Paweł Usiądek: 13 maja Ministerstwo Zdrowia skierowało do konsultacji projekt nowej ustawy o zawodzie pielęgniarki i położnej. Środowisko położnych, gdy przeczytało szczegóły – załamało ręce. W Polsce brakuje położnych, a rząd już przygotowuje się na dalsze zamykanie oddziałów położniczych – MÓWIĄ TO WPROST!
Projekt zakłada likwidację odrębnej ścieżki kształcenia na położną!
Zamiast tego: trzyletnie studia licencjackie na kierunku pielęgniarstwo, następnie osiemnastomiesięczny kurs w zakresie położnictwa obejmujący co najmniej 3000 godzin. Efekt? Osoba z “licencjatem pielęgniarstwa z kursem na położną” – zaszeregowana w siatce płac jak licencjat, czyli na najniższym szczeblu zawodowym.
W tym samym czasie jej koleżanka po pełnych studiach pielęgniarskich będzie już magistrem, uzyska specjalizację neonatologiczną i zajmie ostatnie miejsca na oddziale intensywnej terapii noworodka – czyli jedynym oddziale, gdzie wobec zamykania porodówek położne mogą jeszcze znaleźć zatrudnienie.
Ministerstwo tłumaczy to “trudną sytuacją demograficzną i zamykaniem oddziałów położniczo-ginekologicznych.”
Reasumując: rząd zamierza dalej niszczyć położnictwo w Polsce. Celem Tuska nie jest poprawa dzietności tylko jej dalsza degradacja.
Skomentuj