Po tylu latach nikt nie naprawił luki prawnej. Czy jesteśmy tak bogaci, że możemy wysyłać 4 tys. zł rocznie ukraińskim emerytom?
Wystarczy jeden dzień legalnej pracy w Polsce i jedna odprowadzona składka, choćby w wysokości kilkudziesięciu złotych, by nabyć prawo do polskiej emerytury. Będzie ona groszowa, czasem dosłownie kilka groszy. Ale rodzi kluczowy skutek.
Bo 13. i 14. emerytura nie są uzależnione od stażu pracy w Polsce. Kto ma przyznane jakiekolwiek świadczenie z ZUS, po osiągnięciu wieku emerytalnego 60 lub 65 lat, dostaje oba dodatki. Nie musi nawet mieszkać w Polsce.
13. i 14. emerytura w Polsce jest kontrowersyjna, a mówimy jednak o dodatkowym świadczeniu dla kogoś, kto pracował na polską gospodarkę przez 40-50 lat. A tutaj? Jeden dzień?
Zwycięstwo zdrowego rozsądku, ale to wciąż za mało!
Absurdalne, że sądy zajmują się takimi rzeczami. Naczelny Sąd Administracyjny stanął po stronie zwykłego człowieka i zdrowego rozsądku. W prawomocnym wyroku z 7 lipca uznał, że rekreacyjne palenie w kominku spełniającym normy ekologiczne nie może być zakazane tylko dlatego, że w domu jest inne źródło ciepła.
O co chodziło? Sejmik województwa mazowieckiego wprowadził rygorystyczny program, który w tak zwane dni smogowe zakazywał używania kominków, o ile nie były jedynym źródłem ciepła. Zakaz objął całe województwo, m.in. Ciechanów czy Płock. Do sądu poszedł właściciel nowego domu z nowoczesnym kominkiem spełniającym unijne normy ekoprojektu.
NSA: można palić w kominku, nawet gdy masz inne ogrzewanie. Zwycięstwo zdrowego rozsądku, ale to wciąż za mało❗
Absurdalne, że sądy zajmują się takimi rzeczami. Naczelny Sąd Administracyjny stanął po stronie zwykłego człowieka i zdrowego rozsądku. W prawomocnym wyroku z 7 lipca… pic.twitter.com/0ENsbFFLVp
I wygrał. Sąd uznał, że zakaz narusza prawo własności chronione Konstytucją. Kluczowy argument jest prosty. Samorząd nie wykazał, że nowoczesne, certyfikowane kominki są bardziej szkodliwe niż inne paleniska na paliwa stałe, w tym na węgiel. Skoro tak, to wybiórcze karanie akurat kominków jest arbitralne i niesprawiedliwe.
Ale nie łudźmy się. To tylko jeden wyrok w jednej sprawie. Machina nowych zakazów działa dalej. Uchwały antysmogowe, normy Euro 7, ETSy, zakaz kotłów gazowych. NSA nas przed tym wszystkim nie uchroni. Potrzeba zmiany politycznej i zawrócenia z kursu klimatyzmu.
Zwykły człowiek nie powinien latami procesować się o prawo do rozpalenia własnego kominka. To urzędnicy powinni udowadniać sens każdego zakazu, zanim go wprowadzą. A nie odwrotnie. Zdrowy rozsądek nie może być luksusem wywalczanym w sądzie.
Paweł Usiądek: Dzisiejsza rocznica tej zbrodni to idealny moment, by wrócić do tematu.
W 2001 roku przeprowadzono w Jedwabnem częściową ekshumację miejsca, gdzie 10 lipca 1941 roku zginęli polscy Żydzi. Wyniki były istotne i niejednoznaczne — i właśnie dlatego sprawa nigdy nie została domknięta.
Co ustalono: ⬛ Liczba ofiar była znacznie niższa niż twierdziły wcześniejsze opracowania — około 300 osób, nie 1600-3800
⬛ Znaleziono biżuterię, pieniądze i rzeczy osobiste ofiar — co wyklucza motyw rabunkowy
⬛ Znaleziono łącznie 89 łusek karabinowych — w tym łuski z karabinów maszynowych
⬛ Nie pozwolono archeologom zbadać terenu obok głównego dołu ze szczątkami
Ekshumacja została z góry ograniczona — decyzją ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego, który w maju 2001 roku uwzględnił zastrzeżenia religijne środowisk żydowskich. Nie wydobyto szczątków, nie przeprowadzono pełnych badań medycznosądowych.
Archeolog Małgorzata Grupa, która prowadziła prace, podkreśla że pełna ekshumacja pozwoliłaby odpowiedzieć na pytania, które do dziś pozostają otwarte.
Śledztwo IPN umorzono w 2003 roku z powodu “niewykrycia sprawców.” W 2022 roku prokuratura stwierdziła brak podstaw do wznowienia. Wiceprezes IPN Krzysztof Szwagrzyk powiedział wprost: ekshumacja w Jedwabnem powinna zostać wznowiona.
Wciąż nie znamy prawdy o zbrodni w Jedwabnem. Jest zakopana w polskiej ziemi od 25 lat. Najwyższym szacunkiem dla ofiar jest jej wydobycie.
Paweł Usiądek Ukraina miała nie płacić Orlenowi za paliwa, smary i oleje. Mówi się o kwocie 2,5 miliarda złotych!
Pojawiły się poważne doniesienia, które domagają się wyjaśnienia. Według nich Ukraina nie reguluje faktur wobec Orlenu za dostawy paliw, smarów, olejów oraz gazu LPG. Mowa o kwocie rzędu 2,5 miliarda złotych. Potrzebna pilna kontrola w spółce!
Polski koncern paliwowy, kontrolowany przez państwo, miałby dostarczać Ukrainie paliwa i produkty ropopochodne, a strona ukraińska miałaby brać towar i za niego nie płacić. To nie jest pomoc humanitarna uchwalona przez Sejm. To komercyjny kontrakt, za który ktoś powinien zapłacić.
W ogóle czas skończyć z polityką świętego Mikołaja wobec Ukrainy!
Orlen należy w dużej części do nas wszystkich, do polskiego podatnika i obywatela. Każda niezapłacona faktura to realna strata dla polskiej firmy, a pośrednio dla nas.
Skoro Orlen finansuje takie dostawy, rodzi się pytanie, czy nie odbija się to na cenach paliwa, które płacimy na stacjach. Czy polski kierowca nie dopłaca przypadkiem do paliwa wożonego za wschodnią granicę.
Tę sprawę trzeba prześwietlić do końca i pokazać Polakom twarde liczby. Zarząd Orlenu ma obowiązek jasno odpowiedzieć, ile Ukraina zalega i dlaczego. Polskie spółki mają służyć polskiemu interesowi, a nie kredytować kogokolwiek kosztem obywateli.
GUS pokazał dane o osobach faktycznie przebywających w Polsce na koniec 2025 roku. W całym kraju ujęto 38,8 mln osób, w tym około 2,3 mln imigrantów posiadających wyłącznie obce obywatelstwo. To blisko 6 proc. całej populacji, a wzrost w ciągu roku wyniósł około 215 tys. osób. Według PAP aż 73 proc. cudzoziemców stanowili obywatele Ukrainy.
Najmocniej widać to w dużych miastach. W Warszawie udział cudzoziemców wyniósł 14,5 proc., w Krakowie 11,3 proc., w Poznaniu 12,5 proc. Wrocław jednak deklasuje resztę. Aż 19,5 proc. mieszkańców stolicy Dolnego Śląska to imigranci.
Kto na tym zarabia? Wielki biznes dostający tanią siłę roboczą, deweloperzy, właściciele najmu i politycy, którzy przez lata udawali, że masowa migracja nie zmienia kraju.
Kto na tym traci? Polacy szukający mieszkania, miejsca w przedszkolu, dostępu do lekarza i spokojnego życia we własnym mieście.
Polska potrzebuje limitów migracyjnych, kontroli pobytu i polityki podporządkowanej interesowi obywateli, a nie oczekiwaniom korporacji i brukselskiej ideologii otwartych granic.
Konfederacja mówi jasno: Polska ma pozostać Polską. STOP IMIGRACJI!
Założycielką quasi-meczetu w Krakowie jest Kamila Dudkiewicz, która dokonała konwersji na islam. W 2023 r. kandydowała do Sejmu z listy Lewicy.
Miało być “centrum kultury”. Działa tam meczet, a mieszkańców oszukano!
Historia z krakowskiego osiedla Podwawelskiego to podręcznikowy przykład tego, jak omija się sprzeciw mieszkańców wobec islamizacji. W lutym pojawiła się informacja, że fundacja Al-Fadżr chce uruchomić w bloku przy ulicy Dworskiej 1 nowe miejsce dla społeczności muzułmańskiej. Mieszkańcy protestowali. Uspokajano ich, że to będzie zwykłe, otwarte centrum kultury, do którego każdy może wejść.
Kandydatka Lewicy przeszła na islam i założyła „tajny” meczet!
Założycielką quasi-meczetu w Krakowie jest Kamila Dudkiewicz, która dokonała konwersji na islam. W 2023 r. kandydowała do Sejmu z listy Lewicy.
Okazało się, że to nieprawda. Działacze Ruchu Narodowego Michał Kostrzyński oraz Justyna Sak prowadzili od lutego swoiste śledztwo. Opublikowane ostatnio nagrania pokazują regularne modlitwy muzułmanów w tym lokalu. Gdy autor próbował nagrywać, dwaj mężczyźni usiłowali mu to uniemożliwić. Innymi słowy, miejsce, które miało być “przestrzenią integracji i kultury”, funkcjonuje jako faktyczny meczet, ewentualna V kolumna islamu w Polsce. Mieszkańcy zostali wprowadzeni w błąd co do tego, co powstaje pod ich oknami.
Rodzą się pytania: ◼️ Dlaczego mieszkańcom mówiono o “centrum kultury”, skoro odbywają się tam regularne modlitwy ◼️ Czy sposób użytkowania lokalu jest zgodny z jego przeznaczeniem ◼️ Skąd pochodzą pieniądze fundacji, w tym anonimowe wpłaty ze zbiórek ◼️ Dlaczego lokal umieszczono na parterze bloku, w środku gęsto zaludnionego osiedla
Konfederacja już w lutym złożyła zawiadomienie do ABW, wnioskując o sprawdzenie źródeł finansowania fundacji.. Bo pytanie o pieniądze płynące na takie inwestycje jest pytaniem o bezpieczeństwo państwa.
Metoda “najpierw centrum kultury, potem meczety, potem islamskie dzielnice” jest znana z wielu miast Europy Zachodniej. I wszędzie kończyła się tak samo.
Chcecie zobaczyć, skąd bierze się kult UPA na Ukrainie? Nie zaczyna się w wojsku ani w parlamencie. Zaczyna się w przedszkolu i w pierwszych klasach szkoły. Od kolorowej książeczki z superbohaterem.
Mowa o publikacji “Przygody Alarmika i jego przyjaciół” autorstwa Ołeha Witwyckiego. To wydana w 2015 roku, licząca 132 strony pozycja z serii “Ałarmyk, ukraiński superbohater”. Adresowana do dzieci w wieku mniej więcej od siedmiu do dziesięciu lat.
Najbardziej wymowny jest wątek antypolski. W pieśni śpiewanej przez bohatera pojawia się obraz “zuchwałej Warszawy”, która “ucichła”, zestawiony ze “złowrogą Moskwą”, która “zadrżała”. Dalej idą militarne motywy “krwi za krew”, surowego karania “najeźdźców” i zapowiedź ponownego ukarania przeciwników.
Tak wychowuje się małych banderowców. Ukraińska książka dla dzieci robi z siepaczy UPA drużynę superbohaterów❗
Chcecie zobaczyć, skąd bierze się kult UPA na Ukrainie? Nie zaczyna się w wojsku ani w parlamencie. Zaczyna się w przedszkolu i w pierwszych klasach szkoły. Od… pic.twitter.com/9KxSypsJwW
Dziecko w wieku ośmiu lat dostaje do ręki książkę, w której Warszawa jest wrogiem stawianym obok Moskwy, a przemoc wobec “najeźdźców” to powód do dumy. Polska jako przeciwnik. “Krew za krew” jako morał. W książce dla dzieci.
To jest sedno problemu, o którym mówię od dawna. Kult UPA na Ukrainie nie jest marginesem starszych radykałów. To system wychowawczy, który sięga najmłodszych. Dziecko czytające dziś o “superbohaterze” spod znaku UPA za dwadzieścia lat będzie stawiać Banderze pomniki i nazywać jego imieniem jednostki wojskowe.
Kłamstwo zasiane w dziecięcej książeczce owocuje po latach nienawiścią dorosłego. I dlatego nie wolno machać na to ręką ani udawać, że to “wewnętrzna sprawa Ukrainy”. Bo to nasze bezpieczeństwo i pamięć naszych pomordowanych są w tej bajce atakowane.
Paweł Usiądek: Strach pomyśleć, kto tam wyląduje… Stepan Bandera? Roman Szuchewycz? Dowódcy UPA, którzy rżnęli siekierami polskie kobiety i dzieci w Rzezi Wołyńskiej?
Dla Kijowa masowi mordercy Polaków to najwyraźniej „bohaterowie”.
My, Polacy, mamy dość tego kłamstwa historycznego i gloryfikacji bandytów. Czas skończyć z naiwnym „braterstwem” na naszych kosztach.
W praktyce – w świetle dotychczasowej polityki historycznej Kijowa – oznacza to dalszą instytucjonalizację kultu Stepana Bandery, Romana Szuchewycza i formacji UPA, odpowiedzialnych za ludobójstwo na polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1943–1945 (dziesiątki tysięcy zamordowanych Polaków, w tym kobiety i dzieci).
Zełenski sam to podkreśla: „Nikt nie będzie nam dyktował, jakich bohaterów mamy czcić”.
Rola Zełenskiego jest tu kluczowa. Zamiast wykorzystać autorytet prezydenta, kontynuuje i eskaluje antypolską narrację.
Koniec z „czekiem in blanco” na koszt polskiej pamięci i interesów.
Prawda historyczna nie jest kwestią „wewnętrznych spraw Ukrainy”.
Paweł Usiądek: Pamiętacie Eurowizję 2024, gdy to Jerry Heil wystąpiła w bluzie z napisem “Banderaciaga”? Wywołało to duże kontrowersje w Polsce, a producent jasno deklarował, że napis wprost ma pokazywać Banderę jako “bohatera walki o niepodległość Ukrainy”.
Jerry Heil wystąpiła 26 czerwca 2026 r. podczas festiwalu Wschód Kultury – Europejski Stadion Kultury w Rzeszowie. Wstęp na koncert był bezpłatny. Ergo, zapłacili Polacy. ,,Polskie” ministerstwa po raz kolejny łożą środki z naszych podatków na kampanię plucia na naszych pomordowanych przodków i rodaków.
To trzeba zatrzymać, albo wszyscy dookoła nauczą się, że Polakami można wycierać podłogi za ich własne pieniądze, na ich własnej ziemi!
To rodzi proste pytanie: czy nadal są uchodźcami?!
Na granicy polsko-ukraińskiej tworzą się ogromne kolejki na wjeździe na Ukrainę. Według ukraińskich mediów na przejściu Korczowa-Krakowiec ludzie czekali ponad 12 godzin.
Liczby robią wrażenie. Jak podała ukraińska Straż Graniczna, w sobotę odnotowano najwyższy w czerwcu wskaźnik przekroczeń granicy, czyli 141 tysięcy osób w jednej dobie. Przewaga przypadała na wjazd na Ukrainę. Ruch, jak tłumaczą ukraińscy pogranicznicy, rośnie zwłaszcza w weekendy i w sezonie wakacyjnym.
Ukraińcy masowo wracają na wakacje do swojego kraju. 12-godzinne kolejki na granicy!
To rodzi proste pytanie: czy nadal są uchodźcami❗
Na granicy polsko-ukraińskiej tworzą się ogromne kolejki na wjeździe na Ukrainę. Według ukraińskich mediów na przejściu Korczowa-Krakowiec… pic.twitter.com/22ICpLeOAV
Status uchodźcy przysługuje osobie, która ucieka przed bezpośrednim zagrożeniem życia i nie może wrócić do swojego kraju. Tymczasem widzimy tysiące ludzi, którzy spokojnie jadą na Ukrainę na wakacje, odwiedziny czy urlop. A potem wracają do Polski.
Jeśli można pojechać do kraju, z którego rzekomo się uciekło, spędzić tam wakacje i wrócić, to trudno mówić o ucieczce przed śmiercią i wojną. To raczej swoboda podróżowania osoby, która traktuje Polskę jako miejsce pracy i życia, a Ukrainę jako kraj rodzinny, do którego jeździ się na wypoczynek.
Ci sami ludzie wciąż korzystają w Polsce z przywilejów i świadczeń przysługujących uchodźcom wojennym. A to dwie różne rzeczy.
Jak na dłoni widzimy, że większość terytorium Ukrainy jest bezpieczne, co potwierdzają swoimi wyjazdami sami Ukraińcy. Nie ma najmniejszej potrzeby, abyśmy ich przyjmowali jak leci, i zapewniali socjal!
Paweł Usiądek: Na to nie ma i nie będzie naszej zgody!
Media obiega informacja, że strona ukraińska rozmawiała z Amerykanami o tym, by ukraińskie oddziały zastąpiły wojska USA w Polsce. Ludzie niedowierzają w absurdalność tego doniesienia, ale nie jest to żadna nowa koncepcja!
Wyobrażacie sobie oddziały im. „bohaterów UPA” stacjonujące na Podparkaciu?
Już w 2024 roku Wołodymyr Zełenski otwarcie założył, że w przypadku porozumienia kończącego wojnę ukraińskie jednostki mogłyby zastąpić samodzielne kontyngenty wojskowe USA stacjonujące w Europie, w tym w Polsce. To była jego własna deklaracja. Czyli wizja, w której amerykański żołnierz odchodzi, a na jego miejsce wchodzi żołnierz ukraiński, krąży w głowach decydentów od dawna.
Powiedzmy to jasno i bez owijania w bawełnę:
◼️ Nie ma zgody na obce wojska z państwa nam wrogiego
◼️ Nie ma zgody, by o obecności jakichkolwiek wojsk na polskiej ziemi decydowano w Waszyngtonie i Kijowie ponad naszymi głowami
O bezpieczeństwie Polski decydują Polacy. Nikt inny. Żadna umowa zawarta bez nas, żaden układ między obcymi stolicami nie może przesądzać o tym, czyi żołnierze stoją na naszej ziemi.
Konfederacja mówi jasno: żadnych obcych wojsk na polskiej ziemi bez zgody Polaków. Najpierw polski interes, polska suwerenność i pamięć o naszych ofiarach. Bezpieczeństwo Polski nie jest kartą przetargową w cudzych negocjacjach.
Paweł Usiądek: “Rzeczpospolita” ujawnia modus operandi ukraińskiego wywiadu, który należeć ma do jednych z najbardziej aktywnych w Polsce. Nie ma co się dziwić. Mają tu wiele interesów, o które bardzo dobrze dbają.
Cytat oficera wywiadu, anonimowo dla “Rzeczpospolitej”: Ukraińcy przebywający w Polsce “są namawiani do przekazywania wrażliwych danych. Mówiąc wprost: do wynoszenia informacji z polskich firm lub urzędów, w których są zatrudnieni.”
Polskie prokuratury prowadzą śledztwa w sprawie szpiegostwa na rzecz państwa ukraińskiego. Inny oficer dodaje, że ukraińskie służby próbują też werbować Polaków jadących na Ukrainę z pomocą humanitarną lub w celach biznesowych.
Wyciągnijmy z tego praktyczne, trzeźwe wnioski.
Po pierwsze: każdy polski urząd, który zatrudnia cudzoziemców, musi mieć świadomość tego ryzyka. Ukraińcy i inni cudzoziemcy nie powinni mieć żadnego dostępu do istotnych danych.
Po drugie: firmy działające w strategicznych branżach — zbrojeniówka, energetyka, IT, infrastruktura krytyczna — oraz te posiadające cenny know-how muszą chronić swoje informacje i wiedzieć, kto ma do nich dostęp. Cudzoziemcy powinni być absolutną rzadkością podyktowaną kompetencjami, których nie mamy w Polsce.
Po trzecie: naiwność w relacjach z Ukrainą musi się skończyć. Sojusznik, który jednocześnie prowadzi przeciwko nam aktywne działania wywiadowcze to żaden sojusznik. Skończmy z tymi banialukami.
Państwo polskie ma obowiązek chronić własnych obywateli i własne interesy. Czas traktować ochronę informacji i kontrolę dostępu do urzędów oraz strategicznych firm tak poważnie, jak robią to państwa, które dbają o swoją suwerenność.
Wbrew rządowej propagandzie: Tusk nie zablokował paktu — załatwił tylko 203 dni zwolnienia
Dziś jest czarny dzień dla Polski. Pakt, który zabiera nam suwerenność w decydowaniu o tym kto mieszka w naszym kraju, stał się obowiązującym prawem. Od dziś, 12 czerwca 2026 roku, w całej Unii Europejskiej obowiązuje pakt o migracji i azylu. Rząd Tuska przyjął go w pełni, bez zastrzeżeń, bez weta. Teraz próbuje sprzedać Polakom jako sukces to, co jest kapitulacją.
Prawda o zwolnieniu Polski jest inna niż propaganda MSWiA.
Dziś wchodzi w życie pakt migracyjny! Co to dla nas oznacza? Kiedy przyjadą pierwsi migranci?
Wbrew rządowej propagandzie: Tusk nie zablokował paktu — załatwił tylko 203 dni zwolnienia❗
Dziś jest czarny dzień dla Polski. Pakt, który zabiera nam suwerenność w decydowaniu o… pic.twitter.com/I8oZpe7kuA
MSWiA ogłosiło, że Polska została zwolniona z mechanizmu relokacji “na wiele lat.” To nieprawda. Rada Unii Europejskiej w oficjalnej odpowiedzi potwierdziła: pierwsza pula solidarnościowa obejmuje wyłącznie okres od 12 czerwca do końca 2026 roku — czyli 203 dni. Kolejna pula zostanie przygotowana na cały rok 2027. I wtedy Komisja Europejska ponownie oceni sytuację.
Czyli zwolnienie to nie “wiele lat.” To pół roku. Potem wszystko gra od nowa.
Mechanizm paktu jest prosty i groźny. Każde państwo UE musi albo przyjąć przydzieloną liczbę migrantów, albo zapłacić 20 tysięcy euro za każdego nieprzyjętego, albo wnieść “wkład solidarnościowy.” Liczba referencyjna na 2026 rok to 21 tysięcy relokacji albo 420 milionów euro. Państwa beneficjenci: Hiszpania, Włochy, Grecja, Cypr.
Polska została jedynie wymieniona wśród państw, które mogą ubiegać się o zwolnienie. To nie to samo co realne, trwałe wyłączenie.
Tusk miał jedno narzędzie — weto. Pakt wymagał jednomyślności na etapie tworzenia. Polska mogła go zablokować. Nie zrobiła tego. Zamiast tego rząd przyjął pakt, a teraz handluje czasowymi zwolnieniami i sprzedaje je jako triumf.
Co stanie się w 2027 roku? Pakt zakłada możliwość relokacji migrantów z przeciążonych krajów Europy Zachodniej i Południowej. Gdy Niemcy, Francja czy Hiszpania uznają, że nie radzą sobie z napływem — Polska znów stanie się celem mechanizmu.
Konfederacja mówi jasno: STOP paktowi migracyjnemu. Nie 203 dni zwolnienia. Trwałe, pełne wyłączenie Polski z każdego mechanizmu relokacji. Polska sama decyduje kogo wpuszcza na swoje terytorium — nie Bruksela.
Paweł Usiądek: 11 czerwca Sejm uchwalił ustawę o zakazie patostreamingu. Za głosowało 419 posłów, przeciw było 19 — niemal wyłącznie posłowie Konfederacji. Patologiczne transmisje to zjawisko szkodliwe i co do tego zgadzają się wszyscy. Ale ta ustawa walczy z patologią w sposób, który otwiera drzwi do czegoś znacznie groźniejszego.
Problem leży w zbyt szerokiej możliwej interpretacji.
Ustawa karze tego, kto “publicznie rozpowszechnia treści przedstawiające popełnienie czynu zabronionego.” Brzmi precyzyjnie, dopóki nie zadasz pytania: co z nagraniami pokazującymi realne przestępstwa, np. imigrantów?
Po sieci krąży wstrząsające nagranie z Belfastu. Młody Brytyjczyk został brutalnie zaatakowany przez imigranta z Somalii. Pytanie jest proste: czy udostępnienie takiego nagrania będzie karane jako “rozpowszechnianie treści przedstawiającej czyn zabroniony”?
Ze szczerej troski o dobro dzieci możemy dostać sądową interpretację, która stanie się cenzurą informacji o przestępstwach i zamachach. Dowiemy się tego dopiero z linii orzeczniczej — czyli wtedy, gdy ktoś już zostanie skazany.
Każde rozszerzenie odpowiedzialności karnej powinno być dokonywane z najwyższą ostrożnością. Raz przyznane państwu narzędzia mogą w przyszłości zostać wykorzystane znacznie szerzej niż pierwotnie zakładano. Dziś to walka z patostreamem. Jutro — podstawa do usuwania niewygodnych nagrań pokazujących prawdę o przestępczości migrantów.
Konfederacja chce walczyć z patologią w sieci. Ale tego projektu — w tym kształcie, z tak szeroką możliwą interpretacją — poprzeć nie mogła.
W kontekście nastrojów w całej Europie i tego, jak establishment ucisza informacje o przestępstwach migrantów, ta ustawa to potencjalnie groźne narzędzie w niewłaściwych rękach.
Paweł Usiądek: Będziemy spłacać nawet 500 milionów złotych rocznie samych odsetek. A kapitał nigdy nie wróci!
UE zaciągnęła wspólny dług 90 miliardów euro na rzecz Ukrainy. Ukraina odsetek nie płaci — zapłacą za nią państwa członkowskie. Kapitał ma zostać spłacony z rosyjskich reparacji wojennych, których nigdy nie będzie. Polskie zobowiązanie to nieco ponad 3 procent całości. Policzmy: ⬛ Poprzednia pożyczka UE dla Ukrainy — 18 miliardów euro — kosztuje Polskę 110 milionów złotych rocznie samych odsetek ⬛ Nowa pożyczka — 90 miliardów euro — proporcjonalnie oznacza około 500 milionów złotych rocznie tylko w odsetkach ⬛ Polski udział w kapitale — około 12 miliardów złotych — czeka na rosyjskie reparacje których nie będzie
Jak w tej sprawie głosowali europosłowie: PiS — za pożyczką KO — za pożyczką PSL — za pożyczką Lewica — za pożyczką Polska 2050 — za pożyczką KONFEDERACJA — PRZECIW
Jest jedna partia, która reprezentuje polskie interesy i jest to Konfederacja!
Polska staje się emerytalnym eldorado dla Ukraińców!
W grudniu 2025 roku ZUS wypłacił cudzoziemcom 27,4 tysiąca emerytur i rent — o 36 procent więcej niż rok wcześniej. Sama liczba emerytur wzrosła z 17,5 tysiąca do 24,3 tysiąca.
Z najnowszego raportu ZUS wynika: w grudniu 2025 roku ubezpieczeniom emerytalnym i rentowym podlegało 1 288 800 cudzoziemców. To czterokrotnie więcej niż w 2016 roku.
Liczba emerytur dla obcokrajowców wzrosła o 39% w rok! Płacimy na to 376 mln rocznie❗
Polska staje się emerytalnym eldorado dla Ukraińców!
W grudniu 2025 roku ZUS wypłacił cudzoziemcom 27,4 tysiąca emerytur i rent — o 36 procent więcej niż rok wcześniej. Sama liczba emerytur… pic.twitter.com/XtOY6tzAH0
Imigranci są masowo obecni na polskim rynku pracy od dekady. Nie mają jeszcze długiej historii składkowej. Za 10-20 lat — gdy nabiorą pełnych praw emerytalnych — skala wypłat dramatycznie wzrośnie.
Polska nie planuje masowej imigracji — ona już trwa. Rząd nie przedstawił żadnej projekcji długoterminowych kosztów systemu emerytalnego przy założeniu utrzymania obecnego tempa wzrostu liczby cudzoziemców.
Polacy mają prawo tę projekcję zobaczyć i zdecydować czy i ilu imigrantów chcemy przyjąć do Polski.
Paweł Usiądek: Ukraiński emeryt przenosi wypłatę świadczenia do polskiego banku. Bank automatycznie potrąca składkę zdrowotną — 9 procent emerytury. Od tego momentu emeryt z Ukrainy ma pełny dostęp do publicznej opieki zdrowotnej w Polsce, na takich samych zasadach jak polski emeryt.
Tylko że wysokości emerytur są nieporównywalne.
Polska emerytura wynosi średnio 4300-4500 złotych brutto. Składka zdrowotna: 387-405 złotych miesięcznie. Minimalna ukraińska emerytura to równowartość 250 złotych. Składka zdrowotna: 22,50 złotego miesięcznie. Średnia ukraińska emerytura to około 640-650 złotych. Składka: 57-58 złotych miesięcznie.
Za 22,50 złotego miesięcznie ukraiński emeryt uzyskuje dostęp do systemu, w który przeciętny Polak przez całe życie zawodowe wpłaca setki złotych miesięcznie.
W Polsce mieszka około 70 tysięcy osób z Ukrainy w wieku emerytalnym. Ponad 20 tysięcy pobiera świadczenia i korzysta z tej ścieżki ubezpieczenia. NFZ właśnie ciął finansowanie nadwykonań rezonansów i kolonoskopii, bo brakuje pieniędzy. Ukraińskich emerytów leczymy za darmo.
System jest jeden. Kolejka wspólna. Składki nieporównywalne.
Dane Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego są druzgocące. W 2025 roku fotoradary zarejestrowały ponad 120 tysięcy wykroczeń popełnionych przez kierowców aut spoza Unii Europejskiej (w zdecydowanej większości z Ukrainy). Nałożono 3443 mandaty. Ściągalność: 2,5 procent.
Skąd taka przepaść? Polska nie ma umów międzynarodowych pozwalających na identyfikację właścicieli aut z Ukrainy na podstawie tablicy rejestracyjnej z fotoradaru. Bez znajomości właściciela nie ma postępowania. Bez postępowania nie ma mandatu.
Kierowcy z Ukrainy popełnili w 2025 roku 77,2 tysiąca wykroczeń drogowych. Otrzymali 2500 mandatów — tylko w przypadku bezpośredniej kontroli na drodze. Reszta przeszła bezkarnie.
🚗 120 tysięcy wykroczeń drogowych. 3443 mandaty. Imigranci, zwłaszcza z Ukrainy wiedzą, że są w Polsce bezkarni❗
Dane Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego są druzgocące. W 2025 roku fotoradary zarejestrowały ponad 120 tysięcy wykroczeń popełnionych przez kierowców aut… pic.twitter.com/X3RIcKwS4k
Rozwiązanie jest proste i tanie. Kamery na granicach zewnętrznych wystarczy podłączyć do systemu CANARD. Zdjęcie wjeżdżającego auta, weryfikacja bazy — jeśli jest nieopłacony mandat, kierowca nie wjeżdża. Czechy już to zrobiły. Polska mogłaby zrobić to samo.
Projekt ustawy homologacyjnej — który wymusiłby rejestrację aut ze Wschodu w polskim systemie po roku — miał trafić do Sejmu w pierwszym kwartale 2026 roku. Nie trafił. Ministerstwo Infrastruktury tłumaczy: “trwają uzgodnienia międzyresortowe.”
Polska zaostrzyła właśnie przepisy drogowe. Wyższe mandaty, konfiskata aut, więzienie za brawurę. Polacy płacą coraz więcej i coraz szybciej. Kierowcy z Ukrainy jeżdżą bez konsekwencji.
Nowe dopłaty dla artystów pójdą również na UCHODŹCÓW i IMIGRANTÓW!
Ustawa o zabezpieczeniu socjalnym artystów ma kosztować do 380 milionów złotych rocznie. Kto może złożyć wniosek? Odpowiedź znajdziemy w art. 28 projektu — i jest ona znacznie szersza niż minister Cienkowska kiedykolwiek przyznała publicznie.
Obok polskich obywateli do dopłat uprawnieni są między innymi: ⬛ Obywatele wszystkich państw Unii Europejskiej przebywający w Polsce ⬛ Cudzoziemcy z zezwoleniem na pobyt stały lub czasowy ⬛ Cudzoziemcy, którzy uzyskali w Polsce STATUS UCHODŹCY ⬛ Cudzoziemcy objęci ochroną uzupełniającą ⬛ Obywatele Wielkiej Brytanii na podstawie umowy o Brexicie
Jednym zdaniem: jeśli jesteś zagranicznym artystą przebywającym w Polsce legalnie — w tym uchodźcą — i zarabiasz poniżej 5800 złotych miesięcznie, polski podatnik dopłaci do twojego ZUS-u.
Nowe dopłaty dla artystów pójdą również na UCHODŹCÓW i IMIGRANTÓW!
Będziemy dotować „artystów” z Ukrainy!
Ustawa o zabezpieczeniu socjalnym artystów ma kosztować do 380 milionów złotych rocznie. Kto może złożyć wniosek? Odpowiedź znajdziemy w art. 28 projektu — i jest ona… pic.twitter.com/Ld0nXL4BLe
W czwartek na szczycie NATO w szwedzkim Helsingborgu minister spraw zagranicznych Niemiec Johann Wadephul ogłosił, że Ukraina potrzebuje kolejnych 90 miliardów euro — tyle samo, ile UE właśnie jej przyznała. Według Wadephula partnerzy NATO i Kanada powinni dorzucić drugie tyle bilateralnie. Razem: nawet 270 miliardów euro w jednej rundzie finansowania.
Poprzednie 90 mld euro miało wystarczyć do 2027 roku. W kręgach dyplomatycznych już od tygodni mówiono o luce finansowej sięgającej połowy tej kwoty. Pieniądze jeszcze nie wypłynęły, a już wiadomo, że nie wystarczą.
💸 UE właśnie dała Ukrainie 90 miliardów euro. Niemcy chcą kolejnych 90 miliardów. W tle afera korupcyjna❗
W czwartek na szczycie NATO w szwedzkim Helsingborgu minister spraw zagranicznych Niemiec Johann Wadephul ogłosił, że Ukraina potrzebuje kolejnych 90 miliardów euro —… pic.twitter.com/O5igey35ZG
Równolegle ukraińskie Biuro Antykorupcyjne NABU ujawnia szereg afer, w które zaangażowani są najbliżsi współpracownicy Zełenskiego. Korupcja dotyczy również produkcji zbrojeniowej.
Niemcy domagają się kolejnych 90 miliardów, zanim rozliczono poprzednie. Polska wysyła pieniądze, BGK zapowiada kredytowanie ukraińskich samorządów. A korupcja w Kijowie sięga wprost prezydenta Biura i ministrów.
Skomentuj