Piotr Walter – leśnik, działacz Konfederacji
Dobrze opisane. Jednak należy dodać kilka ważnych aspektów.
1️⃣ Zaniedbania służb w trakcie interwencji w Zoo, która trwała kilka dni spowodowały mimo wolne dostarczenie przez odpowiedzialnych za akcje potencjalnych dowodów w sprawie. Tzn z każdym dniem stan zdrowotny zwierząt prawdopodobnie się pogarszał ze względu na nieodpowiednie karmienie dawkowanie leków, chowanie i wypuszczanie na wybiegi i ogólne zamieszanie oraz ze względu na brak znanych zwierzętom opiekunów. Do tego nie sprzątanie klatek itd. Badanie zwierzat po takiej akcji jest mówiąc wprost nieuczciwe. Do tego nowi opiekunowie mogą umazać takie zwierze błotem i fekaliami do ckliwych zdjęć i podac nr telefonu do Blika.
2️⃣ Praktyka takich spraw pokazuje, że w tej chwili nie jest takie ważne kto pokrywa koszty do czasu ogłoszenia wyroku sprawy czyli prawdopodobnie za ok 10 lat. Ważne jest to że schemat działania fundacji pokazuje, iż są w pozycji win win. Dlaczego? Ano dlatego, że jak człowiek zostanie skazany to fundacje dostaną nawiązki finansowe na podstawie wyroku sądu, a w przypadku uniewinnienia wystąpią do właściciela zwierzat o zwrot kosztów ich utrzymania przez 10 lat trwania sprawy. Koszty te przewyższają wartość zwierzecia.
Czyli reasumując nie ma możliwości odzyskania tych zwierząt niezależnie od wyroku sądu.
Ale tu jest jeszcze coś… zakładając i wnioskując z praktyki innych znanych spraw oraz z scr rozmów osób planujących akcje, że chcieli oni zabrać też zdrowe zwierzeta i to na dużą skalę to jakie rachunki by wystawili za 10 letnie utrzymanie 700 zwierząt ?
Czy nie mogło chodzić o zlicytowanie właścicieli ? A może znana fundacja na “D” szuka nowego schroniska na odludziu?
3️⃣ Zwierzęta przeważnie żyją krótko w stosunku do życia człowieka, (oczywiście za pewnymi wyjatkami). Dlatego 10 lat toczącej się sprawy karnej przeważnie kończy się ich śmiercią naturalną. A już napewno spadkiem ich wartości. Dlatego może istnieć ryzyko, a w zasadzie jestem pewien, że takie istnieje, że fundacje mogą handlować takimi zwierzetami po odebraniu monetyzując tym samym akcje jeszcze przed jej oczywistym finałem.
Straszne to. I powinna zająć się tym komisja śledcza!
Dobrze opisane. Jednak należy dodać kilka ważnych aspektów. 1. Zaniedbania służb w trakcie interwencji w Zoo, która trwała kilka dni spowodowały mimo wolne dostarczenie przez odpowiedzialnych za akcje potencjalnych dowodów w sprawie. Tzn z każdym dniem stan zdrowotny zwierząt prawdopodobnie się pogarszał ze względu na nieodpowiednie karmienie dawkowanie leków, chowanie i wypuszczanie na wybiegi i ogólne zamieszanie oraz ze względu na brak znanych zwierzętom opiekunów. Do tego nie sprzątanie klatek itd. Badanie zwierzat po takiej akcji jest mówiąc wprost nieuczciwe. Do tego nowi opiekunowie mogą umazać takie zwierze błotem i fekaliami do ckliwych zdjęć i podac nr telefonu do Blika. 2. Praktyka takich spraw pokazuje, że w tej chwili nie jest takie ważne kto pokrywa koszty do czasu ogłoszenia wyroku sprawy czyli prawdopodobnie za ok 10 lat. Ważne jest to że schemat działania fundacji pokazuje, iż są w pozycji win win. Dlaczego? Ano dlatego, że jak człowiek zostanie skazany to fundacje dostaną nawiązki finansowe na podstawie wyroku sądu, a w przypadku uniewinnienia wystąpią do właściciela zwierzat o zwrot kosztów ich utrzymania przez 10 lat trwania sprawy. Koszty te przewyższają wartość zwierzecia. Czyli reasumując nie ma możliwości odzyskania tych zwierząt niezależnie od wyroku sądu. Ale tu jest jeszcze coś… zakładając i wnioskując z praktyki innych znanych spraw oraz z scr rozmów osób planujących akcje, że chcieli oni zabrać też zdrowe zwierzeta i to na dużą skalę to jakie rachunki by wystawili za 10 letnie utrzymanie 700 zwierząt ? Czy nie mogło chodzić o zlicytowanie właścicieli ? A może znana fundacja na "D" szuka nowego schroniska na odludziu? 3. Zwierzęta przeważnie żyją krótko w stosunku do życia człowieka, (oczywiście za pewnymi wyjatkami). Dlatego 10 lat toczącej się sprawy karnej przeważnie kończy się ich śmiercią naturalną. A już napewno spadkiem ich wartości. Dlatego może istnieć ryzyko, a w zasadzie jestem pewien, że takie istnieje, że fundacje mogą handlować takimi zwierzetami po odebraniu monetyzując tym samym akcje jeszcze przed jej oczywistym finałem. Straszne to. I powinna zająć się tym komisja śledcza!
— Piotr Walter (@PiotrWalterRN) October 22, 2026
Skomentuj