Jeśli kupicie dom za 500k zł, a po jakimś czasie jego wartość osiągnie 1 mln zł, to ile możecie kupić broni za zysk z różnicy wartości?
Zero.
A ile broni moglibyście kupić, gdyby wartość waszego złota wzrosła dwukrotnie?
Też zero.
To skąd NBP weźmie pieniądze na zbrojenia dzięki wzrostowi wartości złota, skoro nie chce go sprzedać?
Wydrukuje.
Jeśli kupicie dom za 500k zł, a po jakimś czasie jego wartość osiągnie 1 mln zł, to ile możecie kupić broni za zysk z różnicy wartości?
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) March 6, 2026
Zero.
A ile broni moglibyście kupić, gdyby wartość waszego złota wzrosła dwukrotnie?
Też zero.
To skąd NBP weźmie pieniądze na zbrojenia…
I to jest całe SAFE 0% – plan wydrukowania 200 mld zł, za które wszyscy zapłacimy spadkiem wartości oszczędności i wyższą inflacją.
Dokładnie tak samo jak podczas drukowania pieniędzy podczas walki z COVID.
Głos w tej sprawie zabrała Konfederacja. Na konferencji prasowej w Sejmie wystąpili poseł Krzysztof Mulawa oraz rzecznik prasowy Wojciech Machulski.
Poseł Krzysztof Mulawa ocenił, że doszło do skandalu dyplomatycznego w związku z próbą szantażu europejskich przywódców, jaką podjął prezydent Ukrainy. Mulawa zacytował Zełenskiego: „Mamy nadzieję, że jedna osoba w Unii Europejskiej nie będzie blokować 90 mld euro lub pierwszej transzy z 90 miliardów, i że ukraińscy żołnierze będą mieli broń. W przeciwnym razie podamy adres tego człowieka naszym siłom zbrojnym, i niech nasze chłopaki do niego dzwonią i rozmawiają z nim w swoim języku”. Poseł Konfederacji podkreślił, że celem prezydenta Ukrainy jest zastraszenie europejskich przywódców, którzy nie będą chcieli godzić się na bezzwrotną pożyczkę dla Ukrainy.
Poseł Mulawa zaznaczył, że Ukraińcy mogą następnym razem grozić przywódcom innych europejskich krajów.
Krzysztof Mulawa wyjaśnił, że Węgrzy oczekują ponownego uruchomienia przechodzącego przez terytorium Ukrainy rurociągu „Przyjaźń”, który jest źródłem ropy dla Węgier. Mulawa zaznaczył, że Ukraina na papierze zobowiązała się do umożliwienia tranzytu ropy z Rosji do Węgier, wobec czego Węgry domagają się od niej respektowania przyjętych międzynarodowych zobowiązań.
Poseł Mulawa powiedział także, że Polska nie powinna partycypować w udzielaniu Ukrainie pożyczki oraz przypomniał, że nasz kraj już i tak wspomaga Ukrainę ponad własne możliwości.
Krzysztof Mulawa ocenił także, że największym szkodzącym dla samej Ukrainy stał się prezydent Zełenski, który doprowadził do skandalu i psuje jej relacje z europejskimi partnerami.
Rzecznik prasowy Konfederacji Wojciech Machulski wykazał hipokryzję Wołodymyra Zełenskiego, który z jednej strony wielokrotnie twierdził, że państwa europejskie są jego sojusznikami, z drugiej zaś strony grozi śmiercią przywódcy europejskiemu. „To jest absolutnie nieprzekraczalna granica, żeby grozić politykowi, od którego oczekuje się wsparcia” – ocenił Machulski.
Rzecznik Konfederacji odniósł się do kwestii pożyczki dla Ukrainy, którą popierają prawie wszystkie ugrupowania poza Konfederacją. Podkreślił, że prawo UE umożliwia niepartycypowanie w takiej pożyczce. Z tej możliwości skorzystały Czechy, Słowacja, Węgry, ale nie Polska. „Donald Tusk zgodził się, żebyśmy zaciągnęli wspólny unijny dług na tak naprawdę bezzwrotną darowiznę dla Ukrainy” – powiedział Machulski.
Pożyczka dla Ukrainy jest de facto bezzwrotna, ponieważ ma być ona spłacona z reparacji wypłaconych po wojnie przez Rosję oraz zajętych zamrożonych rosyjskich aktyw w Europie. Machulski ocenił, że reparacji nigdy nie uda się wyegzekwować, a aktyw nie pozwoli wykorzystać Belgia, wobec czego spłata pożyczki jest w praktyce niemożliwa.
Rzecznik przypomniał, że głosowanie za bezzwrotną pożyczką poparły w Parlamencie Europejskim wszystkie ugrupowania, w tym PiS wiele mówiący o suwerenności, a w praktyce zaciągający wspólnie z Koalicją Obywatelską dług. Jedynie Konfederacja była przeciw.
Konfederacja stanowczo potępia groźby ze strony Wołodymyra Zełenskiego i sprzeciwia się partycypowaniu Polski w bezzwrotnej pożyczce dla Ukrainy.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Jedni twierdzą, że Polska przetrwa, tylko jeżeli zadłużymy się w euro. Drudzy nagle uznali, że to bez sensu, bo przecież NBP może wyczarować 200 mld zł i rozwiązać problem zakupu uzbrojenia bez długu!
Tylko czekać, aż ktoś inny zauważy, że w ten sam sposób można rozwiązać problemy naszej ochrony zdrowia, systemu emerytalnego i mieszkalnictwa.
Przecież jeśli wyczarowanie 200 mld zł nie jest szkodliwe, to po co się ograniczać? Wyczarujmy 400 mld zł. Czemu nie?
To zabawne, jak świat prosto wygląda w oczach kiboli PO i PiS.
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) March 5, 2026
Jedni twierdzą, że Polska przetrwa, tylko jeżeli zadłużymy się w euro. Drudzy nagle uznali, że to bez sensu, bo przecież NBP może wyczarować 200 mld zł i rozwiązać problem zakupu uzbrojenia bez długu!
Tylko czekać,…
Poza tym jest zupełnie oczywiste, że mój sprzeciw wobec tego świetnego planu musi, no po prostu musi, wynikać z tego, że sprzedałem się Tuskowi. Żadnych innych powodów przecież nie ma. A, że równocześnie sprzeciwiam się też SAFE, to na pewno sprzedałem się według platformersów też Kaczyńskiemu. Taki ze mnie świetny biznesmen!
Zawsze byłem przeciwko drukowaniu pieniędzy, zadłużaniu się i wysokim podatkom, niezależnie od tego, kto te głupoty proponował. I zawsze tak będę robił.
PiS z PO konsekwentnie psują państwo. Rozwalone sądownictwo, dziadowska ochrona zdrowia, niesprawna armia, absurdalny system podatkowy, rozdęte wydatki socjalne i szybko rosnące zadłużenie to ich wspólne dzieło.
Nie wystarczy zamienić jednych na drugich, bo to nic nie zmienia. Trzeba odsunąć jednych i drugich. I to właśnie zrobi Konfederacja!
RozwińZwiń komentarze (4)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
HIT! Hennig-Kloska organizuje spotkanie na dot. „dezinformacji” na temat pomp ciepła. Spotkanie reklamuje zdjęciem chińskiej pompy ciepła, która wg Instytutu Technicznego ma sfałszowane osiągi!
Oni się przewracają o własne nogi!
Na zdjęciu znajduje się chińska pompa ciepła PHNIX. Duński Instytut Techniczny potwierdził zawyżanie danych COP i SCOP. Chodzi o stosunek wyprodukowanego ciepła do zużytej energii elektrycznej w określonym momencie, zależny od temperatury. To kluczowa informacja, którą często się fałszuje w przypadku wschodnioazjatyckich urządzeń.
HIT! Hennig-Kloska organizuje spotkanie na dot. „dezinformacji” na temat pomp ciepła. Spotkanie reklamuje zdjęciem chińskiej pompy ciepła, która wg Instytutu Technicznego ma sfałszowane osiągi!
— Paweł Usiądek (@PUsiadek) March 6, 2026
Oni się przewracają o własne nogi!
Na zdjęciu znajduje się chińska pompa ciepła… pic.twitter.com/PVISazu15r
Może gdyby zamiast ściągać partyjniaków z PL2050 na kawę do ministerstwa, zaproszonoby choć jednego polskiego inżyniera od pomp ciepła – to by się dowiedzieli, że takie numery z importowanymi pompami to smutny standard naszego rynku.
Ale nie. Łatwiej słuchać własnych bajek o „rosyjskiej dezinformacji”, wciskać ludziom dotacje na importowany badziew i udawać, że program Czyste Powietrze działa prawidłowo. Nie działa, to nie jest jedna wielka kompromitacja. Porządne polskie pompy ciepła nie łapią się na dofinansowanie, a kiepskiej jakości importowane już tak.
Pytanie do ministerstwa: płacą wam za to, czy to wszystko z głupoty?
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Nie ma czegoś takiego jak darmowy pieniądz. Realne pieniądze nie pochodzą z czarów, operacji księgowych ani z drukarki.
NBP nie wyczaruje prawie 200 mld zł bez negatywnych skutków dla naszej gospodarki.
Kto uważa inaczej, nie rozumie o czym mówi.
Sławomir Mentzen napisał, że nie ma darmowego pieniądza i że wszystkie akcje finansowe mają reakcje.
PiS-owskie konta: HURR DURR MENTZEN ZNÓW GRA POD TUSKA.
Bez znaczenia, że merytorycznie krytykowaliśmy SAFE od tygodni.
Sekta.
@SlawomirMentzen napisał, że nie ma darmowego pieniądza i że wszystkie akcje finansowe mają reakcje.
— Rafał Kubowicz (@KubowiczR) March 5, 2026
PiS-owskie konta: HURR DURR MENTZEN ZNÓW GRA POD TUSKA.
Bez znaczenia, że merytorycznie krytykowaliśmy SAFE od tygodni.
Sekta.
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Na rynku pracy od ponad trzech miesięcy wyraźnie spada liczba ofert zatrudnienia we wszystkich grupach zawodowych
Najmocniej dotyka to pracowników fizycznych (trend spadkowy utrzymuje się od wielu miesięcy) oraz specjalistów z branż technicznych i inżynieryjnych. W styczniu redukcja ogłoszeń objęła wszystkie województwa.
Stopa bezrobocia rejestrowanego (po wyłączeniu prac sezonowych) w grudniu wyniosła 5,7%. Jednocześnie – według raportu Randstad – średni czas poszukiwania nowej pracy w 2025 r. wydłużył się do 4,5 miesiąca, czyli o około 1,5 miesiąca dłużej niż rok wcześniej
Dane są alarmujące. Mniej ofert, dłuższe szukanie pracy, kolejne informacje o zwolnieniach w większych firmach.
Coraz więcej osób zaczyna odczuwać niepewność, która uderza bezpośrednio w domowe budżety. Gdy gospodarka traci dynamikę, a konkurencyjność spada przez rosnące koszty i regulacje, skutki ponoszą zwykli pracownicy.
To moment, w którym potrzebne są realne działania wspierające przedsiębiorczość i rynek pracy – bo bez silnej gospodarki trudno mówić o stabilności zatrudnienia.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W pierwszym miesiącu tego roku zadłużenie państwa wzrosło o ponad 46 MILIARDÓW złotych.
W jeden miesiąc. 46 miliardów. Tak zaczął ten rok rząd Tuska – zadłużając nas o 1,5 miliarda dziennie. Uśmiechamy się?
Najświeższe podsumowanie sytuacji finansowej Polski pod rządami panów z obrazka:
❌ Zadłużenie Skarbu Państwa za moment przekroczy 2 biliony zł
❌ W minionym roku mieliśmy rekordowe zadłużenie 322,6 miliarda zł
❌ Tylko w styczniu tego roku zadłużenie wzrosło o 46,4 miliarda zł
❌ Jedna z głównych agencji ratingowych Fitch utrzymała negatywną perspektywę dla Polski
Tusk z Domańskim naprawdę krok po kroku szykują nam drugą Grecję. Przecież ostrzega przed tym już nawet Komisja Europejska von der Leyen! W opublikowanym ostatnio raporcie, który szczegółowo analizuje stabilność finansów publicznych państw UE, unijni analitycy alarmują, że w perspektywie 10 lat relacja długu publicznego Polski do PKB może wynieść 107 proc. Raport wprost mówi o “greckim scenariuszu” w Polsce, jeśli rząd nie wdroży reform w ciągu 3 lat. A już gołym okiem widać, że tą władzą spodziewać się można tylko dalszej spirali zadłużania i rujnowania finansów publicznych!
Albo w przyszłym roku wyborczym zatrzymamy to szaleństwo, albo ostatni gasi światło.
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Możemy dzięki węglowi zastąpić też gaz w przemyśle, w tym do produkcji amoniaku, który jest podstawą w produkcji nawozów sztucznych. Mamy wszystko co trzeba żeby nie bać się skutków ekonomicznych takich wstrząsów geopolitycznych jak te na Bliskim Wschodzie.
Są dwa kraje na świecie, które w dużej skali wykorzystują węgiel do produkcji paliw i chemikaliów – Chiny i RPA. Pierwszy zużywa aż 380 milionów ton węgla (więcej niż całe roczne wydobycie w USA) w tym procesie. Potencjał chińskiej produkcji paliw z węgla oceniany jest nawet na 1,2 mln baryłek dziennie, czyli więcej niż zużycie Polski wynoszące niecałe 800 tys. baryłek. Produkcja paliw syntetycznych w instalacjach Sasol w RPA osiąga 160 tys. baryłek dziennie i obejmuje benzynę, olej napędowy, paliwo lotnicze i chemikalia petrochemiczne.
Możemy produkować paliwa z węgla. Możemy dzięki węglowi zastąpić też gaz w przemyśle, w tym do produkcji amoniaku, który jest podstawą w produkcji nawozów sztucznych. Mamy wszystko co trzeba żeby nie bać się skutków ekonomicznych takich wstrząsów geopolitycznych jak te na Bliskim… pic.twitter.com/Y3pNx7D2tN
— Marek Tucholski 🇵🇱 (@tucholski_marek) March 5, 2026
Koszt produkcji paliw z węgla waha się między 35 a 110 dolarów za baryłkę w zależności od różnych zmiennych, w tym, czy doliczymy opłatę za CO2. Dla porównania po kilku dniach kryzysu na Bliskim Wschodzie cena ropy za baryłkę wynosi 83 dolary i rośnie. To oczywiście uproszczone porównanie, bo z węgla nie produkuje się baryłki ropy, tylko paliwa.
W przeliczeniu koszt paliwa z ropy przy cenie 83 dol/baryłkę ropy wynosi 0,48 dolara/litr, a z węgla przy cenie węgla 130 dol/tonę 0,43 dol/litr bez kosztów CO2 itp.
Roczne zużycie paliw w Polsce wynosi ok. 36 mln m3. Zastępując import ropy i LPG gotowymi paliwami z węgla należy przerobić około 80-120 mln ton węgla rocznie. Na tym jednak nie koniec, bo technologia Fischera-Tropscha pozwala produkować też paliwo lotnicze, oleje bazowe i surowce petrochemiczne.
Polska kiedyś planowała budowę instalacji do produkcji paliw z węgla. Już przed II wojną światową analizowano produkcję paliw z węgla, wzorując się na rozwiązaniach rozwijanych z powodzeniem w Niemczech. Po wojnie w PRL po kryzysach naftowych pojawiły się analizy budowy takich instalacji. Rozważano wykorzystanie węgla śląskiego i brunatnego i produkcję paliw syntetycznych dla transportu i wojska. Jednak projekty zatrzymały się na etapie analiz, głównie z powodu wysokich kosztów inwestycyjnych i spadku cen ropy w latach 80.
Około 2006-07 roku pojawił się jeszcze projekt “Polish Coal to Liquids” analizowany przez Ministerstwo Gospodarki. Tematem, w tym produkcją syngazu zainteresowane były również Grupa Azoty, KGHM i Tauron ze wsparciem instytutów badawczych. Założenie było ambitne, bo rozważano produkcję 5–6 mln ton paliw rocznie. Koszt inwestycji szacowano na 10–12 mld USD. Projekt ostatecznie zarzucono z powodu polityki klimatycznej UE.
Wykorzystanie węgla do produkcji paliw pozwoliłoby Polsce na wzmocnienie niezależności energetycznej oraz pozostawienie w kraju środków wykorzystywanych obecnie na import. To nie tylko wzmocnienie bezpieczeństwa energetycznego, ale również ogromne wzmocnienie polityczne kraju, który byłby samowystarczalny energetycznie, przez co niewrażliwy na wstrząsy geopolityczne i szantaże. Jednocześnie stanowiłoby solidny fundament dla dalszej, odważnej i skutecznej polityki zagranicznej i gospodarczej ekspansji w regionie.
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W Nadarzynie pod Warszawą w Ptak Warsaw Expo trwa Warsaw Security & Defence Expo 2026. To duże wydarzenie targowo-kongresowe obejmujące zagadnienia związaną z bezpieczeństwem, obronnością, systemami bezzałogowymi, ratownictwem czy także cywilnym i legalnym rynkiem broni. Temat zdecydowanie na czasie.
Rozmawiamy z wystawcami, którzy prezentują swoje topowe produkty i rozwiązania, często jeszcze prototypy lub w fazie wdrażania, które dopiero pojawią się na rynku.
Takie wydarzenia pozwalają zobaczyć, w jakim kierunku rozwija się dziś sektor bezpieczeństwa i obronności oraz jakie rozwiązania powstają także w polskich firmach. Obecna sytuacja międzynarodowa pokazuje, że Polska musi zbudować własne zdolności w zakresie bezpieczeństwa i obronności oraz rozwijać krajowe technologie i kompetencje w tych obszarach.
Krótki zapis tego, co można było zobaczyć dziś w Nadarzynie. Nowoczesny sprzęt, innowacyjne rozwiązania i konstrukcje rozwijane dla bezpieczeństwa. pic.twitter.com/zIjcc3xb6f
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) March 4, 2026
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Rząd ogłosił projekt podniesienia kwoty wolnej od podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC) z 1 000 zł do 3 000 zł. To pierwsza od ponad 20 lat aktualizacja progu, który od dawna był nieadekwatny do realiów cenowych, a jego niski poziom generował tysiące niepotrzebnych formalności i wezwań podatkowych.
O co chodzi z podatkiem PCC?
PCC to podatek płacony m.in. przy zakupach rzeczy ruchomych między osobami prywatnymi – takich jak rowery, opony, telefony, elektronika, sprzęt RTV czy narzędzia -jeżeli wartość transakcji przekroczy limit ustawowy.
Przy obecnym progu 1 000 zł urzędy skarbowe żądały deklaracji PCC-3 i 2% podatku nawet za bardzo drobne, używane przedmioty. Efektem były absurdalne sytuacje, np. mężczyzna, który musiał zapłacić 30 zł podatku PCC po zakupie używanego roweru, bo jego cena minimalnie przekroczyła próg.
Podniesienie limitu do 3 000 zł eliminuje większość takich przypadków.
Rząd wprowadza rozwiązanie zainicjowane wcześniej przez @KONFEDERACJA_: wyższa kwota wolna od podatku PCC:
— Ryszard Wilk (@ryszard_wilk) March 4, 2026
Rząd ogłosił projekt podniesienia kwoty wolnej od podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC) z 1 000 zł do 3 000 zł. To pierwsza od ponad 20 lat aktualizacja progu, który od… pic.twitter.com/Zm9Yi8fneH
Konfederacja zainicjowała temat: projekt, konsultacje społeczne, pierwsze czytanie i reakcja rządu.
Projekt zmian został pierwotnie zaproponowany w druku 1899, złożonym 15 października. Jego pierwsze czytanie odbyło się 13 lutego, a projekt przedstawiałem ja 🙂
Co istotne, każdy klub parlamentarny wyraził chęć dalszych prac nad projektem. Już 27 lutego Ministerstwo Finansów poinformowało o przygotowaniu własnego rządowego projektu, który realizuje tę samą ideę podniesienia limitu, choć w niższej wysokości (3 000 zł zamiast proponowanych przez Konfederację 5 000 zł).
To jasny sygnał, że kierunek obrany przez Konfederację został podjęty przez rząd.
Mniej podatku, mniej biurokracji i mniej wezwań z powodu DAC7.
Wprowadzenie wyższego progu to nie tylko oszczędność podatkowa. To także ogromna redukcja liczby wezwań i kontroli generowanych przez unijną dyrektywę DAC7, która obliguje platformy sprzedażowe (OLX, Vinted, Allegro itp.) do masowego raportowania transakcji do fiskusa.
Przy tak niskim progu jak 1 000 zł system produkował tysiące niepotrzebnych zapytań do obywateli, którzy po prostu sprzedawali używane rzeczy z domu. Limit 3 000 zł znacząco ograniczy ten problem i zmniejszy zaangażowanie urzędów w sprawy, które nie mają żadnej istotnej wartości fiskalnej.
Małe partie też potrafią zmieniać prawo.
Historia tego projektu pokazuje jedno: nawet mniejsze partie opozycyjne mogą realnie wpływać na proces legislacyjny i poprawiać codzienne życie Polaków.
To kolejny przykład na to, że dobre, rzeczowe pomysły – jeśli są konsekwentnie forsowane – potrafią przebić się do projektów rządowych.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Złożyłem wniosek o opinię prawną do Biura Ekspertyz i Opinii Sejmowych na temat: „czy brak odpowiedzi na interpelację jest przestępstwem?”
Panowie ministrowie – Władysław Kosiniak-Kamysz i Paeł Bejda – i MON – rekomenduję szybkie nadrobienie zaległości…
Złożyłem wniosek o opinię prawną do Biura Ekspertyz i Opinii Sejmowych na temat: „czy brak odpowiedzi na interpelację jest przestępstwem?”
— Przemysław Wipler (@Wipler1978) March 4, 2026
Panowie ministrowie @KosiniakKamysz @pawelbejda i @MON_GOV_PL – rekomenduję szybkie nadrobienie zaległości…
Oto syntetyczne streszczenie… pic.twitter.com/tqhu79jXWp
Oto syntetyczne streszczenie konkluzji opinii BEOS:
1️⃣ Interpelacje i zapytania poselskie są podstawowym narzędziem kontroli Sejmu nad rządem, wynikającym z art. 115 ust. 1 Konstytucji. Organy rządu mają obowiązek odpowiedzieć w ciągu 21 dni.
2️⃣ Brak odpowiedzi lub przekroczenie terminu stanowi naruszenie obowiązku konstytucyjnego, ale w praktyce jest to przede wszystkim kwestia odpowiedzialności politycznej rządu, a nie automatycznie odpowiedzialności karnej.
3️⃣ Odpowiedzialność karna z art. 231 §1 k.k. (nadużycie władzy) może wchodzić w grę tylko wtedy, gdy łącznie zostaną wykazane:
• niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza publicznego,
• umyślność działania,
• działanie na szkodę interesu publicznego lub prywatnego,
• związek przyczynowy między naruszeniem obowiązku a zagrożeniem tego interesu.
Samo naruszenie terminu lub formalne uchybienie nie wystarcza.
4️⃣ Pewne praktyki mogą wskazywać na naruszenie obowiązków, np.:
• wielomiesięczne opóźnienia,
• „puste prolongaty” bez uzasadnienia,
• odpowiedzi niepełne lub omijające pytania.
Mogą one osłabiać funkcję kontrolną Sejmu i potencjalnie naruszać interes publiczny.
5️⃣ Waga sprawy poruszanej w interpelacji (np. bezpieczeństwo państwa, duże środki publiczne) może zwiększać ocenę społecznej szkodliwości naruszenia.
6️⃣ Systemowe ignorowanie interpelacji konkretnego posła mogłoby zostać uznane za dyskryminację polityczną, ale wymagałoby udowodnienia, że przyczyną było kryterium polityczne.
7️⃣ Uporczywe uchylanie się od odpowiedzi może być istotną przesłanką wskazującą na zamiar utrudniania kontroli parlamentarnej, ale samo w sobie nie stanowi jeszcze dowodu przestępstwa.
Sedno opinii:
Systemowe naruszanie obowiązków dotyczących odpowiedzi na interpelacje może potencjalnie podpadać pod art. 231 k.k., ale tylko w indywidualnych przypadkach, gdy zostanie udowodniona umyślność i szkoda dla interesu publicznego.

RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Fakty są następujące:
– ETS 2 wchodzi w życie w 2028 roku i obejmie kosztami uprawnień do emisji transport drogowy i budownictwo. Będzie to zaszyty podatek klimatyczny w cenie paliwa do ogrzewania budynków (węgiel, gaz, olej) i paliwie drogowym;
– według raportu Bertelsmann Stiftung „Heating Up Inequality? Socio-spatial impacts of ETS2 on European housing and cohesion” (na który powołuje się red. Beata Lubecka), Polska będzie krajem z najwyższym średnim wzrostem kosztów ogrzewania na gospodarstwo domowe – aż o 372 EUR (w wariancie 60 EUR/t za emisję) i o 1029 EUR (w wariancie 180 EUR/t), a nawet do 1600 EUR w centralnej Polsce, czyli 6 400 zł!
– Fundacja Warsaw Enterprise Institute obliczyła, że przeciętne polskie gospodarstwo domowe straci na wejściu ETS2 w życie od 1560 do 7000 PLN rocznie;
– jeśli chodzi o Społeczny Fundusz Klimatyczny to resort finansów dał na razie czerwone światło dla prac nad przyjęciem programu, który miał pomóc przygotować się do wdrożenia nowego systemu handlu emisjami ETS2, z powodu braku pieniędzy w budżecie na wkład własny [na kwotę 65 mld z SFK składa się wkład unijny oraz wymagany wkład krajowy w wysokości 25%].
Poseł @RobertBiedron nie ma najmniejszego pojęcia co to jest ETS2. Fakty są następujące:
— Anna Bryłka (@annabrylka) March 4, 2026
– ETS 2 wchodzi w życie w 2028 roku i obejmie kosztami uprawnień do emisji transport drogowy i budownictwo. Będzie to zaszyty podatek klimatyczny w cenie paliwa do ogrzewania budynków… https://t.co/nMfhDhsSsI
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Mimo wojny na Bliskim Wschodzie nie powinno nam umknąć, że UE opublikowała kilka dni temu tekst umowy handlowej z Indiami, zawartej przez von der Leyen w styczniu (choć nadal bez kluczowego aneksu 2-A). Z
Zachęcam ministra Stefana Krajewskiego i innych przedstawicieli rządu, by zaczęli ją czytać i analizować już teraz, by nie skończyło się jak ws. Mercosuru – panicznymi i pozorowanymi działaniami na ostatnią chwilę.
Rząd powinien też konsultować się w tej sprawie z innymi krajami, identyfikując nasze interesy i naciskając na Komisję. Polaków nie stać na dalszą bierność politykierów, którzy powinni bronić naszego dobrobytu i bezpieczeństwa!
Mimo wojny na Bliskim Wschodzie nie powinno nam umknąć, że UE opublikowała kilka dni temu tekst umowy handlowej z Indiami, zawartej przez von der Leyen w styczniu (choć nadal bez kluczowego aneksu 2-A). Zachęcam ministra @StefanKrajewski i innych przedstawicieli rządu, by zaczęli… pic.twitter.com/KvDEGkLNg5
— Anna Bryłka (@annabrylka) March 4, 2026
Jak wiemy od głośnych ostatnio na prawicy mędrców, Indie to “wielki naród, od którego możemy się wiele nauczyć”. Z pewnością Indie dbają o swoje interesy bardziej niż rządy większości państw europejskich, choć nie jest to wysoko zawieszona poprzeczka.
Musimy być ostrożni i asertywni – tym bardziej, że Indie od lat stosują eksport swojej ludności do Europy i USA jako narzędzie budowy swojej pozycji w świecie. Nie ukrywa tego ich minister spraw zagranicznych, który mówił wprost że “żyjemy w czasach znaczących zmian demograficznych”, a Indie mają “jedną z najmłodszych populacji na świecie”, dzięki czemu mogą uczestniczyć w tworzeniu “globalnej siły pracowniczej”. A gdzie o tym mówił? Oczywiście na otwarciu w New Delhi Europejskiego Biura Legalnej Drogi z udziałem wiceszefowej Komisji Europejskiej.
W styczniu Von der Leyen cieszyła się z planowanych ułatwień m. in. dla “pracowników sezonowych” z Indii. Rząd Tuska z kolei chce przyznać obywatelom Indii prawo do minimalnej polskiej emerytury, do której dopłacaliby Polacy, o ile dany Hindus choćby chwilę pracował w Polsce.
Konfederacja nagłośniła sprawę, więc rządowy projekt utkwił w komisji sejmowej, ale cały czas tam jest. Czy ktokolwiek z rządu Koalicji Obywatelskiej albo poprzedników z rządu Prawa i Sprawiedliwości, który otworzył Polskę na wielokrotny wzrost imigracji z Indii, zapytał Was o zdanie w tych sprawach?
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Wskutek eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie ceny ropy Brent przekroczyły 75–80 dolarów za baryłkę, a notowania gazu ziemnego na TTF w Europie osiągnęły najwyższe poziomy od 2023 roku – ponad 55–60 €/MWh.
Tankowce omijają Morze Czerwone, frachty idą wokół Przylądka Dobrej Nadziei, premie ubezpieczeniowe za ryzyko wojenne wzrosły kilkukrotnie, a cały łańcuch dostaw energii znowu drży.
W tej sytuacji Unia Europejska nadal zmusza nas do płacenia za system ETS w przemyśle i energetyce. Jednocześnie od 2028 roku chce obarczyć dodatkowymi kosztami transport oraz ogrzewanie domów.
To obłęd!
PORZUCENIE SYSTEMU ETS – jedyna logiczna odpowiedź Polski na sytuację geopolityczne na świecie!
— Paweł Usiądek (@PUsiadek) March 4, 2026
Wskutek eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie ceny ropy Brent przekroczyły 75–80 dolarów za baryłkę, a notowania gazu ziemnego na TTF w Europie osiągnęły najwyższe poziomy od 2023… pic.twitter.com/OMZxaEEUAp
Tkwimy w systemie, w którym za każdą tonę CO₂ emitowaną przez polskie elektrownie, ciepłownie i przemysł płacimy obecnie 65–70 euro – niezależnie od tego, ile naprawdę kosztuje węgiel, ropa czy gaz na światowym rynku. To dodatkowy, obowiązkowy koszt nakładany na realną produkcję energii dokładnie wtedy, gdy te realne koszty już gwałtownie rosną.
Najwięksi producenci na świecie – Chiny, Indie, Stany Zjednoczone, Arabia Saudyjska – nie mają systemu o skali i cenie porównywalnej z unijnym ETS. Produkują taniej i zalewają nas importem.
Wstrząsy geopolityczne są stałym elementem XXI wieku. Czasy spokoju są za nami, więc i ideologiczne programy typu ETS trzeba odrzucić. Dodatkowe opodatkowywanie branży zależnych od węglowodorów powinno odejść do lamusa. Jeśli nie zrobi tego Unia Europejska, to powinna to zrobić samodzielnie Polska!
Polska musi natychmiast wyjść z systemu ETS. Nie „zreformować”, nie „wprowadzać tymczasowych derogacji”, nie „negocjować kolejnego pakietu ulg”. Wyjść. Całkowicie. Jednostronnie.
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Z cyklu: co jeszcze można popsuć w Łodzi? Oprócz:
🔴 szerokich jezdni, które zwężono, wpychając Łódź do ścisłej czołówki najbardziej zakorkowanych miast
🔴 miejsc parkingowych, które masowo zlikwidowano, obniżając atrakcyjność wielu lokalizacji
🔴 lokalnych, małych przedsiębiorstw, które dobiły dwa powyższe punkty oraz ograniczenia handlu
🔴 zawieszeń w samochodach niszczonych na znanych w całej Polsce łódzkich dziurach
🔴 ładu przestrzennego – pozwolenia na osiedla w lasach, zakazy budowy domów na istniejących osiedlach i magazyny wyrastające ludziom za oknami
🔴 zaufania do uczciwości władzy w kwestii wydatkowania publicznych pieniędzy
🔴 stabilnych finansów miasta, czyniąc Łódź jednym z najbardziej zadłużonych miast w Polsce
🔴 powagi i prestiżu miasta, zamieniając ścisłe centrum w „stajnię jednorożców” rodem z bajek dla dzieci
🔴 komunikacji miejskiej, która zasłynęła „dniem pieszego pasażera”
🔴 atrakcyjności miasta jako miejsca do życia – czego efektem jest tytuł najszybciej wyludniającego się miasta w Polsce
🔴 miejskiej zieleni, zakupionej wcześniej za pieniądze podatników
🔴 przystępnego parkowania – poprzez rozszerzanie stref płatnego parkowania
🔴 Rad Osiedli, którym odebrano kompetencje i środki
🔴 (wielu innych)…
Postanowiono „ulepszyć” także
‼️ słynne łódzkie juwenalia, zmieniając ich formułę na płatne, biletowane wydarzenie w zupełnie innej niż dotychczas lokalizacji wywołując tym falę niezadowolenia wśród studentów. Brawo.
Naprawdę trudno już czymkolwiek nas zaskoczyć… a jednak wciąż się udaje.😉
Z cyklu: co jeszcze można popsuć w Łodzi? 🛶
— Paula Poreda (@PaulaPoreda) March 3, 2026
Oprócz:
☑️ szerokich jezdni, które zwężono, wpychając Łódź do ścisłej czołówki najbardziej zakorkowanych miast
☑️ miejsc parkingowych, które masowo zlikwidowano, obniżając atrakcyjność wielu lokalizacji
☑️ lokalnych, małych… pic.twitter.com/nnOAW6XmxA
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Ruch Narodowy stanął po jego stronie. W Sejmie odbyła się konferencja prasowa Ruchu Narodowego, w czasie której zabrali głos wiceprzewodniczący klubu poselskiego Konfederacji i wiceprezes RN Michał Wawer, poseł do Parlamentu Europejskiego i członek zarządu głównego RN Tomasz Buczek oraz lubelski lider Konfederacji i szef wojewódzkich struktur RN Rafał Mekler.
Rafał Mekler poinformował, że doszło do kolejnej sytuacji, w której polski przewoźnik ponosi ciężkie konsekwencje tego, że ktoś chciał go wykorzystać. „Poszedł do pracy, a zarobił 30 milionów złotych – tylko kary” – powiedział Mekler. Lubelski lider wyjaśnił, że sprawa dotyczy przedsiębiorcy z Lubelszczyzny, który sam pracuje także jako kierowca. Udał się on na Węgry, by podjąć towar do Polski, ale został zatrzymany przez węgierskie służby, gdyż w towarze ukryty był umieszczony tam bez wiedzy samego kierowcy susz tytoniowy. Przewoźnik został umieszczony w areszcie, gdzie przebywa już od 10 miesięcy oraz nałożono na niego karę w wysokości 31 milionów złotych. Mekler zaznaczył, że kierowca ma prawo nie wiedzieć co znajduje się w przewożonym przez niego towarze i każdy z setek czy tysięcy przewoźników wyjeżdżających każdego dnia na drogi może stać się ofiarą takiego procederu.
Mekler zauważył, że jednym z powodów takiej sytuacji jest brak jednolitych przepisów.
Jak podkreślił lubelski lider narodowców sytuacja „jest o tyle kuriozalna, że nie widzimy tutaj też sprawczego działania Państwa Polskiego”. Pierwszą osoba, która ujęła się za poszkodowanym kierowcą jest europoseł Tomasz Buczek, dla którego sprawa to nie pierwszyzna – już wcześniej pomógł w analogicznej sytuacji kierowcy spod Łukowa.
„Grupy przestępcze wykorzystują polskie firmy transportowe do przestępstw. Widzimy pewnego rodzaju indolencję ze strony Państwa Polskiego, pewnego rodzaju niemoc, której ofiarą padają właśnie polscy przewoźnicy, polscy kierowcy, a w tym przypadku także cała rodzina tego przedsiębiorcy” – mówił Mekler.
Europoseł Tomasz Buczek podkreślił, że podobnych przypadków jest więcej i kilku innych przewoźników zgłosiło się już do niego i innych osób z Konfederacji. Zaznaczył, że w poprzednich sprawach Konfederacja i Ruch Narodowy udzieliły swojej skutecznej pomocy. „Kilka miesięcy temu nagłaśnialiśmy przypadek pana z Lubelszczyzny, który miał nałożony na siebie wyrok egzekucji administracyjnej polskiej z państwa chorwackiego na 4 miliony złotych. Udało nam się wtedy skutecznie zadziałać, udało nam się zainterweniować w polskiej skarbówce i znalazł się urzędnik, który potrafił zrozumieć ten przypadek. Uchylono tutaj postępowanie egzekucyjne, ponieważ kwota była tak duża, że te 4 miliony złotych były niewindykowane z tego człowieka, trzeba by było windykować ponad sto lat” – powiedział Buczek.
Poseł Konfederacji do PE wyraził nadzieję, że uda się ponowić ten sukces w obecnej sytuacji.
„W postępowaniu tym nie ma żadnego wyroku. Jest postępowanie przygotowawcze, jest postępowanie wyjaśniające, człowiek siedzi od 10 miesięcy w areszcie, nikt mu nie pomógł” – oburzał się Buczek – „Człowiek jest niewinny. Poszedł do pracy, poszedł uczciwie zarabiać, wsiadł w ciężarówkę, pojechał z towarem na Węgry, rozładował się, chciał pojechać do kolejnego punktu, załadował się, chciał go zawieźć tam, gdzie w dokumentach miał zawieźć”.
Europoseł Konfederacji wskazał również na istniejące złe warunki, w jakich przebywa aresztowany kierowca, któremu odebrano nawet dostęp do leków, mimo jego schorowania.
Tomasz Buczek zapowiedział działania u ambasadora Węgier w Polsce, poinformował również o wykryciu nieprawidłowości w dokumentach i postępowaniu prokuratury węgierskiej. Europoseł zaznaczył, że kierowca powinien być już wypuszczony. „Żądamy reakcji polskich służb, żądamy wejścia w ten temat Ministerstwa Spraw Zagranicznych, żądamy szybkiej reakcji, wypuszczenia tego człowieka, interwencji na Węgrzech w odpowiednich organach” – apelował europoseł.
Wiceprezes Ruchu Narodowego Michał Wawer ocenił: „Polscy kierowcy są poddawani swego rodzaju prześladowaniom poza granicami naszego kraju. Są nakładane na nich kary, choć nie powinny być, choć ci kierowcy są tylko ludźmi uczciwie wykonującymi swoją pracę, którzy jadą, podejmują ładunek, chcą go przewieźć do innego punktu. Nie mają uprawnień, żeby ten ładunek kontrolować”. Zaznaczył, że odpowiedzialność za sam ładunek spoczywa na kim innym – przedsiębiorcy, który ładunek zlecił lub osobie, która tam coś podrzuciła. Mimo to służby wolą skupić się na niewinnym kierowcy, którego mają „pod ręką”.
Poseł Michał Wawer wskazał, że winę za takie sytuacje ponosi bierność rządu Donalda Tuska oraz bierność dyplomacji, które prowadzą do milczącej zgody na nieuzasadnione przetrzymywanie Polaków miesiącami w aresztach poza granicami kraju.
Wiceprzewodniczący klubu poselskiego Konfederacji zestawić z biernością rządu sprawczość europosła Tomasza Buczka, który potrafi zainterweniować skutecznie, nagłośnić temat i przynajmniej poprawić sytuację uwięzionego człowieka.
Ruch Narodowy od zawsze staje po stronie polskiego transportu, po stronie ciężko pracujących ludzi, którzy chcą zarobić na siebie i swoje rodziny. Nie ma zgody na ich wykorzystywanie przez grupy przestępcze.
Poseł do Parlamentu Europejskiego Tomasz Buczek zapowiedział również podjęcie działań na płaszczyźnie europejskiej na rzecz ujednolicenia przepisów obowiązujących przewoźników.
Ruch Narodowy domaga się, by rządzący zaczęli prowadzić skuteczną politykę poważnego państwa, które na pierwszym miejscu stawia interes własnych obywateli.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Pękła bariera 100 tysięcy podpisów pod referendum za odwołaniem Prezydenta Miszalskiego i Rady Miasta Krakowa.
Pękła bariera 100 tysięcy podpisów pod referendum za odwołaniem Prezydenta Miszalskiego i Rady Miasta Krakowa. pic.twitter.com/xmLApOyPJm
— Piotr Bartosz (@piotr_bartosz) March 3, 2026
Ponad 100 000 podpisów pod inicjatywą referendalną w Krakowie, a dokładnie 101 947. Tak! Mieszkańcy Krakowa jesteście wielcy! Referendum i odwołanie Aleksandra Miszalskiego oraz Rady Miasta Krakowa coraz bliżej!
Ponad 100 000 podpisów pod inicjatywą referendalną w Krakowie, a dokładnie 101 947. Tak! Mieszkańcy Krakowa jesteście wielcy! Referendum i odwołanie Aleksandra Miszalskiego oraz Rady Miasta Krakowa coraz bliżej! pic.twitter.com/i5T5mCeJOK
— Michał Kostrzyński 🇵🇱 (@michkostrzynski) March 3, 2026
Pod wnioskiem o referendum ws. odwołania prezydenta Miszalskiego jest już ponad 100 tysięcy podpisów!
Taki wynik w nieco ponad miesiąc robi wrażenie i przekracza wszelkie oczekiwania. Przypominam, że do rozpisania referendum wystarczy niespełna 60 tysięcy ważnych podpisów. Referendum jest praktycznie pewne, a szansa na odwołanie prezydenta z KO rośnie z każdym dniem. To stąd te nerwy u Miszalskiego i jego kolesi, w całym obozie Koalicji Obywatelskiej i u samego premiera Tuska, który to obywatelskie referendum nazwał “rozróbą polityczną” 🤡 A nic nie motywuje obywateli bardziej niż buta i arogancja władzy.
Świetnie widzieć taką mobilizację mieszkańców, którzy mają już dość pseudoekologicznej “Strefy Czystego Transportu” wymierzonej w mniej zamożnych, zadłużania miasta w rekordowym tempie, zatrudniania partyjnych kolegów w Radzie Miasta i spółkach, czy podnoszenia kolejnych opłat. Wielu ludzi z Krakowie pisze do mnie, że chce, aby ich miasto było po prostu lepiej zarządzane! Tylko tyle i aż tyle. Niezła “rozróba”, prawda? 🙃
W zeszłym roku udało się odwołać prezydent KO w Zabrzu, w tym zróbmy to w Krakowie, Bytomiu, a być może i w kolejnych miastach!
Zacznijmy zmieniać Polskę od dziadowskich zarządców miast, a zakończmy na całym rządzie Tuska, który pogonimy już w przyszłym roku! Czego sobie i państwu życzę.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W ten sposób podzielimy się z obcym krajem kredytem, który sami spłacimy 🤡
Oto dalszy ciąg robienia z siebie frajerów Europy i sług narodu ukraińskiego.
Dopiero co mówili, że to teoria spiskowa, teraz sami potwierdzają, że to prawda – wiceminister i pełnomocnik rządu ds. SAFE, Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, powiedziała, że na rzecz Ukrainy przeznaczymy 4-5% z tej pożyczki, więc około 2 miliardy euro. Ale spokojnie, pani wiceminister nazwała to “małym kawałkiem” (ponad 8 miliardów złotych!) i podkreśliła, że rozmowy w tej kwestii między Polską a Ukrainą jeszcze się nie zakończyły. Strach się bać, bo znając uległość naszej władzy pewnie będzie to kwota jeszcze wyższa…
Czyli zadłużymy się na blisko pół wieku programem pożyczkowym objętym unijnym mechanizmem warunkowości, dając na lata możliwość szantażowania nas przez unijne pseudoelity, do tego zagraniczne firmy w Polsce będą mogły czerpać garściami z naszej pożyczki poprzez swoje spółki-córki, a jakby tego było mało to część środków przekażemy na rzecz Ukrainy. Wszystko bez pytania Polaków o zdanie i z bezczelnym złamaniem art. 89 Konstytucji RP: “Ratyfikacja przez Rzeczpospolitą Polską umowy międzynarodowej i jej wypowiedzenie wymaga uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie, jeżeli umowa dotyczy znaczącego obciążenia państwa pod względem finansowym”. A ustawa, którą przegłosowali w Sejmie i dali Prezydentowi RP do podpisu, nawet takiej zgody nie zawiera!
Oczywiście, że popieram inwestycje w polskie zbrojenia, ale nie wolno zadłużać naszych dzieci i wnuków, żeby zrobić dobrze stronie niemieckiej, ukraińskiej i eurokratom, którzy swoim mechanizmem warunkowości mogą nas szantażować przez dekady!
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
5300 mieszkań właśnie sprzedane Niemcom. Polak ma wynajmować od Niemca, a kasa leci do Hamburga? Dość tego!
Niemiecka TAG Immobilien (przez spółkę-córkę Vantage Development) wykupuje właśnie 5322 mieszkania od Resi4Rent (platforma powiązana z Echo Investment).
Transakcja warta 2,405 mld zł (~565 mln euro).
W samym Wrocławiu Niemcy zgarniają 1653 mieszkania.
Całość to 18 ukończonych budynków w 6 największych miastach Polski – Warszawa, Wrocław, Poznań, Kraków, Łódź, Gdańsk.
To nie są puste grunty – to gotowe, już zamieszkane bloki w formule najmu instytucjonalnego. Niemcy widzą w tym świetny biznes: budować (albo kupować) w Polsce i zarabiać na polskich najemcach przez dekady.
5300 mieszkań właśnie sprzedane Niemcom. Polak ma wynajmować od Niemca, a kasa leci do Hamburga? Dość tego!
— Paweł Usiądek (@PUsiadek) February 27, 2026
Niemiecka TAG Immobilien (przez spółkę-córkę Vantage Development) wykupuje właśnie 5322 mieszkania od Resi4Rent (platforma powiązana z Echo Investment).
Transakcja… pic.twitter.com/r5a5YJF3dn
Efekt?
Zwykły Polak dalej wynajmuje mieszkanie – tylko że czynsz idzie do niemieckiego funduszu.
Kasa wypływa za granicę.
Zyski z polskiego rynku nieruchomości lądują w Hamburgu, a nie w kieszeni polskich rodzin.
To nie jest przypadek – to systemowy problem.
Z roku na rok kolejne tysiące mieszkań przechodzą z rąk prywatnych Polaków (albo polskich deweloperów) do zagranicznych korporacji i funduszy. Oni traktują nasze mieszkania jak maszynkę do zarabiania na nas samych.
Konfederacja mówi jasno:
Dość wyprzedawania Polski!
Trzeba wreszcie premiować posiadanie własnego mieszkania i domu – ulgi, niskie podatki od nieruchomości dla właścicieli, programy „Mieszkanie na własność” zamiast „Mieszkanie na wynajem od Niemca”.
Masowy wykup gotowych mieszkań przez zagraniczne fundusze musi zostać mocno ograniczony – a w niektórych przypadkach po prostu zakazany.
Polak w Polsce musi być gospodarzem u siebie – a nie lokatorem we własnym kraju!
To powinien być priorytet państwa – a nie sponsoring niemieckich portfeli.
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W rozmowie z red. Tomaszem Pietrygą na forum w Mikołajkach rozmawialiśmy między innymi o programie SAFE.
Jako Konfederacja konsekwentnie sprzeciwiamy się temu programowi pożyczkowemu, forsowanemu przez Komisję Europejską przy poparciu rządu Donalda Tuska. Mechanizm warunkowości sprawia, że wypłata pieniędzy z SAFE będzie zależna od arbitralnej decyzji władz UE. Co więcej, nawet jeśli eurokraci nie wykorzystają (znowu!) mechanizmu warunkowości przeciwko Polsce, to obarczone ryzykiem kursowym zadłużenie w obcej walucie na dłuższą metę może się okazać mniej opłacalne niż własny dług generowany choćby poprzez emisję obligacji.
W rozmowie z red. Tomaszem Pietrygą na forum w Mikołajkach rozmawialiśmy między innymi o programie SAFE.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) March 2, 2026
Jako Konfederacja konsekwentnie sprzeciwiamy się temu programowi pożyczkowemu, forsowanemu przez Komisję Europejską przy poparciu rządu Donalda Tuska. Mechanizm warunkowości… pic.twitter.com/T6V2ptS7MV
Niezwykle krótkie terminy składania wniosków w ramach programu SAFE rodzą z kolei ryzyko, że nasze zakupy będą zależne od decyzji zagranicznych partnerów i nie będą wydatkowane zgodnie z długofalowym interesem państwa polskiego. Kombinacja presji czasu i niekorzystnych warunków programu może powodować, że będziemy np. kupować gotowy sprzęt od zagranicznych producentów zamiast inwestować w rozwój polskiego sektora zbrojeniowego.
Potrzeby polskich sił zbrojnych są realne i powinny zostać szybko zaspokojone – ale pieniędzy na to trzeba szukać w polskim budżecie, a nie w pożyczkach uzależniających nas politycznie od Brukseli.
RozwińZwiń komentarze (4)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Skomentuj