Bartłomiej Pejo – poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
Marta Wcisło z KO zasiada w komisji bezpieczeństwa i obrony Parlamentu Europejskiego, a mimo to nie rozumie, co oznacza „ręczny zestaw przeciwlotniczy”.
Ok. 50 tys. zł miesięcznie z naszych pieniędzy i taki poziom kompetencji.
„Ręczny” oznacza przenośny i obsługiwany przez żołnierza, a nie produkowany ręcznie śrubokrętem w garażu.
Ale spokojnie. Donald Tusk na pewno jest dumny z poziomu kadr, które wysłał do Brukseli 👏
🚨 Coś nieprawdopodobnego… 🤦♂️
Naprawdę trudno uwierzyć, że osoby odpowiedzialne za kwestie bezpieczeństwa mają tak elementarne braki wiedzy. 🤡
Marta Wcisło z KO zasiada w komisji bezpieczeństwa i obrony Parlamentu Europejskiego, a mimo to nie rozumie, co oznacza „ręczny… pic.twitter.com/D0ePGtmYNN
Bartłomiej Pejo – poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
Przez kilka dni ktoś uruchamiał policję przeciwko dziennikarzom Republiki, wykorzystując fałszywe zgłoszenia, cudze dane, cudze maile i cudze numery telefonów. Państwo potrafiło zareagować w kilkanaście minut, wejść pod adres, skuć człowieka kajdankami i wywołać chaos. Ale nie potrafiło równie szybko ustalić, że samo zostało użyte jako narzędzie nękania.
Pierwszy zatrzymany po dwóch dobach okazał się nie sprawcą, tylko pokrzywdzonym. Numer kancelarii Mentzen został wkręcony w zamówienia i nocne telefony. Sprawcy nadal nie są jasno wskazani.
To już nie jest „incydent”. To kompromitacja państwa.
Przez kilka dni ktoś uruchamiał policję przeciwko dziennikarzom Republiki, wykorzystując fałszywe zgłoszenia, cudze dane, cudze maile i cudze numery telefonów. Państwo potrafiło zareagować w kilkanaście minut, wejść pod…
To pokazuje gigantyczną lukę w systemie. Ustawa miała walczyć ze spoofingiem i nadużyciami w komunikacji elektronicznej, ale państwo dalej nie radzi sobie z prostym schematem: cudzy e-mail, cudzy numer, formularz bez weryfikacji i służby uruchomione cudzą ręką.
Policja ma reagować na zgłoszenia o zagrożeniu życia. Oczywiście. Ale państwo musi też umieć natychmiast sprawdzić źródło zgłoszenia, IP, kanał kontaktu i powtarzalny schemat działania. Inaczej każdy obywatel może stać się celem prowokacji, a państwo zamiast chronić ofiarę, stanie się narzędziem w rękach sprawcy.
Państwo, które reaguje szybciej na anonimowy donos niż na ofiarę donosu, nie buduje bezpieczeństwa. Buduje system do wynajęcia.
Bartłomiej Pejo: Kolejny absurd rządu na barkach polskich przedsiębiorców.
Najpierw rozszerzono system SENT na ubrania i odzież, a teraz próbują to „naprawiać” jakimś rozporządzeniem. Efekt? Kolejna biurokratyczna udręka, dodatkowe koszty, nerwy i strata czasu dla tysięcy małych i średnich firm, które i tak walczą o przetrwanie.
SENT miał dotyczyć głównie paliw, alkoholu i tytoniu. Tymczasem powoli przeradza się w wielki moloch kontrolny, który dusi uczciwy polski biznes.
Nie odpuszczę tej sprawy. Złożyłem formalną interpelację i będę wymagał jasnych odpowiedzi: po co to wszystko i kto na tym naprawdę zarabia?
Czas skończyć z traktowaniem polskich przedsiębiorców jak potencjalnych przestępców.
Bartłomiej Pejo – poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
Wyobraź sobie, że kupujesz auto, ale producent zabrania Ci jeździć własnymi skrótami i żąda, aby każda informacja o Twojej trasie trafiała na serwery w Chinach. Brzmi absurdalnie? W świecie druku 3D to właśnie stało się rzeczywistością.
Polski niezależny deweloper, Paweł Jarczak, stworzył darmową i genialną modyfikację oprogramowania (OrcaSlicer-BambuLab). Co zrobił? Pozwolił użytkownikom odciąć drukarki Bambu Lab od chińskiej chmury. Dzięki niemu drukarki mogły pracować w 100% lokalnie i bezpiecznie, bez wysyłania jakichkichkolwiek danych projektowych na zewnętrzne serwery.
Reakcja chińskiego giganta? Zamiast podziękowania za wskazanie niszowej potrzeby użytkowników – korporacja wytoczyła ciężkie działa, strasząc Polaka więzieniem i procesami na mocy amerykańskiej ustawy DMCA. Przestraszony chłopak, nie mając za plecami armii prawników, usunął swój projekt z sieci.
🚨 Kupujesz sprzęt, ale nie jesteś jego właścicielem? Jak chiński gigant przestraszył polskiego programistę.
Wyobraź sobie, że kupujesz auto, ale producent zabrania Ci jeździć własnymi skrótami i żąda, aby każda informacja o Twojej trasie trafiała na serwery w Chinach. Brzmi… pic.twitter.com/MB7pTrwlsd
Sprawa ma drugie, znacznie poważniejsze dno. Sam Josef Prusa (twórca potęgi Prusa Research) alarmował, że oprogramowanie Bambu Lab zawiera zamkniętą wtyczkę sieciową – nieaudytowalną „czarną skrzynkę”.
Dlaczego to niebezpieczne?
Wrażliwe dane: Na drukarkach 3D drukuje się dziś prototypy w laboratoriach, na uniwersytetach, a nawet elementy w przemyśle obronnym.
Chińskie prawo: Tamtejsze przepisy wprost nakazują rodzimym firmom współpracę ze służbami wywiadowczymi i udostępnianie kluczy szyfrujących.
Łamanie zasad Open Source: Bambu Lab zbudowało swój sukces na otwartym kodzie, po czym „zamknęło” kluczową część sieciową.
Świat staje w obronie Polaka, a co robi Polska?
Na szczęście historia Pawła poruszyła globalną społeczność. Największe technologiczne kanały na YouTube (w tym legendarny walczący o prawa konsumentów Louis Rossmann) zaoferowały Polakowi pomoc prawną oraz 10 000 dolarów na walkę z korporacją.
To rodzi kluczowe pytania:
Czy Państwo Polskie nie powinno bronić swoich obywateli i geniuszy w takich sporach? Przecież to kwestia cyberbezpieczeństwa i suwerenności technologicznej!
Gdzie kończy się prawo korporacji, a zaczyna prawo własności? Czy kupując urządzenie, mamy prawo zarządzać nim tak, jak chcemy?
Wprowadzenie tylnymi drzwiami pełnej kontroli nad naszym prywatnym sprzętem to niebezpieczny precedens. Dziś to drukarka 3D, jutro Twój smartfon, lodówka albo samochód odmówią posłuszeństwa, bo odłączysz je od internetu.
Co o tym sądzicie? Czy powinniśmy mieć pełne prawo do modyfikowania urządzeń, które legalnie kupiliśmy? Czy Polska powinna oficjalnie wspierać takich programistów?
Bartłomiej Pejo – poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
Polska dała obu po 12 punktów. Od obu dostała zero.
I tak to wygląda od lat na arenie międzynarodowej. Polska bezwarunkowo wspiera, finansuje, broni i ustępuje, a w zamian dostaje chłodną kalkulację interesów albo zwykłe lekceważenie.
Eurowizja 2026 świetnie podsumowała polską politykę wobec Ukrainy i Izraela.
Polska dała obu po 12 punktów. Od obu dostała zero.
I tak to wygląda od lat na arenie międzynarodowej. Polska bezwarunkowo wspiera, finansuje, broni i ustępuje, a w zamian dostaje chłodną kalkulację… pic.twitter.com/4WDBBI2449
Ukraina twardo gra wyłącznie pod siebie, nawet kosztem Polski. Izrael regularnie uderza w Polskę w sprawach historycznych i dyplomatycznych. A nasze elity dalej zachowują się tak, jakby same gesty i lojalność miały jakiekolwiek znaczenie w polityce.
12 punktów od Polski. Dwa razy zero w zamian. Bardziej symbolicznie chyba już się nie dało.
Przedsiębiorcy z branży odzieżowej i obuwniczej protestowali w środę w Warszawie przeciwko rozszerzeniu systemu SENT na odzież i obuwie. Kupcy, producenci, hurtownicy i handlarze przeszli spod Ministerstwa Finansów pod Sejm.
Dziś przedsiębiorcy z branży odzieżowej i obuwniczej protestowali w Warszawie przeciwko rozszerzeniu systemu SENT na odzież i obuwie. Kupcy, producenci, hurtownicy i handlarze przeszli spod Ministerstwa Finansów pod Sejm.
Nowe przepisy to kolejny absurd wymierzony w mały biznes. Nawet niewielki transport koszulek, skarpet czy bielizny ma być zgłaszany do SENT, z obowiązkiem podawania dokładnej ilości towaru, monitorowaniem GPS i aktualizowaniem każdej zmiany pod groźbą wysokich kar.
Ludzie, którzy od świtu ciężko pracują, handlują i jeżdżą z towarem po całej Polsce, zamiast zajmować się biznesem mają walczyć z biurokracją. Tak państwo nie pomaga przedsiębiorcom, tylko rzuca im kolejne kłody pod nogi.
Konfederacja od początku wspiera przedsiębiorców dotkniętych rozszerzeniem Systemu Elektronicznego Nadzoru Transportu o produkty odzieżowe. Dziś w Sejmie RP przedstawiciele branży uczestniczyli w posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Wsparcia i Rozwoju Małych i Średnich Przedsiębiorstw, a także wzięli udział w spotkaniu z doradcami prezydenckimi w Kancelarii Prezydenta RP. Bezpośrednio po posiedzeniu odbyła się konferencja prasowa Konfederacji z udziałem posłów Bartłomieja Pejo i Krzysztofa Mulawy oraz przedsiębiorców.
Poseł Bartłomiej Pejo zauważył, że system SENT miał zwalczać mafie VAT-owskie i szarą strefę, a tymczasem najbardziej uderza w małych i średnich przedsiębiorców, którzy generują ponad 50% PKB. Pejo podkreślił, że wbrew zapowiedziom rządu na temat deregulacji, rząd jeszcze bardziej dokręca kurek przedsiębiorcom. „Jest utrudnianie codziennej pracy polskim przedsiębiorcom, są kontrole policyjny, są kontrole urzędów skarbowych, krajowej administracji skarbowej, również na targowiskach” – mówił Pejo.
Pejo przytoczył propozycje rozwiązań, jakie ustalono w czasie pracy Parlamentarnego Zespołu ds. Wsparcia i Rozwoju Małych i Średnich Przedsiębiorstw: wyłączenie branży tekstylnej i odzieżowej z SENT oraz wprowadzenie kontroli na granicy w celu uszczelnienia systemu.
„Polski przedsiębiorca przez obecnie rządzących jest traktowany jak przestępca” – podsumował poseł Konfederacji.
Poseł Krzysztof Mulawa rozpoczął: „polski przedsiębiorca to nie jest przestępca, to nie jest wróg, to jest przyjaciel polskiego PKB”. Poinformował, że ani premier Donald Tusk, ani minister Andrzej Domański nie przeprowadzili żadnych realnych konsultacji z branżą, a wprowadzane przez nich zmiany w SENT są bezsensowne i dociskają przedsiębiorców.
Mulawa zaapelował do rządzących, aby deregulowali, a nie regulowali branżę.
Przedstawiciel przedsiębiorców Michał Lesiak jako przykład złego funkcjonowania SENT wskazał sytuację sprzedawcy sprzętu wędkarskiego, który został ukarany mandatem za wodery. „Pytanie branży jest w tym momencie takie: dlaczego to zostało wprowadzone rozporządzeniem, dlaczego co dwa tygodnie mamy kolejne propozycje, które są znowu niedopasowane? To znaczy, że ministerstwo widzi, że SENT nie jest dla branży odzieżowej. Po prostu nie pasuje, to nie jest rozwiązanie. Dlaczego nie może to zostać przeprowadzone z pełnym procesem legislacyjnym, z jawnym, z opiniami posłów?” – mówił Lesiak podkreślając patologię sytuacji, w której urzędnicy wprowadzają przepisy z pominięciem posłów.
Szewc Tomasz Rymar zaznaczył, że niedawno polska branża obuwnicza była czwartym producentem w Europie, produkując jeszcze w 2016 roku 46 mln par butów. Obecnie liczba ta spadła do zaledwie 16 mln par, przy czym rynek polski rocznie sprzedaje 150 mln par butów. Rymar wyjaśnił, że od kilku lat polscy przedsiębiorcy muszą mierzyć się z kolejnymi utrudnieniami – w związku z pandemią zamknięto rynki, bazary, sklepy, wojna na Ukrainie odcięła eksport na wschód, teraz pojawił się SENT i blokowane są bazary i rynki. Przedsiębiorca zaznaczał, że producenci jakościowego polskiego obuwia nie są w stanie konkurować cenowo z wielkopowierzchniowymi sklepami, które oferują tanie zagraniczne obuwie niskiej jakości. Jak podsumował, „dzisiaj firmy, które jeszcze dwa miesiące temu pracowały pięć dni w tygodniu, dzisiaj pracują dwa dni w tygodniu. Szwalnie nam umierają, szwaczki idą na kasę do hipermarketów i sklepów wielkopowierzchniowych. Czy tak wygląda dbanie o polski przemysł? Czy tak wygląda dbanie o polską gospodarkę? Nie, nasuwa się tutaj odpowiedź jedna – tak wygląda dbanie o czyjeś kieszenie. Ale czyje? Na pewno nie Polek i Polaków”.
Konfederacja domaga się zakończenia walki z uczciwymi polskimi przedsiębiorcami. Konfederacja apeluje do premiera Donalda Tuska o wycofanie rozporządzenia SENT względem branży tekstylnej i obuwniczej oraz przeprowadzenia realnych konsultacji z przedsiębiorcami.
Posłowie Konfederacji poinformowali również o odbywającym się w Warszawie proteście branży.
Wydaliśmy Ukrainie nasze „nienaruszalne” zapasy amunicji na czas wojny. Tylko że „nienaruszalne” oznacza dokładnie tyle, że nie powinno się ich ruszać, bo mają służyć obronie państwa w sytuacji zagrożenia. Dziś tych zapasów po prostu nie mamy.
Efekt?
➡️ W 2024 r. Polska miała zapasy amunicji artyleryjskiej na… 1 dzień intensywnej obrony. ➡️ W 2025 r. – na 3–4 dni. ➡️ W 2026 r. może będzie 6 dni, jeśli tempo się utrzyma.
I najważniejsze pytanie: co zrobiono od 2022 roku, żeby ten problem rozwiązać?
❌ Nie powstała ani jedna nowa fabryka amunicji. ❌ Nadal nie produkujemy na skalę odpowiadającą realnym potrzebom państwa. ❌ Od lat słyszymy tylko, że „ma powstać”.
❗️Wydaliśmy Ukrainie nasze „nienaruszalne” zapasy amunicji na czas wojny. Tylko że „nienaruszalne” oznacza dokładnie tyle, że nie powinno się ich ruszać, bo mają służyć obronie państwa w sytuacji zagrożenia. Dziś tych zapasów po prostu nie mamy.
Tyle że bezpieczeństwa państwa nie buduje się zapowiedziami i konferencjami prasowymi. Liczy się to, co faktycznie istnieje.
A dziś rzeczywistość jest brutalnie prosta: nie mamy wystarczających zapasów amunicji i nie stworzyliśmy zdolności produkcyjnych, które powinny być absolutnym priorytetem po wybuchu wojny za naszą granicą.
To nie jest kwestia politycznych sympatii. To kwestia bezpieczeństwa Polski.
Po pracach zespołu parlamentarnego ds. Małych i Średnich Przedsiębiorstw pod kierownictwem Bartłomieja Pejo złożyliśmy projekt ustawy, który ma zakończyć absurd, w którym zwykły turysta z przyczepą kempingową jest traktowany jak ciężarówka.
Dziś, jeśli zestaw przekroczy 3,5 tony DMC, a prawie zawsze przekracza, trzeba wchodzić w system e-TOLL- rejestracja, aplikacje, rozliczenia. Jak w transporcie drogowym.
A mówimy o turystach, rodzinach, ludziach jadących na wakacje.
Dlaczego to zmieniamy? ▪️ to tylko ok. 0,19% całego systemu e-TOLL ▪️ wpływy to ok. 5 mln zł przy 3 mld zł całości ▪️ system jest nieproporcjonalny i zniechęcający
Koniec z e-TOLL-em na przyczepy kempingowe! 🚗🏕️
Po pracach zespołu parlamentarnego ds MŚP pod kierownictwem @bartlomiejpejo złożyliśmy projekt ustawy, który ma zakończyć absurd, w którym zwykły turysta z przyczepą kempingową jest traktowany jak ciężarówka.
Wyjazd wakacyjny z Warszawy do Mielna to ok. 500–550 km.
Jeśli jedziesz z przyczepą kempingową i „wpadasz” w e-TOLL, zapłacisz nawet 160–300 zł ( w zależności od normy spalin) w jedną stronę. Czyli w obie strony to nawet 300–600 zł dodatkowego kosztu.
Za co? Za to, że jedziesz na wakacje z rodziną.
I najważniejsze 👇
Chcemy przyciągać turystów z zagranicy, a nie ich odstraszać.
W całej Europie caravaning rośnie, tysiące ludzi podróżują z przyczepami i wybierają kraje, gdzie jest prosto i bez zbędnych barier oraz dodatkowych kosztów i skomplikowanych systemów opłat.
👉 Proste zasady = więcej turystów 👉 Więcej turystów = więcej pieniędzy w Polsce Kempingi, restauracje, sklepy, lokalne atrakcje- wszyscy na tym zyskają
Mała zmiana w przepisach, a może przynieść duży efekt dla turystyki.
Dla przykładu: Niemcy bardzo często jeżdżą kamperami lub z przyczepami kamperowymi. Nie zniechęcajmy ich, aby odwiedzali miejscowości które wymawiają z lekkością, jak Mrzeżyno czy Dźwirzyno 😎
Bartłomiej Pejo – poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
Od 6 marca wchodzą przepisy dotyczące środków ochrony roślin. Chcesz kupić preparat na gryzonie, grzyby czy chwasty? Przygotuj się na kontrole, papierologię i konieczność okazywania dowodu osobistego.
A jeśli sięgniesz po mocniejsze środki, np. do walki z chwastami, czeka Cię obowiązkowe szkolenie.
Brzmi znajomo? Trochę jak powrót do czasów, gdy zwykłe rzeczy wymagały zgód, formularzy i „systemu”.
Zamiast ułatwiać życie, państwo znowu dokłada obowiązków i kontroli, nawet tam, gdzie ludzie po prostu chcą zadbać o swoje działki.
Mimo wszystko spokojnego sezonu działkowego. Oby urzędnik nie zaglądał do altany częściej niż sąsiad.
Bartłomiej Pejo: Minister Cienkowska wprowadza opłatę reprograficzną na smartfony, laptopy i tablety. W praktyce? Wyższe ceny sprzętu dla wszystkich, szczególnie dla tych, którzy liczą każdy grosz.
“Mamy to!” chwali się minister. Tak, mają. Setki milionów złotych wyciągniętych z kieszeni obywateli, żeby finansować wybrane środowiska artystyczne. Jaś Kapela i jemu podobni mogą być spokojni o swoje „stypendia”.
A zwykli ludzie? Zapłacą więcej za podstawowy sprzęt do pracy, nauki i codziennego życia.
Nieprzypadkowo takie decyzje zapadają tuż przed majówką, żeby przeszły po cichu. Dlatego trzeba o tym mówić głośno.
Lata mijają, a rządy Donald Tuska pozostają takie same, brak realnych reform, za to nowe obciążenia pojawiają się zawsze na czas.
Kolejny „sukces” tej władzy: zwykli podatnicy składają się na cudze przywileje.
Bartłomiej Pejo – poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
To nie jest straszenie, tylko fakt. Statystyki są alarmujące, a system wciąż ma luki.
Temat wrócił na komisji, ale mimo ponadpolitycznej zgody nadal brakuje zdecydowanych działań. Niepokoi też rola reklam, które mogą pogłębiać problem wśród najmłodszych.
Zdrowie psychiczne dzieci powinno być ponad podziałami. Niezależnie od poglądów warto naciskać na realne działania.
Waszym dzieciom zagraża internetowy hazard. To nie jest straszenie, tylko fakt. Statystyki są alarmujące, a system wciąż ma luki.
Temat wrócił na komisji, ale mimo ponadpolitycznej zgody nadal brakuje zdecydowanych działań. Niepokoi też rola reklam, które mogą pogłębiać problem… pic.twitter.com/7ogV4Zdbvk
Bartłomiej Pejo: Kolejna “genialna” akcja państwa – tym razem na celowniku my, kierowcy. Od 24 kwietnia br. kontrolerzy Poczty Polskiej mają chodzić po parkingach i robić zdjęcia samochodów żeby sprawdzać… czy posiadasz urządzenie RTV i opłacony abonament.
Zamiast uprościć system i zlikwidować przestarzałe opłaty, władza wybiera najłatwiejsze rozwiązania – kontrola i straszenie karami. Zamiast pomocy i normalnych zasad mamy kolejne narzędzie do wyciągania pieniędzy od obywateli
Niestety nie tylko obecny rząd, ale każdy kolejny idzie w tym samym kierunku – więcej kontroli, więcej kar, więcej presji. A zwykły człowiek ma się tylko dostosować i płacić.
Przewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji Grzegorz Płaczek i Prezydent Bełchatowa Patryk Marjan wzięli udział w debatach dotyczących transformacji energetycznej, ciepłownictwa i energii dla przemysłu, zaś poseł Bartłomiej Pejo uczestniczył w debacie o cyber zagrożeniach.
Poseł Grzegorz Płaczek: – Koniec absurdów! Światowa emisja CO₂ rośnie, a Europa mimo kosztów nie zmienia obranego kierunku “rozwoju”. Polityka klimatyczna doprowadziła do wzrostu ceny energii, które dziś w Polsce należą do najwyższych w Europie. Przemysł opuszcza Polskę i Europę. I nadal nie ma konkretnej strategii dla Polski. Chcemy zatrzymać to szaleństwo. Stoimy po stronie Polaków i polskiego biznesu.
Poseł Bartłomiej Pejo: W trakcie dyskusji o cyber zagrożeniach pojawił się wątek cyfrowej waluty i papierowego pieniądza. Coraz częstsze ataki hakerskie, brak edukacji i rosnące znaczenie operacji cyfrowych powinny tylko umacniać przekonanie o wartości twardej,papierowej waluty. Czy dobrze życzy Polsce ktoś kto pragnie monopolu cyfrowego pieniądza?
Nie mogło zabraknąć nas na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach! @placzekgrzegorz i @PatrykMarjan, wzięli udział w debatach dotyczących transformacji energetycznej, ciepłownictwa i energii dla przemysłu, zaś @bartlomiejpejo uczestniczył w debacie o cyber zagrożeniach.… pic.twitter.com/sm1qEJSEgi
Bartłomiej Pejo – poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
Wczoraj na Politechnice Lubelskiej – z mojej inicjatywy, przy wsparciu Pana Rektora – odbyło się wyjazdowe posiedzenie KCINT. Wniosek? Polska nauka naprawdę ma się czym pochwalić!
• Samouszczelniające się materiały budowlane (technologia z wykorzystaniem bakterii) • Trwalsze drogi dzięki nowoczesnym rozwiązaniom bitumicznym • Mobilne magazyny energii i systemy obniżające koszty ogrzewania (nawet o 10%) • Nowoczesne technologie w diagnostyce zdrowia
Do tego zaawansowane kompozyty (m.in. z włóknami węglowymi) o szerokim zastosowaniu – od medycyny po przemysł.
To konkretne projekty i patenty tworzone w Polsce.
WOW!
Wczoraj na Politechnice Lubelskiej – z mojej inicjatywy, przy wsparciu Pana Rektora – odbyło się wyjazdowe posiedzenie KCINT. Wniosek? Polska nauka naprawdę ma się czym pochwalić!
• Samouszczelniające się materiały budowlane (technologia z wykorzystaniem bakterii) •… pic.twitter.com/m9v30Luucz
W Sejmie odbyło się posiedzenie parlamentarnego zespołu ds. wsparcia i rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw, w czasie którego debatowano na temat rozszerzenia przez rząd Systemu Elektronicznego Nadzoru Transportu o obowiązek rejestracji transportu odzieży i obuwia. Głos na konferencji prasowej zabrali posłowie Bartłomiej Pejo, Krzysztof Mulawa i Ryszard Wilk. Wypowiedzieli się także przedstawiciele poszkodowanej branży.
Bartłomiej Pejo ocenił, że SENT zamiast służyć do walki z szarą strefą, doprowadza do „zarzynania” polskich przedsiębiorców, szczególnie jednoosobowych działalności gospodarczych. Pejo wykazał absurd proponowanych przez rząd rozwiązań. Podkreślił, że rządzący nie przeprowadzili realnych konsultacji z branżą.
Poseł Pejo zaznaczył, że SENT nie powinien obowiązywać małych i średnich przedsiębiorców.
Poseł Krzysztof Mulawa podkreślił, że „rząd nie słuchał przedsiębiorców, nie wsłuchiwał się w merytoryczne argumenty”. Wezwał rząd do zracjonalizowania metod walki z nieuczciwym przewozem, które uderzają obecnie w drobnych przedsiębiorców.
Przedsiębiorca Michał Lesiak przyznał: „Obiecali nam deregulację, tymczasem mamy coraz bardziej zacieśnioną regulację – coraz więcej papierkowej roboty, coraz więcej biurokracji cyfrowej”. Podkreślił, że przedsiębiorcy są otwarci na rozmowę i zaznaczył, że małym przedsiębiorcom także zależy na walce z szarą strefą.
Poseł Ryszard Wilk porównał działania rządu do strzelania armatą do muchy. Podkreślił, że SENT został zaprojektowany do walki z mafiami paliwowymi, a jest używany przeciwko drobnym przedsiębiorcom. „Rozporządzenie w obecnym kształcie nie może dalej obowiązywać. Ono dobija drobny handel. Są masowe kontrole, są bardzo wysokie mandaty, jest paraliż, który spadł na całą branżę” – mówił.
Konfederacja wzywa rząd do zrewidowania systemu SENT, który uderza w mikro, małych i średnich przedsiębiorców, którzy odpowiadają wspólnie za połowę polskiego PKB.
RozwińZwiń komentarze (4)