W przyszłym tygodniu złożymy w Sejmie projekt ustawy wdrażającej rozporządzenie MiCA regulujące rynek kryptowaluty
Ustawa autorstwa prof. Krzysztofa Piecha ma zaledwie 7 stron i nie wprowadza dodatkowych regulacji nad prawo unijne. Dla porównania rządowa ustawa miała 100 stron i wprowadzała mnóstwo zbędnych regulacji.
Mamy nadzieję, że uda nam się znaleźć większość dla tej ustawy w Sejmie!
Szczegóły na YT w mojej rozmowie z prof. Krzysztofem Piechem 👇
Stało się to przed czym w styczniu ostrzegaliśmy, KSeF miał być stabilnym i bezpiecznym systemem, a już na samym początku przy stosunkowo niewielkim obciążeniu zaliczył poważną awarię.
Rząd zignorował sygnały ze strony firm, biur rachunkowych i ekspertów skutkiem czego przedsiębiorcy i księgowi mieli problemy z wysyłką faktur i zalogowaniem się do systemu.
Awaria objęła w dodatku Profil Zaufany, uniemożliwiając milionom Polaków załatwienie bieżących spraw. Ostrzegaliśmy przed wdrażaniem KSeF w takim pośpiechu, bez odpowiednich testów, bez przygotowania. To nie była drobna usterka, tylko ryzyko zablokowania obrotu gospodarczego, gdyby wszyscy byli już tym programem objęci.
KseF jest dla rządu Tuska tym, czym był Polski Ład dla rządu Morawieckiego – niebezpieczną kompromitacją i uderzeniem w polskich przedsiębiorców! Jednego i drugiego należy się pozbyć i przestać szkodzić polskiej gospodarce!
Paweł Usiądek: Rząd Donalda Tuska szykuje kolejny krok w ograniczaniu wolności słowa i suwerenności narodowej! Projekt ustawy przewiduje karę ograniczenia lub pozbawienia wolności za „znieważenie flagi Unii Europejskiej”.
Tak – mowa o karze więzienia za gest, słowo lub symboliczne potraktowanie unijnego sztandaru. To już nie jest tylko nadgorliwość proeuropejska. To systemowe wprowadzanie kar kryminalnych za krytykę symboli obcej organizacji politycznej.
Czy następnym krokiem będzie kara za krytykę hymnu UE? Za powiedzenie, że traktaty europejskie ograniczają polską suwerenność? Za wywieszenie biało-czerwonej powyżej flagi unijnej na urzędzie?
Konfederacja mówi wyraźnie:
– Polska flaga pozostaje najwyższym symbolem na polskiej ziemi
– Nie godzimy się na kryminalizację poglądów i gestów wobec symboli Unii Europejskiej
– Wolność słowa i wolność sumienia nie mogą być ograniczane pod groźbą więzienia
Jeśli ktoś chce karać Polaków więzieniem za stosunek do flagi UE – niech najpierw odpowie przed wyborcami za oddawanie kolejnych kompetencji i miliardów złotych Brukseli.
Polska jest najważniejsza! Nie Unia Europejska.
Nie jej symbole. Nie jej instytucje.
Paweł Usiądek: Własna studnia od lat była symbolem niezależności. Woda bez rachunków, bez limitów, bez ingerencji państwa. Dziś to już mit. Obowiązujące przepisy jasno pokazują, że nawet woda pod własnym domem nie jest w pełni „nasza”, a przekroczenie ustawowych limitów może skończyć się karą sięgającą ponad 100 tys. zł. Takie decyzje już zapadały.
Prawo wodne dopuszcza tzw. zwykłe korzystanie z wód podziemnych na własnej działce. Limit wynosi do 5 m3 wody na dobę, czyli 5000 litrów dziennie, liczonych jako średnia roczna. Można więc jednego dnia zużyć więcej, ale w skali roku nie wolno przekroczyć tej granicy. Woda może być używana wyłącznie na potrzeby bytowe, socjalne, podlewanie ogrodu czy pojenie zwierząt w niewielkiej skali. Każde wykorzystanie w ramach działalności rolniczej, hodowlanej lub produkcyjnej automatycznie wykracza poza zwykłe korzystanie.
Jeżeli pobór wody przekracza 5 m3 dziennie albo studnia zasila większe gospodarstwo, hodowlę lub produkcję, wymagane jest pozwolenie wodnoprawne. Bez niego pobór traktowany jest jako naruszenie prawa. Konsekwencje są drastyczne: kary administracyjne, naliczenie opłat wstecz nawet za kilka lat, odsetki, cofnięcie prawa do korzystania ze studni, a w skrajnych przypadkach nakaz jej likwidacji.
Przykład z Podlasia pokazuje skalę ryzyka. Rolnik z Choszczewa został ukarany za pojenie swoich zwierząt kwotą 100 tys. zł po kontroli, która wykazała pobór wody na poziomie 45 m3 dziennie. Nawet według jego własnych szacunków było to 15–18 m3, czyli kilkukrotne przekroczenie limitu. Urząd naliczył opłaty za lata wstecz wraz z odsetkami. Argument, że rolnik nie znał przepisów, nie miał żadnego znaczenia.
Własna studnia nie oznacza dziś swobody. Oznacza obowiązki, limity i ryzyko druzgocących kar. Kto tego nie sprawdzi na czas, może zapłacić za „darmową” wodę więcej niż za lata rachunków z wodociągów.
Wprowadzany Krajowy System e-Faktur to nie jest żadne uproszczenie, tylko kolejny krok w stronę państwowej kontroli całej gospodarki.
Coraz więcej wątpliwości zgłasza nie tylko biznes, ale także Rzecznik Praw Obywatelskich, który pyta rząd o konstytucyjność KSeF. Chodzi m.in. o masowe gromadzenie przez państwo szczegółowych danych o wszystkich transakcjach, cenach, kontrahentach i modelach biznesowych polskich firm.
Wprowadzany Krajowy System e-Faktur to nie jest żadne uproszczenie, tylko kolejny krok w stronę państwowej kontroli całej gospodarki.
Coraz więcej wątpliwości zgłasza nie tylko biznes, ale także Rzecznik Praw Obywatelskich, który pyta rząd o konstytucyjność KSeF. Chodzi… pic.twitter.com/7wBgFj5juG
Zamiast ścigać realnych oszustów, państwo wprowadza system, który z góry traktuje każdego przedsiębiorcę jak podejrzanego. Dodatkowo uzależnia możliwość wystawienia faktury od działania centralnego systemu, co przy awariach może sparaliżować działalność firm. Do tego dochodzi ryzyko wycieków wrażliwych danych przy miliardach faktur przechowywanych w jednym miejscu.
Dla jednoosobowych działalności i małych firm to kolejne obowiązki, koszty i ingerencja w prywatność, które mogą naruszać podstawowe prawa i wolności.
Konfederacja sprzeciwia się budowie państwa fiskalnej inwigilacji. Będziemy bronić wolności gospodarczej, prawa do prywatności i normalnych warunków prowadzenia działalności w Polsce.
Zorganizowaliśmy dziś konferencje prasowe pod urzędami skarbowymi, by pokazać jak szkodliwy dla przedsiębiorców jest nowy system! Skarbówka będzie mogła inwigilować przedsiębiorców w czasie rzeczywistym, istnieje zagrożenie wycieku ogromnej bazy danych przedsiębiorców, a także wystawiania faktur na nieświadomych przedsiębiorców.
KSeF nie przeszedł pełnej weryfikacji bezpieczeństwa przez kluczowe służby! Konfederacja mówi dziś jasno w całej Polsce: dla dobra polskiej gospodarki i naszych przedsiębiorców trzeba zatrzymać rewolucję związaną z KSeF!
Rząd zniszczy tysiące polskich przedsiębiorców wprowadzając Krajowy System e-Faktur, to zmiana rewolucyjna dla prowadzenia działaności gospodarczej w Polsce. Dlatego jako @KONFEDERACJA_ w całej Polsce, a ja z działaczami przed lubelskim Urzędem Skarbowym mówimy otwarcie… pic.twitter.com/EN9aC6HZsG
Zorganizowaliśmy dziś konferencję prasową pod urzędem skarbowym w Kielcach, by pokazać jak szkodliwy dla przedsiębiorców jest nowy system!
Skarbówka będzie mogła inwigilować przedsiębiorców w czasie rzeczywistym, istnieje zagrożenie wycieku ogromnej bazy danych przedsiębiorców,… pic.twitter.com/1kiDkPsy84
Apelujemy do rządu o dobrowolność systemu KSEF. Apelujemy o opamiętanie. Warto dodać, że tutaj chodzi o coś więcej – o inwigilację, tajemnice handlowe firm oraz bezpieczeństwo Polski. Czy ten typowo polski system będzie oparty na polskich serwerach? Czy certyfikaty bezpieczeństwa… pic.twitter.com/In7JrOTcgD
Właśnie zakończyliśmy konferencję prasową Konfederacja przed Urzędem Skarbowym w Słupcy na temat KSeF. Rząd tym systemem pokazuje, jak bardzo nie ufa tym, którzy tworzą dobrobyt Polski.#StopKSeFpic.twitter.com/8xr9UKycgu
Jestem po konferencji prasowej Konfederacji w Zamościu. Krajowy System e-Faktur to swoista mapa całej polskiej gospodarki. W jednym, silnie scentralizowanym systemie gromadzone są dane o cenach, wolumenach, odbiorcach, dostawcach… pic.twitter.com/XqId4lV3tU
@KONFEDERACJA_ w całej Polsce protestuje przeciwko KSeF. Jesteśmy obecni również w Pabianicach. Nie ma naszej zgody na inwigilację i kolejne gnębienie przedsiębiorców biurokratycznymi wymogami.
Dzisiaj pod Urzędem Skarbowym w Głogowie (okręg Legnica) 🔥 odbyła się konferencja poświęcona bublowi, jakim jest system KSeF. Rząd Donalda Tuska na siłę chce przepchnąć system, który nadaje się do śmietnika, a nie do tego, aby korzystali z niego przedsiębiorcy.#StopKSeFpic.twitter.com/wtetxKqKtP
Jesteśmy po konferencji prasowej @KONFEDERACJA_ odnośnie KSeF pod II Urzędem Skarbowym w Szczecinie.
Jawnie i otwarcie sprzeciwiamy się przeciwko Krajowemu Systemowi e-Faktur, który nie ułatwi pracy ani księgowym, ani przedsiębiorcom, a stwarza wiele zagrożeń takich jak… pic.twitter.com/PSVm8wPt5M
Dziś zorganizowaliśmy w całej Polsce konferencje prasowe STOP KSeF! Żądamy wstrzymania wejścia w życie systemu KSeF, który utrudni życie polskim przedsiębiorcom i stanie się narzędziem inwigilacji obywateli❗#Przedsiębiorcy#STOPksefpic.twitter.com/JVtFNrEzwK
KSeF to nie tylko totalna inwigilacja przedsiębiorców, ale również narażenie na niebezpieczeństwo Państwa Polskiego❗ Jesteśmy po konferencji prasowej przed Urzędem Skarbowym we Wrocławiu. Konfederacja zawsze stoi w obronie przedsiębiorców❗🇵🇱#StopKSeFpic.twitter.com/VR6I0CtmxU
Razem z działaczami @KONFEDERACJA_ zaprotestowaliśmy pod US w Elblągu. KSeF to nie ułatwienie, tylko narzędzie pełnej kontroli państwa nad transakcjami i zagrożenie dla wolności gospodarczej.
Dzisiaj jako Konfederacja w Łodzi zabraliśmy głos w sprawie Krajowego Systemu e-Faktur. Protestujemy przeciwko nakładaniu na przedsiębiorców kolejnych utrudnień i biurokracji.
❌ STOP inwigilacji przedsiębiorców! Razem z zagłębiowskimi działaczami @KONFEDERACJA_ stanęliśmy dziś przed Urzędem Skarbowym w Będzinie, żeby jasno powiedzieć: #StopKSeF.
Krajowy System e-Faktur nie jest żadnym „ułatwieniem”. To narzędzie masowej kontroli, które daje państwu… pic.twitter.com/EP8vkTmd3U
Podczas dzisiejszej konferencji prasowej zwróciliśmy uwagę na szereg zagrożeń, jakie niesie za sobą tzw. Krajowy System e-Faktur. To projekt jeszcze większej inwigilacji Polaków, który może zabić szereg małych i średnich polskich firm.… pic.twitter.com/gGAGoVOdbZ
Dzisiejsza konferencja prasowa w Jaśle, gdzie jasno wyrażamy sprzeciw wobec wprowadzeniu Krajowego Systemu e-Faktur, sprzeciw wobec inwigilacji przedsiębiorców i zbędnej biurokracji. #StopKSeFpic.twitter.com/p7G9Q7So24
Rządzący zamierzają wprowadzić od 1 lutego Krajowy System e-Faktur (KSeF), czyli system zmuszający wszystkich prowadzących działalność gospodarczą do wprowadzania w czasie rzeczywistym faktur do państwowego rejestru. Budzi on znaczne obawy przedsiębiorców. Głos w tej sprawie na konferencji prasowej w Sejmie zabrali wicemarszałek Sejmu RP Krzysztof Bosak, sekretarz Konfederacji Krzysztof Rzońca, dyrektor klubu poselskiego Konfederacji Magdalena Niewiadoma i przedstawiciel przedsiębiorców Paweł Kubalski.
Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak podkreślił, że system KSeF, przygotowany od lat i mający wejść w życie już za tydzień (1 lutego) jest niegotowy. „To świadectwo wyjątkowego nieprofesjonalizmu dwóch rządów” – stwierdził Bosak, wskazując na win rządu PiS, który postanowił o stworzeniu tego systemu i go nie przygotował oraz rządu Koalicji Obywatelskiej wraz z Lewicą, który nie był w stanie przygotować systemu na termin jego wejścia w życie.
Lider Konfederacji poinformował, że struktury Konfederacji organizują w ponad 40 miastach w Polsce pod siedzibami urzędów skarbowych protesty i konferencje prasowe informując o zagrożeniach.
„Uważamy, że poważne państwo, szczególnie które podlega stale cyberatakom, jest w fazie wojny hybrydowej, którego systemy są atakowane, nie wprowadza krwioobiegu swojej gospodarki, a więc wszystkich prowadzących działalność gospodarczą, do systemu, który nie jest prawidłowo przetestowany, gdzie na komisjach sejmowych wychodzą najróżniejsze nieprofesjonalizmy, niedociągnięcia i oczywiste braki, czy nawet zmiany koncepcyjne zachodzące na ostatnim etapie przed uruchomieniem systemu, i gdzie widać gołym okiem dla każdego zorientowanego w sposobie prowadzenia prac nad systemami informatycznymi, że ten system jest po prostu nieskończony” – wyjaśnił Krzysztof Bosak i przypomniał, że wprowadzano już systemy niegotowe, jak Polski Ład.
Konfederacja apeluje do rządu o rozsądek i o wstrzymanie obowiązku wejścia w ten system od 1 lutego, motywując to nieprzygotowaniem i nieprzetestowaniem systemu, obawami o bezpieczeństwo danych, obawami o skutki dla gospodarki oraz troską o powagę Państwa Polskiego, które nie może być kojarzone z systemami, które nie działają.
Krzysztof Rzońca zaznaczył, że Konfederacja występuje w imieniu przedsiębiorców oraz wszystkich, którzy nie chcą, by Państwo Polskie było zarządzane „byle jak”. Podkreślił, że Konfederacja jest jedyną wiarygodną siłą protestującą od samego początku przeciwko KSeF. Sekretarz Konfederacji przypomniał, że to ówczesny premier Mateusz Morawiecki wykazał się ogromną determinacją w celu rozpoczęcia prac nad KSeF, a rządząca teraz Platforma Obywatelska głosowała przeciwko nowemu systemowi. Dziś, gdy rządzą prowadzą politykę sprzeczną względem swojej postawy w poprzedniej kadencji.
Magdalena Niewiadoma przytoczyła dzisiejsze doniesienie radiowe o rekordowej liczbie cyberataków na polskie urzędy. „W tym czasie Ministerstwo Finansów zobowiązuje polskich przedsiębiorców do umieszczania wszystkich informacji dotyczących zdarzeń gospodarczych w naszej gospodarce do systemu centralnego, który naturalnie może padać ofiarą takich ataków cybernetycznych” – podkreśliła dyrektor klubu Konfederacji.
„To zagraża stabilności zarówno działalności gospodarczej, jak i w ogóle całego obrotu gospodarczego w Polsce” – oceniła Magdalena Niewiadoma.
Zaznaczyła także, że wejście w życie KSeF oznaczać będzie wzrost obowiązków przedsiębiorców, a także kosztów na obsługę informatyczną i sprawozdawczą.
Konfederacja zwróciła uwagę na to, że obecnie już istniejące systemy informatyczne, m.in. e-PIT czy systemy ZUS funkcjonują wadliwie, między innymi z powodu cyberataków, uniemożliwiając użytkownikom korzystanie z ich funkcji.
Paweł Kubalski, który jest przedsiębiorcą prowadzącym jednoosobową działalność gospodarczą ocenił, że KSeF stanowi zagrożenie dla danych, dla tajemnicy handlowej, dla stabilności działalności i grozi wysokimi karami dla przedsiębiorców. Zwrócił uwagę na to, że o skali nieprzygotowania i problemów systemu KSeF świadczy wielokrotne przekładanie jego wejścia w życia.
„Ta rewolucja jest szkodliwa i musimy ją zatrzymać” – podkreślił Kubalski.
“Strefa Czystego Transportu”, które wprowadzono w Warszawie i Krakowie, to nic innego jak strefy zakazu wjazdu dla starszych aut spalinowych i wyciąganie pieniędzy z kieszeni mniej zamożnych ludzi. Tu nie chodzi o ekologię, tylko kolejne ograniczanie naszej mobilności i podstawowych praw obywatelskich!
Tak to sobie wymyślili, że bogaci wjadą do miasta, a mniej zamożni już nie. Przeciwko temu stanowczo protestujemy!
Bartłomiej Pejo, poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
i. Zamiast pojęć „kobieta” i „mężczyzna” w dokumentach urzędowych mają się pojawić określenia „pierwszy małżonek” i „drugi małżonek”.
To nie jest żadna techniczna zmiana. To świadome działanie, które ma obejść polską konstytucję i otworzyć furtkę do uznawania w Polsce małżeństw jednopłciowych zawieranych za granicą.
Rząd Donalda Tuska kolejny raz ulega naciskom z Brukseli. Zamiast pojęć „kobieta” i „mężczyzna” w dokumentach urzędowych mają się pojawić określenia „pierwszy małżonek” i „drugi małżonek”.
To nie jest żadna techniczna zmiana. To świadome działanie, które ma obejść polską… pic.twitter.com/KBEIXukHs6
Konstytucja RP jasno mówi, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. Bez gwiazdek, bez interpretacji, bez ideologii.
Konfederacja nie zgadza się na ciche przepychanie zmian światopoglądowych tylnymi drzwiami, pod dyktando unijnych instytucji. Będziemy bronić polskiego prawa, suwerenności i normalnych definicji, które obowiązywały przez pokolenia.
Rodzina to kobieta i mężczyzna. Państwo ma obowiązek to chronić, a nie rozmywać znaczenie podstawowych pojęć.
Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak skomentował na X decyzję wicepremiera i ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego.
Wicepremier Gawkowski poinformował na X, że podpsiał dokumenty, które rozpoczynają proces zmiany wzorów aktów stanu cywilnego, tak aby państwo działało sprawnie i równo wobec wszystkich obywateli. Rozporządzenie w sprawie wzorów dokumentów wydawanych z zakresu rejestracji stanu cywilnego, umożliwi transkrypcję zagranicznych aktów małżeństwa osób tej samej płci zawartych w innych krajach Unii Europejskiej oraz pozwoli techniczne przygotować systemy i rejestr małżeństw“
Komentarz Krzysztofa Bosaka: To decyzja sprzeczna z Konstytucją i próba wprowadzenia skutków „małżeństw” homoseksualnych bocznymi drzwiami. Ta decyzja musi zostać naprawiona, zgodnie z zasadami praworządności.
Jeśli chodzi o stanowisko TS UE to musimy stać na stanowisku, że nie obowiązuje ono Polski ponieważ w traktatach nie delegowaliśmy do UE kompetencji w zakresie prawa rodzinnego czy sporów z zakresu prawa prywatnego międzynarodowego.
To decyzja sprzeczna z Konstytucją i próba wprowadzenia skutków „małżeństw” homoseksualnych bocznymi drzwiami. Ta decyzja musi zostać naprawiona, zgodnie z zasadami praworządności.
Jeśli chodzi o stanowisko TS UE to musimy stać na stanowisku, że nie obowiązuje ono Polski… https://t.co/l3vIfhNUgx
W ostatnim tygodniu przedstawiliśmy projekt ustawy o przeciwdziałaniu alienacji rodzicielskiej, czyli w obronie praw rodziców, którym drugi rodzic odbiera, utrudnia czy uniemożliwia kontakt z dziećmi. Do tego projektu nie mamy większości.
🇵🇱 @MichalWawer w @RepublikaTV: W ostatnim tygodniu przedstawiliśmy projekt ustawy o przeciwdziałaniu alienacji rodzicielskiej, czyli w obronie praw rodziców, którym drugi rodzic odbiera, utrudnia czy uniemożliwia kontakt z dziećmi. Do tego projektu nie mamy większości.
Rządowe „róbcie tak, jak mówimy, a nie tak, jak sami robimy” w pełnej krasie. 24 grudnia weszły w życie nowe przepisy Kodeksu pracy, które nakładają na każdego polskiego pracodawcę obowiązek ujawniania widełek płacowych oraz stosowania tzw. neutralności płciowej w ogłoszeniach.
Dziennikarze RMF FM sprawdzili, jak do tych rewolucji przygotowała się administracja centralna. Wynik? Kompromitacja. Na 256 aktualnych ogłoszeń na rządowych stronach, aż 200 ignoruje wymóg neutralności płciowej, a w połowie ofert zabrakło informacji o wynagrodzeniu. Państwo wymaga od przedsiębiorców pełnej transparentności pod groźbą kar, a samo nie potrafi upilnować własnych serwisów rekrutacyjnych.
To jednak coś więcej niż tylko urzędniczy bałagan. To szczyt hipokryzji i dowód na to, jak ideologiczne bzdury przegrywają z rzeczywistością. Forsowanie na siłę „neutralnych płciowo” nazw stanowisk to nie jest rozwiązywanie realnych problemów Polaków, ale próba wdzierania się lewicowej inżynierii językowej w nasze codzienne życie.
Zamiast zajmować się walką z zapaścią w ochronie zdrowia, rosnącymi kosztami energii czy realnym bezpieczeństwem kraju, ekipa rządząca marnuje energię na tworzenie martwego prawa, którego sama nie jest w stanie – lub nie chce – przestrzegać. Jeśli rząd podważa wiarygodność systemu, który sam tworzy, trudno oczekiwać od obywateli zaufania do państwa.
Maksymalny mandat dla pracodawcy za nie przestrzeganie prawa pracy – 2000 zł, za recydywę – 5000 zł.
Maksymalna kara za napisanie w ogłoszeniu o pracę "zatrudnię stolarza" – 30 000 zł.
Osobo wykonujące obowiązki ministerialne na odcinku pracy oderwało się od rzeczywistości.
Osoby, których nie stać na nowe auta albo nie mogą wjechać do centrum, albo muszą zapłacić za taką możliwość. W tym samym czasie dużo bardziej emisyjne i nieekologiczne nowe auta mogą bez problemu wjechać do centrów największych polskich miast. Tu nie o ekologię chodzi, a o pieniądze i ideologię. Najwięcej tracą jednak najubożsi.
Strefy czystego transportu w Warszawie i Krakowie formalnie opierają się na tych samych przepisach ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych, którą przygotował rząd Mateusz Morawieckiego. Ich deklarowanym celem jest poprawa jakości powietrza poprzez ograniczenie ruchu pojazdów o wyższej emisji spalin. W praktyce jednak oba miasta przyjęły odmienne konstrukcje prawne, które prowadzą do podobnego efektu: selektywnego ograniczania praw jednych kierowców przy jednoczesnym uprzywilejowaniu innych. Warszawa zdecydowała się na model czysto zakazowy, eliminując możliwość odpłatnego wjazdu i opierając cały system na zakazach oraz zwolnieniach podmiotowych, w dużej mierze powiązanych ze statusem mieszkańca. Kraków przyjął model zakazowo-odpłatny, wprowadzając trzyletni okres przejściowy, w którym starsze pojazdy mogą poruszać się po strefie po uiszczeniu opłaty. W obu przypadkach identyczny samochód może być traktowany zupełnie inaczej, nie z powodu emisji, lecz z powodu tego, kto nim jedzie i skąd pochodzi.
SCT to narzędzie selekcji obywateli: biedniejsi płacą za ubóstwo!
Osoby, których nie stać na nowe auta albo nie mogą wjechać do centrum, albo muszą zapłacić za taką możliwość. W tym samym czasie dużo bardziej emisyjne i nieekologiczne nowe auta mogą bez problemu wjechać do… pic.twitter.com/Az16bbPVnJ
Art. 32 Konstytucji RP stanowi, że wszyscy są równi wobec prawa i mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Różnicowanie sytuacji obywateli jest dopuszczalne wyłącznie wtedy, gdy opiera się na obiektywnych i racjonalnych kryteriach pozostających w bezpośrednim związku z celem regulacji. W przypadku SCT takim kryterium mogą być wyłącznie parametry techniczne pojazdu wpływające na emisję spalin. Jednak biorąc pod uwagę, że do SCT mogą wjeżdżać np. auta spalinowe z silnikami 3,6, które spalają po 15 litrów benzyny na 100 km. Trudno także uznać za racjonalne uprzywilejowanie mieszkańców danej gminy, skoro identyczne pojazdy emitują dokładnie taką samą ilość zanieczyszczeń niezależnie od adresu zameldowania kierowcy. W efekcie prawo formalnie neutralne zaczyna działać w sposób nierówny, prowadząc do pośredniej dyskryminacji osób spoza danej aglomeracji.
Ten mechanizm jest szczególnie widoczny w praktyce funkcjonowania obu stref. W Warszawie kierowca spoza miasta, posiadający starszy pojazd, zostaje całkowicie wykluczony z możliwości wjazdu, podczas gdy mieszkaniec stolicy może korzystać z okresów przejściowych lub zwolnień. W Krakowie natomiast ten sam kierowca spoza miasta zostaje obciążony dodatkowym kosztem finansowym, podczas gdy część mieszkańców korzysta z preferencji lub realnie ponosi znacznie mniejsze konsekwencje regulacji. Oznacza to, że ciężar polityki środowiskowej nie jest rozłożony równomiernie, lecz przesuwany na określoną grupę użytkowników dróg, w szczególności dojeżdżających do pracy, prowadzących działalność gospodarczą lub korzystających z miasta okazjonalnie.
W konsekwencji strefy czystego transportu w Warszawie i Krakowie przestają być wyłącznie narzędziem polityki środowiskowej, a zaczynają pełnić funkcję instrumentu selekcji obywateli. Wszystko wskazuje na to, że obecny model SCT może okazać się nie do obrony prawnie, niezależnie od hasła ochrony środowiska, którym jest dziś usprawiedliwiany.
Prezydent Karol Nawrocki słusznie zawetował ustawę o komunikacji elektronicznej, która była próbą wdrożenia unijnego rozporządzenia Digital Services Act. Wbrew temu, co mówi lewicowo-liberalna propaganda, projekt przedstawiony w takim kształcie służył jedynie wprowadzeniu do polskiego systemu swoistego cenzora w postaci prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Jest nim nominat rządzących – zostaje wybrany na wniosek premiera zwykłą większością w Sejmie.
Ten, ale i każdy kolejny rząd zyskałby narzędzie do walki z wolnością w internecie. Prezes UKE jednoosobowo podejmowałby decyzję na temat obecności w przestrzeni sieciowej poszczególnych treści. Procedura odwoławcza użytkowników byłaby długa i niepewna. Ustawa tworzyła także ,,statusu zaufanego podmiotu sygnalizującego” co zapewne skończyłoby się tak, że byłyby nimi zaprzyjaźnione z rządem lewicowe organizacje pozarządowe, które zajmowałyby się wyłącznie walką z prawicą.
Musimy walczyć ze wszystkimi przykładami łamania prawa w internecie. Natomiast sposobem na to nie jest zmontowania sobie w roku przedwyborczym narzędzia do walki z opozycją w mediach społecznościowych. Nie ma żadnych wątpliwości, że to było prawdziwą intencją rządzących.
Prezydent @NawrockiKn słusznie zawetował ustawę o komunikacji elektronicznej, która była próbą wdrożenia unijnego rozporządzenia Digital Services Act. Wbrew temu, co mówi lewicowo-liberalna propaganda, projekt przedstawiony w takim kształcie służył jedynie wprowadzeniu do…
Rząd zatwierdził projekt ustawy o tzw. statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu. To na razie etap rządowy, ale warto jasno powiedzieć: projekt jest efektem porozumienia i rozmów pomiędzy PSL-em a Lewicą i stanowi kompromis tych środowisk.
Choć formalnie nie używa się w nim określenia „związki partnerskie”, w praktyce projekt tworzy nową instytucję prawną bardzo zbliżoną do związków partnerskich, tylko pod inną nazwą.
Co jest kluczowe w tej dyskusji? Trzeba oddzielić realne problemy ludzi od ideologicznej przebudowy prawa. Konkubenci oraz pary jednopłciowe już dziś mają dostęp do wielu uprawnień, m.in.: • dostępu do informacji medycznej i odwiedzin w szpitalu • reprezentowania partnera na podstawie pełnomocnictw • wspólnego zamieszkiwania, najmu, meldunku • testamentów i dziedziczenia • wspólnych rachunków bankowych i kredytów • organizacji pochówku • ochrony karnej jako „osoba najbliższa”
W zdecydowanej większości przypadków da się to załatwić w obowiązującym stanie prawnym, bez tworzenia nowej quasi-instytucji rodzinnej.
Dane z krajów Europy Zachodniej pokazują coś jeszcze: Tam, gdzie związki partnerskie funkcjonują od lat, realne zainteresowanie ich formalizacją jest marginalne — rzędu 0,01–0,03% dorosłej populacji.
📌 „Osoba najbliższa” – nowa nazwa, stare pomysły. Rząd zatwierdził projekt ustawy o tzw. statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu. To na razie etap rządowy, ale warto jasno powiedzieć: projekt jest efektem porozumienia i rozmów pomiędzy PSL-em a Lewicą i… pic.twitter.com/C7FwqhOjWM
To oznacza, że: • nie mamy do czynienia z masowym zjawiskiem społecznym, • „problem”, który rzekomo wymaga gruntownej przebudowy prawa rodzinnego, dotyczy bardzo wąskiej grupy, • skala zjawiska nie uzasadnia systemowych zmian o długofalowych konsekwencjach.
Kontrowersje Projekt idzie znacznie dalej niż porządkowanie pojedynczych spraw. Wprowadza szeroki status prawny dla par niemałżeńskich, co niezależnie od deklaracji, jest postrzegane jako krok w stronę dalszych roszczeń, w tym presji na dopuszczenie adopcji dzieci przez pary jednopłciowe w przyszłości.
I na koniec rzecz najważniejsza: Gdyby naprawdę chodziło o pomoc osobom pozostającym w nieformalnych związkach, najprostszym i najbardziej uczciwym rozwiązaniem byłaby likwidacja podatku od spadków i darowizn.
Zamiast usuwać realne bariery prawne i podatkowe, rząd wybiera tworzenie nowych konstrukcji ideologicznych, które zmieniają sens prawa rodzinnego „tylnymi drzwiami”.
Wprowadzony przez rząd Donalda Tuska system kaucyjny ma kosztować 37–40 mld zł w ciągu 10 lat. Tymczasem Ministerstwo Klimatu przyznało, że według danych z października zwrócono w jego ramach zaledwie około 2300 opakowań, mimo że do systemu przystąpiło około 45 tys. sklepów, a 12 największych producentów napojów wprowadziło już do obrotu opakowania oznaczone jego logo.
Skala ta pokazuje całkowitą niewydolność projektu, który w założeniu miał istotnie zwiększyć poziomy recyklingu, a według szacunków ekspertów podniesie je najwyżej o 0,5 procenta.
System za 40 mld zł zebrał 2300 butelek. Kolejny „sukces” rządu Tuska.
Wprowadzony przez rząd Donalda Tuska system kaucyjny ma kosztować 37–40 mld zł w ciągu 10 lat. Tymczasem Ministerstwo Klimatu przyznało, że według danych z października zwrócono w jego ramach zaledwie około… pic.twitter.com/GBEaC2830D
Równolegle doszło do politycznego zwrotu pod presją lobby alkoholowego. Posłanka Koalicji Obywatelskiej Gabriela Lenartowicz publicznie zabiegała o wyłączenie wielorazowych butelek po piwie z systemu, co byłoby korzystne dla największych koncernów browarniczych. Choć Ministerstwo Klimatu początkowo jednoznacznie odrzucało takie rozwiązanie, po kilku tygodniach minister Paulina Hennig-Kloska ogłosiła, że browary nie muszą od stycznia dołączać do systemu, jeśli będą prowadzić własny zbiór.
Oznacza to, że cały system recyklingu szklanych butelek zostanie nakierowany przeciwko małym browarom, które z powodu skali nie będą miały możliwości wyjścia z systemu, a ich produkty realnie będą droższe od produktów dużych koncernów. System kaucyjny będzie kolejnym batem szytym na miarę polskich małych i średnich firm…
Natomiast na systemie ktoś przecież wygra, prawda? Otóż największymi beneficjentami systemu nie są konsumenci ani środowisko, lecz operatorzy. To 7 prywatnych podmiotów powiązanych z producentami opakowań, na których konta trafi nieodebrana przez Polaków kaucja. Według Deloitte w ciągu 10 lat będzie to od 6,5 do 9,9 mld zł. Im mniej opakowań wróci do systemu, tym większy zysk tych firm. Tak wygląda w praktyce „zielona transformacja” rządu: miliardowe koszty, symboliczne efekty i decyzje pisane pod dyktando dużego kapitału. A ty Polaku płać i płacz.
Konfederacja wiarygodnie stoi po stronie myśliwych. W czasie konferencji prasowej w Sejmie zaprezentowała projekt zmiany ustawy o prawie łowieckim. Głos zabrali poseł Krzysztof Szymański, prezes Naczelnej Rady Łowieckiej Marcin Możdżonek oraz Piotr Walter, lider zespołu Ruchu Narodowego ds. zasobów przyrodniczych.
Poseł Krzysztof Szymański poinformował o złożeniu przez Konfederację projektu nowelizacji ustawy Prawo łowieckie. „Chcemy tym projektem przywrócić coś, co odebrano myśliwym i jest to możliwość biernego uczestnictwa w polowaniach dla osób poniżej 18 roku życia za zgodą rodziców bądź opiekunów prawnych” – wyjaśnił Szymański.
Marcin Możdżonek przyznał, że Konfederacja skorzystała z wiedzy i doświadczenia myśliwych, w celu eliminacji niekonstytucyjnych zapisów w ustawie. Takim zapisem jest według prezesa Naczelnej Rady Łowieckiej zakaz uczestnictwa w polowaniach osób poniżej 18 roku życia. Jak podkreślił Możdżonek, taki zakaz obowiązuje tylko w jednym państwie na świecie – w Polsce. Ocenił, że rodzicom odebrano prawo do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, tradycją i kulturą.
Marcin Możdżonek zapowiedział również kolejne zmiany, jakie zaproponuje Konfederacja we współpracy z myśliwymi i leśnikami, naukowcami i aktywistami.
Piotr Walter zaznaczył, że środowiska myśliwskie długo czekają na szerokie zmiany w prawie łowieckim, jednak są one obecnie niemożliwe przez arytmetykę sejmową i niechęć rządzącego obozu centrolewicy. Walter zauważył, że mniejsze zmiany mogą być możliwe do przeprowadzenia już teraz, stąd projekt Konfederacji.
Według Waltera celem wprowadzenia zakazu biernego udziału osób niepełnoletnich w polowaniach jest całkowita likwidacja myślistwa. „Myśliwych ma nie być, dzieci mają nie uczyć się takich legalnych i potrzebnych dziedzin życia” – powiedział Piotr Walter, zwracają uwagę na to, że w krajach takich, jak Wielka Brytania, Francja, Irlandia czy Łotwa jest możliwe nie tylko bierny, ale i czynny udział niepełnoletnich w polowaniu. Polska znajduje się obecnie pod względem przepisów w osamotnionym kącie Europy.
Piotr Walter zapowiedział również, że w temacie dopuszczenia niepełnoletnich do biernego udziału w polowaniu za zgodą rodziców lub opiekunów Konfederacja nie tylko złoży projekt ustawy o zmianie ustawy, ale także spróbuje skierować wniosek do Trybunału Konstytucyjnego w związku z niekonstytucyjnością istniejącego obecnie zakazu. Do złożenia wniosku do TK wymagane jednak będzie poparcie koalicji chętnych spośród posłów innych klubów.
„Projekt jest krótki, prosty, ale przede wszystkim jest potrzebny” – podsumował poseł Krzysztof Szymański. Zapowiedział, że Konfederacja swoim projektem chce zweryfikować wiarygodność pro-myśliwskich deklaracji polityków PiS i PSL.
Wiele osób uległo dezinformacji, wyjaśniam “łopatologicznie” dlaczego Konfederacja głosuje przeciwko tej ustawie.
1. W ustawie “łańcuchy”, to dosłownie jedno zdanie. Cała reszta ustawy dotyczy regulacji wielkości kojców, powierzchni dachów kojców, utwardzeń w kojcach, wagi psów i wyłączeń (wyjątków)
2. Największe absurdy, w tym gniocie legislacyjnym, dotyczą wielkości kojców i ich konstrukcji. Lepszy przykład, niż wykład, a więc pies który waży powyżej 30 kg, będzie musiał mieć kojec, o powierzchni minimum 20m2! Mniej więcej taki jak na zdjęciu, choć nie do końca bo ten ze zdjęcia, ma 18m2. Koszt jedyne 13 700 zł
3. W myśl nowych przepisów kojec musi być “w większości” zadaszony, a więc co najmniej połowa kojca czyli ponad 10m2, to musi być dach. To samo z utwardzeniem
4. Jeśli ktoś nie ma takiego kojca lub kupił sobie taki jak ze zdjęcia (tylko 18m2), to przy 30 kg psie, grozi mu kara więzienia. Jeśli Sąd okaże litość, to ewentualnie skończy się na 5 tys zł. Kontrole można oczywiście przeprowadzać wielokrotnie i do skutku. Aktywiści będą mieli używanie! – Tutaj oficjalna wypowiedź ministra w tej sprawie – http://x.com/bronislawfolty…
5. A co się stanie jeśli właściciel nie potrafi zapewnić swojemu pupilowi odpowiednich warunków czyli tych 20m2 z ustawy lub będzie miał zbyt krótki dach nad kojcem?
– Otóż, takiego psa można właścicielowi odebrać – I co dalej z tym psem? Ano trafi do schroniska!
I tu przechodzimy do głównego punktu programu. Aktywiści prozwierzęcy, załatwili sobie w ustawie zapis, o tym, że ich te przepisy nie dotyczą! Jak zapewne wiecie, większość schronisk jest prowadzona przez fundacje i organizacje, które lobbowały za tą ustawą.
W ten oto sposób, pies z 18 m2 kojca za 13 700 zł, wyląduje w 4 metrowej klatce w schronisku, razem z innymi psami. Właściciel być może skończy w więzieniu, a aktywiści odtrąbią kolejny sukces! Być może nawet dostaną dodatkowe pieniądze na swoją “dobroczynną” działalność
6. Konfederacja, złożyła do tej ustawy, tylko poprawkę – http://sejm.gov.pl/sejm10.nsf/pop…. Poprawka ta usuwała całkowicie, te wszystkie absurdalne regulacje dotyczące kojców. Podczas debaty sejmowej zadeklarowaliśmy również, że poprzemy ustawę łańcuchową, jeśli zostaną z niej usunięte w/w absurdy. Stało się inaczej, więc nikt, kto wie co w tej ustawie “siedzi”, nie mógłby zagłosować inaczej, niż przeciw.
Za sprawą Prezydenckiego Veta wraca dziś do Sejmu temat Ustawy Kojcowej
Naprawdę wiele osób uległo dezinformacji, wyjaśniam "łopatologicznie" dlaczego Konfederacja głosuje przeciwko tej ustawie
1. W ustawie "łańcuchy", to dosłownie jedno zdanie. Cała reszta ustawy dotyczy… pic.twitter.com/8HgQfF17w4
Skomentuj