W OSTATNICH DNIACH MEDIA bardzo szeroko nagłaśniały sprawę Polaka, który miał niewłaściwie zachować się wobec Ukrainek w autobusie. I słusznie gdyż takie zachowania powinny być piętnowane.
Ale dlaczego, gdy dochodzi do przestępstw w drugą stronę, zapada cisza?
Dlaczego przypadek z Bytowa, gdzie według informacji policji i mediów, trzech obywateli Ukrainy miało śmiertelnie pobić 36-letniego Polaka, nie wywołuje podobnego zainteresowania?
Powinniśmy potępiać przemoc zawsze bez względu na to, kto jest sprawcą, a kto ofiarą. Selektywne nagłaśnianie tylko tych wydarzeń, które pasują do określonej narracji, rodzi pytania o równe standardy i obiektywizm polskich mediów…
Dlaczego waszym zdaniem tylko niektóre historie są uznawane za warte nagłośnienia?
Skomentuj