O 15 proc. spadła produkcja napojów w butelkach PET!
Między innymi dlatego Konfederacja chce dymisji najgorszej minister tego rządu – Pauliny Hennig-Kloski! Na najbliższym posiedzeniu Sejmu będziemy nad tym głosować.
Dane są twarde, choć producenci wolą ich nie komentować przed raportami kwartalnymi. Jeden z największych graczy na rynku wód i napojów przyznał “Rzeczpospolitej” nieoficjalnie: sprzedaż napojów w butelkach PET spadła o 15 procent. Puszki – o 2 procent. Kompania Piwowarska potwierdza ponad 4-procentowy spadek sprzedaży piwa od początku roku.
System kaucyjny ZMNIEJSZYŁ produkcję napojów!
O 15 proc. spadła produkcja napojów w butelkach PET!
Między innymi dlatego Konfederacja chce dymisji najgorszej minister tego rządu – Pauliny Hennig-Kloski! Na najbliższym posiedzeniu Sejmu będziemy nad tym głosować.
Tymczasem w obiegu krąży już 1,4 MILIARDA butelek objętych kaucją – tylko w pierwszym kwartale tego roku. Pieniądze z nieodebranych kaucji trafiają do prywatnych operatorów. Ministerstwo Klimatu nadal nie wie, ile kaucji pobrano i ile zwrócono.
Butelkomatów potrzeba trzy razy więcej niż jest. Dziś działa od 3 do 7,5 tysiąca maszyn – zależnie od szacunków, bo nawet tego nikt dokładnie nie wie. Kolejki, awarie, odmowy przyjęcia butelek. Branża mówi wprost: system jest drogi i wyjątkowo podatny na fraudy. Brakuje organizacji, która nadzorowałaby rozliczenia między operatorami.
Te wszystkie czynniki wpływają na decyzje zakupowe Polaków. Skoro napój jest droższy a odzyskanie kaucji wiąże się z trudnościami, to ludzie wolą ich nie kupować wcale.
Polska nie była gotowa rok temu. Nie jest gotowa dziś. System działa – ale działa źle, drogo i kosztem konsumentów, producentów i środowiska, które miał chronić.
Od wczorajszego wieczora banda nieznających zupełnie tematu dziennikarzy, polityków i komentatorów próbuje przekonać opinię publiczną, że razem z Prezydentem Nawrockim, ponosimy jakąkolwiek odpowiedzialność za domniemane bankructwo giełdy Zonda.
Prawda jest zupełnie odwrotna. Odpowiedzialność za tę sytuację ponosi KNF oraz rząd Donalda Tuska, a przyjęcie ich ustawy nie zmieniłoby w sprawie Zondy nic.
Od wczorajszego wieczora banda nieznających zupełnie tematu dziennikarzy, polityków i komentatorów próbuje przekonać opinię publiczną, że razem z Prezydentem Nawrockim, ponosimy jakąkolwiek odpowiedzialność za domniemane bankructwo giełdy Zonda.
Proponowana przez rząd, a zawetowana przez Prezydenta ustawa miała okres przejściowy do czerwca 2026 roku. Oznacza to, że jej podpisanie nic by nie zmieniło! Zonda działałałby w Polsce na tych samych zasadach co obecnie. Gdyby rząd Tuska nie był tak leniwy i przyjął ustawę zgodnie z terminem, czyli do końca 2024 roku, okres przejściowy skończyłby się w czerwcu 2025 roku. Nie mówiąc już o tym, że w 2024 Prezydent Duda by ją pewnie podpisał. To raz.
Dwa jest takie, że Zonda jest zarejestrowana w Estonii. Kiedyś to była polska spółka, ale wrogie działania KNF wyrzuciły ją do Estonii. W rezultacie KNF może Zondzie skoczyć. Próbowałem tłumaczyć podczas debaty w Sejmie, że przyjęcie tej ustawy o krypto sprawi, że wszystkie giełdy krypto będą nadzorowane poza Polską, będą tylko paszportować swoją licencję do Polski. Przez co KNF nie będzie mógł ich kontrolować, nadzorować etc.
A co by było gdyby? Gdyby rząd Tuska zmieściłby się w terminie, uchwalił ustawę i przekonał do niej Prezydenta? Też nic by to nie zmieniło. Bo Zonda dalej podlegałaby pod estońskiego regulatora. Estonia ustawę wdrażającą rozporządzenie MiCA przyjęła w terminie, w czerwcu 2024 roku. Co mógłby zrobić KNF na podstawie przyjętej ustawy? Wysłać pismo do estońskiego nadzoru i poprosić o przyjrzenie się Zondzie. Co zresztą nieoficjalnie i tak robił. A co z tym zrobili Estończycy? Oczywiście nic, bo z ustawą czy bez niej, KNF może sobie wysyłać listy, pogróżki, skargi, pocztówki czy serdeczne pozdrowienia, a cała odpowiedzialność i wszystkie decyzje i tak są po stronie Estonii. Polska ustawa w żaden sposób nie zobowiązuje Estonii do niczego.
Kontynuując gdybanie. Gdyby Prezydent podpisał ustawę, żeby KNF miał w sprawie Zondy cokolwiek do powiedzenia, Zonda musiałaby chcieć wystąpić o licencję w Polsce (nie chciała i nie musiała tego robić), KNF musiałby chcieć ją wydać (na pewno by nie chciał), KNF musiałby też zdążyć ją wydać (na pewno by nie zdążył, bo tego rodzaju licencję żółwie z KNF wydają średnio w dwa lata, najwolniej w UE). Czyli KNF nie byłby w stanie nadzorować Zondy nawet gdyby ustawa została przyjęta.
Co z tym zrobić? Przyjąć złożony przez Konfederację projekt ustawy o krypto autorstwa prof. Piecha, napisany według zasady UE+0, która implementuje unijne rozporządzenie MiCA. Gdyby rząd Tuska rzeczywiście przejmował się polskimi inwestorami i rynkiem krypto, to projekt zostałby przez Sejm przyjęty, a Prezydent by tę ustawę podpisał. Ponieważ jednak Tuskowi zależy tylko na biciu piany, rzucaniu fałszywymi oskarżeniami, manipulowaniu opinią publiczną i robieniu cyrku, Polska jako ostatnia w UE swojej ustawy nie ma.
W interesie polskich klientów jest to, żeby istniały giełdy krypto mające licencję w Polsce. W interesie polskiego państwa jest nadzorowanie giełd krypto. Przyjęcie zawetowanej ustawy uniemożliwiłoby osiągnięcie obydwu tych celów. Polacy musieliby inwestować na zagranicznych giełdach (tak jak obecnie) a KNF nie mógłby ich nadzorować, bo dalej zarejestrowane byłyby za granicą (tak jak obecnie). Żeby giełdy krypto chciały rejestrować się w Polsce, nasze przepisy musiałyby być dla nich przyjazne, a nie są i nic nie wskazuje na to, że będą.
Polacy będą dalej skazani na zagraniczne giełdy, zagraniczne nadzory, a w przypadku upadku giełdy, sprawiedliwości też będą musieli szukać za granicą. Kto jest za to odpowiedzialny? KNF i wszystkie polskie rządy od 2015 roku. Ostrzegałem o tym od lat.
Podsumowując. Przyjęcie zawetowanej ustawy nic by nie zmieniło, Zonda jest spółką pod nadzorem estońskim, a dziennikarze zrzucający odpowiedzialność za działania rządu na Prezydenta Nawrockiego i mnie, uczestniczą w realizacji politycznego zamówienia, bezczelnie kłamiąc i dezinformując swoich czytelników lub piszą te bzdury, bo nie rozumieją zagadnienia kryptowalut. Jedno w sumie dugiego nie wyklucza.
Podsumowując. Przyjęcie zawetowanej ustawy nic by nie zmieniło, Zonda jest spółką pod nadzorem estońskim, a dziennikarze zrzucający odpowiedzialność za działania rządu na Prezydenta Nawrockiego i mnie, uczestniczą w realizacji politycznego zamówienia, bezczelnie kłamiąc i…
Dla porządku zaznaczam też, że nie mam nic wspólnego z Zondą, nie znam jej pracowników, zarządu, właścicieli, nie mam z nimi żadnych interesów ani kontaktów. Nie trzymałem też tam żadnych kryptowalut. Przez te kilkanaście lat widziałem już tyle upadków giełd krypto, że jest dla mnie zupełnie oczywiste, że na żadnej giełdzie nie trzyma się środków. Osobiście nie postawiłbym 5 zł na to, że klienci Zondy odzyskają swoje pieniądze. Nie zamierzam Zondy bronić, nie mam żadnego powodu, żeby to robić.
A rząd i KNF zamiast pokazywać swą niekompetencję, straszyć pęknięciem bańki i szukać wszędzie ruskich dywersantów, mógłby zrobić chociaż jedną rzetelną akcję informacyjną, dotyczącą bezpiecznego korzystania z giełd i zasady, że giełdy krypto służą tylko do robienia transakcji, nie trzyma się tam żadnych środków!
Polowanie na etaty za 3..2…1… Prezydent, ku uciesze Lewicy podpisał ustawę o PIP!
Państwo właśnie wchodzi na rynek pracy z buta!
Wyobraźmy sobie studenta do 26 roku życia na umowie zlecenia. Dzisiaj nie płaci ZUS i to często jedyny sposób, żeby zdobyć pierwsze doświadczenie i zarobić sensowne pieniądze. Po zmianach wystarczy decyzja PIP, że taka współpraca ma cechy etatu i nagle pojawiają się pełne składki ZUS
Koszt rośnie, student dostaje mniej na rękę albo traci pracę, a pracodawca rezygnuje z takiej formy współpracy.
Inspektor PIP dostaje realną władzę, żeby jednym podpisem uznać, że Twoje B2B albo zlecenie to „etat”, nawet jeśli obie strony tego nie chcą! I co najważniejsze taka decyzja działa praktycznie od razu. Najpierw wykonujesz, potem ewentualnie walczysz w sądzie, często przez rok albo dłużej.
To jest odwrócenie podstawowej logiki państwa prawa
Nie sąd rozstrzyga spór, tylko urzędnik. A Ty masz się bronić już po fakcie.
Wyobraźmy sobie prostą sytuację. Programista na B2B, dwa kontrakty, wyższe netto, elastyczność. Klient zadowolony, on zadowolony. Wchodzi PIP i mówi to jednak etat. Nagle pojawia się ZUS, zaległe składki( inspektor może skierować sprawę do sądu o składki “w tył”), zmiana modelu współpracy. Wszystko decyzją administracyjną.
Problem w tym, że granica między B2B a etatem jest w praktyce nieostra.
A skoro jest nieostra, to przy tak ogromnych uprawnieniach urzędnika oznacza jedno totalną niepewność. Dzisiaj działasz legalnie, jutro ktoś uzna, że jednak nie. Dodatkowo, inspektorzy często się mylą. Niektóre media podawały, że inspektorzy przegrywają nawet 2/3 spraw sądowych o ustalenie stosunku pracy. Napisałem już interpelację do MRPiPS o dokładne informacje. Jeśli te dane się potwierdzą, to będziemy mieli istny Armageddon.
Do tego dochodzi odwrócony ciężar dowodu.
To nie państwo musi udowodnić, że coś jest nie tak. To przedsiębiorca musi latami udowadniać, że urzędnik się pomylił.
I teraz najważniejsze: pieniądze
Rząd wprost przyznaje, że chodzi o zwiększenie wpływów z podatków i składek. Podwójne mandaty, więcej kontroli, więcej „etatów”, więcej ZUSu. Do tego rozbudowa aparatu setki nowych urzędników, analitycy, łączenie danych PIP, ZUS i KAS.
To nie jest przypadek. To jest system.
W ramach tej zmiany powstanie około 360 nowych etatów w PIP w latach 2026–2027, w tym około 100 nowych inspektorów oraz dziesiątki osób dedykowanych do wydawania decyzji o stosunku pracy i analizowania danych
To jasno pokazuje skalę planowanych działań.
I żeby była jasność to nie jest wina samych inspektorów PIP
To są normalni ludzie wykonujący swoją pracę. Ale jeśli resort zacznie ich rozliczać z liczby decyzji i „efektów”, to presja zrobi swoje. I wtedy bardzo łatwo przejść od kontroli do polowania na czarownice.
A na końcu ucierpi wizerunek całej służby.
Najbardziej dostaną mali!
Mikrofirmy, samozatrudnieni, lokalne biznesy. Duże korporacje mają prawników i sobie poradzą. Mały przedsiębiorca zostaje sam z decyzją i ryzykiem.
Zamiast „porządkować rynek” możemy zobaczyć dokładnie odwrotny scenariusz mniej legalnych form współpracy, więcej kontraktów wyprowadzanych za granicę, więcej automatyzacji i niestety więcej szarej strefy.
To jest ogromne obciążenie dla gospodarki i demolka elastyczności rynku pracy
I teraz kluczowa sprawa ta ustawa to tzw. kamień milowy KPO A71G A72G.
Czyli coś, co miało być elementem odbudowy gospodarki po kryzysach.
Tylko że KPO miało zwiększać konkurencyjność, ułatwiać prowadzenie działalności i wspierać rozwój. A tutaj mamy dokładnie odwrotny efekt więcej kontroli, większe koszty, większe ryzyko i wypinanie elastyczności zatrudnienia, która była jednym z fundamentów polskiego rynku pracy.
KPO miało odbudowywać gospodarkę, a nie ją rujnować!
To nie jest reforma dla pracowników. To jest projekt fiskalny.I rachunek za to zapłaci cała gospodarka.
Pierwsze czytanie projektu o obligatoryjnym monitoringu procedury przymusowego odbioru dzieci za nami!
Sejm jednogłośnie przyjął mój projekt do dalszego procedowania.
Wszystkie kluby wyraziły wole współpracy ponad partyjnymi podziałami dla dobra dzieci, bo projekt ma przede wszystkim na celu ochronę dzieci przed traumą i skrzywdzeniem jakiego doznają, gdy ich prawa są bezkarnie łamane.
Pierwsze czytanie projektu o obligatoryjnym monitoringu procedury przymusowego odbioru dzieci za nami!
Sejm jednogłośnie przyjął mój projekt do dalszego procedowania.
Wszystkie kluby wyraziły wole współpracy ponad partyjnymi podziałami dla dobra dzieci, bo projekt ma przede… pic.twitter.com/9NKjCXiK42
Ale UWAGA, rząd także szykuje swój projekt w tej samej sprawie! Czy czeka nas powtórka z przejęciem tematu jak w przypadku urlopu matek wcześniaków?
Niezależnie od tego czyj projekt ostatecznie będzie uchwalony, bardzo ciesze się, że po raz kolejny jest realna szansa na dobrą zmianę w tak ważnej sprawie!
Wyrok NSA ws. par tej samej płci jest sprzeczny nie tylko z naszą Konstytucją, ale także z utrwalonym orzecznictwem TK, SN i NSA, a przede wszystkim z prawem naturalnym.
Para osób tej samej płci nie może być przez polską administrację rejestrowana jako małżeństwo, ponieważ nim nie jest. Każde inne podejście to nonsens i kolizja z normą moralną i normą konstytucyjną. TS UE nie ma mandatu aby decydować o takich sprawach.
Sędziowie, którzy wybierają logikę zewnętrznej podległości w sprawach regulowanych konstytucyjnie, wypowiadają lojalność państwu polskiemu i nie mogą wiążąco orzekać w jego imieniu.
W polskim ustroju Konstytucja jest nadrzędna względem orzeczeń z zagranicy. Błąd sędziów NSA należy teraz naprawić ustawą, która przywróci porządek konstytucyjny, a orzeczenie TS UE pozostawić pośród dziesiątek innych orzeczeń niewykonanych przez państwa członkowskie UE.
Wyrok NSA ws. par tej samej płci jest sprzeczny nie tylko z naszą Konstytucją, ale także z utrwalonym orzecznictwem TK, SN i NSA, a przede wszystkim z prawem naturalnym. Para osób tej samej płci nie może być przez polską administrację rejestrowana jako małżeństwo, ponieważ nim…
Bartłomiej Pejo – poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
Jeśli Krajowy System e-Faktur jest tak świetnym rozwiązaniem, to nie powinien być narzucany przymusem. Przedsiębiorcy powinni mieć prawo wyboru, czy chcą z niego korzystać.
Rząd planuje wprowadzić obowiązkowy KSeF dla większości firm już od kwietnia. To kolejne obciążenie szczególnie dla małych i średnich przedsiębiorstw, które już dziś mierzą się z nadmiarem regulacji i biurokracji.
Czas zakończyć przeciągające się konsultacje i przyjąć rozwiązanie, które przywróci przedsiębiorcom wolność wyboru. Dobrowolny KSeF tak. Przymus dla firm nie.
Dość ataków na przedsiębiorców‼️
Dzisiaj złożyłem wniosek o przyspieszenie procedowania ustawy o dobrowolnym KSeF.
Jeśli Krajowy System e-Faktur jest tak świetnym rozwiązaniem, to nie powinien być narzucany przymusem. Przedsiębiorcy powinni mieć prawo wyboru, czy chcą z niego… pic.twitter.com/5m8T9xFwjI
Projekt przewiduje również zaostrzenie sankcji karnych. Za zabijanie zwierząt i znęcanie się nad nimi kara miałaby wzrosnąć z obecnych do 3 lat pozbawienia wolności do widełek od 3 miesięcy do 5 lat. W przypadku szczególnego okrucieństwa kara miałaby wynosić od 6 miesięcy do 8 lat.
Projekt zakłada m.in. trwałą konstrukcję kojca, dostęp do światła dziennego, utwardzone podłoże, minimum 50 proc. zadaszenia oraz ażurowe ogrodzenie z co najmniej 2 stron.
W grudniu prezydent Karol Nawrocki zawetował tzw. ustawę łańcuchową, wskazując, że rozbudowane wymogi dotyczące kojców są oderwane od realiów i trudne do wyegzekwowania, zwłaszcza w gospodarstwach wiejskich. W zawetowanej wersji minimalna powierzchnia kojca miała wynosić od 10 do 20 m2 w zależności od wielkości psa.
Dzień po wecie do Sejmu trafił projekt prezydencki. Zakłada on całkowity zakaz trzymania zwierząt domowych na uwięzi, ale rezygnuje z najbardziej rozbudowanych norm metrażowych dla kojców. Wprowadza obowiązek zapewnienia odpowiedniego schronienia, w tym ocieplonej budy dostosowanej do wielkości psa. Projekt ten nie był jeszcze procedowany.
Tymczasem prawo już dziś przewiduje, że trzymanie psa na uwięzi może trwać maksymalnie 12 godzin. Łańcuch musi mieć co najmniej 3 metry długości. Pies musi mieć budę chroniącą go przed zimnej, upałem i deszczem. Wystarczy wyegzekwować te przepisy, a nie tworzyć nowe, zwłaszcza, że kojec zamiast uwięzi nie zmienia nic w życiu psa.
Małorzata Tylus – dyrektor biura poselskiego Witolda Tumanowicza
Ten projekt ustawy wpłynął wczoraj, był czytany dziś na komisji i dziś został dodany do porządku obrad na trzy godziny przed drugim czytaniem. Droga koalicjo i Koalicjo Obywatelska, ale wy nie rządzicie od wczoraj.
Nie było czasu?
Czy prawo stanowione „na wariata” może być dobre i bezpieczne? Ten projekt ustawy wpłynął wczoraj, był czytany dziś na komisji i dziś został dodany do porządku obrad na trzy godziny przed drugim czytaniem. Droga koalicjo @Obywatelska_KO ale wy nie rządzicie od wczoraj. Nie było… pic.twitter.com/0GhVA9ER45
W przyszłym tygodniu złożymy w Sejmie projekt ustawy wdrażającej rozporządzenie MiCA regulujące rynek kryptowaluty
Ustawa autorstwa prof. Krzysztofa Piecha ma zaledwie 7 stron i nie wprowadza dodatkowych regulacji nad prawo unijne. Dla porównania rządowa ustawa miała 100 stron i wprowadzała mnóstwo zbędnych regulacji.
Mamy nadzieję, że uda nam się znaleźć większość dla tej ustawy w Sejmie!
Szczegóły na YT w mojej rozmowie z prof. Krzysztofem Piechem 👇
Stało się to przed czym w styczniu ostrzegaliśmy, KSeF miał być stabilnym i bezpiecznym systemem, a już na samym początku przy stosunkowo niewielkim obciążeniu zaliczył poważną awarię.
Rząd zignorował sygnały ze strony firm, biur rachunkowych i ekspertów skutkiem czego przedsiębiorcy i księgowi mieli problemy z wysyłką faktur i zalogowaniem się do systemu.
Awaria objęła w dodatku Profil Zaufany, uniemożliwiając milionom Polaków załatwienie bieżących spraw. Ostrzegaliśmy przed wdrażaniem KSeF w takim pośpiechu, bez odpowiednich testów, bez przygotowania. To nie była drobna usterka, tylko ryzyko zablokowania obrotu gospodarczego, gdyby wszyscy byli już tym programem objęci.
KseF jest dla rządu Tuska tym, czym był Polski Ład dla rządu Morawieckiego – niebezpieczną kompromitacją i uderzeniem w polskich przedsiębiorców! Jednego i drugiego należy się pozbyć i przestać szkodzić polskiej gospodarce!
Paweł Usiądek: Rząd Donalda Tuska szykuje kolejny krok w ograniczaniu wolności słowa i suwerenności narodowej! Projekt ustawy przewiduje karę ograniczenia lub pozbawienia wolności za „znieważenie flagi Unii Europejskiej”.
Tak – mowa o karze więzienia za gest, słowo lub symboliczne potraktowanie unijnego sztandaru. To już nie jest tylko nadgorliwość proeuropejska. To systemowe wprowadzanie kar kryminalnych za krytykę symboli obcej organizacji politycznej.
Czy następnym krokiem będzie kara za krytykę hymnu UE? Za powiedzenie, że traktaty europejskie ograniczają polską suwerenność? Za wywieszenie biało-czerwonej powyżej flagi unijnej na urzędzie?
Konfederacja mówi wyraźnie:
– Polska flaga pozostaje najwyższym symbolem na polskiej ziemi
– Nie godzimy się na kryminalizację poglądów i gestów wobec symboli Unii Europejskiej
– Wolność słowa i wolność sumienia nie mogą być ograniczane pod groźbą więzienia
Jeśli ktoś chce karać Polaków więzieniem za stosunek do flagi UE – niech najpierw odpowie przed wyborcami za oddawanie kolejnych kompetencji i miliardów złotych Brukseli.
Polska jest najważniejsza! Nie Unia Europejska.
Nie jej symbole. Nie jej instytucje.
Paweł Usiądek: Własna studnia od lat była symbolem niezależności. Woda bez rachunków, bez limitów, bez ingerencji państwa. Dziś to już mit. Obowiązujące przepisy jasno pokazują, że nawet woda pod własnym domem nie jest w pełni „nasza”, a przekroczenie ustawowych limitów może skończyć się karą sięgającą ponad 100 tys. zł. Takie decyzje już zapadały.
Prawo wodne dopuszcza tzw. zwykłe korzystanie z wód podziemnych na własnej działce. Limit wynosi do 5 m3 wody na dobę, czyli 5000 litrów dziennie, liczonych jako średnia roczna. Można więc jednego dnia zużyć więcej, ale w skali roku nie wolno przekroczyć tej granicy. Woda może być używana wyłącznie na potrzeby bytowe, socjalne, podlewanie ogrodu czy pojenie zwierząt w niewielkiej skali. Każde wykorzystanie w ramach działalności rolniczej, hodowlanej lub produkcyjnej automatycznie wykracza poza zwykłe korzystanie.
Jeżeli pobór wody przekracza 5 m3 dziennie albo studnia zasila większe gospodarstwo, hodowlę lub produkcję, wymagane jest pozwolenie wodnoprawne. Bez niego pobór traktowany jest jako naruszenie prawa. Konsekwencje są drastyczne: kary administracyjne, naliczenie opłat wstecz nawet za kilka lat, odsetki, cofnięcie prawa do korzystania ze studni, a w skrajnych przypadkach nakaz jej likwidacji.
Przykład z Podlasia pokazuje skalę ryzyka. Rolnik z Choszczewa został ukarany za pojenie swoich zwierząt kwotą 100 tys. zł po kontroli, która wykazała pobór wody na poziomie 45 m3 dziennie. Nawet według jego własnych szacunków było to 15–18 m3, czyli kilkukrotne przekroczenie limitu. Urząd naliczył opłaty za lata wstecz wraz z odsetkami. Argument, że rolnik nie znał przepisów, nie miał żadnego znaczenia.
Własna studnia nie oznacza dziś swobody. Oznacza obowiązki, limity i ryzyko druzgocących kar. Kto tego nie sprawdzi na czas, może zapłacić za „darmową” wodę więcej niż za lata rachunków z wodociągów.
Wprowadzany Krajowy System e-Faktur to nie jest żadne uproszczenie, tylko kolejny krok w stronę państwowej kontroli całej gospodarki.
Coraz więcej wątpliwości zgłasza nie tylko biznes, ale także Rzecznik Praw Obywatelskich, który pyta rząd o konstytucyjność KSeF. Chodzi m.in. o masowe gromadzenie przez państwo szczegółowych danych o wszystkich transakcjach, cenach, kontrahentach i modelach biznesowych polskich firm.
Wprowadzany Krajowy System e-Faktur to nie jest żadne uproszczenie, tylko kolejny krok w stronę państwowej kontroli całej gospodarki.
Coraz więcej wątpliwości zgłasza nie tylko biznes, ale także Rzecznik Praw Obywatelskich, który pyta rząd o konstytucyjność KSeF. Chodzi… pic.twitter.com/7wBgFj5juG
Zamiast ścigać realnych oszustów, państwo wprowadza system, który z góry traktuje każdego przedsiębiorcę jak podejrzanego. Dodatkowo uzależnia możliwość wystawienia faktury od działania centralnego systemu, co przy awariach może sparaliżować działalność firm. Do tego dochodzi ryzyko wycieków wrażliwych danych przy miliardach faktur przechowywanych w jednym miejscu.
Dla jednoosobowych działalności i małych firm to kolejne obowiązki, koszty i ingerencja w prywatność, które mogą naruszać podstawowe prawa i wolności.
Konfederacja sprzeciwia się budowie państwa fiskalnej inwigilacji. Będziemy bronić wolności gospodarczej, prawa do prywatności i normalnych warunków prowadzenia działalności w Polsce.
Zorganizowaliśmy dziś konferencje prasowe pod urzędami skarbowymi, by pokazać jak szkodliwy dla przedsiębiorców jest nowy system! Skarbówka będzie mogła inwigilować przedsiębiorców w czasie rzeczywistym, istnieje zagrożenie wycieku ogromnej bazy danych przedsiębiorców, a także wystawiania faktur na nieświadomych przedsiębiorców.
KSeF nie przeszedł pełnej weryfikacji bezpieczeństwa przez kluczowe służby! Konfederacja mówi dziś jasno w całej Polsce: dla dobra polskiej gospodarki i naszych przedsiębiorców trzeba zatrzymać rewolucję związaną z KSeF!
Rząd zniszczy tysiące polskich przedsiębiorców wprowadzając Krajowy System e-Faktur, to zmiana rewolucyjna dla prowadzenia działaności gospodarczej w Polsce. Dlatego jako @KONFEDERACJA_ w całej Polsce, a ja z działaczami przed lubelskim Urzędem Skarbowym mówimy otwarcie… pic.twitter.com/EN9aC6HZsG
Zorganizowaliśmy dziś konferencję prasową pod urzędem skarbowym w Kielcach, by pokazać jak szkodliwy dla przedsiębiorców jest nowy system!
Skarbówka będzie mogła inwigilować przedsiębiorców w czasie rzeczywistym, istnieje zagrożenie wycieku ogromnej bazy danych przedsiębiorców,… pic.twitter.com/1kiDkPsy84
Apelujemy do rządu o dobrowolność systemu KSEF. Apelujemy o opamiętanie. Warto dodać, że tutaj chodzi o coś więcej – o inwigilację, tajemnice handlowe firm oraz bezpieczeństwo Polski. Czy ten typowo polski system będzie oparty na polskich serwerach? Czy certyfikaty bezpieczeństwa… pic.twitter.com/In7JrOTcgD
Właśnie zakończyliśmy konferencję prasową Konfederacja przed Urzędem Skarbowym w Słupcy na temat KSeF. Rząd tym systemem pokazuje, jak bardzo nie ufa tym, którzy tworzą dobrobyt Polski.#StopKSeFpic.twitter.com/8xr9UKycgu
Jestem po konferencji prasowej Konfederacji w Zamościu. Krajowy System e-Faktur to swoista mapa całej polskiej gospodarki. W jednym, silnie scentralizowanym systemie gromadzone są dane o cenach, wolumenach, odbiorcach, dostawcach… pic.twitter.com/XqId4lV3tU
@KONFEDERACJA_ w całej Polsce protestuje przeciwko KSeF. Jesteśmy obecni również w Pabianicach. Nie ma naszej zgody na inwigilację i kolejne gnębienie przedsiębiorców biurokratycznymi wymogami.
Dzisiaj pod Urzędem Skarbowym w Głogowie (okręg Legnica) 🔥 odbyła się konferencja poświęcona bublowi, jakim jest system KSeF. Rząd Donalda Tuska na siłę chce przepchnąć system, który nadaje się do śmietnika, a nie do tego, aby korzystali z niego przedsiębiorcy.#StopKSeFpic.twitter.com/wtetxKqKtP
Jesteśmy po konferencji prasowej @KONFEDERACJA_ odnośnie KSeF pod II Urzędem Skarbowym w Szczecinie.
Jawnie i otwarcie sprzeciwiamy się przeciwko Krajowemu Systemowi e-Faktur, który nie ułatwi pracy ani księgowym, ani przedsiębiorcom, a stwarza wiele zagrożeń takich jak… pic.twitter.com/PSVm8wPt5M
Dziś zorganizowaliśmy w całej Polsce konferencje prasowe STOP KSeF! Żądamy wstrzymania wejścia w życie systemu KSeF, który utrudni życie polskim przedsiębiorcom i stanie się narzędziem inwigilacji obywateli❗#Przedsiębiorcy#STOPksefpic.twitter.com/JVtFNrEzwK
KSeF to nie tylko totalna inwigilacja przedsiębiorców, ale również narażenie na niebezpieczeństwo Państwa Polskiego❗ Jesteśmy po konferencji prasowej przed Urzędem Skarbowym we Wrocławiu. Konfederacja zawsze stoi w obronie przedsiębiorców❗🇵🇱#StopKSeFpic.twitter.com/VR6I0CtmxU
Razem z działaczami @KONFEDERACJA_ zaprotestowaliśmy pod US w Elblągu. KSeF to nie ułatwienie, tylko narzędzie pełnej kontroli państwa nad transakcjami i zagrożenie dla wolności gospodarczej.
Dzisiaj jako Konfederacja w Łodzi zabraliśmy głos w sprawie Krajowego Systemu e-Faktur. Protestujemy przeciwko nakładaniu na przedsiębiorców kolejnych utrudnień i biurokracji.
❌ STOP inwigilacji przedsiębiorców! Razem z zagłębiowskimi działaczami @KONFEDERACJA_ stanęliśmy dziś przed Urzędem Skarbowym w Będzinie, żeby jasno powiedzieć: #StopKSeF.
Krajowy System e-Faktur nie jest żadnym „ułatwieniem”. To narzędzie masowej kontroli, które daje państwu… pic.twitter.com/EP8vkTmd3U
Podczas dzisiejszej konferencji prasowej zwróciliśmy uwagę na szereg zagrożeń, jakie niesie za sobą tzw. Krajowy System e-Faktur. To projekt jeszcze większej inwigilacji Polaków, który może zabić szereg małych i średnich polskich firm.… pic.twitter.com/gGAGoVOdbZ
Dzisiejsza konferencja prasowa w Jaśle, gdzie jasno wyrażamy sprzeciw wobec wprowadzeniu Krajowego Systemu e-Faktur, sprzeciw wobec inwigilacji przedsiębiorców i zbędnej biurokracji. #StopKSeFpic.twitter.com/p7G9Q7So24
Rządzący zamierzają wprowadzić od 1 lutego Krajowy System e-Faktur (KSeF), czyli system zmuszający wszystkich prowadzących działalność gospodarczą do wprowadzania w czasie rzeczywistym faktur do państwowego rejestru. Budzi on znaczne obawy przedsiębiorców. Głos w tej sprawie na konferencji prasowej w Sejmie zabrali wicemarszałek Sejmu RP Krzysztof Bosak, sekretarz Konfederacji Krzysztof Rzońca, dyrektor klubu poselskiego Konfederacji Magdalena Niewiadoma i przedstawiciel przedsiębiorców Paweł Kubalski.
Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak podkreślił, że system KSeF, przygotowany od lat i mający wejść w życie już za tydzień (1 lutego) jest niegotowy. „To świadectwo wyjątkowego nieprofesjonalizmu dwóch rządów” – stwierdził Bosak, wskazując na win rządu PiS, który postanowił o stworzeniu tego systemu i go nie przygotował oraz rządu Koalicji Obywatelskiej wraz z Lewicą, który nie był w stanie przygotować systemu na termin jego wejścia w życie.
Lider Konfederacji poinformował, że struktury Konfederacji organizują w ponad 40 miastach w Polsce pod siedzibami urzędów skarbowych protesty i konferencje prasowe informując o zagrożeniach.
„Uważamy, że poważne państwo, szczególnie które podlega stale cyberatakom, jest w fazie wojny hybrydowej, którego systemy są atakowane, nie wprowadza krwioobiegu swojej gospodarki, a więc wszystkich prowadzących działalność gospodarczą, do systemu, który nie jest prawidłowo przetestowany, gdzie na komisjach sejmowych wychodzą najróżniejsze nieprofesjonalizmy, niedociągnięcia i oczywiste braki, czy nawet zmiany koncepcyjne zachodzące na ostatnim etapie przed uruchomieniem systemu, i gdzie widać gołym okiem dla każdego zorientowanego w sposobie prowadzenia prac nad systemami informatycznymi, że ten system jest po prostu nieskończony” – wyjaśnił Krzysztof Bosak i przypomniał, że wprowadzano już systemy niegotowe, jak Polski Ład.
Konfederacja apeluje do rządu o rozsądek i o wstrzymanie obowiązku wejścia w ten system od 1 lutego, motywując to nieprzygotowaniem i nieprzetestowaniem systemu, obawami o bezpieczeństwo danych, obawami o skutki dla gospodarki oraz troską o powagę Państwa Polskiego, które nie może być kojarzone z systemami, które nie działają.
Krzysztof Rzońca zaznaczył, że Konfederacja występuje w imieniu przedsiębiorców oraz wszystkich, którzy nie chcą, by Państwo Polskie było zarządzane „byle jak”. Podkreślił, że Konfederacja jest jedyną wiarygodną siłą protestującą od samego początku przeciwko KSeF. Sekretarz Konfederacji przypomniał, że to ówczesny premier Mateusz Morawiecki wykazał się ogromną determinacją w celu rozpoczęcia prac nad KSeF, a rządząca teraz Platforma Obywatelska głosowała przeciwko nowemu systemowi. Dziś, gdy rządzą prowadzą politykę sprzeczną względem swojej postawy w poprzedniej kadencji.
Magdalena Niewiadoma przytoczyła dzisiejsze doniesienie radiowe o rekordowej liczbie cyberataków na polskie urzędy. „W tym czasie Ministerstwo Finansów zobowiązuje polskich przedsiębiorców do umieszczania wszystkich informacji dotyczących zdarzeń gospodarczych w naszej gospodarce do systemu centralnego, który naturalnie może padać ofiarą takich ataków cybernetycznych” – podkreśliła dyrektor klubu Konfederacji.
„To zagraża stabilności zarówno działalności gospodarczej, jak i w ogóle całego obrotu gospodarczego w Polsce” – oceniła Magdalena Niewiadoma.
Zaznaczyła także, że wejście w życie KSeF oznaczać będzie wzrost obowiązków przedsiębiorców, a także kosztów na obsługę informatyczną i sprawozdawczą.
Konfederacja zwróciła uwagę na to, że obecnie już istniejące systemy informatyczne, m.in. e-PIT czy systemy ZUS funkcjonują wadliwie, między innymi z powodu cyberataków, uniemożliwiając użytkownikom korzystanie z ich funkcji.
Paweł Kubalski, który jest przedsiębiorcą prowadzącym jednoosobową działalność gospodarczą ocenił, że KSeF stanowi zagrożenie dla danych, dla tajemnicy handlowej, dla stabilności działalności i grozi wysokimi karami dla przedsiębiorców. Zwrócił uwagę na to, że o skali nieprzygotowania i problemów systemu KSeF świadczy wielokrotne przekładanie jego wejścia w życia.
„Ta rewolucja jest szkodliwa i musimy ją zatrzymać” – podkreślił Kubalski.
“Strefa Czystego Transportu”, które wprowadzono w Warszawie i Krakowie, to nic innego jak strefy zakazu wjazdu dla starszych aut spalinowych i wyciąganie pieniędzy z kieszeni mniej zamożnych ludzi. Tu nie chodzi o ekologię, tylko kolejne ograniczanie naszej mobilności i podstawowych praw obywatelskich!
Tak to sobie wymyślili, że bogaci wjadą do miasta, a mniej zamożni już nie. Przeciwko temu stanowczo protestujemy!
Bartłomiej Pejo, poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
i. Zamiast pojęć „kobieta” i „mężczyzna” w dokumentach urzędowych mają się pojawić określenia „pierwszy małżonek” i „drugi małżonek”.
To nie jest żadna techniczna zmiana. To świadome działanie, które ma obejść polską konstytucję i otworzyć furtkę do uznawania w Polsce małżeństw jednopłciowych zawieranych za granicą.
Rząd Donalda Tuska kolejny raz ulega naciskom z Brukseli. Zamiast pojęć „kobieta” i „mężczyzna” w dokumentach urzędowych mają się pojawić określenia „pierwszy małżonek” i „drugi małżonek”.
To nie jest żadna techniczna zmiana. To świadome działanie, które ma obejść polską… pic.twitter.com/KBEIXukHs6
Konstytucja RP jasno mówi, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. Bez gwiazdek, bez interpretacji, bez ideologii.
Konfederacja nie zgadza się na ciche przepychanie zmian światopoglądowych tylnymi drzwiami, pod dyktando unijnych instytucji. Będziemy bronić polskiego prawa, suwerenności i normalnych definicji, które obowiązywały przez pokolenia.
Rodzina to kobieta i mężczyzna. Państwo ma obowiązek to chronić, a nie rozmywać znaczenie podstawowych pojęć.
Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak skomentował na X decyzję wicepremiera i ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego.
Wicepremier Gawkowski poinformował na X, że podpsiał dokumenty, które rozpoczynają proces zmiany wzorów aktów stanu cywilnego, tak aby państwo działało sprawnie i równo wobec wszystkich obywateli. Rozporządzenie w sprawie wzorów dokumentów wydawanych z zakresu rejestracji stanu cywilnego, umożliwi transkrypcję zagranicznych aktów małżeństwa osób tej samej płci zawartych w innych krajach Unii Europejskiej oraz pozwoli techniczne przygotować systemy i rejestr małżeństw“
Komentarz Krzysztofa Bosaka: To decyzja sprzeczna z Konstytucją i próba wprowadzenia skutków „małżeństw” homoseksualnych bocznymi drzwiami. Ta decyzja musi zostać naprawiona, zgodnie z zasadami praworządności.
Jeśli chodzi o stanowisko TS UE to musimy stać na stanowisku, że nie obowiązuje ono Polski ponieważ w traktatach nie delegowaliśmy do UE kompetencji w zakresie prawa rodzinnego czy sporów z zakresu prawa prywatnego międzynarodowego.
To decyzja sprzeczna z Konstytucją i próba wprowadzenia skutków „małżeństw” homoseksualnych bocznymi drzwiami. Ta decyzja musi zostać naprawiona, zgodnie z zasadami praworządności.
Jeśli chodzi o stanowisko TS UE to musimy stać na stanowisku, że nie obowiązuje ono Polski… https://t.co/l3vIfhNUgx
RozwińZwiń komentarze (1)