Skandal w Łodzi! Mieszkańcy mieli dostać wygodne narzędzie miejskie, a wygląda na to, że dostali system zbierania danych o obywatelach.
Jak informuje łódzka Gazeta Wyborcza, aplikacja Lodz.pl oraz program Karta Łodzianina mogą służyć do inwigilowania użytkowników. Zebrane dane według ustaleń specjalisty IT Macieja Lesiaka mają trafiać dalej, m.in do firm deweloperskich, które wykorzystują je w celach marketingowych.
Sprawa jest na tyle poważna, że zostało już złożone zawiadomienie do Urzędu Ochrony Danych Osobowych.
Skandal w Łodzi! Mieszkańcy mieli dostać wygodne narzędzie miejskie, a wygląda na to, że dostali system zbierania danych o obywatelach.
To kolejny przykład tego, jak pod hasłem „nowoczesnych usług” władze budują system gromadzenia informacji o obywatelach. Najpierw aplikacje, potem śledzenie aktywności, a na końcu handel danymi mieszkańców. Tak właśnie wyglądają w praktyce „ułatwienia” serwowane przez świtę Hanny Zdanowskiej!
Mieszkańcy Łodzi nie są produktem do sprzedania deweloperom i firmom marketingowym. Dane obywateli powinny być chronione, a nie wykorzystywane do biznesu za ich plecami.
W 2025 Ukraina na wojnę wydała 200 mld zł, tyle co my teraz na obronność. Oni za to utrzymali milionową armię toczącą przez cały rok wojnę, wyprodukowali 4 mln dronów i ponad 2 mln sztuk amunicji artyleryjskiej.
Na co idzie nasze 200 mld zł? Na te kilkaset dronów i 30 tysięcy sztuk amunicji? Nasi żołnierze nawet butów i śpiworów nie mają.
Polscy politycy są w stanie zmarnować każde pieniądze.
W 2025 Ukraina na wojnę wydała 200 mld zł, tyle co my teraz na obronność. Oni za to utrzymali milionową armię toczącą przez cały rok wojnę, wyprodukowali 4 mln dronów i ponad 2 mln sztuk amunicji artyleryjskiej.
Efektywność wydatkowania pieniędzy przez nasz rząd jest jakimś żartem. Kupujemy astronomicznie drogi amerykański sprzęt, a nie mamy swojej amunicji czy dronów.
Problemu nie rozwiąże dorzucanie setek miliardów złotych do niedziałającego systemu. Trzeba najpierw naprawić system, dopiero wtedy będzie sens dorzucać więcej pieniędzy.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski odpowiedział groźbami na asertywną postawę premiera Węgier Victora Orbana.
Głos w tej sprawie zabrała Konfederacja. Na konferencji prasowej w Sejmie wystąpili poseł Krzysztof Mulawa oraz rzecznik prasowy Wojciech Machulski.
Poseł Krzysztof Mulawa ocenił, że doszło do skandalu dyplomatycznego w związku z próbą szantażu europejskich przywódców, jaką podjął prezydent Ukrainy. Mulawa zacytował Zełenskiego: „Mamy nadzieję, że jedna osoba w Unii Europejskiej nie będzie blokować 90 mld euro lub pierwszej transzy z 90 miliardów, i że ukraińscy żołnierze będą mieli broń. W przeciwnym razie podamy adres tego człowieka naszym siłom zbrojnym, i niech nasze chłopaki do niego dzwonią i rozmawiają z nim w swoim języku”. Poseł Konfederacji podkreślił, że celem prezydenta Ukrainy jest zastraszenie europejskich przywódców, którzy nie będą chcieli godzić się na bezzwrotną pożyczkę dla Ukrainy.
Poseł Mulawa zaznaczył, że Ukraińcy mogą następnym razem grozić przywódcom innych europejskich krajów.
Krzysztof Mulawa wyjaśnił, że Węgrzy oczekują ponownego uruchomienia przechodzącego przez terytorium Ukrainy rurociągu „Przyjaźń”, który jest źródłem ropy dla Węgier. Mulawa zaznaczył, że Ukraina na papierze zobowiązała się do umożliwienia tranzytu ropy z Rosji do Węgier, wobec czego Węgry domagają się od niej respektowania przyjętych międzynarodowych zobowiązań.
Poseł Mulawa powiedział także, że Polska nie powinna partycypować w udzielaniu Ukrainie pożyczki oraz przypomniał, że nasz kraj już i tak wspomaga Ukrainę ponad własne możliwości.
Krzysztof Mulawa ocenił także, że największym szkodzącym dla samej Ukrainy stał się prezydent Zełenski, który doprowadził do skandalu i psuje jej relacje z europejskimi partnerami.
Rzecznik prasowy Konfederacji Wojciech Machulski wykazał hipokryzję Wołodymyra Zełenskiego, który z jednej strony wielokrotnie twierdził, że państwa europejskie są jego sojusznikami, z drugiej zaś strony grozi śmiercią przywódcy europejskiemu. „To jest absolutnie nieprzekraczalna granica, żeby grozić politykowi, od którego oczekuje się wsparcia” – ocenił Machulski.
Rzecznik Konfederacji odniósł się do kwestii pożyczki dla Ukrainy, którą popierają prawie wszystkie ugrupowania poza Konfederacją. Podkreślił, że prawo UE umożliwia niepartycypowanie w takiej pożyczce. Z tej możliwości skorzystały Czechy, Słowacja, Węgry, ale nie Polska. „Donald Tusk zgodził się, żebyśmy zaciągnęli wspólny unijny dług na tak naprawdę bezzwrotną darowiznę dla Ukrainy” – powiedział Machulski.
Pożyczka dla Ukrainy jest de facto bezzwrotna, ponieważ ma być ona spłacona z reparacji wypłaconych po wojnie przez Rosję oraz zajętych zamrożonych rosyjskich aktyw w Europie. Machulski ocenił, że reparacji nigdy nie uda się wyegzekwować, a aktyw nie pozwoli wykorzystać Belgia, wobec czego spłata pożyczki jest w praktyce niemożliwa.
Rzecznik przypomniał, że głosowanie za bezzwrotną pożyczką poparły w Parlamencie Europejskim wszystkie ugrupowania, w tym PiS wiele mówiący o suwerenności, a w praktyce zaciągający wspólnie z Koalicją Obywatelską dług. Jedynie Konfederacja była przeciw.
Konfederacja stanowczo potępia groźby ze strony Wołodymyra Zełenskiego i sprzeciwia się partycypowaniu Polski w bezzwrotnej pożyczce dla Ukrainy.
Jedni twierdzą, że Polska przetrwa, tylko jeżeli zadłużymy się w euro. Drudzy nagle uznali, że to bez sensu, bo przecież NBP może wyczarować 200 mld zł i rozwiązać problem zakupu uzbrojenia bez długu!
Tylko czekać, aż ktoś inny zauważy, że w ten sam sposób można rozwiązać problemy naszej ochrony zdrowia, systemu emerytalnego i mieszkalnictwa.
Przecież jeśli wyczarowanie 200 mld zł nie jest szkodliwe, to po co się ograniczać? Wyczarujmy 400 mld zł. Czemu nie?
To zabawne, jak świat prosto wygląda w oczach kiboli PO i PiS.
Jedni twierdzą, że Polska przetrwa, tylko jeżeli zadłużymy się w euro. Drudzy nagle uznali, że to bez sensu, bo przecież NBP może wyczarować 200 mld zł i rozwiązać problem zakupu uzbrojenia bez długu!
Poza tym jest zupełnie oczywiste, że mój sprzeciw wobec tego świetnego planu musi, no po prostu musi, wynikać z tego, że sprzedałem się Tuskowi. Żadnych innych powodów przecież nie ma. A, że równocześnie sprzeciwiam się też SAFE, to na pewno sprzedałem się według platformersów też Kaczyńskiemu. Taki ze mnie świetny biznesmen!
Zawsze byłem przeciwko drukowaniu pieniędzy, zadłużaniu się i wysokim podatkom, niezależnie od tego, kto te głupoty proponował. I zawsze tak będę robił.
PiS z PO konsekwentnie psują państwo. Rozwalone sądownictwo, dziadowska ochrona zdrowia, niesprawna armia, absurdalny system podatkowy, rozdęte wydatki socjalne i szybko rosnące zadłużenie to ich wspólne dzieło.
Nie wystarczy zamienić jednych na drugich, bo to nic nie zmienia. Trzeba odsunąć jednych i drugich. I to właśnie zrobi Konfederacja!
HIT! Hennig-Kloska organizuje spotkanie na dot. „dezinformacji” na temat pomp ciepła. Spotkanie reklamuje zdjęciem chińskiej pompy ciepła, która wg Instytutu Technicznego ma sfałszowane osiągi!
Oni się przewracają o własne nogi!
Na zdjęciu znajduje się chińska pompa ciepła PHNIX. Duński Instytut Techniczny potwierdził zawyżanie danych COP i SCOP. Chodzi o stosunek wyprodukowanego ciepła do zużytej energii elektrycznej w określonym momencie, zależny od temperatury. To kluczowa informacja, którą często się fałszuje w przypadku wschodnioazjatyckich urządzeń.
HIT! Hennig-Kloska organizuje spotkanie na dot. „dezinformacji” na temat pomp ciepła. Spotkanie reklamuje zdjęciem chińskiej pompy ciepła, która wg Instytutu Technicznego ma sfałszowane osiągi!
Może gdyby zamiast ściągać partyjniaków z PL2050 na kawę do ministerstwa, zaproszonoby choć jednego polskiego inżyniera od pomp ciepła – to by się dowiedzieli, że takie numery z importowanymi pompami to smutny standard naszego rynku.
Ale nie. Łatwiej słuchać własnych bajek o „rosyjskiej dezinformacji”, wciskać ludziom dotacje na importowany badziew i udawać, że program Czyste Powietrze działa prawidłowo. Nie działa, to nie jest jedna wielka kompromitacja. Porządne polskie pompy ciepła nie łapią się na dofinansowanie, a kiepskiej jakości importowane już tak.
Pytanie do ministerstwa: płacą wam za to, czy to wszystko z głupoty?
Jakub Kalus – lider Konfederacji w okręgu gliwicko-zabrzańskim
Na rynku pracy od ponad trzech miesięcy wyraźnie spada liczba ofert zatrudnienia we wszystkich grupach zawodowych
Najmocniej dotyka to pracowników fizycznych (trend spadkowy utrzymuje się od wielu miesięcy) oraz specjalistów z branż technicznych i inżynieryjnych. W styczniu redukcja ogłoszeń objęła wszystkie województwa.
Stopa bezrobocia rejestrowanego (po wyłączeniu prac sezonowych) w grudniu wyniosła 5,7%. Jednocześnie – według raportu Randstad – średni czas poszukiwania nowej pracy w 2025 r. wydłużył się do 4,5 miesiąca, czyli o około 1,5 miesiąca dłużej niż rok wcześniej
Dane są alarmujące. Mniej ofert, dłuższe szukanie pracy, kolejne informacje o zwolnieniach w większych firmach.
Coraz więcej osób zaczyna odczuwać niepewność, która uderza bezpośrednio w domowe budżety. Gdy gospodarka traci dynamikę, a konkurencyjność spada przez rosnące koszty i regulacje, skutki ponoszą zwykli pracownicy.
To moment, w którym potrzebne są realne działania wspierające przedsiębiorczość i rynek pracy – bo bez silnej gospodarki trudno mówić o stabilności zatrudnienia.
Ewa Zajączkowska-Hernik – poseł do Parlamentu Europesjkiego
W pierwszym miesiącu tego roku zadłużenie państwa wzrosło o ponad 46 MILIARDÓW złotych.
W jeden miesiąc. 46 miliardów. Tak zaczął ten rok rząd Tuska – zadłużając nas o 1,5 miliarda dziennie. Uśmiechamy się?
Najświeższe podsumowanie sytuacji finansowej Polski pod rządami panów z obrazka: ❌ Zadłużenie Skarbu Państwa za moment przekroczy 2 biliony zł ❌ W minionym roku mieliśmy rekordowe zadłużenie 322,6 miliarda zł ❌ Tylko w styczniu tego roku zadłużenie wzrosło o 46,4 miliarda zł ❌ Jedna z głównych agencji ratingowych Fitch utrzymała negatywną perspektywę dla Polski
Tusk z Domańskim naprawdę krok po kroku szykują nam drugą Grecję. Przecież ostrzega przed tym już nawet Komisja Europejska von der Leyen! W opublikowanym ostatnio raporcie, który szczegółowo analizuje stabilność finansów publicznych państw UE, unijni analitycy alarmują, że w perspektywie 10 lat relacja długu publicznego Polski do PKB może wynieść 107 proc. Raport wprost mówi o “greckim scenariuszu” w Polsce, jeśli rząd nie wdroży reform w ciągu 3 lat. A już gołym okiem widać, że tą władzą spodziewać się można tylko dalszej spirali zadłużania i rujnowania finansów publicznych!
Albo w przyszłym roku wyborczym zatrzymamy to szaleństwo, albo ostatni gasi światło.
Możemy dzięki węglowi zastąpić też gaz w przemyśle, w tym do produkcji amoniaku, który jest podstawą w produkcji nawozów sztucznych. Mamy wszystko co trzeba żeby nie bać się skutków ekonomicznych takich wstrząsów geopolitycznych jak te na Bliskim Wschodzie.
Są dwa kraje na świecie, które w dużej skali wykorzystują węgiel do produkcji paliw i chemikaliów – Chiny i RPA. Pierwszy zużywa aż 380 milionów ton węgla (więcej niż całe roczne wydobycie w USA) w tym procesie. Potencjał chińskiej produkcji paliw z węgla oceniany jest nawet na 1,2 mln baryłek dziennie, czyli więcej niż zużycie Polski wynoszące niecałe 800 tys. baryłek. Produkcja paliw syntetycznych w instalacjach Sasol w RPA osiąga 160 tys. baryłek dziennie i obejmuje benzynę, olej napędowy, paliwo lotnicze i chemikalia petrochemiczne.
Możemy produkować paliwa z węgla. Możemy dzięki węglowi zastąpić też gaz w przemyśle, w tym do produkcji amoniaku, który jest podstawą w produkcji nawozów sztucznych. Mamy wszystko co trzeba żeby nie bać się skutków ekonomicznych takich wstrząsów geopolitycznych jak te na Bliskim… pic.twitter.com/Y3pNx7D2tN
— Marek Tucholski 🇵🇱 (@tucholski_marek) March 5, 2026
Koszt produkcji paliw z węgla waha się między 35 a 110 dolarów za baryłkę w zależności od różnych zmiennych, w tym, czy doliczymy opłatę za CO2. Dla porównania po kilku dniach kryzysu na Bliskim Wschodzie cena ropy za baryłkę wynosi 83 dolary i rośnie. To oczywiście uproszczone porównanie, bo z węgla nie produkuje się baryłki ropy, tylko paliwa.
W przeliczeniu koszt paliwa z ropy przy cenie 83 dol/baryłkę ropy wynosi 0,48 dolara/litr, a z węgla przy cenie węgla 130 dol/tonę 0,43 dol/litr bez kosztów CO2 itp.
Roczne zużycie paliw w Polsce wynosi ok. 36 mln m3. Zastępując import ropy i LPG gotowymi paliwami z węgla należy przerobić około 80-120 mln ton węgla rocznie. Na tym jednak nie koniec, bo technologia Fischera-Tropscha pozwala produkować też paliwo lotnicze, oleje bazowe i surowce petrochemiczne.
Polska kiedyś planowała budowę instalacji do produkcji paliw z węgla. Już przed II wojną światową analizowano produkcję paliw z węgla, wzorując się na rozwiązaniach rozwijanych z powodzeniem w Niemczech. Po wojnie w PRL po kryzysach naftowych pojawiły się analizy budowy takich instalacji. Rozważano wykorzystanie węgla śląskiego i brunatnego i produkcję paliw syntetycznych dla transportu i wojska. Jednak projekty zatrzymały się na etapie analiz, głównie z powodu wysokich kosztów inwestycyjnych i spadku cen ropy w latach 80.
Około 2006-07 roku pojawił się jeszcze projekt “Polish Coal to Liquids” analizowany przez Ministerstwo Gospodarki. Tematem, w tym produkcją syngazu zainteresowane były również Grupa Azoty, KGHM i Tauron ze wsparciem instytutów badawczych. Założenie było ambitne, bo rozważano produkcję 5–6 mln ton paliw rocznie. Koszt inwestycji szacowano na 10–12 mld USD. Projekt ostatecznie zarzucono z powodu polityki klimatycznej UE.
Wykorzystanie węgla do produkcji paliw pozwoliłoby Polsce na wzmocnienie niezależności energetycznej oraz pozostawienie w kraju środków wykorzystywanych obecnie na import. To nie tylko wzmocnienie bezpieczeństwa energetycznego, ale również ogromne wzmocnienie polityczne kraju, który byłby samowystarczalny energetycznie, przez co niewrażliwy na wstrząsy geopolityczne i szantaże. Jednocześnie stanowiłoby solidny fundament dla dalszej, odważnej i skutecznej polityki zagranicznej i gospodarczej ekspansji w regionie.
Jakub Kalus: Na rynku pracy od ponad trzech miesięcy wyraźnie spada liczba ofert zatrudnienia we wszystkich grupach zawodowych. Najmocniej dotyka to pracowników fizycznych (trend spadkowy utrzymuje się od wielu miesięcy) oraz specjalistów z branż technicznych i inżynieryjnych. W styczniu redukcja ogłoszeń objęła wszystkie województwa.
Stopa bezrobocia rejestrowanego (po wyłączeniu prac sezonowych) w grudniu wyniosła 5,7%. Jednocześnie – według raportu Randstad – średni czas poszukiwania nowej pracy w 2025 r. wydłużył się do 4,5 miesiąca, czyli o około 1,5 miesiąca dłużej niż rok wcześniej
Dane są alarmujące. Mniej ofert, dłuższe szukanie pracy, kolejne informacje o zwolnieniach w większych firmach.
Coraz więcej osób zaczyna odczuwać niepewność, która uderza bezpośrednio w domowe budżety. Gdy gospodarka traci dynamikę, a konkurencyjność spada przez rosnące koszty i regulacje, skutki ponoszą zwykli pracownicy.
To moment, w którym potrzebne są realne działania wspierające przedsiębiorczość i rynek pracy – bo bez silnej gospodarki trudno mówić o stabilności zatrudnienia.
W Nadarzynie pod Warszawą w Ptak Warsaw Expo trwa Warsaw Security & Defence Expo 2026. To duże wydarzenie targowo-kongresowe obejmujące zagadnienia związaną z bezpieczeństwem, obronnością, systemami bezzałogowymi, ratownictwem czy także cywilnym i legalnym rynkiem broni. Temat zdecydowanie na czasie.
Rozmawiamy z wystawcami, którzy prezentują swoje topowe produkty i rozwiązania, często jeszcze prototypy lub w fazie wdrażania, które dopiero pojawią się na rynku.
Takie wydarzenia pozwalają zobaczyć, w jakim kierunku rozwija się dziś sektor bezpieczeństwa i obronności oraz jakie rozwiązania powstają także w polskich firmach. Obecna sytuacja międzynarodowa pokazuje, że Polska musi zbudować własne zdolności w zakresie bezpieczeństwa i obronności oraz rozwijać krajowe technologie i kompetencje w tych obszarach.
Krótki zapis tego, co można było zobaczyć dziś w Nadarzynie. Nowoczesny sprzęt, innowacyjne rozwiązania i konstrukcje rozwijane dla bezpieczeństwa. pic.twitter.com/zIjcc3xb6f
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) March 4, 2026
Rząd ogłosił projekt podniesienia kwoty wolnej od podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC) z 1 000 zł do 3 000 zł. To pierwsza od ponad 20 lat aktualizacja progu, który od dawna był nieadekwatny do realiów cenowych, a jego niski poziom generował tysiące niepotrzebnych formalności i wezwań podatkowych.
O co chodzi z podatkiem PCC? PCC to podatek płacony m.in. przy zakupach rzeczy ruchomych między osobami prywatnymi – takich jak rowery, opony, telefony, elektronika, sprzęt RTV czy narzędzia -jeżeli wartość transakcji przekroczy limit ustawowy. Przy obecnym progu 1 000 zł urzędy skarbowe żądały deklaracji PCC-3 i 2% podatku nawet za bardzo drobne, używane przedmioty. Efektem były absurdalne sytuacje, np. mężczyzna, który musiał zapłacić 30 zł podatku PCC po zakupie używanego roweru, bo jego cena minimalnie przekroczyła próg. Podniesienie limitu do 3 000 zł eliminuje większość takich przypadków.
Rząd wprowadza rozwiązanie zainicjowane wcześniej przez @KONFEDERACJA_: wyższa kwota wolna od podatku PCC: Rząd ogłosił projekt podniesienia kwoty wolnej od podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC) z 1 000 zł do 3 000 zł. To pierwsza od ponad 20 lat aktualizacja progu, który od… pic.twitter.com/Zm9Yi8fneH
Konfederacja zainicjowała temat: projekt, konsultacje społeczne, pierwsze czytanie i reakcja rządu. Projekt zmian został pierwotnie zaproponowany w druku 1899, złożonym 15 października. Jego pierwsze czytanie odbyło się 13 lutego, a projekt przedstawiałem ja 🙂 Co istotne, każdy klub parlamentarny wyraził chęć dalszych prac nad projektem. Już 27 lutego Ministerstwo Finansów poinformowało o przygotowaniu własnego rządowego projektu, który realizuje tę samą ideę podniesienia limitu, choć w niższej wysokości (3 000 zł zamiast proponowanych przez Konfederację 5 000 zł). To jasny sygnał, że kierunek obrany przez Konfederację został podjęty przez rząd.
Mniej podatku, mniej biurokracji i mniej wezwań z powodu DAC7. Wprowadzenie wyższego progu to nie tylko oszczędność podatkowa. To także ogromna redukcja liczby wezwań i kontroli generowanych przez unijną dyrektywę DAC7, która obliguje platformy sprzedażowe (OLX, Vinted, Allegro itp.) do masowego raportowania transakcji do fiskusa. Przy tak niskim progu jak 1 000 zł system produkował tysiące niepotrzebnych zapytań do obywateli, którzy po prostu sprzedawali używane rzeczy z domu. Limit 3 000 zł znacząco ograniczy ten problem i zmniejszy zaangażowanie urzędów w sprawy, które nie mają żadnej istotnej wartości fiskalnej.
Małe partie też potrafią zmieniać prawo. Historia tego projektu pokazuje jedno: nawet mniejsze partie opozycyjne mogą realnie wpływać na proces legislacyjny i poprawiać codzienne życie Polaków. To kolejny przykład na to, że dobre, rzeczowe pomysły – jeśli są konsekwentnie forsowane – potrafią przebić się do projektów rządowych.
Oto syntetyczne streszczenie konkluzji opinii BEOS:
1️⃣ Interpelacje i zapytania poselskie są podstawowym narzędziem kontroli Sejmu nad rządem, wynikającym z art. 115 ust. 1 Konstytucji. Organy rządu mają obowiązek odpowiedzieć w ciągu 21 dni.
2️⃣ Brak odpowiedzi lub przekroczenie terminu stanowi naruszenie obowiązku konstytucyjnego, ale w praktyce jest to przede wszystkim kwestia odpowiedzialności politycznej rządu, a nie automatycznie odpowiedzialności karnej.
3️⃣ Odpowiedzialność karna z art. 231 §1 k.k. (nadużycie władzy) może wchodzić w grę tylko wtedy, gdy łącznie zostaną wykazane: • niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariusza publicznego, • umyślność działania, • działanie na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, • związek przyczynowy między naruszeniem obowiązku a zagrożeniem tego interesu. Samo naruszenie terminu lub formalne uchybienie nie wystarcza.
4️⃣ Pewne praktyki mogą wskazywać na naruszenie obowiązków, np.: • wielomiesięczne opóźnienia, • „puste prolongaty” bez uzasadnienia, • odpowiedzi niepełne lub omijające pytania. Mogą one osłabiać funkcję kontrolną Sejmu i potencjalnie naruszać interes publiczny.
5️⃣ Waga sprawy poruszanej w interpelacji (np. bezpieczeństwo państwa, duże środki publiczne) może zwiększać ocenę społecznej szkodliwości naruszenia.
6️⃣ Systemowe ignorowanie interpelacji konkretnego posła mogłoby zostać uznane za dyskryminację polityczną, ale wymagałoby udowodnienia, że przyczyną było kryterium polityczne.
7️⃣ Uporczywe uchylanie się od odpowiedzi może być istotną przesłanką wskazującą na zamiar utrudniania kontroli parlamentarnej, ale samo w sobie nie stanowi jeszcze dowodu przestępstwa.
Sedno opinii: Systemowe naruszanie obowiązków dotyczących odpowiedzi na interpelacje może potencjalnie podpadać pod art. 231 k.k., ale tylko w indywidualnych przypadkach, gdy zostanie udowodniona umyślność i szkoda dla interesu publicznego.
Skomentuj