19 kwietnia do Szczecina przyjedzie dwóch liderów Konfederacji!
Na Deptaku Bogusława o godzinie 19:00 będziecie mogli spotkać: Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka oraz lokalnych liderów Konfederacji.
Zaproście jak najwięcej osób! Do zobaczenia!
19 kwietnia do Szczecina przyjedzie dwóch liderów Konfederacji!
Na Deptaku Bogusława o godzinie 19:00 będziecie mogli spotkać: Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka oraz lokalnych liderów Konfederacji.
Zaproście jak najwięcej osób! Do zobaczenia!
Przed nami finałowe 2 miesiące tej długiej drogi, którą zaczynaliśmy jeszcze w styczniu. Dlatego zwieramy szyki i ruszamy w tę bitwę o lepszy Kraków!
Przed nami finałowe 2 miesiące tej długiej drogi, którą zaczynaliśmy jeszcze w styczniu. Dlatego zwieramy szyki i ruszamy w tę bitwę o lepszy Kraków!
— Bartosz Bocheńczak (@BBochenczak) July 31, 2026
👉Już w tę niedzielę, 2 sierpnia, spotkamy się w Parku Tysiąclecia w dzielnicy Mistrzejowice, gdzie o 15:00 odbędzie się festyn… pic.twitter.com/xfHHsm4OfF
Już w tę niedzielę, 2 sierpnia, spotkamy się w Parku Tysiąclecia w dzielnicy Mistrzejowice, gdzie o 15.00 odbędzie się festyn pełen atrakcji oraz możliwość do porozmawiania o Krakowie.
Chcę budować miasto, które będzie blisko mieszkańców. Dlatego serdecznie zapraszam wszystkich do miłego spędzenia tego popołudnia!
Do zobaczenia Mistrzejowice!
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
To jest prawdziwa inwazja na Europę. Jeśli Hiszpania, rządzona przez socjalistów, nie jest w stanie lub nie chce bronić swoich granic, powinna zostać wydalona z Obszaru Schengen.
Jeśli Europa nie dojdzie do siebie, zostanie podbita przez dzikie ludy z Afryki.
To przerażające, że wielkie niegdyś narody Europy są teraz kolonizowane i podbijane przez niepiśmiennych barbarzyńców z Afryki.
This is a real invasion of Europe. If Spain, governed by socialists, is unable or unwilling to defend its borders, it should be expelled from the Schengen Area.
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) July 30, 2026
If Europe does not come to its senses, it will be conquered by savage peoples from Africa.
It is terrifying that… pic.twitter.com/dZEW59lFrS
Polska nigdy na to nie pozwoli. Zawsze będziemy bronić naszych granic!
Obudź się, Europo!
(automatyczne tłumaczenie z języka angielskiego)
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Sytuacja w Hiszpanii to poważny argument za tym żeby:
1. Czyścić system prawny i instytucjonalny ze wszelkich błędów, niekonsekwencji i niejasności, które można wykorzystać na rzecz dezorganizacji porządku i ochrony granic.
2. Skrajnie ostrożnie podchodzić do roli sądów w obszarze porządku i ochrony granic. Nie pozostawiać sądom marginesu interpretacji niejasnych norm prawnych.
Prawidłowo działające państwo musi w obszarze bezpieczeństwa chodzić jak w zegarku i nie pozostawiać żadnych wątpliwości co do tego kto rządzi na jego terytorium.
Sytuacja w Hiszpanii to poważny argument za tym żeby:
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) July 30, 2026
1. Czyścić system prawny i instytucjonalny ze wszelkich błędów, niekonsekwencji i niejasności, które można wykorzystać na rzecz dezorganizacji porządku i ochrony granic.
2. Skrajnie ostrożnie podchodzić do roli sądów w… https://t.co/eFRO6HMEAP
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Wszyscy widzimy, że obrona cywilna zupełnie nie działa. Nie ma schronów, ludzie nie wiedzą, gdzie są te nieliczne, nie działa nawet system powiadamiania ludności o niebezpieczeństwie.
Jedynym działającym elementem obrony cywilnej są syreny. Dlatego też jako jedyne są testowane. Stwarza to pozory, że chociaż coś działa i jest gotowe.
Jeżeli zostaniemy zaatakowani tak jak Ukraina, trzeba będzie przeprowadzić mobilizację rezerwistów. Mamy armię mobilizowaną na czas wojny, więc będzie trzeba ją na wypadek wojny zmobilizować. To zupełnie oczywiste.
Jaka jest szansa, że mobilizacja zadziała, jeżeli w ogóle jej nie ćwiczymy?
Dlaczego w Polsce żeby coś zaczęło działać, najpierw musi dojść do katastrofy?
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) July 30, 2026
Wszyscy widzimy, że obrona cywilna zupełnie nie działa. Nie ma schronów, ludzie nie wiedzą, gdzie są te nieliczne, nie działa nawet system powiadamiania ludności o niebezpieczeństwie.
Jedynym…
Jaka jest szansa, że nasi mający już ponad 50 lat rezerwiści trafią do swoich jednostek, w których będą mieli wyposażenie, broń, amunicję, dowódcę? A następnie będą wiedzieli co robić, jak posługiwać się współczesnym uzbrojeniem, jak walczyć, jeśli nie byli na ćwiczeniach przez kilka dekad?
I to wszystko w olbrzymim chaosie i ogólnokrajowej panice?
Jeżeli zostaniemy zaatakowani, nie będzie drugiej szansy. Nie będzie powtórek, czasu na przećwiczenie procedur. Nie będzie możliwości wyciągnięcia wniosków i ponownej próby.
Jak można to wszystko wiedzieć i nie przeprowadzać od dekad próbnej mobilizacji chociaż jednej brygady? To jest wręcz sabotaż. To już nawet nie jest głupota, to jest zdrada i ryzykowanie życiem Polaków, istnieniem naszego państwa.
Gardzę ludźmi, którzy tak bardzo nie chcą przyznać się do własnych błędów i zaniedbań, że z powodu troski o słupki sondażowe są w stanie do tego stopnia olać przygotowanie nas do obrony.
Jeżeli wyborcy tego nie zrobią, to historia na pewno was rozliczy. Zostaniecie zapamiętani jako najgorsi z najgorszych, najsłabsi z najsłabszych.
Przyszłe pokolenia nie będą potrafiły zrozumieć, jak to jest możliwe, że rządy mówiące od lat o tym, że za chwilę zostaniemy zaatakowani, do tego stopnia zaniedbały przygotowania do obrony.
Przeprowadźmy jak najszybciej próbną mobilizację jednej brygady. Zobaczmy co zadziała, a co nie. Wyciągnijmy wnioski i poprawmy błędy. Następnie zróbmy kolejną próbę. Przygotujmy się wreszcie poważnie do obrony!
RozwińZwiń komentarze (7)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Od blisko trzech lat za bezpieczeństwo Polaków odpowiada Władysław Kosiniak-Kamysz, prawdopodobnie jeden z najbardziej niekompetentnych ministrów w rządzie Donalda Tuska. Człowiek, który jak dotąd, nie poniósł żadnej odpowiedzialności za to, że przez te trzy lata, nie zrobił kompletnie nic, by Polacy mogli czuć się choć odrobinę bezpieczniej.
Właściwie po każdym ataku rakietowym, dronowym czy naruszeniu granic ze strony Rosji, Polacy słyszą z jego ust wciąż te same frazesy, ten sam potok pustych słów. Tydzień temu Kosiniak-Kamysz przekonywał: „Mieliśmy prowokacje… dlatego nasza czujność i informacja, że takie działania mogą się pojawić, jest ważnym elementem”. I co z tego, że czujność i informacja są najważniejsze? Jakie człowieku podjąłeś działania skoro wiedziałeś już ponad tydzień temu, że coś się kroi?
Felieton Sejmowy 52
— Bronisław Foltyn 🇵🇱 (@bronislawfoltyn) July 30, 2026
Od blisko trzech lat za bezpieczeństwo Polaków odpowiada Władysław Kosiniak-Kamysz, prawdopodobnie jeden z najbardziej niekompetentnych ministrów w rządzie Donalda Tuska. Człowiek, który jak dotąd, nie poniósł żadnej odpowiedzialności za to, że przez te trzy…
Gdy o 3:46 dziś rakieta uderzała dziś w Tarnawie, to mieszkańcy mieliby być czujni, zobaczyć tę rakietę i szybko uciekać z domu? Zastanawiam się, ile jeszcze Polacy będą w stanie znieść. Ile wytrzymają tego pustosłowia Kosiniaka, gdy rakiety spadają im niemal na głowy.
Kolejna wypowiedź Kosiniaka sprzed tygodnia: „Trzy rosyjskie samoloty, trzy dni, dzień po dniu, próbowały obserwować polską obronę przeciwlotniczą. To też jest wyraz wstępowania szczebel po szczeblu na drabinie eskalacyjnej”.
I tu Kosiniak może mieć rację. Ruscy próbowali obserwować naszą obronę przeciwlotniczą, ale najwyraźniej im się nie udało. Nie stwierdzili istnienia takowej. I nie dziwię się bo coś takiego jak polska obrona przeciwlotnicza po prostu nie istnieje. Jedyne co byliście w stanie zrobić, to obserwowaliście sobie obiekt na radarach. Obiekt wleciał, obserwowaliście. Obiekt przeleciał 100 km, Wy dalej obserwowaliście. Aż wreszcie zaskoczenie! Obserwowany obiekt po kilku minutach tego obserwowania, jak to zwykle przy tego typu obserwacjach, zniknął. Obserwacja została zakończona sukcesem.
Tyle, że rano okazało się, że 40 kilometrów od Lublina w polu mamy 10-metrowy lej. Może i Wam obserwowany obiekt zniknął z radarów, tylko jak teraz wyjaśnić Polakom, że nad ranem może w miejscu ich domu, pojawić się 10 metrowa dziura w ziemi? Bądźcie czujni?
Co na to Kosiniak? Ano to: „za naszą granicą trwa pełnoskalowa wojna. To są metry, które nas dzielą od tej wojny i ta noc po raz kolejny to uświadamia”. Metry nas dzielą od wojny, mówi Władek. A tych z Tarnawy nawet i 100 km dzieli.
Taki gość odpowiada dziś za nasze bezpieczeństwo. Możemy więc być niemal pewni, że jeśli rosyjskie rakiety znów uderzą, nie w puste pole, ale w centrum Lublina czy Warszawy, to Kosiniak-Kamysz rano z uśmiechem Wam wyjaśni, że to „kolejny szczebel drabiny eskalacyjnej”. Powtórzy, że za naszą granicą trwa pełnoskalowa wojna, a wszystkie stacje radiolokacyjne zadziałały wyśmienicie. Obiekty były cały czas obserwowane – dopóki nie zniknęły z radarów, zostawiając 10-metrowe leje. I oby nie były to leje na lubelskiej Starówce, czy warszawskim Nowym Świecie.
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Wraca temat ukrainskiej ekolejki dla ciężarówek, systemu który cieszy się wśród polskich kierowców jak najgorszą opinią ze względu na dyskryminacyjny względem polskich transportowców charakter.
Ukraińcy wprowadzili w ekolejce priorytetową ścieżkę dla pojazdów z certyfikatem AEO, czyli unijnym certyfikatem poświadczający rzetelność i wysoki poziom jakości. W Polsce taki certyfikat posiada jedynie ~900 firm. Na Ukrainie liczba firm z takim certyfikatem rośnie, bowiem gwarantuje on przekraczanie granicy z marszu, bez żadnych kolejek.
I teraz ciekawostka, zgodnie z informacjami jakie dostaję od polskich przewoźników, Ukraińcy nie uznają wydane w Polsce certyfikatu AEO, i nie przepuszczają poza kolejką aut na polskich numerach.
Wraca temat ukrainskiej ekolejki dla ciężarówek,systemu który cieszy się wśród polskich kierowców jak najgorszą opinią ze względu na dyskryminacyjny względem polskich transportowców charakter.
— Rafał Mekler (@MeklerRafal) July 30, 2026
Ukraińcy wprowadzili w ekolejce priorytetową ścieżkę dla pojazdów z certyfikatem AEO,… pic.twitter.com/u1bHp6znv2
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Budżet obronny 200 miliardów złotych, dług SAFE 45 miliardów euro, rządowej propagandy sukcesu tyle, że komuna by pozazdrościła, a gdy niezidentyfikowany obiekt spada na Lubelszczyznę to przez 3,5 godziny nie ma oficjalnego komunikatu i ludzie nie wiedzą co się dzieje. Syreny wyją, ale nie ma żadnych informacji i alertów. Media są na miejscu i publikują materiały szybciej, niż służby kończą czynności. Po 4,5 roku wojny na Ukrainie nie ma skutecznej obrony cywilnej, nie ma nawet nawet dobrze funkcjonującego systemu powiadamiania o zagrożeniu. Schronów też nie ma.
To jest obraz bezpieczeństwa naszego państwa.
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) July 30, 2026
Budżet obronny 200 miliardów złotych, dług SAFE 45 miliardów euro, rządowej propagandy sukcesu tyle, że komuna by pozazdrościła, a gdy niezidentyfikowany obiekt spada na Lubelszczyznę to przez 3,5 godziny nie ma oficjalnego… pic.twitter.com/vRHufZhanH
Jest pustka, jak w tym kraterze na polu.
Mamy tylko “tygryska” z koniczynką i zawsze spakowanym plecakiem ewakuacyjnym, premiera do perfekcji wyuczonego udawania, że cokolwiek robi i cały aparat tej dziadowskiej władzy, która każdego, kto mówi jak jest, nazywa ruską onucą.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Przekroczenie granicy i wybuch rakiety manewrującej na Lubelszczyźnie oraz nocne milczenie struktur państwa w tej sprawie pokazuje kilka istotnych rzeczy, z których musimy zdawać sobie sprawę:
1. System powiadamiania ludności nie działa prawidłowo. Szwankuje właściwie wszystko: anachroniczna technologia powiadamiania, koordynacja między instytucjami, decyzyjność, przywództwo. RCB znalazło się w kryzysie w wyniku konfliktu Kamiński-Morawiecki i tamte problemy nie zostały pokonane do dziś, a zmiany kadrowe nowego rządu dodały nowe problemy i spowodowały utratę kompetencji.
2. Pomimo kolejnych kryzysów strategiczna i kryzysowa komunikacja rządu nie jest uporządkowana do dziś. Brak podstaw prawnych, form organizacyjnych, zdefiniowanych kanałów komunikacji, decyzyjności i przywództwa.
3. System obrony powietrznej nie jest gotowy i nie jest w stanie zapobiegać wszystkim takim zdarzeniom.
Jeśli chodzi o reagowanie to jest gorzej. Jest ono obecnie realizowane głównie przy pomocy lotnictwa. Tu są nastepujące problemy:
a) czas konieczny na dotarcie samolotu do celu nim cel upadnie lub uderzy
b) obowiązek wizualnej identyfikacji i weryfikacji celu (wymóg prawny wynikający z ostrożności), także w nocy
c) ograniczona skuteczność rakiet w zakresie rażenia celu
Przekroczenie granicy i wybuch rakiety manewrującej na Lubelszczyźnie oraz nocne milczenie struktur państwa w tej sprawie pokazuje kilka istotnych rzeczy, z których musimy zdawać sobie sprawę:
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) July 30, 2026
1. System powiadamiania ludności nie działa prawidłowo. Szwankuje właściwie wszystko:…
Poza lotnictwem mamy zasoby klasycznej obrony powietrznej w Siłach Zbrojnych, czyli systemy lufowe i rakietowe, w tym nowoczesne systemy Wisła i Pilica wdrażane przez 3. Warszawską Brygadę Rakietową z Sochaczewa i będące w jej składzie Dywizjony Rakietowe Obrony Powietrznej rozmieszczone po kraju.
Miałem możliwość wizytować 3. Brygadę Rakietową w ten wtorek. Wraz z Komisją Obrony przez wiele godzin słuchaliśmy wyjaśnień oficerów.
Moje wnioski są następujące: Brygada i obecne w jej składzie dywizjony rakietowe przezbrajają się na nowe systemy i są w trakcie ogromnego procesu inwestycyjnego. Budowane zdolności nie wchodzą automatycznie do działającego systemu obrony powietrznej kraju, tylko są aktywowane dopiero w momencie powierzenia im określonych zdań.
Pomimo rekordowych, wielomiliardowych nakładów, budowane systemy dysponują ograniczoną liczbą pojazdów i rakiet. Będą bronić określonych, konkretnych celów, a nie całego terytorium. Ich dyslokacja wymaga decyzji, czasu na zaplanowanie i realizację.
Zarówno wybór listy celów do obrony jak i decyzja o dyslokacji zestawów będą decyzjami jednocześnie politycznymi i strategicznymi. Każda taka decyzja wygeneruje koszty i spowoduje zużywanie zasobów. Brak decyzji z kolei podnosi ryzyko dla obiektów, które nie są chronione.
Myślę że czas żebyśmy zdali sobie sprawę z ograniczeń ilościowych i zasięgowych systemów obrony, które nasze państwo nabywa oraz z trudnych alternatyw, które z tego wynikają. Czas na poważną debatę co, jak i jakim kosztem chronić.
Przewodniczący klubu PiS Mariusz Błaszczak zapytał dlaczego systemy obrony powietrznej nie zostały aktywowane, a ja zapytam w jaki sposób miałby zostać aktywowane, jeśli nie zostały rozmieszczone w pobliżu granicy, a dywizjony rakietowe są zlokalizowane np. w Bytomiu, Skwierzynie czy Mrzeżynie?
Osobną kwestią jest koncepcyjne i strategiczne przygotowanie na atak proliferacyjny, wykraczający poza zdolności obrony naszej i sojuszników. O tym także obecnie nie ma debaty.
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Dziś w nocy niezidentyfikowany obiekt został wykryty w polskiej przestrzeni powietrznej o 3:40, uderzył w ziemię o 3:46. Syreny zawyły o 3:50.
Co mieli zrobić ludzie po ich usłyszeniu? Włączyć telewizor i radio i czekać na komunikat. Pierwszy oficjalny komunikat był o 7:14. Przez ponad 3 godziny ludzie nie mieli pojęcia co się dzieje i co należy robić.
Zgodnie z podręcznikiem bezpieczeństwa, mieli słuchać radia i czekać na komunikat. W radiu była muzyka, komunikatu nie było. Alert RCB u nas służy tylko do informowania o prognozie pogody, która i tak się nie sprawdza, a gdy rzeczywiście coś się dzieje, nikt nie pomyśli, żeby go wykorzystać.
Zresztą nawet gdyby komunikat o niebezpieczeństwie się pojawił, to i tak nie byłoby co z nim zrobić, bo schronów i tak nie ma. A jeśli gdzieś jednak jakieś schrony są, to nikt nie wie gdzie.
Od wybuchu wojny na Ukrainie minęły już ponad 4 lata. Przez ten czas kolejne rządy nie zbudowały obrony cywilnej, schronów, nie mamy nawet działającego systemu powiadamiania o niebezpieczeństwie.
Dziś w nocy niezidentyfikowany obiekt został wykryty w polskiej przestrzeni powietrznej o 3:40, uderzył w ziemię o 3:46. Syreny zawyły o 3:50.
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) July 30, 2026
Co mieli zrobić ludzie po ich usłyszeniu? Włączyć telewizor i radio i czekać na komunikat. Pierwszy oficjalny komunikat był o 7:14.…
Premier co chwilę mówi, że za kilka miesięcy możemy zostać zaatakowani, po czym nie robi nic, żeby nas na ten atak przygotować.
A gdy ktoś zwraca uwagę, że po prostu nie jesteśmy gotowi na żadną wojnę, to jest oskarżany o sianie defetyzmu i powielanie ruskiej propagandy.
Skoro nie działa tak prosta rzecz jak powiadomienie o niebezpieczeństwie, jak możemy liczyć na to, że zadziałają trudniejsze procedury, jak na przykład mobilizacja rezerw?
Rząd musi wreszcie zacząć realnie działać w zakresie naszej obrony, a nie tylko ciągle straszyć wojną!
Najważniejszym zadaniem rządu jest przywracanie wiary?!?!
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) July 30, 2026
Nie! Najważniejszym zadaniem rządu jest przygotowanie państwa do obrony. Sprawienie, żeby nasze wojsko miało realne zdolności, żeby działała obrona cywilna, żebyśmy byli tak silni, żeby nikt nas nie zaatakował.
To jest… pic.twitter.com/2hod9qsDGK
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Najważniejszym celem zaproponowanych przepisów jest wprowadzenie instytucji pieczy naprzemiennej (zwanej też opieką współdzieloną) jako podstawowego standardu w polskim prawie.
Autorzy projektu wskazują, że ustawa ma zapobiec sytuacjom, w których najmłodsi stają się ofiarami rozstania dorosłych. Ochronę dobra dziecka i ograniczenie konfliktów majątkowych, które często towarzyszą rozpadom związków, zaakcentował poseł Przemysław Wipler.
Uważamy, że czas zakończyć z tym, by dziecko było przedmiotem walki rodziców, często walki za której tłem są pieniądze i by dziecko ponosiło szkody z wyniku tego, że jego rodzice, związek jego rodziców się rozpadł – zaznaczył poseł Wipler.
Zwrócono również uwagę na uniwersalny wymiar proponowanych przepisów. Jak przekonywał prezes Fundacji Dobry Rząd, uregulowanie tych kwestii nie ma podłoża ideologicznego, lecz opiera się na logice i sprawiedliwości.
Piecza współdzielona nie jest prawicowa, nie jest lewicowa, jest po prostu zdroworozsądkowa – argumentował polityk.
Istotą ustawy jest wprowadzenie domyślnego mechanizmu dzielenia po równo opieki nad dziećmi pomiędzy rodzicami, którzy mieszkają oddzielnie. Rozwiązanie to ma zacząć obowiązywać w przypadku braku szczególnych przeciwwskazań lub pisemnego porozumienia stron.
Zasadą ma być to, że opieka jest dzielona po równo, dziecko spędza tydzień z jednym rodzicem, tydzień z drugim rodzicem albo w innych okresach czasu – sprecyzował poseł Michał Wawer.
Jak wskazuje Konfederacja, obecny system zawiera szereg rozwiązań dyskryminujących ojców. Brak równych warunków i obawy przed utratą kontaktu z dziećmi oraz majątku sprawiają, że wielu młodych mężczyzn rezygnuje z zawierania małżeństw i zakładania rodzin. Przedstawiony projekt ma tworzyć sytuację, w której konsekwencje ewentualnego rozpadu małżeństwa są ponoszone po równo przez obie strony, co ma zapobiegać celowemu prowokowaniu rozwodów dla własnej korzyści. Wiceprzewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji podkreślił, że państwo powinno aktywnie chronić stabilność instytucji rodziny.
Rozwód, rozpad rodziny to jest coś, czemu państwo powinno przeciwdziałać. To jest zawsze nieszczęście, nieszczęście dla małżonków, nieszczęście dla dzieci z takiego małżeństwa – zauważył Michał Wawer.
Zgodnie z zapisami nowej ustawy, sądy zachowają możliwość decydowania o innym podziale opieki, jeżeli będzie wymagało tego dobro dziecka. Każdorazowo jednak taka decyzja będzie musiała zostać skrupulatnie uzasadniona i będzie podlegać kontroli w instancji odwoławczej.
Projekt ustawy wraz z uzasadnieniem
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
– Energia odnawialna z różnych źródeł jest tak tania, że oczywiście trzeba do niej dopłacać. Bo podobnie jak przy wiatrakach, tutaj przy metanie też będą aukcje, będą ceny maksymalne. Ale do rzeczy.
Przed nami kolejna obszerna nowelizacja ustawy o odnawialnych źródłach energii. Projekt zawiera bardzo dużo zmian. Od nowych zasad dla prosumentów i spółdzielni energetycznych przez uproszczenie dla inwestycji, aż po całkowicie nowy system aukcji dla biometanu.
Na samym początku chcę powiedzieć uczciwie, że w tym projekcie jest bardzo dużo dobrych rozwiązań i należy je ocenić pozytywnie. Na przykład korzystne są bardziej przejrzyste rozliczenia prosumentów. Czyli jeżeli ktoś zmieni umowę z dostawcą energii elektrycznej, a będzie miał naliczone na koncie duże dopłaty, no to wtedy dostawca mu to będzie musiał zwrócić. Dobrze, że przy zmianie sprzedawcy energii niewykorzystane środki mają wracać do obywatela. Na plus należy również zaliczyć pewne ułatwienia dla lokalnych inwestycji i gazociągów bezpośrednich czy uporządkowanie przepisów dotyczących spółdzielni energetycznych.
Natomiast, dość istotnym elementem tej ustawy jest stworzenie kolejnego systemu państwowych aukcji do dopłat, tym razem dla biometanu. I właśnie tutaj pojawiają się pewne wątpliwości.
Wyobraźmy sobie dwie elektrownie. Jedna produkuje prąd po 350 złotych za megawatogodzinę. Druga wykorzystująca nowe, odnawialne źródło energii, żeby utrzymać rentowność musi ten prąd sprzedać po 550 złotych za megawatogodzinę. Na wolnym rynku oczywiście nikt droższej energii nie kupi, skoro może kupić tę tańszą po 350 złotych. Inwestor więc nie wybuduje takiej instalacji, bo by po prostu poszedł z torbami.
I właśnie wtedy wkracza państwo. Organizuje aukcje i mówi inwestorowi: jeżeli rynek zapłaci ci tylko 350, a ty wygrałeś aukcję za 550, nie ma sprawy. Brakujące 200 złotych dopłacimy z systemu wsparcia. Czytaj: z kieszeni podatnika.
To właśnie jest istota aukcji. Nie polegają one na tym, że rynek uznaje tę energię za bardziej wartościową. Polegają na tym, że różnicę między ceną rynkową energii elektrycznej, a ceną oczekiwaną przez inwestora pokrywają mechanizmy stworzone przez państwo.
Sytuację taką obserwowaliśmy w Niemczech, gdzie po wygaśnięciu systemu subsydiowania farm wiatrowych, niektóre trzeba było zutylizować, ponieważ właściciele stwierdzili, że nie opłaca się produkować prądu elektrycznego.
Warto zadać bardzo proste pytanie. Skoro bez tych dopłat inwestycja nie powstałaby, bo byłaby nieopłacalna, to czy rzeczywiście mamy do czynienia z technologią, która jest konkurencyjna ekonomicznie? Czy może po prostu tworzymy kolejny system subsydiowania, którego koszty prędzej czy później poniosą odbiorcy energii lub podatnicy?
Nie zrozumcie mnie państwo źle. My nie jesteśmy przeciwnikami rozwoju nowych technologii, natomiast bardzo istotny jest tutaj sens ekonomiczny. Biometan ma potencjał, pozwala zagospodarować odpady rolnicze, może zwiększać bezpieczeństwo energetyczne i ograniczać import gazu. Ale chcielibyśmy aby rozwijał się przede wszystkim dlatego, że jest konkurencyjny, a nie dlatego, że państwo przez wiele lat będzie dopłacać do jego produkcji.
Jeżeli rozpiszemy tak dużo różnych aukcji na wysokie ceny energii elektrycznej, a przyszła ekipa, która będzie rządzić, jakimś cudem wyrzuci program ETS, to co, będziemy wtedy dopłacać po 400 złotych do każdej megawatogodziny prądu?
Dlatego z dużą ostrożnością patrzymy na tworzenie kolejnych systemów wsparcia. Historia pokazuje, że bardzo łatwo jest uruchomić mechanizm dopłat, a bardzo trudno go później zakończyć. Rachunek ostatecznie zawsze trafia do obywatela, czy to w cenie energii czy w podatkach.
Konfederacja będzie bardzo uważnie analizowała dalsze prace nad tym projektem. Szczególnie będziemy się przyglądać zasadom funkcjonowania aukcji, sposobowi ustalania cen referencyjnych oraz temu, jaki rzeczywisty koszt tych rozwiązań poniosą polskie rodziny i przedsiębiorcy. Tym bardziej, że ceny maksymalne dla megawatogodziny prądu elektrycznego będą dopiero rozpisane w rozporządzeniu. Bardzo dziękuję.
Poseł @ryszard_wilk: Energia odnawialna z różnych źródeł jest tak tania, że oczywiście trzeba do niej dopłacać, bo podobnie jak przy wiatrakach, tutaj przy metanie też będą aukcje, będą ceny maksymalne.
— Konfederacja (@KONFEDERACJA_) July 29, 2026
➡️ Przed nami kolejna obszerna nowelizacja ustawy o odnawialnych źródłach… pic.twitter.com/xJDC2jvRnP
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
➡️ o godz. 03:40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt poruszający się w kierunku zachodnim;
➡️ 6 minut później (przed dokonaniem jednoznacznej identyfikacji obiektu), najprawdopodobniej pocisk będący na terytorium Polski zanikł ze wskazań systemów radiolokacyjnych;
➡️ ok. godz. 03:46 w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim mieszkańcy usłyszeli potężny huk i błysk. W wyniku upadku obiektu na niezabudowanym polu powstał lej o średnicy około 10 metrów. Moment zniknięcia z radarów pokrywa się zatem z momentem uderzenia obiektu w ziemię;
➡️ o godzinie 3:50 w Lublinie i Krasnymstawie (4 minuty po eksplozji!) uruchomiono syreny alarmowe.
Minister obrony narodowej wraz z premierem RP twierdzą, że nad wszystkim panowali.
Panowie – na miły Bóg! Przez 6 minut nad głowami Polaków (w linii prostej w odległości około 60 kilometrów od najbliższego odcinka polsko-ukraińskiej granicy) leciał najprawdopodobniej pocisk, który ostatecznie spadł niezestrzelony – na szczęście nikogo nie zabijając. Mógł trafić w jakieś miasto. Panowaliście nad wszystkim, tak? Przecież to jest jakaś parodia.
❌ Podsumujmy wydarzenia z dzisiejszej nocy:
— Grzegorz Płaczek (@placzekgrzegorz) July 30, 2026
➡️ o godz. 03:40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt poruszający się w kierunku zachodnim;
➡️ 6 minut później (przed dokonaniem jednoznacznej identyfikacji obiektu), najprawdopodobniej pocisk będący na…
RozwińZwiń komentarze (4)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Sensacyjny wątek przy ulicy Orlińskiego!
Wyłaniający się z poszlak obraz poraża: nad krakowskim biurem pośrednictwa pracy przy ul. Orlińskiego roztacza się bezpośredni cień kijowskiej policji kryminalnej!
Dopiero co wyszło na jaw, że biuro przy Orlińskiego było jedynie polską odnogą i wykonawcą poleceń centrali z Kijowa – Global Consulting Group. A kto stał na czele kijowskiej „matki biznesu”?
Menedżerem operacyjnym i specjalistą wizowym ukraińskiej struktury był człowiek występujący jako Dmitrij Dmytrenko. I tu dochodzimy do absolutnego skandalu: osoba o IDENTYCZNYCH pełnych danych (Dmytro Ołehowycz Dmytrenko) według urzędowych deklaracji był zastępcą naczelnika sektora POLICJI KRYMINALNEJ w Kijowie!
Zbieżności są uderzające – od profilowych śladów na oficjalnych kanałach GCG po relacje kontrahentów. Wygląda na to, że krakowskie biuro z Orlińskiego realizowało zlecenia płynące wprost od oficera kryminalnego z Ukrainy:
1️⃣ Fabryka lewych zaproszeń: Z Krakowa wychodziły masa zezwoleń dla ludzi, którzy nigdy w Polsce pracować nie mieli.
2️⃣ Przelewy poza systemem: Kasa od ukraińskich klientów omijała oficjalne konta spółki – płatności szły przez Western Union, Privat24 i MoneyGram prosto na prywatne karty menedżera „Dmitrija”.
3️⃣ Kto tu kim rządził? Krakowskie biuro tańczyło tak, jak zagrała kijowska centrala pod wodzą człowieka powiązanego ze wschodnimi służbami.
➡️ Szanowni Państwo, czy to możliwe, że w zwykłym biurze przy ul. Orlińskiego w Krakowie pod przykrywką polskiej agencji realizowano operację handlu wjazdem do strefy Schengen, za którą stał funkcjonariusz ukraińskiej policji kryminalnej?!
Czy w tej sytuacji polskie służby nie powinny natychmiast wejść do biura przy Orlińskiego?
🔥 CZY KIJOWSKA POLICJA KRYMINALNA STEROWAŁA AGENCJĄ Z KRAKOWA? SENSACYJNY WĄTEK PRZY UL. ORLIŃSKIEGO!
— Konrad Krajewski (@KonradKrajewsk6) July 29, 2026
Szanowni Państwo, koniec patyczkowania się .Wyłaniający się z poszlak obraz poraża: nad krakowskim biurem pośrednictwa pracy przy ul. Orlińskiego roztacza się bezpośredni cień… https://t.co/VTcjZbH7QF
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Premier nie dał szansy Polakom wypowiedzieć się w sprawie polityki klimatycznej. Ani w 2019 roku, ani w 2020 roku, ani w 2021 roku, kiedy rząd premiera Morawieckiego na forum Rady Unii Europejskiej poparł w czerwcu 2021 roku Europejskie Prawo o Klimacie, czyli między innymi zatwierdzenie celów klimatycznych na rok 2050, na rok 2030, czyli pakiet Fit for 55. Dlaczego wtedy nie było pytania od premiera Morawieckiego do Polaków, czy akceptują taką politykę klimatyczną? Dzisiaj premier Morawiecki mówi, że blokował politykę klimatyczną.
Poseł do PE, @annabrylka: Rząd PiS-u od początku popierał politykę klimatyczną, później zaczął ją blokować. Dziś UE nadal ją realizuje i zaostrza! pic.twitter.com/VoIguC7JgP
— Konfederacja (@KONFEDERACJA_) July 28, 2026
To kłamstwo! Rząd PiS-u popierał od początku politykę klimatyczną, dopiero później zaczął ją blokować. Natomiast jest ona dalej konsekwentnie realizowana i zaostrzana przez Unię Europejską.
Największą hipokryzją #PiS i @MorawieckiM jest próba przekonania Polaków, że nie mają nic wspólnego z Europejskim Zielonym Ładem. Fakty są inne.
— Anna Bryłka (@annabrylka) July 29, 2026
To rząd Mateusza Morawieckiego poparł Europejskie Prawo Klimatyczne w czerwcu 2021, które wpisało do prawa UE cel osiągnięcia… https://t.co/xFxmQW9M0m
RozwińZwiń komentarze (1)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Wielkie gratulacje dla Krzysztofa Bosaka, który zanotował NAJWIĘKSZY wzrost zaufania u Polaków i stał się liderem całej opozycji! Ideowa prawica rośnie w siłę!
Wielkie gratulacje dla @krzysztofbosak, który zanotował NAJWIĘKSZY wzrost zaufania u Polaków i stał się liderem całej opozycji❗👏 Ideowa prawica rośnie w siłę❗ 🇵🇱
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) July 29, 2026
Nowy sondaż IBRiS pokazuje, że nasz lider Konfederacji notuje wzrost zaufania aż o 10 p.p. i osiąga swój najlepszy… pic.twitter.com/yV3NI6o7MX
Nowy sondaż IBRiS pokazuje, że nasz lider Konfederacji notuje wzrost zaufania aż o 10 p.p. i osiąga swój najlepszy wynik w historii badania – niemal 40%! W tym samym momencie kolejny spadek zaufania zalicza premier Tusk, czyli wszystko zmierza we właściwym kierunku
Ja w tym czasie buduję obywatelski Ruch Biało-Czerwoni, a chętnych do działania jest mnóstwo! Weryfikujemy tysiące zgłoszeń i już nie mogę się doczekać aż ruszymy na całego. W Konfederacji rozwijamy się, poszerzamy elektorat i przygotowujemy się do kluczowych dla przyszłości Polski wyborów parlamentarnych!
Wszyscy prawicowi wyborcy rozczarowani i zaniepokojeni rozbiciem w PiS, naprawdę nie mają się czym martwić – prawica w Polsce ma się dobrze, rośnie w siłę i będzie mocniejsza niż wcześniej! Pogonimy szkodnika Tuska i jego Koalicję Oszustów, wprowadzimy reformy z korzyścią dla zwykłych ludzi, a Polska wreszcie stanie się państwem podmiotowym!
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Rząd Tuska w swojej umowie koalicyjnej zapowiedział „odejście od opresyjnego systemu podatkowo-składkowego”. Co z tym zrobili?
Nic!
Próbowali tylko komplikować i podwyższać podatki polskim drobnym przedsiębiorcom oraz podwyższać akcyzę.
Na szczęście Prezydent Nawrocki te wsystkie złe zmiany wetował.
Rząd Tuska próbował dobić podatkami polski drobny biznes. A czy próbował uszczelnić system podatkowy dla wielkich międzynarodowych korporacji?
Oczywiście, że nie!
Podatki według Tuska mają płacić Polacy, a nie francuskie czy niemieckie korporacje.
To trzeba zrobić zupełnie odwrotnie. W Polsce dobrze powinno prowadzić się biznes przede wszystkim Polakom.
Trzeba uszczelnić podatki dla korporacji. Dla Polaków podatki powinny być niskie i proste!
Rząd Tuska w swojej umowie koalicyjnej zapowiedział „odejście od opresyjnego systemu podatkowo-składkowego”. Co z tym zrobili?
— Sławomir Mentzen (@SlawomirMentzen) July 29, 2026
Nic!
Próbowali tylko komplikować i podwyższać podatki polskim drobnym przedsiębiorcom oraz podwyższać akcyzę.
Na szczęście Prezydent Nawrocki te…
RozwińZwiń komentarze (4)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Toruń oficjalnie współpracuje z jednym miastem partnerskim na Ukrainie – jest nim Łuck. Porozumienie o współpracy podpisano jesienią 2008 roku.
W Łucku – stolicy Wołynia – znajdują się m.in.:
➡️ ulica Stepana Bandery – przywódcy OUN-B, organizacji, której struktury stworzyły UPA;
➡️ ulica Romana Szuchewycza – głównego dowódcy UPA w czasie kontynuowania masowych mordów na Polakach;
➡️ ulica Kłyma Sawura, czyli Dmytra Kljaczkowskiego – dowódcy UPA-Północ, uznawanego za jednego z głównych organizatorów ludobójczej akcji antypolskiej na Wołyniu;
➡️ ulica Wasyla Kuka – wysokiego dowódcy, a następnie ostatniego głównodowodzącego UPA;
➡️ ulica i zaułek „Bohaterów UPA”;
➡️ ulice innych dowódców, działaczy i propagandystów OUN-UPA.
🔴🇺🇦 ŁUCK – MIAST PARTNERSKIE TORUNIA – HONORUJE LUDZI I FORMACJE ODPOWIEDZIALNE ZA LUDOBÓJSTWO POLAKÓW
— Przemysław J. Binkowski 🇵🇱 (@PJJBinkowski) July 28, 2026
Toruń oficjalnie współpracuje z jednym miastem partnerskim na Ukrainie – jest nim Łuck. Porozumienie o współpracy podpisano jesienią 2008 roku.
W Łucku – stolicy Wołynia –… pic.twitter.com/ZkdEtzBFpz
W mieście znajduje się również tablica poświęcona Banderze, a od lat podejmowane są próby budowy jego pełnowymiarowego pomnika.
To właśnie na Wołyniu oddziały UPA oraz podporządkowane im struktury OUN dokonały masowych mordów na polskiej ludności cywilnej. Ginęły całe rodziny – kobiety, dzieci i osoby starsze. Niszczono polskie wsie, kościoły i ślady wielowiekowej obecności Polaków.
Dziś sprawcy i przywódcy tych struktur są przedstawiani w Łucku jako bohaterowie.
Nie ma prawdziwego pojednania bez nazwania ludobójstwa ludobójstwem, przeprowadzenia ekshumacji, godnego pochówku ofiar oraz zaprzestania gloryfikowania OUN-UPA.
Pamiętamy o zamordowanych Polakach.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Dziś przeprowadziłem interwencję poselską w Urzędzie Miasta Katowice w sprawie rozbudowy przez Muzułmańskie Stowarzyszenie Kształtowania Kulturalnego, powiązane z Ligą Muzułmańską, Centrum Kultury i Dialogu „Doha” przy ul. 1 Maja. Mam poważne wątpliwości i… aż 41 konkretnych pytań do władz miasta! Pismo złożyłem na ręce wiceprezydentów miasta.
Nie ma mojej zgody na rozbudowę sali modlitw i spotkań wyznawców Islamu w Katowicach na zasadach, które mogą wystawiać na śmieszność nie tylko Śląsk, ale całą Polskę. Naprawdę nikomu nie przeszkadza deklaracja stowarzyszenia, o której rozpisują się media, iż w obiekcie o powierzchni użytkowej 440 m2 będzie przebywać maksymalnie 45 osób? Tylko wariat nie zobaczy w tych liczbach podstępu. Czy nie chodzi przypadkiem o to, aby inwestor mógł ominąć część wymagań przeciwpożarowych? Kto przymyka oczy na taki absurd? A jeśli prawo wiąże ręce nam, Polakom – należy to zmienić.
❌ Reagując na doniesienia prasowe oraz niepokojące informacje, docierające do mojego biura poselskiego, przeprowadziłem interwencję poselską w Urzędzie Miasta Katowice w sprawie rozbudowy przez Muzułmańskie Stowarzyszenie Kształtowania Kulturalnego, powiązane z Ligą Muzułmańską,… pic.twitter.com/itud5FV3RV
— Grzegorz Płaczek (@placzekgrzegorz) July 29, 2026
Jak to możliwe, że tak wrażliwe społecznie i religijnie decyzje władz miast, która już wzbudzają ogromne zainteresowanie lokalnej społeczności, nie są szeroko konsultowane!? Mieszkańcy powinni mieć prawo wypowiedzieć się, czy chcą np. rozbudowy – w oparciu o przyjęte i wątpliwe zasady – sali modlitw i spotkań wyznawców Islamu w Katowicach. Wiele obecnych meczetów w Europie Zachodniej zaczynało jako wynajęte lokale lub sale modlitw, które dopiero później zostały formalnie przekształcone w meczety, a formalnie… nie ma przeszkód, aby wspólnota religijna z czasem zaczęła traktować dotychczasową „salę modlitw” jako swój meczet. I o to tutaj chodzi!
Apeluję do prezydenta miasta Katowice o przeprowadzenie lokalnego referendum w sprawie zasad konsultowania tego typu inwestycji oraz ich wpływu na lokalną społeczność. To nie jest kwestia wyłącznie budowlana czy religijna. To kwestia jawności działania władz, bezpieczeństwa i szacunku dla mieszkańców. I śląskiej kultury. A tym, którzy udają, że nie widzą, co się dzieje – proponuje spojrzeć na Europę Zachodnią i… obudzić się. Islam znacznie różni się od katolicyzmu w wielu kwestiach doktrynalnych i praktycznych. Znacznie.
Skomentuj
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Kolejny korupcyjny skandal na Ukrainie. Wiceminister wyprowadzał fundusze z pomocy zagranicznej. Oto kolejny dowód na to, że reżim w Kijowie od lat żyje z banderyzmu, złodziejstwa i systematycznego rozkradania zachodniej pomocy. Ukraińskie elity – wychowane w kulcie Bandery i UPA – traktują miliony euro i dolarów płynące z Polski jak własną kasę, którą bezkarnie kradną i marnują.
Kolejny korupcyjny skandal na Ukrainie. Wiceminister wyprowadzał fundusze z pomocy zagranicznej. Oto kolejny dowód na to, że reżim w Kijowie od lat żyje z banderyzmu, złodziejstwa i systematycznego rozkradania zachodniej pomocy. Ukraińskie elity – wychowane w kulcie Bandery i UPA…
— Konrad Berkowicz (@KonradBerkowicz) July 28, 2026
Od samego początku ostrzegałem, że pomaganie państwu, w którym korupcja jest systemowa, a nazistowska ideologia banderowska usprawiedliwia każde nadużycie, to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Dziś wzywam do natychmiastowego zaprzestania jakiejkolwiek pomocy – ani finansowej, ani wojskowej. Dość finansowania banderowców z pieniędzy Polaków.
RozwińZwiń komentarze (2)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Trybunał Konstytucyjny uznał, że rozporządzenie rządu Tuska, umożliwiające transkrypcję w Polsce zagranicznych aktów małżeństw jednopłciowych, jest NIEZGODNE z Konstytucją RP.
To odpowiedź na bezprawie rządu Tuska, który tym rozporządzeniem całkowicie podporządkował się skandalicznemu wyrokowi TSUE, że Polska ma uznać małżeństwa par tej samej płci zawarte legalnie w innym kraju Unii Europejskiej, nawet jeśli nasze prawo nie uznaje tego typu związków! Co za bezczelność 😡
Ale nie dla ekipy Tuska. Oni pomyśleli – po co nam prawo w Polsce, skoro mamy je w Niemczech? I pod dyktando unijnego trybunału wypuścili godne politowania rozporządzenie, które wprost łamało Konstytucję RP, bo art. 18 mówi jasno: “Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.”
Teraz jednoznacznym wyrokiem przyznał to Trybunał Konstytucyjny, który nie zostawił suchej nitki na tuskowym rozporządzeniu 👍
Oczywiście Lewica skompromitowała się w trybie ekspresowym – minister Kotula i stwierdziła, że “nie pozwolą, by Trybunał Konstytucyjny decydował o tym, kto w Polsce jest małżeństwem, a kto nie”, a ponadto “zgodnie z uchwałą Sejmu, Trybunał w obecnym składzie utracił zdolność do wykonywania swoich funkcji.” 🤡
Po pierwsze Konstytucja mówi jasno kto jest w Polsce małżeństwem i jest to kobieta i mężczyzna, a po drugie wyroki TK są ostateczne i podlegają bezpośredniemu wcieleniu w życie. Jeszcze coś wyjaśnić?
Oni są niesamowici. Najpierw uchwałą zrobili bezprawny skok na media publiczne, teraz uchwałą chcą zawieszać TK i swoim bieda rozporządzeniem de facto zmieniać Konstytucję na swoją modłę. To właśnie ich “praworządność” w praktyce. Wstyd i żenada.
Możecie pajacować do woli i drukować kolejne rozporządzenia, ale nigdy nie będzie to mieć mocy prawnej zmieniającej zapisy Konstytucji. Wasza zgodna na bezprawne dyktowanie nam zasad konstytucyjnych przez obce ośrodki, to sprowadzanie nas do roli landu w jakimś eurokomunistycznym tworze. Konstytucja RP stoi ponad unijnym dyktatem i jest najwyższym prawem w Polsce!
I to jest dobry wyrok❗ Trybunał Konstytucyjny uznał, że rozporządzenie rządu Tuska, umożliwiające transkrypcję w Polsce zagranicznych aktów małżeństw jednopłciowych, jest NIEZGODNE z Konstytucją RP 👏
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) July 28, 2026
To odpowiedź na bezprawie rządu Tuska, który tym rozporządzeniem całkowicie… pic.twitter.com/bzZAzSTA7g
RozwińZwiń komentarze (4)
Zaloguj się żeby móc dodawać komentarze
Skomentuj