Na dzisiejszej konferencji prasowej Konfederacji poseł Bartłomiej Pejo wraz z prowadzonym przez siebie zespołem do spraw małych i średnich przedsiębiorców, Michałem Urbaniakiem oraz byłym rzecznikiem małych i średnich przedsiębiorców Adamem Abramowiczem przedstawili projekt, który zakłada wprowadzenie dobrowolności systemu KSeF dla mikro, małych i średnich przedsiębiorców.
Bartłomiej Pejo, który jest reprezentantem wnioskodawców projektu, podkreślił problemy, które w związku z wejściem w życie KSeF, spotykają polskie firmy. „KSeF okazał się porażką! Niedostateczne przygotowanie techniczne, negatywny wpływ na działalność firm, ryzyko bezprecedensowej inwigilacji gospodarczej, zagrożenie bezpieczeństwa danych – wszystko to, przed czym ostrzegaliśmy, stało się rzeczywistością już w pierwszych tygodniach funkcjonowania systemu” – oceniał krytycznie Bartłomiej Pejo.
„Nie można dopuścić do sytuacji, w której największe koszty [wdrożenia systemu] poniosą polscy przedsiębiorcy” – tak potrzebę złożenia projektu uzasadniał lider Konfederacji na Lubelszczyźnie.
Z kolei były poseł Michał Urbaniak wskazał na brak przygotowania państwa na wdrożenie systemu, liczne opóźnienia i ostrzeżenia, jakie wyrażała chociażby Najwyższa Izba Kontroli. Urbaniak przywołał raport NIK wprost, który wskazał brak efektywnego nadzoru nad projektem, który ma przetwarzać ponad 2,5 miliarda faktur rocznie. Urbaniak podkreślił, że przy tej skali zagrożeń dobrowolny KSeF dla sektora mśp to konieczność.
Na koniec wsparcie dla ustawy wyraził Adam Abramowicz, który w latach 2018-2024 pełnił funkcję rzecznika małych i średnich przedsiębiorców.
Minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska jawi się jako jedna z najgorszych ministrów obecnego rządu koalicji 13 grudnia.
W Sejmie odbyła się konferencja prasowa Konfederacji z udziałem wicemarszałka Krzysztofa Bosaka oraz przewodniczącego klubu poselskiego Grzegorza Płaczka.
Na początku konferencji Krzysztof Bosak poinformował w imieniu Konfederacji o złożeniu przez klub wniosku o wotum nieufności dla minister Hennig-Kloski.
Lider Konfederacji uzasadnił decyzję ugrupowania: „Pani minister Hennig-Kloska to mówiąc krótko katastrofa pod każdym względem – merytorycznym, zarządczym, ideologicznym, kompletne nieporozumienie. Ta kobieta nie powinna zostać konstytucyjnym ministrem, członkiem Rady Ministrów, niestety to się wydarzyło. Kolejny rok testujemy jej niestety bardzo wątpliwe możliwości polityczne i merytoryczne”.
Krzysztof Bosak wymienił główne zarzuty wobec minister Hennig-Kloski. Po pierwsze jest to fanatyczna obrona unijnej polityki klimatycznej w momencie, gdy państwa europejskie zaczynają od niej odchodzić widząc jej nieskuteczność. Po drugie nieudolne wdrażanie przepisów o systemie kaucyjnym. Po trzecie program Czyste Powietrze – największa afera, z którą przez dwa lata nie potrafi poradzić sobie szefowa resortu. Bosak ocenił, że w ministerstwie panuje inercja, brak otwartości na dialog z branżą, kompletna niezdolność do rozwiązania jakiegokolwiek problemu. Rządy minister Hennig-Kloski prowadzą ponadto do wepchnięcia Polski w jeszcze większe koszty związane z utrzymaniem wadliwego systemu, utraty zaufania publicznego do administracji wśród obywateli i przedsiębiorców.
Wicemarszałek Sejmu zaznaczył, że w odpowiedzi na fatalne rządy Pauliny Hennig-Kloski minister finansów odciął jej resort od funduszy europejskich, co jest dowodem na skalę zaniedbań i dyletanctwo w Ministerstwie Klimatu i Środowiska. Bosak zwrócił również uwagę na skandaliczne lekceważenie przez minister Hennig-Kloskę potrzeby przebadania urządzeń wykorzystywanych w programie Czyste Powietrze na spełnianie deklarowanych parametrów, o co apelują od około dwóch lat polscy producenci i polskie izby gospodarcze.
Krzysztof Bosak zwrócił również uwagę na fakt, że ministerstwo nie prowadzi żadnych działań zwiększających odporność polskich gospodarstw na awarie zasilania, a jego walka z piecami jest sprzeczna z zaleceniami Ministerstwa Obrony Narodowej, które sugeruje posiadanie niezależnego od prądu źródła ogrzewania.
Przewodniczący klubu poselskiego Konfederacji Grzegorz Płaczek ocenił, że Paulina Hennig-Kloska jest nieprzygotowana merytorycznie do wykonywania swojej pracy, jest twarzą szkodliwych ustaw oraz fanatykiem klimatycznym.
„Religia klimatyczna jest domeną pani minister i nie zgadzamy się absolutnie, żeby w rękach właśnie tej osoby leżała przyszłość nasza i naszych rodzin, ale również przedsiębiorstw tych małych, tych mikroprzedsiębiorstw, ale również tych przedsiębiorstw, które korzystają z energii i są branżą energochłonną” – mówił Płaczek.
Poseł Płaczek zaznaczył, że polityki Hennig-Kloski odpowiada za wysokie ceny energii, peletu, drewna, a także problemy branży drzewnej i meblarskiej.
Konfederacja domaga się dymisji minister Pauliny Hennig-Kloski i uwolnienia polskiej polityki od klimatycznego fanatyzmu i dotychczasowych patologii.
Głos na konferencji prasowej w imieniu Konfederacji zabrali posłowie Michał Wawer oraz Bartłomiej Pejo.
Wiceprzewodniczący klubu poselskiego Konfederacji Michał Wawer zaapelował o zakończenie sprowadzania taniej siły roboczej z krajów azjatyckich, takich jak Indie. Zwrócił uwagę opinii publicznej na fakt, że proces imigracji z Indii do Polski trwa od lat i ten kraj znajduje się w czołówce pod względem liczby wydanych pozwoleń na pracę i pobyt dla jego obywateli. Michał Wawer wskazał, że przed 2020 rokiem było to kilka tysięcy pozwoleń, a po tej dacie liczba pozwoleń zaczęła rosnąć do ponad 15 tysięcy w 2021 roku i rekordowych 46 tysięcy pozwoleń w 2023 roku (ostatnim roku premierostwa Mateusza Morawieckiego). Poseł Wawer podkreślił, że mimo obietnic Donalda Tuska dotyczących zatrzymania imigracji, liczba pozwoleń wydawanych Hindusom utrzymuje się nadal na wysokim poziomie.
Michał Wawer zaznaczył, że rząd pracuje nad tworzeniem systemu zachęt do imigracji Hindusów do Polski. W ubiegłym roku podpisana została umowa o współpracy z Indiami, której elementem jest zobowiązanie polskiego ZUS do dopłacania do emerytur Hindusom. „Mechanizm ma polegać na tym, że jeżeli ktoś pracował przez część swojego życia w Indiach, część swojego życia w Polsce, następnie osiadł w Polsce, otrzymuje tutaj otrzymuje emeryturę z Indii, z indyjskiego budżetu poniżej polskiej emerytury minimalnej, to polski budżet miałby dopłacać mu do wysokości jego emerytury minimalnej. W praktyce może to działać w ten sposób, że kiedy obywatel Indii po całym życiu, pracy, całym życiu mieszkania w Indiach, w wieku 66 lat i 11 miesięcy przyjedzie do Polski, przepracuje tutaj miesiąc, to w wieku 67 lat stanie się uprawniony do tego, żeby wystąpić do ZUS-u o wypłacanie mu do końca jego życia różnicy pomiędzy jego groszową emeryturą indyjską a polską emeryturą minimalną” – tłumaczył Wawer.
Poseł Konfederacji podkreślił, że taki sam mechanizm funkcjonuje od kilku lat względem obywateli Ukrainy.
Michał Wawer zaznaczył, że umowa o emeryturach dla obywateli Indii nie weszła jeszcze w życie z uwagi na nagłośnienie sprawy i sprzeciw Konfederacji w 2025 roku.
Poseł Wawer zachęcił również do podpisywania petycji internetowej Ruchu Narodowego na stronie NieFundujmyImigrantom.pl do premiera o powstrzymanie wprowadzenia zgubnych mechanizmów proimigracyjnych w życie.
Poseł Bartłomiej Pejo wezwał polskich polityków, aby działali propolsko, a nie na rzecz obcych narodów. Zwrócił uwagę na fatalny stan polskiego systemu emerytalnego, który i tak jest niewydolny, a obciążenie go dopłatami dla emerytur dla obywateli Indii mogłoby go całkowicie zrujnować.
Bartłomiej Pejo przytoczył dane, według których umowa z Indiami miałaby przynieść korzyść ok. 200 polskim pracownikom oraz ok. 21 tysiącom pracownikom z Indii, co jest rażącą nierównością na szkodę Polski.
Poseł Pejo zauważył, że obecnie wypłacane imigrantom wyrównania emerytur już drastycznie rosną – od 221,8 tys. złotych w całym 2020 roku do 1,266 mln złotych w pierwszych trzech kwartałach 2025 roku.
Bartłomiej Pejo podkreślił również, że obecnie w Polsce pracuje już ponad milion cudzoziemców, a w ostatniej dekadzie obserwowany był skokowy wzrost ich liczby, za którym idą skokowe wzrosty wydatków na emerytury i inne świadczenia. „Taka sytuacja, i te kolejne wydatki z naszego budżetu, doprowadzanie do tak ogromnego, niespotykanego w historii deficytu budżetowego doprowadzi do nędzy naszych dzieci i naszych wnuków. Za kilka- kilkanaście lat nasze dzieci niestety będą musiały żyć w nędzy, bo teraz jesteśmy tak hojni i obcokrajowcom dopłacamy do ich emerytur, zarówno Hindusom, jak i już od wielu lat Ukraińcom – wystarczy na chwilę zarejestrować się do pracy i nabywają oni prawa emerytalne! Nie ma na to zgody Konfederacji i nigdy jej nie będzie!” – komentował Pejo.
Konfederacja wzywa wszystkich polskich polityków do zajęcia jednoznacznego stanowiska przeciwko masowej imigracji z Indii, przeciwko ściąganiu do Polski taniej siły roboczej i tworzenia mechanizmów dopłat emerytalnych dla imigrantów z Azji. Konfederacja wzywa również do zerwania współpracy z firmami i podmiotami, które trudnią się procederem sprowadzania do Polski imigrantów.
Ukraina wstrzymała eksport złomu do Polski, stawiając nasze huty przed nagłym niedoborem kluczowego surowca. To sektor, który już wcześniej zmagał się z wysokimi kosztami energii i rosnącą konkurencją. Teraz dochodzi kolejny cios, który może przełożyć się na ceny, produkcję i miejsca pracy.
Polski przemysł hutniczy znalazł się w bardzo trudnym położeniu. Ukraina wstrzymała eksport złomu do Polski, stawiając nasze huty przed nagłym niedoborem kluczowego surowca. To sektor, który już wcześniej zmagał się z wysokimi kosztami energii i rosnącą konkurencją. Teraz… pic.twitter.com/yyPVFKgllv
Sytuacja jest o tyle paradoksalna, że w ostatnich miesiącach Ukraina stała się jednym z istotnych graczy w produkcji stali. Ogromna podaż złomu, w tym także wysokiej jakości, wynika z tysięcy ton zniszczonego sprzętu wojskowego oraz zrujnowanej infrastruktury. Część tego uzbrojenia pochodziła przecież również z Polski. Dziś jednak zamiast współpracy widzimy próbę zatrzymania surowca u siebie i odcięcia polskich firm od możliwości jego przetopu.
Każde państwo ma prawo prowadzić politykę gospodarczą w swoim interesie. Problem w tym, czy Polska równie stanowczo potrafi bronić własnych przedsiębiorstw. Rząd zapowiada interwencję, ale doświadczenie pokazuje, że często kończy się na deklaracjach. W realnej gospodarce liczą się szybkie decyzje i twarde negocjacje, nie komunikaty prasowe.
Pojawia się też pytanie natury politycznej. Czy w sytuacji wojny jakakolwiek twarda rozmowa o interesach gospodarczych ma być natychmiast przedstawiana jako działanie wrogie? Obrona własnego przemysłu i miejsc pracy nie jest żadną zdradą ani opowiadaniem się po czyjejś stronie. To elementarna odpowiedzialność państwa wobec własnych obywateli.
Bartłomiej Pejo: Trudno przejść obojętnie wobec tego, co zrobił wiceminister nauki Andrzej Szeptycki. Pod filmem z banderowskimi flagami napisał: „chwała bohaterom”. Zrobił to w przeddzień rocznicy masakry w Parośli I, jednej z pierwszych zbrodni ludobójstwa na Polakach.
To nie jest drobna wpadka. To symboliczny policzek wymierzony ofiarom i ich rodzinom. Tym bardziej że ten sam polityk od lat apeluje, by na poziomie państwowym milczeć o zbrodniach OUN-UPA, a w 2020 roku podpisał się pod listem w obronie upamiętnień UPA.
Polski wiceminister powinien stać po stronie polskiej pamięci historycznej i polskiego interesu, a nie relatywizować ludobójstwo. To zachowanie jest nie tylko nietaktowne, ale wręcz skandaliczne.
Bartłomiej Pejo – poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
W imieniu klubu poselskiego Konfederacji wziąłem udział w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego na zaproszenie Prezydenta Karola Nawrockiego.
Rada Bezpieczeństwa Narodowego to ważne miejsce przepływu informacji o najważniejszych sprawach dotyczących naszego bezpieczeństwa między Prezydentem, rządem i opozycją. Dyskusja była bardzo rzeczowa i merytoryczna.
Dla nas najważniejsza była sprawa programu SAFE i wydatków, jakie Polska ma poczynić z tej pożyczki. Opowiadamy się za maksymalną polonizacją wydatków w ramach programu SAFE, to w Polsce muszą powstawać inwestycje zbrojeniowe i logistyka do produkcji broni i amunicji. Mimo dyskusji dalej nie jesteśmy jako Konfederacja usatysfakcjonowani odpowiedziami od rządu i oczekujemy większej transparentności.
Dziś w imieniu klubu poselskiego Konfederacji wziąłem udział w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego na zaproszenie Prezydenta Karola Nawrockiego.
Rada Bezpieczeństwa Narodowego to ważne miejsce przepływu informacji o najważniejszych sprawach dotyczących naszego… pic.twitter.com/QA4KdkcWI4
Rada Bezpieczeństwa Narodowego: – aż 6 godz. to chyba rekord – nadzwyczaj liczne grono – dobrze że były wszystkie opcje – dobra dyskusja w sprawie SAFE, uzupełniająca deficyt informacyjny wykreowany przez sam rząd. Zarysowane zostały konstruktywne propozycje. Dobrze że byli szef Agencji Uzbrojenia gen. Artur Kuptel i minister Magdalena Sobkowiak – Rada Pokoju – każdy przedstawił i uzasadnił swoje stanowisko. Odbyła się poważna, wieloaspektowa dyskusja. Nikt po niej nie ma prawa udawać że nie wie o co innym chodzi. – Sprawa marszałka Czarzastego – nic nowego. Jałowy spór.
Ogólnie dobre posiedzenie, za wyjątkiem ostatniego punktu.
Rada Bezpieczeństwa Narodowego:
– aż 6 godz. to chyba rekord
– nadzwyczaj liczne grono
– dobrze że były wszystkie opcje
– dobra dyskusja w sprawie SAFE, uzupełniająca deficyt informacyjny wykreowany przez sam rząd. Zarysowane zostały konstruktywne propozycje. Dobrze że byli…
Bartłomiej Pejo – poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
Od początku alarmowaliśmy i informowaliśmy, nie tylko użytkowników systemu, ale również przedstawicieli władzy i Ministerstwo Finansów. Już jesienią złożyłem interpelację z apelem o odroczenie wejścia w życie tego programu.
Dlaczego rząd nie posłuchał tych argumentów, i to nie tylko strony politycznej, którą reprezentuję? Nie chodzi o mnie, ponieważ nie jestem ekspertem. Dlatego temat był szeroko konsultowany z ekspertami spoza polityki. W ramach zespołu parlamentarnego do spraw wsparcia i rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw zaproszeni zostali przedstawiciele Ministerstwa Finansów, przedsiębiorcy oraz praktycy z branży. W spotkaniach uczestniczyło kilkadziesiąt osób.
Od początku alarmowaliśmy i informowaliśmy, nie tylko użytkowników systemu, ale również przedstawicieli władzy i Ministerstwo Finansów. Już jesienią złożyłem interpelację z apelem o odroczenie wejścia w życie tego programu.
Wszyscy byli zgodni: to nie jest właściwy moment. Wprowadzanie systemu w obecnym kształcie oznacza poważne problemy dla firm.
Mimo to rząd pozostał głuchy na te głosy. Minister zapewniał, że system działa prawidłowo. Jeszcze wczoraj o godzinie 9.30 przekonywano, że nie ma żadnych wątpliwości. O 11.30 system przestał działać.
To nie jest powód do żartów. To realny problem wielu tysięcy firm w całej Polsce. Media informują, że KSeF nie działa również na stacjach paliw. W dużej branżowej grupie, liczącej 56 tysięcy użytkowników, powtarza się jedno pytanie: po co wprowadzać tak istotny system w sposób nieprzygotowany?
Pojawiają się także poważne wątpliwości dotyczące zakresu kontroli nad przedsiębiorcami oraz faktu, że system obsługiwany jest przez podmiot spoza Polski. To pytania, na które rząd powinien udzielić jasnych odpowiedzi.
O 9:30 minister Domański pochwalił się, że KSeF działa świetnie i bez zakłóceń.
O 11:30 MF podało komunikat, że profil zaufany padł, więc nie da się zalogować do KSeF.
Mówiliśmy, że tak będzie! Państwowe systemy mają ciągle awarie, a teraz jesteśmy od nich uzależnieni!
Bartłomiej Pejo – poseł na Sejm, człoenk Rady Liderów Konfederacji
Strażacy na Dolnym Śląsku mają dostać drony. Problem w tym, że będą to lekkie, tanie urządzenia, które według wielu opinii nie stanowią realnej pomocy w akcjach ratowniczych. Nie mają odpowiednich kamer termowizyjnych ani wytrzymałości na trudne warunki atmosferyczne, czyli dokładnie to, czego w tej pracy potrzeba najbardziej.
Strażacy na Dolnym Śląsku mają dostać drony. Problem w tym, że będą to lekkie, tanie urządzenia, które według wielu opinii nie stanowią realnej pomocy w akcjach ratowniczych. Nie mają odpowiednich kamer termowizyjnych ani wytrzymałości na trudne warunki atmosferyczne, czyli… pic.twitter.com/AX3BQaeuXS
Decyzja marszałka województwa przedstawiana jest jako forma uhonorowania ludzi, którzy codziennie ryzykują życie i zdrowie. W praktyce wygląda to raczej na akcję wizerunkową. Zamiast kupić kilka porządnych, profesjonalnych dronów, wybrano dużą liczbę tanich urządzeń do 250 gramów. Łatwiej je pokazać na zdjęciach i we wpisach w mediach społecznościowych przy uroczystym przekazaniu.
Pytanie jest proste: czy warto wydawać ponad 300 tysięcy złotych na sprzęt, który nie daje strażakom realnego wsparcia i nie zwiększa naszego bezpieczeństwa. Bo promocja polityczna to jednak za mało, gdy chodzi o ratowanie ludzkiego życia.
Wprowadzany Krajowy System e-Faktur to nie jest żadne uproszczenie, tylko kolejny krok w stronę państwowej kontroli całej gospodarki.
Coraz więcej wątpliwości zgłasza nie tylko biznes, ale także Rzecznik Praw Obywatelskich, który pyta rząd o konstytucyjność KSeF. Chodzi m.in. o masowe gromadzenie przez państwo szczegółowych danych o wszystkich transakcjach, cenach, kontrahentach i modelach biznesowych polskich firm.
Wprowadzany Krajowy System e-Faktur to nie jest żadne uproszczenie, tylko kolejny krok w stronę państwowej kontroli całej gospodarki.
Coraz więcej wątpliwości zgłasza nie tylko biznes, ale także Rzecznik Praw Obywatelskich, który pyta rząd o konstytucyjność KSeF. Chodzi… pic.twitter.com/7wBgFj5juG
Zamiast ścigać realnych oszustów, państwo wprowadza system, który z góry traktuje każdego przedsiębiorcę jak podejrzanego. Dodatkowo uzależnia możliwość wystawienia faktury od działania centralnego systemu, co przy awariach może sparaliżować działalność firm. Do tego dochodzi ryzyko wycieków wrażliwych danych przy miliardach faktur przechowywanych w jednym miejscu.
Dla jednoosobowych działalności i małych firm to kolejne obowiązki, koszty i ingerencja w prywatność, które mogą naruszać podstawowe prawa i wolności.
Konfederacja sprzeciwia się budowie państwa fiskalnej inwigilacji. Będziemy bronić wolności gospodarczej, prawa do prywatności i normalnych warunków prowadzenia działalności w Polsce.
Bartłomiej Pejo, poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
i. Zamiast pojęć „kobieta” i „mężczyzna” w dokumentach urzędowych mają się pojawić określenia „pierwszy małżonek” i „drugi małżonek”.
To nie jest żadna techniczna zmiana. To świadome działanie, które ma obejść polską konstytucję i otworzyć furtkę do uznawania w Polsce małżeństw jednopłciowych zawieranych za granicą.
Rząd Donalda Tuska kolejny raz ulega naciskom z Brukseli. Zamiast pojęć „kobieta” i „mężczyzna” w dokumentach urzędowych mają się pojawić określenia „pierwszy małżonek” i „drugi małżonek”.
To nie jest żadna techniczna zmiana. To świadome działanie, które ma obejść polską… pic.twitter.com/KBEIXukHs6
Konstytucja RP jasno mówi, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. Bez gwiazdek, bez interpretacji, bez ideologii.
Konfederacja nie zgadza się na ciche przepychanie zmian światopoglądowych tylnymi drzwiami, pod dyktando unijnych instytucji. Będziemy bronić polskiego prawa, suwerenności i normalnych definicji, które obowiązywały przez pokolenia.
Rodzina to kobieta i mężczyzna. Państwo ma obowiązek to chronić, a nie rozmywać znaczenie podstawowych pojęć.
Bartłomiej Pejo, poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
Poczta Polska i sądy administracyjne uznały, że nasze smartfony podlegają opłacie RTV, ponieważ są „urządzeniami technicznymi zdolnymi do natychmiastowego odbioru programu”.
Absurd? Tym większy, że coraz rzadziej oglądamy klasyczną telewizję z multipleksu, tę, która i tak jest dziś wypychana z rynku.
Nie ma jednak wątpliwości, że to po prostu kolejny skok na kasę. Polski system podatkowy nie bez powodu uznawany jest za jeden z najgorszych w Europie.
📱Podatek radiowo-telewizyjny za smartfony nadchodzi!
Poczta Polska i sądy administracyjne uznały, że nasze smartfony podlegają opłacie RTV, ponieważ są „urządzeniami technicznymi zdolnymi do natychmiastowego odbioru programu”.
Faktury przychodzące do KSeF [Krajowy System e-Faktur], nie tylko do małych, średnich i dużych firm, ale także do instytucji rządowych, samorządowych czy organizacji pożytku publicznego, nie mają możliwości adnotacji w tym systemie. Ktoś może błędnie wystawić fakturę na nasz podmiot, a my możemy ją błędnie ująć w swoich księgach, tylko dlatego, że pojawiła się w KSeF.
Brakuje jakiejkolwiek weryfikacji, możliwości dopisania notatki, tagu, czy decyzji, czy fakturę księgować, czy ujmować, a także czy jest to koszt, magazyn, czy koszt bezpośrednio związany z daną usługą lub sektorem przedsiębiorstwa. System KSeF, obowiązkowy do odbierania faktur od 1 lutego 2026 r., może w praktyce oznaczać sporo zamieszania.
KSeF wyświetli nam faktury, których nie zamawialiśmy!
Faktury przychodzące do KSeF, nie tylko do małych, średnich i dużych firm, ale także do instytucji rządowych, samorządowych czy organizacji pożytku publicznego, nie mają możliwości adnotacji w tym systemie. Ktoś może błędnie… pic.twitter.com/fX4wawU2nw
Skutki mogą odczuć szczególnie podmioty korzystające z automatycznych systemów przekazywania dokumentów, ale także w przypadku zwykłych przeoczeń, zwłaszcza gdy faktur pojawi się dużo. Jeśli dodatkowo faktura ma krótki termin płatności, a systemy automatycznie ją pobiorą i przekażą do płatności, ryzyko jeszcze rośnie. Możliwe jest też przypadkowe zaksięgowanie faktur niezgodnych z profilem działalności. Odpowiedzialność w takich sytuacjach nie będzie po stronie systemu ani administracji, lecz po stronie przedsiębiorcy.
Jak można ograniczyć ryzyko?
Warto ustalić z księgowymi i pracownikami, które faktury są ujmowane w księgach i w jaki sposób, co może wymagać aktualizacji procedur wewnętrznych.
Dobrze jest sprawdzić, czy używane systemy księgowe i obiegi dokumentów pozwalają na odrzucanie niezaakceptowanych faktur lub na wprowadzenie reguł typu: jeśli kontrahent nie jest w bazie, wymagana jest ręczna akceptacja; jeśli towar lub usługa nie występują w słowniku, wymagana jest ręczna akceptacja.
W niektórych przypadkach konieczna może być zmiana programów do księgowości, CRM lub systemów obiegu dokumentów.
Pomocne może być także korzystanie z opcji ukrywania faktur w KSeF przed pobraniem oraz zgłaszanie nieprawidłowych dokumentów do MF.
Pan z PL2050 puścił parę co do planów rządu: krytyka Tuska i spółki, krytyka UE = dezinformacja = usunięcie materiału i/lub problemy prawne. W nowoczesnej Europie nie wygrywa się już wyborów programem i działaniem, a cenzurą?
Swoją drogą, ciekawe, czy kupowanie sobie miejsc na listach będzie w jakiś sposób karane? Może powinno.
Pan z PL2050 puścił parę co do planów rządu: krytyka Tuska i spółki, krytyka UE = dezinformacja = usunięcie materiału i/lub problemy prawne. W nowoczesnej Europie nie wygrywa się już wyborów programem i działaniem, a cenzurą?
Bartłomiej Pejo, poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
Błyskawiczna operacja wojskowa Stanów Zjednoczonych w Wenezueli tylko potwierdza, że ponownie nadeszła epoka, w której liczy się realna siła, a nie siła sojuszy czy „wartości”. Po reżimie w Caracas nikt płakać nie będzie.
Zastanówmy się jednak, czy Polska jest gotowa na te niespokojne czasy. Czy jesteśmy zdolni do samodzielnej obrony? Czy mamy rezerwistów, zapasy amunicji i bezpieczeństwo żywnościowe? Pomimo tak wielu sygnałów alarmowych ze świata obawiam się, że odpowiedź dalej brzmi „nie”.
Błyskawiczna operacja wojskowa Stanów Zjednoczonych w Wenezueli tylko potwierdza, że ponownie nadeszła epoka, w której liczy się realna siła, a nie siła sojuszy czy „wartości”. Po reżimie w Caracas nikt płakać nie będzie.
Zastanówmy się jednak, czy Polska jest gotowa na te…
Bartłomiej Pejo, poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
Coraz trudniej udawać, że problem nie istnieje. 1 stycznia tego roku w wielu ukraińskich miastach, także we Lwowie, odbywały się huczne obchody urodzin Stepana Bandery. Od lat słyszymy zapewnienia, że na Ukrainie nie ma kultu banderowskiego, a rzeczywistość kolejny raz temu przeczy.
To nie jest nowa sprawa, a mimo to zarówno poprzedni rząd przez dwie kadencje, jak i obecny, deklarujący walkę z faszyzmem, konsekwentnie unikają nagłaśniania takich wydarzeń. Temat jest zamiatany pod dywan, jakby nie istniał.
Tymczasem takie „święta” są policzkiem dla Polaków i pokazują, że nasze wrażliwości historyczne nie są brane pod uwagę. Niestety wygląda na to, że oczekuje się od nas milczenia i uległości, zamiast uczciwej rozmowy o faktach.
Coraz trudniej udawać, że problem nie istnieje. 1 stycznia tego roku w wielu ukraińskich miastach, także we Lwowie, odbywały się huczne obchody urodzin Stepana Bandery. Od lat słyszymy zapewnienia, że na Ukrainie nie ma kultu banderowskiego, a rzeczywistość kolejny raz temu… pic.twitter.com/0nzfsIEqNd
Ewa Zajączkowska-Hernik, poseł do Parlamentu Europejskiego
Wstyd i hańba. 1 stycznia w wielu ukraińskich miastach uczczono rocznicę urodzin zbrodniarza Stepana Bandery, odpowiedzialnego za wymordowanie ponad 100 tysięcy Polaków!
W samym Lwowie odbył się pochód z pochodniami, hołd nazistowskiemu kolaborantowi i oddziałom OUN-UPA oddawali politycy i samorządowcy, w tym mer Lwowa, Andrij Sadowy, a na profilu Rady Najwyższej Ukrainy pojawiło się nawet zdjęcie (już usunięte) naczelnego dowódcy ukraińskiej armii gen. Wałerija Załużnego z portretem Bandery. Antypolski banderyzm ma się tam doskonale, a sprawcy ludobójstwa na Polakach są ich oficjalnymi bohaterami i ideowymi przywódcami. Kult Bandery jest tam systemowy!
Wstyd i hańba. Podajcie dalej, bo w głównych mediach tego nie zobaczycie❗ Wczoraj w wielu ukraińskich miastach uczczono rocznicę urodzin zbrodniarza Stepana Bandery, odpowiedzialnego za wymordowanie ponad 100 tysięcy Polaków❗
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) January 2, 2026
Ale wielu naszych rządzących i niektóre media twierdzą, że na Ukrainie nie ma problemu z gloryfikowaniem banderyzmu, więc chyba możemy im wierzyć, prawda?
Dlatego prezydencki projekt ustawy zakazujący propagowania banderyzmu w Polsce i zrównujący go z innymi zbrodniczymi ideologiami, nazizmem i komunizmem, powinien być procedowany natychmiast. Zero tolerancji dla gloryfikowania morderców Polaków!
Bartłomiej Pejo, poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
Już dziś ten system drenowania kieszeni kosztuje nas około 1,5% PKB w rachunkach za prąd, w cenach produktów, w kosztach usług, w inflacji.
Ceny energii mogłyby być nawet o 50% niższe, gdyby nie wariacka, ideologiczna polityka klimatyczna UE i handel „prawem do oddychania”.
Dołożymy do ETS do 2030 roku blisko 100 miliardów złotych. Już dziś ten system drenowania kieszeni kosztuje nas około 1,5% PKB w rachunkach za prąd, w cenach produktów, w kosztach usług, w inflacji.
Ceny energii mogłyby być nawet o 50% niższe, gdyby nie wariacka, ideologiczna…
ETS to nie „ochrona klimatu” to podatek ukryty w cenach, które płacą rodziny i firmy. Powiedzmy to jasno: To jest przerzucanie kosztów na obywateli, niszczenie konkurencyjności polskiej gospodarki i podcinanie skrzydeł przemysłowi.
Nie ma naszej zgody na to, żeby Polacy byli bankomatem dla eurokratów i spekulantów od uprawnień do CO2. Czas skończyć z tym wariactwem!
Nie damy zrobić z Polaków bankomatu dla eurokratów!
ETS to ukryty podatek klimatyczny, który już dziś kosztuje Polskę około 1,5% PKB rocznie. Droższy prąd, wyższe ceny wszystkiego, inflacja i duszenie polskiej gospodarki. Do 2030 roku z naszych kieszeni zniknie blisko 100… pic.twitter.com/q0KoAbcBTF
RozwińZwiń komentarze (4)