Grzegorz Płaczek: Polska ma otrzymać niemal 44 mld euro z programu pożyczkowego SAFE na zakupy obronne. Tymczasem takie kraje jak Niemcy, Holandia czy Szwecja dotychczas nie zgłosiły oficjalnie chęci skorzystania z tych pożyczek – wolą polegać na własnym finansowaniu.
Co więcej: plany między innymi Francji czy Czech, które początkowo sygnalizowały zainteresowanie, ostatecznie nie znalazły się na liście Komisji Europejskiej. Polska po te pieniądze sięgnęła. I właśnie wtedy zaczyna się prawdziwy skandal! Bo władza w Warszawie zdecydowała się UTAJNIĆ informację, na co konkretnie trafią środki z SAFE.
W tej sytuacji społeczeństwo ma pełne prawo domagać się odpowiedzi: • na co i jak zostaną wydane miliardy euro długu, który będziemy spłacać? • jaki procent sprzętu kupionego za te pieniądze zostanie przekazany bezpłatnie Ukrainie? • ile euro zostanie wydanych za granicą, a ile realnie trafi do polskiego przemysłu? • ile z tych 44 mld euro zostanie ostatecznie w polskiej gospodarce, a ile zostanie „wytransferowane” do innych państw (przed czym ostrzega się od miesięcy)? Odpowiedź brzmi: w żaden sposób!
Bo rząd uznał, że Polacy mają siedzieć cicho. A każdy, kto pyta o liczby, listę zakupów i warunki – jest natychmiast obrzucany insynuacjami, że „sprzyja Rosji”. To żałosne i cyniczne, bo Moskwa przecież z pewnością doskonale wie, jaki jest potencjał militarny Polski i jak wyglądają nasze zdolności. Przyszło nam żyć w kraju, w którym rząd: • zaciąga miliardową pożyczkę na uzbrojenie, • przedstawia listę zakupów do akceptacji w Brukseli, • utajnia przed własnymi obywatelami, co kupuje, ile kupuje, od kogo i na jakich warunkach, • nie mówi ile pieniędzy realnie zasili polską gospodarkę, a przecież tym argumentem rząd mamił opinię publiczną kilka miesięcy temu.
Jako poseł również (w trybie interwencji poselskiej) pytałem o powyższe kwestie Ministerstwo Obrony Narodowej oraz Polską Grupę Zbrojeniową, ale… zero konkretów. Same „okrągłe” odpowiedzi. To nie jest „transparentność”! To jest zamknięcie ust społeczeństwu w sprawie długu, który spłacać będą Polacy – dzisiaj i przez kolejne lata. Taki rząd powinien odejść. Natychmiast. I nie wracać.
Mamy styczeń, rosnącą pokrywę lodową na rzekach i wieloletnie zaniedbania w ich pogłębianiu. Jeśli przyjdzie gwałtowna odwilż, na rzekach może dojść do zatorów, wtedy w wielu miejscach czeka nas powódź.
Temat stanie się numerem 1 w mediach jak już będzie za późno. W zasadzie to już jest za późno i możemy jedynie liczyć na szczęście i łagodną, stopniową odwilż.
Zaniedbania są ogromne. Zbiornik włocławski o pojemności 408 mln m3 został w 1/3 zamulony. Pogłębianie jest symboliczne. Rocznie przyrasta tyle osadów ile jest wydobywanych w ciągu 10 lat. Na innych odcinkach i rzekach jest podobnie, bo nie prowadzimy gospodarki rzecznej, tylko działamy w myśl ideologicznego przekonania, że rzeki należy pozostawić samym sobie.
Mamy styczeń, rosnącą pokrywę lodową na rzekach i wieloletnie zaniedbania w ich pogłębianiu. Jeśli przyjdzie gwałtowna odwilż, na rzekach może dojść do zatorów, wtedy w wielu miejscach czeka nas powódź. Temat stanie się numerem 1 w mediach jak już będzie za późno. W zasadzie to… pic.twitter.com/4lVEOYtx8I
Przekroczenie granic… pomocy? Funkcjonariusze Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej przeprowadzili działania w miejscu zamieszkania obywatelki Polski, zaangażowanej w pomoc cudzoziemcom przy granicy polsko-białoruskiej. W wyniku przeszukania zabezpieczono 62 Tymczasowe Zaświadczenia Tożsamości Cudzoziemca oraz inne dokumenty związane z postępowaniami administracyjnymi wobec cudzoziemców.
Co ustalono? Materiał dowodowy zgromadzony w śledztwie daje podstawy do przedstawienia kobiecie zarzutu organizowania w 2022 r. przekroczenia granicy z Polski do Niemiec co najmniej 15 cudzoziemcom, którzy nie posiadali dokumentów uprawniających do legalnego przekroczenia granicy państwowej.
Postępowanie i konsekwencje • Zarzut postawiono w grudniu 2025 r. przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie (Wydział ds. Wojskowych). • Podejrzana nie przyznała się do zarzucanego czynu. • Prokurator zastosował wobec niej dozór Policji. • Grozi jej kara do 8 lat pozbawienia wolności.
Straż Graniczna wskazuje, że wobec większości cudzoziemców, których dane widniały w zabezpieczonych dokumentach, postępowania o udzielenie ochrony międzynarodowej w Polsce zostały umorzone, ponieważ osoby te opuściły terytorium kraju.
📌 Przekroczenie granic… pomocy? Funkcjonariusze Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej przeprowadzili działania w miejscu zamieszkania obywatelki Polski, zaangażowanej w pomoc cudzoziemcom przy granicy polsko-białoruskiej. W wyniku przeszukania zabezpieczono 62 Tymczasowe… pic.twitter.com/D3u0NF8Gyj
Warto pamiętać, że osoby podlegające ochronie międzynarodowej w Polsce nie mają obowiązku i prawa opuszczać kraju w trakcie procedury azylowej, a ich status i obowiązki określa prawo międzynarodowe i krajowe. Jeżeli ktoś po złożeniu wniosku ubiega się o ochronę, a potem stara się przedostać do innego państwa UE bez zgody państwa pierwszego przybycia, to formalnie są to ruchy migracyjne poza ramami uzyskania azylu — innymi słowy: zachowanie takie trudno uznać za typowe działanie uchodźcze (które zakłada pozostanie w kraju, który przyjął wniosek), a bardziej pasuje do tzw. ruchów migracyjnych w celu dalszej migracji.
W podobnych przypadkach prokuratura oskarżała aktywistów o ułatwianie pobytu lub przemieszczania cudzoziemców, a takie sprawy są szeroko opisywane w mediach i komentowane przez służby.
Ponadto w ostatnich latach pojawiały się także inne przypadki związane z podejrzeniem nielegalnego przewozu migrantów lub oskarżeń wobec osób pomagających im przy granicy — w tym procesy aktywistów za pomoc cudzoziemcom przy polsko-białoruskiej granicy czy szerokie dyskusje o tym, gdzie kończy się pomoc humanitarna, a zaczyna niedozwolone ułatwianie przemieszczania ludzi.
Michał Wawer, współprzewodniczący Klubu Parlamentarnego Konfederacji, w Radio TOK FM
– Myślę, że prezydent Ukrainy chodził po ulicach Warszawy z pewnym niedowierzaniem i się rozglądał, co to jest za tak nieprawdopodobnie bogaty naród, że po przeznaczeniu 5% PKB na obronność, po przeznaczeniu ponad 100 miliardów na pomoc Ukrainie, po utrzymywaniu już przez długie lata ponad miliona uchodźców ukraińskich w Polsce, jest to naród, który jeszcze ma pieniądze, żeby kolejne miliardy, być może dziesiątki miliardów dorzucać do pożyczki unijnej na rzecz Ukrainy – tej, co do której tutaj panowie europosłowie tak triumfują, że została udzielona.
To są pieniądze, które pójdą z kieszeni polskich podatników między innymi. To są pieniądze, pula, z której wyłączyły się Węgry, wyłączyły się Czechy, wyłączyła się Słowacja. Państwa, które najwyraźniej bardziej trzeźwo oceniają swoją sytuację budżetową i widzą, że za darmo dorzucać kolejnych miliardów Ukrainie ich po prostu nie stać. Polska z jakiegoś powodu do tego grona nie dołączyła.
Polska najwyraźniej uważa, że jeżeli chodzi o finansowanie Ukrainy, to stać nas na wszystko, choćby kolejne pokolenia miały żyć potem w zrujnowanej Polsce. I to nie jest pretensja do prezydenta Zełeńskiego. Ja naprawdę na jego miejscu, jako prezydent Ukrainy, jak ktoś mi daje pieniądze, to to jest naturalne, że się bierze. Pretensje mam do premiera Tuska, że po prostu w pogardzie ma polskie interesy budżetowe, w pogardzie ma los Polski, los polskich podatników, będąc premierem naszego kraju.
Tutaj padły słowa ze strony pana posła Stefaniaka, jakoby tutaj Polacy mieli nie płacić tej pożyczki, jakoby ona miała być spłacana z rosyjskich aktywów. To jest bzdura. Po pierwsze, zabezpieczenie to nie oznacza, że z tych pieniędzy ta pożyczka będzie pochodzić. Po drugie to zabezpieczenie jest fikcyjne, dlatego że Belgia nigdy się nie zgodzi na to, żeby te rosyjskie środki bez zgody Rosji odmrozić. (…)
Polska nie ma wpływu na to, czy Ukraina upadnie, czy nie. Polska powinna szykować się do obrony swoich granic i jeżeli mamy wolne kilkanaście miliardów, których nie mamy, to powinniśmy je przeznaczać na naszą obronność, a koszty wspierania Ukrainy to powinny ponosić państwa zachodnie.
Napiszmy to wprost. Już niedługo do Polski przyjadą tysiące weteranów wojennych, z których część to zwykli żołnierze naznaczeni traumą wojenną, a część to banderowska swołocz dodatkowo jeszcze w ostatnich latach wprawiona w zabijaniu ludzi.
Jak ktoś rzeczywiście chce zabiegać o bezpieczeństwo narodowe, to ten problem jest jednym z najważniejszych nad którym trzeba się pochylić zanim będzie za późno. Moim zdaniem należy przed takimi ludźmi zamknąć nasze granice.
Napiszmy to wprost. Już niedługo do Polski przyjadą tysiące weteranów wojennych, z których część to zwykli żołnierze naznaczeni traumą wojenną, a część to banderowska swołocz dodatkowo jeszcze w ostatnich latach wprawiona w zabijaniu ludzi. Jak ktoś rzeczywiście chce zabiegać o… https://t.co/7CJAUKRM18
Bartosz Bocheńczak, członek Rady Liderów Konfederacji
Na początku tego roku Konfederacja chciała wprowadzenia obowiązku sprawdzania karalności cudzoziemców w ich kraju, przy wjeździe do Polski.
KO odrzuciła poprawkę!
Jeden z sabotażystów, którzy wysadzili tory Warszawa–Lublin, to Ukrainiec skazany wcześniej za podobne akty dywersji w swoim kraju. Oto głosowanie, w którym rząd Tuska mówi „nie” bezpieczeństwu Polski.
Na początku tego roku @Konfederacja chciała wprowadzenia obowiązku sprawdzania karalności cudzoziemców w ich kraju, przy wjeździe do Polski. ‼️KO odrzuciła poprawkę‼️ Jeden z sabotażystów, którzy wysadzili tory Warszawa–Lublin, to Ukrainiec skazany wcześniej za podobne akty… pic.twitter.com/KqhtsBMc3U
Poseł Krzysztof Mulawa w czerwcu br. na posiedzeniu Sejmu : Panie Premierze, skoro martwi się Pan bezpieczeństwem Polek i Polaków, to proszę wyjaśnić: 👉 Dlaczego rząd nie chce weryfikować, kto do nas przyjeżdża? 👉 Dlaczego nie sprawdzacie, czy imigranci mają kryminalną przeszłość? 👉 Dlaczego nadal wydajecie wizy bez zabezpieczenia umów o readmisji? Czy naprawdę nie interesuje Was, czy do Polski trafiają mordercy, złodzieje, gwałciciele? Wciąż czekamy na odpowiedzi! Dlaczego rząd nie chciał sprawdzać kto przyjeżdża do Polski?
Panie Premierze, skoro martwi się Pan bezpieczeństwem Polek i Polaków, to proszę wyjaśnić:
👉🏻 Dlaczego rząd nie chce weryfikować, kto do nas przyjeżdża? 👉🏻 Dlaczego nie sprawdzacie, czy imigranci mają kryminalną przeszłość? 👉🏻 Dlaczego nadal wydajecie wizy bez zabezpieczenia… pic.twitter.com/dl8FOJfGYd
Wysadzenie torów kolejowych, sabotaż sieci trakcyjnej i równoczesny wybuch gazu w Krakowie? To nie są zwykłe incydenty. Ostatnie kilkadziesiąt godzin pokazuje, że ktoś nie tyle sprawdza naszą czujność, co próbuje realnie zdestabilizować sytuację wewnętrzną w kraju.
Wysadzenie torów kolejowych 🚆, sabotaż sieci trakcyjnej ⚡ i równoczesny wybuch gazu w Krakowie 💥?
To nie są zwykłe incydenty. Ostatnie kilkadziesiąt godzin pokazuje, że ktoś nie tyle sprawdza naszą czujność, co próbuje realnie zdestabilizować sytuację wewnętrzną w kraju 🇵🇱.… pic.twitter.com/Vj2KTmdc7O
To wymaga odpowiedzialności nie tylko od społeczeństwa, ale przede wszystkim od rządu, który powinien działać ponad podziałami. Jeśli rząd Tuska, widząc poziom polaryzacji społecznej, nie zacznie nazywać rzeczy po imieniu i realnie jednoczyć Polaków, to dla dobra Polski powinien rozważyć dymisję!
Powiedzmy to jasno: rząd, który uprawia propagandę sukcesu w sytuacji zagrożenia, zagraża własnemu społeczeństwu!
Ewa Zajączkowska-Hernik, poseł Parlamentu Europejskiego
Polski wymiar sprawiedliwości całkowicie stanął na głowie! Ukrainka w Polsce nadała paczkę z bombą i ukarano ją za to… grzywną! Po odliczeniu okresu tymczasowego aresztowania skazana za swój czyn ma do zapłacenia 6 tysięcy złotych 🤡
Jak opisuje Wirtualna Polska w lipcu 2024 roku w magazynie w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego znaleziono paczkę z bombą, która miała zniszczyć elementy infrastruktury. Bombę wysłała paczkomatem ukraińska modelka Kristina S., którą namierzyła ABW. Kobieta przekonywała, że była tylko nieświadomym wszystkiego pionkiem jakiejś tajnej operacji, a jej organizatorem był Yurij Kowalenko, który miał przekazać jej materiały znajdujące się w przesyłce i którego – jak przyznała – podejrzewała o bycie agentem SBU. Z kolei polscy śledczy podejrzewają go o działanie na rzecz służb rosyjskich.
Mimo iż materiały niezbędne do skonstruowania bomby sama przewiozła przez granicę polsko-ukraińską, to sąd uznał, że za samo wskazanie mózgu operacji zasługuje ona na… złagodzenie kary. Skończyło się na karze grzywny 18 tys. zł, zaś po odliczeniu okresu tymczasowego aresztowania, który odpowiadał 404 stawkom, skazana musi zapłacić nieco ponad 6 tys. zł
Oto “potężna” kara grzywny za przewiezienie i przesłanie ładunku wybuchowego. To jest jakiś absurd i urządzanie sobie kpin z własnego państwa. Przecież takimi decyzjami sądy tylko zachęcają do podobnych działań!
Ale to nie wszystko. Jurji Kowalenko, wskazany jako organizator akcji, jest poszukiwany przez Komendę Główną Policji oraz ścigany czerwoną notą Interpolu, ale Ukraina… nie chce przekazać go Polsce, by wyjaśnić sprawę. Krótko mówiąc ewentualne zatrzymanie podejrzanego o operację bombową będzie możliwe, dopiero gdy opuści on Ukrainę.
Podsumujmy: polski wymiar sprawiedliwości robi sobie żarty ze sprawiedliwości, a strona ukraińska nie chce wydać podejrzanego o organizowanie zamachu bombowego w Polsce. Wszystko jest w porządku, można się rozejść.
Siły izraelskie zatrzymały statki flotylli Sumud, które płynęły z misją humanitarną do Gazy. Wśród załóg są Polacy. To kolejny raz kiedy Izrael pogwałca międzynarodowe traktaty (m.in. Konwencję Genewską) i zatrzymuje pomoc humanitarną.
Przypomnijmy, że 1 kwietnia 2024 roku siły izraelskie ostrzelały konwój humanitarny organizacji World Central Kitchen. W ataku zginął Polak – Damian Soból. Izrael formalnie odmówił wypłaty odszkodowania dla jego rodziny.
Brak reakcji na działania Izraela to tchórzostwo i niszczenie naszej reputacji na arenie międzynarodowej. Tu potrzeba stanowczych działań!
W Telewizji Republika rozmawialiśmy o sprawie aresztowanego za wysadzenie NordStream Ukraińca.
W @RepublikaTV rozmawialiśmy o sprawie aresztowanego za wysadzenie NordStream Ukraińca. Osobiście nie wierzę w to że człowiek który nurkuje na 80 metrów (a jest to drugie tyle co nurkowanie rekreacyjne, wymaga dekompresji) podkłada specjalistyczne materiały wybuchowe a potem… pic.twitter.com/38H1xkwG5U
Osobiście nie wierzę w to, że człowiek który nurkuje na 80 metrów (a jest to drugie tyle co nurkowanie rekreacyjne, wymaga dekompresji) podkłada specjalistyczne materiały wybuchowe a potem sobie w Polsce prowadzi firmę budowlaną, żyje jak zwykły obywatel.
Nie sądzę, żeby państwo ukraińskie prowadzące wojnę mogło sobie pozwolić na zluzowanie człowieka z takimi zdolnościami. Przypadkowo u nas też nie mieszkał. W czasach sowieckich ZSRR wysyłał tzw. “śpiochów” czyli ludzi którzy wtopieni w zachodnie społeczeństwo czekali na zadania.
Służby jak się okazuje zatrzymały człowieka, gdy mieszkanie u notariusza załatwiał, co oznacza że nie mamy żadnego rozpoznania. A pamiętać należy, że wektory polityczne Kijowa mogą się zmienić, a my zostaniemy z takimi specjalistami między nami. Płytki ułoży i rurociąg wysadzi. Sytuacja ma więcej znaków zapytania niż pozornie się wydaje.
W kolejnych państwach trwa proces uznawania lewackiej Antify za organizację terrorstyczną!
Najpierw ogłosił to w USA prezydent Donald Trump, zaraz potem w jego ślad poszedł na Węgrzech Viktor Orban, a niedawno to samo przegłosował holenderski parlament. Wszyscy zgodnie mówią dość lewackich bojówkarzy, którzy stosują przemoc i szkolą się w łamaniu prawa!
17 września rzecznik ukraińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Heorhij Tychyj poinformował, że w tym tygodniu na Ukrainę przybędzie polska delegacja wojskowa. Celem wizyty będzie szczegółowe zapoznanie się z doświadczeniami strony ukraińskiej w zwalczaniu rosyjskich ataków powietrznych, które od początku pełnoskalowej agresji stały się jednym z głównych elementów wojny. Wcześniej mowa była o szkoleniach na terenie Polski.
Tychyj przypomniał, że informacja ta została zapowiedziana już wcześniej przez szefa ukraińskiej dyplomacji podczas wizyty ministra Radosława Sikorskiego w Kijowie. Polska delegacja ma mieć charakter wysokiego szczebla – w jej skład wejdą oficerowie kierowniczych stanowisk, którzy będą mogli bezpośrednio zapoznać się z praktycznymi doświadczeniami Sił Zbrojnych Ukrainy. Choć plan i termin wizyty są już ustalone, szczegóły nie zostały ujawnione ze względów bezpieczeństwa.
A jednak! Polscy żołnierze na Ukrainie!
17 września rzecznik ukraińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Heorhij Tychyj poinformował, że w tym tygodniu na Ukrainę przybędzie polska delegacja wojskowa. Celem wizyty będzie szczegółowe zapoznanie się z doświadczeniami strony… pic.twitter.com/KtBftfij3U
W Polsce temat współpracy wojskowej z Ukrainą budzi szczególne emocje. Ministerstwo Obrony Narodowej już wcześniej stanowczo zdementowało doniesienia, jakoby polscy żołnierze mieli zostać wysłani na Ukrainę w celu udziału w szkoleniach. MON wyraźnie podkreślił, że wszelkie działania w zakresie systemów dronowych i antydronowych będą realizowane wyłącznie na terytorium Rzeczypospolitej. Jakakolwiek oficjalna obecność polskich żołnierzy na Ukrainie stanowi pretekst dla Rosji do dalszej eskalacji.
Współpraca z Ukraińcami w dziedzinie obrony przeciwdronowej jest bardzo cenna, jednak wydarzenia tego typu powinny mieć miejsce w Polsce. Dla bezpieczeństwa naszych żołnierzy oraz dla bezpieczeństwa międzynarodowego.
Rafał Mekler, lider Konfederacji na Lubelszczyźnie
W gminie Niemce zgłoszono huk (uderzenie drona) i zanieczyszczenie chemiczne. Na miejsce przyjechało siedem zastępów straży. Nałożyło się to na ogłoszenie alarmu dla części województwa lubelskiego.
W Chełmie prezydent Jakub Banaszek dostał polecenie włączenia syren. Po czasie okazało się, że powodem alarmu były warunki atmosferyczne.
W gminie Niemce powodem alarmu była petarda, która wystraszyła stado ptaków które odchodami zanieczyściły kilka domów.
System ostrzegania, informowania nie działa jak powinien.
Syreny w Świdniku wzbudziły konsternację mieszkańców, szczególnie że właśnie był mecz. Ludzie nie wiedzą co się dzieje, nie mają konkretnych danych pozwalających im zidentyfikować zagrożenie, podjąć działania. Może to skutkować przeciążeniem systemu gdyby określona sekwencja wydarzeń nastąpiłaby symultanicznie w jednym czasie.
Łatwo sobie wyobrazić paraliż służb które w jednym czasie dostałyby zgłoszenia od przerażonych nieokreślonym zagrożeniem mieszkańców (jak w przypadku odchodów ptaków- siedem zastępów!).
Na wczoraj potrzebujemy systemu obejmującego aplikację, interaktywne mapy, SPRAWNY system RCB, który przedstawiałby nawet najbardziej skomplikowaną sytuację klarownie, czytelnie.
Przed uruchomieniem syren każdy mieszkaniec zagrożonego rejonu winien dostać wiadomość (sms i aplikacja) z opisanym jasno niebezpieczeństwem. Np. “w stronę powiatu X, zmierzają cztery niezidentyfikowane obiekty o charakterystyce dronów Gerbera/Geran. Na 30min przed spodziewanym przelotem w pobliżu miasta X zostaną uruchomione syreny (czy inny schemat zgodny z procedurami)., prosimy zachować ostrożność i spokój”.
Sytuacja prosta, jasna, nikt nie panikuje, społeczeństwo działa jak jeden organizm w odruchu obronnym. Tego u nas nie ma, a wręcz można odnieść wrażenie że jest sytuacja odwrotna, że mamy zarządzanie przez kryzys, i każdy dzień takiego trybu oddala rządzących od problemów które przed przylotem dronów, topiły sondaże koalicji rządzącej. Ocenę pozostawiam wam…
Gorąco było w niedzielę w programie Woronicza 17. Anna Bryłka spięła się w studio z posłem KO Pawłem Kowalem
Anna Bryłka: – To, że krytykujemy stan obrony przeciwlotniczej, to jest relatywizowanie? Wyciągnijcie wnioski z tego, co się stało. Pani redaktor, pół roku temu, 7 marca, po Radzie Europejskiej, premier Donald Tusk wychodzi na mównicę sejmową i mówi, że będą dobrowolne szkolenia wojskowe. Gdzie są te szkolenia wojskowe? Przez pół roku nic nie zrobiliście w sprawie szkoleń wojskowych. I pan ma czelność mówić, że ja relatywizuję zagrożenie rosyjskie?
To, że krytykujemy stan obrony przeciwlotniczej, to jest relatywizowanie? Przez pół roku nic nie zrobiliście w sprawie szkoleń wojskowych, a pan ma czelność mówić, że ja relatywizuję zagrożenie rosyjskie? pic.twitter.com/mPVvxsn00I
Paweł Kowal (KO): – Powiem pani więcej. Będzie pani cytowana przez ambasadora rosyjskiego za tydzień, jak będzie pani takie rzeczy opowiadała.
Anna Bryłka: – To róbcie te szkolenia! Czemu ich nie robicie?
Paweł Kowal (KO): – Jest już pani w notatniku ambasadora rosyjskiego, który chętnie panią zacytuje.
Redaktor prowadząca: – Ale rzeczywiście te szkolenia były zapowiedziane, panie pośle. I na razie być może zwrócę się do wiceministra obrony narodowej.
Anna Bryłka: – To ja panu wytłumaczę. Jeżeli pierwszą reakcją na atak na Polskę jest dopowiadanie, że Polska jest źle przygotowana i rozprzestrzenianie strachu wśród obywateli, to na to czeka Moskwa i to jest klasyczny przykład relatywizowania.
Redaktor: Ale zwracanie uwagi na pewne niedociągnięcia nie jest chyba jednoznaczne z tym, że się sieje panikę w społeczeństwie.
Poseł do PE @annabrylka w @tvp_info: To, czego na pewno zabrakło w środę rano, to jednego źródła informacji dla wszystkich Polaków, dlatego że był gigantyczny chaos informacyjny.
Rolnik z Wohynia znalazł na polu drona — i jako pasjonat motocykli opisuje jego technologię.
Równocześnie rząd chwali się, że użył myśliwców do zestrzeliwania tanich dronów. Systemy Sky Control i Barbara wciąż są w budowie. W sieci krążą prywatne instrukcje o ochronie przed dronami, a SMS-y RCB apelują: zachowaj spokój i powiadamiaj służby.
W Sejmie — pięć lat po wojnie w Karabachu — trwa dyskusja o fabryce dronów. I to na kilka dni przed manewrami Zapad.
Rolnik z Wohynia znalazł na polu drona — i jako pasjonat motocykli opisuje jego technologię. 🤔🤖
Równocześnie rząd chwali się, że użył myśliwców do zestrzeliwania tanich dronów. ✈️💥 Systemy Sky Control i Barbara wciąż są w budowie. 🔧⏳ W sieci krążą prywatne instrukcje o… pic.twitter.com/9SggwkHANu
Jeśli zwykli ludzie analizują sprzęt wojskowy i podają instrukcje obrony, a rząd przedstawia użycie myśliwców jako sukces — to poważny sygnał dla potencjalnych przeciwników.
Oby ten kryzys obudził rządzących — bo to już nie są przelewki. Nie żartuję. Nie straszę. Informujcie się, bądźcie czujni i zgłaszajcie podejrzane przypadki służbom.
Rozstrzygnięcie przetargu na terminal promowy w Porcie Gdynia pokazuje smutną prawdę o naszym państwie – wybrano szwedzką firmę Stena Line, a polskie konsorcjum Unity Line i Best Ferries Alliance zostało odrzucone pod pretekstem, że ich oferta była niemożliwa do wykonania.
Tymczasem właśnie po to powstała marka POLSCA Baltic Ferries, aby polscy armatorzy mogli wreszcie konkurować ze skandynawskimi gigantami, którzy przez lata konsekwentnie wypierali nas z rynku. POLSCA miała być symbolem odrodzenia żeglugi promowej i narzędziem odbudowy narodowej pozycji na Bałtyku. Decyzja podjęta w Gdyni to nie tylko policzek dla polskich przedsiębiorstw, ale także krok w stronę dalszego uzależniania się od zagranicznych operatorów.
Port Gdynia w obcych rękach. Czy Polska naprawdę chce rezygnować z własnej żeglugi promowej?!
Rozstrzygnięcie przetargu na terminal promowy w Porcie Gdynia pokazuje smutną prawdę o naszym państwie – wybrano szwedzką firmę Stena Line, a polskie konsorcjum Unity Line i Best… pic.twitter.com/cw6s22wNLn
Port Gdynia tłumaczy, że wszystko odbyło się zgodnie z procedurami. Ale trzeba zapytać: dlaczego państwo nie stoi po stronie własnych armatorów? Dlaczego w kluczowym dla bezpieczeństwa i gospodarki sektorze nie wybiera się drogi wzmacniania krajowego kapitału, tylko przekazuje się kontrolę obcym koncernom?
To nie jest zwykły spór przetargowy. To pytanie o przyszłość polskiej suwerenności gospodarczej. Jeśli dziś pozwolimy, aby strategiczne terminale promowe były domeną zagranicy, jutro obudzimy się w sytuacji, w której polska obecność na Bałtyku będzie tylko wspomnieniem.
– Byłem wczoraj na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego poświęconej wtargnięciu do Polski obcych dronów. Po tej Radzie wyszli z niej politycy cali uśmiechnięci, w dobrej sympatycznej atmosferze i mówili, że wszystko jest w porządku. Polacy nie martwcie się, będzie dobrze. Nie nie, nie będzie.
Bardzo przepraszam, ale nie mogę być taki uśmiechnięty po tej Radzie Bezpieczeństwa Narodowego.
Nie będę mówił, że jesteśmy w dobrej sytuacji, kiedy tak nie jest. Musimy zacząć się zbroić, zamiast udawać, że wszystko jest w porządku i dbać tylko o dobrą atmosferę! pic.twitter.com/seN0BlMn1f
Zobaczcie jak to wygląda. Rosjanie wysyłają do nas drony zrobione z jakiejś tam sklejki, styropianu, których koszt produkcji to jest 10 tysięcy dolarów. My do walki z tymi 19-20 dronami wysyłamy F-16, F-35 kosztujące fortunę myśliwce, które strzelają do tych dronów rakietami po 2 miliony dolarów sztuka. Jeszcze nie każda rakieta w takiego drona trafia. Czasem trzeba zużyć więcej rakiet, żeby zepsuć, wysadzić jednego drona ze sklejki, kosztującego Rosjan 10 tysięcy dolarów.
Przecież to nie ma kompletnie żadnego sensu. Jak myślicie, co się komu prędzej skończy? Czy nam rakiety AMRAAM za 2 miliony dolarów, czy Rosjanom styropian? Kto wygra tego rodzaju starcie, jeżeli koszt zestrzelania drona za 10 tysięcy dolarów, to będzie u nas 2 miliony dolarów, nie licząc kosztów eksploatacji tego samolotu.
Więc bardzo przepraszam, ale nie będę mówił, że wszystko jest w porządku, kiedy ewidentnie nie jest wszystko w porządku.
Polska naprawdę potrzebuje systemów antydronowych, które będą zapewniały normalną relację kosztu do efektu, bo strzelanie do dronów za 10 tysięcy rakietami za 2 miliony dolarów jest kompletnie bez sensu.
Po prawie 4 godz. rozmów opuściłem Pałac Prezydencki. Za nami trzy godziny Rady Bezpieczeństwa Narodowego i nieformalne rozmowy po posiedzeniu RBN. Cieszy konstruktywny ton wszystkich stron sceny politycznej, świadomość powagi sytuacji i ponadpartyjne poparcie dla wzmacniania zdolności Sił Zbrojnych i rozwijania współpracy sojuszniczej.
Otrzymaliśmy dużą porcję wiedzy, pozwalającą lepiej zrozumieć wyzwania z którymi mierzy się Sztab Generalny Wojska Polskiego i I Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych oraz Ministerstwo Obrony Narodowej.
Każdy argument został wysłuchany i uwzględniony w dyskusji. Tak powinno być. Dziękuję prezydentowi Karolowi Nawrockiemu za zwołanie RBN w tak ważnym momencie i szefowi Biura Bezpieczeństwa Narodowego prof. Sławomirowi Cenckiewiczowi za profesjonalne poprowadzenie obrad.
Po prawie 4 godz. rozmów opuściłem Pałac Prezydencki. Za nami trzy godziny Rady Bezpieczeństwa Narodowego i nieformalne rozmowy po posiedzeniu RBN. Cieszy konstruktywny ton wszystkich stron sceny politycznej, świadomość powagi sytuacji i ponadpartyjne poparcie dla wzmacniania…
Wicemarszałek Krzysztof Bosak – wystąpienie podczas posiedzenia Semu, 11 września 2025 r.
Przede wszystkim gratulacje dla wszystkich zaangażowanych w operację wojskową, w operację obronną. Gratuluję szefom najważniejszych instytucji państwowych współpracy prawidłowej. I na tym, obawiam się, gratulacje należałoby zakończyć, bowiem nie jest czas na poklepywanie się po plecach.
Czas jest na to, żeby umiejscowić ten atak we właściwym kontekście. A tym kontekstem jest brak wystarczającego przygotowania naszego państwa na tego rodzaju ataki.
Przypomnijmy doniesienia tylko z lipca i września tego roku. Dowiedzieliśmy się z mediów, z publikacji w lipcu i wrześniu, że system antydronowy zakupiony przez poprzedni rząd, SKYCtrl nie jest rozwijany, nie jest modernizowany, że Rada Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych wstrzymała jego modernizację – a teraz słyszymy, że nie jest nawet rozmieszczony na granicy. Domagamy się odpowiedzi na pytanie, dlaczego.
Dowiedzieliśmy się w sierpniu, że nowy system antydronowy, kompleksowy, który miał być budowany w ramach obrony przeciwlotniczej, o której mówił pan minister, system KINMA, został wstrzymany i w ogóle nie jest realizowany z powodu braku środków.
Dowiedzieliśmy się, że system BARBARA aerostatów rozpoznawczych – pan minister sam to w swoim wystąpieniu potwierdził – składa się zaledwie z czterech balonów. To jest nic.
Dowiedzieliśmy się także, że specyfikacja systemu antydronowego, który ma zamówić Straż Graniczna, jest tak napisana, że dziwnym trafem spełnia ją tylko jedna izraelska firma. Myślę, że jest dobry dzień na to, żeby do tych informacji się odnieść i wyjaśnić, dlaczego Polska nie dysponuje właściwie żadnym operacyjnie działającym systemem antydronowym.
Oczywiście wspaniale, że pomogli nam sojusznicy, duże podziękowania dla europejskich sojuszników, w szczególności tych, którzy byli zaangażowani w tę całą operację.
Także dzisiaj tutaj nawet na galerii był przez chwilę ambasador Czech. Czesi również wykazują solidarność, wysyłając nam śmigłowce do wsparcia.
To wszystko bardzo dobrze. Natomiast jeżeli tego typu ataki będą ponawiane, ataki służące testowaniu sposobu działania nas, naszych sojuszników, używania uzbrojenia, działania radarów, musimy sobie zadać pytanie, z czego my i z czego sojusznicy będziemy strzelać i do czego dokładnie będziemy strzelać.
I tutaj uważam, że dokładne odpowiedzi powinny być także w parlamencie udzielone, a więc zadam parę pytań i zachęcam posłów obozu rządzącego, żeby również wsłuchali się w te pytania.
A więc po pierwsze, ile było faktycznie wśród tych kilkunastu znalezionych już w tej chwili obiektów latających, faktycznych dronów bojowych. Pierwotnie media podawały, że to były Shahedy, niebezpieczne faktycznie drony. Wszyscy jesteśmy ostrzegani przed dezinformacją, więc wystrzegajmy się jej. Ile było faktycznie Shahedów, a ile było styropianowych wabików udających Shahedy?
Ile dronów lub obiektów latających opuściło nasze terytorium i ile z tych, które opuściły, to były wabiki, a ile to były faktyczne drony bojowe? Czy te, które opuściły, to były drony bojowe?
Jaki obiekt spowodował zniszczenie tego domu na Lubelszczyźnie? Myślę, że jego nazwa powinna paść, bo zapewne został znaleziony.
Następne pytanie. Czy Rzeczpospolita przy swoich systemach radiolokacyjnych obecnie ma zdolność odróżniania wabików od dronów bojowych? Czy NATOwscy sojusznicy mają zdolność odróżniania styropianowych wabików kosztujących parę tysięcy dolarów czy euro, od dronów bojowych, kosztujących parędziesiąt tysięcy? Czy przy kolejnych takich atakach będziemy do styropianowych wabików strzelać rakietami z poderwanych sojuszniczych samolotów F-35 i co na to nasi sojusznicy?
I z czego wynika milczenie naszych amerykańskich sojuszników wobec tego ataku?
Bardzo prosiłbym o udzielenie odpowiedzi na te pytania, bowiem dotykają one istoty naszych zdolności obronnych i istoty naszych relacji sojuszniczych.
Jestem, szczerze powiedziawszy, zdumiony tym, że od wczoraj trwa spektakl wzajemnych pochwał, wzajemnego gratulowania sobie w sytuacji, gdy także w sektorze cywilnym systemy ostrzegania ludności nie zadziałały prawidłowo! Widać rażący brak koordynacji pomiędzy strukturami wojskowymi i cywilnymi.
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa reagowało z wielogodzinnym opóźnieniem! Informacje nie były prawidłowo przekazywane.
To parlament jest miejscem, gdzie należy te rzeczy wyjaśnić. Jeżeli pan, panie pośle, i wy tutaj z koalicji rządzącej uważacie, że to, co się wydarzyło, jest dobrą okazją, żeby się poklepać po plecach, to głęboko się mylicie.
My tu jesteśmy od tego, żeby patrzeć władzy na ręce, żeby w interesie obywateli punktować zaniedbania, wątpliwości i podnosić jakość naszych zdolności obronnych. Tego się domagamy. Te zdolności obronne mają być budowane, a nie pudrowane. Dziękuję bardzo.
Kiedy mówiliśmy, że dach przecieka, mówili, że to nieprawda, zwłaszcza, że wcale nie padało. Kiedy mówimy, że dach przecieka, mówią, że nie wolno teraz o tym mówić, bo pada.
W ogóle nie dziwi mnie taka narracja ze strony polityków POPiSu. Oni, kiedy mówią, że nie wolno mówić o zaniedbaniach zbrojeniowych Polski, chcą pozostać bezkarni, nierozliczeni przez Polaków.
Mam ich w dupie. Trzeba o tym mówić, tym głośniej im bardziej pada, bo jak przyjdzie faktyczna ulewa to może zerwać dach. A tylko wyborcy są w stanie zmusić polityka do zmiany zachowania. Wyborcy nie tyle mają prawo, co mają obowiązek wiedzieć, jakie zaniedbania poczyniły kolejne rządy.
Kiedy mówiliśmy, że dach przecieka, mówili, że to nieprawda, zwłaszcza, że wcale nie padało. Kiedy mówimy, że dach przecieka, mówią, że nie wolno teraz o tym mówić, bo pada.
W ogóle nie dziwi mnie taka narracja ze strony polityków POPiSu. Oni, kiedy mówią, że nie wolno mówić o…
Dziwi natomiast podchwytywanie narracji o tym, że teraz to nie wolno mówić o patologii zakupowej, niegospodarności w zbrojeniówce, uzależnieniu od zewnętrznych dostawców, brakach w amunicji, dziurawych przepisach obrony przeciwlotniczej, spychologii MSWiA w tym zakresie – tak za rządów PiS jak i PO, przez zwykłych komentatorów. Argumentują, że się wróg dowie.
Boże! Ci ludzie zdają się naprawdę myśleć, że to jest tajemnica dla obcych wywiadów. Ci ludzie nie rozumieją, że jest wprost przeciwnie niż by sobie życzyli – wróg wie a Polacy żyją w nieświadomości.
Właśnie teraz trzeba apelować o opamiętanie i rozwój polskiego sektora zbrojeniowego. Robiliśmy to wcześniej, robimy to teraz i będziemy robić aż stara klasa polityczna się nie opamięta lub nie zostaną wymieniona w niesławie.
PS Jeśli chodzi o głosy apelujące o “zgodę”, przytoczę Wasiutyńskiego: “Proszę nie wmawiać, że to niezgoda zgubiła Rzeczpospolitą. Nie! To zgoda ją zgubiła. Zgoda – liberum veto; (…) zgoda – i brak władzy wykonawczej; zgoda – i sejmy rozbiorowe. Honor Polski ratowała insurekcja kościuszkowska, która pierwsza w dziejach polskich wzniosła szubienice dla rodaków.”
PPS Naljepsza jest Lewica i Razemici. Ci co jeszcze niedawno apelowali o całkowite rozbrojenie Polski, wskazywały “bezsens” wydatków na zbrojenia, teraz jeszcze śmią w ogóle podnieść gęby. Kiedy się im przypomina to mówią, że się pomylili. A w nosie mam Wasze pomyłki, Wasze pomyłki są krytycznie niebezpieczne dla Państwa, Wasze pomyłki to prawdopodobieństwo nieszczęścia Polski na skalę trudną do przewidzenia. Jesteście jedną wielką pomyłką, Wy musicie zniknąć ze sceny politycznej, idźcie mylić się gdzieś do piwnic, gdzie tylko Wasze najbliższe otoczenie ucierpi, nie cały naród.
Skomentuj