Generał Mirosław Bodnar po dwóch latach traci stanowiska szefa Inspektoratu Systemów Bezzałogowych.
Generał o dronach nie miał zielonego pojęcia, za to jego bratem był minister sprawiedliwości Adam Bodnar, więc najważniejsze kwalifikacje się zgadzały.
Generał Mirosław Bodnar po dwóch latach traci stanowiska szefa Inspektoratu Systemów Bezzałogowych.
Generał o dronach nie miał zielonego pojęcia, za to jego bratem był minister sprawiedliwości Adam Bodnar, więc najważniejsze kwalifikacje się zgadzały.
Rząd straszy wojną i sabotażem, ale za tą retoryką nie idą konkretne działania przygotowujące kraj do tych zagrożeń.
W rozmowie z Interią mówię o tym, czego naprawdę brakuje dziś w polskim systemie bezpieczeństwa.
Rozmawiamy też o narastającej anarchii wokół Trybunału Konstytucyjnego, przyszłorocznych wyborach, możliwych negocjacjach senackich.
Jest też o AfD i o tym, dlaczego polska polityka wobec Niemiec nie może sprowadzać się ani do kibicowania niemieckim partiom, ani do ich rytualnego potępiania.
Rząd straszy wojną i sabotażem, ale za tą retoryką nie idą konkretne działania przygotowujące kraj do tych zagrożeń.
W rozmowie z Interią mówię o tym, czego naprawdę brakuje dziś w polskim systemie bezpieczeństwa. Rozmawiamy też o narastającej anarchii wokół Trybunału…
Grzegorz Płaczek – przewodniczący Koła Poselskiego Konfederacji
Sławomir Mentzen ma rację. My, Polacy jesteśmy okłamywani przez własny rząd, MON i polityków obecnej kolacji w kwestii ilości przekazanych pocisków do systemu Patriot Ukrainie. A przypomnę, że nie tylko chodzi o ogromne pieniądze (jeden pocisk PAC-3 MSE do systemu Patriot kosztuje orientacyjnie 4–5 mln dolarów), co o bezpieczeństwo Państwa Polskiego.
❌ Sławomir Mentzen ma rację. My, Polacy jesteśmy okłamywani przez własny rząd, MON i polityków obecnej kolacji w kwestii ilości przekazanych pocisków do systemu Patriot Ukrainie. A przypomnę, że nie tylko chodzi o ogromne pieniądze (jeden pocisk PAC-3 MSE do systemu Patriot… pic.twitter.com/YVq8ZyRyiw
Aby to udowodnić – kieruję oficjalną interwencję poselską do szefa MON z zapytaniem: ile pocisków PAC-3 MSE do systemu Patriot i kiedy (od 2022 roku do dziś) Polska przekazała Ukrainie? Proszę także o wskazanie, ile spośród przekazanych pocisków strona polska przekazała Ukrainie BEZPŁATNIE?
Rozumiem, że nie będzie problemu z odpowiedzią na interwencję po tym, jak minister Władysław Kosiniak-Kamysz 5 lipca 2026 r. poinformował opinię publiczną, że (po konsultacji z premierem RP) zlecił odtajnienie informacji o donacjach dla Ukrainy z lat 2022–2026…
I proszę w MON pamiętać, że kiedyś władza w Polsce się zmieni, a kłamstwo… ma krótkie nogi. I nie można wiecznie manipulować własnymi obywateliami.
Paweł Usiądek: W środę w Strasburgu Ursula von der Leyen ogłosiła, że niewykorzystane środki z tego programu pójdą na wspólne projekty z ukraińskimi firmami. Komisarz do spraw obrony Andrius Kubilius mówi o kwocie od 10 do 20 mld euro.
Polska liczyła na te pieniądze a rządzący sami wyrażali zdziwienie takim obrotem spraw.
Polskie Radio ustaliło coś jeszcze. Von der Leyen sygnalizowała stolicom ten pomysł przed wystąpieniem i wiedziała o zastrzeżeniach części z nich. Formalnej zgody 27 państw nie było. Ogłosiła to mimo to.
Polska już wcześniej oddała część swojej puli. W marcu pełnomocnik rządu do spraw SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka mówiła o przeznaczeniu 8 mld zł z tego instrumentu na rzecz Ukrainy. Kilka dni później w Kijowie podpisano list intencyjny. W kwietniu szef ukraińskiego MSZ Andrij Sybiha dziękował Polsce za pożyczkę SAFE.
8 mld zł z unijnego długu, który bezprawnie zaciągnął Donald Tusk, a który spłacać będą nie tylko nasze dzieci, ale nawet wnuki.
Zestawmy to z naszą sytuacją. 30 lipca rosyjski pocisk spadł w Tarnawie-Kolonii pod Turobinem i nikt go nie zestrzelił. Coraz częściej w naszą przestrzeń powietrzną wlatują obce pociski i drony.
Nasze niebo jest dziurawe. Pożyczkę spłacamy my. Ale lwia cześć tych środków trafi do Kijowa. Frajerstwo.
Na forum w Karpaczu wszyscy mówili o bezpieczeństwie, a rządzący nadal mylą silną armię z kolejnymi kredytami. Kupujemy sprzęt za pożyczone miliardy, a logistyka kuleje i korupcja kwitnie.
Przekroczyliśmy już 2 biliony długu. Jesteśmy najszybciej zadłużającą się gospodarką w całej Unii. Sam koszt obsługi długu zaraz przebije 100 miliardów i te pieniądze zamiast iść na drony, pójdą na odsetki.
Państwo zbankrutowane to państwo bezbronne. Ludzie nie będą bronić upadłego kraju i upadłych polityków.
Coraz mniej wierzę, że w tej kadencji ktoś się w końcu obudzi.
Czy zadłużanie kraju pod hasłem „obronność” to już nie jest ekonomiczny sabotaż?
Na forum w Karpaczu wszyscy mówili o bezpieczeństwie, a rządzący nadal mylą silną armię z kolejnymi kredytami. Kupujemy sprzęt za pożyczone miliardy, a logistyka kuleje i korupcja kwitnie.… pic.twitter.com/uOQc9yG6NI
Jestem tu z działaczami Konfederacji i Ruchu Narodowego. Oglądamy najnowszy sprzęt, rozmawiamy z producentami, wojskowymi i przedstawicielami branży.
Polska wydaje dziś ogromne środki na obronność. Tym bardziej musimy pilnować, żeby za tymi wydatkami następowały widoczny wzrost zdolności Sił Zbrojnych, rozwój krajowego przemysłu, własnych kompetencji technologicznych, serwisu, amunicji i wydajnego zaplecza produkcyjnego.
Chcemy przesunąć debatę o obronności z licytowania się na wysokość wydatków na to, jak skutecznie przekładają się one na wzrost zdolności obronnych państwa.
Polska musi być dobrze uzbrojona. Najlepiej jak osiągnie to w taki sposób, aby była możliwie samodzielna i podmiotowa w sprawach własnego bezpieczeństwa.
Dziś pierwszy dzień targów przemysłu obronnego MSPO w Kielcach. Jestem tu z działaczami @KONFEDERACJA_ i @RuchNarodowy. Oglądamy najnowszy sprzęt, rozmawiamy z producentami, wojskowymi i przedstawicielami branży.
Na polu bitwy najważniejszy jest dobrze wyszkolony żołnierz. Jego życie jest najcenniejsze. Na MSPO w Kielcach jest też oferta wystawców w zakresie medycyny pola walki i wyposażenia osobistego żołnierzy. Państwo musi zrobić wszystko, żeby polski żołnierz miał jak największą szansę wrócić z pola walki żywy.
Na polu bitwy najważniejszy jest dobrze wyszkolony żołnierz. Jego życie jest najcenniejsze. Na MSPO w Kielcach jest też oferta wystawców w zakresie medycyny pola walki i wyposażenia osobistego żołnierzy. Państwo musi zrobić wszystko, żeby polski żołnierz miał jak największą… pic.twitter.com/pdSq5SRifS
Donald Tusk: „Musimy polegać na własnej sile, na realnych sojuszach. Nie na zaklęciach, nie na mitach, ale na prawdziwej szczerości. Prawdziwej sile państwa polskiego”.
Bardzo bym chciał, żebyśmy wreszcie porzucili mity i zaklęcia o naszej sile i przeszli do szczerości.
Gdzie są powszechne ćwiczenia wojskowe? Kiedy próbna mobilizacja chociaż jednej brygady? Na ile mamy zapasów amunicji? Na ilu żołnierzy czekają mundury i buty?
Przestańcie tylko gadać, zacznijcie w końcu robić. Bo od tego gadania nasze siły i zdolności w ogóle się nie zwiększają!
Donald Tusk: „Musimy polegać na własnej sile, na realnych sojuszach. Nie na zaklęciach, nie na mitach, ale na prawdziwej szczerości. Prawdziwej sile państwa polskiego”.
Bardzo bym chciał, żebyśmy wreszcie porzucili mity i zaklęcia o nasze sile i przeszli do szczerości.
Ekipa z mojego rodzinnego Grybowa stworzyła takie cudeńko – DRON8
🇵🇱 Młodzi Polacy potrafią. Trzeba im tylko pozwolić działać.
Ekipa z mojego rodzinnego Grybowa stworzyła takie cudeńko – DRON8. 🚁
To nie jest zwykły dron z doczepioną myjką. Chłopaki od podstaw zbudowali własną, sześciowirnikową konstrukcję przemysłową do czyszczenia elewacji… pic.twitter.com/8QJkPhkwDl
To nie jest zwykły dron z doczepioną myjką. Chłopaki od podstaw zbudowali własną, sześciowirnikową konstrukcję przemysłową do czyszczenia elewacji wysokich budynków – bez rusztowań, zwyżek i ludzi wiszących kilkadziesiąt metrów nad ziemią.
I dopiero się rozkręcają. Planują certyfikację i patentowanie rozwiązania, a konstrukcję rozwijają m.in. o RTK GPS, LiDAR, czujniki optyczne i autonomiczne skrypty sterowania, dzięki którym dron ma docelowo samodzielnie wykonywać część pracy przy elewacji.
Do tego dochodzi zasilanie przewodowe, pozwalające na wielogodzinną pracę bez ciągłego lądowania i wymiany akumulatorów, oraz system dostarczający z ziemi medium potrzebne do pracy.
Brzmi skomplikowanie? Bo jest.
I kiedy patrzę na takie projekty, nasuwa mi się jedna myśl: Skoro młodzi Polacy potrafią od zera budować takie maszyny do zastosowań cywilnych, to jaki potencjał mielibyśmy w dronach i systemach przeciwdronowych dla wojska?
Tyle że kiedy prywatna firma chce wejść w technologie o przeznaczeniu wojskowym, zaczyna się świat koncesji, zezwoleń, opinii służb i kolejnych procedur.
Współczesne konflikty pokazują, że technologia dronowa rozwija się szybciej niż państwowa biurokracja.
Polsce nie brakuje inżynierów. Nie brakuje pomysłów. Nie brakuje przedsiębiorców. Trzeba im przede wszystkim nie wiązać rąk.
Dlatego teraz siadamy z praktykami do dyskusji nad zmianą przepisów. Chcemy sprawdzić, co można uprościć, aby polskie prywatne firmy miały większą przestrzeń do legalnego eksperymentowania, testowania i rozwijania dronów oraz systemów o przeznaczeniu militarnym – oczywiście przy zachowaniu niezbędnych wymogów bezpieczeństwa.
Cel powinien być prosty: polski przedsiębiorca opracowuje i testuje dobry sprzęt, a Wojsko Polskie – zamiast czekać latami na kolejne wielkie programy – może, tam gdzie to możliwe, kupić sprawdzone rozwiązanie prosto z półki od polskiej prywatnej firmy.
Bo jeżeli takie rzeczy powstają w Grybowie, to wyobraźmy sobie, co mogłoby powstać w całej Polsce.
Wczoraj w studio Polsat News powiedziałem, że nie ma dla mnie znaczenia pod jakim hasłem jest defilada, tylko jaki jest stan polskiej armii. Znaczenie ma to, żeby politycy przestali ją rozwalać, tak jak to robią od lat, usuwając doświadczonych dowódców i zastępując ich swoją kadrą po weekendowych kursach.
Oczywiście to stwierdzenie wywołało olbrzymie oburzenie i oskarżenia o plucie na polski mundur. Nigdzie na polski mundur nie naplułem, tylko stwierdziłem fakty. Fakty mogą być niewygodne, mogą nam nie pasować do narracji, ale nie można się obrażać na nie.
Wczoraj w studio Polsat News powiedziałem, że nie ma dla mnie znaczenia pod jakim hasłem jest defilada, tylko jaki jest stan polskiej armii. Znaczenie ma to, żeby politycy przestali ją rozwalać, tak jak to robią od lat, usuwając doświadczonych dowódców i zastępując ich swoją… pic.twitter.com/l9BQweijTo
Nie jesteśmy silni, zwarci i gotowi. Nie jesteśmy potęgą. Zmarnowaliśmy wiele lat, zwłaszcza ostatnie cztery, na to, żeby przygotować wojsko i społeczeństwo na ewentualny konflikt. Szefowie MON usuwali doświadczonych dowódców, żeby zrobić miejsce dla swoich. Polska kadra oficerska została mocno nadwyrężona takimi działaniami. I trzeba o tym mówić, żeby móc to w przyszłości naprawić.
Argument red. Gozdyry o tym, że ja nie mam przeszkolenia wojskowego ani związków z wojskiem, więc nie wolno mi się wypowiadać, to absurd. Kosiniak-Kamysz jest lekarzem i został szefem MON. Jakie przeszedł przeszkolenie wojskowe? A dlaczego Pani Gozdyra w ogóle porusza temat wojska w programie, skoro nikt z gości nie ma związków z wojskiem? Wychodzi na to, że jednak wypowiadać się można, ale tylko w ramach określonej linii.
W 1939 też trwaliśmy w ramach propagandy sukcesu. Weryfikacja okazała się brutalna. Teraz brniemy dokładnie w to samo, tylko dlatego, że mainstreamowe media i politycy nie są w stanie przyjąć do wiadomości, że rzeczywistość jest inna niż im się wydaje. Przypomnę na koniec, że podobnie było z Ukrainą. Na początku każde słowa podważające jedyną słuszną narrację były ruską propagandą. To się zmieniło i wyszło, że Konfederacja miała rację przed wszystkimi. Podobnie z covidem. Może czas najwyższy niepełniać ciągle tych samych błędów i spojrzeć na polską armię krytycznym okiem, żeby ją naprawić?
Ewa Zajączkowska-Hernik – poseł do Parlamentu Europejskiego
To się nie mieści w głowie, ale oni znowu chcą to zrobić! “Decyzja w sprawie PONOWNEGO przekazania Ukrainie pocisków do wyrzutni Patriot to kwestia najbliższych dni” – powiedziała wiceminister obrony Magdalena Sobkowiak-Czarnecka
Pani, która miesiącami robiła za niemieckiego przedstawiciela handlowego i wciskała Polsce unijny dług SAFE niczym lewe garnki, teraz mówi o przekazaniu Ukrainie naszych pocisków do Patriotów – kolejny raz i znowu za frajer! Jakie trzeba mieć zaplecze, by tak jawnie działać przeciwko polskiej racji stanu?
To się nie mieści w głowie, ale oni znowu chcą to zrobić❗ 🤯 "Decyzja w sprawie PONOWNEGO przekazania Ukrainie pocisków do wyrzutni Patriot to kwestia najbliższych dni" – powiedziała wiceminister obrony Magdalena Sobkowiak-Czarnecka 😡
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) August 17, 2026
Pani Sobkowiak-Czarnecka była urzędnikiem Komisji Europejskiej, jest prezesem stowarzyszenia „Kobiety w Centrum”, które niemieckie władze wspierają za pomocą Konrad-Adenauer-Stiftung (Fundacji Konrada Adenauera, która środki ma z budżetu federalnego Niemiec), a jej koleżanki ze stowarzyszenia robią błyskawiczne kariery w strategicznych spółkach skarbu państwa.
Zaskoczeni? Bo ja wcale.
Pozwalając salonom III RP kreować takie “elity”, jesteśmy tu gdzie jesteśmy – oddajemy za nic pociski do Patriotów, będących najcenniejszym elementem naszej obrony powietrznej, a jednocześnie zadłużamy się na blisko pół wieku w obcej walucie na dziesiątki miliardów nie znając nawet oprocentowania pożyczki, żeby… “wzmacniać bezpieczeństwo”. A potem okazuje się, że mając budżet obronny 200 miliardów rocznie żołnierzom brakuje podstawowego sprzętu. Taki cyrk fundują nam Tusk, Kosiniak i promowana przez nich Sobkowiak-Czarnecka.
Powiem wprost – jeśli rząd, który notorycznie straszy rosyjską agresją, ponownie przekaże Ukraińcom pociski do Patriotów, nawet nie otrzymując nic w zamian, sam nazwie się ZDRAJCAMI. Inaczej takiego działania określić nie można.
U Tuska po staremu – obce interesy mają się świetnie, a kariery robią ci, którzy wspierają je najmocniej. Ciężko w tym rządzie znaleźć choćby jedną osobę, która reprezentuje POLSKIE sprawy.
Dzisiaj na zaproszenie Prezydenta Karola Nawrockiego uczestniczyłam w obchodach Święta Wojska Polskiego!
Miałam okazję porozmawiać ze Zwierzchnikiem Sił Zbrojnych o bezpieczeństwie naszej Ojczyzny.
Rozmawialiśmy o tych, których Święto dzisiaj obchodzimy – Polskich Żołnierzach. To od ich charakteru i siły zależy bezpieczeństwo nas wszystkich! Życzę
Wszystkim Żołnierzom: Wiara, Siła i Męstwo – to nasze zwycięstwo!
Warto przeczytać tekst Pawła Buczkowskiego, aby wiedzieć czemu w wielu powiatach nie zadziałały syreny alarmowe mające ostrzegać ludzi.
Artykuł opisuje administracyjną komedię pomyłek i skupia się głównie na urzędnikach samorządowych, bo obecnie to jest ich obowiązek. Nie wyjaśnia jednak dlaczego informacje do urzędników nadchodziły na ostatnią chwilę, a to byłoby znacznie ciekawsze…
Wojsko „widzi” tego rodzaju zagrożenie jak nadlatujące rakiety czy pociski manewrujące wiele godzin wcześniej, zanim dotrze ono do naszej granicy. Wydaje się więc logiczne, że również służby cywilne powinny być stawiane w gotowość nie w momencie przekroczenia granicy, ale wiele godzin wcześniej. Jak rozumiem nie ma takiej procedury. Może warto to przemyśleć?
Warto przeczytać poniższy tekst @buczkowskipawel aby wiedzieć czemu w wielu powiatach nie zadziałały syreny alarmowe mające ostrzegać ludzi.
Artykuł opisuje administracyjną komedię pomyłek i skupia się głównie na urzędnikach samorządowych, bo obecnie to jest ich obowiązek. Nie… https://t.co/UYXCXH6W8U
Oczywiście sam opisany system, w którym powiatowi urzędnicy są obsadzeni w roli chłopców do bicia, jest głęboko anachroniczny i głęboko absurdalny. Syreny powinna uruchamiać któraś z formacji mundurowych, dysponująca całodobowymi posterunkami i własną łącznością. A więc Wojsko lub Policja lub Straż Pożarna. Obsługa syren powinna być oczywiście zdalna i wówczas problem w dużej mierze znika – możnaby to realizować z poziomu Komendy Wojewódzkiej Policji albo nawet RCB. Ale jak widać po paru latach wojny nikt tego nawet nie przemyślał ani nie zaplanował. Warto by media odpytały obecne i przeszłe ekipy kierownicze z MSW o te kwestie.
Niezależnie od wszystkiego co powyżej kwestia syren jest moim zdaniem nieco poboczna względem kwestii tekstowej komunikacji kryzysowej ze społeczeństwem, gdzie obecnie jest to realizowane przez anachroniczny system SMS i także nie ma chyba decyzji w sprawie przejścia na rozwiązania nowoczesne, bezpieczniejsze i szybsze. Winni są temu politycy z rządów odpowiadający za bezpieczeństwo cywilne i nie podejmujący właściwych decyzji.
Ciekawostka: już w rządzie PiS była świadomość anachroniczności tego systemu, ale właściwe decyzję nie zapadały i sprawa wegetowała gdzieś między RCB i MSW. Także teraz ekipa KO może się wykazać refleksem, o ile mają chęć i dadzą radę w 1,5 roku.
Wszyscy już, mam nadzieję, widzą do jakich patologii, marnotrawstwa, oszustw i kradzieży dochodzi w ochronie zdrowia zarządzanej przez polityków zamiast menedżerów.
W zarządzanych przez polityków spółkach zbrojeniowych jest jeszcze gorzej. Tam nie ma pacjentów, którzy mogą zrobić awanturę w mediach.
Klientem jest państwo…. Również zarządzane przez polityków. Nikt patologii nie nagłośni.
Wszyscy już mam nadzieję widzą, do jakich patologii, marnotrawstwa, oszustw i kradzieży dochodzi w ochronie zdrowia zarządzanej przez polityków zamiast menedżerów.
W zarządzanych przez polityków spółkach zbrojeniowych jest jeszcze gorzej. Tam nie ma pacjentów, którzy mogą zrobić…
Prywatny polski sektor zbrojeniowy jest tym, czego bardzo teraz potrzebujemy.
Otwórzmy rynek dla nowych firm, zdejmijmy zbędne regulacje i ograniczenia, pozwólmy rozwijać się polskim firmom!
Zamiast powolnych, ociężałych, państwowych molochów, które służą do wsadzania na stołki polityków, potrzebujemy mnóstwa kreatywnych, zwinnych, świeżych prywatnych polskich firm zbrojeniowych!
Wojciech Machulski – rzecznik prasowy Konfederacji
Posłowie rządu przez 20 minut uspokajali, że Polska jest doskonale przygotowana do wojny. To kłamstwo! To propaganda podobna do tej uprawianej przed 1 września 1939 przez sanację. Taki populizm doprowadzi do tragedii.
Doszło dziś do awantury w studiu TVP Info. Posłowie rządu przez 20 minut uspokajali, że Polska jest doskonale przygotowana do wojny. To kłamstwo! To propaganda podobna do tej uprawianej przed 1 września 1939 przez sanację. Taki populizm doprowadzi do tragedii. Nie ma rezerwistów,… pic.twitter.com/SHISdUKra9
Nie ma rezerwistów, fabryk amunicji, zapasów, podstawowego wyposażenia, dronów, przećwiczonych procedur. Tak można wymieniać. Bijmy na alarm, bo czasu nie ma!
Od blisko trzech lat za bezpieczeństwo Polaków odpowiada Władysław Kosiniak-Kamysz, prawdopodobnie jeden z najbardziej niekompetentnych ministrów w rządzie Donalda Tuska. Człowiek, który jak dotąd, nie poniósł żadnej odpowiedzialności za to, że przez te trzy lata, nie zrobił kompletnie nic, by Polacy mogli czuć się choć odrobinę bezpieczniej.
Właściwie po każdym ataku rakietowym, dronowym czy naruszeniu granic ze strony Rosji, Polacy słyszą z jego ust wciąż te same frazesy, ten sam potok pustych słów. Tydzień temu Kosiniak-Kamysz przekonywał: „Mieliśmy prowokacje… dlatego nasza czujność i informacja, że takie działania mogą się pojawić, jest ważnym elementem”. I co z tego, że czujność i informacja są najważniejsze? Jakie człowieku podjąłeś działania skoro wiedziałeś już ponad tydzień temu, że coś się kroi?
Felieton Sejmowy 52
Od blisko trzech lat za bezpieczeństwo Polaków odpowiada Władysław Kosiniak-Kamysz, prawdopodobnie jeden z najbardziej niekompetentnych ministrów w rządzie Donalda Tuska. Człowiek, który jak dotąd, nie poniósł żadnej odpowiedzialności za to, że przez te trzy…
— Bronisław Foltyn 🇵🇱 (@bronislawfoltyn) July 30, 2026
Gdy o 3:46 dziś rakieta uderzała dziś w Tarnawie, to mieszkańcy mieliby być czujni, zobaczyć tę rakietę i szybko uciekać z domu? Zastanawiam się, ile jeszcze Polacy będą w stanie znieść. Ile wytrzymają tego pustosłowia Kosiniaka, gdy rakiety spadają im niemal na głowy.
Kolejna wypowiedź Kosiniaka sprzed tygodnia: „Trzy rosyjskie samoloty, trzy dni, dzień po dniu, próbowały obserwować polską obronę przeciwlotniczą. To też jest wyraz wstępowania szczebel po szczeblu na drabinie eskalacyjnej”.
I tu Kosiniak może mieć rację. Ruscy próbowali obserwować naszą obronę przeciwlotniczą, ale najwyraźniej im się nie udało. Nie stwierdzili istnienia takowej. I nie dziwię się bo coś takiego jak polska obrona przeciwlotnicza po prostu nie istnieje. Jedyne co byliście w stanie zrobić, to obserwowaliście sobie obiekt na radarach. Obiekt wleciał, obserwowaliście. Obiekt przeleciał 100 km, Wy dalej obserwowaliście. Aż wreszcie zaskoczenie! Obserwowany obiekt po kilku minutach tego obserwowania, jak to zwykle przy tego typu obserwacjach, zniknął. Obserwacja została zakończona sukcesem.
Tyle, że rano okazało się, że 40 kilometrów od Lublina w polu mamy 10-metrowy lej. Może i Wam obserwowany obiekt zniknął z radarów, tylko jak teraz wyjaśnić Polakom, że nad ranem może w miejscu ich domu, pojawić się 10 metrowa dziura w ziemi? Bądźcie czujni?
Co na to Kosiniak? Ano to: „za naszą granicą trwa pełnoskalowa wojna. To są metry, które nas dzielą od tej wojny i ta noc po raz kolejny to uświadamia”. Metry nas dzielą od wojny, mówi Władek. A tych z Tarnawy nawet i 100 km dzieli.
Taki gość odpowiada dziś za nasze bezpieczeństwo. Możemy więc być niemal pewni, że jeśli rosyjskie rakiety znów uderzą, nie w puste pole, ale w centrum Lublina czy Warszawy, to Kosiniak-Kamysz rano z uśmiechem Wam wyjaśni, że to „kolejny szczebel drabiny eskalacyjnej”. Powtórzy, że za naszą granicą trwa pełnoskalowa wojna, a wszystkie stacje radiolokacyjne zadziałały wyśmienicie. Obiekty były cały czas obserwowane – dopóki nie zniknęły z radarów, zostawiając 10-metrowe leje. I oby nie były to leje na lubelskiej Starówce, czy warszawskim Nowym Świecie.
Ewa Zajączkowska-Hernik – poseł do Parlamentu Europejskiego
Budżet obronny 200 miliardów złotych, dług SAFE 45 miliardów euro, rządowej propagandy sukcesu tyle, że komuna by pozazdrościła, a gdy niezidentyfikowany obiekt spada na Lubelszczyznę to przez 3,5 godziny nie ma oficjalnego komunikatu i ludzie nie wiedzą co się dzieje. Syreny wyją, ale nie ma żadnych informacji i alertów. Media są na miejscu i publikują materiały szybciej, niż służby kończą czynności. Po 4,5 roku wojny na Ukrainie nie ma skutecznej obrony cywilnej, nie ma nawet nawet dobrze funkcjonującego systemu powiadamiania o zagrożeniu. Schronów też nie ma.
To jest obraz bezpieczeństwa naszego państwa.
Budżet obronny 200 miliardów złotych, dług SAFE 45 miliardów euro, rządowej propagandy sukcesu tyle, że komuna by pozazdrościła, a gdy niezidentyfikowany obiekt spada na Lubelszczyznę to przez 3,5 godziny nie ma oficjalnego… pic.twitter.com/vRHufZhanH
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) July 30, 2026
Jest pustka, jak w tym kraterze na polu.
Mamy tylko “tygryska” z koniczynką i zawsze spakowanym plecakiem ewakuacyjnym, premiera do perfekcji wyuczonego udawania, że cokolwiek robi i cały aparat tej dziadowskiej władzy, która każdego, kto mówi jak jest, nazywa ruską onucą.
Przekroczenie granicy i wybuch rakiety manewrującej na Lubelszczyźnie oraz nocne milczenie struktur państwa w tej sprawie pokazuje kilka istotnych rzeczy, z których musimy zdawać sobie sprawę:
1. System powiadamiania ludności nie działa prawidłowo. Szwankuje właściwie wszystko: anachroniczna technologia powiadamiania, koordynacja między instytucjami, decyzyjność, przywództwo. RCB znalazło się w kryzysie w wyniku konfliktu Kamiński-Morawiecki i tamte problemy nie zostały pokonane do dziś, a zmiany kadrowe nowego rządu dodały nowe problemy i spowodowały utratę kompetencji.
2. Pomimo kolejnych kryzysów strategiczna i kryzysowa komunikacja rządu nie jest uporządkowana do dziś. Brak podstaw prawnych, form organizacyjnych, zdefiniowanych kanałów komunikacji, decyzyjności i przywództwa.
3. System obrony powietrznej nie jest gotowy i nie jest w stanie zapobiegać wszystkim takim zdarzeniom.
Jeśli chodzi o reagowanie to jest gorzej. Jest ono obecnie realizowane głównie przy pomocy lotnictwa. Tu są nastepujące problemy:
a) czas konieczny na dotarcie samolotu do celu nim cel upadnie lub uderzy
b) obowiązek wizualnej identyfikacji i weryfikacji celu (wymóg prawny wynikający z ostrożności), także w nocy
c) ograniczona skuteczność rakiet w zakresie rażenia celu
Przekroczenie granicy i wybuch rakiety manewrującej na Lubelszczyźnie oraz nocne milczenie struktur państwa w tej sprawie pokazuje kilka istotnych rzeczy, z których musimy zdawać sobie sprawę:
1. System powiadamiania ludności nie działa prawidłowo. Szwankuje właściwie wszystko:…
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) July 30, 2026
Poza lotnictwem mamy zasoby klasycznej obrony powietrznej w Siłach Zbrojnych, czyli systemy lufowe i rakietowe, w tym nowoczesne systemy Wisła i Pilica wdrażane przez 3. Warszawską Brygadę Rakietową z Sochaczewa i będące w jej składzie Dywizjony Rakietowe Obrony Powietrznej rozmieszczone po kraju.
Miałem możliwość wizytować 3. Brygadę Rakietową w ten wtorek. Wraz z Komisją Obrony przez wiele godzin słuchaliśmy wyjaśnień oficerów.
Moje wnioski są następujące: Brygada i obecne w jej składzie dywizjony rakietowe przezbrajają się na nowe systemy i są w trakcie ogromnego procesu inwestycyjnego. Budowane zdolności nie wchodzą automatycznie do działającego systemu obrony powietrznej kraju, tylko są aktywowane dopiero w momencie powierzenia im określonych zdań.
Pomimo rekordowych, wielomiliardowych nakładów, budowane systemy dysponują ograniczoną liczbą pojazdów i rakiet. Będą bronić określonych, konkretnych celów, a nie całego terytorium. Ich dyslokacja wymaga decyzji, czasu na zaplanowanie i realizację.
Zarówno wybór listy celów do obrony jak i decyzja o dyslokacji zestawów będą decyzjami jednocześnie politycznymi i strategicznymi. Każda taka decyzja wygeneruje koszty i spowoduje zużywanie zasobów. Brak decyzji z kolei podnosi ryzyko dla obiektów, które nie są chronione.
Myślę że czas żebyśmy zdali sobie sprawę z ograniczeń ilościowych i zasięgowych systemów obrony, które nasze państwo nabywa oraz z trudnych alternatyw, które z tego wynikają. Czas na poważną debatę co, jak i jakim kosztem chronić.
Przewodniczący klubu PiS Mariusz Błaszczak zapytał dlaczego systemy obrony powietrznej nie zostały aktywowane, a ja zapytam w jaki sposób miałby zostać aktywowane, jeśli nie zostały rozmieszczone w pobliżu granicy, a dywizjony rakietowe są zlokalizowane np. w Bytomiu, Skwierzynie czy Mrzeżynie?
Osobną kwestią jest koncepcyjne i strategiczne przygotowanie na atak proliferacyjny, wykraczający poza zdolności obrony naszej i sojuszników. O tym także obecnie nie ma debaty.
Dziś w nocy niezidentyfikowany obiekt został wykryty w polskiej przestrzeni powietrznej o 3:40, uderzył w ziemię o 3:46. Syreny zawyły o 3:50.
Co mieli zrobić ludzie po ich usłyszeniu? Włączyć telewizor i radio i czekać na komunikat. Pierwszy oficjalny komunikat był o 7:14. Przez ponad 3 godziny ludzie nie mieli pojęcia co się dzieje i co należy robić.
Zgodnie z podręcznikiem bezpieczeństwa, mieli słuchać radia i czekać na komunikat. W radiu była muzyka, komunikatu nie było. Alert RCB u nas służy tylko do informowania o prognozie pogody, która i tak się nie sprawdza, a gdy rzeczywiście coś się dzieje, nikt nie pomyśli, żeby go wykorzystać.
Zresztą nawet gdyby komunikat o niebezpieczeństwie się pojawił, to i tak nie byłoby co z nim zrobić, bo schronów i tak nie ma. A jeśli gdzieś jednak jakieś schrony są, to nikt nie wie gdzie.
Od wybuchu wojny na Ukrainie minęły już ponad 4 lata. Przez ten czas kolejne rządy nie zbudowały obrony cywilnej, schronów, nie mamy nawet działającego systemu powiadamiania o niebezpieczeństwie.
Dziś w nocy niezidentyfikowany obiekt został wykryty w polskiej przestrzeni powietrznej o 3:40, uderzył w ziemię o 3:46. Syreny zawyły o 3:50.
Co mieli zrobić ludzie po ich usłyszeniu? Włączyć telewizor i radio i czekać na komunikat. Pierwszy oficjalny komunikat był o 7:14.…
Premier co chwilę mówi, że za kilka miesięcy możemy zostać zaatakowani, po czym nie robi nic, żeby nas na ten atak przygotować.
A gdy ktoś zwraca uwagę, że po prostu nie jesteśmy gotowi na żadną wojnę, to jest oskarżany o sianie defetyzmu i powielanie ruskiej propagandy.
Skoro nie działa tak prosta rzecz jak powiadomienie o niebezpieczeństwie, jak możemy liczyć na to, że zadziałają trudniejsze procedury, jak na przykład mobilizacja rezerw?
Rząd musi wreszcie zacząć realnie działać w zakresie naszej obrony, a nie tylko ciągle straszyć wojną!
Najważniejszym zadaniem rządu jest przywracanie wiary?!?!
Nie! Najważniejszym zadaniem rządu jest przygotowanie państwa do obrony. Sprawienie, żeby nasze wojsko miało realne zdolności, żeby działała obrona cywilna, żebyśmy byli tak silni, żeby nikt nas nie zaatakował.
Ukraińcy przekażą technologie dronowe Estonii, a nie Polsce, choć byliśmy gotowi oddać im nawet nasze samoloty MiG-29. Wczoraj na szczycie NATO w Ankarze Kijów podpisał z Estonią „Drone Deal” – transfer technologii, produkcję ukraińskich rozwiązań w Estonii oraz współpracę w IT i cyberbezpieczeństwie.
A nasz rząd w tym czasie zadłużył Polskę na dziesiątki miliardów, oddawał im sprzęt i broń, zatajał ten fakt przed opinią publiczną, wcześniej otwierał granice i wspierał politycznie – w zamian mamy kult Bandery i UPA, jednostki nazwane imieniem zbrodniarzy oraz jawne lekceważenie i wrogość z Kijowa. To nie jest sojusz, to jest klasyczna zdrada i dowód na gigantyczną głupotę naszych władz, które zrobiły z Polski frajera Europy.
Ukraińcy przekażą technologie dronowe Estonii, a nie Polsce, choć byliśmy gotowi oddać im nawet nasze samoloty MiG-29. Wczoraj na szczycie NATO w Ankarze Kijów podpisał z Estonią „Drone Deal” – transfer technologii, produkcję ukraińskich rozwiązań w Estonii oraz współpracę w IT i… pic.twitter.com/3QP5gsX0NQ
— Konrad Berkowicz (@KonradBerkowicz) July 8, 2026
RozwińZwiń komentarze (1)