miszalskiego oraz Rady Miasta. Warunki są trudne, ale nasza determinacja jest większa!
Wspólnie z innymi organizacjami mamy już ponad 50 000 podpisów!
Dziękujemy za każde wsparcie. Widzimy się na ulicach!
Mija 3. tydzień zbiórki podpisów pod wnioskiem o #referendum w sprawie odwołania Prezydenta Aleksandra Miszalskiego oraz Rady Miasta. Warunki są trudne, ale nasza determinacja jest większa!
— Piotr Bartosz (@piotr_bartosz) February 17, 2026
Wspólnie z innymi organizacjami mamy już ponad 50 000 podpisów! Dziękujemy za każde… pic.twitter.com/G9O9LEmcd2
RozwińZwiń komentarze (6)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Dociera do nas coraz więcej informacji o śmierci 23-letniego Francuza Quentina Deranque, zakatowanego w zeszłym tygodniu na ulicach Lyonu przez lewicową bojówkę. Młody student stanął w obronie grupy kobiet manifestujących przeciw aktom imigranckiej przemocy – i w ten sposób sam stał się celem tchórzliwego ataku kilkuosobowej grupy lewicowych zbrodniarzy.
To nie jest odosobniony przypadek. Lewicowe bojówki są w zachodniej Europie coraz większym problemem. W USA tzw. “antifa” została wręcz zaliczona do organizacji terrorystycznych, a teraz we Francji Marine Le Pen domaga się od rządu podobnego kroku.
Dociera do nas coraz więcej informacji o śmierci 23-letniego Francuza Quentina Deranque, zakatowanego w zeszłym tygodniu na ulicach Lyonu przez lewicową bojówkę. Młody student stanął w obronie grupy kobiet manifestujących przeciw aktom imigranckiej przemocy – i w ten sposób sam… pic.twitter.com/XyzsbSXM16
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) February 16, 2026
Do morderstwa doszło w bezpośrednim sąsiedztwie wiecu politycznego z udziałem Rimy Hassan, europoseł lewicowej partii Francja Niepokorna (LFI), której inny poseł Raphaël Arnault, sam skazany za przemoc polityczną, jest założycielem bandyckich struktur Młodej Gwardii. LFI jest też… oficjalnie sprzymierzona z partią Razem Adriana Zandberga w ramach europartii ELA.
Trzeba odnotować, że Polska również nie jest wolna od problemu lewicowej przemocy politycznej. W kilku polskich miastach działają lewicowe bojówki, które od czasu do czasu przypuszczają ataki na działaczy narodowych i katolickich. Podobnie jak we Francji, ataki te są z reguły dokonywane w skrajnie tchórzliwy sposób – wielu uzbrojonych napastników na samotną zaskoczoną ofiarę.
Antifa wielokrotnie atakowała też Marsz Niepodległości, a w 2011 roku byli nawet wspierani przez bojówkarzy przywiezionych z Niemiec (którzy po zaatakowaniu szeregu przypadkowych osób ukryli się w lokalu Krytyki Politycznej).
Lewicowa przemoc polityczna to realny i narastający problem, którym systemowo powinny się zajmować polskie służby, prokuratura i ministerstwo sprawiedliwości – zamiast marnować pracę stu (!) polskich prokuratorów na walkę z pseudoproblemem tzw. “mowy nienawiści”.
Módlmy się za duszę Quentina Deranque.
RozwińZwiń komentarze (4)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Polski rząd nie może już nigdy więcej kupować kota w worku od Komisji Europejskiej! Program SAFE to KPO 2.0, gdzie, poza uznaniowym przyznawaniem środków, jesteśmy zmuszeni wydatkować fundusze według widzimisię UE!
❌Polski rząd nie może już nigdy więcej kupować kota w worku od Komisji Europejskiej! Program SAFE to KPO 2.0, gdzie, poza uznaniowym przyznawaniem środków, jesteśmy zmuszeni wydatkować fundusze według widzimisię UE!
— Bartosz Bocheńczak (@BBochenczak) February 16, 2026
🇪🇺KE nie dotrzymuje pisanych umów, a co dopiero słownych… pic.twitter.com/aCeFbCTlkf
KE nie dotrzymuje pisanych umów, a co dopiero słownych ustaleń z polskim rządem. Już raz się przejechaliśmy na naiwnym zaufaniu do unijnych instytucji, nie możemy już nigdy powtórzyć tego błędu. Warunek praworządności i restrykcje, które mają na celu oddanie KE kontroli nad środkami to pułapki rujnujące cały program SAFE.
Oszustwo widać na kilometr, a rządowi lizusi udają, że wszystko jest ok. Koalicja nie potrafi spojrzeć dzień do przodu na konsekwencje swoich bezmyślnych działań. Zapłacą Polacy, a kompetencje i zdolność do szantażu zyska UE.
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Ukraina wstrzymała eksport złomu do Polski, stawiając nasze huty przed nagłym niedoborem kluczowego surowca. To sektor, który już wcześniej zmagał się z wysokimi kosztami energii i rosnącą konkurencją. Teraz dochodzi kolejny cios, który może przełożyć się na ceny, produkcję i miejsca pracy.
Polski przemysł hutniczy znalazł się w bardzo trudnym położeniu. Ukraina wstrzymała eksport złomu do Polski, stawiając nasze huty przed nagłym niedoborem kluczowego surowca. To sektor, który już wcześniej zmagał się z wysokimi kosztami energii i rosnącą konkurencją. Teraz… pic.twitter.com/yyPVFKgllv
— Bartłomiej Pejo (@bartlomiejpejo) February 16, 2026
Sytuacja jest o tyle paradoksalna, że w ostatnich miesiącach Ukraina stała się jednym z istotnych graczy w produkcji stali. Ogromna podaż złomu, w tym także wysokiej jakości, wynika z tysięcy ton zniszczonego sprzętu wojskowego oraz zrujnowanej infrastruktury. Część tego uzbrojenia pochodziła przecież również z Polski. Dziś jednak zamiast współpracy widzimy próbę zatrzymania surowca u siebie i odcięcia polskich firm od możliwości jego przetopu.
Każde państwo ma prawo prowadzić politykę gospodarczą w swoim interesie. Problem w tym, czy Polska równie stanowczo potrafi bronić własnych przedsiębiorstw. Rząd zapowiada interwencję, ale doświadczenie pokazuje, że często kończy się na deklaracjach. W realnej gospodarce liczą się szybkie decyzje i twarde negocjacje, nie komunikaty prasowe.
Pojawia się też pytanie natury politycznej. Czy w sytuacji wojny jakakolwiek twarda rozmowa o interesach gospodarczych ma być natychmiast przedstawiana jako działanie wrogie? Obrona własnego przemysłu i miejsc pracy nie jest żadną zdradą ani opowiadaniem się po czyjejś stronie. To elementarna odpowiedzialność państwa wobec własnych obywateli.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
o niebywałe, że w państwie tak wielu pilnych potrzeb, gdzie szpitalom odmawiane są pieniądze na onkologię, osoby z niepełnosprawnościami mają żenująco niskie wsparcie, a skala skrajnego ubóstwa poraża, stworzono palarnię pieniędzy z KPO, które miały iść na innowacje. Jestem parlamentarzystką, ale na usta cisną się same nieparlamentarne słowa. Rządzi nami wybuchowa mieszanka idiotów i parszywych cwaniaków. Oto wybrane przykłady na co przepalone zostały pieniądze z KPO!
❌ Ponad milion dla żony najbogatszego posła, Artura Łąckiego z KO, na doposażenie swojego ośrodka wypoczynkowego
❌ Ponad pół miliona dla żony senatora Beniamina Godyli z KO na saunę, siłownię i tężnię solankową
❌ Pół miliona na klubu dla swingersów
❌ Pół miliona dla restauratora z Łodzi na dwa jachty
❌ Pół miliona na udzielanie pożyczek-chwilówek
❌ Pół miliona na rozszerzenie działalności dla “ministerstwa śledzia i wódki”
❌ Pół miliona na ośmioosobowy jacht
❌ Pół miliona na zdalne treningi personalne
❌ Pół miliona na aplikację do układania planu treningowego
❌ Pół miliona na kursy gry w bilarda
❌ 489 tys. zł na “Muzeum Ziemniaka w Warszawie”
❌ 430 tys. zł na na rozszerzenie oferty piwa bezalkoholowego
❌ 400 tys. zł dla hotelu na kursy sztuk walki
❌ 380 tys. zł na platformę do nauki gry w brydża
❌ 261 tys. zł na solarium w pizzerii
❌ 200 tys. zł na zestaw do nowoczesnych technik serwowania deserów
❌ Dodam, że na oficjalnej liście dopuszczonej do dotacji z KPO znalazły się takie pojazdy jak Porsche, Audi, Lexus, czy Range Rover…
Z pozdrowieniami dla minister Pełczyńskiej-Nałęcz, która zdecydowała, by obniżyć wymogi przy dotacjach, wiceministra Jacka Karnowskiego, który miał odpowiadać za inwestycje finansowane ze środków KPO skierowane do branży HoReCa oraz szefa całej tej patowładzy, Donalda Tuska – z wami nie wystarczy wygrać. Was trzeba wywalić na śmietnik historii a pokrywę szczelnie zamknąć, by taka banda szkodników już nigdy nie rządziła Polską.
Rządzący już próbują zamieść pod dywan #AferaKPO, dlatego proszę o podawanie dalej❗
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) August 8, 2025
To niebywałe, że w państwie tak wielu pilnych potrzeb, gdzie szpitalom odmawiane są pieniądze na onkologię, osoby z niepełnosprawnościami mają żenująco niskie wsparcie, a skala skrajnego ubóstwa… pic.twitter.com/3UMRi8Hyma
RozwińZwiń komentarze (6)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Tymczasem Europa cofa się w rozwoju i ZAMYKA kolejne jednostki!
78 GW nowych elektrowni węglowych w 1 rok. Chiny budują, Europa się cofa w rozwoju.
Chiny w 2025 roku uruchomiły 78 gigawatów nowych mocy w elektrowniach węglowych. To 2 razy więcej niż Polska potrzebuje rocznie. Widzimy wyraźne przyspieszenie względem poprzednich lat. To dowód na to, że Pekin nie zamierza rezygnować z węgla jako fundamentu swojego systemu energetycznego.
Rekordowa ilość NOWYCH ELEKTROWNI WĘGLOWYCH w Chinach! Tymczasem Europa cofa się w rozwoju i ZAMYKA kolejne jednostki!
— Paweł Usiądek (@PUsiadek) February 16, 2026
78 GW nowych elektrowni węglowych w 1 rok. Chiny budują, Europa się cofa w rozwoju.
Chiny w 2025 roku uruchomiły 78 gigawatów nowych mocy w elektrowniach… pic.twitter.com/qXgwyqMApi
W 2025 roku produkcja węgla w Chinach osiągnęła rekordowe 4,83 mld ton. Dla porównania Polska wydobyła 42,8 mln ton węgla kamiennego. Różnica skali jest bezdyskusyjna. Jednocześnie Chiny rozwijają energetykę wiatrową i słoneczną, co nie doprowadziło jednak do istotnego spadku udziału węgla w produkcji. Wciąż to węgiel jest kluczowym i strategicznym surowcem energetycznym dla Państwa Środka.
Stanowisko Pekinu jest jasne. Węgiel ma pełnić funkcję stabilnego zabezpieczenia dla źródeł odnawialnych, które są zależne od pogody i pory dnia. Doświadczenia z 2022 roku, kiedy susza ograniczyła produkcję hydroenergii, wzmocniły przekonanie, że system musi mieć twarde, konwencjonalne zaplecze. Chińskie Stowarzyszenie Transportu i Dystrybucji Węgla podkreśla, że surowiec ten pozostanie niezbędny dla stabilności systemu, nawet przy dalszym rozwoju OZE i energetyki jądrowej.
Międzynarodowa Agencja Energetyczna prognozuje, że do 2030 roku popyt na węgiel w Chinach może nieznacznie spaść, jednak zastrzega, że szybszy wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną lub wolniejsza integracja odnawialnych źródeł mogą te prognozy przekroczyć.
Tymczasem w Polsce kolejne państwa likwidują elektrownie węglowe, a na istniejąca jednostki nałożone zostały olbrzymie podatki w formie systemu ETS. Europa cofa się w rozwoju.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Wychodząc naprzeciw prośbom od mieszkańców chcących podpisać się pod referendum w Krakowie informujemy o zmianie godzinny otwarcia jednego z lokali: Al. Krasińskiego 11C Poniedziałek – piątek 7.00-10:00 oraz 15.00-19:00.
Wychodząc naprzeciw prośbom od mieszkańców chcących podpisać się pod referendum w Krakowie informujemy o zmianie godzinny otwarcia jednego z lokali:
— Piotr Bartosz (@piotr_bartosz) February 16, 2026
Al. Krasińskiego 11C
Poniedziałek – piątek⁰7:00-10:00 oraz 15:00-19:00 pic.twitter.com/dG7VPqOJQ4
Stałe punkty zbiórki podpisów: Ratujmykrakow.pl/zbiorkapodpisow
Karta do podpisu do pobrania ze strony: StopSCT.pl/karta-referendum.pdf
Wszystkich, którzy z różnych względów nie mogą złożyć podpis na karcie popierającej inicjatywę referendalną podczas ulicznych zbiórek, zachęcam, by pobrali ją ze strony internetowej i podpisali w swoim domu.
Podpisaną kartę można dostarczyć do stałych punktów podpisów lub skontaktować się nami w celu ich odbioru.
Szczegóły na stronie: RatujmyKrakow.pl
Wszystkich, którzy z różnych względów nie mogą złożyć podpis na karcie popierającej inicjatywę referendalną podczas ulicznych zbiórek, zachęcam, by pobrali ją ze strony internetowej i podpisali w swoim domu.
— Nadzieja Jaskółka (@nadzieja_m) February 15, 2026
Podpisaną kartę można dostarczyć do stałych punktów podpisów lub… pic.twitter.com/x6E5S9zGcX
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Nie tylko w Krakowie, ale i w Bytomiu chcą odwołać prezydenta z ramienia partii Tuska – właśnie ruszyła zbiórka podpisów pod referendum, by pozbyć się bytomskiego prezydenta Mariusza Wołosza!
Wielu mieszkańców Bytomia pisało do mnie z prośbą o poparcie inicjatywy i z chęcią to zrobię – im mniej fatalnie zarządzających miastami polityków tym lepiej! Na co skarżą się mieszkańcy?
❌ Katastrofa finansowa miasta – rekordowe deficyty budżetowe, ogromne zadłużenie, marnotrawstwo setek milionów na złe inwestycje. Na przykładzie rządu Tuska oraz prezydentów Miszalskiego i Wołosza widać, że KO inaczej nie potrafi, tylko zadłużać na potęgę!
❌ Dotkliwe podwyżki podatków, opłat lokalnych oraz czynszów za mieszkania i lokale użytkowe. Uderzenie w rodziny i przedsiębiorców. Rozwój miasta – realnie zahamowany.
❌ Władze miasta od lat nie wykonują prawomocnych wyroków, http://m.in. w sprawie zwrotu nienależnie pobranych opłat za odpady. Prawo obowiązuje wszystkich – poza ratuszem.
❌ Skandal w schronisku dla zwierząt – pomimo licznych sygnałów mieszkańców o nieprawidłowościach i nieludzkim traktowaniu zwierząt, brak odpowiednich działań. Przyzwolenie na patologię i miliony publicznych pieniędzy wydatkowanych bez kontroli.
❌ Efekty tej polityki są jednoznaczne – Bytom jest na końcu rankingów jakości życia, jedno z najszybciej wyludniających się miast regionu i najwyższe bezrobocie w całej aglomeracji śląskiej.
Mieszkańcom Bytomia szczerze życzę odwołania tak fatalnego zarządcy w pakiecie z całą radą miasta!
✅ Tymczasem w Krakowie po 2,5 tygodniach zbiórki jest już ok. 50 tysięcy podpisów! To jest znakomity wynik 💪 Żeby referendum się odbyło do 30 marca zebranych musi zostać niespełna 60 tysięcy tysięcy prawidłowych podpisów. Sami widzicie, że tempo jest zawrotne i mnóstwo mieszkańców chce odwołania Miszalskiego
Ludzie naprawdę zasługują na lepsze rządy! Nie musi być rekordowego zadłużania, kolesiostwa w radzie miasta i spółkach miejskich, ciągłych podwyżek opłat, czy pseudoekologicznych “Stref Czystego Transportu” uderzających w mniej zamożnych ludzi. Najpierw odwołajmy kolejnych tragicznych prezydentów miast, a w przyszłym roku cały rząd Tuska! Czego sobie i państwu życzę.
Trwa sezon na odwoływanie prezydentów KO❗ Nie tylko w Krakowie, ale i w Bytomiu chcą odwołać prezydenta z ramienia partii Tuska – właśnie ruszyła zbiórka podpisów pod referendum, by pozbyć się bytomskiego prezydenta Mariusza Wołosza!
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) February 15, 2026
Wielu mieszkańców Bytomia pisało do mnie z… pic.twitter.com/lIxZjeBZzq
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
To bardzo zabawne co piszecie. Tak się składa, że żołnierze, do których niby nie mamy szacunku, w około 80% zagłosowali na Brauna, Nawrockiego i mnie.
Myślę, że żołnierze lepiej wiedzą, kto chce dobrze dla Wojska Polskiego, niż wy.
To bardzo zabawne co piszecie. Tak się składa, że żołnierze, do których niby nie mamy szacunku, w około 80% zagłosowali na Brauna, Nawrockiego i mnie.
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) February 15, 2026
Myślę, że żołnierze lepiej wiedzą, kto chce dobrze dla Wojska Polskiego, niż wy.
RozwińZwiń komentarze (5)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Skomentuj