Najwięksi zwolennicy Unii Europejskiej po prostu nie mają pojęcia o jej działaniu i o tym ile płacą zwykli Polacy choćby za ETS.
Za unijną politykę klimatyczną płacimy my wszyscy, a lewicowy rząd, albo udaje że nie wie co się dzieje, albo jest po prostu bezwględnie posłuszny Brukseli, niezależnie od tego jak bardzo uderza w polskie rodziny!
Już od 2029 ETS2 obejmie samochody spalinowe i domy polskich rodzin, przez co przeciętne gospodarstwo domowe straci od 1560zł do 7000 zł rocznie!
Tylko ideowa, suwerennościowa prawica jest w stanie powtrzymać ten obłęd.
Najwięksi zwolennicy Unii Europejskiej po prostu nie mają pojęcia o jej działaniu i o tym ile płacą zwykli Polacy choćby za ETS ❌
Za unijną politykę klimatyczną płacimy my wszyscy, a lewicowy rząd, albo udaje że nie wie co się dzieje, albo jest po prostu bezwględnie posłuszny… pic.twitter.com/MspJhrMInw
Aleksander Popko – działacz Konfederacji w Ełku, dyr. ds Mediów i Komunikacji w Fundacji Dobry Rząd
Dzisiaj w Sejmie RP pojawił się pierwszy robot. Na zaproszenie posła Michała Połuboczka Edward Warchocki wziął udział w spotkaniu i rozmawiał z posłami o przyszłości robotyki i sztucznej inteligencji.
Dzisiaj w Sejmie RP pojawił się pierwszy robot. Na zaproszenie posła @MPoluboczek@edwardwarchocki wziął udział w spotkaniu i rozmawiał z posłami o przyszłości robotyki i sztucznej inteligencji pic.twitter.com/R1JOVSIzFR
17 marca odbyło się posiedzenie założonego przez Konfederację Parlamentarnego Zespołu ds. Bezpieczeństwa Żywności.
Spotkanie poświęcone było wyzwaniom związanym z dostępnością zdrowej żywności, a w szczególności sytuacji małych producentów, których produkcja jest coraz trudniejsza do utrzymania w warunkach rosnących kosztów i dominacji dużych sieci handlowych. Zespół debatował dlaczego zdrowa żywność staje się niszowa i luksusowa, oraz jakie działania mogą wspierać małych producentów i różnorodność rynku.
Posiedzenie zespołu otworzyła poseł Karina Bosak. W spotkaniu jako gość specjalny uczestniczył przedsiębiorca Roman Kluska – twórca zdrowej żywności pod marką „Prawdziwe Jedzenie”. Obecni byli także przedstawiciele resortu rolnictwa, Najwyższej Izby Kontroli, urzędu Głównego Inspektora Ochrony Roślin i Nasiennictwa, Krajowego Ośrodku Wsparcia Rolnictwa, Głównego Inspektora Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, Krajowej Rady Izb Rolniczych, Polskiego Związku Hodowców i Producentów Gęsi, Klubu Jagiellońskiego oraz niezależnych ekspertów. W posiedzeniu wzięli udział również Wicemarszałek Sejmu RP i lider Konfederacji Krzysztof Bosak oraz posłowie Konfederacji Krzysztof Mulawa i Krzysztof Szymański.
Karina Bosak wyjaśniła, że celem posiedzenia jest przybliżenie problemu produkcji zdrowej żywności przez jej producentów, wzrastających kosztów i oceny regulacji prawnych. Poseł Konfederacji oceniła, że powstaje w Polsce podział na drogą i niedostępną dla wszystkich Polaków żywność wysokiej jakości oraz powszechnie dostępną żywność gorszej jakości.
Wicemarszałek Sejmu RP Krzysztof Bosak przytoczył doświadczenia ze spotkań z producentami zdrowej żywności z województwa podlaskiego. „To, co od nich usłyszałem to to, że przestrzeń rynkowa dla nich zawęża się i że jest to proces postępujący bardzo szybko” – powiedział.
Lider Konfederacji zaapelował o uproszczenie procedur administracyjnych nakładanych na producentów zdrowej żywności. „Instytucje państwowe powinny kontrolować żywność, a nie papiery” – zaznaczył. Przytoczył również przykład małych producentów wina z Austrii, którzy – pozostając w ramach prawa Unii Europejskiej – mogą produkować i sprzedawać wino przy winnicach produkty bez podatków, bez akcyzy, bez banderoli, bez jakichś grożących sankcjami karnymi zakazów promocji. „Mogą po prostu robić swój produkt, sprzedawać go, zachować 100% zysku” – podkreślił Bosak.
Państwo nie może doprowadzić do sytuacji, w której zdrowa, jakościowa żywność produkowana lokalnie staje się dobrem niszowym.
Na dzisiejszym posiedzeniu parlamentarnego zespołu ds. bezpieczeństwa żywności zwróciłem uwagę na problemy, które powodują, że zawęża się przestrzeń… pic.twitter.com/lgIRr236rG
Krzysztof Bosak jako kierunki do dalszych prac wskazał: • badanie obciążeń dla małych producentów zdrowej żywności, • kontrolowanie procesu weryfikacji jakości, by służył rzeczywiście sprawdzeniu żywności, a nie dokumentacji, • obserwację kanałów dystrybucji, by były odblokowane dla producentów.
Poseł Karina Bosak na zakończenie zespołu zapowiedziała dalsze prace w tym zakresie. „Potencjał polskiej produkcji, polskiej żywności i tego, by była ona jak najzdrowsza powinien być wykorzystany w pełni, dlatego właśnie ci mali przedsiębiorcy, ci mali producenci powinni otrzymać takie wsparcie, z którego naprawdę w sposób rzeczywisty będą mogli skorzystać” – powiedziała.
Już prawie rok temu (04.04.2025 r.) złożyliśmy projekt ustawy, który ma na celu umożliwienie obywatelom dostępu do pasywnych środków ochrony osobistej, takich jak kamizelki kuloodporne i nowoczesne hełmy wojskowe.
Od tego czasu projekt przeszedł jedynie pierwsze czytanie (26.06.2025 r.) i od tego czasu jest mrożony w Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych. Jak? Po prostu w ogóle nie został poddany pod obrady komisji!
Kamizelki kuloodporne i hełmy wojskowe dla Polaków!
Już prawie rok temu (04.04.2025 r.) złożyliśmy projekt ustawy, który ma na celu umożliwienie obywatelom dostępu do pasywnych środków ochrony osobistej, takich jak kamizelki kuloodporne i nowoczesne hełmy wojskowe.
Ile jeszcze Polacy mają czekać?! Tyle gardłowania o bezpieczeństwie i obronności, a gdy przychodzi co do czego, to “nieprawidłowe pochodzenie polityczne” zamraża projekt.
Przy okazji prac nad nowelizacją ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej kolejny raz upomniałem się o rozpoczęcie prac komisji nad naszym projektem.
Krajowy System e-Faktur wzbudza ogromne emocje i zbiera zasłużoną krytykę Polaków.
Konfederacja od początku sprzeciwiała się temu projektowi. W Sejmie RP odbyła się kolejna konferencja prasowa poświęcona tematyce KSeF, a głos zabrali posłowie Konfederacji Bartłomiej Pejo oraz Krzysztof Szymański.
Poseł Bartłomiej Pejo ocenił, że KSeF dobije mikro, małe i średnie polskie przedsiębiorstwa – powołał się w tej ocenie na przewidywania samych przedsiębiorców, którzy alarmują i proszą o pomoc polityków Konfederacji. Przedsiębiorcy obawiają się, że będą musieli zamknąć swoje biznesy z uwagi na zbyt wysokie koszty i trudności obsługi systemu.
Pejo podkreślił, że już na obecnym etapie wdrażania KSeF widać ogromne problemy. Przypomniał sytuację z posiedzenia parlamentarnego zespołu ds. wsparcia małych i średnich przedsiębiorstw, kiedy to doszło do awarii systemu w momencie prezentowania jego rzekomych zalet przez przedstawicieli ministerstwa.
Bartłomiej Pejo wskazał również na brak suwerenności cyfrowej w KSeF w związku z przechowywaniem danych polskich firm na zagranicznych serwerach.
Konfederacja poinformowała o złożeniu projektu zapewniającego mikro, małym i średnim przedsiębiorstwom zatrudniającym do 250 osób dobrowolność w zakresie przystąpienia do KSeF. Poseł Bartłomiej Pejo wezwał PiS, w tym Przemysława Czarnka, do przyznania się do wcześniejszych błędów w zakresie KSeF i poparcia projektu Konfederacji.
Poseł Krzysztof Szymański podkreślił, że obowiązek KSeF wejdzie w życie już za nieco ponad dwa tygodnie, a na ten moment system już działa źle, a przedsiębiorcy mają z nim same problemy. „Wykładniczo wzrośnie ilość podmiotów, a więc wykładniczo wzrośnie również ilość problemów, które będzie trzeba natychmiast rozwiązywać” – powiedział Szymański.
Poseł Szymański zaznaczył również, że sektor MŚP jest filarem polskiej gospodarki. Pracuje w nim 7 mln Polaków, które wytwarza 40% narodowego PKB.
Konfederacja domaga się wprowadzenia dobrowolności w KSeF.
Polskę odwiedza właśnie król Szwecji Karol XVI Gustaw wraz z królowią Sylwią, dzisiaj w Gdyni odbyła się wspólna konferencja polskiego i szwedzkiego ministra obrony, natomiast w Gdańsku trwa Baltic Sea Security Talks pt. „Rozmowy o bezpieczeństwie Morza Bałtyckiego: wzmocnienie polsko-szwedzkiego partnerstwa strategicznego” z udziałem wyżej wymienionych.
Wydarzenie poważne, więc kilka słów o współpracy polsko-szwedzkiej…
Morze Bałtyckie jest jednym z najbardziej strategicznych akwenów Europy. Jest morzem wewnętrznym, gdzie bezpieczeństwo nie zależy tylko od jednego państwa, a raczej od odpowiedzialności wszystkich państw nadbałtyckich. Dlatego właśnie współpraca Polski i Szwecji ma dziś szczególne znaczenie.
„Polska żyje SAFE i kwestiami militarnymi, a to tylko jeden z sześciu obszarów prowadzenia obrony totalnej (militarny, gospodarczy, informacyjny, technologiczny, społeczny, infrastrukturalny i energetyczny)”. „Ukraina pokazała, że wojnę przegrywa się złamanymi łańcuchami dostaw”… pic.twitter.com/MVMQ4zOn1J
Polska i Szwecja należą do tej samej kategorii państw morskich: takich, które nie mają bezpośredniego dostępu do Morza Północnego, do otwartego Atlantyku. Nasze porty są związane przede wszystkim z Bałtykiem – morzem półzamkniętym, którego bezpieczeństwo zależy od stabilności całego regionu. Szwedzi mają co prawda nieco lepszą sytuację dzięki dostępowi do cieśniny Kattegat i portowi w Göteborgu, ale w praktyce zarówno Polska, jak i Szwecja są państwami, których bezpieczeństwo uzależnione jest od bezpieczeństwa Bałtyku. Nadmieńmy, że nieco inaczej jest w przypadku Niemiec, Danii czy Norwegii – państw, które posiadają bezpośredni dostęp do Morza Północnego. Ta różnica geograficzna sprawia, że Polska i Szwecja w naturalny sposób dzielą podobne spojrzenie na strategiczne znaczenie Bałtyku.
2. Technologia
Jeśli spojrzeć na państwa regionu Morza Bałtyckiego, to właśnie Szwecja dysponuje najbardziej rozwiniętym przemysłem zbrojeniowym w dziedzinie technologii morskich. Szwedzkie systemy walki morskiej, technologie okrętowe, rozwiązania w zakresie obrony przeciwlotniczej czy walki podwodnej należą do światowej czołówki. Dla Polski, która chce odbudować własne zdolności przemysłowe w sektorze morskim, współpraca ze Szwecją jest jednym z najcenniejszych kierunków rozwoju.
3. Marynarka wojenna
Wśród państw nadbałtyckich to właśnie Szwecja posiada jedną z najbardziej zaawansowanych i najlepiej przystosowanych do warunków Bałtyku flot wojennych. Szwedzi od dekad rozwijają doktrynę operowania na płytkim, zamkniętym morzu, z wykorzystaniem okrętów podwodnych, systemów minowych, jednostek nawodnych o niskiej wykrywalności oraz nowoczesnych systemów rozpoznania. To doświadczenie ma ogromną wartość.
Polska i Szwecja leżą po dwóch stronach tego samego morza. Łączy nas geografia, podobne wyzwania strategiczne oraz wspólny interes w utrzymaniu stabilności i bezpieczeństwa regionu. A to właśnie partnerstwa oparte na wspólnych interesach i podobnej percepcji zagrożenia mogą wzmocnić nasze bezpieczeństwo.
Puste deklaracje polityczne i piękne słowa nie są tu wystarczające.
Wraz z posłem Krzysztofem Szymańskim byłem na Kongresie Obrony Cywilnej w Warszawie. To międzynarodowa konferencja i wystawa poświęcona systemowi ochrony ludności w kontekście różnych zagrożeń. Polska w tym obszarze ma do nadrobienia wieloletnie zaległości, dlatego dobrze, że w końcu zaczęła się na ten temat poważna dyskusja.
W panelu o obronie cywilnej zwróciłem uwagę, że wbrew być może oczekiwaniom części komentatorów życia publicznego, temat bezpieczeństwa nie powinien być wyłączony ze sporu politycznego. Brak debaty sprawia, że sprawy obrony cywilnej pozostają w wąskim kręgu urzędniczym i nie stają się przedmiotem szerszego zainteresowania polityków i opinii publicznej.
Dziś wraz z posłem @KSzymanskiKonf jestem na Kongresie Obrony Cywilnej w Warszawie. To międzynarodowa konferencja i wystawa poświęcona systemowi ochrony ludności w kontekście różnych zagrożeń. Polska w tym obszarze ma do nadrobienia wieloletnie zaległości, dlatego dobrze, że w… pic.twitter.com/CJKNKdgZxp
Polska potrzebuje silnego komponentu społecznego w systemie obrony cywilnej, w tym większego zaangażowania obywateli, wsparcia dla OSP oraz włączenia struktur lokalnych w działania na rzecz bezpieczeństwa. Zwróciłem też uwagę na kwestie często pomijane w tej debacie, takie jak przygotowanie systemów wodociągowych na sytuacje kryzysowe czy konieczność zachowania samodzielnych źródeł ciepła w domach. W tej ostatniej kwestii polityka rządu jest niestety niespójna i wymaga korekty. W sytuacjach nadzwyczajnych bezpieczeństwo infrastrukturalne i energetyczne ludności staje się sprawą fundamentalną.
Polska potrzebuje dobrze zorganizowanej obrony cywilnej. Na Kongresie Obrony Cywilnej w Warszawie w dyskusjach z przedstawicielami rządu, samorządu, służb mundurowych, przedstawiam punkt widzenia Ruchu Narodowego i Konfederacji w tej sprawie. pic.twitter.com/5l5NTzhoYj
„Polska żyje SAFE i kwestiami militarnymi, a to tylko jeden z sześciu obszarów prowadzenia obrony totalnej (militarny, gospodarczy, informacyjny, technologiczny, społeczny, infrastrukturalny i energetyczny)”.
„Ukraina pokazała, że wojnę przegrywa się złamanymi łańcuchami dostaw” – gen. dyw. (w st. spocz.) prof. Bogusław Pacek na Kongresie Obrony Cywilnej 2026 w Warszawie.
Warto wsłuchać się w te słowa. Obrona totalna to wysiłek całego narodu i całego państwa.
„Polska żyje SAFE i kwestiami militarnymi, a to tylko jeden z sześciu obszarów prowadzenia obrony totalnej (militarny, gospodarczy, informacyjny, technologiczny, społeczny, infrastrukturalny i energetyczny)”. „Ukraina pokazała, że wojnę przegrywa się złamanymi łańcuchami dostaw”… pic.twitter.com/MVMQ4zOn1J
Ogromne emocje opinii publicznej wzbudza unijny program SAFE, któremu przeciwstawia się m.in. Konfederacja.
W Sejmie RP odbyła się konferencja prasowa w tym temacie, w czasie której głos zabrali przewodniczący klubu poselskiego ugrupowania Grzegorz Płaczek oraz poseł Krzysztof Szymański.
Poseł Grzegorz Płaczek zaznaczył na wstępie, że wspieranie siły polskiej armii jest konieczne i właściwe. Zwrócił jednak uwagę na szczegóły związane z programem SAFE będącym w istocie pożyczką, którą Polska będzie zmuszona spłacać do 2070 roku. Płaczek wskazał także, że zaledwie 7-8 posłów do tej pory przeczytało w sekretariacie sejmowej komisji obrony narodowej dokumenty zastrzeżone dotyczące SAFE.
Grzegorz Płaczek ocenił, że dokument jest napisany na kolanie, zawiera wykluczające się wnioski, wymienione wprost niektóre spółki – wszystko wskazuje, że dokument powstawał pod naciskami różnych lobbystów. Polityk Konfederacji wskazał na zagrożenie związane z zapożyczeniem się w euro i niemożliwe do przewidzenia warunki finansowe, w jakich pożyczka będzie spłacana przez kilkadziesiąt lat, a także głębokie uzależnienie od Komisji Europejskiej. Płaczek przypomniał, że program SAFE nie został poddany należytym konsultacjom chociażby na komisji obrony narodowej.
„Jesteśmy pewni, że w przypadku programu SAFE czeka nas niejedna w przyszłości afera” – ocenił poseł Płaczek.
Poseł Krzysztof Szymański ocenił, że jesteśmy świadkami „obrzydliwej demagogii”, „trywialnej propagandy”, „szantażu moralnego” w sprawie SAFE, gdyż zwolennicy tego programu nazywają przeciwników „zakutymi łbami”. Zwrócił jednak uwagę, że nie wszystkie państwa Unii Europejskiej uczestniczą w SAFE, w tym Niemcy, Austria, Holandia, Szwecja, Słowenia, Malta, Luksemburg, Irlandia.
Szymański przytoczył komentarz strony szwedzkiej, która stwierdziła, że może te same środki finansowe zaciągnąć na korzystniejszych warunkach. Zaznaczył, że przez fatalną politykę obecnego rządu rating Polski został obniżony, przez co otrzymałaby gorsze niż Szwecja warunki takiej pożyczki.
Poseł Szymański zwrócił uwagę na ogromne ryzyko walutowe i kursowe związane z programem SAFE, przyrównując sytuację do problemów frankowiczów.
Polityk Konfederacji wskazywał także na to, że dla polityków koalicji rządowej ważniejsze jest to, by przywieźć pieniądze, niż to, jak zaplanować dobre ich wydatkowanie, o czym świadczą duże niejasności i nieścisłości w programie SAFE. Podkreślił, że Ministerstwo Aktywów Państwowych dopiero pracuje nad definicją komponentu krajowego w inwestycjach krytycznych. Brak takiej definicji może spowodować, że pieniądze kierowane do polskiego przemysłu trafią w rzeczywistości do zagranicznych firm zarejestrowanych w Polsce.
Poseł powołał się również na opinie eksperckie wskazujące, że program SAFE jest niezgodny z polską Konstytucją oraz traktatem o Unii Europejskiej.
Szymański wskazał także, że w SAFE wpleciony jest mechanizm warunkowości, a więc mechanizm nacisków na państwo umożliwiający instytucjom unijnym stosowanie szantażu polityczno-gospodarczego wobec Polski.
Krzysztof Szymański podsumował, że program SAFE to kolejny krok „ku utracie niepodległości, ku utracie suwerenności, ku utracie własnej decyzyjności”. Przypomniał przykład historyczny „momentu Hamiltonowskiego” Ameryki wskazujący na to, że uwspólnotowienie długu prowadzi do federalizacji i centralizacji.
Konfederacja stoi jednoznacznie po stronie zbrojeń i rozwoju Wojska Polskiego. Na tym gruncie uważa, że długoterminowa pożyczka, jaką jest program SAFE nie stanowi właściwego instrumentu do tego celu. SAFE jest instrumentem nieprzejrzystym finansowo i ryzykownym.
Konfederacja apeluje do Prezydenta RP Karola Nawrockiego o weto wobec programu SAFE.
W Wiedniu powinien stanąć pomnik Jana III Sobieskiego!
Rada Miasta Wiednia znowu odrzuciła wniosek o postawienie w mieście pomnika Jana III Sobieskiego, który ocalił Wiedeń i całą Europę przez islamską inwazją.
Jedna z muzułmańskich radnych lewicy (Aslihan Bozatemur) skomentowała: “W Wiedniu nie ma miejsca na pomnik, który promuje ksenofobię, islamofobię lub antytureckie nastroje.”
Austriacy wstydzą się własnych korzeni i dlatego niedługo mogą zostać już całkowicie zastąpieni imigrantami.
W Wiedniu powinien stanąć pomnik Jana III Sobieskiego❗️
🇦🇹Rada Miasta Wiednia znowu odrzuciła wniosek o postawienie w mieście pomnika Jana III Sobieskiego, który ocalił Wiedeń i całą Europę przez islamską inwazją.
We wtorekj na komisji gospodarki morskiej było o udziale polskiego przemysłu w budowie morskich farm wiatrowych na Bałtyku. Stracimy na tym co najmniej 400 miliardów złotych. Informacje udzielane przez ministerstwa były wręcz kuriozalne.
PS Do prawicowych odbiorców: sprawdźcie kto uruchomił ten projekt w tym kształcie, bez zagwarantowania i zdefiniowania polskiego wkładu produkcyjnego, bez policzenia kosztów ochrony tego, bez zadbania o poziom cen energii która będzie dostarczana, za to z zagwarantowaniem gigantycznego udziału międzynarodowych korporacji…
Poniżej relacja naszego posła i inżyniera z przemysłu Krzysztofa Szymańskiego
Krzysztof Szymański – poseł na Sejm
Dlaczego nikt nie mówi o tym, że Polska traci setki miliardów złotych?! Tak, setki miliardów! Budowa Morskich Farm Wiatrowych ma kosztować 500 mld zł (wg wyliczeń branży).
Czy to dużo? Tyle co dwuletnie wydatki na wojsko. Tyle co 2,5-letnie wydatki na NFZ. Prawie tyle, ile wynoszą roczne przychody budżetowe. Gigantyczne pieniądze.
A problem polega na tym, że zamiast zostać w Polsce, to zostaną one wytransferowane do zagranicznego biznesu. Wszystko tylko dlatego, że rząd nie potrafi poradzić sobie z kwestią udziału polskiego przemysłu w tym przedsięwzięciu. Ba! Nawet nie potrafi ustalić CZYM jest ten „udział polskiego przemysłu”. A jak wiadomo – bez definicji ani rusz.
Zapraszam na opowieść o drenażu polskich pieniędzy i o nieudolności rządzących Polską polityków.
Dzisiaj odbyło się posiedzenie Komisji Gospodarki Morskiej na temat: „udziału polskiego przemysłu w projektach morskich farm wiatrowych – analiza na wszystkich etapach prac nad projektem (planowanie, budowa, eksploatacja, likwidacja)”. Zgłosiłem ten temat do prac Komisji Gospodarki Morskiej, bo od dłuższego czasu dochodzą do mnie informacje z przemysłu morskiego, że ten słynny „polish content” jest fikcją! Że zagraniczne koncerny rozgrywają polską stronę jak małe dzieci. Liczyłem na to, że podczas posiedzenia Komisji Gospodarki Morskiej wszyscy dowiemy się jak wygląda rzeczywistość.
Po dwugodzinnej dyskusji z przedstawicielami Ministerstwa Aktywów Państwowych oraz Ministerstwa Klimatu i Środowiska okazało się… że nic nie wiadomo! W sumie to nawet nie wiadomo kto miałby się tym zająć, bo każde ministerstwo uważa, że to to drugie ministerstwo powinno się tym zająć. Jak w siatkówce, gdzie przeciwnik wbija nam punkt za punktem, bo każdy czeka aż „ten drugi” odbije.
Ale są też sukcesy…
Ministerstwo Aktywów Państwowych pochwaliło się założeniem specjalnego „Zespołu ds. Udziału Komponentu Krajowego w Kluczowych Procesach Inwestycyjnych”, w skład którego weszło sześciu ministrów oraz trzech prezesów urzędów/agencji, którego to zadaniem ma być ZDEFINIOWANIE POJĘCIA KOMPONENTU KRAJOWEGO, określenie metodologii pomiaru jego udziału i przygotowanie projektu dobrych praktyk. Kurtyna. Po dekadzie zapewnień o „najwyższych priorytetach i intensyfikacji działań na rzecz zabezpieczenia najwyższego udziału polskiego przemysłu”, po kilku latach od przeprowadzenia przetargów, a nawet już po rozpoczęciu fizycznej budowy na morzu… międzyresortowy zespół wypracuje definicję i metodologię obliczeniową.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska sporą część swojej informacji poświęciło LĄDOWEJ energetyce wiatrowej. Wiadomo, nie potrafią żyć bez gadania o wiatrakach. Natomiast o MORSKIEJ energetyce wiatrowej opowiadali bajki o potencjale, szansie, rozwoju, dużym wkładzie, itp. JEDYNA liczba, która odpowiadała na główne pytanie tego posiedzenia Komisji, padła na sam koniec: „aktualne informacje wskazują, że local content wynosi ponad 20%”, ale nikt nie umiał odpowiedzieć w jaki sposób zostało to wyliczone.
Jak przystało na dobry dramat okazało się, że urzędnicy zostawili najlepsze na sam koniec. W rozmowie doszli oni do wniosku, że zbudować morskich farm wiatrowych siłami polskiej gospodarki się NIE DA. Ale nie dlatego, że czegoś nie umiemy, że nie mamy zdolności, że nie mamy kompetencji. Nie. Okazało się, że nie da się tego zrobić, bo Unia Europejska wymaga swobodnego przepływu towarów i usług, więc nie można dyskryminować firm z powodu ich pochodzenia kapitałowego. A poza tym, to inne kraje unijne też nie mają definicji „local content” i jakoś żyją. Ufff… niewiele brakowało! Urzędnicy z wyraźną ulgą uśmiechnęli się i otrzepali ręce. Kolejny dzień w robocie zaliczony, udało się znaleźć ładne wytłumaczenie dla własnej nieudolności. I to takie z unijnym certyfikatem, więc najwyższej jakości!
Moje 8-minutowe wystąpienie na posiedzeniu Komisji 👇
Dlaczego nikt nie mówi o tym, że Polska traci setki miliardów złotych?!
Tak, setki miliardów!
Budowa Morskich Farm Wiatrowych ma kosztować 500 mld zł (wg wyliczeń branży).
Czy to dużo?
Tyle co dwuletnie wydatki na wojsko. Tyle co 2,5-letnie wydatki na NFZ. Prawie tyle,… pic.twitter.com/BN16ZpnQqB
Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu, skomentował nagranie z interwencji posła Krzysztofa Szymańskiego, którą poseł przeprowadził wraz z Kają Godek z Fundacji Życie i Rodzina.
Na tym filmie mamy nagrany dowód rażącej ignorancji prawnej dyrektora szpitala, który twierdzi że nienarodzone dziecko jest pozbawione praw pacjenta. To nieprawda. Mamy też rażący brak wrażliwości, gdy dyrektor stwierdza że nie wie czy dziecko odczuwa ból dostając śmiercionośny zastrzyk w serce.
Niestety brak praworządności w tej kwestii jest celowo inspirowany od góry, przez rząd. Każdego kto przykłada rękę do łamania prawa należy rozliczyć. Prawa najsłabszych muszą być respektowane. Wszystkie prawa obywatelskie zaczynają się od respektowania naturalnego i konstytucyjnego prawa do życia.
Brawo dla Kai Godek i posła Krzysztofa Szymańskiego i posła z ekipą za spychanie odpowiedzialnych za ten potworny proceder do defensywy! Czas skończyć z przelewaniem krwi niewinnych na naszej ziemi.
Konfederacja wiarygodnie stoi po stronie myśliwych. W czasie konferencji prasowej w Sejmie zaprezentowała projekt zmiany ustawy o prawie łowieckim. Głos zabrali poseł Krzysztof Szymański, prezes Naczelnej Rady Łowieckiej Marcin Możdżonek oraz Piotr Walter, lider zespołu Ruchu Narodowego ds. zasobów przyrodniczych.
Poseł Krzysztof Szymański poinformował o złożeniu przez Konfederację projektu nowelizacji ustawy Prawo łowieckie. „Chcemy tym projektem przywrócić coś, co odebrano myśliwym i jest to możliwość biernego uczestnictwa w polowaniach dla osób poniżej 18 roku życia za zgodą rodziców bądź opiekunów prawnych” – wyjaśnił Szymański.
Marcin Możdżonek przyznał, że Konfederacja skorzystała z wiedzy i doświadczenia myśliwych, w celu eliminacji niekonstytucyjnych zapisów w ustawie. Takim zapisem jest według prezesa Naczelnej Rady Łowieckiej zakaz uczestnictwa w polowaniach osób poniżej 18 roku życia. Jak podkreślił Możdżonek, taki zakaz obowiązuje tylko w jednym państwie na świecie – w Polsce. Ocenił, że rodzicom odebrano prawo do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, tradycją i kulturą.
Marcin Możdżonek zapowiedział również kolejne zmiany, jakie zaproponuje Konfederacja we współpracy z myśliwymi i leśnikami, naukowcami i aktywistami.
Piotr Walter zaznaczył, że środowiska myśliwskie długo czekają na szerokie zmiany w prawie łowieckim, jednak są one obecnie niemożliwe przez arytmetykę sejmową i niechęć rządzącego obozu centrolewicy. Walter zauważył, że mniejsze zmiany mogą być możliwe do przeprowadzenia już teraz, stąd projekt Konfederacji.
Według Waltera celem wprowadzenia zakazu biernego udziału osób niepełnoletnich w polowaniach jest całkowita likwidacja myślistwa. „Myśliwych ma nie być, dzieci mają nie uczyć się takich legalnych i potrzebnych dziedzin życia” – powiedział Piotr Walter, zwracają uwagę na to, że w krajach takich, jak Wielka Brytania, Francja, Irlandia czy Łotwa jest możliwe nie tylko bierny, ale i czynny udział niepełnoletnich w polowaniu. Polska znajduje się obecnie pod względem przepisów w osamotnionym kącie Europy.
Piotr Walter zapowiedział również, że w temacie dopuszczenia niepełnoletnich do biernego udziału w polowaniu za zgodą rodziców lub opiekunów Konfederacja nie tylko złoży projekt ustawy o zmianie ustawy, ale także spróbuje skierować wniosek do Trybunału Konstytucyjnego w związku z niekonstytucyjnością istniejącego obecnie zakazu. Do złożenia wniosku do TK wymagane jednak będzie poparcie koalicji chętnych spośród posłów innych klubów.
„Projekt jest krótki, prosty, ale przede wszystkim jest potrzebny” – podsumował poseł Krzysztof Szymański. Zapowiedział, że Konfederacja swoim projektem chce zweryfikować wiarygodność pro-myśliwskich deklaracji polityków PiS i PSL.
➡️ godz. 9.30 konferencja Ruchu Narodowego ws. dostępności zespołów ratownictwa medycznego na Śląsku. Udział wezmą poseł Krzysztof Szymański i jeden z liderów Ruchu Narodowego na Śląsku Łukasz Kolada.
➡️ godz. 10.30 konferencja konferencja o skandalu w programie Czyste Powietrze. Powiemy o tym kto skorzystał na 10 miliardach wydanych w pośpiechu. Głos zabiorą posłowie Krzysztof Mulawa i Ryszard Wilk.
➡️ godz. 13.00 zaprezentujemy projekt zmian prawa łowieckiego odwracający błędy poprzedniego rządu. Wystąpią lider zespołu ds. broni poseł Krzysztof Szymański, lider środowiska myśliwskiego Marcin Możdżonek i lider Zespołu Leśnego Ruchu Narodowego Piotr Walter.
➡️ również o godz. 13.00 spotkanie z liderami branży hodowlanej w Sejmie by w pilnym trybie omówić nowe próby delegalizacji części hodowli i utrudniania rozwoju całej branży. Organizuje nasz lider z Olsztyna Piotr Lisiecki, a wezmę udział także ja. Zapraszamy dziennikarzy do relacjonowania naszej pracy i pokazywania różnicy jakościowej względem konkurentów!
Dziś robimy aż cztery merytoryczne wydarzenia w Sejmie:
➡️ o godz. 9:30 konferencja @RuchNarodowy ws. dostępności zespołów ratownictwa medycznego na Śląsku. Udział wezmą poseł @KSzymanskiKonf i jeden z liderów RN na Śląsku @lukasz_kolada
Poseł Krzysztof Szymański w Sejmie w imieniu Klubu Poselskiego Konfederacji nt. projektu ustawy o zmianie niektórych ustaw związanych z funkcjonowaniem administracji rządowej.
– Sejmie! Pracujemy dziś nad projektem ustawy o zmianie niektórych ustaw związanych z funkcjonowaniem administracji rządowej. Projekt ten obejmuje liczne akty prawne, a przedstawiany jest, przynajmniej w swoich założeniach, jako techniczne uporządkowanie systemu. Jednak analiza przepisów ujawnia, że pod tym pozorem porządkowania administracji kryją się rozwiązania, które w praktyce prowadzą do rozszerzenia wpływu rządu na aparat państwowy, centralizacji kompetencji oraz ograniczenia przejrzystości procesu legislacyjnego. Rząd tłumaczy, że realizuje w ten sposób priorytet polityki Rady Ministrów. Problem polega na tym, że w praktyce ten priorytet sprowadza się do koncentracji uprawnień w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i w rękach samego premiera.
Jednym z najbardziej wymownych przykładów jest przepis, który dodajecie do art. 12, dotyczący powoływania pełnomocników prezesa Rady Ministrów. Projekt zakłada możliwość ustanawiania ich w praktycznie nieograniczony sposób, bez jasno określonych kryteriów i realnej kontroli. Otwiera to drogę do dalszego rozrostu rządowej biurokracji, która już dziś jest rekordowo duża. Warto tutaj przypomnieć liczne deklaracje o odchudzaniu rządu, składane zarówno przed wyborami, jak i nawet zaledwie kilka miesięcy temu. Zapowiadano ograniczenie liczby wiceministrów, podporządkowanie struktur i usprawnienie pracy administracji. Tymczasem rzeczywistość wygląda inaczej. Rząd jest najliczniejszy od lat. Wiele resortów posiada po pięciu czy sześciu wiceministrów, a ten projekt ustawy umożliwia dalszą rozbudowę rządu poprzez tworzenie, bez żadnych ograniczeń, kolejnych stanowisk dla pełnomocników. To wbrew wcześniejszym obietnicom i wbrew zapowiadanej modernizacji administracji. Co więcej, projekt wzmacnia polityczne narzędzia premiera, pozwalając mu za pomocą jednego rozporządzenia przenosić zadania, środki oraz kompetencje, co może służyć dyscyplinowaniu koalicjantów i podporządkowywaniu ich decyzjom szefa rządu.
Jeszcze bardziej niepokojące są zmiany związane z ograniczaniem transparentności procesu stanowienia prawa. Likwidacja obowiązku publikowania w Biuletynie Informacji Publicznej założeń projektów ustaw oznacza faktyczne odcięcie obywateli, organizacji społecznych, ekspertów i mediów od wczesnego etapu legislacji. To właśnie na tym etapie możliwe jest zgłaszanie najważniejszych uwag, które często decydują o kształcie późniejszych przepisów. Ukrywanie tych informacji pod pretekstem porządkowania procesu jest działaniem na szkodę przejrzystości życia publicznego. Ustawodawca, zamiast zwiększać dostęp do informacji, usuwa narzędzie, które przez lata było elementem demokratycznej kontroli nad procesem tworzenia prawa. Co więcej, takie działanie może prowadzić do dalszej marginalizacji głosu obywateli, którzy i tak często czują się odsunięci od procesu ustawodawczego.
Z podobnym niepokojem należy ocenić zmiany dotyczące obszaru tzw. równego traktowania. Rząd próbuje po cichu naprawić własną wcześniejszą wpadkę poprzez zastąpienie ministra do spraw równości pełnomocnikiem, jednak ten zabieg nie usuwa problemu. Przeciwnie – pełnomocnik otrzymuje narzędzia dalszego wpływu, w tym możliwość wnoszenia dokumentów rządowych czy odwoływania członków zespołów pracujących nad tzw. przeciwdziałaniem przemocy. Nazwa znika, kompetencje pozostają, a nawet się wzmacniają. Tego typu działania, mimo że przedstawiane są jako techniczne, mają w rzeczywistości silny wymiar polityczny i przede wszystkim ideologiczny. Warto podkreślić, że zamiast wyciągnąć wnioski z wcześniejszych błędów organizacyjnych, rząd decyduje się na ich kosmetyczne zamaskowanie i dalsze utrzymywanie stanowiska odpowiedzialnego za przepychanie lewicowej agendy.
Wysoka Izbo! Projekt ten nie uprości administracji, nie poprawi jakości rządzenia i nie przyczyni się do lepszej realizacji obietnic wyborczych. Oznacza natomiast więcej biurokracji, większą centralizację władzy, mniejszą przejrzystość legislacji oraz polityczne narzędzia do podporządkowania koalicjantów.
Dlatego apeluję do Wysokiej Izby o głosowanie przeciwko temu projektowi.
Centralny Port Komunikacyjny miał być wielkim projektem cywilizacyjnym Polski, pokoleniowym dziełem, symbolem ambicji i rozmachu. Dziś zamiast dumy mamy wstyd. Działka potrzebna dla inwestycji zostaje sprzedana w niejasnych okolicznościach. W tle decyzje podejmowane po cichu, wbrew zdrowemu rozsądkowi i logice interesu narodowego. Państwo, które ma ambicję być poważne, nie może pozwalać na takie rzeczy.
Afera sprzedaży gruntu pod CPK to egzamin oblany przez POPiS❗️
👉🏻Centralny Port Komunikacyjny miał być wielkim projektem cywilizacyjnym Polski, pokoleniowym dziełem, symbolem ambicji i rozmachu. Dziś zamiast dumy mamy wstyd. Działka potrzebna dla inwestycji zostaje sprzedana w… pic.twitter.com/sZV2JCOwpr
Natomiast obecny rząd miał dwa lata, by naprawić procedury, zabezpieczyć teren, zadbać o przejrzystość. Nie zrobił nic.
To nie jest już tylko kwestia błędu, a raczej kwestia odpowiedzialności za los wielkiego projektu, w który Polacy zainwestowali nadzieję i pieniądze. Polska potrzebuje nie tylko wielkich planów i hucznych zapowiedzi, ale przede wszystkim ludzi, którzy potrafią je uczciwie i skutecznie doprowadzić do końca. CPK musi zostać zbudowany.
Cała rozmowa Z posłem Krzysztofem Szymańskim na kanale Rzeczpospolitej
RozwińZwiń komentarze (2)