Paweł Usiądek: Problem dotyczy 46% przypadków!
Badanie firmy TrustMate objęło 200 towarów dostępnych w polskim internecie. Elektronika, dom i ogród, kosmetyki. Opisała je “Rzeczpospolita”.
W 46 procentach przypadków modele sztucznej inteligencji generowały informacje o wadach, których w rzeczywistości nie stwierdzono. Jednocześnie podsuwały zamienniki z zagranicznych platform handlowych.
Testowano ChatGPT Search, Perplexity Pro i Google Gemini.
Polskiemu certyfikowanemu urządzeniu grzewczemu sztuczna inteligencja przypisała nieistniejące ryzyko awarii termostatu. Potem zaproponowała produkty importowane.
Przy kosmetykach i chemii domowej ostrzegała przed substancjami drażniącymi, których w składzie nie było.
Dlaczego tak się dzieje?
Duże zagraniczne platformy mają rozbudowane katalogi, tysiące opinii i dziesiątki tysięcy podstron. Polski sklep często ma kilka zdań opisu, cenę i zdjęcie.
Model dostaje więcej materiału o produkcie z wielkiej platformy, więc właśnie ten produkt poleca.
Druga analiza, wykonana przez Geoboard, objęła 369 polskich domen. Prawie 58 procent dostało oceny D albo F, czyli najniższe klasy czytelności dla systemów AI. Żadna nie dostała oceny najwyższej.
Z badania Future Shopper 2026 wynika, że 46 procent kupujących przyznaje, iż rekomendacja sztucznej inteligencji wpłynęła na wybór marek, które brali pod uwagę.
Czyli algorytm, który zmyśla wady, już dziś kieruje realnymi zakupami.
Polski producent przegrywa nie jakością, tylko tym, że nie umie się pokazać maszynie. A maszyny coraz częściej robią zakupy za człowieka.
Skomentuj