Projekt UC100 wprowadza tzw. Rozszerzoną Odpowiedzialność Producenta (ROP) – czyli system, w którym firmy wprowadzające opakowania na rynek mają finansować ich zbiórkę i recykling. Problem w tym, że zamiast rynkowego modelu opartego na konkurencji, rząd proponuje centralizację i faktyczny monopol państwowy.
Efekt? Około 140 tys. firm zostanie objętych systemem, który wygeneruje nawet 5 mld zł nowych obciążeń rocznie. Koszty dla przedsiębiorstw mogą wzrosnąć nawet 5–7 razy – i jak zawsze, zostaną przerzucone na konsumentów. Najbardziej odczujemy to w cenach żywności i produktów codziennego użytku.
UC100 (ROZSZERZONA ODPOWIEDZIALNOŚĆ PRODUCENTA) TO CIOS W POLSKICH PRZEDSIĘBIORCÓW I KONSUMENTÓW
Projekt UC100 wprowadza tzw. Rozszerzoną Odpowiedzialność Producenta (ROP) – czyli system, w którym firmy wprowadzające opakowania na rynek mają finansować ich zbiórkę i recykling.… pic.twitter.com/U3BnhsRfjG
Projekt likwiduje działający od 25 lat rynek organizacji odzysku i zastępuje go jednym państwowym operatorem – NFOŚiGW. Brak konkurencji to brak kontroli kosztów, brak efektywności i rosnąca biurokracja.
Najmocniej ucierpią małe i średnie firmy – nowe quasi-podatki, wyższe koszty działalności i ryzyko wypychania z rynku przez duże podmioty. Jednocześnie system nie daje realnych bodźców do poprawy recyklingu – producent płaci, ale traci wpływ na proces.
Doświadczenia krajów takich jak Węgry czy Chorwacja pokazują, że centralizacja oznacza wyższe koszty i niższą efektywność.
To dlatego projekt spotkał się z jednoznacznym sprzeciwem szerokiego spektrum organizacji biznesowych i branżowych.
UC100 to drogi, niewydolny system, za który zapłacą wszyscy.
Aleksander Popko – działacz Konfederacji w Ełku, dyr. ds Mediów i Komunikacji w Fundacji Dobry Rząd
Dzisiaj w Sejmie RP pojawił się pierwszy robot. Na zaproszenie posła Michała Połuboczka Edward Warchocki wziął udział w spotkaniu i rozmawiał z posłami o przyszłości robotyki i sztucznej inteligencji.
Dzisiaj w Sejmie RP pojawił się pierwszy robot. Na zaproszenie posła @MPoluboczek@edwardwarchocki wziął udział w spotkaniu i rozmawiał z posłami o przyszłości robotyki i sztucznej inteligencji pic.twitter.com/R1JOVSIzFR
Od wielu lat Polska jest krajem potencjalnej agresji militarnej, co powinno skłaniać do wytężonych przygotowań do ewentualnej obrony oraz do edukacji proobronnej społeczeństwa. Tymczasem Ministerstwo Edukacji Narodowej prowadzi politykę przeciwną, ograniczając treści proobronne w podstawie programowej. Głos w tej bulwersującej sprawie na konferencji prasowej Konfederacji w Sejmie zabrali posłowie Krzysztof Tuduj, Ryszard Wilk i Michał Połuboczek.
Poseł Krzysztof Tuduj poinformował, że Ministerstwo Edukacji Narodowej planuje likwidację przygotowania do szkoleń strzeleckich w ramach przedmiotu edukacja dla bezpieczeństwa. Ocenił decyzję, jako skrajnie niezrozumiałą, podkreślając, że przygotowanie do szkoleń strzeleckich nie jest tożsame z udostępnianiem broni dzieciom.
„Skrajnie ideologiczna, oderwana od rzeczywistości minister Nowacka, która chciałaby kolanem przymusowo wpychać edukację zdrowotną ze swoimi ideologicznymi wkładkami sabotuje – bo to jest czysty sabotaż – bezpieczeństwo Polski w obecnych warunkach” – mówił poseł Tuduj, wskazując na szkodliwą rolę minister Nowackiej w rządzie.
Krzysztof Tuduj zwrócił uwagę, że w krajach europejskich obserwowany jest trend odwrotny. Wskazał przykłady Francji, Łotwy, Estonii i Niemiec, które rozszerzają edukację proobronną dzieci i młodzieży. Poseł podkreślił także, że działania minister Nowackiej stoją w sprzeczności nie tylko z interesem narodowym, ale nawet działaniami reszty rządu.
Poseł Ryszard Wilk przypomniał rzymską maksymę „jeśli chcesz pokoju, przygotuj się do wojny”, zwracając uwagę na konieczność budowania zdolności odstraszania potencjalnego agresora między innymi przez przeszkolenie proobronne społeczeństwa.
Wilk przytoczył argumentację ministerstwa, które przyznało się do własnej niekompetencji i zaniechań, gdyż za powód likwidacji zajęć wskazało niski poziom ich prowadzenia – ograniczony czas i brak umiejętności u nauczycieli.
Poseł Konfederacji zwrócił uwagę także na to, że przedmiot przygotowuje do różnych sytuacji i zagrożeń, które nie muszą mieć charakteru militarnego. Brak wiedzy na odpowiednim poziomie nie zwiększa bezpieczeństwa, wręcz przeciwnie.
Poseł Michał Połuboczek nazwał sytuację „MEN kontra MON”, wskazując na sprzeczne działania ministrów Nowackiej likwidującej zajęcia proobronne i Kosiniaka-Kamysza zapowiadającego półmilionową armię.
Skrytykował ideologiczną politykę minister Nowackiej, która usuwa książki patriotyczne z kanonu lektur i oszukuje uczniów, że mogą wybrać swoją płeć. Połuboczek podkreślił, że wychowanie patriotyczne i przeszkolenie proobronne młodzieży to klucz do budowy armii przyszłości.
Konfederacja potępia działania minister Barbary Nowackiej i postuluje realną naukę postaw proobronnych w szkołach.
Decyzja zarządu PGZ, podjęta w ramach Konsorcjum realizującego program SAN, o wyborze norweskiej wieży MCT30 Kongsberg zamiast polskiego systemu ZSSW-30 produkowanego przez Hutę Stalowa Wola S.A., jest decyzją błędną i szkodliwą z punktu widzenia interesu państwa. Polska wieża ZSSW-30 nie jest rozwiązaniem gorszym – w wielu kluczowych aspektach jest rozwiązaniem lepszym, w pełni krajowym, rozwijanym i kontrolowanym w Polsce.
ZSSW-30 daje realną przewagę w zakresie suwerenności technologicznej, serwisu, modernizacji oraz bezpieczeństwa dostaw. Jeżeli w toku prac pojawiały się elementy wymagające zmian lub dopracowania, naturalnym i odpowiedzialnym kierunkiem było ich rozwijanie w Hucie Stalowa Wola, a nie zastępowanie polskiego rozwiązania produktem zagranicznym. Tak buduje się własne kompetencje obronne, a nie zależność od obcych dostawców.
POLSKA WIEŻA POMINIĘTA – ZŁA DECYZJA PGZ
Decyzja zarządu PGZ, podjęta w ramach Konsorcjum realizującego program SAN, o wyborze norweskiej wieży MCT30 Kongsberg zamiast polskiego systemu ZSSW-30 produkowanego przez Hutę Stalowa Wola S.A., jest decyzją błędną i szkodliwą z punktu… pic.twitter.com/uNxiKzucLq
Zakup zagranicznej wieży za miliardy złotych, dodatkowo finansowany z pożyczki SAFE, oznacza transfer środków publicznych poza Polskę i osłabienie krajowego przemysłu obronnego. To decyzja, która uderza w Hutę Stalowa Wola S.A., jej pracowników oraz w długofalowe bezpieczeństwo państwa. Państwowa Grupa Zbrojeniowa powinna w pierwszej kolejności rozwijać i wzmacniać polskie systemy uzbrojenia, zwłaszcza wtedy, gdy krajowe rozwiązanie jest lepsze i dostępne.
INTERES POLSKI – Polska nie może dłużej udawać, że nic się nie dzieje. Ukraina, pod presją oligarchów i hutniczych monopoli, wprowadza zakaz eksportu złomu, uderzając w polskie i europejskie hutnictwo. Skutek jest prosty: nasze huty tracą surowiec, miejsca pracy są zagrożone, a ukraińskie kombinaty szykują dumping stali w UE nawet 20–25% poniżej cen rynkowych. To nie jest wolny handel, to gospodarcza agresja.
INTERES POLSKI – Polska nie może dłużej udawać, że nic się nie dzieje. Ukraina, pod presją oligarchów i hutniczych monopoli, wprowadza zakaz eksportu złomu, uderzając w polskie i europejskie hutnictwo. Skutek jest prosty: nasze huty tracą surowiec, miejsca pracy są zagrożone, a… pic.twitter.com/rWCxwJpauC
Linia Konfederacji jest jasna: pomoc Ukrainie nie może oznaczać niszczenia polskiej gospodarki. Nie zgadzamy się na sytuację, w której Polska ponosi koszty wojny, odbudowy i „solidarności”, a w zamian dostaje dumping, korupcję i łamanie zasad rynku. Jeśli Ukraina chce korzystać z dostępu do rynku UE, musi grać według tych samych reguł – bez wyjątków i przywilejów.
Popieramy twarde działania obronne: presję na UE, zniesienie wyłączeń handlowych dla ukraińskiego hutnictwa i realne mechanizmy antydumpingowe. To nie jest antyukraińskość. To elementarna polityka państwowa. Współpraca – tak. Eksploatacja Polski – nie.
Polski system ochrony zdrowia popadł w gigantyczny kryzys – Narodowy Fundusz Zdrowia według Naczelnej Rady Lekarskiej zbankrutował, a do tego planowane jest zamykanie oddziałów w szpitalach. Jedynie do końca 2025 roku ma zostać zamkniętych ich kilkadziesiąt. Wobec tej dramatycznej sytuacji Konfederacja nie może pozostać obojętna. W całej Polsce odbywają się konferencje jej struktur.
Na konferencji prasowej w Sejmie RP głos zabrali posłowie Michał Wawer i Michał Połuboczek oraz Maciej Popławski i Mariusz Głowacki.
Poseł Michał Wawer przypomniał, że rządząca koalicja wygrała wybory m.in. dzięki obietnicy naprawy systemu ochrony zdrowia. „Niestety po dwóch latach widzimy, że z tego nic nie zostało, że po tych dwóch latach wszystkie istniejące już wcześniej, głębokie, systemowe problemy systemu ochrony zdrowia przez te dwa lata uległy dalszemu pogłębieniu. Mamy sytuację katastrofalną!” – ocenił.
Wawer zwrócił uwagę, że system ochrony zdrowia traktuje Polaków jak obywateli drugiej kategorii, zapewniając dostęp do świadczeń przede wszystkim Ukraińcom – i to nawet tym, którzy nie płacą składek.
Według posła Konfederacji sytuacja uległa dalszemu pogorszeniu w ostatnich tygodniach, ponieważ Narodowy Fundusz Zdrowia przestał być wypłacalny. Skutkiem kryzysu jest planowanie przez rząd likwidacji kolejnych oddziałów, w tym porodówek.
Poseł Michał Wawer poinformował o ogólnopolskim zasięgu akcji Konfederacji, która organizuje konferencje prasowe i protesty przeciwko tragicznej sytuacji w ochronie zdrowia, niespełnieniu obietnic przez rząd i zagrożeniu istnienia wielu szpitali.
Poseł Michał Połuboczek zwrócił uwagę, że „mimo tak tragicznej sytuacji wciąż finansujemy leczenie Ukraińcom – to kosztowało nas już 4 miliardy”. Wyjaśnił, że Ukraińcy wykorzystują nagminnie lukę w prawie, które pozwala im zapisać się na leczenie drogimi lekami na Ukrainie oraz kontynuować to leczenie w Polsce, gdzie ich leki są refundowane.
Połuboczek podkreślił, że system ochrony zdrowia nadal nie odrobił „długu”, jaki powstał przez niezdiagnozowanie pacjentów w czasie pandemii. Dopiero teraz niektórzy pacjenci, którzy mogliby być już dawno objęci opieką, decydują się na podjęcie leczenia. Powoduje to znaczący wzrost bieżących wydatków.
Poseł Konfederacji zaznaczył, że budżet na ochronę zdrowia urósł z 90 miliardów złotych w 2019 roku do 200 miliardów złotych obecnie, a mimo to nie jest lepiej. Połuboczek podkreślił, że oznacza to, że lewica myli się postulując zwiększenie wydatków na ochronę zdrowia, a zamiast tego postulował przeprowadzenie pełnej analizy systemu, by wykryć, gdzie „uciekają” pieniądze.
Maciej Popławski przypomniał sytuację szpitala w Ostrołęce, który przeszedł w tryb awaryjny w związku z brakiem 15 milionów złotych, których NFZ nie zapłacił za wykonane świadczenia. Podał przykłady innych placówek, które ograniczają dostęp do świadczeń. Działacz Konfederacji zwrócił uwagę na pacjentów, których najbardziej dotyka ten kryzys.
Mariusz Głowacki podkreślił patologiczną sytuację w związku z zatrudnieniem lekarzy i finansowaniem leczenia. Szpitale w obecnym systemie preferują wykonywanie bardziej opłacalnych finansowo zabiegów, spychając na boczny tor pozostałe świadczenia. Błędna logika prowadzi do zadłużania się szpitali i ich zamykania. Głowacki zwrócił uwagę na to, że ostatnia reforma zdrowia miała miejsce ponad 20 lat temu i do tej pory żaden rząd, ani PiS ani PO, nie poprawił sytuacji.
Konfederacja wzywa premiera Donalda Tuska do spełnienia obietnic wyborczych w zakresie dostępu do ochrony zdrowia dla Polaków lub podania się do dymisji, jeśli nie jest w stanie zrealizować własnego programu. „Najwyższy czas na systemową reformę ochrony zdrowia! Najwyższy czas na zerwanie z archaicznym systemem monopolu Narodowego Funduszu Zdrowia! Najwyższy czas dostosować ten system do wymagań XXI wieku!” – apelowała Konfederacja.
Działania Komisji Europejskiej zmierzają do zniszczenia branży kominkowej.
Komisja Europejska forsuje zakaz ogrzewania domów drewnem, pelletem i węglem. Konfederacja zorganizowała w Sejmie konferencję prasową, w czasie której głos zabrali w imieniu partii posłowie Krzysztof Mulawa i Michał Połuboczek. Obecni byli również przedstawiciele branży kominkowej z Cechu Zdunów Polskich i Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kominków i Pieców.
Poseł Krzysztof Mulawa poinformował o planach Unii Europejskiej i wskazał, że plany te są popierane przez minister klimatu i środowiska Paulinę Hennig-Kloskę.
Mulawa zwrócił uwagę, że obecnie stosowany pellet to pellet o już zredukowanej o 98% ilości emitowanych szkodliwych substancji. Unia Europejska walczy o redukcję kolejnego 1 punktu procentowego, co dla środowiska będzie miało minimalne znaczenie, za to bardzo mocno uderzy w branżę, gospodarkę i portfele Polaków. Jak podkreślił poseł Mulawa, aż 90% stosowanych obecnie urządzeń będzie musiało zostać zlikwidowanych i zastąpionych nowymi.
„Chcemy walczyć jako Konfederacja o rozsądek” – podkreślił Krzysztof Mulawa i zaapelował o odejście ze stanowiska ministra środowiska Pauliny Hennig-Kloski, „która szkodzi nam wszystkim”.
Poseł Michał Połuboczek uznał sytuację za kolejny przejaw „ekoszaleństwa z Brukseli”. Wskazał, że palenie w piecu jest podstawą egzystencji dla wielu milionów Europejczyków. Według przytoczonych przez niego danych, w Europie jest 50 milionów punktów grzewczych, a aż 41 milionów Europejczyków ma problem z opłaceniem rachunków za elektryczność i gaz. Proponowany przez Komisję Europejską projekt obniży jakość egzystencji kolejnym milionom mieszkańców kontynentu.
„Zmiany te mają wejść już w 2027 roku. To czas znacznie za krótki, żeby się do nich przystosować, zwłaszcza że te normy wyeliminują praktycznie zupełnie piece, kominki na paliwo stałe, gdyż te normy są praktycznie niewykonalne” – mówił Połuboczek.
Konfederacja sprzeciwia się projektowi Komisji Europejskiej i stoi po stronie polskich producentów kominków i zwykłych Polaków, których nie stać na ekologiczne fanaberie eurokratów.
Polska od lat jest ofiarą kryzysu imigracyjnego. Do imigrantów szturmujących granicę polsko-białoruską dołączyli imigranci podrzucani do Polski z Niemiec. Rząd zamiast bezwzględnie walczyć o bezpieczeństwo Polski zaledwie pozoruje działania. Głos w tej sprawie na konferencji prasowej w Sejmie zabrali w imieniu Konfederacji wicemarszałek Sejmu RP Krzysztof Bosak oraz poseł Michał Połuboczek.
Krzysztof Bosak zauważył, że rząd postanowił nie przyjmować wniosków o azyl składanych przez imigrantów na granicy z Białorusią, ocenił to działanie jako pozorowane, ponieważ funkcjonujące tylko na granicy państwowej, które definiowana jest jako przestrzeń nad samą linią graniczną. Przez to podejście, wnioski o azyl składane po przekroczeniu linii granicznej mogą już być rozpatrywane w dotychczasowy sposób – pas drogi granicznej i strefa nadgraniczna nie są objęte rozporządzeniem o odrzucaniu wniosków o azyl.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) April 2, 2025
Konfederacja postuluje natomiast „zawiesić prawo do składania wniosków azylowych dla każdego, kto nielegalnie przekroczył naszą granicę” – postulował Bosak.
Wicemarszałek Sejmu podkreślił, że kryzys na granicy z Białorusią narasta. „Rząd próbuje przedstawiać siebie jako skuteczniejszy, niż poprzedni. Rzeczywistość szybko weryfikuje. Od początku roku polskie służby udaremniły prawie 3400 prób nielegalnego przekroczenia granicy, a tylko w ostatnich dniach marca aż 620 prób” – wskazywał lider Konfederacji, uznając że działania rządu wynikają z kalkulacji kampanijnych.
Krzysztof Bosak przypomniał również, że „mamy cały czas do czynienia z sytuacją, w której Niemcy zwracają nam imigrantów nielegalnych”. Wyjaśniał, że Polska nie otrzymuje od Niemców żadnej dokumentacji potwierdzającej, że zawracani imigranci zostali zatrzymani faktycznie na granicy. Polska stosuje „zasadę zaufania do strony niemieckiej”, nie wnikając w faktyczny stan rzeczy.
Wicemarszałek Sejmu zwrócił uwagę na analogiczne sytuacje między Niemcami a Włochami i Niemcami a Danią, w których żadne państwo nie stosuje wzajemnej zasady zaufania, za to twardo broni swojego interesu i blokuje wjazdy imigrantów.
Krzysztof Bosak podkreślił, że Polska powinna uświadomić Niemcom i Unii Europejskiej ciężar, jaki ponosi w związku z ochroną granicy zewnętrznej Unii Europejskiej i oczekiwać co najmniej wsparcia finansowego.
Lider Konfederacji zaznaczył, że rząd manipuluje danymi dotyczącymi imigracji, chwaląc się spadkiem liczby readmisji pełnych i uproszczonych ze strony Niemiec, ale przemilcza drastycznie rosnącą liczbę zawróceń na granicy. Bosak wezwał również polskie władze do dokładniejszego sprawdzania imigrantów, których Niemcy podrzucają Polsce.
Poseł Michał Połuboczek zwrócił uwagę na ostatnie wydarzenia w Czeremsze, gdzie imigranci obrzucili polskich funkcjonariuszy kamieniami. Sytuacja ta była niebezpieczna i mogła skończyć się tragicznie, jednocześnie funkcjonariusze są wobec takich zagrożeń właściwie bezbronni. „Obecne przepisy nie pozwalają funkcjonariuszom na używanie broni ani środków przymusu w pełni. Przepisy są niejasne i żołnierze i funkcjonariusze nie wiedzą, kiedy mogą używać tej broni i środków przymusu, boją się konsekwencji” – mówił Połuboczek.
Poseł przypomniał o groźbach płynących ze strony Komisji Europejskiej wobec Polski, która ma być karana za niestosowanie przepisów Paktu Migracyjnego. Słowa te kontrastują z zapowiedzią premiera Donalda Tuska, który twierdził, że Polska nie będzie stosować przepisów tego paktu. Poseł Konfederacji ocenił, że rząd ugnie się pod naciskiem eurokratów.
Michał Połuboczek podkreślił również fakt, że Polacy sprzeciwiają się tworzeniu Centrów Integracji Cudzoziemców i organizują się oraz składają petycje do władz samorządowych. Poseł zapewnił o wsparciu tej sprawy ze strony posłów i działaczy Konfederacji. Zwrócił uwagę, że obecność Centrum Integracji Cudzoziemców obniży atrakcyjność inwestycyjną obszaru, doprowadzi do spadku cen nieruchomości oraz spadku poziomu bezpieczeństwa.
Poseł Połuboczek poruszył również wątek polityki ministra Adama Bodnara, która uderzy w żołnierzy i funkcjonariuszy strzegących granicy. „Minister Bodnar zamiast łapać przestępców z NGOsów, którzy pomagają migrantom przedostać się przez naszą granicę, powołuje specjalny zespół prokuratorski, który ma ścigać naszych funkcjonariuszy. To karygodne” – powiedział konfederata.
Konfederacja domaga się rozszerzenia zawieszenia prawa do azylu na obszar całej Polski oraz wprowadzenia przepisów, które umożliwią żołnierzom i funkcjonariuszom stosowanie broni w obronie granicy.
Konferencja prasowa z udziałem posłów Krzysztofa Tuduja i Michała Połuboczka, 18 lutego 2025 r.
Krzysztof Tuduj: – Dzisiaj poruszamy temat gry w “podrzucanie imigranta”, bo tak to trzeba określić. Włosi odmawiają przyjmowania imigrantów od Niemiec, natomiast Polska przyjmuje wszystkich.
Mamy do czynienia z bardzo poważnym problemem już od lat, którym jest potężna fala emigracji na Europę z krajów Afryki, Azji, też Ameryki Południowej, ale głównie Afryki i Azji.
Najważniejsza w tym temacie jest konstatacja, że przyjmowanie wszystkich tych ludzi, którzy chcą do Europy przyjechać nie jest rozwiązaniem ani na problemy Trzeciego Świata, ani nie jest rozwiązaniem na problemy Europy, tylko te problemy potężnie będzie ta fala wzmagać! I w zakresie bezpieczeństwa, i w zakresie opieki socjalnej, i w zakresie po prostu upadku cywilizacji.
My mówimy o tym od lat, natomiast ten temat jest jakby zsuwany na bok i teraz okazuje się, że trwa właśnie taka gra w podrzucanie sobie nielegalnych imigrantów – i w ogóle imigrantów, których dane państwo nie chce przyjąć.
Otóż Niemcy przy samej granicy z Polską w mieście Eisenhüttenstadt stawiają tak zwane centrum deportacyjne. Mają tam trafić wszyscy imigranci, którzy będą przerzucani do innych państw. Bardzo ciekawa jest lokalizacja tego centrum. To jest na południe od Frankfurtu nad Odrą, na północ od Gubina, tuż przy granicy z Polską, więc to ma być centrum deportacyjne do wszystkich krajów Unii Europejskiej z Republiki Federalnej Niemiec.
Dziwnym trafem wprost przy dwóch najważniejszych przejściach granicznych z Polską to się dzieje. Nie jest przypadkowa ta odległość. Niemcy wrzucają, wypychają, przekazują do Polski wszystkich imigrantów, zasłaniając się z jednej strony przepisami tzw. Dublin 3, to są porozumienia dublińskie, ale przerzucają również imigrantów, którzy nie spełniają nawet tych wymagań.
Polski rząd przyjmuje wszystkich. Taką politykę prowadzi, że przyjmuje wszystkich, których Niemcy chcą na teren Polski przekazać, wydalić czy przesunąć. Istotna tutaj jest konstatacja, że nie jest to wola Straży Granicznej. Straż Graniczna, tutaj razem z kolegą posłem, razem z zespołem parlamentarnym wizytowaliśmy placówkę graniczną, która współpracuje z służbami niemieckimi – Straż Graniczna polska wykonuje po prostu polecenia, zalecenia wewnętrzne, które Polska, rząd, jaką politykę prowadzi. Zarówno mówimy tutaj o premierze, jak i o ministrze spraw wewnętrznych.
Natomiast w tym aspekcie bardzo ciekawe jest to, jak postępują Włosi. Okazuje się, że oni potrafią prowadzić bardzo asertywną politykę w tej materii. W samym 2024 roku Niemcy chcieli przekazać Włochom kilka tysięcy imigrantów, a skutecznie przekazali zaledwie czterech! Dlatego, że Włosi po prostu się na to nie zgadzali.
Według niemieckiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w ostatnich miesiącach Niemcy zawrócili 47 tysięcy imigrantów próbujących wjechać na terytorium Niemiec. Tutaj też ciekawa informacja. Marszałek Bosak podczas wyjazdu, wizyty zagranicznej, rozmawiał z posłem z Danii, który przedstawia taką perspektywę, że Duńczycy nie są w stanie zwrócić do Niemiec żadnego nielegalnego imigranta, nawet tego, który z terenu Niemiec do Danii wjechał, więc tak wygląda polityka, którą prowadzą państwa.
Włosi, Grecy, Hiszpanie potrafią stawiać Niemcom granice, asertywnie zatrzymywać imigrantów. Natomiast Polska, polski rząd przyjmuje wszystkich jak leci. I tutaj wyraźnie trzeba powiedzieć, że należy zatrzymać te przesadne wpływy Niemiec i zadbać o polski interes narodowy w tym kontekście.
Konferencja prasowa Konfederacji z udziałem posłów Witolda Tumanowicza i Michała Połuboczka, 11 lutego 20225 r.
Witold Tumanowicz: – Dzisiaj spotykamy się w temacie migracyjnym.
Ponieważ, jak wszyscy wiemy, w Niemczech trwa obecnie kampania wyborcza i to skłania często polityków do tego, aby powiedzieć trochę więcej, trochę słów prawdy. Wiemy doskonale, że w debacie, gdzie występował Olaf Scholz, zadeklarował, że rozmawiał ze wszystkimi liderami z krajów sąsiadujących z Niemcami i oni wyrazili tutaj pozwolenie, że będą Niemcy mogli wysyłać im migrantów.
Generalnie sytuacja jest taka, że powinni to tak naprawdę nam tutaj w Polsce pokazywać na co dzień, ponieważ zupełnie co innego słyszymy od Donalda Tuska! Donald Tusk mówi o tym, że nie będzie żadnych migrantów, nie będziemy tutaj przyjmować, nie będzie paktu migracyjnego, ale… Tak de facto, ile to już różnego rodzaju kłamstw usłyszeliśmy z ust Donalda Tuska? Kolejne niemalże nie robi różnicy.
No, ale robi różnicę Polakom, ponieważ się okazuje, że tak naprawdę pakt migracyjny jest wprowadzany. Wprowadzany w taki sposób, że są to rozporządzenia, jest to kilka rozporządzeń i one nie muszą być implementowane w Polsce. One mogą być wprost stosowane i, jak widać, Niemcy będą nam tutaj podsyłać migrantów.
Wszystko wydarzy się od razu po tym, jak skończy się kampania wyborcza w Polsce. Bo to jest jeszcze tylko jedno ograniczenie. Tu jeszcze strona niemiecka czy tam Ursula von der Leyen pozwala na to, żeby jeszcze tutaj Donald Tusk trochę mógł mówić o tym, że on jest tutaj taki twardy, on tutaj nie będzie wpuszczał nikogo.
Ale ostatecznie, kiedy tylko kampania wyborcza się zakończy i – nie daj Boże – zostanie zainstalowany długopis Donalda Tuska w Pałacu Prezydenckim, to wtedy wszystko podpisze, wszyscy migranci tutaj zostaną wpuszczeni, no bo te czterdzieści kilka Centrów Integracji Cudzoziemców przecież nie jest budowane bez potrzeby. Będą oni instalowani tutaj, będą dostawać ogromny socjal, większy niż emerytury przeciętnego obywatela.
Co więcej, taki socjal, który będzie poziomem nie odbiegał przesadnie od tego, który jest przyznawany na Zachodzie, tak, żeby oczywiście ci migranci nie wracali z powrotem do Niemiec! Bo o to ostatecznie chodzi.
18 maja możemy to zmienić, ponieważ możemy zagłosować na kandydata, który jest temu absolutnie przeciwny. Zarówno nie jest związany z Prawem i Sprawiedliwością, który to z kolei wpuszczał masowo migrantów – może i legalnie dawał wizy, ale setki tysięcy ludzi tutaj wpuścił także z obcych kręgów kulturowych do Polski. Tak samo jak Donald Tusk, który jest kłamcą w tym zakresie, który jest niewiarygodny, także nie powinien wygrać tych wyborów. Dlatego 18 maja głosujemy na Sławomira Mentzena i powstrzymujemy masową migrację do Polski!
Na antenie Telewizji Republika rozmawialiśmy o protestach rolników, które odbyły się w Warszawie 3 stycznia 2025 roku. Głównym postulatem uczestników była blokada podpisania przez Unię Europejską umowy handlowej z krajami zrzeszonymi w MERCOSUR.
Uważam, że kluczowym czynnikiem przyspieszającym negocjacje i finalizację tej umowy było załamanie sprzedaży niemieckich samochodów w Chinach. W ubiegłym roku BMW odnotowało spadek sprzedaży w Państwie Środka aż o 30% (link do źródła poniżej). W efekcie porozumienie to nabiera charakteru transakcji „argentyńska wołowina za niemieckie auta”. Być może to właśnie ten aspekt jest powodem, dla którego szczegóły umowy zostały utajnione.
Na tej sytuacji stracą przede wszystkim polscy rolnicy, którzy znaczną część swojej produkcji eksportują do krajów Europy Zachodniej. Wstępując do Unii Europejskiej i przez lata dostosowując nasze rolnictwo do rygorystycznych unijnych norm, liczyliśmy, że nasze produkty będą miały uprzywilejowaną pozycję na rynku wewnętrznym. Tymczasem w obecnej sytuacji polscy rolnicy czują się po prostu oszukani!
MERCOSUR – Dziś na antenie @RepublikaTV rozmawialiśmy o protestach rolników, które odbyły się w Warszawie 3 stycznia 2025 roku. Głównym postulatem uczestników była blokada podpisania przez Unię Europejską umowy handlowej z krajami zrzeszonymi w MERCOSUR.
Skomentuj