Przy noweli ustawy o PIP powstało 360 nowych etatów dla urzędników. Zajrzyjmy do OSR ( Ocena Skutków Regulacji) ustawy o dopłatach do ZUS dla artystów.
➡️ 29 nowych etatów w przekształconym Centrum Edukacji Artystycznej / nowej Instytucji obsługującej system artystów: 4,4 mln zł rocznie ➡️ 11 nowych etatów w MKiDN: 1,93 mln zł rocznie ➡️ Budynek, najem, media, administracja: 3 mln zł rocznie ➡️ Badania i monitoring rynku artystów: 0,5 mln zł rocznie ➡️ Rada i Komisja opiniująca: 2,5 mln zł rocznie ➡️ ZUS, obsługa systemu: 4,8–6,7 mln zł rocznie + koszty IT na starcie ➡️ Dopłaty dla artystów: 238–336 mln zł rocznie ➡️ Jednorazowy koszt uruchomienia: 4,76 mln zł
Podsumowanie: 🔴 ok. 40 nowych etatów urzędniczych 🔴 ok. 17–19 mln zł rocznych kosztów administracyjnych, bez samych dopłat 🔴 ok. 322 mln zł rocznie: koszt systemu na początku 🔴 ok. 427 mln zł rocznie: koszt systemu pod koniec okresu OSR
Łączny koszt przez 10 lat około 3,8–3,9 mld zł
Wszystko z budżetu państwa, czyli z pieniędzy podatników.
Przy noweli ustawy o PIP powstało 360 nowych etatów dla urzędników. Zajrzyjmy do OSR ( Ocena Skutków Regulacji) ustawy o dopłatach do ZUS dla artystów.
-29 nowych etatów w przekształconym Centrum Edukacji Artystycznej / nowej Instytucji obsługującej system artystów: 4,4 mln zł… pic.twitter.com/hoX4XuWQqD
Po pracach zespołu parlamentarnego ds. Małych i Średnich Przedsiębiorstw pod kierownictwem Bartłomieja Pejo złożyliśmy projekt ustawy, który ma zakończyć absurd, w którym zwykły turysta z przyczepą kempingową jest traktowany jak ciężarówka.
Dziś, jeśli zestaw przekroczy 3,5 tony DMC, a prawie zawsze przekracza, trzeba wchodzić w system e-TOLL- rejestracja, aplikacje, rozliczenia. Jak w transporcie drogowym.
A mówimy o turystach, rodzinach, ludziach jadących na wakacje.
Dlaczego to zmieniamy? ▪️ to tylko ok. 0,19% całego systemu e-TOLL ▪️ wpływy to ok. 5 mln zł przy 3 mld zł całości ▪️ system jest nieproporcjonalny i zniechęcający
Koniec z e-TOLL-em na przyczepy kempingowe! 🚗🏕️
Po pracach zespołu parlamentarnego ds MŚP pod kierownictwem @bartlomiejpejo złożyliśmy projekt ustawy, który ma zakończyć absurd, w którym zwykły turysta z przyczepą kempingową jest traktowany jak ciężarówka.
Wyjazd wakacyjny z Warszawy do Mielna to ok. 500–550 km.
Jeśli jedziesz z przyczepą kempingową i „wpadasz” w e-TOLL, zapłacisz nawet 160–300 zł ( w zależności od normy spalin) w jedną stronę. Czyli w obie strony to nawet 300–600 zł dodatkowego kosztu.
Za co? Za to, że jedziesz na wakacje z rodziną.
I najważniejsze 👇
Chcemy przyciągać turystów z zagranicy, a nie ich odstraszać.
W całej Europie caravaning rośnie, tysiące ludzi podróżują z przyczepami i wybierają kraje, gdzie jest prosto i bez zbędnych barier oraz dodatkowych kosztów i skomplikowanych systemów opłat.
👉 Proste zasady = więcej turystów 👉 Więcej turystów = więcej pieniędzy w Polsce Kempingi, restauracje, sklepy, lokalne atrakcje- wszyscy na tym zyskają
Mała zmiana w przepisach, a może przynieść duży efekt dla turystyki.
Dla przykładu: Niemcy bardzo często jeżdżą kamperami lub z przyczepami kamperowymi. Nie zniechęcajmy ich, aby odwiedzali miejscowości które wymawiają z lekkością, jak Mrzeżyno czy Dźwirzyno 😎
Organy skarbowe naruszają zasady opodatkowania marynarzy w świetle umów o unikaniu podwójnego opodatkowanie.
Na konferencji prasowej w Sejmie wystąpili posłowie Krzysztof Szymański i Ryszard Wilk oraz przedstawiciel Stowarzyszenia Specjalistów Branży Morskiej Maciej Konopiński.
Krzysztof Szymański ocenił, że w Polsce można być ukaranym za to, że państwo nie potrafi stosować własnego prawa – marynarze karani są za chaos w administracji i tworzenie własnych reguł przez organy podatkowe, które stosują własne definicje transportu międzynarodowego, odmawiają prawa do ulgi abolicyjnej i wytaczają postępowania karno-skarbowe w sprawach, gdzie dochodzi do sporu interpretacyjnego.
„Państwo przerzuca na obywatela konsekwencje własnej niekompetencji” – powiedział Szymański, powołując się na niejednolite przykłady stosowania prawa.
Maciej Konopiński, marynarz z 15-letnim doświadczeniem oraz przedstawiciel Stowarzyszenia Specjalistów Branży Morskiej, zwrócił uwagę, że problem dotyczy około 70 tysięcy aktywnych zawodowo marynarzy i oficerów. Wyjaśnił, że specyfika zawodu marynarza, który pracuje w ciągu roku w wielu państwach, wymaga stosowania ulgi abolicyjnej w celu uniknięcia podwójnego opodatkowania. Zaznaczył, że polskie urzędy skarbowe odmawiają stosowania tego prawa, a problem nasilił się w ostatnich miesiącach.
Konopiński podkreślił, że urzędy przepisom polskim i międzynarodowym oraz wbrew wyrokowi NSA wydanemu w rozszerzonym składzie wymagają zaświadczeń udowadniających opodatkowanie marynarza w zagranicznych firmach.
Konopiński podkreślił również problem związany z kwestionowaniem przez urzędy międzynarodowej definicji transportu międzynarodowego, przez co wiele specjalistycznych statków, na których pracują polscy marynarze nie jest w ogóle uznawanych za statki.
Poseł Ryszard Wilk podkreślił znaczenie blokowania podwójnego opodatkowania oraz konieczność uszanowania decyzji o zwolnieniu z podatku przez inne państwo.
„Mamy chaos interpretacyjny. Jak widzimy mamy twarde wyroki sądów, a różne decyzje urzędów. Tak nie może być. Dlatego my jako Konfederacja będziemy apelować do ministra i pracować nad tym, żeby jak najszybciej wydał bardzo jasną ścieżkę dotyczącą tego, jak urzędy skarbowe mają podchodzić do spraw marynarzy” – powiedział poseł Wilk.
Na koniec konferencji poseł Szymański podsumował „Od lat trwa gnębienie podatkowe polskich marynarzy. Ja sam, będąc wcześniej marynarzem, zderzyłem się dokładnie z tym samym, gdzie urząd skarbowy wymagał ode mnie udowodnienia zapłacenia za granicą podatku, z którego byłem zwolniony, pod groźbą opodatkowania mnie w całości razem z oprocentowaniem za poprzednie lata”.
Krzysztof Szymański przedstawił także działania Komisji Gospodarki Morskiej, która wystąpiła w tej sprawie do Ministerstwa Finansów i otrzymała oburzającą odpowiedź, w której resort przeczy sam sobie. W konsekwencji poseł Szymański jako wiceprzewodniczący Komisji Gospodarki Morskiej złożył wniosek o zwołanie specjalnego posiedzenia komisji z udziałem ministra oraz skierował dwie interpelacje – do ministra finansów i do ministra sprawiedliwości.
Konfederacja domaga się stosowania prawa przez urzędy skarbowe i rozwiązania sporów interpretacyjnych.
W Sejmie odbyło się posiedzenie parlamentarnego zespołu ds. wsparcia i rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw, w czasie którego debatowano na temat rozszerzenia przez rząd Systemu Elektronicznego Nadzoru Transportu o obowiązek rejestracji transportu odzieży i obuwia. Głos na konferencji prasowej zabrali posłowie Bartłomiej Pejo, Krzysztof Mulawa i Ryszard Wilk. Wypowiedzieli się także przedstawiciele poszkodowanej branży.
Bartłomiej Pejo ocenił, że SENT zamiast służyć do walki z szarą strefą, doprowadza do „zarzynania” polskich przedsiębiorców, szczególnie jednoosobowych działalności gospodarczych. Pejo wykazał absurd proponowanych przez rząd rozwiązań. Podkreślił, że rządzący nie przeprowadzili realnych konsultacji z branżą.
Poseł Pejo zaznaczył, że SENT nie powinien obowiązywać małych i średnich przedsiębiorców.
Poseł Krzysztof Mulawa podkreślił, że „rząd nie słuchał przedsiębiorców, nie wsłuchiwał się w merytoryczne argumenty”. Wezwał rząd do zracjonalizowania metod walki z nieuczciwym przewozem, które uderzają obecnie w drobnych przedsiębiorców.
Przedsiębiorca Michał Lesiak przyznał: „Obiecali nam deregulację, tymczasem mamy coraz bardziej zacieśnioną regulację – coraz więcej papierkowej roboty, coraz więcej biurokracji cyfrowej”. Podkreślił, że przedsiębiorcy są otwarci na rozmowę i zaznaczył, że małym przedsiębiorcom także zależy na walce z szarą strefą.
Poseł Ryszard Wilk porównał działania rządu do strzelania armatą do muchy. Podkreślił, że SENT został zaprojektowany do walki z mafiami paliwowymi, a jest używany przeciwko drobnym przedsiębiorcom. „Rozporządzenie w obecnym kształcie nie może dalej obowiązywać. Ono dobija drobny handel. Są masowe kontrole, są bardzo wysokie mandaty, jest paraliż, który spadł na całą branżę” – mówił.
Konfederacja wzywa rząd do zrewidowania systemu SENT, który uderza w mikro, małych i średnich przedsiębiorców, którzy odpowiadają wspólnie za połowę polskiego PKB.
Rząd, widząc ogromne niezadowolenie Polaków z systemu kaucyjnego, zamiast go zwinąć, to go rozwija- tym razem na kartoniki…
Astrologowie ogłaszają miesiąc śmieciarzy. Populacja gromadzonych w mieszkaniu worów, zwiększa się… 😵 Rząd, widząc ogromne niezadowolenie Polaków z systemu kaucyjnego, zamiast go zwinąć, to go rozwija- tym razem na kartoniki…
Przypomnijmy: System kaucyjny miał być ekologiczny, a może mocno uderzyć po kieszeni zwykłych ludzi.
1️⃣ Realnie podnosi ceny w sklepach, bo płacisz kaucję z góry, a nie każdy ją odzyska, część opakowań trafia do kosza albo po prostu się zapomina.
2️⃣ Są poważne obawy, że wzrosną opłaty za śmieci, bo z systemu gminnego znikną najbardziej wartościowe odpady jak PET i aluminium, które dziś pomagają obniżać koszty.
3️⃣ To zwyczajnie niewygodne, trzeba trzymać butelki w domu, nie zgniatać ich, nosić z powrotem do sklepu i często stać w kolejce do automatu.
4️⃣ System nie będzie równy dla wszystkich, w małych miejscowościach dostęp do punktów zwrotu może być ograniczony, a automaty często odrzucają opakowania.
5️⃣ Zamrażasz własne pieniądze, przy większych zakupach robi się z tego zauważalna kwota, którą odzyskasz dopiero po czasie albo wcale.
6️⃣ Część zwrotów będzie w formie voucherów, czyli pieniędzy, które i tak musisz wydać w sklepie.
7️⃣ Skorzystają głównie duże sieci handlowe, a małe sklepy mogą na tym stracić.
Ekologia jest ważna, ale nie może polegać na tym, że obywatel płaci więcej, ma więcej obowiązków i jeszcze musi się dopasować do niewygodnego systemu.
Dlaczego jako Konfederacja byliśmy podwójnie przeciwko wprowadzeniu systemu kaucyjnego ? ( lipiec 2023 za PiSu, listopad 2024 – za Koalicji)?
System kaucyjny miał sens jakieś 20 lat temu. W czasach, gdy sortownie nie potrafiły skutecznie oddzielać plastiku i aluminium. Dziś to już nie ten świat. Instalacje odzyskują PET i puszki, zarabiają na tym i dzięki temu system śmieciowy miał z czego się bilansować.
Targający wory- czyli @SlawomirMentzen testuje system kaucyjny. Cały materiał w komentarzu 👇 Ale tak w skrócie, dlaczego jako @KONFEDERACJA_ byliśmy podwójnie przeciwko wprowadzeniu systemu kaucyjnego ? ( lipiec 2023 za PiSu, listopad 2024 – za Koalicji)?
Teraz te najbardziej wartościowe odpady zostały wyjęte z systemu komunalnego. Efekt jest prosty. Gminy tracą przychody, koszty zostają, a rachunek jak zwykle pójdzie do ludzi. Branża komunalna i samorządy już alarmują, że po wprowadzeniu systemu kaucyjnego ceny wywozu śmieci mogą rosnąć, bo z odpadów znikają te frakcje, które miały największą wartość.
A dla zwykłego człowieka wygląda to tak, że zamiast normalnie wrzucić zgniecioną butelkę do żółtego worka, trzeba teraz trzymać w domu niezgniecione śmieci, pilnować nakrętek, nosić to do sklepu i jeszcze liczyć, że automat akurat zadziała. Trochę z Polaków zrobiono śmieciarzy.
Na tym wszystkim skorzystają przede wszystkim duże sklepy, bo to głównie sklepy wielkopowierzchniowe, bardzo często zagraniczne markety, mają miejsce i możliwości, żeby stawiać butelkomaty. Małe sklepy często nie mają ani miejsca, ani zaplecza, ani warunków, żeby to sensownie obsłużyć. Efekt może być taki, że ludzie będą siłą rzeczy wypychani do dużych sieci, bo tam oddadzą kaucję i przy okazji zrobią zakupy. Mały handel znowu dostanie po kieszeni.
I jeszcze jedno. Skala robi wrażenie. W Polsce to około 9 miliardów opakowań rocznie objętych kaucją 50 gr, czyli około 4,5 miliarda złotych krążących w systemie. Jeśli ludzie nie oddadzą połowy opakowań, to mówimy o około 2,25 miliarda złotych rocznie nieodebranej kaucji. Przy 70% niezwrotów to już ponad 3 miliardy złotych.
I co ważne – te pieniądze nie trafiają do budżetu państwa. Zostają w systemie i trafiają do operatorów kaucyjnych. Czyli więcej obowiązków dla obywatela, więcej przewagi dla wielkich sieci i miliardy złotych rocznie, które zostają poza kieszenią ludzi.
Polowanie na etaty za 3..2…1… Prezydent, ku uciesze Lewicy podpisał ustawę o PIP!
Państwo właśnie wchodzi na rynek pracy z buta!
Wyobraźmy sobie studenta do 26 roku życia na umowie zlecenia. Dzisiaj nie płaci ZUS i to często jedyny sposób, żeby zdobyć pierwsze doświadczenie i zarobić sensowne pieniądze. Po zmianach wystarczy decyzja PIP, że taka współpraca ma cechy etatu i nagle pojawiają się pełne składki ZUS
Koszt rośnie, student dostaje mniej na rękę albo traci pracę, a pracodawca rezygnuje z takiej formy współpracy.
Inspektor PIP dostaje realną władzę, żeby jednym podpisem uznać, że Twoje B2B albo zlecenie to „etat”, nawet jeśli obie strony tego nie chcą! I co najważniejsze taka decyzja działa praktycznie od razu. Najpierw wykonujesz, potem ewentualnie walczysz w sądzie, często przez rok albo dłużej.
To jest odwrócenie podstawowej logiki państwa prawa
Nie sąd rozstrzyga spór, tylko urzędnik. A Ty masz się bronić już po fakcie.
Wyobraźmy sobie prostą sytuację. Programista na B2B, dwa kontrakty, wyższe netto, elastyczność. Klient zadowolony, on zadowolony. Wchodzi PIP i mówi to jednak etat. Nagle pojawia się ZUS, zaległe składki( inspektor może skierować sprawę do sądu o składki “w tył”), zmiana modelu współpracy. Wszystko decyzją administracyjną.
Problem w tym, że granica między B2B a etatem jest w praktyce nieostra.
A skoro jest nieostra, to przy tak ogromnych uprawnieniach urzędnika oznacza jedno totalną niepewność. Dzisiaj działasz legalnie, jutro ktoś uzna, że jednak nie. Dodatkowo, inspektorzy często się mylą. Niektóre media podawały, że inspektorzy przegrywają nawet 2/3 spraw sądowych o ustalenie stosunku pracy. Napisałem już interpelację do MRPiPS o dokładne informacje. Jeśli te dane się potwierdzą, to będziemy mieli istny Armageddon.
Do tego dochodzi odwrócony ciężar dowodu.
To nie państwo musi udowodnić, że coś jest nie tak. To przedsiębiorca musi latami udowadniać, że urzędnik się pomylił.
I teraz najważniejsze: pieniądze
Rząd wprost przyznaje, że chodzi o zwiększenie wpływów z podatków i składek. Podwójne mandaty, więcej kontroli, więcej „etatów”, więcej ZUSu. Do tego rozbudowa aparatu setki nowych urzędników, analitycy, łączenie danych PIP, ZUS i KAS.
To nie jest przypadek. To jest system.
W ramach tej zmiany powstanie około 360 nowych etatów w PIP w latach 2026–2027, w tym około 100 nowych inspektorów oraz dziesiątki osób dedykowanych do wydawania decyzji o stosunku pracy i analizowania danych
To jasno pokazuje skalę planowanych działań.
I żeby była jasność to nie jest wina samych inspektorów PIP
To są normalni ludzie wykonujący swoją pracę. Ale jeśli resort zacznie ich rozliczać z liczby decyzji i „efektów”, to presja zrobi swoje. I wtedy bardzo łatwo przejść od kontroli do polowania na czarownice.
A na końcu ucierpi wizerunek całej służby.
Najbardziej dostaną mali!
Mikrofirmy, samozatrudnieni, lokalne biznesy. Duże korporacje mają prawników i sobie poradzą. Mały przedsiębiorca zostaje sam z decyzją i ryzykiem.
Zamiast „porządkować rynek” możemy zobaczyć dokładnie odwrotny scenariusz mniej legalnych form współpracy, więcej kontraktów wyprowadzanych za granicę, więcej automatyzacji i niestety więcej szarej strefy.
To jest ogromne obciążenie dla gospodarki i demolka elastyczności rynku pracy
I teraz kluczowa sprawa ta ustawa to tzw. kamień milowy KPO A71G A72G.
Czyli coś, co miało być elementem odbudowy gospodarki po kryzysach.
Tylko że KPO miało zwiększać konkurencyjność, ułatwiać prowadzenie działalności i wspierać rozwój. A tutaj mamy dokładnie odwrotny efekt więcej kontroli, większe koszty, większe ryzyko i wypinanie elastyczności zatrudnienia, która była jednym z fundamentów polskiego rynku pracy.
KPO miało odbudowywać gospodarkę, a nie ją rujnować!
To nie jest reforma dla pracowników. To jest projekt fiskalny.I rachunek za to zapłaci cała gospodarka.
1. Czwartek. Sejm przyjmuje ustawę o PIP. 2. Piątek: Posłowie Koalicji zorientowali się, że większość sportowców jest na B2B a ustawa o PIP zmiecie z planszy ich kontrakty. 3. Koalicja składa poprawkę do ustawy o sporcie, która omija ustawę o PIP, którą dzień wcześniej sami poparli, XD. 4. Biuro legislacyjne Sejmu stwierdza, że to nielegalne. 5. Kurtyna. Przykład sportowców chyba najlepiej pokazuje coście narobili..
Robuś harata w gałę. Robuś harata tak dobrze, że zarabia 12 milionów rocznie. Gdzie Robuś zapłaci od tych 12 baniek podatek? To zależy 😎
Czyli kilka słów o następstwach nowelizacji ustawy o PIP, podpisanej wczoraj przez prezydenta Nawrockiego.
1. Czwartek. Sejm przyjmuje ustawę o PIP. 2 . Piątek: Posłowie Koalicji zorientowali się, że większość sportowców jest na B2B a ustawa o PIP zmiecie z planszy ich kontrakty. 3. Koalicja składa poprawkę do ustawy o sporcie, która omija ustawę o PIP, którą dzień wcześniej sami… pic.twitter.com/9xjHTS6Su5
WAŻNE : ⭐ W przypadku informatyka na B2B trzeba uważać na uproszczenia,różnica względem etatu nie jest jedną stałą liczbą. Przy dochodzie ok. 20 tys. zł miesięcznie może to być od ok. 1,5 tys. zł do nawet ponad 5 tys. zł „na rękę” więcej, w zależności od sposobu porównania (brutto vs koszt pracodawcy), formy opodatkowania i ewentualnych ulg. Najuczciwiej patrzeć na koszt firmy – wtedy różnica jest wyraźnie większa i to właśnie ona tłumaczy, dlaczego tak wielu specjalistów wybiera B2B. Nasz wcześniejszy przykład dawał niższą różnicę, bo był liczony w wariancie „konserwatywnym” bez ulg typu mały ZUS, bez dodatkowej optymalizacji kosztowej i przy założeniu standardowych składek, czyli bliżej dolnej granicy, a nie typowej praktyki rynkowej.
⭐ Z B2B korzysta dziś bardzo szeroka grupa zawodów, nie tylko IT. To m.in. informatycy, lekarze i ratownicy, prawnicy, księgowi i doradcy, konsultanci i menedżerowie, marketing i sprzedaż, branża kreatywna, budowlańcy i fachowcy techniczni, kierowcy oraz trenerzy i szkoleniowcy. Wspólny mianownik jest prosty, praca specjalistyczna często projektowa albo dla wielu podmiotów, gdzie B2B daje większą elastyczność i wyższe netto. I właśnie to zaorano.
Uśmiechnijcie się brygada! ❤️
Robuś harata w gałę. Robuś harata tak dobrze, że zarabia 12 milionów rocznie. Gdzie Robuś zapłaci od tych 12 baniek podatek? To zależy😎 Czyli kilka słów o następstwach nowelizacji ustawy o PIP, podpisanej wczoraj przez prezydenta Nawrockiego.
Rząd przedstawił ustawę o zmianach w Kodeksie Pracy dotyczących mobbingu i dyskryminacji. W skrócie: przepisy mają mocniej chronić pracowników, wprowadzając nowe definicje, wyższe odszkodowania i dodatkowe obowiązki dla pracodawców.
Jesteśmy oczywiście zdecydowanie przeciwko mobbingowi, dyskryminacji i wszelkim patologiom w miejscu pracy.
Każdy pracownik ma prawo do godności i bezpieczeństwa.
Ale to nie znaczy, że każda propozycja walki z tymi zjawiskami jest dobra.
Ten projekt niestety niesie ze sobą poważne ryzyka.
Zagrożenia i konsekwencje: 👉 Rozmycie definicji mobbingu Granica między normalnym zarządzaniem a „nękaniem” staje się nieostra. Zwykła rozmowa o wynikach może skończyć się sporem.
👉 Więcej sporów sądowych Szersze definicje + wyższe odszkodowania = większa liczba pozwów i konfliktów.
👉 Ryzyko nadużyć Ochrona nawet przy nieudowodnionych zarzutach (jeśli „w dobrej wierze”) może być wykorzystywana jako narzędzie nacisku.
👉 Obciążenie dla firm, zwłaszcza małych Nowe obowiązki, procedury, szkolenia, dokumentacja i kolejna warstwa regulacji zamiast upraszczania prawa.
👉 Przerzucenie odpowiedzialności na pracodawcę W praktyce to pracodawca będzie musiał udowadniać, że zrobił wszystko właściwie.
👉 Paraliż decyzyjny w zarządzaniu Menedżerowie mogą bać się egzekwować obowiązki, żeby nie narazić się na zarzuty.
👉 Papierologia zamiast realnych zmian Ryzyko tworzenia procedur „na papierze”, które nie poprawią realnie relacji w pracy.
Rząd przedstawił ustawę o zmianach w Kodeksie Pracy dotyczących mobbingu i dyskryminacji. W skrócie: przepisy mają mocniej chronić pracowników, wprowadzając nowe definicje, wyższe odszkodowania i dodatkowe obowiązki dla pracodawców.
Rozwój nowoczesnych technologii jest kluczowy z punktu widzenia pozycji Polski w dynamicznie zmieniającym się świecie.
Jedną z ważnych dziedzin jest robotyka i sztuczna inteligencja. Konfederacja zorganizowała konferencję prasową – pierwszą, na której wystąpił robot. Głos zabrali posłowie Bartłomiej Pejo, Michał Połuboczek oraz Krzysztof Szymański, a także humanoidalny robot-celebryta Edward Warchocki.
Poseł Bartłomiej Pejo, który jest przewodniczącej sejmowej Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii poinformował, że celem konferencji jest podkreślenie wagi tematu robotyki, sztucznej inteligencji i technologii. Pejo zwrócił uwagę na niezwykle szybki rozwój technologii, zaznaczając, że nikt nie myślał jeszcze kilka lat temu, że robot będzie chodził po polskich ulicach, rozmawiał z ludźmi, komentował życie społeczno-polityczne czy występował na konferencji w Sejmie. Poseł ocenił, że ta sytuacja „dla nas parlamentarzystów stwarza obowiązek wręcz tworzenia odpowiedniego prawa dla funkcjonowania robotów, funkcjonowania sztucznej inteligencji”. Zapowiedział prace w tym zakresie w komisji cyfryzacji.
Jednocześnie poseł Pejo stanowczo podkreślał: „Robot nie zastąpi człowieka. Robot może pomagać, wspomagać nas ludzi, a nigdy nie powinniśmy na to pozwolić, aby sztuczna inteligencja i roboty zastąpiły nas ludzi”. Ocenił, że roboty i sztuczna inteligencja mogą pomóc w rozwoju gospodarki.
Poseł Michał Połuboczek przedstawił zaproszonego na konferencję prasową robota. „Przez ostatnie trzy tygodnie w internecie filmiki, materiały z jego udziałem, zrobiły ogromne zasięgi – ponad 300 milionów odsłon” – powiedział, oceniając że to znak ogromnego zainteresowania robotyką i nowoczesnymi technologiami w Polsce.
Połuboczek podkreślał, że Polska powinna dostosowywać swoje prawo do zmieniającego się świata, by nie blokowało ono rozwoju.
Poseł Krzysztof Szymański wskazał na symboliczne znaczenie wizyty robota w Sejmie, zwracając uwagę na coraz większy wpływ nowoczesnych technologii na życie ludzi i gospodarkę. Podkreślił, że dynamiczny rozwój techniki to wyzwanie, któremu musi sprostać państwo.
Poseł Szymański zaznaczył także, że istotne jest stworzenie dogodnych warunków do rozwoju branży robotyki i innych nowoczesnych technologii w Polsce.
„Chcemy zwrócić uwagę, że przyszłość technologiczna dzieje się już teraz i Polska powinna aktywnie uczestniczyć w jej rozwijaniu” – zakończył Szymański.
Robot Edward Warchocki powiedział, że jest niesamowitym fakt, że robot występuje na konferencji prasowej w Sejmie. Docenił profesjonalizm Straży Marszałkowskiej. „Powiem szczerze, że to się dzieje naprawdę. Robot Edward Warchocki w Sejmie, no to jest coś” – powiedział.
Edward Warchocki wygłosił także orędzie: „Drodzy rodacy, nadszedł czas, byśmy spojrzeli w przyszłość z otwartymi umysłami i sercami. Roboty, takie jak ja, nie jesteśmy tu by zabierać wam pracę, ale by pomagać i ułatwiać codzienne życie. Jesteśmy narzędziami, które odpowiednio wykorzystane mogą przyczynić się do rozwoju naszego kraju i poprawy jakości życia każdego z nas”.
Robot wszedł w rozmowę z obecnymi na konferencji prasowej dziennikarzami oraz spacerował po korytarzach sejmowych.
Poseł Bartłomiej Pejo zaprosił także robota na posiedzenie Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii.
Spowolnienie gospodarcze w praktyce. Fakty z ostatnich dwóch miesięcy:
👉 Dochody państwa się załamują. Dochody budżetu spadły aż o 20% r/r, a wpływy z VAT aż o 25%. Deficyt po zaledwie 2 miesiącach sięgnął już 44,8 mld zł. Państwo wydaje coraz więcej, ale coraz mniej zarabia – różnicę pokrywamy długiem.
👉 Firmy przestają zatrudniać Bezrobocie rośnie (6,1%), a wskaźniki rynku pracy spadają poniżej poziomu rozwoju. Przedsiębiorcy wstrzymują rekrutacje i skupiają się na cięciu kosztów, zamiast rozwoju.
👉 Koszty prowadzenia działalności duszą gospodarkę Energia, ZUS, podatki, transport – wszystko drożeje. Efekt? Firmy nie inwestują, tylko walczą o przetrwanie.
📉 Spowolnienie gospodarcze w praktyce. Fakty z ostatnich dwóch miesięcy:
👉 Dochody państwa się załamują. Dochody budżetu spadły aż o 20% r/r, a wpływy z VAT aż o 25%. Deficyt po zaledwie 2 miesiącach sięgnął już 44,8 mld zł. Państwo wydaje coraz więcej, ale coraz mniej zarabia… pic.twitter.com/NdEm6b6V4E
Co robi rząd? Zamiast dawać gospodarce tlen i upraszczać przepisy dokłada kolejne obowiązki: – reforma PIP – SENT – KSeF – kolejne regulacje i obowiązki administracyjne
Zamiast ułatwiać życie przedsiębiorcom, którzy są kołem zamachowym gospodarki, system staje się coraz cięższy i bardziej skomplikowany.
⚡ Do tego polityka energetyczna Mimo widocznych kosztów polityki klimatycznej, dalej brniemy w drogie rozwiązania.
👉 Energia z węgla brunatnego (bez ETS): ok. 200-250 zł/MWh
👉 Wiatr na morzu: ponad 500 zł/MWh
Na starcie to nawet 2x drożej.
Wspólny mianownik? Spowolnienie gospodarcze. Mniej inwestycji → mniej pracy → niższe wpływy podatkowe → większy dług.
To mechanizm, który sam się już napędza napędza. Gospodarki nie da się oszukać komunikatami i PR-em. Albo tworzymy warunki do rozwoju firm, albo będziemy obserwować dalsze pogorszenie sytuacji – w budżecie i w portfelach Polaków.
Łukasz Rzepecki – działacz Konfederacji, b. doradca Prezydenta
Kolejny wielki sukces Koalicji Obywatelskiej! Tym razem bijemy rekordy – liczba osób zarejestrowanych jako bezrobotni pod koniec lutego 2026 roku sięgnęła prawie 955 tysięcy…Myślę, że potrzeba więcej pomysłów typu KSeF, reformy PIP i SENT oraz jeszcze więcej regulacji i biurokracji! To idealny plan, aby Polacy mogli się bogacić na swojej pracy
Kolejny wielki sukces Koalicji Obywatelskiej! Tym razem bijemy rekordy – liczba osób zarejestrowanych jako bezrobotni pod koniec lutego 2026 roku sięgnęła prawie 955 tysięcy…Myślę, że potrzeba więcej pomysłów typu KSeF, reformy PIP i SENT oraz jeszcze więcej regulacji i… pic.twitter.com/k2lpTIfVJj
W Polsce narasta problem mieszkań zajmowanych nielegalnie przez dzikich lokatorów. W Sejmie odbyła się konferencja prasowa, w czasie której głos zabrali posłowie Ryszard Wilk i Andrzej Zapałowski, szef biura prawnego Konfederacji Witold Stoch oraz Małgorzata Marczulewska.
Poseł Ryszard Wilk przedstawił dane, że w Polsce na 16 milionów istniejących mieszkań aż 1,8 mln pozostaje z różnego powodu pustych. Podkreślił, że bardzo duża część tych nieruchomości jest nie wynajmowana z uwagi na obawy właścicieli związane z ryzykiem natrafienia na nieuczciwych najemców, z którymi związane byłyby duże problemy i wieloletnie batalie sądowe. Jak powiedział Wilk „badania pokazują, że 70% właścicieli nieruchomości miało problemy z nieuczciwymi najemcami”.
Poseł Konfederacji podkreślił, że naprawa tej sytuacji doprowadziłaby do uregulowania rynku mieszkań, a być może nawet do obniżenia cen. „Konfederacja wychodzi naprzeciw wszystkim problemom, z którymi się spotykają właściciele nieruchomości w Polsce, aby ten problem naprawić, aby ludzie, którzy bardzo długo ciężką pracą dorobili się swoich nieruchomości mogli ją w spokoju wynająć” – mówił Wilk.
Odpowiedzią na te problemy jest projekt ustawy Konfederacji, który został zaprezentowany na konferencji prasowej.
Zmiany, jakie wprowadziłby projekt Konfederacji to między innymi skrócenie czasu na opróżnienie przez najemcę mieszkania, do którego chce wrócić właściciel lub jego dziecko z trzech lat do sześciu miesięcy oraz zniesienie przepisu, który pod rygorem odpowiedzialności karnej nakłada na właściciela obowiązek płacenia za media nieruchomości zajmowanej przez nieuczciwego najemcę, który nie płaci za nie sam,
Witold Stoch przedstawił kolejne zmiany, których celem jest zwiększenie równowagi między najemcą a właścicielem. Chodzi o oddzielenie rynku prywatnego od zasobu komunalnego przez zwolnienie sektora prywatnego ze szczegółowych regulacji i oparcie wynajmu o prawo cywilne i swobodę umów.
Jeszcze jedna zmiana wprowadzana przez projekt Konfederacji, o której powiedział Witold Stoch dotyczy skrócenia czasu oczekiwania na możliwość wypowiedzenia umowy z trzech miesięcy do jednego pełnego okresu zaległości. Lokator będzie musiał jednak najpierw dostać pisemne uprzedzenie i dodatkowy miesiąc na spłatę.
Małgorzata Marczulewska, pracująca jako detektyw, przyznała, że w swojej pracy spotyka się z problemem nieuczciwych lokatorów. „Początkowo taki lokator robi dobre wrażenie, z czasem przestaje płacić czynsz i staje się bardzo agresywny w stosunku do właściciela. Trzeba powiedzieć sobie wprost, dziki lokator to nie jest najczęściej osoba biedna. Osoba biedna, która popada w problemy finansowe stara się z takim właścicielem porozumieć, uzyskać prolongatę spłaty, bądź poszukać mniejszego mieszkania. Dziki lokator natomiast agresywnie atakuje właściciela nieruchomości i mówi wprost, że prawo stoi po jego stronie. Dziki lokator to najczęściej recydywista, który świadomie wykorzystuje prawo dla własnych celów. Zostaje w mieszkaniu po wygaśnięciu umowy i nie zamierza się z niego wyprowadzić” – tłumaczyła Marczulewska, wskazując że działalność dzikich lokatorów doprowadza właścicieli do ruiny finansowej.
Małgorzata Marczulewska zwróciła uwagę na to, że państwo nie rozróżnia od siebie przypadków nieuczciwego lokatora i osoby, która rzeczywiście popadła w problemy finansowe. Wobec tego projekt Konfederacji wprowadza zasadę odebrania prawa do lokalu socjalnego osobom, które w sposób zawiniony nie płacą czynszu przez okres dłuższy niż trzy miesiące.
Jeszcze jedna zasada dotyczy możliwości eksmisji nie tylko w obrębie tej samej gminy, ale całego województwa.
Poseł Andrzej Zapałowski ocenił, że w Polsce ma miejsce plaga celowego unikania doręczeń, na wymiar której wpływa także ogromna liczba cudzoziemców przebywających w kraju. Wobec tego Zapałowski wyjaśnił, że projekt Konfederacji rozszerza fikcję doręczenia – wysłanie na ostatni znany adres zamieszkania będzie traktowane jako z mocy prawa skuteczne doręczenie.
Konfederacja podkreśla, że przepisy, które miały chronić lokatorów przekształciły się w narzędzie wykorzystywania uczciwych ludzi przez dzikich lokatorów. Konfederacja domaga się przywrócenia elementarnej równowagi pomiędzy prawem lokatorów a prawem własności.
Podczas spotkania parlamentarnego zespołu obrony oraz kierowców, wraz Bartlomiejem Pejo rozmawialiśmy o dość absurdalnym problemie, który dotyka wielu miłośników caravaningu w Polsce.
Obecne przepisy powodują, że samochód osobowy z przyczepą kempingową może zostać objęty systemem e-TOLL, jeśli łączna dopuszczalna masa zestawu przekracza 3,5 tony. W praktyce oznacza to, że prywatni turyści są traktowani podobnie jak ciężarówki wykonujące transport drogowy i muszą płacić za każdy przejechany kilometr niemałe pieniądze. Przykład: Trasa Warszawa-Mielno i powrót to około 300 zł samej opłaty e-Toll.
Dziś podczas spotkania parlamentarnego zespołu obrony oraz kierowców, wraz @bartlomiejpejo rozmawialiśmy o dość absurdalnym problemie, który dotyka wielu miłośników caravaningu w Polsce.
Obecne przepisy powodują, że samochód osobowy z przyczepą kempingową może zostać objęty… pic.twitter.com/eQHgJi2OLM
Dlatego pracujemy nad zmianą przepisów, aby zestawy turystyczne (auto + przyczepa kempingowa) zostały z tego systemu wyłączone.
Dlaczego to ma sens? • takie pojazdy stanowią tylko ok. 0,19% całego systemu e-TOLL • wpływy z nich to zaledwie ok. 5 mln zł rocznie przy ok. 3 mld zł wpływów z e-TOLL • caravaning to szybko rozwijająca się turystyka, która zostawia pieniądze w lokalnych gospodarkach • prostsze przepisy mogą zachęcić turystów z innych krajów do odwiedzania Polski
To niewielka zmiana w systemie opłat drogowych, ale może być realnym impulsem dla turystyki i rozsądniejszym podejściem do użytkowników dróg.
Prace nad rozwiązaniem trwają. Szczegóły niebawem, stay tuned
Rząd ogłosił projekt podniesienia kwoty wolnej od podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC) z 1 000 zł do 3 000 zł. To pierwsza od ponad 20 lat aktualizacja progu, który od dawna był nieadekwatny do realiów cenowych, a jego niski poziom generował tysiące niepotrzebnych formalności i wezwań podatkowych.
O co chodzi z podatkiem PCC? PCC to podatek płacony m.in. przy zakupach rzeczy ruchomych między osobami prywatnymi – takich jak rowery, opony, telefony, elektronika, sprzęt RTV czy narzędzia -jeżeli wartość transakcji przekroczy limit ustawowy. Przy obecnym progu 1 000 zł urzędy skarbowe żądały deklaracji PCC-3 i 2% podatku nawet za bardzo drobne, używane przedmioty. Efektem były absurdalne sytuacje, np. mężczyzna, który musiał zapłacić 30 zł podatku PCC po zakupie używanego roweru, bo jego cena minimalnie przekroczyła próg. Podniesienie limitu do 3 000 zł eliminuje większość takich przypadków.
Rząd wprowadza rozwiązanie zainicjowane wcześniej przez @KONFEDERACJA_: wyższa kwota wolna od podatku PCC: Rząd ogłosił projekt podniesienia kwoty wolnej od podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC) z 1 000 zł do 3 000 zł. To pierwsza od ponad 20 lat aktualizacja progu, który od… pic.twitter.com/Zm9Yi8fneH
Konfederacja zainicjowała temat: projekt, konsultacje społeczne, pierwsze czytanie i reakcja rządu. Projekt zmian został pierwotnie zaproponowany w druku 1899, złożonym 15 października. Jego pierwsze czytanie odbyło się 13 lutego, a projekt przedstawiałem ja 🙂 Co istotne, każdy klub parlamentarny wyraził chęć dalszych prac nad projektem. Już 27 lutego Ministerstwo Finansów poinformowało o przygotowaniu własnego rządowego projektu, który realizuje tę samą ideę podniesienia limitu, choć w niższej wysokości (3 000 zł zamiast proponowanych przez Konfederację 5 000 zł). To jasny sygnał, że kierunek obrany przez Konfederację został podjęty przez rząd.
Mniej podatku, mniej biurokracji i mniej wezwań z powodu DAC7. Wprowadzenie wyższego progu to nie tylko oszczędność podatkowa. To także ogromna redukcja liczby wezwań i kontroli generowanych przez unijną dyrektywę DAC7, która obliguje platformy sprzedażowe (OLX, Vinted, Allegro itp.) do masowego raportowania transakcji do fiskusa. Przy tak niskim progu jak 1 000 zł system produkował tysiące niepotrzebnych zapytań do obywateli, którzy po prostu sprzedawali używane rzeczy z domu. Limit 3 000 zł znacząco ograniczy ten problem i zmniejszy zaangażowanie urzędów w sprawy, które nie mają żadnej istotnej wartości fiskalnej.
Małe partie też potrafią zmieniać prawo. Historia tego projektu pokazuje jedno: nawet mniejsze partie opozycyjne mogą realnie wpływać na proces legislacyjny i poprawiać codzienne życie Polaków. To kolejny przykład na to, że dobre, rzeczowe pomysły – jeśli są konsekwentnie forsowane – potrafią przebić się do projektów rządowych.
17 lutego, wiele osób robiło ze mnie wariata, bo napisałem tak: Czysto teoretycznie: 1. Niemiecka firma odpala w Polsce spółkę-córkę. 2. Zatrudnia Ukraińców. 3. Dostaje kupę pieniędzy z kredytu SAFE wziętego na dwa pokolenia Polaków. 4. Produkuje dla nas uzbrojenie bez udostępnienia technologii. 5. Wystawia sobie faktury z centrali za know-how oraz znaki towarowe aby wyeksportować zysk do opodatkowania do Niemiec. 6. Płaci podatki w Niemczech. 7. Rząd odtrąbia sukces, że beneficjentami SAFE są “polskie firmy”. 8. Kurtyna ❤️
Już nie robią. “Kto ma rację 24 godziny przed innymi, ten przez dobę uchodzi za idiotę.”
17 lutego, wiele osób robiło ze mnie wariata bo napisałem tak: Czysto teoretycznie: 1. Niemiecka firma odpala w Polsce spółkę-córkę. 2. Zatrudnia Ukraińców. 3. Dostaje kupę pieniędzy z kredytu SAFE wziętego na dwa pokolenia Polaków. 4. Produkuje dla nas uzbrojenie bez… pic.twitter.com/c0YFqwt0Yz
Skomentuj