Ewa Zajączkowska-Hernik – poseł do Parlamentu Europejskiego
Co za bezczelność! Komisja Europejska grozi Polsce wszczęciem procedury i karami jeśli nie otworzymy granicy na wszystkie produkty rolne z Ukrainy
Komisja von der Leyen, zamiast reprezentować interesy państwa członkowskiego, jakim jest Polska, w pełni staje po stronie państwa spoza UE i szantażem chce na nas wymusić działanie szkodliwe wobec rolnictwa. Odlot.
Niemcy i Bruksela już nawet nie udają, że działają przeciwko Polsce w imię interesów ukraińskich.
Przecież niedawno przekonaliśmy się jakie konsekwencje to niesie – gdy rząd Morawieckiego w pełni otworzył nasze granice na produkty rolne z Ukrainy, wyrządzono szkody krajowym producentom i konsumentom. Teraz eurokraci skandalicznym szantażem próbują wymusić to na nas ponownie!
Premier Tuska bredzi coś o tym, że “podejmował twarde decyzje, gdy trzeba było bronić polskiego rolnika przed nadmiernym importem towarów z Ukrainy”. Takie to były “twarde” decyzje, że rząd Tuska zgodził się na nową umowę handlową UE-Ukraina przez co zwiększono bezcłowe kontyngenty na import ukraińskich towarów, które nie muszą spełniać unijnych norm aż do 2028 roku! Do tego czasu Ukraina może eksportować do nas produkty rolne zawierające niedozwolone i od lat niestosowane w UE pestycydy oraz substancje chemiczne. Mamy do czynienia nie tylko ze skrajnie nierówną konkurencją, ale też zagrożeniem dla zdrowia polskich obywateli.
Nie powinno być w ogóle mowy o zniesieniu embarga na wszystkie produkty rolne z Ukrainy! W polskie rolnictwo uderza umowa z Mercosur oraz umowa UE-Ukraina, a teraz miałby nadejść kolejny cios?! Tylko władza, której zależy na szkodzeniu polskiemu rolnictwu i konsumentom, może się na coś takiego godzić. Mało tego – należy wyjść z inicjatywą obrony polskiego rynku i przywrócić kontyngenty sprzed wojny!
Ochrona polskiej wsi przed zalewem produktów rolno-spożywczych z zewnątrz i dbanie o bezpieczeństwo żywnościowe Polaków – to jest działanie zgodne z polską racją stanu!
Grzegorz Płaczek – przewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji
Wow! Przyznam, że to naprawdę niezwykle stanowcza i logiczna polityka Brukseli. Właśnie dowiedzieliśmy się, że Komisja Europejska w lipcu ma przedstawić rozwiązanie, zgodnie z którym Ukraińcy chcący wjechać do Polski i innych państw Unii Europejskiej oraz uzyskać ochronę tymczasową będą musieli przedstawić zaświadczenie potwierdzające, że są wyłączeni z obowiązku mobilizacji wojskowej w swoim kraju.
Wszyscy biją brawo i zachwalają, jaka to Bruksela jest twarda oraz jak wreszcie skutecznie chroni Unię przed napływem młodych ukraińskich mężczyzn. Szkoda tylko, że nie każdy dodaje, iż rozwiązanie to miałoby wejść w życie dopiero… w marcu 2027 roku.
❌ Wow! Przyznam, że to naprawdę niezwykle stanowcza i logiczna polityka Brukseli. Właśnie dowiedzieliśmy się, że Komisja Europejska w lipcu ma przedstawić rozwiązanie, zgodnie z którym Ukraińcy chcący wjechać do Polski i innych państw Unii Europejskiej oraz uzyskać ochronę…
Po co się ograniczać? Proponuję, aby nowe przepisy weszły w życie dopiero w 2032 roku. Przecież w Polsce przebywa obecnie dopiero około 200 tys. ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym, którzy – zamiast korzystać z polskich świadczeń socjalnych – w świetle ukraińskiego prawa (jeśli podlegają obowiązkowi mobilizacyjnemu), powinni realizować obowiązki wobec swojego państwa. Brawo Ursula von der Leyen! Naprawdę nieustępliwa walka w migrantami!
Gdy premier Donald Tusk regularnie straszy obywateli rychłym wybuchem konfliktu zbrojnego, podległy mu resort obrony w tajemnicy przekazał Ukrainie strategiczne i kluczowe dla obrony polskiego nieba pociski do baterii Patriot.
Anna Bryłka w najnowszym programie MerytoBryłka punktuje hipokryzję oraz uległość klasy politycznej, domagając się postawienia winnych przed Trybunałem Stanu.
Tajna donacja kosztem polskiego bezpieczeństwa
Sprawa ujrzała światło dzienne dzięki interwencji wicemarszałka Sejmu Krzysztofa Bosaka, który nagłośnił, że rząd w tajemnicy przed parlamentem wysłał na Ukrainę rakiety zdolne do zwalczania rosyjskich pocisków balistycznych Iskander.
Informacje te pośrednio potwierdził prezydencki minister Marcin Przydacz oraz sam szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz, który zamiast jednoznacznego zdementowania plotek, zapowiedział ujawnienie pełnej listy dotychczasowych donacji
Przekazanie tak cennego i deficytowego uzbrojenia budzi ogromne kontrowersje, zwłaszcza w kontekście zgromadzonego w obwodzie królewieckim rosyjskiego arsenału.
Polska obrona przeciwlotnicza od lat boryka się z brakami, a oddawanie strategicznych zapasów rakiet, których produkcja na świecie jest ściśle ograniczona, bezpośrednio uderza w suwerenne zdolności obronne kraju.
Miesiące dezinformacji i kłamstw resortu obrony
Anna Bryłka zwraca uwagę na rażący brak transparentności i wprowadzanie opinii publicznej w błąd. Jeszcze pod koniec marca Ministerstwo Obrony Narodowej zapewniało w oficjalnych komunikatach, że nie planuje przemieszczania baterii Patriot ani ich wyposażenia.
Kłamstwo wyszło na jaw m.in. przez przypadek, gdy ukraiński minister Michajło Fedorow publicznie podziękował Polsce za dostarczenie rakiet.
Pytany o tę sytuację wicepremier Kosiniak-Kamysz kluczył w wypowiedziach, zasłaniając się skomplikowanymi programami finansowania uzbrojenia i unikając bezpośredniej odpowiedzi na pytanie, czy pociski fizycznie opuściły Polskę.
Co gorsza, o szczegółach tych działań nie był w pełni informowany nawet Prezydent RP, co doprowadziło do kolejnego kryzysu na linii rząd-Pałac Prezydencki tuż przed szczytem NATO.
Polityczny teatr i polityka sług narodu
Obecne przerzucanie się odpowiedzialnością pomiędzy Platformą Obywatelską a Prawem i Sprawiedliwością to cyniczny teatr. Choć obecny rząd próbuje usprawiedliwiać swoje działania faktem, że to ekipa Mateusza Morawieckiego w latach 2022–2023 oddała lwią część polskiego uzbrojenia, obie te formacje realizowały skrajnie nieasertywną politykę.
Anna Bryłka przypomina słowa Jarosława Kaczyńskiego z listu do członków PiS, w którym prezes pisał, że Polska „nie chciała niczego w zamian”, co autorka podsumowuje wprost: zrobiono z nas „pierwszych frajerów w Europie”.
Działania te są szczególnie jaskrawe w zestawieniu z cyniczną strategią Donalda Tuska, który od lat instrumentalnie wykorzystuje strach przed wojną do celów czysto wyborczych.
Społeczeństwo jest zastraszane rychłym atakiem ze strony Rosji, podczas gdy realne działania rządu polegają na rozbrajaniu własnego państwa. Takie postępowanie wyczerpuje znamiona art. 129 Kodeksu Karnego (działanie na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej), a ministrowie tacy jak Władysław Kosiniak-Kamysz oraz Mariusz Błaszczak powinni odpowiedzieć za to przed Trybunałem Stanu.
Dyplomatyczne upodlenie i kult zbrodniarzy na Ukrainie
Kolejnym filarem krytyki jest całkowita bierność polskiej dyplomacji wobec rosnącego kultu OUN-UPA i Stepana Bandery na Ukrainie. Władze w Kijowie, z Wołodymyrem Zełenskim na czele, bezczelnie eskalują sytuację, nadając jednostkom wojskowym imiona zbrodniarzy odpowiedzialnych za ludobójstwo na Wołyniu. Polscy politycy, tacy jak minister Radosław Sikorski, w rażący sposób unikają stawiania twardych warunków brzegowych w relacjach z Kijowem, co autorka nazywa wprost „upodleniem polskiej władzy”.
Choć w Parlamencie Europejskim środowiska prawicowe (w tym grupa Patrioci dla Europy) starały się przeforsować rezolucje i poprawki jednoznacznie potępiające gloryfikację banderyzmu, projekty te są regularnie blokowane przez większe europarlamentarne frakcje.
Wnioski
Polska pomoc dla Ukrainy przekroczyła granice zdrowego rozsądku i zaczęła bezpośrednio zagrażać bezpieczeństwu obywateli RP.
Konfederacja domaga się natychmiastowego ukrócenia procederu tajnego oddawania broni – każda taka decyzja rządu powinna bezwzględnie wymagać zgody i autoryzacji ze strony Sejmu.
Potwierdzam, że w starciu w Parlamencie Europejskim państwa bałtyckie, a przede wszystkim Litwa, najbardziej grały przeciw polskiej inicjatywie potępienia kultu UPA (przykładem wystąpienia europosłów Gražulisa z ESN i Jukievičienė z EPP).
To kolejny przejaw pryskania złudzeń i porażki polskiej polityki wschodniej. Bałtowie chętniej grają z Ukrainą niż z Polską.
Potwierdzam, że w starciu w Parlamencie Europejskim państwa bałtyckie, a przede wszystkim Litwa, najbardziej grały przeciw polskiej inicjatywie potępienia kultu UPA (przykładem wystąpienia europosłów Gražulisa z ESN i Jukievičienė z EPP).
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) July 9, 2026
Warto wiedzieć, że Litwini mogą być niechętni potępianiu UPA na poziomie europejskim bo sami mieli zarówno formacje kolaboracyjne jak i zbrodnie wojenne na tle etnicznym, nie tylko na Żydach, ale i na Polakach (patrz zbrodnia w Ponarach – ok. 80 tys. ofiar!)
Warto wiedzieć, że Litwini mogą być niechętni potępianiu UPA na poziomie europejskim bo sami mieli zarówno formacje kolaboracyjne jak i zbrodnie wojenne na tle etnicznym, nie tylko na Żydach, ale i na Polakach (patrz zbrodnia w Ponarach – ok. 80 tys. ofiar!) https://t.co/Ea2nPu4VLw
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) July 9, 2026
Ewa Zajączkowska-Hernik – poseł do Parlamentu Europejskiego
Nie dam się zastraszyć! W Parlamencie Europejskim wnoszę o natychmiastowe zatrzymanie przyspieszonej akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej!
Ukraińskie służby prowadzą listę Myrotworeć, na której umieszczają nazwiska ludzi zgłoszonych do nękania, zastraszania i eliminowania. Dziś na tą listę zostałam wpisana ja za piętnowanie ludobójców z UPA i obronę polskiej racji stanu. Wcześniej zostali wpisani moi koledzy z Patriotów dla Europy. To gangsterka i łajdactwo wobec unijnych dyplomatów!
Oczekuję reakcji szefowej Parlamentu Europejskiego w celu ochrony dyplomatów tej instytucji, ponieważ nasze życie i nasze bezpieczeństwo jest w tym momencie zagrożone.
Nie dam się zastraszyć❗ W Parlamencie Europejskim wnoszę o natychmiastowe zatrzymanie przyspieszonej akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej❗
Ukraińskie służby prowadzą listę Myrotworeć, na której umieszczają nazwiska ludzi zgłoszonych do nękania, zastraszania i eliminowania.… pic.twitter.com/YFi4Ghu9J1
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) July 9, 2026
Paweł Usiądek Ukraina miała nie płacić Orlenowi za paliwa, smary i oleje. Mówi się o kwocie 2,5 miliarda złotych!
Pojawiły się poważne doniesienia, które domagają się wyjaśnienia. Według nich Ukraina nie reguluje faktur wobec Orlenu za dostawy paliw, smarów, olejów oraz gazu LPG. Mowa o kwocie rzędu 2,5 miliarda złotych. Potrzebna pilna kontrola w spółce!
Polski koncern paliwowy, kontrolowany przez państwo, miałby dostarczać Ukrainie paliwa i produkty ropopochodne, a strona ukraińska miałaby brać towar i za niego nie płacić. To nie jest pomoc humanitarna uchwalona przez Sejm. To komercyjny kontrakt, za który ktoś powinien zapłacić.
W ogóle czas skończyć z polityką świętego Mikołaja wobec Ukrainy!
Orlen należy w dużej części do nas wszystkich, do polskiego podatnika i obywatela. Każda niezapłacona faktura to realna strata dla polskiej firmy, a pośrednio dla nas.
Skoro Orlen finansuje takie dostawy, rodzi się pytanie, czy nie odbija się to na cenach paliwa, które płacimy na stacjach. Czy polski kierowca nie dopłaca przypadkiem do paliwa wożonego za wschodnią granicę.
Tę sprawę trzeba prześwietlić do końca i pokazać Polakom twarde liczby. Zarząd Orlenu ma obowiązek jasno odpowiedzieć, ile Ukraina zalega i dlaczego. Polskie spółki mają służyć polskiemu interesowi, a nie kredytować kogokolwiek kosztem obywateli.
Ukraińcy przekażą technologie dronowe Estonii, a nie Polsce, choć byliśmy gotowi oddać im nawet nasze samoloty MiG-29. Wczoraj na szczycie NATO w Ankarze Kijów podpisał z Estonią „Drone Deal” – transfer technologii, produkcję ukraińskich rozwiązań w Estonii oraz współpracę w IT i cyberbezpieczeństwie.
A nasz rząd w tym czasie zadłużył Polskę na dziesiątki miliardów, oddawał im sprzęt i broń, zatajał ten fakt przed opinią publiczną, wcześniej otwierał granice i wspierał politycznie – w zamian mamy kult Bandery i UPA, jednostki nazwane imieniem zbrodniarzy oraz jawne lekceważenie i wrogość z Kijowa. To nie jest sojusz, to jest klasyczna zdrada i dowód na gigantyczną głupotę naszych władz, które zrobiły z Polski frajera Europy.
Ukraińcy przekażą technologie dronowe Estonii, a nie Polsce, choć byliśmy gotowi oddać im nawet nasze samoloty MiG-29. Wczoraj na szczycie NATO w Ankarze Kijów podpisał z Estonią „Drone Deal” – transfer technologii, produkcję ukraińskich rozwiązań w Estonii oraz współpracę w IT i… pic.twitter.com/3QP5gsX0NQ
— Konrad Berkowicz (@KonradBerkowicz) July 8, 2026
Konrad Berkowicz – poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
Wiedzieliście, że decyzja o oddaniu przez Polskę Ukrainie rakiet Patriot zapadła w Berlinie? Jeśli nie, to już wiecie. Mówił o tym Boris Pistorius – minister obrony Niemiec.
My nie mamy polskiego rządu.
Wiedzieliście, że decyzja o oddaniu przez Polskę Ukrainie rakiet Patriot zapadła w Berlinie? Jeśli nie, to już wiecie. Mówił o tym Boris Pistorius – minister obrony Niemiec.
Obok prymitywnego negowania i usprawiedliwiania ludobójstwa Polaków na x widoczna jest także operacja ukraińskiego wpływu informacyjnego, mająca na celu kontrowanie polskiej narracji ws. OUN-UPA. Ukraińscy liderzy opinii pracujący na różnych kierunkach opublikowali w ostatnich dniach sporo zaczepnych, ale zarazem obfitych treściowo wpisów, mających uderzyć w Polskę i tworzyć fałszywą symetrię (główne założenie ukraińskiej dyplomacji i polityki historycznej), opartą za schemacie, że „wszyscy zabijali i prześladowali”, więc wszyscy są winni i nikt nie ma prawa oceniać, bo każdy ma „swoje grzechy”.
Wśród wpisów, które zauważyłem ukraińscy komentatorzy przypominali: – polską książkę opisującą ciemne karty AK – pogrom w Kielcach – pogrom w Wąsoszu – przemoc wobec Ukraińców w II RP
Warto to odnotować, bo pokazuje to kilka rzeczy: 1. Są to działania moim zdaniem przygotowane, inspirowane i orkiestrowane
2. Kijów gra na kilku fortepianach jednocześnie – szef MSZ pozornie łagodzi linię, a aparat wpływu w sieci zaostrza przekaz
3. Kijów sądzi, że tego rodzaju linia przyniesie mu korzyść lub poprawę sytuacji
O ile pierwsze dwa punkty świadczą o jakimś przygotowaniu, to trzeci pokazuje moim zdaniem fundamentalny błąd w kalkulacji. Te wszystkie „polskie grzechy” wzięte razem i z osobna ani nie przykryją tematu OUN-UPA, ani nie zmienią ich oceny. Nie spowodują też problemów Polsce, bo w Polsce nie mamy problemu z krytyką tego co złe. Natomiast tego rodzaju „ofensywa” internetowa odsłania intencje Kijowa i mobilizuje oraz jednoczy Polaków, co już można zaobserwować w polemikach w sieci.
Obok prymitywnego negowania i usprawiedliwiania ludobójstwa Polaków na x widoczna jest także operacja ukraińskiego wpływu informacyjnego, mająca na celu kontrowanie polskiej narracji ws. OUN-UPA. Ukraińscy liderzy opinii pracujący na różnych kierunkach opublikowali w ostatnich…
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) July 6, 2026
Wychodzi, że w marcu, w tajemnicy przed Sejmem, rząd oddał Ukrainie drogie i trudne do kupienia pociski przechwytujące do systemów Patriot
Były one zakupione przez Polskę od USA w celu budowy wielowarstwowego systemu obrony przeciwlotniczej, o którym od lat słyszycie w mediach, a który do dziś nie jest ukończony.
To jedyne pociski, którymi dysponowała/dysponuje Polska, zdolne zwalczać rosyjskie rakiety Iskander, zagrażające Polsce i rozmieszczone w obwodzie królewieckim.
Wychodzi, że w marcu, w tajemnicy przed Sejmem, rząd oddał Ukrainie drogie i trudne do kupienia pociski przechwytujące do systemów Patriot.
Były one zakupione przez Polskę od USA w celu budowy wielowarstwowego systemu obrony przeciwlotniczej, o którym od lat słyszycie w… https://t.co/0c0QgKNJwI
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) July 4, 2026
Stanisław Tyszka: Czeska partia SPD, nasz sojusznik z grupy Europa Suwerennych Narodów w Parlamencie Europejskim, domaga się odebrania Zełenskiemu najwyższego czeskiego odznaczenia za nadanie jednostce specjalnej imienia UPA.
„Nie możemy milczeć, gdy nasze najwyższe odznaczenie państwowe posiada osoba, która nadaje jednostkom wojskowym nazwy nazistowskich potworów” – powiedział Jindřich Rajchl, członek klubu SPD w czeskim parlamencie.
Warto pamiętać, że UPA mordowała nie tylko Polaków, ale i Czechów.
Paweł Usiądek: Szkoła Podstawowa nr 54 w Szczecinie potwierdziła: podczas uroczystego pożegnania uczniów klas ósmych, odśpiewano hymn państwowy Ukrainy. Wszystko odbyło się przy polskich dzieciach. Jako uzasadnienie podano “strukturę społeczności absolwentów” oraz “zadania wychowawcze i integracyjne”.
Decyzja nie była przedmiotem konsultacji z Radą Rodziców – to haniebna samowolka dyrekcji
Wszystko jest na papierze, dyrekcja zawarła swoje stanowisko w odpowiedzi na pismo działacza Konfederacji ze Szczecina Andrzeja Knittra. Kolejnym jego pismem jest pismo do Zachodniopomorskiego Kuratora Oświaty oraz do organu prowadzącego szkołę. Nie możemy bowiem tolerować takich praktyk!
Żadna szkoła nie ma prawa promować hymny obcych krajów. Doszło do złamania państwowego protokołu szkolnego. Jesteśmy gospodarzem w Polsce to miejmy do siebie chociaż podstawowy szacunek, bo inni nas szanować nie będą. Tylko polski hymn w polskiej szkole!
Pytanie do rządu, czy zamierza podjąć ze stroną ukraińską rozmowy w sprawie usprawnienia poszukiwań i ekshumacji Polaków leżących w bezimiennych grobach na terenie dzisiejszej Ukrainy.
W tej chwili stan prawny utrudnia Polsce prowadzenie takich prac. Niemcy od lat mają z Ukrainą osobną umowę, która daje im znacznie lepsze możliwości działania.
Polska musi przedstawić własne propozycje w tej kwestii i twardo zabiegać o ich uwzględnienie.
Pytanie do rządu, czy zamierza podjąć ze stroną ukraińską rozmowy w sprawie usprawnienia poszukiwań i ekshumacji Polaków leżących w bezimiennych grobach na terenie dzisiejszej Ukrainy.
W tej chwili stan prawny utrudnia Polsce prowadzenie takich prac. Niemcy od lat mają z Ukrainą… pic.twitter.com/gDqDIB94lP
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) July 3, 2026
W tym całym szumie informacyjnym warto zwrócić uwagę na jedną, bardzo poważną pomyłkę w ocenie sytuacji, dokonaną przez polskie elity. Chodzi mi o ocenę, że „kult Bandery i OUN-UPA na Ukrainie nie ma antypolskiego charteru”. Ile razy to słyszeliśmy?
Teraz wychodzi, że ta ideologia i ta tradycja są jednak immanentnie antypolskie. Nie da się rozdzielić ideologii i organizacji, które towarzyszyły ludobójstwu na Polakach od nienawiści do Polaków. To jest na poziomie kulturowym i duchowym to samo zjawisko.
Nie było prawdą, że ukraińscy komentatorzy czy politycy „nie wiedzieli” i „nie rozumieli”. To jakże częste, polskie zaklinanie rzeczywistości. Z obecnych komentarzy wynika, że wiedzieli, rozumieli i usprawiedliwiają to ludobójstwo. Jeśli się usprawiedliwia ludobójstwo dokonane na jakiejś grupie albo choćby unika potępienia go to ma to charakter wymierzony w tę grupę. Tu już nie ma miejsca na żadne kombinacje. Wyszło to co wyjść musiało.
To co do nas dociera w ostatnich tygodniach z Ukrainy jest szokiem dla dużej części polskich elit. W tym całym szumie informacyjnym warto zwrócić uwagę na jedną, bardzo poważną pomyłkę w ocenie sytuacji, dokonaną przez polskie elity. Chodzi mi o ocenę, że „kult Bandery i OUN-UPA…
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) July 2, 2026
Wbrew złudzeniom postmodernistów z prawicy i lewicy symboli i ideologii nie da się swobodnie reinterpretować. Mają swoją treść polityczną i treść duchową. Jeśli coś było złe sto lat temu to pozostaje złe także i dziś. Polskie, inteligenckie kalkulacje i uniki przez ostatnie dekady były na antypodach opartego na prostocie i prawdzie podejścia „tak, tak, nie, nie”. Jak zwykle pycha zaciemniła nam zdolność oceny sytuacji.
Ale ta sekwencja fałszu, próżności, pogardy dla przodków i braku szacunku dla własnych rodaków o bardziej honorowym i prostolinijnym podejściu została wreszcie rozbita. Właśnie się rozsypała i utraciła swój niewolący charakter. Stanęliśmy w prawdzie o naszych relacjach. Wiemy gdzie jesteśmy i możemy teraz wreszcie nie jako „środowiska kresowe”, ale jako cały naród, definiować nasze oceny i cele w odniesieniu do prawdy i dobra wspólnego.
Spójrzmy na tę sytuację jak na coś oczyszczającego z potwornego fałszu i nienazwanej hańby, które na nas ciążyły. Mamy już to za sobą. Pozostałe problemy są wbrew pozorom mniejsze, niż ten który mieliśmy sami ze sobą.
Ewa Zajączkowska-Hernik – poseł do Parlamentu Europejskiego
W Czechach współrządząca krajem partia SPD chce odebrania Zełenskiemu Orderu Białego Lwa i powołuje się na decyzję prezydenta Polski!
Sprawą zająć ma się koalicja rządowa a do prezydenta Czech wspólny apel wystosować może cała Izba Poselska. Poseł Rajchl podkreślił: “Nie możemy milczeć, gdy nasz najwyższy order państwowy posiada osoba, która nazywa jednostki wojskowe imionami nazistowskich potworów.”
Na Słowacji wiceszef parlamentu wezwał premiera Fico, by wstrzymał kontakty z Zełenskim dopóki Ukraina nie zakończy gloryfikowania banderyzmu!
Brawo Czesi, brawo Słowacy❗👏👏👏
✅ W Czechach współrządząca krajem partia SPD chce odebrania Zełenskiemu Orderu Białego Lwa i powołuje się na decyzję prezydenta Polski!
Sprawą zająć ma się koalicja rządowa a do prezydenta Czech wspólny apel wystosować może cała Izba… pic.twitter.com/9ZVWdPaXCQ
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) July 2, 2026
Wiceprzewodniczący słowackiego parlamentu i szef koalicyjnej SNS Andrej Danko powiedział wprost: “Tak, jak do tej sprawy podszedł polski prezydent, powinna podejść również słowacka reprezentacja polityczna.”
Jedni i drudzy chcą iść śladem Polski i na wzór podają słuszną decyzję prezydenta Karola Nawrockiego w kwestii odebrania Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy za gloryfikowanie ukraińskich ludobójców z OUN-UPA!
Nikt tak skutecznie nie nagłośnił tragicznej historii Rzezi Wołyńskiej i czczenia banderowców na Ukrainie jak… sam prezydent Zełenski. Gratulacje! Niech cały świat się o tym dowie i zrozumie jedyne słuszne stanowisko Polski!
Na Komisji Spraw Zagranicznych zgłosiłem poprawkę do projektu uchwały Koalicji Obywatelskiej w sprawie uczczenia 83. rocznicy zbrodni ludobójstwa dokonanego na Polakach przez ukraińskich nacjonalistów.
Zaproponowałem, by Sejm potępił działania władz Ukrainy zmierzające do utrudniania ekshumacji, fałszowania prawdy historycznej i gloryfikowania sprawców ludobójstwa dokonanego na Polakach.
Grzegorz Płaczek – przewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji
Kijów zaczyna rozumieć, że coraz więcej osób zaczyna o tym głośno mówić.
Dlatego po niedawnym przyjęciu przez ukraińską Radę Najwyższą ustawy o Panteonie Narodowym (w którym mają być czczeni banderowcy) do Warszawy ma przyjechać szef MSZ Ukrainy, aby przywieźć “propozycję kompromisu”. Cel jest oczywisty – rozmydlić fakt, iż na Ukrainie wciąż obowiązuje kult morderców UPA.
❌ W Unii Europejskiej nie ma miejsca dla banderowskiej Ukrainy. Kijów zaczyna rozumieć, że coraz więcej osób zaczyna o tym głośno mówić. Dlatego po niedawnym przyjęciu przez ukraińską Radę Najwyższą ustawy o Panteonie Narodowym (w którym mają być czczeni banderowcy) do Warszawy… pic.twitter.com/zI8ukfD2kY
— Grzegorz Płaczek (@placzekgrzegorz) July 2, 2026
Nie dajmy się zwieźć! Antypolska narracja historyczna i kult Bandery w Kijowie są wpisane w ukraińskie DNA. Tutaj nie ma miejsca na kompromis i relatywizowanie ukraińskich zbrodni. Żadnego politycznego bełkotu i poprawności politycznej. STOP!
Chcecie zobaczyć, skąd bierze się kult UPA na Ukrainie? Nie zaczyna się w wojsku ani w parlamencie. Zaczyna się w przedszkolu i w pierwszych klasach szkoły. Od kolorowej książeczki z superbohaterem.
Mowa o publikacji “Przygody Alarmika i jego przyjaciół” autorstwa Ołeha Witwyckiego. To wydana w 2015 roku, licząca 132 strony pozycja z serii “Ałarmyk, ukraiński superbohater”. Adresowana do dzieci w wieku mniej więcej od siedmiu do dziesięciu lat.
Najbardziej wymowny jest wątek antypolski. W pieśni śpiewanej przez bohatera pojawia się obraz “zuchwałej Warszawy”, która “ucichła”, zestawiony ze “złowrogą Moskwą”, która “zadrżała”. Dalej idą militarne motywy “krwi za krew”, surowego karania “najeźdźców” i zapowiedź ponownego ukarania przeciwników.
Tak wychowuje się małych banderowców. Ukraińska książka dla dzieci robi z siepaczy UPA drużynę superbohaterów❗
Chcecie zobaczyć, skąd bierze się kult UPA na Ukrainie? Nie zaczyna się w wojsku ani w parlamencie. Zaczyna się w przedszkolu i w pierwszych klasach szkoły. Od… pic.twitter.com/9KxSypsJwW
Dziecko w wieku ośmiu lat dostaje do ręki książkę, w której Warszawa jest wrogiem stawianym obok Moskwy, a przemoc wobec “najeźdźców” to powód do dumy. Polska jako przeciwnik. “Krew za krew” jako morał. W książce dla dzieci.
To jest sedno problemu, o którym mówię od dawna. Kult UPA na Ukrainie nie jest marginesem starszych radykałów. To system wychowawczy, który sięga najmłodszych. Dziecko czytające dziś o “superbohaterze” spod znaku UPA za dwadzieścia lat będzie stawiać Banderze pomniki i nazywać jego imieniem jednostki wojskowe.
Kłamstwo zasiane w dziecięcej książeczce owocuje po latach nienawiścią dorosłego. I dlatego nie wolno machać na to ręką ani udawać, że to “wewnętrzna sprawa Ukrainy”. Bo to nasze bezpieczeństwo i pamięć naszych pomordowanych są w tej bajce atakowane.
Abstrahując od tezy prof. Nowaka [Kijów nigdy nie okazał nawet najmniejszego szczerego wyrazu wdzięczności] (prawdziwej zresztą), to szef polskiego MSZ nie musi zabierać głosu w każdej sprawie i debacie. A jeśli już to robi, to powinien go zabierać w interesie Polski i Polaków. Jak widzimy na załączonym obrazku, Sikorski wchodzi w buty ministra ukraińskiego rządu.
Dlaczego? Bo należy do bardzo licznej grupy ojkofobów wśród polskich elit politycznych. Ma nieuzasadnioną potrzebę, aby asystować cudze interesy, zamiast naszych, polskich.
Odejdę od zawartości tego wpisu. Zadam pytanie:
Dlaczego polski wicepremier staje w obronie obcego państwa?
Bo abstrahując od tezy prof. Nowaka (prawdziwej zresztą), to szef polskiego MSZ nie musi zabierać głosu w każdej sprawie i debacie. A jeśli już to robi, to powinien go… pic.twitter.com/MsgQszLU4P
RozwińZwiń komentarze (1)