Kanada między Waszyngtonem a Pekinem. Początek nowej ery? - Konfederacja

Kanada między Waszyngtonem a Pekinem. Początek nowej ery?

Krystian Kamiński – b. poseł Konfederacji

Załamanie się podstaw hegemonii USA i próba ucieczki do przodu, jakiej podjął się Donald Trump, przynoszą skutki jeszcze półtora roku temu niewyobrażalne. Oto państwo tak silnie gospodarczo związane z USA, tak podobne do niego w genezie i od zarania starające się dopasować do jego ideologicznego wzorca jak Kanada, przeszło z pozycji lojalnego wasala do polityki balansowania.

W dniach 13–17 stycznia premier Kanady Mark Carney i minister spraw zagranicznych tego państwa złożyli wizytę w Chińskiej Republice Ludowej. Była to pierwsza wizyta szefa kanadyjskiego rządu w Chinach od 2017 roku. Stanowi to przełom: w czasie swojej dekady rządów Justin Trudeau ochładzał relacje z Pekinem, atakując ChRL na kanwie ideologicznej oraz stosując protekcjonizm – w 2024 r. wprowadził cła na chińskie samochody elektryczne w wysokości 100 proc. Chiny odpowiedziały w marcu 2025 roku 100-procentowym cłem na kanadyjski olej rzepakowy, groch i inne produkty, a także 25-procentowym cłem na wieprzowinę i owoce morza. Później, w tym samym roku, do represaliów handlowych dodały cła na nasiona rzepaku – łącznie o wartości ponad 2,6 mld dolarów – co doprowadziło do spadku chińskiego importu kanadyjskich towarów o 10,4 proc. w 2025 r.

Carney rozpoczął proces odbudowy relacji z Pekinem wkrótce po dojściu do władzy w zeszłym roku: rozmawiał telefonicznie z przewodniczącym ChRL Xi Jinpingiem i spotkał się z nim przy okazji szczytu APEC. „To pierwsza wizyta premiera Kanady w Chinach od ośmiu lat, stanowiąca osiowy i przełomowy moment dla naszych stosunków dwustronnych – powiedział pierwszego dnia wizyty chiński minister spraw zagranicznych Wang Yi, dodając, że Pekin jest gotowy do pogłębienia współpracy, jednocześnie dążąc do wyeliminowania „ingerencji” – aluzji do polityki Waszyngtonu.

W piątek doszło do spotkania Xi i Carneya. Premier Kanady rozmawiał również z szefem rządu ChRL Li Qiangiem. Carney wyraźnie odciął się od retoryki poprzednika wobec Chin. Wkrótce po spotkaniach ogłoszono porozumienie handlowe. Kanada zgodziła się zezwolić na wwożenie do 49 tys. chińskich pojazdów elektrycznych po „stawce celnej najwyższego uprzywilejowania” wynoszącej 6,1 proc. Do 2030 roku połowa importowanych pojazdów ma kosztować mniej niż 35 tys. dolarów za sztukę – co, jak twierdzi Carney, zapewni większą dostępność samochodów elektrycznych dla Kanadyjczyków. W zamian Ottawa oczekuje obniżenia przez Pekin cła na nasiona rzepaku do 15 proc. Kanadyjska mączka rzepakowa, homary, kraby i groszek nie będą już objęte chińskimi cłami; porozumienie nie obejmuje natomiast oclonego kanadyjskiego oleju rzepakowego i wieprzowiny.

To znaczący krok naprzód” – ocenił Carney, nazywając to „nowym partnerstwem, nową erą”. Dodał, że umowa wpisuje się w szersze strategiczne partnerstwo z Chinami, obejmujące rozwój turystyki i więzi kulturowych. Według Carneya Xi zobowiązał się do zniesienia wiz dla obywateli Kanady podróżujących do ChRL w celach turystycznych. „To partnerstwo odzwierciedlające dzisiejszy świat, oparte na realistycznym, pełnym szacunku i opartym na interesach zaangażowaniu” – podsumował premier. Prezydent USA Donald Trump skomentował ruch sąsiada w sposób umiarkowany: „Właśnie to powinien zrobić. Dobrze, że podpisał umowę handlową”. To raczej próba zachowania dobrej miny do złej gry: Kanada wykonała krok przeciw amerykańskiemu hegemonizmowi w skali półkuli zachodniej, kierując się w stronę polityki balansowania przy użyciu drugiego supermocarstwa, które USA określają jako głównego rywala.

Carney zapowiedział kontynuację tego kursu – „początek dyskusji i oczekiwań co do chińskich inwestycji w Kanadzie i z czasem partnerstwa [Chin] z Kanadą w celu produkcji pojazdów, w celu współpracy z kanadyjskimi firmami”. Jego plan wykracza zatem poza zwykłą dywersyfikację handlu zagranicznego. W 2024 roku 69 proc. wymiany handlowej Kanady przypadało na USA (76 proc. eksportu i 62 proc. importu). Carney spodziewa się efektów podobnych do tych, o których mówił niedawno prezydent Francji Emmanuel Macron – napływu chińskiego kapitału i nowoczesnych technologii. Chce odwrócenia charakteru zależności: niegdyś Chiny pozyskiwały technologie od zachodnich inwestorów, teraz same mają być ich źródłem.

Carney uzasadnił zmianę polityki w wystąpieniu podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, które odbiło się szerokim echem. Dokonał gestu bez precedensu jak na liberalnego polityka Zachodu – przyznał, że tak zwany „ład oparty na zasadach” był „fikcją”, a polityka międzynarodowa nigdy nie przestała być kwestią siły i forsowania własnych interesów. Zastrzegł przy tym przywiązanie do „poszanowania praw człowieka, zrównoważonego rozwoju, solidarności, suwerenności i integralności terytorialnej państw” oraz „uczciwości” państw średnich wobec „rywalizacji wielkich mocarstw”.

Wiedzieliśmy, że historia o porządku międzynarodowym opartym na zasadach jest częściowo fałszywa – że najsilniejsi zwalniają się z obowiązku, gdy jest to wygodne, że zasady handlowe są egzekwowane asymetrycznie. Wiedzieliśmy też, że prawo międzynarodowe stosuje się z różną surowością w zależności od tożsamości oskarżonego lub ofiary. Ta fikcja była użyteczna, a w szczególności amerykańska hegemonia pomagała w zapewnieniu dóbr publicznych: otwartych szlaków morskich, stabilnego systemu finansowego, bezpieczeństwa zbiorowego i ram rozwiązywania sporów”. W tym fragmencie przemówienia Carneya kryje się jednak podstawowa nieścisłość: „ład oparty na zasadach” był w istocie hegemonią USA, a wymienione przezeń zalety dotyczyły przede wszystkim uprzywilejowanych wasali hegemona. Na obszarze Globalnego Południa i w krajach poradzieckich nadal funkcjonowały (neo)kolonializm, eksploatacja ekonomiczna, szantaż siłą, inspirowane zamachy stanu, kompradorskie reżimy, a w końcu wojny inspirowane z zewnątrz lub wprost inwazje. Gwatemala, Nikaragua, Irak, Libia, Syria – to najbardziej radykalne przykłady, że zasady „rule-based order” nie obowiązywały wszystkich jednakowo.

Niemniej sam fakt, że polityk tej rangi z kraju takiego jak Kanada otwarcie przyznaje, iż „jesteśmy w trakcie zerwania, a nie transformacji” i że „nie można żyć w kłamstwie o wzajemnych korzyściach płynących z integracji, skoro integracja staje się źródłem podporządkowania”, pokazuje skalę zmiany. Gdy dodamy do tego jego deklarację, iż „Kanada zdecydowanie opowiada się po stronie Grenlandii i Danii i w pełni popiera ich wyjątkowe prawo do decydowania o przyszłości Grenlandii”, widzimy skalę dystansu wobec Waszyngtonu. Carney zapowiedział „dywersyfikację” zaangażowania Kanady i większe poleganie na własnych siłach. Skoro tak bliski dotąd i tak naturalny partner wybiera dystans i balansowanie wobec USA, oznacza to, jak głęboki przełom właśnie się dokonuje – i jak wielkie wyzwanie staje przed Donaldem Trumpem.

Skomentuj

Privacy Overview

This website uses cookies so that we can provide you with the best user experience possible. Cookie information is stored in your browser and performs functions such as recognising you when you return to our website and helping our team to understand which sections of the website you find most interesting and useful.