To była zorganizowana akcja niczym doświadczonej grupy przestępczej pod hasłem „MATKA”. Akcja była skierowana przeciwko kobietom, których jedynym błędem była chęć pogodzenia macierzyństwa z życiem zawodowym. W latach 2019 – 2023 ZUS zorganizował masowe kontrole w całej Polsce przeciwko kobietom prowadzącym działalność gospodarczą lub pracującym, w celu nakazania im zwrotu świadczeń, które sam wcześniej przyznał i wypłacał.
➡️ Dziś ten koszmar wraca. Dotarły do mnie informacje, że pod rządami Agnieszki Dziemianowicz-Bąk nagonka na kobiety zaczyna się od nowa. W poprzedniej kadencji mieliśmy sporo skutecznych interwencji. Mam nadzieję, że i tym razem uda nam się pomóc kobietom. Skierowałem interpelację do Minister Rodziny Pracy i Polityki Społecznej, który sprawuje nadzór nad ZUS i może powstrzymać ten proceder. Jestem też gotów do interwencji w samym ZUS!
✅ Nie ma naszej zgody na nękanie kobiet tylko za to, że w ciąży i po porodzie oczekują od państwa ochrony finansowej, jaka należy im się z mocy prawa.
To była zorganizowana akcja niczym doświadczonej grupy przestępczej pod hasłem „MATKA”. Akcja była skierowana przeciwko kobietom, których jedynym błędem była chęć pogodzenia macierzyństwa z życiem zawodowym.
— Witold Tumanowicz (@WTumanowicz) March 6, 2026
W latach 2019 – 2023 ZUS zorganizował masowe kontrole w całej Polsce… pic.twitter.com/xcGqCA2zDy
Konflikt między Węgrami a Ukrainą wchodzi na nowy poziom. Budapeszt coraz wyraźniej pokazuje, że nie zamierza bezwarunkowo wspierać Kijowa, a każde ustępstwo uzależnia od spełnienia własnych warunków. Polityka Viktora Orbána – oparta na utrzymywaniu relacji z Rosją, neutralnej pozycji wobec wojny oraz twardym egzekwowaniu interesów energetycznych – wywołuje w Kijowie coraz bardziej wrogie reakcje.
Rosyjska inwazja na Ukrainę, na którą państwa zachodnie odpowiedziały szerokim wsparciem dla Kijowa – umożliwiającym mu przetrwanie – najwyraźniej wytworzyła w Wołodymyrze Zełenskim i jego obozie przekonanie o zdolności do rozgrywania i wywierania presji na państwa zachodnie w celu forsowania własnych postulatów.
Polska jest najlepszym przykładem państwa, wobec którego – z powodu mentalności elit politycznych wywodzących się z układu PO-PiS i jego koalicjantów – prezydent Ukrainy z dużym powodzeniem stosuje taką politykę presji. Zełenski był zresztą przekonany, że może prowadzić ją nawet wobec głównego źródła wsparcia Ukrainy, o czym świadczy postawa i ton, na jaki pozwolił sobie podczas pamiętnego spotkania w Białym Domu sprzed roku, kiedy to został skarcony przez Donalda Trumpa i wiceprezydenta Vance’a.
O ile więc ukraiński przywódca spuścił nieco z tonu wobec Waszyngtonu, o tyle nadal uważa, że może wywierać presję na Węgry – państwo, które najczęściej stawia Kijowowi warunki. Zełenski ma przy tym do dyspozycji poważny lewar.
Pod koniec stycznia Ukraina wstrzymała tranzyt rosyjskiej ropy przez rurociąg „Przyjaźń”. Tłumaczyła to technicznymi uszkodzeniami infrastruktury, której odnoga prowadząca na Słowację i Węgry przebiega właśnie przez jej terytorium. Węgrzy twierdzą jednak, że to nieprawda – że rurociąg jest sprawny lub uszkodzony jedynie w niewielkim stopniu, a przywrócenie go do działania nie stanowiłoby dla Ukrainy poważnego problemu.
Dla Budapesztu jest to kwestia strategiczna. Około 70–80 proc. importu ropy naftowej na Węgry pochodzi w ostatnich latach z Rosji. Do około 65 proc. trafia właśnie rurociągiem „Przyjaźń”. Jest to dla Węgier korzystne, ponieważ wynegocjowały one z Rosjanami preferencyjny kontrakt, który w latach 2022–2025 dawał cenę baryłki niższą od kilku do ponad 20 dolarów w stosunku do baryłki Brent. Mimo formalnego wygaśnięcia kontraktu w ubiegłym roku Węgrzy są w stanie zawierać z Rosjanami kolejne krótkoterminowe umowy.
Alternatywy są mniej korzystne. Węgry i Słowacja – która również korzysta z „Przyjaźni” – zwróciły się już w lutym do Chorwacji z prośbą o zorganizowanie dostaw ropy rurociągiem Adria. Doprowadza on ropę z portu Omišalj nad Adriatykiem do rafinerii w Chorwacji i dalej do innych krajów regionu. Operatorem rurociągu jest chorwacki koncern JANAF. Chorwacki rząd odnosi się jednak do tego pomysłu z rezerwą, nie chcąc tranzytować rosyjskiej ropy. Tymczasem właśnie na niej zależy zarówno Węgrom, jak i Słowakom.
16 lutego minister spraw zagranicznych Węgier Péter Szijjártó zadeklarował więc, że wobec blokowania tranzytu rosyjskiej ropy przez Ukrainę Węgry wstrzymują eksport oleju napędowego do tego kraju. Budapeszt sięgnął jednak po znacznie poważniejsze narzędzie presji.
23 lutego Węgry samodzielnie zablokowały na forum Rady Unii Europejskiej – na poziomie ministrów spraw zagranicznych – udzielenie Ukrainie pożyczki w wysokości 90 miliardów euro oraz przyjęcie kolejnego pakietu sankcji wobec Rosji. Stało się tak mimo silnych nacisków eurokratów i szeregu państw członkowskich, w tym Polski reprezentowanej przez Radosława Sikorskiego. Węgry miały jedynie nieformalne poparcie Słowacji.
„Komisja Europejska zachowuje się jak ukraińska komisja” – powiedział wówczas Szijjártó, który jednocześnie ostrzegł: „To jest koniec. Nikt nie ma prawa narażać naszego bezpieczeństwa energetycznego, ponieważ jest to kwestia suwerenności narodowej”. Jak podsumował: „Piłka jest po stronie Ukrainy. To Ukraińcy będą musieli wznowić dostawy ropy na Węgry. Dopóki to się nie stanie, stanowisko Węgier się nie zmieni”.
Zełenski swojej polityki nie zmienił. Tranzyt rosyjskiej ropy rurociągiem „Przyjaźń” pozostaje wstrzymany. Co więcej, 5 marca prezydent Ukrainy posłużył się słowami odebranymi w Budapeszcie jako bezpośrednia groźba wobec premiera Węgier. „Wiecie, że musimy zabezpieczyć przedpłatę ze strony Ukrainy na przyszłe lotnictwo – na Gripeny i Rafale. Mamy nadzieję, że jedna osoba w Unii Europejskiej nie zablokuje 90 miliardów ani pierwszej transzy i że ukraińscy żołnierze będą mieli broń” – mówił Zełenski. „W przeciwnym razie podamy adres tej osoby naszym siłom zbrojnym. Niech do niej zadzwonią i porozmawiają z nią w swoim języku”.
Tego samego dnia minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha poinformował, że węgierskie służby zatrzymały na swoim terytorium dwa samochody pancerne należące do ukraińskiego Oszczadbanku. Konwój przewoził środki finansowe z Austrii przez Węgry na Ukrainę.
Zatrzymano siedmiu obywateli Ukrainy uczestniczących w transporcie, w tym byłego generała ukraińskich sił specjalnych, a także 40 milionów dolarów, 35 milionów euro oraz 9 kilogramów złota. Węgierska Krajowa Administracja Podatkowa i Celna poinformowała, że zatrzymania dokonano w ramach śledztwa w sprawie prania brudnych pieniędzy. Dodano również, że tylko w tym roku przez terytorium Węgier przetransportowano ponad 900 milionów dolarów, 420 milionów euro i 146 kilogramów złota należących do ukraińskich podmiotów.
„Wstrzymaliśmy eksport oleju napędowego na Ukrainę. Nadal utrzymujemy eksport energii elektrycznej i zatrzymamy tranzytowe przesyłki przez Węgry, które są ważne dla Ukrainy, dopóki nie uzyskamy zgody Ukrainy na przesył ropy” – powiedział tego dnia Orbán w wywiadzie dla państwowego radia. Jak dodał: „Ukraińcom szybciej skończą się pieniądze niż nam ropa”.
Orbán może sobie pozwolić na taką politykę, ponieważ jest ona mocno osadzona na dwóch silnych filarach: jego dotychczasowej polityce zagranicznej oraz nastawieniu węgierskiego społeczeństwa.
Stosunek węgierskiego elektoratu jest taki, że nawet główny wewnętrzny przeciwnik Orbána, Péter Magyar – przywódca opozycyjnej partii TISZA, mającej realne szanse na zwycięstwo w kwietniowych wyborach parlamentarnych – poczuł się w obowiązku wystąpić przeciwko słowom Zełenskiego. „Żaden Węgier nie może być zastraszany przez przywódcę obcego państwa. Ani rząd Orbána, ani przyszły rząd Tiszy” – powiedział Magyar. W kolejnej wypowiedzi tego samego dnia poszedł jeszcze dalej: „Wzywam przywódców Unii Europejskiej do zerwania wszelkich relacji z Ukrainą, dopóki prezydent Zełenski nie wyjaśni swoich słów i nie przeprosi Węgier za swoje oświadczenie”.
Wielowektorowa polityka zagraniczna rządu Orbána, prowadzona od kilkunastu lat, zbudowała dobre relacje ze wszystkimi kluczowymi mocarstwami – Stanami Zjednoczonymi, Rosją i Chinami. Z tego względu Zełenski raczej nie doczeka się sytuacji, w której Donald Trump wywrze w jego interesie presję na premiera Węgier.
Tak wygląda polityka państwa, które zdecydowało się używać realnych dźwigni siły – energii, pieniędzy i pozycji w instytucjach międzynarodowych – zamiast ograniczać się do moralnych deklaracji.
Teraz już wiecie, jak się gra z kozakami z Krzywego Rogu? I jak to powinno wyglądać w porównaniu do zachowania rządów POPiSu z poprzednich lat?
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W Sejmie odbyło się pierwsze seminarium prawno-polityczne poświęcone refleksji nad stanem polskiego ustroju po blisko trzech dekadach obowiązywania Konstytucji z 1997 roku oraz nad możliwymi kierunkami jej zmian. W ten sposób rozpoczęliśmy cykl rozmów ze środowiskiem akademickim i eksperckim o przyszłości polskiego ładu konstytucyjnego.
Każda konstytucja jest dziełem swojej epoki i powinna podlegać spokojnej ocenie oraz krytycznej refleksji. Po blisko 30 latach funkcjonowania widać wyraźnie, że na wielu polach wymaga ona doprecyzowania lub zmian.
Celem tych spotkań jest spokojny namysł ustrojowy oraz wypracowywanie konkretnych propozycji zmian, które będą usprawniać funkcjonowanie i wzmacniać siłę państwa.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Gratulacje Przemku!
Jak widzę Kaczyński zaproponował w PiS kompromis. Będziesz teraz twarzą PiS, ale w zamian jest zakaz krytykowania rządów Morawieckiego.
Z tej okazji mam do Ciebie kilka pytań.
1. Jak oceniasz politykę covidową PiS?
2. Zamknąłbyś ponownie szkoły? A co myślisz o zamknięciu kościołów?
3. Jak oceniasz zgodę Mateusza Morawieckiego na Zielony Ład, KPO, unijne podatki i unijny dług?
4. Czy dalej jesteś za KSeF i systemem kaucyjnym, które wprowadziliście?
5. Co sądzisz o polityce migracyjnej PiS?
6. Nowy Ład był dobrą reformą?
7. Akceptujesz w całości politykę rządu PiS względem Ukrainy?
8. Co myślisz o zmianie ustawy o IPN pod dyktando Izraela w kilka godzin?
9. Czy Netanjahu jest zbrodniarzem wojennym?
Czekam na odpowiedzi i życzę powodzenia!
Gratulacje Przemku!
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) March 7, 2026
Jak widzę Kaczyński zaproponował w PiS kompromis. Będziesz teraz twarzą PiS, ale w zamian jest zakaz krytykowania rządów Morawieckiego.
Z tej okazji mam do Ciebie kilka pytań.
1. Jak oceniasz politykę covidową PiS?
2. Zamknąłbyś ponownie szkoły? A co…
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Prawdziwy potencjał obronny państwa nie bierze się z samych zakupów zagranicznych, ale z mocy własnego przemysłu. I tak jak wspomina Sławomira Mentzena obecny model, oparty na scentralizowanym monopolu i gąszczu biurokracji, hamuje innowacje. Czas na deregulację sektora zbrojeniowego, która uwolni energię prywatnych firm i inżynierów!
Dlaczego warto rozważyć takie działania? Przede wszystkim: Przyspieszenie innowacji w sektorze dronów.
Obecne procedury certyfikacji i pozyskiwania „obrotu specjalnego” trwają miesiącami, co w technologii dronowej jest wiecznością. Deregulacja pozwoli na szybkie testowanie prototypów w warunkach poligonowych przez prywatne podmioty.
Doświadczenia z wojny na Ukrainie pokazują, że większość innowacji wprowadzonych w dronach bojowych pochodzi od małych, prywatnych firm, które działają poza sztywnymi strukturami państwowymi.
Takie podejście skróci cykl wdrożeniowy z lat do miesięcy. Polska ma potencjał i może stać się hubem produkcji tanich, masowych dronów kamikadze (FPV), które są niezwykle skuteczne na współczesnym polu walki.
Prawdziwy potencjał obronny państwa nie bierze się z samych zakupów zagranicznych, ale z mocy własnego przemysłu. I tak jak wspomina @SlawomirMentzen obecny model, oparty na scentralizowanym monopolu i gąszczu biurokracji, hamuje innowacje. Czas na deregulację sektora…
— Łukasz Rzepecki (@RzepeckiLuki) March 7, 2026
Produkcja amunicji (szczególnie 155 mm i 122 mm) to dziś wąskie gardło całej Europy. Deregulacja umożliwiłaby mniejszym, cywilnym zakładom chemicznym i mechanicznym szybkie wejście w łańcuchy dostaw komponentów (łuski, zapalniki, materiały miotające).
Według szacunków ekspertów, dopuszczenie szerokiej konkurencji prywatnej do zamówień na amunicję może obniżyć jednostkowy koszt produkcji o 15-20% dzięki optymalizacji procesów, której unikają państwowe molechy.
Uproszczenie przepisów dotyczących koncesji i certyfikacji pozwoli polskim firmom agresywniej wchodzić na rynki eksportowe. Prywatne firmy, takie jak WB Group, udowodniły, że polska myśl techniczna (systemy FlyEye czy Warmate) wygrywa na świecie, gdy tylko dostanie przestrzeń do działania bez nadzoru politycznego.
To spowoduje zwiększenie udziału polskiego przemysłu w PKB i realne wpływy do budżetu z eksportu broni, a nie tylko wydawanie pieniędzy na zagraniczny sprzęt.
Sama technologia to jednak za mało. Polska musi pilnie powiększać szeregi rezerwistów i wprowadzić systematyczne, rotacyjne próbne mobilizacje. To nie powinna być kwestia doraźnych decyzji, ale stały element polityki państwa, niezależny od tego, kto aktualnie zasiada w fotelu premiera.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Ropa rośnie, więc paliwo drożeje.
Ale jak ropa spada, to w Polsce paliwo też potrafi drożeć…
Bo ponad połowa ceny litra to podatki i opłaty państwa.
Rząd mógłby obniżyć cenę paliwa nawet o 70 groszy na litrze. Nie robi tego!
Co proponowała Konfederacja?
– obniżenie VAT na paliwo z 23% do 15%, to minimum dopuszczalne w UE
– likwidacja opłaty paliwowej – ok. 24 gr na litrze
– likwidacja opłaty emisyjnej – ok. 9 gr na litrze
Razem ponad 70 groszy mniej na litrze benzyny.
Nie chciał tego ani rząd PiS, ani obecna koalicja.
Kierowcy płacą – państwo zarabia! Tylko Konfederacja stoi po stronie podatników i kierowców.
Co proponowała @KONFEDERACJA_ ?
— Marcin Sypniewski (@MarSypniewski) March 5, 2026
– obniżenie VAT na paliwo z 23% do 15%, to minimum dopuszczalne w UE
– likwidacja opłaty paliwowej – ok. 24 gr na litrze
– likwidacja opłaty emisyjnej – ok. 9 gr na litrze
Razem ponad 70 groszy mniej na litrze benzyny.
Nie chciał tego ani rząd…
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
To przekracza wszelkie granice! Prezydent Zełenski grozi premierowi Orbanowi… siłami zbrojnymi, jeśli dalej będzie blokował “pożyczkę” 90 miliardów dla Ukrainy!
Przypomnę, że Węgry zdecydowały się na taki krok nie z powodu jakiegoś kaprysu, czy złego humoru, tylko w odpowiedzi na to, że Ukraina zatrzymała tranzyt ropy na Węgry rurociągiem “Przyjaźń”! Z tego powodu ceny paliw na Węgrzech wzrosły i premier Orban po prostu twardo staje w obronie swoich obywateli.
„Mamy nadzieję, że jeden człowiek w Unii Europejskiej nie będzie blokować 90 miliardów euro. W innym wypadku damy jego adres naszym siłom zbrojnym i niech przemówią do niego swoim językiem” – powiedział dziś prezydent Ukrainy. Ktoś tu się mocno rozpanoszył!
To międzynarodowy skandal doprawiony faktem, że Komisja Europejska bardziej broni państwa pozaunijnego, jakim jest Ukraina, niż członka Unii Europejskiej, czyli Węgier! Zamiast stanąć w obronie państwa członkowskiego eurokraci przyzwalają na takie szantażowanie ze strony kraju spoza UE.
Maski opadły. Tak to może się zachowywać prezydent kraju trzeciego świata, albo jakiś gangster, a nie prezydent państwa, które chce być krajem cywilizowanym i domaga się szybkiego wejścia do Unii Europejskiej. Wszystkie państwa UE, łącznie z Polską, powinny potępić takie groźby wobec innego kraju członkowskiego!
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Skandal w Łodzi! Mieszkańcy mieli dostać wygodne narzędzie miejskie, a wygląda na to, że dostali system zbierania danych o obywatelach.
Jak informuje łódzka Gazeta Wyborcza, aplikacja Lodz.pl oraz program Karta Łodzianina mogą służyć do inwigilowania użytkowników. Zebrane dane według ustaleń specjalisty IT Macieja Lesiaka mają trafiać dalej, m.in do firm deweloperskich, które wykorzystują je w celach marketingowych.
Sprawa jest na tyle poważna, że zostało już złożone zawiadomienie do Urzędu Ochrony Danych Osobowych.
Skandal w Łodzi! Mieszkańcy mieli dostać wygodne narzędzie miejskie, a wygląda na to, że dostali system zbierania danych o obywatelach.
— Paula Poreda (@PaulaPoreda) March 7, 2026
Jak informuje łódzka Gazeta Wyborcza, aplikacja https://t.co/ldD4rlcPdT oraz program Karta Łodzianina mogą służyć do inwigilowania… pic.twitter.com/haSJIGGeBW
To kolejny przykład tego, jak pod hasłem „nowoczesnych usług” władze budują system gromadzenia informacji o obywatelach. Najpierw aplikacje, potem śledzenie aktywności, a na końcu handel danymi mieszkańców. Tak właśnie wyglądają w praktyce „ułatwienia” serwowane przez świtę Hanny Zdanowskiej!
Mieszkańcy Łodzi nie są produktem do sprzedania deweloperom i firmom marketingowym. Dane obywateli powinny być chronione, a nie wykorzystywane do biznesu za ich plecami.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W 2025 Ukraina na wojnę wydała 200 mld zł, tyle co my teraz na obronność. Oni za to utrzymali milionową armię toczącą przez cały rok wojnę, wyprodukowali 4 mln dronów i ponad 2 mln sztuk amunicji artyleryjskiej.
Na co idzie nasze 200 mld zł? Na te kilkaset dronów i 30 tysięcy sztuk amunicji? Nasi żołnierze nawet butów i śpiworów nie mają.
Polscy politycy są w stanie zmarnować każde pieniądze.
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) March 6, 2026
W 2025 Ukraina na wojnę wydała 200 mld zł, tyle co my teraz na obronność. Oni za to utrzymali milionową armię toczącą przez cały rok wojnę, wyprodukowali 4 mln dronów i ponad 2 mln sztuk amunicji artyleryjskiej.
Na co…
Efektywność wydatkowania pieniędzy przez nasz rząd jest jakimś żartem. Kupujemy astronomicznie drogi amerykański sprzęt, a nie mamy swojej amunicji czy dronów.
Problemu nie rozwiąże dorzucanie setek miliardów złotych do niedziałającego systemu. Trzeba najpierw naprawić system, dopiero wtedy będzie sens dorzucać więcej pieniędzy.
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Jeśli kupicie dom za 500k zł, a po jakimś czasie jego wartość osiągnie 1 mln zł, to ile możecie kupić broni za zysk z różnicy wartości?
Zero.
A ile broni moglibyście kupić, gdyby wartość waszego złota wzrosła dwukrotnie?
Też zero.
To skąd NBP weźmie pieniądze na zbrojenia dzięki wzrostowi wartości złota, skoro nie chce go sprzedać?
Wydrukuje.
Jeśli kupicie dom za 500k zł, a po jakimś czasie jego wartość osiągnie 1 mln zł, to ile możecie kupić broni za zysk z różnicy wartości?
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) March 6, 2026
Zero.
A ile broni moglibyście kupić, gdyby wartość waszego złota wzrosła dwukrotnie?
Też zero.
To skąd NBP weźmie pieniądze na zbrojenia…
I to jest całe SAFE 0% – plan wydrukowania 200 mld zł, za które wszyscy zapłacimy spadkiem wartości oszczędności i wyższą inflacją.
Dokładnie tak samo jak podczas drukowania pieniędzy podczas walki z COVID.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Głos w tej sprawie zabrała Konfederacja. Na konferencji prasowej w Sejmie wystąpili poseł Krzysztof Mulawa oraz rzecznik prasowy Wojciech Machulski.
Poseł Krzysztof Mulawa ocenił, że doszło do skandalu dyplomatycznego w związku z próbą szantażu europejskich przywódców, jaką podjął prezydent Ukrainy. Mulawa zacytował Zełenskiego: „Mamy nadzieję, że jedna osoba w Unii Europejskiej nie będzie blokować 90 mld euro lub pierwszej transzy z 90 miliardów, i że ukraińscy żołnierze będą mieli broń. W przeciwnym razie podamy adres tego człowieka naszym siłom zbrojnym, i niech nasze chłopaki do niego dzwonią i rozmawiają z nim w swoim języku”. Poseł Konfederacji podkreślił, że celem prezydenta Ukrainy jest zastraszenie europejskich przywódców, którzy nie będą chcieli godzić się na bezzwrotną pożyczkę dla Ukrainy.
Poseł Mulawa zaznaczył, że Ukraińcy mogą następnym razem grozić przywódcom innych europejskich krajów.
Krzysztof Mulawa wyjaśnił, że Węgrzy oczekują ponownego uruchomienia przechodzącego przez terytorium Ukrainy rurociągu „Przyjaźń”, który jest źródłem ropy dla Węgier. Mulawa zaznaczył, że Ukraina na papierze zobowiązała się do umożliwienia tranzytu ropy z Rosji do Węgier, wobec czego Węgry domagają się od niej respektowania przyjętych międzynarodowych zobowiązań.
Poseł Mulawa powiedział także, że Polska nie powinna partycypować w udzielaniu Ukrainie pożyczki oraz przypomniał, że nasz kraj już i tak wspomaga Ukrainę ponad własne możliwości.
Krzysztof Mulawa ocenił także, że największym szkodzącym dla samej Ukrainy stał się prezydent Zełenski, który doprowadził do skandalu i psuje jej relacje z europejskimi partnerami.
Rzecznik prasowy Konfederacji Wojciech Machulski wykazał hipokryzję Wołodymyra Zełenskiego, który z jednej strony wielokrotnie twierdził, że państwa europejskie są jego sojusznikami, z drugiej zaś strony grozi śmiercią przywódcy europejskiemu. „To jest absolutnie nieprzekraczalna granica, żeby grozić politykowi, od którego oczekuje się wsparcia” – ocenił Machulski.
Rzecznik Konfederacji odniósł się do kwestii pożyczki dla Ukrainy, którą popierają prawie wszystkie ugrupowania poza Konfederacją. Podkreślił, że prawo UE umożliwia niepartycypowanie w takiej pożyczce. Z tej możliwości skorzystały Czechy, Słowacja, Węgry, ale nie Polska. „Donald Tusk zgodził się, żebyśmy zaciągnęli wspólny unijny dług na tak naprawdę bezzwrotną darowiznę dla Ukrainy” – powiedział Machulski.
Pożyczka dla Ukrainy jest de facto bezzwrotna, ponieważ ma być ona spłacona z reparacji wypłaconych po wojnie przez Rosję oraz zajętych zamrożonych rosyjskich aktyw w Europie. Machulski ocenił, że reparacji nigdy nie uda się wyegzekwować, a aktyw nie pozwoli wykorzystać Belgia, wobec czego spłata pożyczki jest w praktyce niemożliwa.
Rzecznik przypomniał, że głosowanie za bezzwrotną pożyczką poparły w Parlamencie Europejskim wszystkie ugrupowania, w tym PiS wiele mówiący o suwerenności, a w praktyce zaciągający wspólnie z Koalicją Obywatelską dług. Jedynie Konfederacja była przeciw.
Konfederacja stanowczo potępia groźby ze strony Wołodymyra Zełenskiego i sprzeciwia się partycypowaniu Polski w bezzwrotnej pożyczce dla Ukrainy.
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Jedni twierdzą, że Polska przetrwa, tylko jeżeli zadłużymy się w euro. Drudzy nagle uznali, że to bez sensu, bo przecież NBP może wyczarować 200 mld zł i rozwiązać problem zakupu uzbrojenia bez długu!
Tylko czekać, aż ktoś inny zauważy, że w ten sam sposób można rozwiązać problemy naszej ochrony zdrowia, systemu emerytalnego i mieszkalnictwa.
Przecież jeśli wyczarowanie 200 mld zł nie jest szkodliwe, to po co się ograniczać? Wyczarujmy 400 mld zł. Czemu nie?
To zabawne, jak świat prosto wygląda w oczach kiboli PO i PiS.
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) March 5, 2026
Jedni twierdzą, że Polska przetrwa, tylko jeżeli zadłużymy się w euro. Drudzy nagle uznali, że to bez sensu, bo przecież NBP może wyczarować 200 mld zł i rozwiązać problem zakupu uzbrojenia bez długu!
Tylko czekać,…
Poza tym jest zupełnie oczywiste, że mój sprzeciw wobec tego świetnego planu musi, no po prostu musi, wynikać z tego, że sprzedałem się Tuskowi. Żadnych innych powodów przecież nie ma. A, że równocześnie sprzeciwiam się też SAFE, to na pewno sprzedałem się według platformersów też Kaczyńskiemu. Taki ze mnie świetny biznesmen!
Zawsze byłem przeciwko drukowaniu pieniędzy, zadłużaniu się i wysokim podatkom, niezależnie od tego, kto te głupoty proponował. I zawsze tak będę robił.
PiS z PO konsekwentnie psują państwo. Rozwalone sądownictwo, dziadowska ochrona zdrowia, niesprawna armia, absurdalny system podatkowy, rozdęte wydatki socjalne i szybko rosnące zadłużenie to ich wspólne dzieło.
Nie wystarczy zamienić jednych na drugich, bo to nic nie zmienia. Trzeba odsunąć jednych i drugich. I to właśnie zrobi Konfederacja!
RozwińZwiń komentarze (7)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
HIT! Hennig-Kloska organizuje spotkanie na dot. „dezinformacji” na temat pomp ciepła. Spotkanie reklamuje zdjęciem chińskiej pompy ciepła, która wg Instytutu Technicznego ma sfałszowane osiągi!
Oni się przewracają o własne nogi!
Na zdjęciu znajduje się chińska pompa ciepła PHNIX. Duński Instytut Techniczny potwierdził zawyżanie danych COP i SCOP. Chodzi o stosunek wyprodukowanego ciepła do zużytej energii elektrycznej w określonym momencie, zależny od temperatury. To kluczowa informacja, którą często się fałszuje w przypadku wschodnioazjatyckich urządzeń.
HIT! Hennig-Kloska organizuje spotkanie na dot. „dezinformacji” na temat pomp ciepła. Spotkanie reklamuje zdjęciem chińskiej pompy ciepła, która wg Instytutu Technicznego ma sfałszowane osiągi!
— Paweł Usiądek (@PUsiadek) March 6, 2026
Oni się przewracają o własne nogi!
Na zdjęciu znajduje się chińska pompa ciepła… pic.twitter.com/PVISazu15r
Może gdyby zamiast ściągać partyjniaków z PL2050 na kawę do ministerstwa, zaproszonoby choć jednego polskiego inżyniera od pomp ciepła – to by się dowiedzieli, że takie numery z importowanymi pompami to smutny standard naszego rynku.
Ale nie. Łatwiej słuchać własnych bajek o „rosyjskiej dezinformacji”, wciskać ludziom dotacje na importowany badziew i udawać, że program Czyste Powietrze działa prawidłowo. Nie działa, to nie jest jedna wielka kompromitacja. Porządne polskie pompy ciepła nie łapią się na dofinansowanie, a kiepskiej jakości importowane już tak.
Pytanie do ministerstwa: płacą wam za to, czy to wszystko z głupoty?
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Nie ma czegoś takiego jak darmowy pieniądz. Realne pieniądze nie pochodzą z czarów, operacji księgowych ani z drukarki.
NBP nie wyczaruje prawie 200 mld zł bez negatywnych skutków dla naszej gospodarki.
Kto uważa inaczej, nie rozumie o czym mówi.
Sławomir Mentzen napisał, że nie ma darmowego pieniądza i że wszystkie akcje finansowe mają reakcje.
PiS-owskie konta: HURR DURR MENTZEN ZNÓW GRA POD TUSKA.
Bez znaczenia, że merytorycznie krytykowaliśmy SAFE od tygodni.
Sekta.
@SlawomirMentzen napisał, że nie ma darmowego pieniądza i że wszystkie akcje finansowe mają reakcje.
— Rafał Kubowicz (@KubowiczR) March 5, 2026
PiS-owskie konta: HURR DURR MENTZEN ZNÓW GRA POD TUSKA.
Bez znaczenia, że merytorycznie krytykowaliśmy SAFE od tygodni.
Sekta.
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Na rynku pracy od ponad trzech miesięcy wyraźnie spada liczba ofert zatrudnienia we wszystkich grupach zawodowych
Najmocniej dotyka to pracowników fizycznych (trend spadkowy utrzymuje się od wielu miesięcy) oraz specjalistów z branż technicznych i inżynieryjnych. W styczniu redukcja ogłoszeń objęła wszystkie województwa.
Stopa bezrobocia rejestrowanego (po wyłączeniu prac sezonowych) w grudniu wyniosła 5,7%. Jednocześnie – według raportu Randstad – średni czas poszukiwania nowej pracy w 2025 r. wydłużył się do 4,5 miesiąca, czyli o około 1,5 miesiąca dłużej niż rok wcześniej
Dane są alarmujące. Mniej ofert, dłuższe szukanie pracy, kolejne informacje o zwolnieniach w większych firmach.
Coraz więcej osób zaczyna odczuwać niepewność, która uderza bezpośrednio w domowe budżety. Gdy gospodarka traci dynamikę, a konkurencyjność spada przez rosnące koszty i regulacje, skutki ponoszą zwykli pracownicy.
To moment, w którym potrzebne są realne działania wspierające przedsiębiorczość i rynek pracy – bo bez silnej gospodarki trudno mówić o stabilności zatrudnienia.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W pierwszym miesiącu tego roku zadłużenie państwa wzrosło o ponad 46 MILIARDÓW złotych.
W jeden miesiąc. 46 miliardów. Tak zaczął ten rok rząd Tuska – zadłużając nas o 1,5 miliarda dziennie. Uśmiechamy się?
Najświeższe podsumowanie sytuacji finansowej Polski pod rządami panów z obrazka:
❌ Zadłużenie Skarbu Państwa za moment przekroczy 2 biliony zł
❌ W minionym roku mieliśmy rekordowe zadłużenie 322,6 miliarda zł
❌ Tylko w styczniu tego roku zadłużenie wzrosło o 46,4 miliarda zł
❌ Jedna z głównych agencji ratingowych Fitch utrzymała negatywną perspektywę dla Polski
Tusk z Domańskim naprawdę krok po kroku szykują nam drugą Grecję. Przecież ostrzega przed tym już nawet Komisja Europejska von der Leyen! W opublikowanym ostatnio raporcie, który szczegółowo analizuje stabilność finansów publicznych państw UE, unijni analitycy alarmują, że w perspektywie 10 lat relacja długu publicznego Polski do PKB może wynieść 107 proc. Raport wprost mówi o “greckim scenariuszu” w Polsce, jeśli rząd nie wdroży reform w ciągu 3 lat. A już gołym okiem widać, że tą władzą spodziewać się można tylko dalszej spirali zadłużania i rujnowania finansów publicznych!
Albo w przyszłym roku wyborczym zatrzymamy to szaleństwo, albo ostatni gasi światło.
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Możemy dzięki węglowi zastąpić też gaz w przemyśle, w tym do produkcji amoniaku, który jest podstawą w produkcji nawozów sztucznych. Mamy wszystko co trzeba żeby nie bać się skutków ekonomicznych takich wstrząsów geopolitycznych jak te na Bliskim Wschodzie.
Są dwa kraje na świecie, które w dużej skali wykorzystują węgiel do produkcji paliw i chemikaliów – Chiny i RPA. Pierwszy zużywa aż 380 milionów ton węgla (więcej niż całe roczne wydobycie w USA) w tym procesie. Potencjał chińskiej produkcji paliw z węgla oceniany jest nawet na 1,2 mln baryłek dziennie, czyli więcej niż zużycie Polski wynoszące niecałe 800 tys. baryłek. Produkcja paliw syntetycznych w instalacjach Sasol w RPA osiąga 160 tys. baryłek dziennie i obejmuje benzynę, olej napędowy, paliwo lotnicze i chemikalia petrochemiczne.
Możemy produkować paliwa z węgla. Możemy dzięki węglowi zastąpić też gaz w przemyśle, w tym do produkcji amoniaku, który jest podstawą w produkcji nawozów sztucznych. Mamy wszystko co trzeba żeby nie bać się skutków ekonomicznych takich wstrząsów geopolitycznych jak te na Bliskim… pic.twitter.com/Y3pNx7D2tN
— Marek Tucholski 🇵🇱 (@tucholski_marek) March 5, 2026
Koszt produkcji paliw z węgla waha się między 35 a 110 dolarów za baryłkę w zależności od różnych zmiennych, w tym, czy doliczymy opłatę za CO2. Dla porównania po kilku dniach kryzysu na Bliskim Wschodzie cena ropy za baryłkę wynosi 83 dolary i rośnie. To oczywiście uproszczone porównanie, bo z węgla nie produkuje się baryłki ropy, tylko paliwa.
W przeliczeniu koszt paliwa z ropy przy cenie 83 dol/baryłkę ropy wynosi 0,48 dolara/litr, a z węgla przy cenie węgla 130 dol/tonę 0,43 dol/litr bez kosztów CO2 itp.
Roczne zużycie paliw w Polsce wynosi ok. 36 mln m3. Zastępując import ropy i LPG gotowymi paliwami z węgla należy przerobić około 80-120 mln ton węgla rocznie. Na tym jednak nie koniec, bo technologia Fischera-Tropscha pozwala produkować też paliwo lotnicze, oleje bazowe i surowce petrochemiczne.
Polska kiedyś planowała budowę instalacji do produkcji paliw z węgla. Już przed II wojną światową analizowano produkcję paliw z węgla, wzorując się na rozwiązaniach rozwijanych z powodzeniem w Niemczech. Po wojnie w PRL po kryzysach naftowych pojawiły się analizy budowy takich instalacji. Rozważano wykorzystanie węgla śląskiego i brunatnego i produkcję paliw syntetycznych dla transportu i wojska. Jednak projekty zatrzymały się na etapie analiz, głównie z powodu wysokich kosztów inwestycyjnych i spadku cen ropy w latach 80.
Około 2006-07 roku pojawił się jeszcze projekt “Polish Coal to Liquids” analizowany przez Ministerstwo Gospodarki. Tematem, w tym produkcją syngazu zainteresowane były również Grupa Azoty, KGHM i Tauron ze wsparciem instytutów badawczych. Założenie było ambitne, bo rozważano produkcję 5–6 mln ton paliw rocznie. Koszt inwestycji szacowano na 10–12 mld USD. Projekt ostatecznie zarzucono z powodu polityki klimatycznej UE.
Wykorzystanie węgla do produkcji paliw pozwoliłoby Polsce na wzmocnienie niezależności energetycznej oraz pozostawienie w kraju środków wykorzystywanych obecnie na import. To nie tylko wzmocnienie bezpieczeństwa energetycznego, ale również ogromne wzmocnienie polityczne kraju, który byłby samowystarczalny energetycznie, przez co niewrażliwy na wstrząsy geopolityczne i szantaże. Jednocześnie stanowiłoby solidny fundament dla dalszej, odważnej i skutecznej polityki zagranicznej i gospodarczej ekspansji w regionie.
RozwińZwiń komentarze (3)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
W Nadarzynie pod Warszawą w Ptak Warsaw Expo trwa Warsaw Security & Defence Expo 2026. To duże wydarzenie targowo-kongresowe obejmujące zagadnienia związaną z bezpieczeństwem, obronnością, systemami bezzałogowymi, ratownictwem czy także cywilnym i legalnym rynkiem broni. Temat zdecydowanie na czasie.
Rozmawiamy z wystawcami, którzy prezentują swoje topowe produkty i rozwiązania, często jeszcze prototypy lub w fazie wdrażania, które dopiero pojawią się na rynku.
Takie wydarzenia pozwalają zobaczyć, w jakim kierunku rozwija się dziś sektor bezpieczeństwa i obronności oraz jakie rozwiązania powstają także w polskich firmach. Obecna sytuacja międzynarodowa pokazuje, że Polska musi zbudować własne zdolności w zakresie bezpieczeństwa i obronności oraz rozwijać krajowe technologie i kompetencje w tych obszarach.
Krótki zapis tego, co można było zobaczyć dziś w Nadarzynie. Nowoczesny sprzęt, innowacyjne rozwiązania i konstrukcje rozwijane dla bezpieczeństwa. pic.twitter.com/zIjcc3xb6f
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) March 4, 2026
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Rząd ogłosił projekt podniesienia kwoty wolnej od podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC) z 1 000 zł do 3 000 zł. To pierwsza od ponad 20 lat aktualizacja progu, który od dawna był nieadekwatny do realiów cenowych, a jego niski poziom generował tysiące niepotrzebnych formalności i wezwań podatkowych.
O co chodzi z podatkiem PCC?
PCC to podatek płacony m.in. przy zakupach rzeczy ruchomych między osobami prywatnymi – takich jak rowery, opony, telefony, elektronika, sprzęt RTV czy narzędzia -jeżeli wartość transakcji przekroczy limit ustawowy.
Przy obecnym progu 1 000 zł urzędy skarbowe żądały deklaracji PCC-3 i 2% podatku nawet za bardzo drobne, używane przedmioty. Efektem były absurdalne sytuacje, np. mężczyzna, który musiał zapłacić 30 zł podatku PCC po zakupie używanego roweru, bo jego cena minimalnie przekroczyła próg.
Podniesienie limitu do 3 000 zł eliminuje większość takich przypadków.
Rząd wprowadza rozwiązanie zainicjowane wcześniej przez @KONFEDERACJA_: wyższa kwota wolna od podatku PCC:
— Ryszard Wilk (@ryszard_wilk) March 4, 2026
Rząd ogłosił projekt podniesienia kwoty wolnej od podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC) z 1 000 zł do 3 000 zł. To pierwsza od ponad 20 lat aktualizacja progu, który od… pic.twitter.com/Zm9Yi8fneH
Konfederacja zainicjowała temat: projekt, konsultacje społeczne, pierwsze czytanie i reakcja rządu.
Projekt zmian został pierwotnie zaproponowany w druku 1899, złożonym 15 października. Jego pierwsze czytanie odbyło się 13 lutego, a projekt przedstawiałem ja 🙂
Co istotne, każdy klub parlamentarny wyraził chęć dalszych prac nad projektem. Już 27 lutego Ministerstwo Finansów poinformowało o przygotowaniu własnego rządowego projektu, który realizuje tę samą ideę podniesienia limitu, choć w niższej wysokości (3 000 zł zamiast proponowanych przez Konfederację 5 000 zł).
To jasny sygnał, że kierunek obrany przez Konfederację został podjęty przez rząd.
Mniej podatku, mniej biurokracji i mniej wezwań z powodu DAC7.
Wprowadzenie wyższego progu to nie tylko oszczędność podatkowa. To także ogromna redukcja liczby wezwań i kontroli generowanych przez unijną dyrektywę DAC7, która obliguje platformy sprzedażowe (OLX, Vinted, Allegro itp.) do masowego raportowania transakcji do fiskusa.
Przy tak niskim progu jak 1 000 zł system produkował tysiące niepotrzebnych zapytań do obywateli, którzy po prostu sprzedawali używane rzeczy z domu. Limit 3 000 zł znacząco ograniczy ten problem i zmniejszy zaangażowanie urzędów w sprawy, które nie mają żadnej istotnej wartości fiskalnej.
Małe partie też potrafią zmieniać prawo.
Historia tego projektu pokazuje jedno: nawet mniejsze partie opozycyjne mogą realnie wpływać na proces legislacyjny i poprawiać codzienne życie Polaków.
To kolejny przykład na to, że dobre, rzeczowe pomysły – jeśli są konsekwentnie forsowane – potrafią przebić się do projektów rządowych.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Złożyłem wniosek o opinię prawną do Biura Ekspertyz i Opinii Sejmowych na temat: „czy brak odpowiedzi na interpelację jest przestępstwem?”
Panowie ministrowie – Władysław Kosiniak-Kamysz i Paeł Bejda – i MON – rekomenduję szybkie nadrobienie zaległości…
Złożyłem wniosek o opinię prawną do Biura Ekspertyz i Opinii Sejmowych na temat: „czy brak odpowiedzi na interpelację jest przestępstwem?”
— Przemysław Wipler (@Wipler1978) March 4, 2026
Panowie ministrowie @KosiniakKamysz @pawelbejda i @MON_GOV_PL – rekomenduję szybkie nadrobienie zaległości…
Oto syntetyczne streszczenie… pic.twitter.com/tqhu79jXWp
Oto syntetyczne streszczenie konkluzji opinii BEOS:
1️⃣ Interpelacje i zapytania poselskie są podstawowym narzędziem kontroli Sejmu nad rządem, wynikającym z art. 115 ust. 1 Konstytucji. Organy rządu mają obowiązek odpowiedzieć w ciągu 21 dni.
2️⃣ Brak odpowiedzi lub przekroczenie terminu stanowi naruszenie obowiązku konstytucyjnego, ale w praktyce jest to przede wszystkim kwestia odpowiedzialności politycznej rządu, a nie automatycznie odpowiedzialności karnej.
3️⃣ Odpowiedzialność karna z art. 231 §1 k.k. (nadużycie władzy) może wchodzić w grę tylko wtedy, gdy łącznie zostaną wykazane:
• niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza publicznego,
• umyślność działania,
• działanie na szkodę interesu publicznego lub prywatnego,
• związek przyczynowy między naruszeniem obowiązku a zagrożeniem tego interesu.
Samo naruszenie terminu lub formalne uchybienie nie wystarcza.
4️⃣ Pewne praktyki mogą wskazywać na naruszenie obowiązków, np.:
• wielomiesięczne opóźnienia,
• „puste prolongaty” bez uzasadnienia,
• odpowiedzi niepełne lub omijające pytania.
Mogą one osłabiać funkcję kontrolną Sejmu i potencjalnie naruszać interes publiczny.
5️⃣ Waga sprawy poruszanej w interpelacji (np. bezpieczeństwo państwa, duże środki publiczne) może zwiększać ocenę społecznej szkodliwości naruszenia.
6️⃣ Systemowe ignorowanie interpelacji konkretnego posła mogłoby zostać uznane za dyskryminację polityczną, ale wymagałoby udowodnienia, że przyczyną było kryterium polityczne.
7️⃣ Uporczywe uchylanie się od odpowiedzi może być istotną przesłanką wskazującą na zamiar utrudniania kontroli parlamentarnej, ale samo w sobie nie stanowi jeszcze dowodu przestępstwa.
Sedno opinii:
Systemowe naruszanie obowiązków dotyczących odpowiedzi na interpelacje może potencjalnie podpadać pod art. 231 k.k., ale tylko w indywidualnych przypadkach, gdy zostanie udowodniona umyślność i szkoda dla interesu publicznego.

RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
RozwińZwiń komentarze (1)